Po kilkunastu latach Węgrzy znowu mogą się cieszyć

Według przyrodników zwierzęciem, pod względem którego Polska wyróżnia na tle Europy nie jest wcale żubr. Nie jest to nawet bocian. Tym bardziej nie bielik, mimo bycia pierwowzorem orła białego. Najbardziej polskim zwierzęciem jest wodniczka (Acrocephalus paludicola). Więcej niż co czwarty przedstawiciel tego gatunku żyje w naszym kraju. Prawie wszystkie pozostałe żyją poza Unią Europejską – w Białorusi i Ukrainie, co tym bardziej wyróżnia Polskę. W odróżnieniu od niektórych gatunków, które obecnie kojarzą się z mokradłami północno-wschodniej Polski, wodniczka nie ma refugiów w Skandynawii.
Z tego względu przedwczorajsza obserwacja wodniczki na Węgrzech wzbudziła sensację. Przyrodnicy mają nadzieję, że nie jest to przypadkowa obserwacja osobnika wracającego z zimowiska, ale próbującego osiedlić się w tym regionie. Podobna sytuacja wydarzyła się w tej samej okolicy w 2010 roku. W obu przypadkach obserwowano ptaki zaobrączkowane podczas migracji w Hiszpanii. Nie udało się wówczas potwierdzić lęgów i uznaje się, że gatunek ten od 2011 roku nie zakładał na Węgrzech gniazd. Potem jeszcze go notowano, ale przyjmuje się, że przez ostatnie czternaście lat był w ornitofaunie Węgier jedynie gościem.
Nie zawsze tak było. Zaledwie ćwierć wieku temu wodniczka lęgła się od Węgier i Niemiec po europejską część Rosji. Jeszcze wcześniej jej zasięg dochodził do Francji, ówczesnej Jugosławii i Syberii. Wraz z zanikiem mokradeł jej areał kurczył się. Dotyczy to zarówno świata, jak i Polski. Populacja wodniczki w Polsce od dawna miała charakter przerywany – metapopulacji, ale jeszcze pod koniec ubiegłego wieku całkiem liczna populacja lokalna utrzymywała się w rejonie ujścia Odry.
Ostatnio jednak ptaka tego w Polsce można było spotkać niemal wyłącznie nad Biebrzą. Pozostałe lokalne populacje są małe i izolowane. Największa z nich zasiedla Lubelszczyznę. Mniejsza i chwilami zanikająca populacja mieszka w dolinie Neru. Dzięki wspieranym z funduszy LIFE+ działaniom zanik wodniczki w Polsce udało się zatrzymać. Kilka lat temu ornitolodzy podjęli próbę reintrodukcji w ujściu Odry. Obecnie wydaje się, że udaną.
Monitoring wodniczki od 2012 roku prowadzony jest w ramach państwowego monitoringu środowiska (podsystem monitoringu przyrody). Jego wyniki wskazują na stabilny stan, choć są lata wzrostu (np. 2015) i spadku (np. 2025). Dynamika zależy od warunków pogodowych i hydrologicznych. Na spadek w ubiegłym roku prawdopodobnie wpłynęła dość chłodna i sucha wiosna. Z kolei na początku drugiej dekady obecnego wieku prawdopodobnie na kilka lat zanikła populacja w dolinie Neru, co niektórzy przyrodnicy wiążą z wcześniejszymi pracami przeciwpowodziowymi w tej rzece. Co ciekawe, stanowisko to prawdopodobnie jest stosunkowo nowe, i kilkadziesiąt lat temu nie było zajęte przez wodniczkę, co świadczy o tym, że jest to gatunek wykorzystujący aktualnie sprzyjające warunki.
Podobnie z populacją węgierską w dolinie rzeki Hortobágy. Obszar ten został parkiem narodowym na początku lat 70. ubiegłego wieku, co zbiegło się z odkryciem tam stanowisk wodniczki. Przez jakiś czas jej liczebność rosła, w szczytowym okresie liczbę śpiewających samców (w ten sposób szacuje się liczebność tego trudnego do wypatrzenia ptaka) oceniano na 700. Potem jednak nastąpiła degradacja siedliska i kilkanaście lat temu populacja wyginęła. Od tego czasu pojedyncze obserwacje tego gatunku na Węgrzech dotyczyły jedynie ptaków migrujących.
Przyrodnicy przyczyn zmniejszania się populacji wodniczki doszukują się nie tylko w warunkach na obszarach lęgowych. Ptak ten musi pokonać tysiące kilometrów podczas jesiennych i wiosennych migracji. Ten etap wciąż pozostaje zagadką. Znane są tylko nieliczne miejsca zimowania w Senegalu. Po drodze do Europy Środkowej ptaki mogą napotkać wiele przeszkód.
Wodniczka, zgodnie z nazwą, wymaga w siedlisku dużo wody, choć jest ptakiem lądowym. Potrzebuje mokradeł, takich jak bagna w dolinie Biebrzy, Narwi, Neru, dolnej Odry czy na Polesiu Lubelskim. W Polsce step kojarzy się z obszarem suchym, o czym świadczy choćby pojęcie stepowienia. Nie jest to cała prawda. Znaczne obszary stepów rozciągają się w dolinach rzek. W Ukrainie to chociażby Wielki Ług nad Dnieprem (zniszczony przez zalanie wodami zbiorników takich jak Kachowski), na Węgrzech zaś to dolina Dunaju, Cisy i ich dopływów takich jak Hortobágy,
Węgierscy przyrodnicy wiedzą, że pojedynczy osobnik to jeszcze nie powrót populacji lęgowej. Ich optymizm wzbudza jednak fakt, że obrączkarze złowili ptaka na bagnie Kunkápolnás, czyli w rejonie ostatnich poprzednich lęgów tego gatunku. Oznacza to, że być może warunki znowu są odpowiednie do zasiedlenia tego regionu przez ptaki, którym w Polsce czy Białorusi może już być za ciasno. Ostatnio w parku Hortobágy trwały prace nad restytucją siedlisk wodniczki, a polski sukces w jej sztucznym przemieszczeniu sprawił, że podobną akcję w tym rejonie przewidziano na rok 2030. Może się okazać, że będzie ona niepotrzebna, bo ptaki same uprzedzą plany ludzi.
Piotr Panek
fot. Ron Knight, licencja CC BY 2.0 (zdjęcie z Białorusi, a nie Węgier)
Komentarze
To bardzo rzadki ptaszek. W Szwajcarii pojawia się, gdy zabłądzi.
Samiec zajmuje się chyba tylko śpiewem, bo ani nie pomaga w wysiadywaniu jajeczek, ani nie karmi piskląt, wałkoń jeden 🙄
” Ostatnio w parku Hortobágy trwały prace nad restytucją siedlisk wodniczki, a polski sukces w jej sztucznym przemieszczeniu sprawił, że podobną akcję w tym rejonie przewidziano na rok 2030. Może się okazać, że będzie ona niepotrzebna, bo ptaki same uprzedzą plany ludzi. ”
………….
Sugeruje to , ze ” znają sie ” one na polityce i maja takie .. „damskie ” podejście do tejże .
Kobieta związana z „wałkoniem ” albo (tzw .”sa..em” bo nygusem ) musi zmienna, byc’ – dlatego
– ” deszczówka ” byłaby w sam raz
Ps „deszczówka ” .. bardziej szeleści
Fajny film widziałem w poniedziałek na arte: Network (1976) Lumeta. Niewiarygodne, jak ta czarna komedia i prorocze arcydzieło z jego zjadliwą satyrą na kulturę medialną, z upływem czasu zyskuje jeszcze na aktualności. To dzieło skłaniające do głębszej refleksji nad współczesnym społeczeństwem i manipulacją mediów, gdzie króluje infotainment i coraz rzadziej można napotkać profesjonalne dziennikarstwo.
Dzisiaj jest Earth Day. Z tej okazji sa organizowane grupowe akcje zbierania smieci na plazach i w publiczbych miejscach. Szkło, liny, sieci rebackie i inne odpady sa usuwane z plaż.
Zamiast zbierania smieci mozna posadzic drzewo lub odwiedzic miejscowy park.
A nie mamy jakichś polskich endemitow?
@Marcin Nowak,
bez pewnosci, chyba swistak w Tatrach. Pzdr S
Świstak w Tatrach jest podgatunkiem świstaka alpejskiego Marmota marmota.
Podczas gdy w Tatrach żyje ich zaledwie około tysiąca, w Alpach odbywają się polowania na to zwierzę. Głównie w Austrii, ale też w niektórych kantonach Szwajcarii. Naturalnym wrogiem świstaka obok człowieka jest orzeł przedni.
W mojej okolicy jest gniazdo orłów, które krążą elegancko nad doliną i niekiedy zaczepiane są przez grupki lokalnych wron albo czarnowronów, którym wyraźnie działają na nerwy.
Orły alpejskie żywią swoje młode w dużej mierze świstakami, ale w pobliżu siedzib ludzkich sięgają chętnie po koty domowe. Badania orlich wypluwek potwierdzają 40-procentowy udział tych zwierząt w ich diecie.
Kozica tatrzańska i tamtejszy świstak to relikty polodowcowe. Niektórzy uważają je za endemity, bo różnią się trochę od swoich krewnych w Alpach i są znacznie rzadsze.
W przypadku świstaka porównanie osobnika tatrzańskiego z alpejskim wykazało różnice w budowie czaszki i wielkości zwierzęcia, ale porównawczych badań genetycznych chyba nikt dotąd nie przeprowadził.
Wiadomo, że różnice morfologiczne mogą być powodowane długą izolacją populacji tego samego gatunku.
@markot
Z zaszłości.
Był w tym temacie : „Chłodnym okiem”
Orca
22 kwietnia 2026
15:19
Są też nagrania jak tony śmieci w tym z tworzyw sztucznych ciężarówkami są
wysypywane do rzek. A te płyną zwczajowo w stronę mórz i oceanów.
Jak to wygląda potem przykładem jest wybrzeże bezludnej wyspy Henderson.
Dla zainteresowanych mokradlami i ptakami
https://www.ducks.ca/
Zezem,
Jakie proponujesz rozwiązanie tego problemu?
@Orca
Mógłbym zozwiązanie zaproponować
Ale nie chciałbym tych dyskredytować,
Którzy od dawna biorą za to sporą kasę,
By chronić przed śmieciami naszą rasę.
Wiem, ze jest problem ale nie znam rozwiazania mozliwego w moim zasięgu.
Moge podniesc plastikowy worek, odłamek szkła lub fragment sieci. To uratuje zycie ryby, foki i innych morskich zwierzat. Chociaz tyle mogę zrobiċ a to juz jest coś.
Co pisze AI o odpadach:
Perspektywa 100% recyklingu:
Szwecja jest blisko tego celu – recyklinguje lub odzyskuje energię z ponad 99% odpadów domowych, a tylko 1% trafia na składowiska.
Większość opakowań plastikowych jest wciąż trudna do pełnego przetworzenia, a realny wskaźnik recyklingu tworzyw sztucznych w UE jest znacznie niższy, choć systematycznie rośnie (ok. 40,7% w 2022 r.).
Podsumowując, 100% recykling surowców (takich jak metale) jest możliwy, ale 100% recykling wszystkich odpadów (szczególnie plastiku) jest obecnie nierealny. Kluczowym rozwiązaniem jest nie tylko recykling, ale przede wszystkim redukcja zużycia surowców i ponowne użycie.
PS. 99% odpadow domowych w Szwecji! To jest najpewniej swiatowy rekord. Ale tam chyba nikt nie wpadlby na pomysl takie odpady wyrzucac np. w lesie.
@Mfizyk,
jest „strona” tego 99% recyclingu. Trzeba przebudowac kuchnie. Ja sortuje smieci na 7(siedem) frakcji, co znaczy trzeba miec 7 osobnych pojemnikow. Tradycyjne miejsce w kuchni, pod zlewozmywakiem, jest niewystarczajace. Pozattym oczywiscie sa smieci ktore od razu mozna skladowac do workow osobnych w garazu. Kto ma tyle mozliwosci? 🙂
Ja jestem na kommunalnej zbiorce odpadkow, 2/3 razy tygodniowo. Po drodze. Zawsze mam jakis worek czy dwa, do wlasciwego kontenera. Poza oczywiscie butelkami, ktore oddaje w sklepie za kaucje. Ma „swoje strony” ten recycling 🙂
Pzdr S
Siedem frakcji odpadów…
Pod zlewozmywakiem mam tylko worek na śmieci, które pójdą do spalarni. Obok, na podłodze wiaderko na kompost. Osobny worek można mieć na tworzywa do recyklingu albo poszczególne rodzaje plastikowych butelek wrzucać do stosownych pojemników w sklepie. Elektrosprzęt muszą przyjmować sklepy go sprzedające. Baterie również.
Papier i karton (osobno) składuję w garażu. Papier w zgrabnych paczkach zbierają uczniowie szkoły podstawowej, transport zapewnia gmina.
Szklane słoiki i butelki jednorazowe wędrują do pojemników gminnych z podziałem na szkło białe, zielone i brązowe. Obok jest pojemnik na metalowe puszki.
Szkło (rocznie ponad 330 000 ton) recyklowane jest w 95-100 proc.
Papier (gazety, karton) – 85 proc.
Puszki metalowe/aluminiowe – 90 proc.
To wszystko za darmo. Ludzie nie muszą być motywowani zarobkiem od zbierania.
Uczniowie zbierający makulaturę otrzymują motywująco od gminy drobne finansowe wsparcie na klasowe wycieczki.
Butelki zwrotne (piwo) kupuje się z kaucją, zwrot przy oddaniu albo wymiana na pełne. To samo ze skrzynką na te butelki.
Odpadki bio lądują w ogrodowym kompoście, jest też kompost gminny, skąd potem można (za darmo) dostać ziemię kompostową.
Okresowo odbierane są odpady zielone z ogrodów (chwasty, ścinki z żywopłotów, gałęzie, trawa etc) wędrujące do dużych kompostowni.
Każde gospodarstwo domowe dostaje co roku plan (kalendarz) z terminami zbiórek poszczególnych odpadów i plan, dokąd można dostarczyć resztki farb, rozpuszczalników, oleju, styropian, meble, drewno z rozbiórki, metale kolorowe, żelazo etc.
Nawet lokalnych górali udało się skłonić do korzystania ze stosownych punktów odbioru śmieci odkąd grotołazi zaczęli spektakularnie wydobywać ze szczelin skalnych, rozpadlin i studni krasowych blaszane puszki, butelki, szmaty, materace i połamane łóżka z górskich szałasów 🙄 Nie za wszystko da się odpowiedzialnością obarczyć turystów 😉
Skończyły się czasy „co z oczu, to z serca”, choć najstarsi pamiętają jeszcze, jak to się w czasie wiosennych roztopów albo gwałtownych opadów wrzucało nocą do wezbranej rzeki wszystko, czego nie udało się spalić w piecu albo sprzedać zbieraczowi złomu…
A najśmieszniejsze jest to, że wszystkie „odpady” pochodzą z tej Ziemi i są jej integralną częścią. Ludzkość zmienia jedynie ich koncentrację i rozkład. Nie tyle więc niszczymy środowisko, ile zmieniamy je. A czynimy to nie pytając o zgodę innych, niewątpliwie żywych, organizmów. Nawet, jeśli odmawiamy im przywileju posiadania duszy.
@Markot,
oczywiscie jest tak jak napisales. U mnie tez nie ma klasycznych „smieci”. Wszystko jest materialem wtornym. Kazda szw kommuna ma obowiazek miec przynajmniej jedna odbieralnie „smieci”.
Moje mieszkanie Markot, jest 100m2 jedno pomieszczenie. Jedno. Kuchnia, sypialnia, biblioteka, pracownia, modelarnia… jedno pomieszczenie. Osobne kubelki na cokolwiek bylyby pryszczem na mojej estetyce 🙂 Stad mam 7 roznych pojemnikow (na kolkach, zamiast cokolu w „kuchennych” szafkach). Kuchenne szafki, sa zawieszone na scianie, nie stoja na podlodze. A wysokosc blatu jest dopasowana do mojej wysokosci (troche wiekszej dlugosci jak przecietna) 🙂 A pod zlewozmywakiem Markot, mam cztery pojemniki wielkosci kubelka. W ten sposob, moge wszystko sortowac na biezaco, bez wywolywania pryszczow na moim poczuciu estetyki/ porzadku. Nic nie ma na wierzchu. Jedno pomieszczenie wymaga bardzo duzego porzadku, kazda rzecz musi miec swoje miejsce. Nie ma drzwi do „ukrycia”…
Na zewnatrz budynku wszyscy maja dwa pojemniki. „Zwykle smieci” do spalarni, 70litrow. I pojemnik kompostowy 140litrow. Odbierane co dwa tygodnie. „Zwyklych smieci” produkuje ja, jakes trzy cztery worki (40litrow)/ na dwa tygodnie.
Kazdy ma jakis sposob sortowania. Moja mieszka w wielorodzinnym budynku, lata codziennie do „smietnika”, gdzie rozdziela wszystko na miejscu do kontenerow. Jak wiekszosc mieszkajacych zbiorowo. Moglaby oczywiscie przebudowac kuchnie, ale…
Pzdr Seleukos
@Qba
Jak zwykle musisz zademonstrować lekką dezynwolturę i luzackie podejście filozofa „indywidualisty”, którego nic nie rusza.
Integralną częścią tej Ziemi są poszczególne pierwiastki i ich związki powstające w naturalnych procesach tworzenia i rozpadu, ale to, co robi ze środowiskiem człowiek, aby z głębi ziemi wydobyć potrzebne mu substancje, spalać je lub produkować z nich broń do zabijania innych, a także syntetyczne tworzywa i toksyny o niebywałej trwałości, a powstającym syfem zatruwać cieki wodne, glebę i atmosferę, to tylko taka zmiana koncentracji?
@markot
Jedno nie przeczy drugiemu. Z punktu widzenia pojedynczego człowieka wygląda to strasznie. I takie też jest. Ale odchodząc od antropocentryzmu widać, że kisimy się we własnym – ziemskim – sosie. I taki ogląd może – według mnie – pomóc w rozwiązaniu tego, absolutnie globalnego, problemu. N przykład poprzez zwiększenie nakładów na wspólne badania podstawowe nad materią, których wynikiem powinna być metoda przetwarzania materii na poziomie subatomowym tak, jak czyni to cały czas natura, która z minerałów i wody tworzy rośliny. Nic więc (oprócz niewiedzy) nie stoi na przeszkodzie, byśmy w podobny sposób wytwarzali szpinak i stek. W ilości aktualnie wymaganej, czyli bez odpadów. A jeśli jakieś będą, to przetworzymy je jutro na śniadaniowe jajko na miękko. Bo skoro już potrafimy wytwarzać tworzywa i toksyny o niebywałej trwałości i coraz skuteczniejsze sposoby zabijania wszystkiego …
To jest moja wiara. Nie w człowieka ale w możliwości natury do potencjalnego wykorzystania. Taka naturalna biblia.
@Orca
Jakie proponujesz rozwiązanie tego problemu
Pół żartem, pół serio.
Podniesienie worka PE na plaży chwalebne.
Z ciężarówkami zsypującymi odpady do rzeki nieco gorzej. Trzeba by znaleźć się tam i nieświadomym
uświadomić. Praca od podstaw. I nie dająca gwarancji.
Są i tacy , mam na myśli np. plemiona w Australii czy Amazonii, którzy od zarania rozumieją problem.
Zezem,
Moze napisz co zrobiles z okazji Earth Day? I co robisz aby kontrolowac zanieczyszczenie srodowiska. Czy bierzsz przyklad z mieszkancow Amazonii lub innych miejsc?
Ja chetnie sie naucze bo widocznie za malo robie.
Na wrocławskim Rynku posadzono drzewa. Już się zielenią. Może wśród gałęzi zagnieżdżą się jakieś ptaszki.
Na Petera Magyara głosowało 3,3 miliona, a na Victora Orbana 2,2 miliona węgierskich wyborców. Większość decyduje, ale cieszyć się nie muszą bo sytuacja się nie zmieniła, podobnie jak w naszym kraju.
W telewizji mówią o rosnącym bezrobociu, zwolnieniach grupowych, rosnących cenach. Tego w mieście jeszcze nie widać. Przy słonecznej pogodzie spacerują turyści.
PS. Zginął polski poseł. Jadąc rowerem został potrącony przez samochód. Zajmował się dobrostanem zwierząt. Wszyscy są poruszeni tą tragedią
@Orca
Skoro pytasz.
Ponad połowę swojego życia zwaodowego byłem związany z ochroną
środowiska. Tak więc Earth Day (nie raz do roku) był dla mnie codziennie oprócz sobót i niedziel ale i tu były wyjątki.
Zezem,
Gratuluje
Coś o Scan podejściu do ochrony środowiska.
Volvo! Jak z DK czasów pamiętam wszystko w nim możne było rozkręcić, zreperować i ponownie skręcić. Z metalu bvło i prawie nic się nie wyrzucało. Niedawno oglądałem Volvo 2026. Przyjazne środowisku. Plastyk zastąpił metal. Rozkręcić, wyrzucić, nowe przykręcić. Dlatego ongiś jeden pojemnik na śmieci wystarczył, a obecnie siedem za mało.
Coś o naszym. Jednorazowa plastykowa torba na zakupy wszędzie gratis, ale za taką do wielokrotnego użytku trzeba płacić.
Calvin,
U nas odwrotnie. Jesli nie masz wlasnej torby co zwykle jest wielokrotnego uzytku, wtedy placisz za torbe w sklepie.
Dla zainteresowanych,
Tim Cook gosciem Charlie Rose
https://youtu.be/u9Sy3qwthCw?si=-4b73ST0cr-oOxT3
Calvin Hobbs
24 KWIETNIA 2026
3:22
Volvo należy do kitajcow
ahasverus
24 kwietnia 2026 14:58
Te, których piszę w Sverie produkowane.
Coś o dniu ziemi i plastykowych śmieciach.
Jestem w posiadaniu dwu typów urządzeń do parzenia kawy. W Cabin używamy wiekowy, top of the line percolator, no plastic parts, no electronics, nabyty w zeszłym wieku za $39.90. W Treasure Valley też taki mamy, ale z XXI wieku więc obudowa z plastyku i electronics jest, całość poniżej $100 wciąż bez zarzutu funkcjonuje. Mamy tu również Jura Impresa Z9, plastykowe szwajcarskie dziwadło w cenie $5000, które nam progenitura na Gwiazdkę sprezentowała. Mamy, ale nie używamy ponieważ Impresa tym imponuje, że bez przerwy się psuje, plastykowe wentyle nie wytrzymują. Takiego prezentu wyrzucić nie można, więc reperuję i podziwiam jak Swiss Ziemię w konia robi. Jedno przyznać trzeba, metalu tam mniej niż to co kot napłakał i drogi nad podziw, jedna 12 mm Jura Torx 15 śrubka $39 kosztuje. Plastic, plastic, plastic wszelkiego rodzaju i konstrukcja taka, żeby posiadacz jak najwięcej go połamał jeśli się sam do naprawy zabierze. Oczywiście można, @seleuk wzorem, do service posłać pocieszając się, że to jednak nieco mniej niż w przypadku Leaf kosztuje.
Pomyśleć tylko w latach 60-tych w DK wystarczał bleaszany emaliowany dzbanek plus metalowy lejek, w którym papierowy „filter” sie umieszczało. Wystarczało wsypać zmieloną w ręcznym młynku kawę do rzeczonego filtru i wrzątkiem zalać, a młynek z drzewa i metalu był zrobiony, nul plastic. No ale od tego czasu świat środowisko wymyślił i przyjazny względem niego się zrobił tak, iż obecnie Dzięń Ziemi z pompą święci.
Redaktor Szostkiewicz cieszy sie ze profesor Cenckiewicz zrezygnowal z pracy w palacu prezydenckim. Dziwi mnie patologiczna radosc redaktora Polityki bo to Cenckiewicz przedstawil Polakom prawdziwy obraz Lecha Walesy.
@Slavo
Przecież byłego prezydenta Lecha Wałęsę uhonorowano w czasie spotkania Donalda Tuska z Emmanuelem Macronem w Gdańsku.
Wałęsa to fundament zmian w Polsce podobnie jak Muzeum POLIN.
Powinieneś się cieszyć.
@Calvin
Wyobraź sobie, że ja mam w domu ręczny młynek, w którym co rano mielona jest kawa (wnuki uwielbiają pomagać), a potem dzbanek, lejek, filtr albo espresso z Bialetti na 4 filiżanki.
Ekspres Jura Impressa (nie Impresa) można bez problemu rozebrać na części, które na dodatek są dostępne. Poza tym właściwe obchodzenie się z urządzeniem (czyszczenie, wysokiej jakości woda i ziarno kawowe) sprawia, że działa przez długie lata. To model z 2012 roku.
Moi krewni w Polsce używają takiego od dekady i się nie skarżą. Raz do roku oddają do serwisu i urządzenie działa bez zarzutu.
5000 USD za ekspres do kawy?! Ceny europejskich urządzeń są w USA tak eksorbitalne?
Jakość wody jest bardzo ważna. We włoskiej Kalabrii widywałem ludzi z wybrzeża jeżdżących w góry Aspromonte po wodę źródlaną do parzenia kawy, bo lokalna psuje ich zdaniem smak naparu.
A propos mojego młynka (Zassenhaus), to też jest tylko z drewna i metalu i jest już praktycznie zabytkowy, ale funkcjonuje bez problemu.
Dobrze jest mieć w domu sprzęt, który działa również bez prądu.
@markot
„Dobrze jest mieć w domu sprzęt, który działa również bez prądu.”
Czy dlatego niektórzy się żenią/wychodzą za mąż?
@Qba
😎 😀 😀
@markot
można bez problemu rozebrać na części,
Bez problemu można było przed laty wymienić żarówkę w reflektorze samochodu.
Nie było problemu wymienić koło w samochodzie z pękniętą oponą , bo było zapasowe – na moją uwagę , sprzedawca niedawno powiedział ,że pomoc drogowa
tym się zajmie ,a kół zapasowych się nie oferuje bo to oszczędność paliwa…
Bez problemu w starych telefonach komórkowych można było wymienić baterię.
Teraz w ramach ochrony środowiska wyrzucamy cały „złom” i kupujemy nowe „udoskonalenia” , niekiedy za niebotyczne sumy.
W sklepach tony szmelcu z tworzyw sztucznych. A potem o la Boga , ratujmy oceany
i Ziemię. Tę Ziemię.
Gawiedzi wmawia się to i owo, a elity(?*)… No właśnie: każą pić wodę a same… wino
* nie przypadkowo.
Pojawiają się relacje opisujące stan drogi na której doszło do wypadku i śmierci rowerzysty, posła Łukasza Litewki.
Droga jest bardzo niebezpieczna, pisze jeden z kierowców. Pełna dziur i kolein, bez pobocza. Dlatego kierowcy jeżdżą środkiem tej drogi. Ze względu na stan nawierzchni wprowadzono na tym odcinku ograniczenie prędkości do 40 km/godz.
Z dotychczasowych ustaleń policji wiemy, że kierowca nie naruszył obowiązującej prędkości, ale z niewiadomych przyczyn zjechał na przeciwny pas ruchu i zderzył się czołowo z rowerzystą. Nie ma świadków wypadku.
Można stawiać wnioski. Po pierwsze należy poprawić stan nawierzchni dróg. Zamiast tylko jednego czołgu Abrams można wyremontować kilkadziesiąt kilometrów dróg w kraju. Po drugie, należy zabronić rowerzystom jazdy po takich drogach. Wówczas do kolizji by nie dochodziło. Po trzecie, należy ograniczyć wypadki na zbrojenia. Wtedy byłyby pieniądze, a pojazdy wojskowe nie niszczyłyby nawierzchni dróg.
Poprawiony wpis:
Pojawiają się relacje opisujące stan drogi na której doszło do wypadku i śmierci rowerzysty, posła Łukasza Litewki.
Droga jest bardzo niebezpieczna, pisze jeden z kierowców. Pełna dziur i kolein, bez pobocza. Dlatego kierowcy jeżdżą środkiem tej drogi. Ze względu na stan nawierzchni wprowadzono na tym odcinku ograniczenie prędkości do 40 km/godz.
Z dotychczasowych ustaleń policji wiemy, że kierowca był trzeźwy i nie przekroczył obowiązującej prędkości, ale z niewiadomych przyczyn zjechał na przeciwny pas ruchu i zderzył się czołowo z rowerzystą. Nie ma świadków wypadku.
Można stawiać wnioski. Po pierwsze należy poprawić stan nawierzchni dróg. Zamiast tylko jednego czołgu Abrams można wyremontować kilkadziesiąt kilometrów dróg w kraju. Po drugie, należy zabronić rowerzystom jazdy po takich drogach. Wówczas do kolizji by nie dochodziło. Po trzecie, należy ograniczyć wydatki na zbrojenia. Wtedy byłyby pieniądze, a pojazdy wojskowe nie niszczyłyby nawierzchni dróg.
Radio tutejsze podało dziś, że niektóre zwierzęta potrafią nie tylko nieźle pływać, ale nawet przepłynąć potężną rzekę, jaką jest Ren stanowiący granicę między Niemcami i Szwajcarią. Rysie, zające, wiewiórki, a zwłaszcza zagrożone myśliwską obławą dziki próbują uzyskać upragniony azyl, ale strome brzegi bardzo im to utrudniają.
