Ołowiane chmury

Dzięki serialowi „Ołowiane dzieci” w świadomości społecznej przypomniał się problem ołowiu w środowisku. Oczywiście, on nigdy nie uległ zapomnieniu (nawet o Szopienickich „ołowianych dzieciach” POLITYKA pisała choćby 12 lat temu). Zapewne gdyby zapytać człowieka z ulicy o zanieczyszczenia środowiska, ołów pojawiłby się wśród niewielu tych, które są szerzej kojarzone. Pewnie gdzieś obok rtęci. Jednocześnie, nieco przycichł i w ostatnich latach nie pojawiał się raczej w głównych wiadomościach, nawet portali „ekologicznych”.
Czemu tak się stało? Odpowiedź widać na wykresie pod tytułem tego wpisu. Przedstawia on emisję ołowiu w megagramach (czytaj: tonach) w krajach tworzących obecną Unię Europejską w okresie od 1990 do 2022. Przez ostatnią dekadę XX wieku spadek emisji był gwałtowny i w obecnym wieku to zanieczyszczenie wydaje się nieistotne. Przynajmniej w porównaniu z tym, co działo się zaledwie dziesięć lat wcześniej. Przyczyna tego spadku jest oczywista. Fioletowy odcinek słupków histogramu to emisja z transportu drogowego. Ja jeszcze bardzo dobrze pamiętam czasy, kiedy przestrzegano przed ołowiem przy drogach. Pamiętam też politykę zastępowania benzyny zwykłej wersją bezołowiową. Początkowo bez zakazów, a przez zachęcanie. Do dziś na stacjach paliwowych są symbole przekreślonego Pb, tak jakby jeszcze istniał wybór. Dla młodszego pokolenia sens tego symbolu uleciał, skoro dziś benzyna z definicji jest bezołowiowa.
Wykres skopiowałem z raportu Europejskiej Agencji Środowiska. Można w nim znaleźć też inne ciekawe zestawienia. W 1990 roku Polska (jeszcze członkini RWPG, a nie EWG) emitowała 545 ton ołowiu, co stanowiło 2,7 procenta emisji z krajów, które obecnie tworzą UE. Tymczasem Francja i Włochy emitowały po mniej więcej 4,3 tysiąca ton. Za nimi była Hiszpania i trochę dalej Niemcy. W 2022 roku polska emisja spadła o połowę, do 263 ton. Jednak w innych krajach spadek był tak duży, że to stanowiło już 25 procent emisji UE. Jeszcze rok po wejściu do UE Polska emisja – wtedy już zaledwie 280 ton – ustępowała (nieznacznie) włoskiej. Potem jednak Polska wysunęła się na prowadzenie i na tej pozycji pozostała. Polski spadek o połowę nie robi takiego wrażenia, gdy zestawi się go ze spadkiem w większości krajów w skali 90-99 procent. Mniejszy spadek niż Polska zanotowała Litwa, przy czym w liczbach bezwzględnych to zmiana z 9 ton do 5. Malta zanotowała wzrost, wciąż pozostając blisko zera. W tej skali niedaleko za Polską mieszczą się Włochy, a trochę dalej Niemcy.
Spadek emisji ołowiu nie zatrzymał się po jego eliminacji z benzyny. W obecnym wieku odpowiada za niego modernizacja hutnictwa stali i czystsza produkcja energii. Wciąż są to ważne źródła, zwłaszcza w miejscach zindustrializowanych i zurbanizowanych. W niektórych miejscach jednak dostawa ołowiu stała się tak mała, że jego głównym źródłem stała się amunicja myśliwska. Dlatego od 2023 obowiązuje zakaz jej używania na mokradłach.
W każdym razie, polityka wycofywania benzyny ołowiowej okazała się skuteczna, a powyższy wykres jest tego najlepszym przykładem. Choć pewnie ludzie, przynajmniej z mojego pokolenia, nadal są przekonani, że marchewka rosnąca blisko drogi jest pełna ołowiu. Nie jest to tylko anachroniczny przesąd. Transport drogowy wciąż jest źródłem ołowiu, tyle że nie ze spalin, a ze ścierania się opon i hamulców. Ponadto, ołów akumulowany przez dwudziesty wiek wciąż pozostaje w glebie poboczy. Wracając do Szopienic, gdzie huta metali nieżelaznych nie działa od 2008 roku, pod koniec ubiegłego roku opublikowano świeże wyniki badania tamtejszej gleby. Średnia zawartość ołowiu na terenach poprzemysłowych wynosi wciąż od 2,5 g/kg do 4,5 g/kg (choć tu zawartość w niektórych próbkach wyskoczyła poza skalę, więc średnia jest zaniżona), a poza nimi, łącznie z placami zabaw ponad 1 g/kg. (Najostrzejsza klasa według aktualnego rozporządzenia w sprawie sposobu prowadzenia oceny zanieczyszczenia powierzchni ziemi wynosi 200 mg, a najłagodniejsza 600 mg.)
Państwowy monitoring środowiska nie jest nastawiony na szukanie rekordów, tylko na przeprowadzenie skanu całej Polski i badania wieloletnich trendów na w miarę reprezentatywnej próbie. W Katowicach nie ma stanowiska badania gleby. Stosunkowo niedaleko są cztery: w Zawiści, Mokrem, Piekarach Śląskich i Sulikowie. W dwóch pierwszych zawartość ołowiu w glebie przez okres 1995-2025 wahała się około 40 i 60 mg/kg. W tym okresie nie widać szczególnych trendów. W Piekarach też nie widać trendów, ale zakres wahań to 448-550 mg/kg, czyli rząd wielkości wyżej. Natomiast Sulików to już 857-2100. Obecnie te dwie stacje jako jedyne w Polsce wykazują przekroczenie normy. Nie przeglądałem wszystkich stacji na portalu monitoringu chemizmu gleb ornych Polski Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, więc nie wiem, gdzie wartości obecnie są najniższe, ale na kilku stacjach są one rzędu kilku miligramów na kilogram. Nie widać jednak trendów i ogólny spadek emisji nie jest widoczny w stanie gleby. Są stacje, gdzie przez trzydzieści lat wartości spadły o połowę, ale są takie, gdzie wzrosły.
Spadek emisji w Polsce widać za to w ocenach prezentowanych na portalu jakości powietrza GIOŚ. Ołów jest w temperaturze otoczenia stałym metalem, więc jego zawartość w powietrzu mierzy się jako zawartość w pyle zawieszonym. Pył osadza się na filtrach, te po jakimś czasie się zbiera, waży i mierzy zawartość m.in. ołowiu. Dlatego w odróżnieniu od gazów, dane na temat ilości ołowiu nie są dostępne niemal na bieżąco, a dopiero po całej obróbce laboratoryjnej. Ołów zbiera się z pyłu grubszego, o cząstkach większych od 10 mikrometrów (PM10). Obecnie na portalu są oceny zanieczyszczenia ołowiem w skali stref od roku 2004 i prezentują się nudno – cały czas roczna ocena jest w porządku. Można jednak ściągnąć dane bardziej szczegółowe. Jeżeli chodzi o ołów, to sięgają one roku 2000. Wtedy jego zawartość była mierzona w niewielu miejscach, szczerze mówiąc, niezbyt interesujących z punktu widzenia akurat tego zanieczyszczenia (np. uzdrowisko w Ciechocinku, gdzie – jak się można spodziewać – ołowiu za dużo nie było – średni pomiar to 0,0365 mikrograma na metr sześcienny). Ciekawiej się robi od roku 2003, gdy do puli wchodzą pomiary z województwa śląskiego. Tu już kilka stacji ma przekroczoną średnią 0,1 mikrograma, a Katowice nawet 0,2 mikrograma. Widać, że ruch samochodowy ju z wtedy nie był dla ołowiu już tak ważny, bo w tym samym roku stacja przy Alejach Jerozolimskich w Warszawie notuje średnio tylko 0,023 mikrograma. Jeszcze ciekawiej zaś wyglądają dane z województwa dolnośląskiego, konkretnie z ulicy Złotoryjskiej w Legnicy, gdzie średnia wyniosła 0,664 mikrograma. Tak duża wartość już się nie powtórzyła. Stacja ta działała do 2010 roku, notując zwykle około 0,4 mikrograma. W 2004 założono kilka stacji w innych miejscach Legnicy, gdzie wartości były bardziej podobne do reszty Polski. Podobnie zresztą stało się w Katowicach. Jako tło podaje się wartości ze stacji w Borach Tucholskich i Puszczy Boreckiej, gdzie w ostatnich latach średnia zwartość to 0,001 mikrograma na metr sześcienny. W obu tych stacjach widać prawie jednostajny spadek z roku na rok (z poziomu 0,005-0,007 kilkanaście lat temu). Na innych stacjach spadek jest mniej jednostajny, ale równie zauważalny (np. na Alei Rzeczypospolitej w Legnicy z 0,074 w 2004 do 0,028 w 2024).
To dane z tak zwanej depozycji suchej. GIOŚ prowadzi również monitoring depozycji mokrej, czyli chemizmu opadów. Tu poborniki prób otwierają się w czasie opadu (zimą i w górach podgrzewa się je, podczas gdy w większości przypadków trzeba je chłodzić, żeby zachowały stałą temperaturę). Portal prezentuje wyniki w formie map (dane ze stacji przemodelowane tak, aby pokryć całą powierzchnię kraju kwadratami o wymiarach 10 km x 10 km). Najstarsza mapa dotyczy depozycji w roku 2008. Polska jest na niej łaciata – największa łata obejmuje obszar, gdzie ładunek jest ledwo zauważalny, tj. poniżej 1 mg na metr kwadratowy. Sięga od Szczecina po Chełm z wypustkami obejmującymi Olsztyn, Wrocław czy Zakopane. Otacza ją łata z zakresem 1-2 obejmująca m.in. Koszalin, Kraków, Rzeszów czy Białystok. Na drugim krańcu skali są dwie izolowane plamy z depozycją około 7 mg obejmujące zagłębia górnośląskie i legnickie. Zgadza się to z obserwacjami suchej depozycji. Mniej oczywiste są dwie inne plamy lekko podwyższonego ładunku (w zakresie 2-3 mg) w rejonie Przemyśla i Gdańska. W 2011 roku te dwie plamy znikają wchłonięte przez plamę znikomego ładunku. Zostają tylko plamy legnicka i górnośląska. Od 2018 roku znika (albo staje się mniej wyraźna) plama legnicka, choć wróciła (z mniejszym natężeniem) w 2021. Za to w 2022 znikła plama górnośląska. W 2023 już cała Polska była strefą z ładunkiem poniżej 1 mg, z wyjątkiem rejonu legnickiego, gdzie ta wartość była nieznacznie przekroczona. W 2024 nawet ta plama znikła. Dane za 2025 są dopiero w opracowaniu, ale widać, że w Polsce opady praktycznie przestały być zauważalnym źródłem ołowiu. Przynajmniej w skali większej niż najbliższa okolica.
