Czy Achilles był człowiekiem? Odpowiedź dla redaktora Chętkowskiego

Tetyda zanurza małego Achillesa w wodach Styksu, by uczynić go nieśmiertelnym. A. Borel, XVIII w. Za Wikimedia Commons, w domenie publicznej

Czy Achilles był człowiekiem? – Takie pytanie rzuca w eter w swój krytyce tegorocznej matury z języka polskiego redaktor i autor bloga obok, a także nauczyciel polskiego Dariusz Chętkowski.

Wstęp

Rozumiem doskonale, że pytanie było retoryczne i miało podkreślić absurd tematów tegorocznych wypracowań maturalnych, nadużywających słowa człowiek. Czy jeśli maturzysta napisze w wypracowaniu o Prometeuszu z omawianej w szkołach mitologii greckiej, który człowiekiem ewidentnie nie był (przypomnijmy: był tytanem), zostanie mu to zaliczone czy może praca zostanie wyzerowana jako wypracowanie nie na temat? A co z Achillesem? Przecież on chyba był człowiekiem?

Achilles

Retoryczne czy nie, kiedy nauczyciel zadaje pytanie, należałoby jednak odpowiedzieć (nawet jeśli Chętkowski proponuje, by do rozstrzygnięcia tak ciężkich kwestii powoływać specjalną komisję). Przypomnijmy sobie mitologię… Achilles, najsławniejszy z greckich wojowników wojny trojańskiej… Szybkonogi Achilles, główny bohater Iliady, pierwszej z dwóch epopei ślepego poety Homera zaczynającej się chyba słowami “Gniew, bogini, opiewaj Achilla, syna Peleusa”. Jako dziecko został skąpany przez trzymającą go za piętę matkę w wodach podziemnej rzeki Styks, by zapewnić mu nieśmiertelność, jako nastolatek schowany wśród kobiet na dworze króla Likomedesa, by nie zabrano go na wojnę (podstęp wykrył przebiegły Odyseusz). Zmarł, trafiony długocienistą strzałą w piętę, jedyne śmiertelne miejsce jego ciała… Urodził się więc jako śmiertelny (to jeszcze o niczym nie świadczy, nimfy też były śmiertelne, czego najbardziej znanym przykładem żona Orfeusza Eurydyka), potem stał się prawie nieśmiertelny…

Jego gniew, życiorys i kwestie medyczne, opiewane w wystarczającej liczbie homeryckich ksiąg, możemy jednak zostawić i skupić się na jego pochodzeniu. Achilles – Pelida – był synem Peleusa i Tetydy.

Rodzice

I tu jest pies pogrzebany1. Tetyda niestety (dla potencjalnego maturzysty) była boginką morską, Nereidą, co więcej, boginką niezwykłej urody, dzięki czemu zalecali się do niej i Zeus, i Posejdon. Czemu więc poślubiła śmiertelnika? Przepowiednia Prometeusza głosiła, że urodzi ona syna potężniejszego od ojca. Zauroczeni w niej bogowie, pomni losu swego własnego ojca Kronosa, obalonego przez nich tyrana, odpuścili sobie zaloty (zadziwiająca wstrzemięźliwość, biorąc pod uwagę, jak wielu ich potomków z jak wieloma niewiastami wspominają greckie mity). Dla bezpieczeństwa Tetydę wydano za nic nie znaczącego śmiertelnego mężczyznę, Peleusa, książątko z Ftyi.

Peleus i zmuszona z nim do małżeństwa Tetyda, malarstwo czerwonofigurowe, ostatnia dekada VI w p.n.e., za Wikimedia Commons, w domenie publicznej

To właśnie na ich weselu Eris, niezaproszona bogini niezgody, rzuciła między Herę, Atenę i Afrodytę jabłko z napisem “dla najpiękniejszej”. Boginie wdały się w spór, który sądził królewicz trojański Parys. A wybór miał trudny, gdyż każda z bogiń próbowała go przekupić: odpowiednio władzą, mądrością i sławą wojenną oraz miłością najpiękniejszej kobiety świata, Heleny, córki Zeusa, a żony króla Sparty Menelaosa. Parys wybrał Afrodytę – a raczej Helenę, porwanie której stało się przyczyną późniejszej wojny trojańskiej (i tutaj chronologia zupełnie się nie zgadza: ile niby lat miałby urodzony 9 miesięcy później Achilles jadący na wojnę, i to jako dowódca pochodzących od mrówek myrmidonów?)