W ramach pomocy zwierzynie władze granicznego kantonu usuwają przeszkody utrudniające wdrapanie się na stromy brzeg, a nawet planują budowę stosownych ramp.
Lokalni myśliwi zaś cieszą się na większą podaż zwierzyny łownej, bo dziki są tu rzadkością.
” Zamiast tylko jednego czołgu Abrams (….. ) Po drugie, należy zabronić rowerzystom jazdy po takich drogach. Wówczas do kolizji by nie dochodziło. ”
……………
Nale -.. żałoby zbanować wnioskodawców idiotycznych wniosków , wtedy i wówczas nie trzeba by bylo męczyć klikaniem palca wskazującego – klikającego . Wtedy były by (?!) pieniądze ( „crypto ” , gdzieś’ tam ) na kaski ochronne blogowe
…- gdyby zachciało sie czytającemu pod wpływem czytania .. walnąć głowa, w klawiaturę zamiast w „jeden czołg Abrams ” , (tylko jeden , a stoja,cy bo w jadący groziłoby trudnos’ciami w identyfikacji waląco – walnie,tego )
W klawiaturę łatwiej bo nie trzeba by bylo jeździć kilometrami w poszukiwaniu czołgu Abrams stojącego na poboczu i człowiek wala,c w nią , te klawiature, , sie nie zmęczy a wiadomo be,dzie dokładnie kto walna,l i dlaczego .
We,grzy jak dawniej (Ci dwaj kto’rych znam ), pozostaną, z mieszanymi uczuciami ..
@ls42
25 kwietnia 2026
11:55
Po trzecie, należy ograniczyć wydatki na zbrojenia. Wtedy byłyby pieniądze, a pojazdy wojskowe nie niszczyłyby nawierzchni dróg.
No wiadomo, ze ruSSkie czolgi drog nie niszcza 😉 I jeszcze oddaja pierwszenstwo rowerzystom 😉
Przekaz jest jasny: najpierw nie możemy przegrać wojny kognitywnej, bo wtedy nikt nas nie zaatakuje, oczywiście jeśli będziemy mieć silną armię i pewnych sojuszników. Ale jeśli tę kognitywną wojnę przewalimy, to na nic nam najnowsze uzbrojenie i wielkie wojska. Do realnej walki stanie tylko garstka. Dlatego nie dajmy się, miejmy świadomość, co się tak naprawdę dzieje. Rosja już tu jest, już atakuje wściekle, oddaje kilkanaście szturmów codziennie. A gdzie niby? W smartfonie!
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/2340633,1,1521-dzien-wojny-na-nic-nam-czolgi-drony-smiglowce-rosja-juz-tu-jest-atakuje-wsciekle.read?src=mt
Ze specjalna dedykacja dla ls42.
markot
24 kwietnia 2026
23:40
„Wyobraź sobie, że ja mam w domu ręczny młynek, w którym co rano mielona jest kawa (wnuki uwielbiają pomagać), a potem dzbanek, lejek, filtr albo espresso z Bialetti na 4 filiżanki.”
Wobraź sobie, u mnie w Cabin tak samo, choć „expresso”, z czasów gdy jeszcze plastyku nie było, ma tak drewnianą „raczkę” (handle) jak i drewniany uchwyt pokrywki, a „dzbanek, lejek, filter” czyli „Madam blå” zastępuje stainless steel percolator no el no plastic. Madam blå ma tą wadę, że jest niestabilna, o czym się rodzice nie jednego poważnie poparzonego brzdąca przekonali. Pozbyliśmy się jej dawno temu, gdy Kuttersmukke zauważyła, iż nasz „toddler” zanadto się nią interesuje.
Jura Impressa Z9, o której piszę, pojawiła się w pierwszej połowie 2014, wówczas kosztując ca. $3600 (2014 dollars). Ta, którą nas obdarowano, czyli Swiss made 13752 „piano black”, dużo później produkowana musiała drożej kosztować i wraz z całym frother mother osprzętowaniem zapewne w okolicy $5000. Jura, moim zdaniem, to z wierzchu blichtr, a wewnątrz tandetna taniocha. Obudowa, kilka zazębiających się wzajemnie plastykowych płytek, które pięć torx, dwie philips i cztery „jura owal” śruby razem trzyma. Zazębienia, typu „oczko” w które „hak” się wsuwa, umieszczone tak, iż zarówny disassembling jak i reassembling major PIA oraz tak delikatne, że jak nie hak to oczko łatwo przy tej okazji uszkodzić, a choć naprawić takiego uszkodzenia niesposób, żadnego z elementów obudowy w spisie części zmiennych nie udało mi się znaleźć. W trzewiach takiej Impressa, jeden plastykowy dims, inny plastykowy dims jeszcze innym plastykowym dimsem pogania. Młynek do kawy w jej wnętrzu skonstruowany na zasadzie kompletnego braku „containment” pyłu jaki przy mieleniu musi powstawać, czyni taki hałas, że ze snu obudzić może, „outlet valves” czyli zawory dyrygujące przepływem utrzymywanej pod ciśnieniem wody, skonstruowane na zasadzie w snapułapu plastic body plastykowy plunger wędruje, przeciekają, woda na transformer kapie. Regulator ciśnienia takoż tendencję do przeciekania demonstruje, pompa co tyka i sapie oraz ceramiczny selektor na dłuższą metę nie wytrzymują. W dodatku, choć taka Impressa sama siebie automatycznie „czyści”, to jednak osadów w swoim wnętrzu przy tej okazji nie usuwa. W tym celu jest niezbędny osobny manualny process i materiały, które od Jura jedynie kupić można.
Całość tyle mi o Jura mówi, że na snobach żeruje, zgodnie a prewalentną w Swiss tendencją.
@Calvin
Wygląda na chińską podróbkę z Temu 😀
Z firmą Jura mam tylko jedno doświadczenie: żelazko parowe, które służyło ponad 30 lat, aż spadło na podłogę i pękł pojemnik na wodę 🙁
Następne: piękny Philips made in Indonesia trafił szlag (termostat) w pół roku po upływie 2-letniej gwarancji. Serwisu ani części zapasowych niet.
Na kolejne (Braun) dałem sobie wcisnąć przedłużenie gwarancji na 5 lat.
Telewizor Panasonic nie chce się zepsuć od co najmniej 15 lat…
Jura nie robi już urządzeń do prasowania, bo się specjalizuje w automatach do kawy 😎 Używane żelazka tej marki są ciągle w cenie.
Globalizacja spowodowała m.in. koncentrację produkcji masowej w kilku „rękach”. Dotyczy to podstawowych komponentów urządzeń użytkowych, jak samochody, pralki czy elektronika. Gotowe urządzenia różnią się głównie obudową i elementami obsługi. Baza jest dobrej jakości, bo nie opłaca się produkcja gorszych (np. materiałowo) komponentów. Przy takiej, wyrównanej, jakości treści, decydujące przy zakupie są forma i reklama.
Tylko niektóre marki stać na własną (zlecaną) produkcję wszystkich składników, co odbija się na cenie.
Na kryptowalutach inwestorzy w kraju stracili kilkaset milionów złotych.
W dzisiejszych audycjach telewizyjnych rozprawiali o tym politycy. Gdzie były służby i dlaczego prezes giełdy kryptowalut uciekł do Izraela?
Według AI w Polsce jest 5 służb specjalnych zatrudniających kilkanaście tysięcy osób. Do tego policja, prokuratura i urzędy skarbowe. Działania służb są tajne.
