Dlaczego toskański chleb jest niesłony

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj

Przed wieloma wiekami, w czasach, gdy sól była droższa niż złoto, włoskie miasta stanowiące jednocześnie odrębne księstwa wiodły ze sobą stałe wojny. Bogatsi starali się na biedniejszych wywierać także nacisk w sferze handlu, ceł i podatków.

I tak bogata Piza, mająca dostęp do morza i dzięki temu do soli, narzucała wysokie ceny tego „białego złota”. Florentyńczycy zaś, którzy słynęli z waleczności i dumy, nie chcieli poddać się solnemu dyktatowi. I to oni właśnie wymyślili i wręcz narzucili tę modę innym.

Od kilkuset więc lat w Toskanii piecze się chleb, nie soląc ciasta. Mieszkańcy Florencji, Sieny, Cortony, Montepulciano i innych okolic jadają chleb całkowicie pozbawiony słonego smaku, uznając to zresztą za zaletę, nie wadę.

Chleb bowiem, który nie tylko w prostej wiejskiej kuchni, ale też w zamożnych domach mieszczańskich czy arystokratycznych, stanowi podstawę diety, stanowi dodatek do potraw z warzyw, grzybów, sera czy mięs (w tym wspaniałych tutejszych kiełbas), wystarczająco przecież słonych. Pozbawiony soli chleb tylko podkreśla i wzmacnia słony smak innych toskańskich produktów spożywczych.

Chleb towarzyszy Toskańczykom od świtu do zmroku. Podczas śniadania bywa maczany w kawie z mlekiem. Przed obiadem zaś jest ulubionym antipasto. Nazywa się wówczas bruschetta i jest przyrumienioną, chrupką grzanką podawaną najczęściej z pokrojonymi pomidorami, czosnkiem, świeżymi listkami bazylii, solą, pieprzem i sporą porcją najlepszej oliwy.

Bez chleba nie obejdą się też wspaniałe zupy podawane na wieczorny posiłek, takie np. jak rybna cacciucco czy słynna jarzynowa (najlepsza po drugim odgrzaniu) ribolita.

Piszemy o tym, co ważne i ciekawe

Sieć, śmieć, śmierć

Brytyjski serial „Dojrzewanie” o 13-letnim zabójcy wstrząsnął polskimi rodzicami. Czy to się może zdarzyć u nas? Tak, bo docierają tu te same internetowe zagrożenia.

Joanna Cieśla

Zwieńczeniem wieczornej uczty bywa też chleb w towarzystwie sera pecorino lub z figami, orzechami czy nawet winogronami. Zwykły to widok – zwłaszcza w wiejskich przydrożnych trattoriach – gdy siedzący i gorąco dyskutujący przy stole Toskańczycy wzmacniają swe oratorskie talenty przy pomocy chleba maczanego w winie.

Jak widać więc w Toskanii chleb zastępuje ryż i makaron, królujące na stołach innych części Italii.

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj