Rozwód zgubą Francji

Królowa Eleonora na obrazie Fredericka Sandysa, 1858, za Wikimedia Commons

W średniowiecznej Francji panujący w Paryżu monarcha z rodu Kapetyngów nie dysponował silną władzą. Kraj stanowił raczej luźny zlepek formalnie podporządkowanych monarchom księstw i hrabstw.

Jednym z najlepiej rozwiniętych, najbogatszych i największych z nich była leżąca na południowym zachodzie Akwitania, rządzona przez kolejnych władców o imieniu Wilhelm. Na ich dworze kwitła sztuka i kultura dworska.

Jeden z ostatnich władców z tego rodu, rozmiłowany w muzyce Wilhelm Trubadur, miał syna Wilhelma Świętego, który spłodził córkę, nazwaną od imienia matki Aenor inną Aenor, co po łacinie brzmiało alia Aenor – tak powstała Alienora. Imię przyjęło się jednak tłumaczyć Eleonora. Jako dziedziczka Akwitanii księżniczka szybko stała się jedną z najbardziej pożądanych panien na wydaniu w Europie.

W wieku 15 lat Eleonora poślubiła następcę tronu Francji, syna Ludwika VI, również noszącego to samo imię (większość francuskich królów miało na imię Ludwik). W niedługim czasie po śmierci teścia została królową jednej z ważniejszych monarchii na kontynencie.

Małżeństwo nie układało się jednak dobrze. Wychowana na południu królowa otaczała się uczonymi, trubadurami i innymi artystami. O pochodzącym z północy Ludwiku VII mówiono natomiast, że lepiej niż na króla nadawałby się na mnicha. Jako drugi syn wychowywany był raczej do kariery kościelnej i od dzieciństwa obrzydzano mu kobiety i cielesność, uznawane w średniowieczu za jedne z głównych źródeł grzechu. Po tragicznej śmierci brata to on został jednak następcą tronu, a później królem. Do jego obowiązków należały kierowanie armią w razie wojny i spłodzenie potomka, by podtrzymać ciągłość dynastii.

Ślub Eleonory i Ludwika wedle XIV-wiecznej kroniki, za Wikimedia Commons

Ludwik musiał pokonać swe uprzedzenia, bowiem na świat przyszła jego córka. W średniowieczu nie sądzono, by kobieta mogła rządzić. Każdy władca oczekiwał więc syna. Co więcej, na osiem wieków przed powstaniem genetyki o brak męskiego potomka obwiniano zwykle matkę. Nieobdarowany synem Ludwik zapragnął tymczasem zrealizować się w innej sferze.

Po upadku Edessy, jednego z czterech chrześcijańskich państw w Palestynie, założonego około pół wieku wcześniej, podczas pierwszej krucjaty, przez późniejszego króla Jerozolimy Baldwina, papież Celestyn III nawoływał do kolejnej wyprawy przeciw niewiernym. W bulli Quantum praedecessores (dosłownie „Ile poprzednicy”) namawiał do pójścia w ślady poprzedniego pokolenia i walki o Ziemię Świętą.

W pierwszej krucjacie brał udział brat króla Francji. Tym razem monarcha nie tylko wyruszył samodzielnie, ale także wziął ze sobą żonę. Druga krucjata (jak większość wypraw krzyżowych) nie skończyła się sukcesem, obrazowała raczej powiedzenie, że historia powtarza się jako farsa.

Tak ostrą ocenę usprawiedliwia w zasadzie całokształt wyprawy. Absurdalne podzielenie wojsk krzyżowych. Ignorowanie rad znających teren templariuszy, którym ledwo potem udało się przeprowadzić buńczucznych europejskich monarchów przez góry żywych. Niecały tydzień właściwej walki, zakończonej, kiedy muzułmanie oświadczyli oblegającym ich chrześcijanom, że jeśli najeźdźcy natychmiast się nie wyniosą, rozgromi ich zmierzająca właśnie w ich stronę główna muzułmańska armia. Usłyszawszy to, krzyżowcy stwierdzili, że aż tak bardzo to jednak wojować z niewiernymi nie chcą, i wrócili do siebie.

Z ciekawostek podczas wyprawy Ludwik zdążył jeszcze powtórnie poróżnić się z żoną. Kroniki piszą o zdradzie i rzeczywiście opowiadano nieprzyzwoite historie, jakoby Eleonora dopuściła się współżycia z własnym stryjem Rajmundem, księciem Antiochii. Prawdopodobnie jednak kronikarz miał na myśli publicznie wyrażoną różnicę zdań. W średniowieczu oczekiwano bowiem, że żona będzie bezwarunkowo popierała męża, a nie wyrażała własne, odmienne opinie, zwłaszcza w zakresie strategii podczas wojny.

Po powrocie do kraju pomimo przyjścia na świat kolejnej córki Eleonora i Ludwik zdecydowali się wystąpić do papieża o unieważnienie małżeństwa. Jako powód podano bliskie pokrewieństwo zainteresowanych, małżonkowie byli bowiem kuzynami.