W 2023 roku po wygranych przez koalicję wyborach, nastąpiły zmiany w kierownictwie służb, podała AI.
Każda taka zmiana, dopóki sytuacja się nie ustabilizuje, stwarza problemy. No i one są.
Obywatele powinni uważnie patrzeć władzy na ręce. Najlepiej gdyby podjęli jakieś studia.
Ciekawe są studia historyczne i przyrodnicze. Wczoraj pokazywano jak orły polują na wilki. O tym nie wiedziałem
@Lsie42,
w kwietniu byly dwa ataki Lazarus grupy z PlnKorei. Jeden nazwany „DriftProtocol atack”, zajuchcili prawie 300milionow US$. A drugi, tez w kwietniu Lazarus Group tzw KelpDAO, na podobna summe zajuchcili. Tu Lsie masz (jak znalazl pod reka) krotki opis KelpDAO gdybys zapragnal posiasc taka valute, przez zajuchcenie…
https://www.chainalysis.com/blog/kelpdao-bridge-exploit-april-2026/
Pod tym linkiem pracuje niejak Robert, co ma sztuczna inteligencje (AI) i on wyjasni Tobie dlaczego ten szef uciekl. Ja jak bym gielde opierdzielil na miliard forsy to tez bym uciekl. Pzdr Seleuk
A propos „plastikowej” Jury na eksport do USA, to się nie zdziwię, jeśli Trump dostał złotego Loleksa z plastikowymi kółkami zębatymi w środku 😉
A swoją drogą, 5000 USD za automat do kawy? Cóż ten dolar jest jeszcze wart? 🙄
Przypomina mi się tych dwóch noworuskich licytujących się, który z nich kupił sobie droższy krawat w Paryżu 😉
Wybrałem się dziś na grzyby, bo teoretycznie jest sezon na smardze. Niestety w dolinie znowu za ciepło i za sucho, więc 1000 m wyżej, na trasę biegówkową, ale tam z kolei dopiero krokusy się spod śniegu wyłaniają. Przeszedłem jednak ponad 8 km, połowę drogi w kopnym śniegu, posłuchałem świergotu ptaków i szmeru strumyków, poza tym było cicho i spokojnie. Spotkałem tylko dwie pary rowerzystów przybyłych z dwóch krańców trasy, na przełęczy wszyscy zrezygnowali z dalszego pchania się dalej i zawrócili tam, skąd przybyli, ale z mocnym postanowieniem powtórzenia wyprawy za dwa tygodnie, kiedy ten śnieg (miejscami pół metra grubości) zniknie całkowicie.
W dolinie miejscami już sianokosy…
markot
26 kwietnia 2026 8:14
Z dollar to tak, że im więcej kto takich masz tym mniejszą maja one dla niego wartość. Na tym Jura jedzie i Loleksem pogania.
Taki spacer przez snieg przydalby sie J.Maciejewskiemu, ktory plecie o „wyzszosci wiary nad nauka”:
Guzik ma fizyk kwantowy do powiedzenia o przeistoczeniu dokonującym się podczas mszy. Niewiele więcej biblista o dogmatach czy historyk o tym, czy Jezus naprawdę zmartwychwstał.
…
Nauka, żeby mogła zacząć faktycznie działać w świecie, musi zostać wpleciona w jakąś opowieść
https://www.rp.pl/plus-minus/art44218941-jan-maciejewski-nauka-jak-mlotkiem
Usmialem sie do lez 🙂 🙂 🙂
Ja bym powiedzial akurat na odwrot, ze wiara ma guzik do powiedzenia o materialnym Swiecie. Np. o zmartwychwstaniu po 3 dniach faceta z przebitym sercem 😉 I nawet mniej do powiedzenia o czlowieku i jego naturze niz psychologia czy socjologia.
@Calvin Hobbs
26 kwietnia 2026
17:20
…im więcej kto takich ma, tym mniejszą maja one dla niego wartość.
A dalej obserwuje, ze tym bardziej tych pieniedzy innym zaluja (nieplacac np. podatkow). Szczegolnie dotyczy to chyba noworyszow 🙁
Każdy wyrafinowany kawosz jak ognia powinien unikać badziewia do tłoczenia espresso poniżej 5,000 USD. Najlepszą opcją na przyzwoitą kawę jest sprzedawany obecnie po okazyjnej cenie automat Ascaso.
O klasie tego urządzenia świadczy już samo imię założyciela tej firmy, Jesús Ascaso. Jakość fenomenalna, każda część jest ręcznie oraz długo dopieszczana przez drużyny pracownic w białych, stylowych kitlach.
Wkraczamy właśnie w okres godowy, może rozsądniej by było nie rozbudzać wśród Szalonych szkodliwych emocji po takiej kawie.
aka.cia 17:58,
„…Wkraczamy właśnie w okres godowy…”
Kto wkracza, ten wkracza. 🙄
Jedni lubia zawsze ‚on top’, innym dobrze ‚under’.
„Dla ludzi którzy chcą uratować świat nie ma pracy”
Każda poważna jednostka organizacyjna ma sekretariat i dział personalny. Do tego powinien być zastępca intelektualny szefa.
W zależności od potrzeb są komórki wsparcia oraz służby porządkowe (mogą być umundurowane jak w TK).
Reorganizacja takiej jednostki zaczyna się od wymiany kierownictwa. Z reguły szef przychodzi z nowym personelem żeby czuć się w nowym otoczeniu swobodnie.
Przekazanie spraw do załatwienia wymaga czasu. Nie warto się spieszyć bo co nagle to po diable.
Otoczony aparatem szef ma dwa wyjścia. To drugie jest zapasowe albo awaryjne.
Czasami warto się ulotnić gdy informacji domagają się dziennikarze. Starzy wyjadacze wszelkie procedury mają w małym palcu i nic nie jest w stanie ich zaskoczyć. Dla takich przenosiny z miejsca na miejsce nie mają większego znaczenia.
Krąg znajomych pozostaje ten sam.
Donald Trump powiedział do Toma Rose jedź tam do siebie i ten przyjechał
aca-cia
Cena ponad 13 000$. To razem z hostessami? Stąd te emocje podstarzałych blogowiczów.
Tak jak kubańskie cygara rolowane na spoconych udach czarnych kubanek. Dlatego unikalny zapach/smak.
@aka.cia
Tu przyznam ci rację, bo najlepsza kawa jest z porządnego, profesjonalnego ekspressu w dobrym włoskim barze. A bar jest dobry, kiedy barista dba o czystość maszyny i jej serwis.
Poleciłbym bar portowy w Palermo o 7 rano: cappuccino+brioszka albo cornetto = bardzo miłe wspomnienie.
Ahasverus
Z takim automatem otwierasz własny bar, hostessy same się zlecą 😎
Mfizyk
„ Np. o zmartwychwstaniu po 3 dniach faceta z przebitym sercem ”
Widzę , ze niuanse Filioque sa ci obce 😉 I homoousia
@ahasverus
26 kwietnia 2026
20:57
Nie tylko ten aspekt. Cala teologia jest mi obca. Wlacznie z „powaznymi” dyskusjami ile aniolow moze siedziec na czubku igly 😉
@markot
26 kwietnia 2026
20:55
Mmhhh, prawdziwe espresso we wloskim barze 🙂 I do tego jeszcze ta cena: ostatniej zimy ca. 1,5 € 🙂
ahasverus 20:39
Jeżeli hostessa albo feromonas de chica załagodzą męską zadumę w rodzaju „what I used to do all night now takes me all night to do” – to jestem za. My, chłopcy z placu SN, będziemy walczyć do ostatniego guzika.
mfizyk
26 kwietnia 2026 17:27
Wartość pieniądzy znają ci, którzy własnym wysiłkiem je zdobyli. To z podatkami nie ma nic wspólnego.
