Ślimak traci głowę. Głowa żyje dalej

Ślimak morski Elysia cf. marginata odrzuca głowę. Ciało umiera. Głowa żyje dalej i w ciągu 3 tygodni odbudowuje nowe ciało.
To niezwykłe zjawisko opisali japońskie badaczki Sayaka Mitoh i Yoichi Yusa. Zaobserwowali je u jednej trzeciej osobników hodowanych w laboratorium Uniwersytetu Kobiet w Nara.
Autotomia, czyli odrzucenie części ciała, była zjawiskiem wcześniej powszechnie znanym nie tylko u mięczaków, ale także u jaszczurek, odrzucających ogon. Zaatakowany padalec czy jaszczurka zwinka gwałtownie odrzuca ogon, który dzięki skurczom własnych mięśni wije się jeszcze jakiś, czas odwracając uwagę drapieżnika od uciekającego zwierzęcia. Pozostała część jaszczurki ma dzięki temu czas schować się, unikając agresora. Po pewnym czasie padalec czy zwinka wykształca nowy, choć zwykle krótszy ogon.
Z niezwykłych zdolności regeneracyjnej znane są także niektóre płazy. Najsławniejszym jest chyba aksolotl, potrafiąc odtwarzać utracone kończyny. U bezkręgowców autotomię opisano u dwustu gatunków, w tym u skorupiaków czy szkarłupni (zwłaszcza rozgwiazdy). Dotychczas nie opisywano jednak odtworzenia całego ciała z fragmentu głowy. Tymczasem rzeczony ślimak traci i odbudowuje 85% swego ciała, w tym serce, nerki, układy rozrodczy i pokarmowy.
W jaki w ogóle sposób oderwanej głowie udaje się przeżyć? Ślimak potrafi przeprowadzać fotosyntezę. (Najwyraźniej szkolne rozróżnienie na samożywne rośliny i cudzożywne zwierzęta jest kolejnym uproszczeniem). Żywi się on glonami, których chloroplastów jednak nie trawi, a osadza w gruczole swego ciała. Z jednej strony korzysta z kamuflującej go zielonkawej barwy, z drugiej żywi się produktami fotosyntezy.

Może to wydawać się dziwne i nienaturalne, ale żaden eukariotyczny (w tym rośliny) nie przeprowadza fotosyntezy sam. Proces ten jest efektem endosymbiozy, wchłonięcia przed miliardami lat komórek sinic przez komórki eukariotyczne. Sinicy utraciły większość cech odrębnych komórek, stając się chloroplastami (zachowały odrębne DNA i oddzielającą je od komórki żywiciela błonę komórkową). W podobny sposób powstały wcześniej mitochondria. Wśród glonów nierzadko opisywano wtórną endosymbiozę, czyli wchłonięcie endosymbiotycznego glona przez kolejną komórkę.
Niezwykłe jest to, że u młodych ślimaków (w pierwszym roku życia) rana po odrzuceniu ciała, nie tylko zasklepia się, ale w kolejnych dniach zaczyna z niej pączkować nowe ciało odbudowywane po około 20 dniach. Jeden z badanych ślimaków dokonał autonomii dwukrotnie.
Jaka jest funkcja takiego zachowania? W przeciwieństwie do jaszczurek na pewno nie chodzi o ucieczkę przed drapieżnikiem. Po pierwsze ślimaki są dobrze zakamuflowane i grozi im niewielu wrogów. Po drugie w przeciwieństwie do odrzuconego szybkim skurczem mięśni jaszczurczego ogona odrzucanie ciała u Elysia jest procesem dość powolnym, trwającym kilka godzin, i żaden drapieżnik nie czekałby tak długo.
Badacze zwracają natomiast uwagę, że wszystkie osobniki, które odrzuciły ciało, były zainfekowane wewnętrznym pasożytem, widłonogiem. Nowe, odbudowane po autotomii ciało nie posiadało natomiast pasożytów. Proces wydaje się więc radykalnym rozwiązaniem w przypadku zajęcia przez pasożyt całego ciała. Mniej drastyczne metody obserwowano w przypadku autonomii przez ślimaka danego narządu. Zwierzę niszczy więc zakażony narząd, a następnie odbudowuje nowy. W skrajnych przypadkach dotyczy to prawie całego ciała.
