Abel: algebraiczna wieża ciał
Tekst nie będzie dotyczył biblijnego Abla, najstarszego z synów Adama i Ewy, zabitego przez Kaina, zanim zdążył zbudować cokolwiek (tego Biblia opisuje raczej jako pierwszego z myśliwych, a nie budowniczego). Nie będzie też mówił o odkrywcy kredowego dinozaura drapieżnego nazwanego na jego cześć abelizaurem. Nasz dzisiejszy bohater, Niels Abel, był norweskim matematykiem.
Tenże Abel wywodził się z biednej rodziny. Był wnukiem miejscowego kapłana. Żył w latach 1802-1829, krótko i niezbyt szczęśliwie. Biedny jak mysz kościelna starał się o porządne stanowisko na europejskim uniwersytecie. Zdobycie pensji umożliwiłoby mu poślubienie narzeczonej, poznanej podobno podczas zabawy tanecznej, na której okazało się, że żadne z nich nie potrafi tańczyć. Nieszczęśnik zmarł, nie dożywszy nawet trzydziestu lat, prawdopodobnie na gruźlicę. W ostatnich dniach opiekowała się nim narzeczona, której nie zdążył pojąć za żonę. Zdobyć wymarzonej pracy też nie zdążył. Przeszedł jednak do historii matematyki.
Nazwisko tego biedaka na zawsze już pozostanie w twierdzeniu Abela-Ruffiniego dotyczącym rozwiązywalności równania piątego bądź wyższego stopnia przez pierwiastniki. Żeby było ciekawiej, znacznie częściej stosowane pojęcie grupy abelowej (czyli przemiennej, a więc w której a + b jest zawsze równe b + a) wprowadzono później.
Poruszałem już kiedyś ten trudny temat, ale w książce Iana Stewarta pod tytułem “Dlaczego prawda jest piękna” znalazłem naprawdę wspaniałe porównanie obrazujące dokonanie Abela.
Jeśli ktoś studiował matematykę, pamięta zapewne, że równanie wielomianowe rozwiązać można, jeśli jego grupa Galois jest rozwiązalna, czyli posiada ciąg dzielników normalnych aż do grupy trywialnej o każdorazowo abelowej grupie ilorazowej. Proste? Pewnie jak taniec dla Abela.
To teraz zaproponuję wyjaśnienie za wspominaną wyżej książką, bardziej po ludzku. Równanie wielomianowe piątego stopnia to równanie postaci x5 + ax4 + bx3 +cx2 + dx + e = 0. Można je zapisywać inaczej, ale to równanie z każdej innej postaci można sprowadzić do tej (przenosimy wszystko na lewą stronę, a jeżeli jakiś współczynnik stoi przy x5, dzielimy przez niego obustronnie).
Nasz cel, rozwiązać równanie, oznacza podać takie wartości x, dla których zachodzi wskazana równość, czyli dla których lewa strona przyjmuje rzeczywiście wartość 0.
W przypadku równań kwadratowych i sześciennych, a nawet czwartego stopnia zawsze można to zrobić wedle odpowiedniego przepisu. Rozwiązywania równań kwadratowych w ten sposób uczymy dzieci w szkołach (no dobrze, próbujemy nauczyć wyrośnięte dzieci, a raczej młodzież, w liceach i technikach). Pamiętamy pewnie, że liczyło się deltę itd… Generalnie podstawiamy współczynniki do wzoru i otrzymujemy rozwiązanie. Wzór obejmować może dodawanie, odejmowanie, mnożenie, dzielenie i pierwiastkami. Rozwiązaliśmy zadanie i możemy być z siebie dumni.
Przepis na rozwiązanie równania kwadratowego, jak pisze Stewart, odkryto już w starożytnej Mezopotamii, o czym świadczą gliniane tabliczki.
Podobnie dzieje się w przypadku równań trzeciego i czwartego stopnia. Wzory można bez problemu znaleźć w Internecie (ostrzegam: są dość przerażające). W dalszym ciągu zawsze otrzymujemy rozwiązanie wyrażające się czterema podstawowymi działaniami i pierwiastkami.
Wielu matematyków próbowało znaleźć podobny przepis działający w przypadku równania stopnia piątego i wszyscy polegli. W końcu zaczęto podejrzewać, że z jakichś względów rozwiązanie nie istnieje.
Tego właśnie dowiódł Abel. Jego tok rozumowania przedstawić można obrazowo w postaci wieży.
Na pierwszym poziomie mamy współczynniki równania a, b i tak dalej. Możemy je sobie, jak pisze Stewart, bezpiecznie dodawać, odejmować, mnożyć i dzielić. Litościwy dla czytelnika autor nie wspomina w tym momencie, że strukturę algebraicznej umożliwiającą wykonywanie tych czterech podstawowych działań nazywamy ciałem (po angielsku field, co dosłownie znaczy “pole”, nie mam pojęcia, co się komu po polsku i z czym kojarzyło, że przeszliśmy z pola w ciało). W najprostszym (nie, to nie znaczy: prostym) przypadku do wyjściowego ciała należą wszystkie liczby wymierne.
Teraz wybieramy sobie z tego ciała jeden element (no i przez specyfikę języka polskiego wyszło, jakbyśmy dokonywali sekcji zwłok, naprawdę bezpieczniej byłoby z tym angielskim polem). W każdym razie z tego wybranego elementu wyciągamy pierwiastek.
Następnie wchodzimy po drabinie na drugie piętro z naszym pierwiastkiem w kieszeni (rozwijając trochę metaforę z książki, możemy powiedzieć, że stanowi on to taki klucz). Mniej metaforycznie, a bardziej matematycznie pierwiastek ten dołączamy do liczb w naszym ciele (tych z piętra niżej) i znowu możemy pobawić się w dodawanie, odejmowanie, mnożenie i dzielenie. Tak więc otrzymaliśmy nowe ciało. Zupełnie matematycznie powiedzielibyśmy, że rozszerzyliśmy ciało o pewien element algebraiczny (czyli stanowiący rozwiązanie pewnego równania wielomianowego o współczynnikach z naszego ciała, np. pierwiastek z 3 jest liczbą algebraiczną, stanowiąc rozwiązanie równania x2 = 3, a π nie, bo nie jest rozwiązaniem żadnego takiego równania).
W przypadku równania kwadratowego należało wybrać pierwiastek ze znanej nam ze szkoły delty (dla równania x2 + bx +c równej b2 – 4c). Dodajemy go do liczb z naszego wyjściowego ciała i liczymy dalej w nowym, rozszerzonym ciele na piętrze naszej wieży. Możemy sobie dodać do niego -b i podzielić przez 2. To będzie pierwsza rozwiązanie naszego równania. Jeżeli natomiast najpierw pomnożymy ten pierwiastek przez -1 i następnie zrobimy jak wyżej, otrzymamy drugie rozwiązanie. Jak widać, rozwiązania znajdują się wśród liczb, które możemy otrzymać na tym piętrze (należą do naszego rozszerzenia ciała liczb wymiernych). Zauważmy, że udało nam się rozwiązać równanie, bo wybraliśmy właściwe rozszerzenie, tzn. dołączyliśmy odpowiedni pierwiastek. Dołączenie innego mogłoby nie zaprowadzić nas nigdzie.

W przypadku bardziej skomplikowanych równań trzeciego czy czwartego stopnia musimy kilkakrotnie dołączyć właściwy pierwiastek właściwego stopnia (drugiego bądź trzeciego), wspinać się z nim na wyższe piętro (tworzyć kolejne rozszerzenia ciał) i po kilkurazowym wykonaniu tego zadania otrzymujemy ciało zawierające rozwiązania równania.