Podczas wczorajszych rozmów w telewizji jeden z polityków podał kwotę wydatków na zbrojenia. Była to tak zawrotna liczba że boję się powtórzyć za tą informacją.
Najgorsze, że są to pieniądze pożyczone które trzeba latami spłacać. Same roczne odsetki od długu wynoszą w tym roku 90 miliardów złotych.
Tymczasem wiele działów gospodarczych nie jest wystarczająco finansowanych. Narzekają pracownicy budżetówki. Służba zdrowia ma zaległości.
Tu pojawiła się akcja zbierania pieniędzy na leczenie dzieci chorych na raka.
W ciągu tygodnia zebrano 250 milionów złotych (tyle kosztuje jeden koreański samolot).
W zbiórce uczestniczyło wielu celebrytów.
Także dziennikarze i pracownicy telewizji.
Nie tylko polskie dzieci chorują. W Strefie Gazy, w Libanie i Iranie w czasie nalotów i bombardowania giną tam tysiące dzieci, a dziesiątki tysięcy, może setki tysięcy zostają ranne.
Nie należy o tym zapominać
@Calvin Hobbs
27 kwietnia 2026
4:49
Kto nie zna wartosci pracy i pieniadze, ten tez nie ma pojecia o znaczeniu i wartosci podatkow.
@ls42
27 kwietnia 2026
7:39
A dlaczego w twoich wyliczeniach „zapomniales” o Ukraincach i ich dzieciach brutalnie mordowanych przez roSSyjskich najemnikow putlera?
Feromonas de chica …. chica guapa necesariamente 😉
Zapamiętam to. Ni vieja ni fiera
Wydatki na zbrojenia 2025 (SIPRI)
Świat — 2,89 bilionów USD (ca 2,47 bln euro)
USA — 814 mld euro
…
Roczne wydatki na swiatowe zbrojenia sa mniejwiecej rowne rocznym przyrostom dlugu swiatowego 🙂 Oba procesy napedzaja siebie wzajemnie, wzmacniaja 🙂
https://www.careedgeglobal.com/upload/RatingReportPDF/CGIL_Defence%20Expenditure-Sept%202025_edited.pdf
pzdr S
W dzisiejszej debacie politycznej w Radiu Wrocław uczestniczyli przedstawiciel rządu i opozycji.
Długo rozmawiano o ustawie regulującej kryptowaluty i prezydenckim wecie. Czy było o czym mówić skoro pieniędzy już nie ma o czym świadczy likwidacja polskiego biura kryptowalut?
Przedstawiciel opozycji krytykując przeregulowane jego zdaniem przepisy, posłużył się takim argumentem: „budżet Ukrainy oparty jest na kryptowalutach”.
No to i my powinniśmy wprowadzić podobne uregulowania związane z obiegiem pieniądza, dopóki te pieniądze były i funkcjonowały w realu.
PS. Jeżeli nie chcemy wprowadzać takich regulacji prawnych jakie funkcjonują na Ukrainie, należy powielić obowiązujące prawo unijne. Jota w jotę i byłoby po kłopocie
Gdy horyzont się zwęża,
Umysł się odpręża,
Bo horyzonty szerokie
Wychodzą na ogół bokiem.
Celebryta w salonie,
Jak ksiądz na ambonie
Głupoty głosi
I kasę kosi.
Idea boga:
Wieczyste
Pieczyste
Qba,
‚Jeśli, co daj Bóg, Pana Boga nie ma, to chwała Bogu, ale jeśli, nie daj Boże, Pan Bóg jest, to niech nas ręka boska broni’
P.S
dzieki Bogu jestem ateista.
W 1932 roku (94 lata temu) ukazało się pierwsze wydanie książki Tadeusza Dołęgi Mostowicza „Kariera Nikodema Dyzmy”.
Przyszły premier polityczną drogę zaczął od znalezienia zaproszenia na spotkanie wysoko postawionych osobistości II-giej RP.
Dzisiaj w telewizji podobne zaproszenie pokazywał Marcin Wrona, uczestnik balu korespondentów w Waszyngtonie z udziałem amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa i wiceprezydenta Jamesa Vanca, na którym doszło do strzelaniny, na szczęście bez ofiar, chociaż zamachowiec spowodował zamieszanie i przerwał bal korespondentów.
Zaproszenie nie było imienne. Każdy podobnie jak Nikodem Dyzma mógł się tam znaleźć.
Gdyby w USA czytano powieści Dołęgi Mostowicza, na spotkaniach polityków z dziennikarzami byłoby znacznie bezpieczniej niż dotychczas.
PS. Tylko sałatki szkoda
@act
Dzięki
Stwierdziłem dzisiaj raczej niechcący,
Że to dzięki Bogu jestem niewierzący.
@Lsie42,
w roku 1971 wyszla powiesc „Being There” ktora napisal Jerzy Kosinski. Ignorancja bohatera jest odbierana jako autentyczna madrosc. Wladza wynika z projekcji otoczenia a nie kompetencji. Czego doskonalym przykladem jest Fryzura 🙂
Pozatym Lsie, w roku 1925 Scott Fitzgerald napisal „The Great Gatsby”. Czlowiek buduje falszywa fasade, ktora acceptuje elitarne otoczenie.
Amerykanie maja swoje texty. Temat jest z zainteresowaniem badany od starozytnosci (Perseus Digital Library 🙂 ). Gdybys byl Ty zainteresowany, zacznij od Gaius Cornelius Tacitus w „Annales” i „Historiae”. Jak ludzie niekompetentni, przypadkowi czy moralnie niedojrzali, trafiaja na szczyty wladzy 😎 „Problem Nikodemow D” to nic nowego
Pzdr Seleukos
…
https://www.perseus.tufts.edu/hopper/searchresults?q=Gaius+Cornelius+Tacitus
zapamnialem link, sorrki, S
mfizyk
27 kwietnia 2026 9:41
O wartości podatków jedynie ci mają pojęcie, którzy je płacą i są w stanie sprawdzić jak to co zapłacili zostało roztrwonione.
@Calvin Hobbs
27 kwietnia 2026
20:28
O wartości podatków jedynie ci mają pojęcie, którzy je płacą..
Swieta prawda. Ci co podatkow nie placa (bo swiadomie i z premedytacja ich unikaja), niech sie o nich lepiej nie wypowiadaja 🙂
Masz rzetelna wiedze ile pieniedzy z podatkow zostalo roztrwonionych np. w USA? I wedlug jakich i czyich kryteriow?
W Niemczech jest specjalna instytucja, ktora sie tym zajmuje. W liczbach absolutnych to sa krocie. Ale w % wszystkich (panstwowych i gminnych) wydatkow to ujdzie 🙂 A moze jest nawet lepiej niz w duzych prywatnych organizacjach. Nie wiem czy to jest pocieszajace, ze to sa prywatne (ale czesto obce) pieniadze 😉
mfizyk
27 kwietnia 2026 21:37
Nie rozumiesz różnicy między „tax avoidance” a „tax evasion”.
Pytasz o USA? Googluj „pork-barrels” oraz Citizens Against Government Waste (CAGW). Bez przcy nie ma kopłaczy. Kryteria czyje? A czyjeżby jeśli nie tych, którzy tax płacą. Proszę oszczędź mi p..łów typu co i gdzie „ujdzie”. Ile i według czyich kryteriów ujdzie? I co to ma tu do rzeczy co się w prywatnych instytucjach dzieje? Zmusza kogo jakie prawo żeby takim płacić?