Dziadkowie matczyni

Słowo Nereida, od którego nazwano rodzinę morskich wieloszczetów, oznacza córkę Nereusa, starego boga morskiego, syna tytana Pontosa i Gai, bogini Ziemi, która jako pierwsza wyłoniła się z Chaosu (pamiętamy jeszcze pierwsze zdanie z Parandowskiego: “Na początku był Chaos”). Matką Tetydy była Doris, Okeanida, czyli córka innego tytana, Okeanosa, i jego żony Tetydy. Okeanos rządził morzem zewnętrznym, oceanem wyobrażanym w starożytności jako olbrzymia rzeka opływająca cały świat, podczas gdy Pontos uosabiał morze wewnętrzne, czyli Śródziemne. Po polsku imiona żon Okeanosa i Peleusa zapisuje się tak samo. Po łacinie i po angielsku mamy już odpowiednio Tethys (to od niej bierze imię starodawny ocean, pozostałością po którym jest Morze Śródziemne) i Thetis. Greka używa tu różnych liter tau i theta, Τηθύς i Θέτις. Okeanos i Tetyda pochodzili od Uranosa i Gai, Uranos i Pontos byli nieposiadającymi ojca synami Gai (greckie bóstwa nie przejmowały się najwyraźniej problemem cudzołóstwa).

Pradziadowie Okeanos i Tethys, tytani oceanu, na tej mozaice przedstawieni ewidentnie nie jako ludzie, zdjęcie Dosseman, za Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

Czyżby był więc Achilles człowiekiem w połowie? Po drugiej stronie genealogia jest jednak znacznie bardziej skomplikowana. Nie pamiętam wszystkiego, na tym poziomie szczegółowości nie ma też co szukać w omawianym w szkołach Parandowskim. Sięgam po słownik Grimala.

Dziadkowie ojczyści

Ojciec Peleusa Ajakos był, jak przystało na greckiego króla, synem Zeusa, spłodzonym z porwaną nimfą Ajginą, od imienia której Ajakos, późniejszy sędzia w krainie umarłych, Hadesie, nazwał później wyspę Eginę. Zeus był stuprocentowym bogiem – mimo rodziców tytanów Kronosa i Rei. Ajgina zaś pochodziła od boga rzeki Asoposa. Imienia jej matki nie znalazłem2. Asopos, płynący w Beocji (greckiej krainie ze stolicą w Tebach), jak inne rzeki był synem wspominanych już Okenosa i Tetydy. Ajakos mógłby więc być człowiekiem maksymalnie w jednej czwartej, zależnie od rasy żony Ajakosa.

Beocka rzeka Asopos, przodek Achillesa w dwóch liniach. Agiosthomas, za Wikimedia Commons, CC BY_SA 4.0

Matka Peleusa nosiła imię Endeis i miała być córką Skirona (inne wersje podają podobne imię centaura Chirona). Tenże Skiron zdaje się być (znowu chronologia się rozjeżdża) jednym z kilku zbójów grasujących na drodze do Aten pokonanych przez Tezeusza. Osiadł koło Megary wśród skał zwanych później skirońskimi. Zatrzymywał podróżnych, zmuszając ich do umycia nóg. Pochylonych strącał ze skały na pożarcie wielkiemu żółwiowi. Różne wersje mitu podają czterech różnych ojców Skirona: boga Posejdona, księcia Pelopsa przywróconego do życia po zabójstwie przez jego ojca Tantala (także syna Zeusa i pewnej nimfy), spokrewnionego z Tezeuszem Kanetosa i Pylasa, władcę Megary. Matka Endeis nosiła zaś imię Chariklo i była córką Kychreusa, syna Posejdona i Salamis, kolejnej córki Asoposa. Najwyraźniej Achilles pochodził od Okeanosa w przynajmniej trzech liniach.

Zakończenie – wnioski (a właściwie uwagi nie na temat)

Wielu kobiet w tym drzewie genealogicznym brakuje. Starożytni Grecy (i w ogóle Starożytni) nic cenili sobie szczególnie płci niewieściej. Własne żony, córki, matki zamykali w domach, nawet w niby demokratycznych Atenach obywatelami byli przecież tylko mężczyźni. Widać to dobrze w mitologii, składającej się głównie z opowieści o mężczyznach, gdzie rola kobiet (z pewnymi ciekawymi wyjątkami) kończy się rodzeniu dzieci.

Szukam kolejnych postaci, rysuję genogram, liczę, plączę się coraz bardziej. Wydaje mi się, że Achilles był człowiekiem w znacznie mniej niż jednej ósmej. Dokładnie nie policzę, zajęłoby mi to tydzień. Redaktor Chętkowski ma (nie pierwszy raz) ewidentną rację. Do postawienia odpowiedzi na to pytanie ewidentnie trzeba powołać specjalną komisję. Najlepiej łączącą humanistów, genetyków i matematyków. Maturzystom pozostaje tylko współczuć.

Marcin Nowak

Bibliografia

  • Pierre Grimal, Słownik mitologii greckiej i rzymskiej, Osolineum Wrocław 1997

Przypisy

  1.  To nie wypracowanie maturalne, pozwolę więc sobie na nieco bardziej kolokwialny język. Oby Chętkowski wybaczył. ↩︎
  2. Sztucznej inteligencji pytał nie będę, takie rzeczy na maturze nie uchodzą.  ↩︎
Reklama