Za każdym razem jednak możemy przejść na wyższe piętro tylko wtedy, kiedy umożliwia nam to symetria równania.
Za każdym razem, gdy rozszerzamy ciało o wszystkie pierwiastki jakiegoś wielomianu, pierwiastki cechuje pewna symetria i możemy je w pewnym stopniu ze sobą zamieniać w równaniach, a równości zostaną zachowane. Takie zamiany określa tak zwana grupa symetrii.
Drabina na kolejne piętro istnieje tylko wtedy, gdy ta grupa zawiera mniejszą grupę będącą jej tzw. dzielnikiem normalnym (tak jak grupę liczb całkowitych można podzielić przez podgrupę liczb podzielnych przez 7 i otrzymamy grupę ilorazową o 7 elementach odpowiadających siedmiu możliwym resztom z dzielenia przez 7).
Grupa symetrii równania piątego stopnia w przeciwieństwie do grup równań sześciennego czy czwartego stopnia nie ma odpowiednich (matematyk powiedziałby normalnych) podgrup poza jedną. Możemy sobie wybrać pierwiastek, wejść na pięterko i nic więcej. Nie ma dalszych dzielników, nie ma dalszych drabinek, choćbyśmy pierwiastkowali wzdłuż i wszerz. Rozwiązania równania nie należą do żadnego z rozszerzeń ciał otrzymywanych opisaną wyżej procedurą. Żadnych drabin nie ma. Pierwiastki równania znajdują się znacznie wyżej.
Marcin Nowak
Bibliografia
- Stewart I: Dlaczego prawda jest piękna. O symetrii w matematyce i fizyce. Prószyński i S-ka, Warszawa 2007 / 2012

Komentarze
Biedny ten Abel i pechowy jak Galois 🙁
Ale jest po nim pamiątka: nagroda Abela przyznawana przez króla Norwegii, finansowo odpowiednik nagrody Nobla, przyznawana dorocznie. Medal Fieldsa przyznawany jest co cztery lata i tylko matematykom w wieku poniżej 40 lat, a wart jest 15 tys. USD
Patrząc tak wstecz na szereg wybitnych matematyków w historii tej nauki, to mało który dożył osiemdziesiątki, a wielu nie osiągnęło nawet sześćdziesiątki.
Prawdziwym wyjątkiem jest ciągle jeszcze żyjący medalista Fieldsa i Abela francuski matematyk Jean Pierre Serre urodzony 15 września 1926 roku!
Tylko Newton (84) Kołmogorow (84) Erdős (83) oraz Grothendieck (86) cieszyli się w miarę dłuższym życiem, a ten ostatni opracował aksjomatyczną teorię kategorii abelowych (whatever that means :roll:)
Matematyka nie wygląda na naukę sprzyjającą długiemu i zdrowemu, zwłaszcza psychicznie, życiu 🙁
Jak mawiają Chińczycy: Abla Kadabla.
myslenie abstakcyjne jest szkodliwe dla zdrowia
zastosowania praktyczne czesto zapomianej wiedzy:
Transformata Abela i transformata Radona na ten przyklad.
te pierwsza stosowano w pomiarch rozkladu temperatury w plomieniach, a za pomoca tej drugiej koledzy dr Nowaka moga zobaczyc co w mozgu piszczy.
R.S
„myslenie abstakcyjne jest szkodliwe dla zdrowia”
Udowodnij, ja tez potrafie rzucac slowa na wiatr.
Ten blog zaczyna byc anegdotyczno-zabawny, to jest przeciez to, co tak lubie!
Nie dochodzimy kochani jednakowoz do zadnej prawdy.
Jaka prawda?….no wlasnie.
Sprawia mi ogramna przyjemnosc bywanie tutaj…zeby nie bylo
R.S
„myslenie abstakcyjne jest szkodliwe dla zdrowia’
Temat rzeka..a ja lubie Twoj sarkazm…bywaj zdrow.
seleuk et al,
tylko kobiety moga uratowac ten zas…ny swiat.
To moje credo, innego nie mam.
Czego tu nie rozumiec, kurna. 😉
act
… juz mi gorzej, bo permutuje kolory …
ale, ale odnosnie wiatru
dzisiaj udalo mi sie pojsc na plaze i pokazac ze
stary czlowiek i moze
a
morze dobrze wplywa na rozum.
R.S.
wiesz co i potrafisz wyciagac z zycia co najlepsze.
Troche zazdroszcze..ale niech to pozostanie miedzy nami.
Ustalmy jedna rzecz: ja R.S-ie naprawde potrafie sie cie cieszyc radoscia innych….
I wszystkim tu starym i mlodym tego bloga zycze co najlepsze….kurna 😉
act
to jest wlasciwe podejscie do zycia – tak trzymaj
https://share.google/aimode/P017LCWFiEIAc11c5
sprawdz ten link powyzej
jesli zadziala to da wglad w to co mnie gryzie
walcze z tyrania:
The Tyranny of the Infinite Limit (\(N \to \infty\))
U mnie juz byla dobranocka wiec oddam sie w objecia nocnych koszmarow
Zawsze milo pogadac 🙂
Zawsze milo R.Si-e
obejrze niechybnie.
Nocne koszmary to moja spacjalnosc…czy leci z nami dr. Freud, czy inny Jung.
Mercury Rev. feat. Lucinda Williams
Ode to Billy Joe
https://youtu.be/poSjrHMcclo?si=KpzyaC53wtpkT36W
Orca,
swietny kobiecy wokal, nie znalem.
Dzieki.
Act
Choppin’ cotton, Tallahatchie Bridge i Lucinda’s voice to wszystko.
I oczywiscie Bobbie Gentry
Orca,
slabo znam to ‚terytorium’, troche z fiilmow i muzyki.
Sprawdzilem ‚lyrics’, to jest poezja bliska memu sercu.
It was the third of June, another sleepy, dusty Delta day
I was out choppin’ cotton, and my brother was balin’ hay
And at dinner time we stopped and walked back to the house to eat
And mama hollered out the back door, y’all, remember to wipe your feet
And then she said, I got some news this mornin’ from Choctaw Ridge
Today, Billy Joe MacAllister jumped off the Tallahatchie Bridge
And papa said to mama, as he passed around the blackeyed peas
Well, Billy Joe never had a lick of sense; pass the biscuits, please
There’s five more acres in the lower forty I’ve got to plow
And mama said it was shame about Billy Joe, anyhow
Seems like nothin’ ever comes to no good up on Choctaw Ridge
And now Billy Joe MacAllister’s jumped off the Tallahatchie Bridge
And brother said he recollected when he, and Tom, and Billie Joe
Put a frog down my back at the Carroll County picture show
And wasn’t I talkin’ to him after church last Sunday night?
I’ll have another piece-a apple pie; you know, it don’t seem right
I saw him at the sawmill yesterday on Choctaw Ridge
And now ya tell me Billie Joe’s jumped off the Tallahatchie Bridge
And mama said to me, child, what’s happened to your appetite?
I’ve been cookin’ all morning, and you haven’t touched a single bite
That nice young preacher, Brother Taylor, dropped by today
Said he’d be pleased to have dinner on Sunday, oh, by the way
He said he saw a girl that looked a lot like you up on Choctaw Ridge
And she and Billy Joe was throwing somethin’ off the Tallahatchie Bridge
A year has come and gone since we heard the news ’bout Billy Joe
And brother married Becky Thompson; they bought a store in Tupelo
There was a virus going ’round; papa caught it, and he died last spring
And now mama doesn’t seem to want to do much of anything
And me, I spend a lot of time pickin’ flowers up on Choctaw Ridge
And drop them into the muddy water off the Tallahatchie Bridge.