Majówka!
To kilka świąt obchodzonych radośnie w całej Polsce, od Bałtyku po Tatry.
Część narodu traktuje ten podniosły czas turystycznie. Wyjazdy krótsze i dłuższe. Z tymi wylotami mogą być kłopoty. Mniejsza oferta i droższe bilety. W kraju odwrotnie. Wszyscy przyjmą nas z otwartymi ramionami.
Teraz krótko.
Zaczynało się od Święta Pracy. Dawniej w miastach i miasteczkach były pochody w których uczestniczyli robotnicy, rolnicy i urzędnicy, każdy ze swoim zakładem pracy. Maszerowali uczniowie i studenci.
Niesiono flagi. „Proletariusze wszystkich krajów łączcie się” niesiono z dumą.
Kończyło obchodami w dniu 9 MAJA. Dnia zwycięstwa na faszyzmem. Najwazniejsza była defilada w Moskwie. To był pokaz siły naszego partnera i sojusznika.
W międzyczasie obchodzono Święto 3-go Maja, czyli Maryi Królowej Polski i Konstytucji (drugiej na świecie). Zaczynały się nabożeństwa majowe. Piękne pieśni dobiegały z kościołów
Nie będzie pochwalony,
Kto myli ambony.
@Calvin Hobbs
28 kwietnia 2026
5:38
Bez pracy nie ma kołaczy.
Oj, naiwny jestes. Bo np. Musk ma kolacze, ale z cudzej pracy 🙁 Np. jego doradcow finansowych. A swoja droga czy np. doradzctwo finansowe mozna zaliczyc do „pracy”? Czy „kolacze” to tez jakies wirtualne pieniadze na gieldzie?
A dlaczego tylko tak wybiorczo krytykujesz marnotrastwo srodkow? Chyba nie chcesz powiedziec, ze twoje subjektywne kryteria sa absolutne i ostateczne 😉
W pierwszej chwili
Cicho kwili
W drugiej chwili głośno łka
W trzeciej chwili
Się pobili
W czwartej znowu wszystko gra
Mfizyk
Wiesz Mfizyk, tak strasznie krytykujesz bogatych i chlubisz się , że nie masz własnych nieruchomości i fortuny. Mogę nie lubić Muska, Zuckerberga (nie mam Facebooka) , Bezosa, ale to oni wymyślili coś nowego Co ma zapewne drugie , być może toksyczne oblicze , ale ułatwia życie miliardom ludzi. Nie jestem zazdrosny, oni nikogo nie okradli i nie zmusili do kupna ich produktów. Ponadto chyba nie zauważasz że ich fortuna jest w większości wirtualna. Bessa na giełdzie, i spadają w rankingu.
Gdy cię czytam, to mam wrażenie replaya przemówień o robotnikach chłopach i inteligencji pracującej. Chyba zanadto tym przesiąknąłeś przez opuszczeniem Polski.
Nie jestem wielbicielem aktualnego kapitalizmu spekulacyjnego, astronomicznych fortun powstających w dwa lata. Ale też sobie pożyłem w siermiężnej Polsce i mit równego dzielenia camembert a mam za sobą Daleko.
@mfizyk
W Niemczech jest specjalna instytucja, ktora sie tym zajmuje.
Dobre.. :-)))
PS. Z FB korzystasz?
Trudna chwila nas spotyka,
Gdy ktoś drzwi zamyka
Mówiąc do widzenia.
We wspomnieniach.
s42
28 kwietnia 2026
8:42
” Teraz krótko. ”
https://i1.kwejk.pl/k/obrazki/2023/04/6oZOftHn5T32oifg.jpg
@zezem
28 kwietnia 2026
14:33
https://www.steuerzahler.de
A Facebooka co do zasady nie uzywam.
@ahasverus
28 kwietnia 2026
13:57
Ekonomia i gospodarka zaczalem sie interesowac pozno i dopiero na Zachodzie. Nie studiowalem tego fachu. Ale czytajac Calvina i jego chlopskie madrosci na temat pracy i podatkow, to mam wrazenie, ze o tych sprawach wie jeszcze mniej niz ja 😉
PS. Marksa nie czytalem. Ale slyszalem, ze calkiem niezle przeanalizowal kapitalizm. A kto i jakie wnioski z tego wyciaga, to juz nie wina Marksa. Tak samo jak nie jest wina A.Smith, ze jego moralne podejscie do rynku dzisiaj zostalo kompletnie zapomniane i wypaczone 🙁
PS.2 oni nikogo nie okradli i nie zmusili do kupna ich produktów
Tu sie mylisz. Bo ich fortuny polegaja na monopolu i zawyzonych cenach. Czyli na zawezeniu a nawet wylaczeniu tego, ach tak ukochanego, wolnego rynku.
@ahasverus
28 kwietnia 2026
13:57
Gdy cię czytam, to mam wrażenie replaya przemówień o robotnikach chłopach i inteligencji pracującej. Chyba zanadto tym przesiąknąłeś przez opuszczeniem Polski.
Calvinowi wszystko co mu nie pasuje tez najczesciej kojarzy sie z komuna 😉
Czy to jedna ze starczych przypadlosci?
…
Jezeli zalozyc ze dochody panstwa sa z podatkow obywateli i przedsiebiorstw, to im wyzszy efekt wydatkowania „zlotowka za zlotowke” (euro za euro) tym lepsza jakosc podejmowanych wydatkow, na zobowiazania, na investycje zbioreowe, obronnosc, etc.
Zamiast klotni o pietruszke, wystarczy zapytac Wujaszka, o jakosc uslug publicznych i wdrozen polityk 🙂 I Wujaszek sypnie pelna lista ocen (zwroc uwage na date 🙂 ). Co ma swoja nazwe
https://statranker.org/economy/top-100-countries-by-government-effectiveness-latest-world-bank-ranking/
Zaczem z pomoca kaffki, mozesz zapoznac siebie z metodyka, parametrami, dlaczego to a nie totamto albo nie siamto etc. Znaczy znalezc interesujacy Ciebie zakatek. Tak generalnie, to jakosc podejmowanych decyzji jest najwazniejszym czynnikiem powodzenia, tak przy kierowaniu osiedlowym warzywniakiem jak kierowaniem wojna w Zatoce Perskiej. Tym zajmuja napowazniejsze instytucje i banki (jak chcesz pozyczyc forse na wozek do rozwozenia pietruszki po osiedlu przykladowo lub zaatakowac Kargulena pragniesz przykladowo). Pomysl chwilke i poczytaj. Mniej pisz, wiecej czytaj… Poczem wez lyk kaffki i pomysl (znow). Nie pisz tylko pomysl. Skad ta lista? 🙂 Sa i inne listy (ale podobne). Dlaczego sa podobne?
pzdr Seleukos
@seleuk|os|
29 kwietnia 2026
6:04
O to wlasnie chodzi 🙂
Zamiast pielegnowac ukochane, ale teoretyczne uprzedzena (obojetnie w jakim temacie!), lepiej zabrac sie za rzetelne porownywanie roznych praktyk w danym temacie. Ale to jest zmudne i na dodatek moze te, ach tak ukochane, uprzedzenia obalic 😉
Nie ma prostych prawd i rozwiazan. Ale tak chetnie je szukamy… bo to jest latwiejsze 🙁