Także wody powierzchniowe w kolejnych cyklach monitoringu okazują się coraz mniej zanieczyszczone ołowiem. W okresie 2010-2015 środowiskowa norma jakości dla wód powierzchniowych wynosiła 7,2 mikrograma na litr. Wartość tę przekroczyły rzeki: Sztolnia (aż 177,7 mikrograma, wspominałem już o niej), Baba (65,7 mikrograma), Kanał Dąbrówka, Biała Przemsza, Stoła i Biała (dopływ Białej Przemszy) i jeziora: Wilczyńskie (27 mikrogramów), Budzisławskie i Niedzięgiel. W przypadku rzek sprawa jest jasna – wszystkie leżą w zagłębiu górnośląskim (choć w większości po jego wiślanej, małopolskiej stronie). To rejon kopalni Olkusza czy Tarnowskich Gór. Wszystkie trzy jeziora leżą blisko siebie między Gnieznem a Koninem. Kolejną ocenę z trzylatki wykonano w 2019 roku i normę przekroczyło aż 55 rzek lub ich odcinków. Czyżby przeczyło to spadkowi emisji i nastąpiło masowe zanieczyszczenie ołowiem? Nie – po prostu w całej UE zmieniono normę. Teraz o złym stanie świadczy alternatywa: średnioroczne stężenie przekracza 1,2 mikrograma na litr (toksyczność chroniczna) lub co najmniej raz stężenie przekroczyło wartość 14 mikrogramów na litr (toksyczność ostra). Lista rzek, które przekraczały starą normę, nie zmieniła się. W Sztolni tym razem średnia roczna wyniosła 227 mikrogramów (maksymalna zaś 487 mikrogramów). Na drugie miejsce weszła Sztoła (48 mikrogramów). Po zaostrzeniu norm na mapie zaczerwieniły się potoki i rzeki także z innych regionów, np. Kolniczanka pod Augustowem. Nowe normy przekroczyło 11 jezior głównie z województw lubuskiego i podlaskiego. Tym razem najwyższą wartość średnioroczną stwierdzono w Jańsku, ale było to 6,3 mikrograma, a więc kilka lat wcześniej mieściłoby się w normie. Gdyby zachować starą normę, nie przekroczyłoby jej żadne jezioro. Trzy feralne jeziora z poprzedniej oceny tym razem miały wykazane zaledwie 0,3-0,4 mikrograma. To przypomina, że w naturze wartość zmierzona w jednym okresie może w innym wyglądać zupełnie inaczej i ocena powinna opierać się na długotrwałym monitoringu, a nie wyrywkowym badaniu. W ocenie z 2024 roku według tych samych norm liczba rzek niespełniających normy spadła do 20., a jezior do 3. Należy pamiętać, że za każdym razem badana lista może się nieco różnić, a ponieważ tym razem wzięto pod uwagę okres sześcioletni, jezioro Jańsko zbadane w 2019 roku nadal trafiło na listę ze swoim rekordem. Dwa pozostałe, zbadane w 2024, to Czarne koło Żarnowca i Dąbrze z wartościami 1,71 i 2,23. W Wilczyńskim i Niedzięglu zawartość średnioroczna okazała się tym razem mniejsza niż granica laboratoryjnej oznaczalności. To przypomina, że w kwestii chemii wody trzeba być ostrożnym przy wyciąganiu wniosków długotrwałych. Stwierdzone zanieczyszczenie może okazać się jednorazowym wypadkiem i po kilku latach nie pozostawiać śladów. Do nowej oceny nie załapała się Sztolnia, więc nie wiadomo, jak się ma jej sytuacja, ale kilka innych potoków i rzek z regionu nadal ma przekroczenia nowej normy, choć w mniejszym zakresie. Chociażby ujściowy odcinek Białej Przemszy po kilku latach ma średnioroczne stężenie mniej więcej dziesięciokrotnie niższe. Wciąż przekracza nową normę, ale dziesięć lat wcześniej byłby uznany za czysty. Obecnie rekord (8,94 mikrograma na litr średniorocznie) należy do potoku Macocha pod Oświęcimiem, choć niewiele ustępuje mu powracająca wciąż w tym zestawieniu Stoła (która ma zresztą wyższą wartość maksymalną). W tym rejonie nie ma mowy o jednorazowym wypadku – tu zanieczyszczenie jest stałe, choć raczej malejące z czasem. Rzeki te zresztą są znane z zanieczyszczenia ołowiem z publikacji Pasternaka z lat 70. ubiegłego wieku z wartościami 80-300 mikrogramów. Skoczeń dla Wisły koło Krakowa (odbierającej wodę z Przemszy) podawał na początku lat 80. zakres 25-275 mikrogramów.
Zanieczyszczenia metalami nie znikają tak zupełnie bez śladu. To nie azot, który może przejść w fazę gazową i ulecieć ani węglowodór, który może zostać rozłożony albo zmetabolizowany w coś zupełnie innego. Ołów może trafić do ciał zwierząt wodnych, a z nimi przez łańcuch drapieżników gdzieś dalej. Może też trafić do osadów dennych. Państwowy monitoring środowiska obejmuje też ten komponent. Rekordowa wartość w okresie od 1990 roku należy do Białej Tarnowskiej w 1994 (4519 mg/kg), ale w czołówce przez lata powtarzają się znane już nazwy: Przemsza, Biała Przemsza, Stoła i bliskie im Matylda czy Chechło. Wartości powyżej grama na kilogram rozkładają się jednak po całym kraju – tu Warta, tam Wisła (i to nie tyle pod Oświęcimiem, ile od Lubelszczyzny do Bydgoszczy), tu Bug. Także mniejsze rzeki – Silnica, Płonia, Krzycki Rów. Wyskok w Białej Tarnowskiej zaskakuje o tyle, o ile kilka lat wcześniej znaleziono tam 8 mg/kg, a kilka lat później 43 mg/kg. Skład osadów potrafi być bardzo mozaikowaty. Poza tym osady, które w danym roku znajdowały się w jednym punkcie, w następnym roku, a zwłaszcza po wezbraniu mogą przesunąć się znacząco w dół biegu rzeki. Zanieczyszczenie osadów rzek z zagłębia górnośląskiego jest jednak dość stałe. Kiedy wziąć dane z dna Przemszy w Chełmku można przyjąć, że sytuacja się poprawia – w 1990 roku było to 302 mg/kg, a w 2025 32 mg/kg. Jednak w 2005 roku to było 2198 mg/kg, więc zmiany nie są jednostajne. Z kolei w innym punkcie Przemszy w 2024 roku było to 303 mg/kg. Natomiast zaskakujące są wyniki monitoringu osadów jeziornych. Geomorfologia Polski jest taka, że nie mamy naturalnych jezior w rejonie największych emisji, więc na górę listy trafiają jeziora z nieoczywistych lokalizacji. Przykładowo w 1990 roku najwięcej ołowiu znaleziono w osadach Jeziora Rajgrodzkiego – 232 mg/kg, ale w 2020 pomiar wskazał 27 mg/kg, a w 2024 jedynie 8,57 mg/kg. Z kolei w Raduńskim Dolnym większość badań mieściła się w zakresie 20-44 mg/kg (raz nawet 8 mg/kg), a w 2023 roku wyszło 354. W ostatnich latach stosunkowo często podwyższona ilość ołowiu znajdowana jest w osadach jezior skądinąd uważanych za czyste (co wynika z małej zawartości wapnia). Przykładem jest Bobięcińskie Wielkie. W 2010 roku było tam około 100 mg/kg, a w 2025 roku 82. Tymczasem w wodzie w tych trzech jeziorach w 2022 średnioroczna zawartość ołowiu nie osiągnęła poziomu oznaczalności. Zatem pod tym względem ciężko o klarowny obraz.
Żeby było jeszcze bardziej zagmatwanie, to wyniki monitoringu wód podziemnych najwyższe wartości ołowiu – powyżej 1 mg/l w 1991 roku wskazywały w studniach pomiarowych w powiecie hajnowskim i Kołobrzegu. W tym czasie w Katowicach było to 0,37 mg/l. W 2000 roku maksymalną wartość (0,05 mg/l) stwierdzono w Helu, a w 2024 maksymalna wartość – 0,003 wystąpiła w powiecie kieleckim. W Katowicach stwierdza się go w stężeniu 0,001 mg/l litr lub mniejszym. Zatem, jeżeli gdzieś się unoszą chmury ołowiane nie tylko w przenośni, to pod nimi mogą płynąć ołowiane wody i leżeć ołowiane gleby, ale im głębiej, tym mniej te zjawiska są powiązane.
Piotr Panek
ilustracja: Europejska Agencja Środowiska, licencja CC BY 4.0
- większość danych da się znaleźć na stronach Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska
- Jerzy Cabała, Weronika Nadłonek, Martin Novák, Vladislav Chrastný (2025) Contamination of Zn, Pb and Cd in topsoil in Katowice-Szopienice (southern Poland) as a result of 180 years of metal smelting: environmental implications Geological Quarterly 69 (3) doi:10.7306/gq.1808
Komentarze
Świat się zmienia w jeden wielki śmietnik, a jeszcze gdy byłem dzieckiem morze, rzeki i jeziora były w większości czyste.