Dzieks Orca.
Orca,
sprawdze Bobbie Gentry,
Co Ty robisz ze mna….I’m too old for this s*it.
Pozdro
You are welcome
Orca,.
milo mi.
Tu jest fragment Angel from Montgomery (by John Prine) wykonuje Kristin Stewart i Alexander Supertramp (postac z filmu Into the Wild.
https://youtu.be/WVbGEJfz-bM?si=J0gLMkPed1z4h65Z
Bonnie Rait wykonuje calosc w innym video.
Mam tendencje do typo.
No to uczcijmy Seattle….kocham grunge…uwielbiam Alice in Chains…ale ten muzyk dzis.
https://youtu.be/fgCAAlzdf54?si=PQjFtEhnWnldyQrc
This video is not available
Ale poznaje ze zdjecia.
Cenzura
Orca,
u mnie sie otwiera link z bloga. Ale przykrosc.
O co chodzi?!
Kennedy Center Honors Led Zeppelin
Foo Fighters
Rock and Roll
https://youtu.be/Q8f6y2IcVg0?si=fJevz-aw6Y2AX0p6
Taylor Hawkins z tej okazji ma fryzure podobna do Curt Kobain .
Znany jako Kurt Cobain?
Smieszna pomylka, robilem gorsze 😉
Kto pamieta ‚czeskie’ bledy?
Act
Taylor byl wtedy drummer w Foo Fighters. Czasami vocal tak jak podczas tego koncertu gdzie celowo ma fryzure podobna do Kurt Cobain aby uczciċ jego pamiec z tej okazji. Tym razem nie zrobilam błędu:)
@act et al, ( 😉 )
niedaleko pada jablko od sliwki i niedaleko z Göteborga do Agder… Pewna kobieta 40 letnia, zapukala do mieszkania jednego samotnego 80latka (tylko z kotem). Oznajmila ze przysyla ja parafia (Svenska Kyrkan) aby pomagac mu w sprzataniu. Dosc szybko zajela miejsce zmarlej niedawno malzonki w lozku i w garderobach. A w chwilach wolnych, wyczyscila konto bankowe spragnionego towarzystwa 80latka, ktory nasjwyrazniej nie byl matematykiem. Przy okazjie czestujac go systematycznie substancjami halucynogennymi. Sprawa wyszla na swiatlo (rypla) bo siostra mlodsza 80latka chciala pozyczyc troche forsy i nie bylo nic… I teraz sady maja robote…
https://www.sverigesradio.s e/artikel/bedragerska-i-goteborg-lurade-lars-80-i-flera-manader
Moja sprzataczka zaszla w ciaze (nie z mna) i jestem zmuszony szukac nowej bo ta w ciazy jest wolna… Na razie byla jedna dwa razy, ale sprzata zupelnie inaczej jak ja chce. A mowia ze „nowa miotla” sprzata lepiej, co jest direct nieprawda.
W kazdym wypadku @act, doswiadczenia te wskazuja ze trzeba byc ostroznym w podejmowaniu kobiet zglaszajacych chec sprzatania (lub innej pomocy). Od czasow Abla z Agder niedalekio Oslo, ktory byl matematykiem ale bez bankowego konta.
pzdr(owka) S
Nie trzeba być jasnowidzem ani tym bardziej wróżką,
By wiedzieć, że droga do szczęścia prowadzi przez łóżko.
@seleuk
Biedna mysz kościelna znalazła sobie ciepłe gniazdko, ale dała się złapać, co za pech 🙁
Będzie pewnie więcej takich prób, bo „Polityka” właśnie ubolewa, że Szwecja staje się krajem dla bogaczy, a wzorowe państwo opiekuńcze, za jakie uchodziła w szerokim świecie, nie istnieje 🙄
Moi znajomi mieli też dobrą sprzątaczkę (z Portugalii) ale nie dosyć, że już miała dwójkę dzieci, to znowu zaszła w ciążę i powiła bliźnięta…
Inna starsza znajoma, w Bazylei, pod wpływem zatroskanego o jej siły męża sprawiła sobie sprzątaczkę z Alzacji, ale po jakimś czasie zrezygnowała, bo tamta nie miała u niej prawie nic do roboty i tylko piły razem kawę, a sprzątaczka brała 35 CHF za godzinę 🙄
Problem polegał na tym, że znajoma wstydziła się nieporządku przed obcą kobietą i sama sprzątała przed jej przyjściem…
Temat poważny, więc pozwolę sobie sprecyzować:
Żadna praca nie hańbi, żadna hańba nie pracować.
@Markot,
nie wiem co Polityka wypisuje o „panstwie opiekunczym” w Szwecji. Ja kupuje rozne uslugi za 100tys koron rocznie. Tyle max „subvencjonuje” Urzad Podatkowy placac 50%faktur. To znaczy ja wydaje 50tys skr/ rok. Sprzatanie, ogrod, budowlanka etc, etc. Mam duzo zajec spolecznych(???) a niedawno wpadlo mnie dodatkowe. Doroczne zebranie wybralo mnie znow do zarzadu wsi, bez mojego entuzjazmu ale nie moglem odmowic. Z spec zadaniem, zebym zobaczyl mozliwosci przylaczenia do tzw „wody kommunalnej”. Co polega (zajecie) na permanentnym konferowaniu z lokalnymi firmami (jestem na etapie zbiorki ofert). Musze niejako kupowac uslugi 🙂 Czasem chce tez poplywac a czasem spotkac jaka cipciusie, ktore to oba zajecia sa czasochlonne…
Kupowanie uslug „domowych” przez emerytow jest w Szwecji popularne. Nic nadzwyczajnego. Pzdr Seleuk
Szanowni @Gracze w klasy,
sprawa jest powazna, tu chodzi o forse, a nie o jakies wolynskie cmentarze. Ukraina odbierze Polsce wszelkie zapomogi z bruxelki, tak dla rolnictwa jak i regionalnego (nie)dorozwoju, gdyby do takiego nieszczescia doszlo. A one to przeciez, jak psu kosc Polsce naleza, konfitura z bruxelki 😎
@Szanowni, a co to bedzie jak Turcy zapragna do EU? Oj to bedzie to bedzie!!! Exhumacja i godny pochowek dla Malego Rycerza i Ketlinga na podolskim zamku potrzeba. Choc tu moznaby rowniez podczepic i aktualnych banderowcow.
Jak nie wiadomo o co chodzi to zawsze o forse chodzi. Pzdr Selukos
Jeśli ktoś studiował matematykę, pamięta (……) Proste? Pewnie jak taniec dla Abela.
…………
Bm taniec dla Abela byłby nawet łatwiejszy od tańca dla prof . Rusinek(-a) gdyby
istniały już wtedy tam , telefony – ktoś zadzwonił rano i powiedzial ;
– Db , chciałbym rozmawiać z panem Abelem ..
– Proszę pana ja sie co prawda deklinuje , ale ..
– A to przepraszam , zadzwonię później !
Bm jednak w Norwegii ludzie wtedy i teraz deklinują sie tylko wieczorem …
Ps . Na tzw. Bliskim Wschodzie ludzie od nie pamiętnych czasów deklinowali sie 24h/dobe .
– Tnww bo nikt nigdy do nich nie dzwonił .
@olborski
Uśmiałem się 😀
Z nazwiskami niemieckimi kończącymi się na -er i -el jest tak, że to „e” bywa ruchome, ale raczej w nazwiskach już dość przyswojonych jak Nobel, Diesel, Eiffel, Luter, Bebel
Schillera jednak nie „skracamy”.