Wbrew pozorom sprawa nie była taka łatwa do przeprowadzenia. Mieli wystosować pismo o treści: „czcigodny Ojczec Święty, właśnie zorientowaliśmy się, że jesteśmy kuzynami, co jakoś przez kilka lat małżeństwa (i podczas spłodzenia dwóch córek) przypadkowo uszło naszej uwadze?” Ponadto cała europejska szlachta była ze sobą spokrewniona. Dość powiedzieć, że jeden z wcześniejszych władców Francji, Filip I, był wnukiem kijowskiego księcia Jarosława Mądrego (to córka tego ukraińskiego władcy rozpowszechniła we Francji greckie imię Filip).

Argumentację można jednak było sformułować inaczej. W dwunastym wieku zwykle nie przypisywano ludziom bezpośrednio skutków ich uczynków. Uważano raczej, że to, co ich spotyka, jest wynikiem nagrody bądź kary Boga za pobożne bądź grzeszne życie. Tak więc porażka krucjaty, podczas której Ludwik o mało nie postradał życia na przełęczy, nie wynikała z głupoty przywódców wyprawy, ale z kary boskiej za grzechy jej członków. Natomiast sukces pierwszej wyprawy krzyżowej był owocem łaski bożej wynikającej z pobożności krzyżowców, a nie tego, że kilka lat wcześniej dwa główne stronnictwa muzułmańskie – egipscy Fatymidzi wyznający szyizm i sunnici z Arabii – skoczyli sobie z gardeł, a Jerozolima przeszła z rąk jednych do drugich zaledwie miesiące przed jej zdobyciem przed Europejczyków.

Podobnie nieudane małżeństwo Ludwika i Eleonory wskazywało, że pomimo uzyskanej wcześniej kościelnej dyspensy Bóg nie był jego zwolennikiem i najwyraźniej w oczach bożych państwo młodzi byli za blisko spokrewnieni.

Małżeństwo unieważniono, jednak urodzone z niego córki uznano za pochodzące z prawego łoża królewny Francji. Skutki prawne przypominały więc raczej dzisiejszy rozwód.

Eleonora mogła znowu wyjść za mąż. Niejeden śmiałek chciałby ożenić się z nią nawet siłą. Trudno powiedzieć, czy była tak piękna, jak opowiadano, kronikarze opisywali kobiety stereotypowo. Miała w końcu już około 30 lat, a w średniowieczu długość życia była krótka. Ale dalej była dziedziczką Akwitanii.

Jedna z legend mówi, jakoby w męskim przebraniu pojechała konno szukać męża do sąsiedniego hrabstwa Andegawenii, leżącego na zachodzie dzisiejszej Francji. Panował w nim 11 lat młodszy od niej hrabia Henryk, wnuk jerozolimskiego króla Fulka (to z kolei imię charakterystyczne dla władców Andegawenii, jednak nie tej znanej w Polsce linii, której przedstawiciel panował na Węgrzech i wysłał nam córkę imię Jadwiga) i syn Godfryda. Ten ostatni przeszedł do historii z dwóch powodów. Podczas turniejów przystrajał sobie zbroję kwieciem (dokładniej janowcem, planta genista, jeżeli się to komuś z czymś kojarzy). Oraz spłodził syna.

Ludwik VII zbyt późno zrozumiał, że nie tylko stracił żonę, ale w jego granicach prawie z dnia na dzień wyrosło nowe mocarstwo. Miłośnik zielska Godfryd był bowiem drugim mężem dawnej cesarzowej Matyldy, córki Wilhelma Zdobywcy. Ich syn Henryk był więc od strony matki dziedzicem Normandii. Po śmierci Eustachego, syna kuzyna Matyldy, angielskiego króla Stefana, został dziedzicem również Anglii. Po ojcu dziedziczył Andegawenię. Prawami żony zawładnął Akwitanią. Po śmierci łagodnego, często niezdecydowanego Stefana stał się władcą imperium łączącego Anglię i cały zachód Francji, grubo powyżej jednej trzeciej terytorium Kapetyngów.

Grobowiec Eleonory, spoczywającej obok męża w opactwie Fontevraud, G. Eichmann, za Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

Potomkowie Henryka i Eleonory, dynastia Plantagetów (od wspomnianej planta genista), stanowili dla Francji realne zagrożenie. Sytuacja, w której najpotężniejszy z wasali paryskiego króla, winny mu bezwarunkowe posłuszeństwo, jest także suwerennym królem innego wielkiego, bogatego kraju, musiała skończyć się konfliktem. Wojny toczyły się z przerwami przez następne trzy stulecia. Ich najtragiczniejszy dla Francuzów okres nazwano wojną stuletnią. Gdyby nie prosta chłopka z misją od, jak podawała, Ducha Świętego, Francja zostałaby podbita i wchłonięta przez Anglię.

Stałoby się to pewnie jeszcze wieki przed Henrykiem V i Joanną D’arc, gdyby nie głupota synów Henryka II i Eleonory. To małżeństwo również było nieudane, a Akwitanka w pewnym momencie poparła bunt synów przeciwko mężowi. Waleczny Henryk na 15 lat zamknął ją w klasztorze, ale w końcu zmarł. Kiedy ich myślący wyłącznie o chwale i krucjatach syn Ryszard, zwanym Lwim Sercem, pojechał na kolejną, trzecią wyprawę krzyżową, to ona zarządzała mocarstwem – królowa Anglii, księżna Normandii, Andegawenii, Akwitanii Eleonora Akwitańska.

Marcin Nowak

Reklama