Po 1989 roku do Polski zaczęły przybywać góry śmieci. Jaka jest sytuacja tych kilkuset stert niebezpiecznych odpadów o których pisano nie wiadomo.
Przypominanie jak jest i co robić aby było lepiej zawsze jest ważne i na czasie. Ochrona przed zanieczyszczeniami jest wielokrotnie ważniejsza niż spory ideologiczne
Najłatwiej wyciągać wnioski
W sposób naukowo beztroski,
Najlepsze wyniki w sporcie
Osiąga się w kurorcie,
A z historii jednoznacznie stwierdzicie,
Że najpatriotyczniej odchodzi się o świcie.
Być może “remediację” gleby należałoby oprzeć o marchewkę.
Czy jest jakaś inna roślina, która pochłania metale ciężkie lepiej?
Widzę prostą drogę do zastąpienia akumulatorów, marchewkami 🙂
Jaki jest mechanizm pochłaniania ciężkich metali?
Widziałem prace naukowe dotyczące pozyskuje złota z wody morskiej.
Cyjano bakterie?
Ołów dla organizmów jest na tyle podobny do wapnia (dwuwartościowy metal), że jest pochłaniany głównie mechanizmami przystosowanymi do wapnia. Znane są rośliny, które szczególnie dobrze sobie radzą z cynkiem (który sam w sobie jest mikroelementem niezbędnym do życia) i ołowiem (w naturze często razem), nazywane galmanowymi.
@Blog szalonych naukowców
24 lutego 2026 15:59
Pytanie laika: czy „pochłanianie” przez rośliny np. ołowiu oznacza wykorzystanie przez nie tego pierwiastka dla własnego dobra czy też, jak w przypadku człowieka, powoduje zaburzenia „normalnego” funkcjonowania? Innymi słowy, czy wywołane przez człowieka wielkie koncentracje określonych pierwiastków powodują dewastację większości roślin? Bo pewnie są i takie, dla których arszenik jest ambrozją. Chodząc latem po tzw. nieużytkach rolnych byłem zachwycony bogactwem kwiecia i wszelkich innych roślin.
@@
Furda marchewka. Kto z Was, o Szanowni, ołowianymi żółnierzykami sie nie bawił? A wiecie, ileż to zgonów rocznie plumbum powoduje? Według AI 5,5 miliarda. Na dobrą sprawę nikt nie wie gdzie granica leży. Z jednej strony: „The amount of lead in blood considered to signify potential harm has been revised downward several times. In children it went from 100 μg per liter to 50 μg per liter in 2012 and to 35 μg per liter in 2021. „, Z drugiej: „Yet no safe level of lead in children’s blood has been identified,” powiada David Bellinger of Harvard Medical School and Boston Children’s Hospital. WOKE wszechobecny: „In the United States, airborne lead concentrations are markedly higher in racially segregated communities than in integrated communities.”. Trzebaż lepszego przykładu jak to nauka na manowce zeszła?
Ołowiane żołnierzyki zastąpiły plastykowe figurynki, woda pitna (jakkolwiek by zanieczyszczoną nie była) nie płynie już przez ołowiem uszczelniane rury, farba na ścianach domostwa ołowiu już nie zawiera, nawet benzyna już nie na ołowiu jeno na denaturacie, a ołów wciąż Sapiącemu zagraża?
Qba
24 lutego 2026 16:5
Natura najlepiej tam się ma, gdzie Sapiącego nie ma.
… a tak, na marginesie i ku przestrodze:
https://www.politico.com/gallery/2026/02/20/the-nations-cartoonists-on-the-week-in-politics-00790190?slide=14
Sam nie wiem, co myslec o tym a troche obserwowalem ten ‚summit’.
https://www.cbc.ca/news/world/india-ai-data-centres-water-energy-9.7099293
„Ahead of the summit, Google, Amazon and Microsoft had already pledged a combined $68 billion US for AI-driven projects across India, concentrating on cloud computing and new or expanded data centres.”
Ale czytam, ze juz:
„As of February 2026, over $277 billion in AI investments have been announced for India’s AI ecosystem. Key commitments include $110 billion from Reliance Jio, $35 billion from Amazon, $17.5 billion from Microsoft, $15 billion from Google, and $100 billion from the Adani Group, driving data center and infrastructure development.”
„…but there was little focus at the summit on the potential downsides of AI expansion — including the impact of giant data centres on water and energy supplies.”
No wlasnie.
Woke, woke 🙄
An estimated 19 percent of homes in the US contain lead paint hazards; this number rises to 35 percent in the homes of individuals below the poverty line
Lead contamination in soil, air, and drinking water due to legacy lead-paint,
legacy lead-gasoline, current and historic lead industrial emissions, and lead
piping is a widespread problem across the United States, concentrated in urban
areas, low-income communities, and communities of color.
Benzyny ołowiowej (z dodatkiem czteroetylku ołowiu) używają w dalszym ciągu samoloty z silnikami tłokowymi (awionetki sportowe, treningowe, akrobatyczne, rolnicze, lekkie śmigłowce etc.). Maszyny z silnikiem tłokowym należą do najbezpieczniejszych typów samolotów. Trwają prace nad wyprodukowaniem paliwa dla nich wolnego od ołowiu, ale to jest podobno trudne przedsięwzięcie. W UE zezwolenie na benzynę ołowiową do tych maszyn ważne jest do roku 2032.
W Szwajcarii każdy objęty obowiązkiem wojskowym i wyposażony w służbową broń musi co roku odbyć obligatoryjne strzelanie na lokalnej strzelnicy. Obowiązek ten trwa do osiągnięcia wieku 35 lat. Żołnierze i podoficerowie strzelają z karabinu szturmowego na odległość 300 m. Oficerowie niższego stopnia mają do wyboru karabin (300 m) lub pistolet – 25 metrów. Kto nie trafi dostatecznie dobrze z pistoletu, musi poprawić karabinem.
Własne strzelnice mają też myśliwi, którzy co roku muszą udowodnić swoją umiejętność celnego strzelania.
Na każdej strzelnicy jest tzw. kulochwyt czyli wał ziemny za tarczami, który po latach użytkowania okazuje ciężko zanieczyszczony ołowiem i antymonem. Odkąd świadomość szkodliwości ołowiu dla wód gruntowych i gleby dotarła do władz, nakazują one sanację takich kulochwytów, jeśli koncentracja ołowiu przekroczy 500 mg/kg
Notabene, benzyna bezołowiowa pojawiła się w Szwajcarii w roku 1984. Niedługo potem pojawiły się pierwsze katalizatory. Pamiętam wahania kierowców, czy aby takie paliwo nie zaszkodzi ich samochodom. Moje R4 nie zauważyło różnicy 😉
Znaczy że kojarzenie benzyny z ołowiem znaczy, że jest się starym?
Dzięki wielkie
@Marcin Nowak
Dlaczego zaraz starym? 😯
Może pilotem cessny albo jakiegoś ultralight latadła?
@Qba
W przeciwieństwie do kadmu, niklu i miedzi koncentracje ołowiu do 500 ppm nie szkodzą roślinom w ich wzroście. Rośliny ozdobne mogą też na takich glebach być uprawiane, ale warzywa liściaste, korzeniowe i bulwiaste przyswajają ten metal w swoich tkankach lub gromadzą go na powierzchni liści (z pyłów). Koncentracja w roślinie jest tym wyższa, im kwaśniejsza jest gleba. Przy pH < 4 rośliny zaczynają chorować, fotosynteza staje się problematyczna, liście tracą kolor (chloroza), wzrost zostaje zahamowany.
Pomaga wapnowanie.
Wyobrażam sobie ten nagły płodozmian
Stosowany wszędzie na świecie z ochotą
I szukanie przyspieszających rozwiązań,
Po odkryciu rośliny przyswajającej złoto.
markot
24 lutego 2026 21:20
„Moje R4 nie zauważyło różnicy.” A ono czarne było czy białe?
„The average lead-linked loss in cognitive ability was 2.6 IQ points per person as of 2015. This amounted to a total loss of 824,097,690 IQ points, disproportionately endured by those born between 1951 and 1980.”
Z tym ostatnim, to bym się zgodził. Najwyższy czas na AIQ.
Marcin Nowak
24 lutego 2026 21:28
Każdy wcześniej czy później zostanie „starym”. Chyba, że się za młodu powiesi.
Dawniej mówiono -” poczestowali go ołowiem ”
Czasem wystarczy kiedy ołowiana kulka muśnie ucho
https://www.youtube.com/watch?v=cu9Ae2i30is
WHO guidance for clinical management of exposure to lead „https://iris.who.int/server/api/core/bitstreams/47967c06-bfa9-44b8-9f2b-52f04a353c05/content” zaleca kosztowną chelation therapy, której skuteczność jest wątpliwa choć powoduje: kidney damage, autism oraz heart issues i może spowodować śmierć.
na szczescie mam dwie szpulki Sn-Pb drutu do lutownia 🙂
Duzo lepsze zwilzanie
Stop Sn-Sb jest okropny 🙁
Pewien facet o pokaznym tulowiu.
Najadl sie zbyt duzo olowiu.
Po czym zrobil sie caly.
Wielce ociezaly.
A do tego, podupadl na zdrowiu.
Inny facio, z wrecz dobrego domu.
Nawtranzalal sie zbyt duzo chromu.
Po wielu zabiegach
Nieszczesny lebiega
Skonczyl zywot w miejskim skupie zlomu.
Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych za rządów PiS wydawała pieniądze na nieprzydatne maseczki, na węgiel co okazał się miałem i zalega na hałdach. Składowanie kosztuje, a nie wiadomo co z tym odpadem zrobić.
Kupiono też generatory prądu które nie dotarły do Polski.
Obecny rząd liczy straty.
Jednak z tym miałem należy się pospieszyć zanim wiosenne wiatry nie rozwieją czarnego pyłu po kraju.
W telewizji mieszkańcy Trójmiasta skarżyli się kilka lat temu na ten pył co powstawał przy wyładowywaniu miału ze statków. Okien nie mogli otworzyć.
PS. Były premier tłumaczy tamte zakupy potrzebami. Wiem. Zawsze mieliśmy dużo potrzeb, ale trzeba się ograniczać
Pytanie do Szanownych Europejczykow.