Abel znany jest nam wprawdzie z Biblii i się deklinuje z ruchomym „e”, ale Marcin Nowak norweskiego nazwiska nie skraca, wiki też nie.
Rusinek to polskie nazwisko z ruchomym e. Jak Morcinek, Marcinek, Stefanek, Kominek…
Jaruzela, choć swojski, też jakoś nikt nie skracał do Jaruzla
Qba
8 czerwca 2026
9:32
Żadna praca nie hańbi, żadna hańba nie pracować.
Jedna z zasad żyć bez zasad.
@zezem
8 czerwca 2026 14:40
A co do zasad, szanowny kolego,
Obowiązują one głównie obcego.
Marcin oraz reszta uczestnikow bioracych udzial w tej intelektualnej dyspucie.
Podam moja wersje:
To o czym piszesz to jest dokładnie problem kiełbasy i świni
1. Dwa różne kierunki: „świnia → kiełbasa” vs „kiełbasa → świnia”
To, co Ty robisz:
Masz pierwiastki
a,b,c,d,e,f,g
Składasz z nich wielomian:
P(x)=(x−a)(x−b)⋯(x−g)
To jest kierunek:
pierwiastki → współczynniki
czyli znana swinia przechodzi przez maszynke do miesa
świnia → kiełbasa
Ten proces jest zawsze możliwy, prosty, wręcz trywialny.
Problem Abla:
Dane są tylko współczynniki:
x^7+px^6+qx^5+⋯+rx+s=0.
Chcesz odzyskać pierwiastki jako formuły w
p,q, … przy użyciu:
dodawania, odejmowania, mnożenia, dzielenia,pierwiastków „n’-
skończonej liczby takich kroków.
To jest kierunek:
współczynniki → pierwiastki
kiełbasa -> świnia
Abel mówi:
dla ogólnego wielomianu stopnia ≥5 nie da się tego zrobić przez pierwiastniki.
2. Kluczowy punkt: „istnieją pierwiastki” ≠ „istnieje ładna formuła”
Twój wielomian ma pierwiastki – to jest fakt czysto egzystencjalny (i w dodatku znasz je z definicji).
Twierdzenie Abla mówi o czymś innym:
Nie istnieje uniwersalna, symboliczna formuła na pierwiastki w zależności od współczynników, zbudowana tylko z działań algebraicznych i pierwiastków.
Czyli:
Tak: pierwiastki istnieją.
Tak: można je numerycznie znaleźć, przybliżyć, opisać geometrycznie.
Nie: — nie ma jednej „magicznej” formuły typu:
x_k=jakies wyrazenie z p,q,r,,.. pierwistki roznych stopni etc,
…
która działa dla dowolnych współczynników 5‑/7‑stopniowego wielomianu.
3. Dlaczego ten przykład nie obala Abla?
Bowiem znajac a , … g budujemy wielomian.
Abel bada sytuację odwrotną:
masz tylko współczynniki (np. 1, 3.5 , 7 …),
chcesz pierwiastki jako formuły w tych współczynnikach.
To, że umiemy zrobić „świnia → kiełbasa”, nie znaczy, że istnieje ogólny, ładny, odwracalny przepis „kiełbasa → świnia”.
4. Co dokładnie znaczy „nie da się w ogólności”?
„W ogólności” znaczy dla typowego wielomianu z symbolicznymi współczynnikami:
x^5 +a-4x^4 + a_3x^3 + …. = 0
gdzie a_n są traktowane jak niezależne parametry.
Dla niektórych konkretnych wielomianów 5. stopnia formuły przez pierwiastniki istnieją (bo mają „szczęśliwą” grupę Galois).
Ale nie istnieje jedna formuła, która działa dla wszystkich możliwych zestawów współczynników.
To jest sens: „nie da się w ogólności”.
5. W w jednym zdaniu
„So having roots and finding the formula through inverse process to unwinding is impossible?”
Odpowiedź tak i nie
Tak: pierwiastki zawsze istnieją (w C).
Tak: można je znaleźć numerycznie, iteracyjnie, fazowo, jak chcesz.
Nie: nie istnieje ogólna, skończona formuła przez pierwiastniki, która z samych współczynników zawsze da ci pierwiastki wielomianu stopnia wieksze rowne 5.
Czyli:
świnię zawsze da się przerobić na kiełbasę,
ale z samej kiełbasy nie odtworzysz
uniwersalnej świni jakims magicznym wzorem „zamkniętym”.
Wystarczy amerykańska opowieść filozoficzna o żabie i skorpionie, żeby się dowiedzieć jaka jest natura tych stworzeń.
Nie bądźmy żabą.
Jeżeli zadanie jest trudne lepiej dać sobie spokój i zająć się czymś łatwiejszym.
Zdarzają się jednak obywatele, którzy ambitnie podążają do wybranego celu i dają z siebie wszystko.
W tańcu z gwiazdami startują tacy o których zwyczajowo się mówi, że mają dwie lewe nogi, a po ćwiczeniach nabierają wprawy i zachodzą daleko, nawet do finału.
Obraduje już wiele godzin „Kapituła Orderu Orła Białego”. Ciekawe co postanowią?
@Pielnia11, 8 czerwca 2026, 16:02
”Wielka Brytania, Niemcy, Francja będą ustalać z Zełeńskim, co dalej. Polski przy tej rozmowie nie ma. Ponieważ od pewnego czasu Europa widzi, że z Polski są w sprawach istotnych dwa różne głosy…” Nie tylko to…
Rownie istotne (moze istotniejsze) uwazam sa konflikty ”o pietruszke” z wszystkimi sasiadami. Politycy polscy koniecznie chca napisac historie od nowa wszystkim sasiadom. Projekt ten uwazam za z gory poroniony. Na wschodzie, to popluczyna nieudanej proby kolonialnej Rzeczypospolitej. Litwa, pisownia nazwisk. Latentny stan zapalny. Z Bialorusia, obustronne proby destabilizacji systemow. Z Ukraina… Z Niemcami, po raz N-ty rachunek odszkodowan wojennych. 6,22bilionow Plzl, co jest blisko 40% BNP Niemiec, a Polski 2,2xBNP. 😎
Tego na dluzsza mete zaden polityk EU nie wytrzyma Pielnia. Bohaterowie (platnicy netto do budgetu EU) sa zmeczeni. Jak to ”sprzedac” trzeciemu pokoleniu Niemcow czy trzeciemu Ukraincow? Zebracze, ale jagiellonskie, pretensje z ambicjami na pokaz? Gdzie te krolewny na wydaniu?
Pzdr Seleuk
Na skrzyżowaniu dróg zaczynają się kłopoty. Kpisz, czy o drogę pytasz?
To jedna z odpowiedzi zagubionemu uczestnikowi ruchu drogowego.
Terytorium naszego kraju było wiele razy najeźdźane i rozbierane na części, a mniejszości narodowe budowały przy okazji swój potencjał. Od 1989 roku widzimy to jak na dłoni. Doszliśmy do miejsca w którym obce ambasady starają się mieszać w polskiej polityce jak w plastelinie i decydują o tutejszych decyzjach. W najprostszych sprawach polskie władze boją się podejmować samodzielnie działania.
Trzeba było się zastanawiać jak przyznawało się ordery. Teraz to już musztarda po obiedzie. Można jednak inaczej i skutecznie bronić swoich racji żywnościowych
@R.S.
Tak, zresztą muszą istnieć pierwiastki, zasadnicze twierdzenie algebry o tym mowi.