Pozostawione bez głowy stare ciało umiera. Głowa żyje dalej. Czyżby wreszcie prymat umysłu nad ciałem?
Marcin Nowak
Bibliografia
- Mitoh, S., & Yusa, Y. (2021). Extreme autotomy and whole-body regeneration in photosynthetic sea slugs. Current Biology, 31(5), R233-R234.
- Fleming, P. A., Muller, D., & Bateman, P. W. (2007). Leave it all behind: a taxonomic perspective of autotomy in invertebrates. Biological Reviews, 82(3), 481-510.
Komentarze
W lekkoatletyce w biegach średnich utrwaliło się stanowisko zająca, który ślimakiem nie jest i nic mu nie odrasta, poza formą, a ta pozwala mu na przewodzenie stawce biegaczy w początkowej fazie biegu, bo potem i tak wyprzedzają takiego zająca lepsi w drodze po trofeum.
Przez lata przekonywano nas, że posiadający broń atomową są bezpieczni, bo nikt na nich nie napadnie. Przyjmowaliśmy to bezkrytycznie. W obozie socjalistycznym ZSRR posiadało duży arsenał broni jądrowej i o tym zapewne wiedzieli zachodni imperialiści, a zatem Polska była bezpieczna.
Obecna sytuacja wydaje się jednak problematyczna. Jesteśmy wprawdzie w UE, a tu Francja i Wielka Brytania posiadają broń atomową, której nie posiadały w 1939 roku, dlatego nas nie broniły. To jedno, niemniej należy rozważyć sytuację obronną szerzej, a nie tylko z pola widzenia zwykłego ślimaka. Polska nie posiada dotychczas broni jądrowej więc kierując się założeniem kto nie ma takiej broni jest zagrożony i może czuć się nieswojo z obawy o swoją przyszłość skoro nie jest ślimakiem i nic mu nie odrośnie nawet jak głowa państwa ucieknie za granicę (jak w 1939 roku).
Kończąc tę przydługą dywagację o zającu co nie jest ślimakiem muszę zauważyć, że Rosja nie jest bezpieczna chociaż broń jądrową posiada, a przecież prawie całe jej terytorium atakują ukraińskie drony wyrządzając wielkie straty. Tym samym upada teoria o bezpiecznym atomowym parasolu obronnym.
Do żadnej teorii obronnej nie należy zatem zanadto się przywiązywać, a zakupy broni rozważać pod względem celowości i gospodarności oraz logiki wojennej
To niezwykłe zjawisko opisali japońskie badaczki Sayaka Mitoh i Yoichi Yusa.
„Opisali” to się zgadza, ale nie „badaczki”, lecz badacze.
Można też napisać „opisało dwoje badaczy”, bo Yoichi Yusa mimo pracy na Kobiecym Uniwersytecie jest facetem i na dodatek profesorem.
Sayaka Mitoh jest badaczką (researcher) i ekologiem (ekolożką?), a w momencie opisania zaobserwowanego fenomenu 25-letnią absolwentką tej uczelni. To było w 2021 roku.
Doktoratu chyba się jeszcze nie dorobiła, ale wszystko przed nią.
Zjawisko odrzucania ciała przez głowę obserwujemy ostatnio w wielu społeczeństwach z systemem prezydeckim, kiedy to wybranemu demokratycznie osobnikowi nie pasuje naród, który go wybrał. A wszystko przez pasożyty.
Czy Marcin Nowak czyta swoje artykuły po napisaniu?
Nie chcę wytykać, ale to nie literówki, chociaż w przypadku dokonał autonomii dwukrotnie nie jestem pewien.
w przypadku zajęcia przez pasożyt
Pasożyt to rzeczownik rodzaju męskiego (podkategoria: męskozwierzęcy) i chyba nie piszemy: ma pan tasiemiec?
No i znowu, ta kursywa 🙄
Miała dotyczyć tylko cytatów. Przepraszam.