Czy Katedra Notre Dame zostala odnowiona zgodnie z dyrektywami EU czyli bez olowiu?
Co zastosowano PVC, blache ocynkowana?
Na okładce tygodnika POLITYKA nareszcie jest na kogo popatrzeć, bo dotychczas byli sami polityczni wyjadacze z ołowiu, a dzisiaj Marta Nawrocka i Urszula Brzezińska-Holownia. Obie panie chociaż mają mniej niż 40 lat (odpowiednio 39 i 38) są już na emeryturze.
„Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 miliardów złotych” napisała red. Joanna Solska.
Potrzeby na pieniądze jak widać są ogromne i jak nasz minister finansów może spać spokojnie? No jak?
RS
Podczas gruntownej renowacji prowadzonej przez Eugeniusza Viollet-le-Duca (rozpoczętej w 1844 roku), iglica i dach zostały pokryte blachą ołowianą, zgodnie z tradycyjną praktyką. Średniowieczna drewniana konstrukcja została również zabezpieczona ołowianym pokryciem.
Iglica, na skrzyżowaniu transrptu i nawy głównej nie istniała do XIX w i prac Villet le Duc Tak jak wiele gargouilles. Sa romantycznym wyobrażeniem średniowiecza. Często uzasadnionym historycznie
Pożar z 15 kwietnia 2019 roku spowodował stopienie i rozproszenie około 400 ton ołowiu, głównie z dachu i iglicy. Która się stopiła calkowicie.
Podczas późniejszej renowacji: Podjęto decyzję o odbudowie iglicy dokładnie w jej pierwotnym stanie (nadal zgodnie z planami Viollet-le-Duca).
Na dach ponownie użyto ołowiu, zgodnie z oryginalnymi technikami i historycznym wyglądem.
Wdrożono surowe środki sanitarne, aby zapobiec jakiemukolwiek skażeniu ołowiem
Wielu, ja też częściowo, nie może uwierzyć że pożar poszedł na 700 letniej dębowej belce od niedopałka papierosa. Cała drewniana struktura była traitée przeciwpożarowo
Howgh
…
W Unii Europejskiej nie ma ogolnego zakazu stosowania olowiu w konserwacji zabytkow. Przepisy REACH przewiduja wyrazne wyjatki dla prac konserwatorskich, kiedy: material jest niezbedny dla zachowania autentycznosci,
nie istnieje technicznie rownowazny zamiennik, prace prowadzone sa w warunkach kontrolowanych.
Oznacza to, ze olow moze byc stosowany, ale tylko przy spelnieniu scislych wymogow. Tu blizej o REACH
https://echa.europa.eu/regulations/reach/understanding-reach
pzdr S
ahasverus
no to jakis rozsadek jeszcze istnieje 🙂
Dachowe fartuchy i kolnierze olowiane sa u nas dozwolone:
Lead flashing is generally permitted and widely used in the US for roofing applications.
Rowniez balast do nurkowania ha ha
Zaliczyłem 2 części serialu „Ołowiane dzieci” i … na tym zakończyłem. Film jest wstrząsający, zawiera też sporo klasyki tamtej epoki – dobrze odżywione twarzyczki esbeków oraz fauny lokalnych kacyków, z towarzyszem Grudniem włącznie.
Reżyser Maciej Pieprzyca, z jakichś nieznanych powodów postanowił pomieszać historię z fikcją, olewając historyczną działalność prof. Hager- Małeckiej, wstawiając na pierwszy plan postać innej lekarki. Ażeby napieprzyć więcej, Pieprzyca wtrącił elementy z amerykańskich filmów gangsterskich, np. wyrzucenie skatowanej lekarki na hałdę z przystawionym do głowy pistoletem. SB przecież miała inne, bardziej eleganckie metody perswazji.
Obraz Sląska lat 70-tych pokazany w tym filmie przypomina slumsy z opowiadań Dickensa, natomiast miejscowa ludność robi wrażenie umysłowo opóźnionej społeczności, rozwojowo na etapie kamienia łupanego, do tego z agresywną postawą wobec lekarzy. W jednej ze scen, matka pokazuje lekarzowi dziecko z gnijącą raną, z której wydobywają się robaki….!!
Film cieszy się popularnością w USA, i niestety umacnia taki „przepieprzycowany” obraz Polski przed 50 lat.
@aka.cia
To samo zrobiono z serialem o epidemii ospy we Wrocławiu. Jest przecież tyle dokumentów oraz świadków epoki, ale koniecznie musi być wątek sensacyjny plus prześladowanie szlachetnych postaci przez tępych aparatczyków i krwiożerczą bezpiekę 🙄
Co do Śląska z lat 70. to jednak mam w pamięci jedną nocną przesiadkę w Nikiszowcu, stacji spowitej gryzącym smogiem z mokrej mgły i wyziewów z dymiących hałd i kominów, śnieg był czarny, sceneria jak wprost z dreszczowca w Londynie 1952.
I jeszcze trzeba było przeleźć na skróty przez stojący, bardzo długi pociąg z węglem 🙄
Kiedy kolega stamtąd przyjeżdżał do mnie, do lubuskich lasów i jezior, miewał regularne zatrucie tlenem 🙂 Ja u niego cierpiałem bardziej 🙄
aka.cia, 19:49,
zdekonstruowales serial wspaniale, jaka to wygoda i oszczednosc czasu, by nie ogladac chlamu.
NB.
Seriali polskich ani filmow nie ogladam, dusze w sobie nostalgie i pokuse. Dla mnie lata ’90 w polskiej kinematografii to byl upadek sztuki. Nie ogladam, nie chce wiedziec.
To nie do konca prawda, bo sa wyjatki…coraz rzadsze.
Od lat czytam o potrzebach ludzi. Przez pół wieku starałem się pomóc w spełnianiu różnych potrzeb i czasami się udawało.
Mamy już większość dróg szybkiego ruchu. Odbudowano zniszczony w czasie wojny Wrocław i inne polskie miasta.
Wybudowano wiele nowych osiedli mieszkaniowych chociaż potrzeb jest więcej. Powstają nowe linie kolejowe po których jeżdżą nowoczesne pociagi.
Jest zatem tu i w okolicach lepiej, a mimo to nie wszyscy są zadowoleni i te wysypiska śmieci straszą i te brudne rzeki i jeziora też smucą.
Do tego te nieszczęśliwe polityczne podziały. Jak jedni idą na lewo, drudzy chcą koniecznie w prawą stronę.
Kiedy premier polskiego rządu wygłosi takie przemówienie w sejmie jak dzisiejsza mowa triumfalna Donalda Trumpa o wyższości USA nad światem?
Obywatele byliby z pewnością zadowoleni, nawet gdyby nie wszystko było poukładane jak należy. Do tego trzeba jednak mieć wolną głowę, a nie zakuty łeb
„Do tego trzeba jednak mieć wolną głowę, a nie zakuty leb”
Drobiazg.
Dość skutecznym sposobem redukcji zagrożenia zatrucia ołowiem jest odkręcenie kranu na pełny regulator i odczekanie kilku minut, w ciągu których woda uprzednio pozostająca w rurach instalacji domowej do kanalizacji spłynie. Jednak zdaniem aktywistów środowiskowych takie marnowanie wody zagładą ludzkości grozi. Dzieci słyszą w szkole, że wodę należy „oszczędzać”. Strażnikom środowiska obecność ołowiu w organiźmie nie przeszkadza, byle go w „naturze” nie było. Innymi słowy zielono ma być tak w naturze jak i w głowach.
Is42,
zwariowales z tymi drogami, kolejami i mostami.
Do tego wystarcza niewolnicy pod knutem.
Polska wspolczesna nie slynie z niczego (!!!), wbij to sobie do glowy zebraku!
Mala Holandia, kraj Tycho de Brache, Spinozy wielkiej liczby mistrzow malarstwa, rzemiosla etc. postawila na ostatnich Igrzyskach na jedna karte, na lyzwiarstwo. Trzecie miejsce w klasyfikacji medalowej swiata! Trzeba miec ambicje, trzeba jedna rzecz przeprowadzic porzadnie. Durniu.
Jak slysze, ze Polska ma ambicje zorganizowania Igrzysk olimpijskich, to przechodza mnie dreszcze.
No co moze pojsc nie tak, wszystko!
Mnie jest wstyd, ze tak mysle o starym kraju.
Drogi bija powiada Is42,
a ty slyszal o przedwojennych Tarskich, Ulamach, Banachach, Sierpinskich, Ajdukiewiczach etc.?
Gdzie oni, dlaczego nie upominasz sie o nastepcow.
Drogi bija…donikad.
W Szwajcarii wprowadzono zakaz stosowania rur ołowianych w instalacjach wodociągowych w 1914 roku. Jednak krany, armatura i złącza rur nadal mogą zawierać ołów i nikiel, zatem zaleca się przed piciem wodę stojącą w instalacji spuszczać tak długo, aż jej temperatura przestanie się zmieniać. I żaden przytomny „aktywista” tego nie zabrania.
Ja zawsze czekam, aż będzie całkiem zimna, wtedy wiem, że na pewno jest świeża.
A na amerykańskich filmach zawsze widzę jak aktor podstawia szklankę, odkręca kran i natychmiast pije. Mam nadzieję, że tylko udaje.
markot,
a ‚Dzielny zolnierzyk’ Andersena to byl olowiowy, czy cynowy, a?
W oryginale chyba ‚tin’.
seleuk|os|
25 lutego 2026 16:07
EU tym sie odznacza, iż dekretuje to czego upilnoiwać nie jest w stanie. Konserwator zabytków prace powierza ekipie, która robi dokładnie to co łatwo i wygodnie, a nie to co dekret dyktuje. Urząd, który ma nadzorować nie wie ani co ani jak, jedynme co wie wykonawca ma „powiązania: lepeij się nie narażać. Na papierze to bardzo elegancko wygląda, w praktyce identycznie tak, jak z EU postanowieniami, które Orban w perzynę bezkarnie obraca.