A wzór bedzie, kiedy będzie spełniony warunek Galois. Czyli w wybranych przypadkach można przerobić kiełbasę na świnie.
@Marcin,
to co mnie interesuje:
-> przejście do przestrzeni wielowymiarowej i tam reprezentować pierwiastki jako czyste, geometryczne obiekty — bez żadnych pierwiastników, bez formuł, bez symboliki.
Trzeci kierunek:
współczynniki → (algorytm) → hiperpunkty w ℝ²ⁿ (R^(2n))
czyli: kiełbasa → hiperświnia
Nie przez formułę. Nie przez pierwiastniki. Nie przez symbolikę. Tylko przez algorytm + geometrię.
I to jest w pełni zgodne z Abel–Galois, bo oni zakazali tylko jednego typu odwrotności — tej symbolicznej.
Co to daje?
Każdy pierwiastek jest:
• w pełni zachowany,
• ortogonalnie oddzielony,
• geometrycznie reprezentowany,
• algorytmicznie wyliczalny,
• niezależny od ograniczeń Abla.
@R.S.
To już, widzę, znacznie bardziej skomplikowana matematyka.
Mniej skomplikowane
Można zauważyć, że do hydraulika, murarza czy mechanika klienci podchodzą z szacunkiem, do urzędnika z obawą o bieg sprawy, a do nauczyciela czy lekarza z pretensją o niedobór wiedzy u własnego dziecka, czy pogarszający się stan swojego zdrowia, a czy nauczyciel winien, że uczeń jest tępy jak jego rodzice, albo lekarz temu winien, że chory się źle prowadzi i wpada w nałogi, nie stosując do wskazań.
Podobnie w odniesieniu do parlamentarzystów. Jakich wybraliście, takich macie, można podsumować dokonania władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej.
W telewizji rozpoczął się nowy serial. Prokurator po wnikliwym zbadaniu sprawy ustalił, że delikwent sam się powiesił, a zrobił to tak sprytnie, że skierował tropy w kierunku byłego kochanka, chcąc się na nim zemścić. Po co nieboszczykowi taka wątpliwa satysfakcja tego nie rozumiem.
Podobnie nie rozumiem tych co się stąd wynieśli do obcych i mają o to do nas pretensje, że tam nie mają tego co mieli tutaj. Każdy jest kowalem swego losu, mówi stare porzekadło
@PAK4, 9 czerwca 2026, 7:25
platnicy netto do EU budgetu sa zmeczeni. Nie przeceniam maciwodow 🙂
Krotka lista ostatnich ich ”dokonan”:
https://brusselssignal.eu/2026/03/polish-opposition-wants-to-leave-eus-emissions-trading-system/
i wyroki TSUE (Komisja vs Polska) C‑147/23, C‑448/23, C‑192/18, C‑530/23 czy C‑398/23
https://euruleoflaw.eu/rule-of-law/rule-of-law-dashboard-overview/polish-cases-cjeu-ecthr/
Bycie hamulcowym kosztuje PAK. Nikt nie zaprasza do stolu ludzi, co puszczaja smierdzce pierdy caly czas przy jedzeniu i chca ”aby buty im smierdzialy, jak smierdzialy przed stu laty” (za Kazimierz Przerwa-Tetmajer). Zobaczymy PAK kto przyjedzie 25/26 do Gdanska na Ukraine Recovery Conference 2026
Zwroc uwage PAK ze z systemu ETS braly pieniadze wszytkie opcje polityczne i dokladaly do budgetu. 20lat braly bez zenady. Omijajac cel tego systemu (transformacje) i przy aprobacie wyborcow. Takie czyny sa normalnie klasyfikowane jako kradziez i paserstwo 😎
Platnicy netto do budgetu EU sa zmeczeni… Pzdr Seleukos
@Lsie42,
„Po co nieboszczykowi taka wątpliwa satysfakcja tego nie rozumiem.”
Musisz zostac nieboszczykiem, to zrozumiesz 😀 pzdr S
@seleuk/os/
To dobre!
Zaczynam rozumieć tych poległych na wojnie.
To może politycy zaczną się garnąć do walki wręcz?
markot
7 CZERWCA 2026
21:48
Fields to dolary kanadyjskie. Wychodzi ok 10 USD
Perelman , ten od conjoncture de Poincaré odmówił. A miało to być 1 mln USD. ??? Ale on wygląda jak profesor Tournesol z Tintin. Z brwiami kozaka z Kubania Więc nic dziwnego. Villani wdał się w polityka z marnym skutkiem. Też dziwak z broszkami w formie pająków
Ahasverus
Kanadyjskich, powiadasz? Jakoś przegapiłem 🙁
Tyle warunków trzeba spełnić, a dają grosze 🙄
Przeczytałem, że zaczęło się w ogóle od 1500 CAD, a potem się chyba zawstydzili.
Ten Francuz Serre był ze wszystkich laureatów najmłodszy (27 lat).
Perelman odrzucił nie tylko Fieldsa oraz milion dolarów od Claya, nie chciał też posad na wybitnych uniwersytetach w USA, woli mieszkać z mamusią w Petersburgu.
Mnie wcale nie dziwi, że tylu wybitnym matematykom odbijała jakaś szajba.
Wystarczy, że poczytam o 4-wymiarowych rozmaitościach topologicznych, a już mi się mózg gotuje i czuję się jak Homer Simpson na myśl o balecie 😎
Czytalem kiedyś o tym Perelmanie Straszny dziwak.
Taki miejski Big Foot.
Wole już tego Perelman a z Imię Róży. Co Grał też w « Stalingrad »
NB
Aby grać Neandertala nie musieli go zanadto przerabiać. Z takimi łukami nadbrwiowymi
Otóż to. Jaslyszalem o tym milionie od Claya. Co to Perelman odrzucil. I dlatego mi się zbiło to z Canadian dollar Fields Myslalem początkowo , że Fields to te „million dollar my baby l
Tego „neandertalskiego” Perelmana lubię od czasu „Walki o ogień”, ale dokładniej biorąc to on nie ma jednego e. Ron Perlman.
Miałem kolegę uniwersyteckiego, dość podobnego do niego. Nazywaliśmy go czasem „brakującym ogniwem”… 😳
@PAK, @Besai,
dziekuje za wsparcie i twarde dane. Celem moich aktualnych wpisow byla jednak korekta pogladu skad jest „pomijanie” Polski, polityczne. Publicznosc polska moze tego nie rozumiec, szkoda. Nikt tego za polskich politykow, polskich dziennikarzy, polskich expertow, nie bedzie naprawial 🙂 Jest watpliwa strategia polityczna zaslaniac wlasna nieudolnosc, nakazami z EU i ukrainska niewdziecznoscia.
Dzieks, pzdr Seleuk
Bo to niby mamy 2-3% genów neandertala A u co poniektórych, nawet jeżeli fenotyp tego nie wskazuje, są one przeważające 😉
Czarne miski atakuja japonskie miasta.
Japan’s Utsunomiya city closes nearly 100 schools after bear sightings as attacks continue | CNN
https://share.google/daTH2PnbztJxRjPM5
W jap. tv pokazali wlasnie instrukcje, jak sie zachowac:
1. Kiedy niedzwiedz jest blisko nie uciekaj,
zrob kilka krokow do tylu. (na drugim video widac, ze nie robi tego atakowany gosc!)
2. Jesli misiek dalej postepuje w twoim kierunku, przystan i spusc glowe (!)
3. Jesli misiek kontynuuje natarcie, przyjmij pozycje, w jakiej modla sie muzulmanie (tej kleczacej: sażda [lub sujud] – to ja sam z Googla) i chron glowe rekami.
