Kolorowe zauropody

Diplodocus carnegii, DBCLS, CC BY-SA 4.0

W przeciwieństwie do dzisiejszych wielkich ssaków największe z dinozaurów nie były szare, lecz kolorowe – wskazuje nowe badanie.

Tess Gallagher i inni badacze poddali skomplikowanemu badaniu mikroskopowemu dinozaurze łuski znalezione w kamieniołomie Dzień Matki (Mother’s Day Quarry) w sławnej ze szczątków dinozaurów formacji Morrison w amerykańskim stanie Montana.

Łuski należały do młodocianego dinozaura, zauropoda z rodziny diplodoków, prawdopodobnie z opisanego jeszcze w XIX wieku rodzaju diplodok. To jeden z najbardziej znanych przedstawicieli olbrzymich zauropodów, grupy obejmującej największe zwierzęta, jakie kiedykolwiek chodziły po ziemi. Dorosłe diplodoki osiągały do 30 m długości, z czego znaczna część przypadała na długą szyję i jeszcze dłuższy, biczowaty ogon, wedle dawniejszych hipotez służący do obrony przed drapieżnikami, wedle nowszych raczej do wydawania trzaskających dźwięków celem nie tylko odstraszania drapieżców, ale może też w trakcie godów.

Znalezione w kamieniołomie łuski należały najprawdopodobniej do osobnika młodocianego, wielkości największych dzisiejszych ssaków lądowych. Miały kształt wielokątów. Mierzyły od milimetra do centymetra średnicy.

Pod mikroskopem znaleziono podłużne struktury odpowiadające dzisiejszym melanosomom, czyli ciałkom zawierającym ciemny barwnik melaninę, a także mniej charakterystyczne struktury dyskowate, które prawdopodobnie również były melanosomami.

Wcześniej pozostałości struktur barwnikowych znajdywano u dinozaurów pierzastych, a także ptasiomiednicznych, jak psitakozaur czy borealopelta. Nigdy wcześniej nie znaleziono jednak podobnych struktur u olbrzymich zauropodów, które na dawnych rysunkach przedstawiano w szarościach na podobieństwo dzisiejszych słoni.

Lourinhasaurus alenquerensis, Ferrutxo, CC BY-SA 4.0

Dopiero później pojawiła się hipoteza, że – jak ich dzisiejsi najbliżsi krewni ptaki czy też jaszczurki – mogły one być jednak bogato ubarwione, zwłaszcza w sezonie godowym, kiedy to kilkudziesięciotonowe często samce starały się przyciągnąć uwagę równie wielkich samic.

Występowanie dwóch różnych pod względem budowy rodzajów melanosomów potwierdza ten pogląd, wskazując na zróżnicowane ubarwienie tych zwierząt. Z uwagi na sam rozmiar zauropody nie musiały przyjmować ochronnego ubarwienia maskującego je wśród roślinności. Niezależnie od koloru dość trudno nie zauważyć trzydziestometrowego zwierzęcia, a w jego przypadku wypatrzenie nie jest bynajmniej najtrudniejszym elementem polowania. Największym drapieżnikiem formacji Morrison był prawie 3 razy mniejszy allozaur. Nawet dla niego atak na olbrzymiego diplodoka był wyzwaniem. Tym bardziej, że zauropody prawdopodobnie żyły w stadach.

Znalezione szczątki, z których pochodzą zbadane łuski, pozostawiło prawdopodobnie stado diplodoków, które zmarło w porze suchej nad czasowo istniejącym zbiornikiem wodnym. Ich szczątki uległy wysuszeniu i następnie fosylizacji, dzięki czemu można dziś badać ich melanosomy. I odkrywać, że świat późnojurajskich gigantów wcale nie był szary.

Marcin Nowak

Bibliografia

Reklama