.. ‚olowiany’ mialo byc…
markot
25 lutego 2026 22:47
Coś tak jak z tą skałą za domem. Pod nosem, a dostrzedz w mroku trudno? Nie wiem czego Twoja progenitura w szkole się uczyła. Moja ze szkoły wyniosła „Dbaj o planetę, oszczędzaj wodę”, dokładnie tak jak to ten aktor robi. Gdy biorąc wodę na kawę czy herbatę z kuchennego kranu tak jak Ty czyniłem, za złe miała wołając iż wodę „marnuję”, co jest absolutnie karygodne biorąc pod uwagę „world water shortage”. Tak było w DK, tak jest w Stanach i Polsce. No ale Swiss jest lepsze, choć nie aż tak jak Sverie.
act
25 lutego 2026 22:56
Jak pamietam z DK z cyny to łyżeczki były. HC Andersena żólnierzyk był z cyny: Den standhaftige tinsoldat. O ile wiem, w DK żołnierzy odlewano z cyny ale marynarzy ze stopu cyny z ołowiem. Pamiętam, nawet piosenka dla dzieci o tym była, ale dlaczego tak właśnie, a nie inaczej tego nie wiem.
@ markot
„dostrzec” choć „dostrzegać”. Musiałem w druku zobaczyć, żeby się zreflektować.
U mnie woda ze studni jest pobierana.
Zawartosc zelaza, ho , ho i czego tam jeszcze, do tego stopnia ze lekarka chciala mi krew upuszczac i watrobe skubac.
I co?
Rura pekla to wymienilem pompe tez.
Podczas nastepnych badac okresowych – patrzy , patrzy na analizy – oczeta przeciera.
Co sie stao, pani doktor pyta bo zelazo zniklo.
No to mowie rura pekla, a w nowej osadu tlekow skumulowanych przez lata juz nie bylo.
Od kilku lat gdy zainstalowalem pod zlewem kuchennym, system RO (reverse osmosis), to czajnik nawet najmniejszego kamienia nie ma.
Na szkielku zegarkwym po odparowaniu, osadu mineralnego ani, ani
🙂
@act, 25 lutego 2026, 21:45,
Tycho Brahe byl Dunczykiem, bez watpliwosci, nie Holendrem 🙂 Nie probuj nasladowac @Calvina w „argumentacji” 🙂 Pzdr Seleuk
…
https://www.europarl.europa.eu/news/en/press-room/20260220IPR35907/time-for-eu-legislation-to-define-rape-based-on-absence-of-consent-say-meps
„Dzielny ołowiany żołnierz” – tak na polski został przetłumaczony (Stefania Beylin, Jarosław Iwaszkiewicz) „Den standhaftige tinsoldat” Andersena.
Przypuszczam, że tłumacze wybrali ołów, bo pod taką nazwą w języku polskim były znane te figurki, w rzeczywistości ani ołowiane, ani cynowe, bo odlewane ze stopu obu tych metali.
Czysta cyna nie bardzo nadaje się do takiego celu, bo w temperaturach poniżej 13°C staje się lżejsza (mniejsza gęstość) krucha i szarzeje. W stopie z ołowiem figurki są cięższe i stabilniejsze.
Wyroby z cyny (łyżki, talerze, dzbanki etc.) nigdy nie są produkowane z czystej cyny, zawierają przeważnie 5-10 proc. ołowiu.
Żołnierzyk z bajki, którą uznano za nienadającą się dla dzieci, został odlany z łyżki o nieznanych proporcjach w stopie, więc można długo dyskutować o „prawidłowej” polskiej nazwie i próbować ją zmienić wbrew tradycji.
@Calvin
Czego moja progenitura uczyła się w szkole?
Już w przedszkolu uczyła się sortowania odpadów i nigdy nie wyrzuci szklanej butelki, gazety i ogryzka z jabłka do jednego worka ze śmieciami. Również plastikowe odpady nadające się do recyklingu zbierane są osobno.
Każda klasa szkolna odbywa raz do roku akcję zbierania makulatury, którą ludzie wystawiają przed domy w zgrabnie powiązanych paczkach. Gmina zapewnia transport i drobne wynagrodzenie (na wycieczki), bo makulatury „normalnie” nikt nie skupuje, najwyżej przyjmuje za darmo do przeróbki.
A co do wody, to uczono oszczędzania wody pitnej, która tu jest bardzo wysokiej jakości, niestety z tendencją do pogorszenia, do innych celów niż konsumpcja. Prysznic zamiast kąpieli w wannie, mycie zębów przy zakręconym kranie, a nie puszczanie ciurkiem bez potrzeby, zmywanie w zmywarce, a nie pod bieżącą wodą, pralki oszczędzające wodę itp. Gromadzenie deszczówki na potrzeby ogrodu.
Ale picie z kranu zawsze świeżo spuszczonej, bo tylko taka też smakuje. To nie trwa minutami, aż będzie zimna. I picie „kranówy” z własnej butelki zamiast kupowania ciągle nowych, plastikowych butelek z wodą nie lepszą niż z własnego kraju lub miejskiej fontanny. Tak, woda płynąca w fontannach i studniach (Brunnen) jest świeża i przeważnie źródlana.
Na razie tylko ok. 25 proc. wody pitnej w Szwajcarii wymaga uzdatniania, ale ślady zanieczyszczeń z rolnictwa (pestycydy, nawozy) chemikaliów i kosmetyków trafiające do wód podziemnych stają się rosnącym problemem, bo źródła wody ze śniegów i lodowców nie są wieczne, a wobec powtarzających się okresów suszy, także zimą, coraz mniej wydajne.
Jeszcze tylko należałoby uświadomić bogatych gości z krajów arabskich, żeby nie marnowali naszej źródlanej wody puszczając sobie szumiące wodospady w hotelowych łazienkach 🙄
Zużycie wody w szwajcarskich gospodarstwach domowych wynosi ok 142 l dziennie na osobę. Zużycie wody do wszelkich celów jest podobno, w przeliczeniu na głowę, najwyższe w Europie, ale od 1990 roku zmniejszyło się o 25 proc.
Z własnego kranu, a nie kraju, oczywiście 🙄
Każde tutejsze dziecko ma własną butelkę z aluminium lub stali szlachetnej, które są produkowane w wielkim wyborze przez renomowaną firmę SIGG Switzerland Bottles od 1908 roku. Dorośli też używają takich albo szklanych. Produkowane są też butelki z polipropylenu.
@Calvin Hobbs 19:08
Na świecie żyje obecnie ponad 8 MILIARDÓW LUDZI a wg ciebie 5,5 Miliardów umiera a wszystkie spowodowane są obecnością ołowiu.
Obliczona wg Twoich danych średnia długość życia człowieka wynosi 1,5 roku.
Zanieczyszczenie powietrza m.in. na przykładzie Szopienic – metale ciężkie.
Niemal cały Sląsk był „pokryty” potężnymi zanieczyszczeniami. Ten kto przejedżał
np. w latach sześdziesiątych ubiegłego wieku na przykład przez Chorzów – niemal w centum były umieszczone huty czy zakłady azotowe lub zakłady koksochemiczne (m.in. produkcja pirydyn) .
Nie wspomnę o walącym się Bytomiu wskutek wydobywania wegla spod tzw. podsadzki.
Według moich informacji prym wiodło pod względem zanieczyszczeń powietrza i gleby Miasteczko Sląskie.
W niemal w centrum Katowic , tam gdzie mniej więcej jest rondo katowickie we wczesnych latach 50-tych stały zakłady przemysłowe (huta).
I tym się chwalono w piosence zaczynającej się od słów:
Dymią kominy Sląska, bije stalowy młot…
Minister Sikorski wygłosił w sejmie doroczne expose. Z pewnym zdumieniem przeczytałem, że prezydent Nawrocki zgadza się z tezami ministra. To chyba zapowiada daleko idącą zmianę w polityce zagranicznej.
Widoczna jest też zmiana w pogodzie. Za oknem początki wiosny. Trzeba wyjść i się rozejrzeć. Tu zmiana jest pewna jak lokata w banku.
PS. W Australii pewnie upał. To czuć po wpisach tamtejszego komentatora
@zezem
Na Śląsku bywałem głównie w okolicach Rybnika, u górniczej rodziny kolegi uniwersyteckiego. Ojciec był sztygarem, a z dwóch starszych braci jeden – naukowcem na Politechnice Gliwickiej, drugi – również sztygarem.
W okolicy było kilka kopalń, huty i dymiące hałdy. Dla mnie to już był horror, a dla nich – prawie zielony Śląsk w porównaniu z Chorzowem, Rudą Śląską czy Bytomiem.
A żeby mnie postraszyć (mieszkali w domu z ogrodem) – pokazywali mi poczerniałe od sadzy ceglane familoki w Chwałowicach. Dziś obiekty zabytkowe i pod opieką konserwatorską.
Do dziś pamiętam podawane na niedzielny obiad fantastyczne rolady wołowe, kluski z dziurką i modrą kapustę, poprzedzone rosołem, a na deser kompot z ogrodowych śliwek (mirabelek?), które były czarno nakrapiane, a ja nie miałem odwagi zapytać, skąd te kropki.
Od robót podziemnych (likwidowania chodników „na zawał, bez podsadzki) falowała okolica, na lokalnym boisku piłkarskim czasami jeden bramkarz prawie nie widział drugiego, a zapadliska pogłębiają się do dziś tworząc samorzutnie jeziora wód gruntowych. Dziś, po likwidacji części przemysłu faktycznie pozieleniało i gdyby nie palili „pod centralnym” węglem i miałem najpodlejszych gatunków, byłoby już całkiem do życia.
@markot
Inną opowiastka.Autentyczna.
Zakład w Gliwicach. Pokaz jak wytwarza się koks.
Po wypchnięciu z komór, podchodzi pracownik z grubym wężem (a la strażacki) i gasi rozżarzony koks.
Opowiadano nam ,że pokazem byli onegdaj zachwyceni Szwedzi. Nigdy jeszcze nie byli w takim…skansenie.
À propos Duńczyków
Stenon, ten od ślinianki przyusznej miał ciekawy życiorys. Może znasz???