Ciekaw jestem jaki procent populacji mialaby nerw, by tak sie zachowac.
🙄
…mialby…
Acha, byla jeszcze czwarta plansza instrukcja:
4. Uwazaj szczegolnie z rana i w ogole badz szczesliwy.
Ominalem wazny szczegol z punktu 1.
„Cofajac sie nie patrz zwierzeciu w oczy.”
Podobno w czasie napotykania goryli, tygrysow i innych lwow trzeba patrzec w oczy…musze zapamietac.
Aurora Australis widziana ‚z gory’.
Przepraszam za te reklamy….
Southern Lights timelapse filmed from SpaceX Dragon shuttle https://share.google/axfvqZyqqXI2vmgVv
Akurat gorylom nie należy pod żadnym pozorem patrzeć prosto w oczy.
W języku goryli bezpośredni kontakt wzrokowy jest traktowany jako poważna prowokacja, przejaw dominacji i zaproszenie do walki.
Należy też unikać nagłych ruchów i gestykulacji.
Mam doświadczenie z Bwindi Impenetrable Fo-re-st
markot,
tak, przypomnialo mi sie, co mowil o tym David Attenborough.
Wie co mowi, w koncu przezyl juz 100 lat!
Eksperci mówią, że nawet popierdywanie ze strachu może być przez niektóre dzikie zwierzęta wzięte za agresję 🙁
Skunksy są respektowane pod tym względem, ale żyją w Ameryce…
Lepiej wiec chyba od razu bezglosnie popuscic…
Przypomina mi się opowiadanie mojego ojca o przedwojennym pasjonacie polowań na grubego zwierza, który w arystokratycznym salonie referował zasłuchanym damom swoje wspomnienia ze spotkania oko w oko z wielkim lwem…
– I co, i co?
– I się, za przeproszeniem, zes….
– Ależ to naturalne, w takiej sytuacji
– Ale ja teraz… 🙁
Miej oczy i patrz w oczy,
A nic cię nie zaskoczy,
Choć czasem racja jest taka,
Że lepiej dać drapaka.
@markot
9 czerwca 2026 23:10
Słyszałem to jako fragment serii o rotmistrzu Prochowiczu.
Dwoch mysliwych spostrzega szarzujacego za nimi w pewnej odleglosci niedzwiedzia grizzly.
Jeden z nich wyjmuje z torby sportowe buty i zaklada je goraczkowo.
– Zwariowales, krzyczy drugi, nie damy rady przed nim uciec!
– Nie musze od niego uciec, wystarczy, ze przegonie ciebie.
Coś o bears. Na ogół Grizzly będzie Cię traktował jako rywala do swojego rewiru łowieckiego, a Black Bear jako potencjalny posiłek. Grizzly nie dasz rady – najlepsze czego możesz się spodziewać, to że Cię porządnie wytarmosiwszy porzuci. Black Bear możesz dać radę i do odwrotu zmusić. Na samym wstępie misio decyduje czy jesteś czymś na co on zwykł polować. Rzucając się do ucieczki upewniasz go iż jesteś. Jeśli będziesz się wycofywał w sposób, który ucieczki nie przypomina jednocześnie robiąc się tak wielkim jak to tylko możliwe, misio z reguły zastanowi się czy warto stając na zadnich łapach i węsząc. Może uznać, że nie warto i pozwolić Ci się wycofać, może próbną szarżę przypuścić w ostatniej chwili odstępując od ataku, zwłaszcza gdy się na gęsty obłok bear spray natknie.
Wszelako, z misiem nigdy nic pewnego i dlatego do lasu Wichester zabieram i jeśłi pierwszy strzał go nie odstraszy to nastęny rozciągnie.
act
9 czerwca 2026 23:49
To musieli być salonowi myśliwi. Niedźwiedź pobiegnie za tym który ucieka. Zaczem, zamiast usiłować przegonić uciekającego wystarczy odsunąć się z lini pościgu, a zajęty pościgiem misio przemknie obok.
Co nam daje, poza satysfakcją czysto intelektualną, rozwiązanie równań wyższych stopni?
Bear warning sign in BC
https://steemit.com/nature/@swingsleuth/funny-bear-warning-fort-steele-british-columbia
Przy polarnym jest znak:
“Do not cross. Violators will be consumed”
@Piotr II i @Tejot,
wczoraj rozpoczeto spotkanie formatu N8 + Ukraina, w Tallinie (ktora to stolica aktualnie przewodniczy grupie N8). Jakie beda koncowe ustalenia jeszcze nikt nie wie. Ale z pewnoscia Panowie, z cala pewnoscia, nikt premiera Polski pytal o zgode nie bedzie. Nie beda tez z pewnoscia o zgode pytac, czy moga, w przyszlosci…
https://www.svd.se/a/wrKRpM/zelenskyj-i-tallinn-ska-traffa-nordiska-ledare
Mysle, ze opinii publicznej w Polsce jak i polskim politykom, dobrze zrobiloby schlodzenie nieco ”ukrainskiego” zapalu temperatury. W Pacanowie kozy kuja, ale to nie znaczy ze kazda zaba moze lape do podkucia podstawiac zawsze i wszedzie 😎
Pzdr Seleukos
W nocy kiedy oswietlamy droge latarka, oczy saren sa żolte. Niedzwiedzie: czerwone.
Niedwiedz w dzien i w nocy niewiele widzi. Niedzwiedz kieruje sie zapachem.
Tak wiec w namiocie wszystko musi byc zapakowane w “bear cans”. W plecaku oprocz wody do picia musi byc bear can.
You can live w/o food for a few days but you cannot live without water.
Tylko niedzwiedzie polarne sa miesozerne. Pozostale jedza rosliny lub ryby.
Atak niedzwiedzia na czlowieka jest z winy czlowieka ( cukierki w plecaku, wejscie na teren gdzie jest baby bear(
Orca 4:06,
first consumed with fear not to be consumed alive.
Jak to jest, litosciwie zabijaja najpierw, czy co?!!!!
Act
🙂 🙂
Im szybciej tym lepiej dla ofiary.
Orca,
wole nasze pingwinki 😉
W zasadzie, oprocz polar bear, jesli przypadkowo jestesmy w poblizu niedzwiedzia, nalezy sie zatrzymac, patrzec na niedzwiedzia i sie nie ruszac, nic nie mowic. Niedzwiedz nas obejrzy i pojdzie swoja droga.
Orca
10 czerwca 2026 4:03
„…has bells in it..” priceless!
Hmm…
Pingwiny troche daleko.
Calvin,
I love this sign. Priceless indeed.
Kiedys kupilam w prezencie dla gosci z Polski bear bells.
Zgodzilismy sie ze te dzwonki mozna uzywac jako wezwanie na obiad. Tylko dla kogo?
Smieszne z tymi dzwoneczkami.
A tu stary zart z czasow ‚Zimnej Wojny’:
A tourist visits Moscow during the height of the Cold War and is being shown around by his eager Intourist guide.
Tourist: „I’ve heard that in the Soviet Union, the streets are so cold and wild that polar bears just wander around everywhere.”
Guide: „That is a capitalist lie! Our great city is completely civilized. You will not see a single polar bear roaming the streets of Moscow.”
Tourist: „Well, if you say so. But then what’s that giant white bear walking down the middle of Red Square? Is that not a polar bear?”
Guide: „Ah, comrade, you misunderstand! That is not a polar bear. That is a Siberian Brown Bear who has had a very successful winter!”
Niedwiedzie to omnivores, znaczy jedzą wszystko. Polar zieleniny nie jada ponieważ takowa nie występuje tam w znaczących ilościach. Niedźwiedź widzi całkiem dobrze, ale węch ma lepszy niż wzrok. Nie jest dobrze znaleźć się pomiędzy niedźwiedziem a jego jedzeniem czyli iść na hike z plecakiem wypchanym smakowitymi zapachami. Nie jest dobrze w namiocie jedzenie trzymać. Bear can nie bear can, wszystko co jadalne na gałęzi dostatecznie wysokiego drzewa powiesić należy w należytej odległości od miejsca noclegu.
O niedziedziach I Rosji jest kilka zartow.
Na moje zakonczenie: scena w BC zima.
https://youtu.be/Y6r0UGK600Q?si=o872vNVw8R7Gh7BU
Orca
10 czerwca 2026 5:04
Niedźwiedź „down wind” i niedwiedź „up wind” będą sie różnie zachowywać jako, że ten pierwszy wie czym pachniesz, a ten drugi musi bliżej podejść żeby się przekonąć ktoś zacz. Z mama bear lepiej się nie spotkać. Ta pójdzie do ataku, a zastrzelić ją „niepolitycznie” jak mawiał Pan Zagłoba.
Calvin,
Mieszkamy na niedzwiedzich terenach. U mnie black bears. Na Twoich terenach sa rowniez grizzly. Oboje wiemy ze strzelanie do niedzwiedzia to nie jest metoda. Siedziec w miejscu to wszystko. Smieci, resztki jedzenia, pasta do zebow musza byc szczelnie zamkniete w bear can lub podwojne ziplock bags.
…
Donosza o rzeczy wielokrotnie gorszej jak niedzwiedz grizzly czy inny… W Texas wykryto miesozernego robaka skretnego(???), ktory jest w zasadzie larwa jakiejs muchy. Tu fuzja jedno lub dwururkowa z amunicja wlasciwa nie pomoze, ani plecaki bezzapachowe. Ten robak nie dba zupelnie o sztucce ani zastawe stolowa. I nie jest amatorem kielbasy na kanapkach, tylko chce zywe mieso. Donosza…
https://www.aftonbladet.se/nyheter/a/d4kqPw/kottatande-skruvmask-sprider-sig
A tu macie inny szczegol, ale tylko dla koneserow i przy kaffce
https://sv.infoanimales.net/insekter/Skruvmaskens-expansion–h%C3%A4lsop%C3%A5verkan-och-nya-kontrollstrategier/
pa Seleuk
Kapustolog to nie jest poprawne określenie. Prawidłowe jest kapustogrocholog. Coś jak groch z kapustą, dowiedziałem się z radia.
Katalog nazw urzędowych stale się poszerza. Podobnie jak informacje od AI. Zeszła już na poziom lokalny. Dawniej to takie wiadomości przekazywali sąsiedzi.
PS. Ma padać grad. W niektórych miejscach wielki jak kurze jaja, zapowiadają w mediach. Warto chodzić w kaskach
@seleuk|os|:
Ja tu zerkam rzadko, tak że odpowiedzialem u red. Szostkiewicza.
@Misie:
W ub. roku czytałem bardzo ciekawą książkę Anny Maziuk „Niedźwiedź szuka domu” (Czarne). Autorka twierdzi, że niedźwiedzie (brunatne, polskie/europejskie) nie atakują ludzi, tak po prostu, a tym bardziej nie jadają ludzkiego mięsa, ale:
1) niedźwiedź się boi człowieka, ale zaskoczony*, zamiast uciekać, może zaatakować — dlatego typowe ofiary to zbieracze poroża (wiosna: niedźwiedzie budzą sie ze snu zimowego i widzą, poza drogami, człowieka tuż pod bokiem) — lepiej się omijać;
2) to samo dotyczy terenów zamieszkałych — niedźwiedź niby nie atakuje, ale to jednak dzikie zwierze, a przy tym silne zwierze, więc byle „odwinięcie się” może być dla człowieka śmiertelne — bardzo chwali więc autorka (ale też wskazuje na trudności) akcję grupy spod Tatr, która jeździ na wezwania do wychodzących niedźwiedzi z lasów i używa syren, oraz strzelb z gumowymi kulami — hałs i ból w pupie zwykle niedźwiedzia przekonują, że towarzystwo człowieka**, to nie to, co lubi;
3) trzeci niebezpieczny przypadek — znalezienie się między niedźwiedzią mamą, a jej przychówkiem (co może się trafić nawet przypadkiem, np. gdy niedźwiedzica z małymi przecina szlak turystyczny).
A i jeszcze jedno, bo nie tak dawno była w Słowacji histeria, że wszędzie pełno niedźwiedzi — niedźwiedź potrafi wędrować. Po przebadaniu śladów niedźwiedzi w poszukiwaniu DNA, okazało sie, że jest ich trzy razy mniej, niż wcześniej szacowano — bo wielokrotnie widziano ślady tego samego osobnika. A pewien niedźwiedź spod Tatr, w jednym sezonie odwiedził Polskę, Słowację, Węgry i Ukrainę. A może i Rumunię, ale wcześniej zgubił mu się nadajnik…
*) Niedźwiedź „fuka” na intruza. W opisie jednego z przypadków, gdy niedźwiedź w Polsce zabił człowieka, wystąpiły dwa czynniki, które mogły zwiększyć szanse ataku — zaatakowany był przygłuchy (=nie mógł usłyszeć fuczenia niedźwiedzia), a niedżwiedź został wcześniej postrzelony przez myśliwego (kto lubi być ranny?).
**) Uważny czytelnik zauważy sprzeczność z tym, co wyżej; ale tak, niedźwiedź może się nauczyć sąsiedztwa z człowiekiem — Tatry to częsty przypadek. Najgorzej, gdy niedźwiedzica przyprowadza młode na śmietniki przy zabudowaniach, czy uczy żerować przy szlakach, bo drugie pokolenie już się człowieka nie boi.
PS.
Skoro o niedźwiedziach, to dorzucę, co mnie zaciekawiło — otóż niedźwiedź nie lubi miodu. To, co lubi, to larwy pszczele.
Marin Nowak et al.
troche z boku tematu ale juz nie misie.
Pamietam dosc metnie, ze Cardano (XVI w.) szukajac algebraicznej metody na rozwiazywanie rownan szesciennych, trafil na jakies ich szczegolne przypadki.
Aby te szczegolnego typu rownania rozwiazac, musial, nieszczesny, poslugiwac sie pierwiastkami kwadratowymi z liczb ujemnych.
Czyli natknal sie na koniecznosc uzycia liczb urojonych (de facto zespolonych).
Magicznym sposobem wyrazenia powstale z tych liczb zespolonych znosily sie ostatecznie w przeksztalconym rownaniu i Cardano dostawal (zawsze) 3 rozwiazania jako liczby rzeczywiste!
Pamietam, ze bardzo nie lubil tej paradoksalnej ‚sytuacji’ (w koncu rozwiazal rownanie!!) i dopiero niedlugo po nim liczby urojone/zespolone otrzymaly wlasciwa legitymacje.
Podobna sytuacja zdarza sie w rownaniach 4. stopnia…
Czyz to nie piekne!?
Wyksztalceni skadinad ludzie do dzis pytaja, kto i po co wymyslil te cudaczne
liczby urojone/zespolone! 😉
By uspokoic zatwardzialych sceptykow: istnieje tzw. metoda trygonometryczna rozwiazywania tych szczegolnych rownan bez angazowania owych dziwnych ‚urojen’.