@zezem
Nigdy nie byłem w środku koksowni, ale z zewnątrz widziałem taką w pobliżu Rybnika (Radlin). Ta działa nadal, ale wiele pomniejszych zlikwidowano. Dziś jest bardzo nowoczesna i nie zasyfia już tak okolicy jak w tamtych czasach. Emisja dwutlenku siarki zmniejszyła się o 90 proc.
W tamtych czasach nikt się nie bawił w odsiarczanie gazów koksowniczych i dwutlenek siarki walił z kominów bez żadnych przeszkód. Nikt też nie odzyskiwał rtęci uwalnianej z węgla w procesie pirolizy. Węgiel kamienny w Polsce zawiera 1 gram rtęci na tonę.
W 2024 roku spalono w Polsce 48 mln ton węgla kamiennego oraz dziesiątki milionów ton brunatnego (sam Bełchatów 30 mln ton).
Aktualna zima zmusiła zapewne do zwiększenia tej ilości.
Każdy, kto pali węglem w swoim piecu, dokłada się do emisji rtęci i dwutlenku siarki do atmosfery, którą oddycha on, jego dzieci i sąsiedzi…
U mnie dziś +14, wczoraj w Bazylei, gdzie kończył się słynny karnawał, chodziłem w krótkim rękawku, bo w cieniu było +18, jutro ma być +21.
Po tym karnawale zostawiłem ślad w dwóch pociągach, drodze do domu i w domu też. Tak jak za innymi uczestnikami i widzami imprezy, sypało się z nas konfetti we wszystkich kolorach i wzorach – z włosów, ubrań, butów, plecaków…
Kolorowy korowód ciągnął się przez stare miasto i dwa mosty na Renie jednocześnie w dwóch przeciwnych kierunkach przez ponad 4 godziny, maszerują tzw. kliki czyli grupy przebierańców w jednakowych strojach i maskach każda, a wszyscy grają na werblach lub fletach piccolo jakby szli do bitwy. Jedynie te instrumenty dozwolone są w poniedziałkowym marszu o 4 rano. W korowodzie (cortège) po południu dozwolone są też inne instrumenty dęte. Pomiędzy klikami jadą wozy na których inni przebierańcy tzw. Waggis sypią na ludzi konfetti i rozdają pomarańcze, mandarynki, cebulę, pory, marchewki, drobne maskotki i mnóstwo słodyczy dla dzieci, a także kwiaty dla pań.
Impreza organizowana od ponad 150 lat została wpisana na listę światowego dziedzictwa niematerialnego.
Dwa razy byłem na poniedziałkowym starcie o 4 rano, kiedy w mieście gasną światła i rusza hałaśliwy, ale nie fałszujący marsz grajków z niesionymi przez innych lub ciągniętymi na wózkach latarniami czyli oświetlonymi od środka lampionami/konstrukcjami obrazującymi satyrycznie najważniejsze wydarzenia polityki krajowej i światowej. Potem na śniadanie o świcie jadłem na statku zakotwiczonym na Renie tradycyjną zupę z przypalanej mąki oraz ciasto serowe lub cebulowe popijane białym winem. Po południu odbywa się cortège powtarzany w środę.
Karnawał trwa równo 72 godziny i zakończył się dziś o 4 rano.
„Opowiadano nam ,że pokazem byli onegdaj zachwyceni Szwedzi. Nigdy jeszcze nie byli w takim…skansenie. ”
………
„Skansen” jest pochodzenia szwedzkiego to Szwedzi wiedza lepiej co to tak naprawdę znaczy (w sensie dosłownym – „szaniec” )
Nie bardzo wiedzieć czemu skojarzyło mnie sie to z nowoczesnością ale zawartym w niej „skansenem myślowym” , bo podobnież pomarańczowy prezydent nie rozumie dlaczego Rosja i Ukraina .. „Nie chcą zakończyć wojny ! ” .
W prawdziwym krajoznawczym , etnograficznym pod gołym niebem skansenie , rur ołowianych w sensie żeliwnych a uszczelnianych ołowiem i każdych innych nie ma co szukać .. bo sie nie znajdzie .
Skansen myślowy ( a nawet umysłowy ) można i owszem znaleźć w dość nieoczekiwanych bo najnowocześniejszych miejscach (pod gołym …) jak amerykański lotniskowiec G. Ford gdzie załoga (podobno! ) pozapychała „Próżniowa, ! ” kanalizacje i toalety „skarpetami , torbami śmieci itp .” bo nie mieli urlopu , i „G.Ford ” musiał zawinąć podobno (!) do portu na Krecie (?), zeby te ~ 650 toalet poprzepychac’ . Przepchnie to ten oczekiwany urlop jeszcze dalej bo urlop na Krecie zima, .. to żaden urlop i nie to samo .
Przypomniało mi to nie wiedzieć czemu hasło już „wtedy !” mało odkrywcze , zasłyszane na firmowej naradzie w „firmie „przed wielu laty stare , ale ciągle aktualne , a zupełnie nie „skansenowe ” ( „spadki” , były za małe .. )
– „Go’wno do go’ry nie popłynie ! „itbbnt „
markot i C.H,
dzieki za cierpliwosc i wyjasnienie.
Belferzycaxxx
26 lutego 2026 10:32
Nie, nie wedug mnie, ale według naszych środowiskowych apostołow.
W budownictwie mają zastosowanie azbest, ołów, formaldehyd i styren, ale tylko pierwszy z nich został zakazany i ma zostać usunięty (do 2032 roku). Samodzielnie nie można usuwać azbestu. Mają się tym zajmować fachowcy. Kiedyś płyty azbestowo-cementowe były szeroko stosowane na pokrycia dachowe i izolacje. Były tanie i niepalne. O ich szkodliwości dowiedzieliśmy się po wieloletnim stosowaniu.
Tego rodzaju informacje dotyczą z pewnością nie tylko tego co miało zastosowanie w budownictwie, ale i innych dziedzinach gospodarki. W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, gdy rozleciał się obóz socjalistyczny, sprowadzano do kraju różne śmiecie i próbowano je wykorzystać w gospodarce.
Dobre mieszano ze złym i tak miały powstawać produkty neutralne dla środowiska. Często takie zamiary pozostawały na papierze. Jednak część takich prefabrykatów wbudowano. Stosowano też mieszanki pod podbudowy dróg. Jak jest obecnie nie wiem.
Wszystkie rozważania przykryła polityka i wydarzenia wojenne.
O skażeniach środowiska być może zacznie się mówić gdy nastanie pokój, o który wszyscy zabiegają bezskutecznie.
Gdyby nie ta dziewiąta wojna Donald Trump miałby już upragnioną nagrodę Nobla
markot
26 lutego 2026 10:01
Moja progenitura podobne przeszkolenie w DK przeszła, a z corocznych wypraw do Polski przywiozła slogan „Częste mycie skraca życie”. Nic więc dziwnego, iż „środowiskowo” jest „uzdatniona”. Poza tym, rozumien Swiss śnieg, który ze Swiss nieba pada, nie ma nic wspólnego z tym co z kominów innych dzierżaw w górę się unosi (tu do mnie, niestety nie tylko balony z Kitaju nadlatują), a w imię oszczędności wody Swiss winno turyzm bazować nie na turystach z krajów arabskich ale z Polski. Jeszce jako nieletnie chłopię nauczyłem się, iż „żródlaną” wodę z górskiego potoku należy przegotować, jako że nigdy nie wiadomo kto się do niej „up stream” wypróżniał. Butelek na wodę wówczas nie używano na podobną jak dziś skalę, wszechobecne „drinking fountains” je zastępowały. W butelkach (szklanych) napoje gazowane i wyskokowe przechoiwywano – progernitura ongiś mnie poinformowała o popularnym w Ludowej zwyczaju przynoszenia na „zabawę” buteleczki lemoniady sowicie czystą ochrzczonej, co w czasach moich cielęcych lat nie było praktykowane. Zaś co do recyklingu, to ongiś w DK mleko (i piwo) jedynie w szklanych butelkach dystrybuowano, znaczy zanim „sie okazało” mycie tychże zbyt kosztowne, a składowanie przed myciem zbyt uciażliwe, a kosztami „Recycling” można konsumenta obciążyć. Teraz w DK 8 pojemników na śmieci w każdym domku i każda „Kommune” extra podatek od „recykling” wprowadziła – nawet za „odprowadzanie” deszczówki płacą (wszystko jedno czy ją magazynują czy nie), a jak mnie wieści dochodzą woda pitna, coraz to bardziej skażona, szybciej od benzyny drożeje.
markot
26 lutego 2026
14:24
Bardzo ciekawie opisałeś karnawał w Bazylei. Ale czy mogę bardzo poprosić o zdjęcia ?? Jestem pewna,że je robiłeś 🙂
U mnie wczoraj podawali, że jest 16 C, ale był wiatr więc na rowerze trzeba było być odpowiednio ubranym. A dziś przy 14C i jeszcze silniejszym wietrze – zmarzły mi ręce w cienkich rękawiczkach. Ale widziałam wariata na rowerze w koszulce z krótkimi rękawami i krótkich spodenkach 😀
@markot
Węgiel-rtęć i inne dodatki.
Na Sląsku wystarczy przejść się na niektóre cmentarze i przyjrzeć się nagrobkom.
Data urodzenia/zgonu.
Skansen wg. słownika języka polskiego
1. «krajoznawcze muzeum etnograficzne pod gołym niebem, gdzie eksponowane są zabytki budownictwa ludowego oraz sprzęty i narzędzia określonego regionu»
2. pot. «miejsce zacofane pod względem cywilizacyjnym»
W zasadzie zgadzałoby się z tym co wdzieli Szwedzi w Gliwicach
Gdy przyjęła go cywilizacja zachodnia,
Był boso i w przykrótkich spodniach.
Usłyszałem opinię, być może, krzywdzącą,
Że w kraju jego ojców jest bardzo gorąco.
Chociaż nie był kowbojem,
Gnał przez życie przebojem,
Aż w końcu w pełnym cwale
Ugrzązł na piedestale.
@markot
Suche Mannschaften
Um Welt bewildschaften
Basiu
Tak na szybko mam kilka migawek z marca 2017, ale za to parę z poniedziałkowego startu o 4 rano. Jak widać, Trump był już wtedy tematyzowany.
https://photos.app.goo.gl/T4X5QxsGps5aCVcm7
Później dołożę coś z wczorajszych, jak dam radę je najpierw przejrzeć i wyselekcjonować.
Całe popołudnie ciąłem jeżyny i róże, jestem zmęczony i trochę pokiereszowany.
Ta wiosna w lutym wcale mi nie pasuje 🙁
@Calvin
Woda źródlana nie znaczy tutaj: prosto z górskiego potoku.
Jeżeli znasz się trochę na hydrologii/hydrogeologii, to powinieneś wiedzieć coś o naturalnych funkcjach filtrującach gleby i skał, wiesz, co to są obszary źródliskowe i jak się je chroni i wykorzystuje.
Wilgoć w postaci deszczu i śniegu nie przychodzi do nas znad Kitaja, a znad północnozachodniego i zachodniego Atlantyku oraz znad Morza Śródziemnego. Woda deszczowa ma w zasadzie jakość wody destylowanej, ale po drodze wymywa z powietrza pyły i pyłki roślinne oraz wchłania nieco dwutlenku węgla, resztę zanieczyszczeń zmywa z dachów i rynien oraz asfaltu. Śnieg również zbiera spadając wszelkie brudy z powietrza, ale tych nad Alpami jest bardzo mało i główne zanieczyszczenie stanowią przynoszone od czasu do czasu przez południowe wiatry pyły znad Sahary.
Basiu
Sorry, dopiero teraz sprawdziłem, co zalinkowałem 🙁
Może teraz będzie lepiej
https://photos.app.goo.gl/ac3jK43tkmTzctHC8
Markot
Bardzo dziękuję, szczególnie, że zadałeś sobie trud, pomimo zmęczenia 🙂
Świetne, dowcipne pomysły. Ja obserwowalam karnawał w Bilbao w marcu 2017. Zmobilizuję się do zrobienia albumu. Tam widziałam ogromne kolejki ( dzień wcześniej) przed sklepami z karnawałowymi akcesoriami. A w dzień karnawałowy można było widzieć już od rana całe rodziny poprzebierane łącznie z maluszkami w wózkach.
seleuk 4:24,
oczywiscie byl, dzieki.
Pisalem w pospiechu i walnalem byka. 🙁
dla prepersow 🙂 na temat wody w studni
Key Aspects of the Schmutzdecke Filter:
Role in Purification: The layer acts as a physical filter for fine particles and a biological reactor where microorganisms „eat” pathogens, providing up to 99–99.9% purification of bacteria, viruses, and cysts.
Ripening Period: A new filter needs 10–20 days (or longer, up to 53 days) to form this layer, which is known as „ripening”.
Maintenance: When the layer becomes too thick and blocks water flow, it must be removed, followed by a new ripening period.
Mechanism: It operates through a combination of mechanical straining, adsorption (sticky biofilm), and predation (bacteria eating bacteria).
ScienceDirect.com
ScienceDirect.com
+7
Important Context Regarding Well Water:
While a schmutzdecke is mandatory for slow sand filtration, it is not typically present in standard, modern groundwater wells (like drilled or bored wells).
Slow Sand Filters are usually applied to raw surface water (ponds, rivers) or as a separate, engineered household unit (Biosand filter).
Well Water Treatment: While some wells use sand filters to remove sediment, most groundwater relies on natural filtration through soil strata before entering the well, and often requires additional disinfection (like UV or chlorine) to be safe for drinking.
markot
26 lutego 2026 21:00
Ze źródła ten sam ten mineral-reach napitek tryska, który w potoku płynie. Woda gruntowa z magmy się nie wzięła. Prawda to że gdy z powierzchni w głąb wsiąka to się „filtruje” czyli glebie/skałom oddaje część tego co ze sobą ze zbrukanej powierzchni niesie, ale też zarazem wymywa to co podrodze w tej glebie i skałach napotyka. Z lodowcami zaś jeszcze gorzej. Spływa z nich to co się topi, na powierzchni znaczy, czyli wszystko co na tą powierzchnię spadło i spada ta woda ze sobą niesie włącznie z tym co turyści nasikali. Śnieg? Z tą wodą destylowaną na wysokościach to jednak lekka przesada, tak sulfur dioxide jak i nitrogen oxides reagują z nią w atmosferze zanim spowrotem na ziemię spadnie pyły po drodze wymywając. To się kiedyś „acid rain” nazywało. Jak pamietam to ten z nad Atlantyku nadciagając nad Europą po drodze do Alp kwaśniał.
O tym jak się „obszary źródliskowe” chroni i wykorzystuje świadczą chociażby kolejne skandale z Perrier i włoskimi wodami mineralnymi, o naszych już nawet nie wspominając. Rozumiem w Swiss coś podobnego miejsca mieć nie może.
Summa sumarum tyle Ci powiem, że jeśli chcesz skażenia śodowiska uniknąć, ołowiem, PFAS czy czym tam jeszcze, to na obszar o niskiej gęstości zaludnienia się wynieś. Mnie wystarczy mniej niż dwie osoby na milę kwadratową i najbliższy sąsiad nie bliżej niż 20km how the crow flies. Nic innego lepiej wody nie filtruje, czy to źródlanej czy tej co ze skał spływa.
Dzisiaj w Radiu Wrocław o Obwodzie Dniepropetrowskim na Ukrainie, regionie partnerskim Dolnego Śląska.
Pierwsze pytanie dlaczego to nie Lwów z którego do Wrocławia zostali przesiedlieni Polacy, tylko daleko na wschodzie położony region. Pytanie bez odpowiedzi.
Chodzi jednak o zorganizowaną pomoc przekazywaną tam z Dolnego Śląska.
Ostatnio wysłano agregaty prądotwórcze.
Jak tam wygląda życie 3 milionów ludzi zapytał dziennikarz. Jest trudno, odpowiedział kierownik biura pomocy.
PS. Ta część Rzeczypospolitej na podstawie układu z Rosją (tak zwanego pokoju grzymułtowskiego z 1686 roku) znalazła się poza naszymi granicami.
Podróż tam w normalnych warunkach trwa ponad 13 godzin.
@calvin
Widzę, że na bieżąco jesteś ze stanem atmosfery i wód opadowych z lat 80. i tam cię kwaśne deszcze zatrzymały i nie puszczają 😎
Źródła Perriera znajdują się na południu Francji, na wysokości 30 mnpm.
Skandal wybuchł w 1990, kiedy w USA wykryto w tej wodzie ślady benzenu, teraz wam nic takiego nie grozi, bo Trump likwiduje takie służby.
Skąd benzen trafił do butelek? Podobno przez błąd przy filtrowaniu, źródło było czyste.
W 2023 roku miało miejsce zanieczyszczenie wody bakteriami z awarii oczyszczalni ścieków w pobliżu źródeł.
Przypominam, że pisałem o wodzie pitnej i jej jakości w publicznych sieciach wodociągowych mojej okolicy. Jest ona stale badana, a parametry publikowane. Azotanów zawiera mniej (0,8 mg/l) niż butelkowane mineralne ze sklepu (4 mg/l).
Dopuszczalna dla wody pitnej jest wartość 40 mg/l.
Temperatura w ujęciu źródła wynosi 7°C. Wody gruntowej 10°
A jeśli chcesz uniknąć skażenia twojej wody pitnej, to wyprowadzenie się w optycznie czyste środowisko niewiele da, jeśli trafia do niego ołów z twoich i cudzych nietrafnych strzałów, a w „cabin” masz armaturę zawierającą metale ciężkie i przed piciem wody nie przepłukujesz instalacji.
I daj swoją wodę do zbadania pod kątem zawartości metabolitów Chlorothalonilu, który jest rozpowszechnionym pestycydem.
Common contaminants in Idaho’s tap water include:
Arsenic
Coliform bacteria
Fluoride
Lead
Nitrate
Private well owners in Idaho must test and maintain their own water quality
No i poszło w górę. O czternastej ma być szesnaście stopni Celsjusza, a jutro jeszcze więcej. Jak na luty to dużo.
Czas zatem na wiosenne porządki skoro już mamy wiosnę.
Z zimą się na razie żegnamy. Bez żalu!
„Szalony Robert De Niro to kolejna chora i obłąkana osoba, która, jak sądzę, ma wyjątkowo niskie IQ i absolutnie nie ma pojęcia, co robi, ani co mówi. Część z tego jest wręcz poważnie przestępcza. […] Kiedy oglądasz Ilhan Omar i Rashidę Tlaib o niskim IQ, jak krzyczały niekontrolowanie wczoraj wieczorem podczas bardzo eleganckiego orędzia o stanie państwa, tak ważnego i pięknego wydarzenia, to miały wyłupiaste, przekrwione oczy szaleńców, świrów, psychicznie chorych i obłąkanych, które, szczerze mówiąc, wyglądały, jakby powinny zostać umieszczone w zakładzie psychiatrycznym – napisał Donald Trump.
…………
Podobno Obama pisząc o zbyt dużych odległościach miedzy układami slonecznymi ..
– ” ujawnil informacje tajna „
Ciekawy artykuł w le Point , wywiad z Sharmin Mossavar-Rahmani
Amerykanie pracuję 1800 godz rocznie, Niemcy 1300, Francuzi 1500 Croissance PNb w 1026 będzie w USA 2.4%. W Europie, jej największych gospodarkach, poniżej 1%. Bitcoins jest spekulacyjna wydmuszka , bańka która pęknie Odradza inwestycje w Europie, bo ta jest jak stara leciwa ciotka na kanapie, bez energii i chęci. Raczej USA i Chiny.
Mimo Trumpa, demokracja jest silna w USA, bo jest przeciwwaga jego decyzjom, które on musi respektować.
Dla ciekawskich alchemików, ołów był używany w procesie “kupelacji”, nie pamiętam jak się po polsku nazywa, przy produkcji srebra i złota.
Metoda znana w starożytności, stosowana w średniowieczu. Muszę popatrzeć kiedy weszły metody elektrolityczne, oparte na elektrolitach cyjankowych.
Grube złocenie opierało się na amalgamacie złota, czyli roztworze złota w rtęci, a następnie ogniowym odparowywaniu rtęci.
Zadziwiające, że sapiący jeszcze chodzi po świecie. mózg staje!
Że ich w szkole nie nauczyli, że nie zdrowo?
Co to za poziom edukacji był w tamtych czasach.
Kąpiele cyjankowe wprowadzono circa 1890.
I o zgrozo
— cyanidation is still the dominant global method for extracting gold today. It remains the backbone of modern hydrometallurgy, even as environmental pressure pushes the industry toward safer and more sustainable variants.
Cyjanki są wciąż najlepszymi związkami kompleksujacymi.
@Ahasverus,
„demokracja demokracja, ale wazne jest kto liczy glosy wyborcow” 😀 (dwoch klasykow!!!). Wczoraj Ahasverus jak na zamowienie Twoje,
„Trump rozwaza ogloszenie stanu wyjatkowego, aby uzyskac wladze nad wyborami”
https://www.washingtonpost.com/politics/2026/02/26/trump-elections-executive-order-activists/ ,
Taaak Ahasverus, „demokracja Trumpa” jest silna… A jaka „sprawczosc”!!!!. Rano wstaje i juz sprawny 😀 Z art wyzej wisienka, w moim tlumaczeniu 😀
„Projekt rozporzadzenia przewiduje nie mniej jak:
zakaz glosowania korespondencyjnego z wyjatkiem szczegolnych sytuacji, zakaz uzywania maszyn do glosowania, obowiazek ponownej rejestracji wyborcow z dowodem obywatelstwa, wprowadzenie recznie wypelnianych i recznie liczonych kart wyborczych, zaangazowanie federalnych agencji (DOJ, USCIS, SSA, USPS) w identyfikacje nieuprawnionych wyborcow”
A teraz jeden z kommentarzy Ahasverus pod art. w orginale„If you can’t win elections honestly, CHEAT !!” 😀 i drugi „Full – blown plan to install a dictatorship but, it won’t work because even his low to middle income MAGA base won’t stand for it. If they even attempt to pull that stunt, it could result in a violent upheaval. I didn’t serve my nation to protect the right to install a dictatorship.”
Signed,
Colonel, USAF (Ret.) 1980 – 2005
Fighter Pilot (F-4, F-15)
Gulf War Veteran
Taak. „demokracja Trumpa” jest silna. Szkoda ze nie moglem przeczytac Twojego linku 😉 pzdr Seleuk
Metalurgicznie, bardzo interesujące są metody pozwalające na odróżnienie autentycznego złota od podróbek współczesnych.
Ślad izotopowy często zawiera zaokludowane gazy np Hel oraz ślady np Uranu i Toru.
Dobry spectrograph masowy natychmiast zidentyfikuje różnice.
Apropos , Trump jest nieusuwalny!
Jedyne co można zrobić, to sparaliżować jego nielegalne decyzje.
Demokracja w USA?
To żarty Ahasverusie sobie robisz.
…
USA sa „flawed democracy”, poniewaz kraj nie spelnia w pelni standardow dotyczacych: funkcjonowania rzadu, kultury politycznej, uczestnictwa obywateli, jakosci procesu wyborczego.
https://thefulcrum.us/ethics-leadership/democracy-index
Najwazniejsze braki amerykanskiej demokracji sa: koncentracja wladzy wykonawczej (ta oslawiona blogowo sprawczosc), ograniczenia dostepu do glosowania, gerrymandering, polaryzacja i dezinformacja (wspierana przez panstwp ), oslabienie instytucji nadzorczych (wsrod barankow znane jako „check and balance”), zagrozenia dla praw obywatelskich.
USA „flawed democracy”, podczas gdy Norwegia, Szwecja, Dania, Islandia i Finlandia naleza do absolutnej czolowki demokracji liberalnych. Sa w pierwszej dziesiatce, podczas gdy USA znacznie nizej jako demokracja niepelna (zobacz gdzie 😀 )
https://worldpopulationreview.com/country-rankings/democracy-index-by-country
pzdr Seleuk
Ustawa o SAFE z poprawkami senatu została dzisiaj przyjęta przez sejm i przekazana na biurko prezydenta. Ten ma trzy tygodnie na podjęcie decyzji.
Toczą się dyskusje co zrobi prezydent Nawrocki. Każda ze stron ma swoje argumenty.
Z oczywistych względów moje zdanie się nie liczy, pozwolę sobie zatem na kilka uwag. To duże pieniądze, które przez dziesięciolecia trzeba będzie spłacać. Mają być wykorzystane na zakup i produkcję broni. Ostatnio jestem nastawiony pokojowo więc wszelkie spory i walki odrzucam. Taka pożyczka mogłaby zostać wykorzystana na budowę piramid. Po jednej dla każdego posła i senatora.
To byłaby dobra inwestycja i rokująca w przyszłości napływ turystów. Nie będę wyręczał prezydenta
Sekeucos.
W zasadzie było to do ciebie.
Artykuł dość długi a ponadto niemożliwość skopiuj/ wklej/ send A tłumaczyć odręcznie za długi.
Ale był dość ciekawy.
Nie musisz mnie przekonywać o « charme » Donalda Trumpa. Jest bardzo Paskudną osobą. Ale ma on dostatecznie dużo zawieszonych psów aby na nim wieszać te, gdzie nie jest concerned Na przykład na siłę mu wklejać Epsteina. On ma swoją escort, wystarczy. O sile am demokracji świadczy chociażby ostatnia decyzja Court Suprême.
Artykuł jest o sile am gospodarki, którą niektórzy deklinisci uznają za katastrofę. Na razie nie ma alternatywy na dolara (ani euro ani yuan), a hegemonia am FAFAM na razie nie ma zagrożenia.
Di ciebie był też mój post about STENON . Duńczyk o ciekawym CV
@Ahasverus,
dzis w zasadzie spedzilem caly dzien przy compie. Pisalem na temat/ pytanie „Ile kosztowala budowa kamiennego kosciola w latach 1100 w Diecezji Skara (Västergötland)?” Mam napisac 8000/10000 slow. Na razie zrobilem rozdzialy, wstep typ 1200 slow mam, conspectus. W calej Diecezji Ahasverus bylo dokladnie 418 kosciolow tego typu, wiejskich, czterysta osiemnascie.
Ekonomia amerykanska dokladnie przypomina tamte czasy, taka parafia miala mniejwiecej wtedy 40 gospodarstw, taka „sila” i budowala kosciol (najczesciej z wieza) bo nie miala alternatywy. Model rozwodu z rozsadku 😀 Co probowalem do Ciebie napisac Ahasverus, podpuszczony ale… Nic z tego nie wyszlo bo cenzura/ moderacja.
Ten dunski ksiadz, nic specialnie o nim ni e wiem wiecej jak jest w wikipiki (Nicolas Steno). Kiedys bardziej bylem zainteresowany dlaczego Kristina dokonala konversji, ale tez mnie przeszlo. Ciekawe w tym jest tylko jak spieraja historycy epoki miedzy soba (szwedzcy historycy).
pzdr Seleuk
Ten Stenon nazywał się Ste.nsen /Ste.ensen. Ciekawy gość, odkrył wiele rzeczy w tym kanał Stenona i początki krysta.lografii. Kumpel Spinozy i Leibniza. Przeszedł z luteran.izmu na katolicyzm, nawet został biskupem
Nie wiem które słowo jest trefne
Mnie seleucos zawsze dziwi, jak to się stała , że w małych mieścinach i wsiach , w XI-XIV w powstawały wspaniałe budowle. Romańskie i hotyckke kościoły Albo zamki Krzyżaków budowana w ciągu kilku lat
Ja ich podziwiam
markot
27 lutego 2026 9:07
Ach te „nietrafne strzały”! Spudłowałeś Szanowny, big style. Na groty strzał indiańskich można się tu natknąć, ale ile by ołowiu w nich nie było, natura już asymiliwała. Zaś na te 7,500 stóp czworonogi bez porównani mniej pestycydów na łapach czy racicach z doliny przyniosą, niż turyści na lodowce nasikają. Ołów, pestycydy czy cokolwiek innego żródłem polution są skupiska ludzkie. Chcesz mi powiedzieć, że równowaga między tym co Sapiący nazanieczyszczają, a tym co natura pochłonąć jest zdolna równie zakłócona tu na moim trudnodostępnym, odwiecznym bezludziu co w Swiss? Czy też, że przez ID Panhandle więcej ludzi się przewija niż przez przez te u Ciebie Kantony? Więcej opon się w nim ściera, więcej aeroplanów nad nim lata? Że bliżej center przemysłowych leży? Być może, nie wiem. Pewnym jest jednak to, iż mnie za simpletona masz, który spędziwszy wiekszość życia na konstruowaniu i fabrykacji aparatów medycznych ołowiane rury w góry wlecze żeby sobie otium z metali ciężkich przygotować. Am fobia na różne sposoby się wyraża.
@Calvin
iż mnie za simpletona masz
Sądząc po tym, co wiesz o lodowcach alpejskich i turystach pętających się na ich wysokości (9000 -13 500 stóp) to chyba za bardzo się nie mylę 😉
Czasami zdarza się nawet kompletny turysta sprzed kilkudziesięciu lat, nieco przemielony przez lodowiec, ale w wodzie pitnej nie notowano jeszcze rtęci z jego amalgamatowych plomb.
To mówisz, że nikt w twojej okolicy z broni palnej strzałów nie oddaje?
Strzały po polsku to nie tylko liczba mnoga od „strzała”(arrow) 😎
Armaturę w domu (krany, zawory) masz ze złota czy tylko pozłacaną?
Bo jak na razie to chyba u was trwa trzyletni okres przejściowy i dopiero od 1 maja 2026
wszystkie produkty ze stopów miedzi, przeznaczone do stosowania z wodą pitną, które zostaną zainstalowane od 1 maja 2026 r., muszą posiadać certyfikat WaterMark potwierdzający brak zawartości ołowiu.
A jak wygląda naturalny poziom arsenu i uranu w twojej wodzie?
Markot
Zmobilizowałam się 🙂
https://photos.app.goo.gl/aewkxiugME1nk38b6