Rozwiazania rownan jako liczby zespolone to troche inny temat
P.S.
Mowimy tu o wieku XVI, nie np. o zastosowaniach liczb zespolonych w mechanice kwantowej!
@act
Tak. Co więcej, były to czasy, kiedy nie akceptowano powszechnie liczb ujemnych i równania sześcienne zapisywano tak, by wszystkie współczynniki byly dodatnie. To przekładało się na bardO dużo odrębnych przypadków, które z naszego punktu widzenia są tożsame.
„misie” zle robi gdy czytam w blogu naukowym o misiach.
Czy Szanowna Geriatria Naukowa, nie rozumie prostego faktu, ze dr. Marcin Nowak probuje troche zapobiec postepujacego Alzheimera?
Act sie wreszcie ocknal – za co nalezy byc wdziecznym 🙂
…
Mała dopowiedź do wątku o Cardanie i „urojeniach”:
Warto zauważyć, że słynne voids w geometrycznych rozważaniach Cardana — te brakujące objętości, które trzeba było „uzupełnić”, żeby zamknąć konstrukcję sześcianu — to w istocie najstarszy przykład tego, co dziś nazwalibyśmy komplementarnym uzupełnieniem.
Cardano widział, że sama geometria rzeczywista (3‑wymiarowa) nie domyka równania sześciennego.
Brakowało mu „kawałka przestrzeni”, który pozwoliłby zamknąć konstrukcję.
I właśnie dlatego musiał wprowadzić coś, co nie mieściło się w ówczesnej geometrii:
pierwiastki z liczb ujemnych, czyli rotację o 90° w płaszczyźnie zespolonej.
Współczesny język powiedziałby tak:
void = defekt zamknięcia
liczby urojone = komplementarne uzupełnienie, które ten defekt usuwa
^ tworzy cztero-elemntowa grupę rotacji, która domyka geometrię równania
^ ∈ {1,,−1,−}
Cardano nie znał pojęcia wymiarów większych niż trzy — ale intuicyjnie zrobił dokładnie to, co robi się dziś w matematyce wyższych wymiarów:
gdy struktura nie zamyka się w danym wymiarze, wprowadza się komplementarny kierunek, który ją domyka.
Cardano odkrył, że aby zamknąć równanie sześcienne, trzeba dopuścić rotację w płaszczyźnie, której w liczbach rzeczywistych po prostu nie ma. On tego jezyka nie znal. ale mial intuicje.
Liczby zespolone nie są „urojeniami”, tylko najmniejszym możliwym rozszerzeniem geometrii, które pozwala zamknąć równania.
Odnosnie mechaniki kwantoej:
Współczesny język fizyki powiedziałby tak:
„i” to operator obrotu o 90°
i² = –1 to pełna inwersja
i³, i⁴… tworzą zamkniętą grupę cykliczną a więc kwantyzują fazę
Warto dodać jedną rzecz, o której rzadko się mówi: mechanika kwantowa od początku traktowała fazę jako coś drugorzędnego, wręcz zbędnego!
W formalizmie Diraca faza globalna jest „nieobserwowalna”, więc uznano ją za filozoficzny dodatek.
To był błąd konstrukcyjny.
Bo faza nie jest ozdobą — faza jest geometrią ruchu.
To właśnie rotacja i^n jest minimalnym silnikiem, który kwantyzuje zachowanie układów.
Kiedy QM wyrzuciła fazę poza nawias, musiała później:
dopostulować interferencję,
dopostulować amplitudy,
dopostulować kolaps,
dopostulować dualizm,
dopostulować nielokalność,
dopostulować spin,
dopostulować fazy Berry’ego,
dopostulować pola cechowania –
dopostulować renormalizację
Emmy Noether (1918): związek symetrii z zachowaniem wielkości fizycznych
Weyl (1918–1929): pierwsza próba teorii cechowania
Yang–Mills (1954): współczesna forma pól cechowania
Lorentz: struktura transformacji
Renormalizacja nie była częścią oryginalnej QM.
To była desperacka próba uratowania QED, gdy obliczenia dawały nieskończoności.
Dirac (1930s): pierwszy zauważył problem nieskończoności
Tomonaga, Schwinger, Feynman (1947–49): stworzyli renormalizację jako procedurę naprawczą
Dyson (1949): pokazał, że renormalizacja działa systematycznie
Czyli: renormalizacja to łata, nie wynik teorii.
Wszystko to są „nakładki”, które próbują naprawić pierwotne założenie, że faza jest nieistotna.
Tymczasem już u Cardana widać, że faza jest komplementarnym uzupełnieniem, bez którego geometria się nie domyka.
Jego voids to nic innego jak defekty zamknięcia, które wymagają wejścia w kierunek ortogonalny — dokładnie tak, jak robi to .
Cardano nie znał pojęcia wymiarów większych niż trzy, ale intuicyjnie odkrył to, co dziś nazwalibyśmy: -> complementonian(*):
operator, który uzupełnia brakujący wymiar, aby zamknąć geometrię.
Mechanika kwantowa zrobiła odwrotnie:
odcięła komplementarny wymiar fazowy, a potem przez sto lat próbowała go łatać.
… i duza czesc fizykow wciaz zyje w grzechu.
——-
(*) – complementonian to moja wlasna – R.S. 🙂 terminologia
Człowiek ma takie właściwości,
Że nie akceptuje przyszłości,
Zwłaszcza, gdy w czasie teraźniejszym
Jest najważniejszym.
W niedzielę zakończył się 63. Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu. Trwał od czwartku. Był transmitowany przez TVP1.
Ostatni niedzielny koncert był poświęcony Agnieszce Osieckiej i Magdzie Umer.
Emocjonujące były wirtualne spotkania z tymi artystkami.
Słuchając Magdy Umer śpiewającej „Ach panie, panowie, Ach panie, panowie, Czemu ciepła nie ma w nas…” można się głęboko zamyślić i zapytać „dlaczego?” skoro tyle o wzroście temperatury, aż do przesady, czego dawniej ludzie nie doświadczyli.
W koncercie tym wystąpili znani i lubiani polscy piosenkarze. 63 lata z polską piosenką w Opolu to szmat czasu i lata wspomnień. Nie zapominajmy tych pięknych czasów
@R.S.
Tak sobie myślę, szanowny kolego,
Że nigdy nie będzie teorii wszystkiego
I choćby nie wiem jak próbował splatać,
Człowiek zawsze będzie łatać.
Zastanawiam się od lat
Ile to jest „czasu szmat”,
Bo nikt mnie nie przekona,
Że to kolejna liczba urojona.
@Qba
Twoje fraszki są świetne – pierwsza to czysty dialektyzm materialny:
„łatać, łatać, bo inaczej się nie da”.
I to jest właśnie intuicja, która trzyma fizykę w epistemicznej pułapce:
ciągle poprawiamy „ad usrandum”, zamiast spojrzeć z góry i zobaczyć, że łatamy skutek, a nie przyczynę.
Druga fraszka ma tylko jeden drobny zgrzyt:
liczba urojona to nie to samo co liczba zespolona.
Urojona to tylko oś Y, a zespolona to cała płaszczyzna.
Ale jest tu coś ciekawszego.
Jeśli potraktować czas jako unwrapped phase, czyli rozwiniętą fazę ukladu oscylatora to czas nie jest ciągły, jest skwantowany dokładnie dlatego, że grupa
i^n ma tylko cztery stany:
i^n ∈ {1, i, -1,-i}.
To jest najmniejsza możliwa „maszynka rotacyjna”, która generuje fazę.
Faza to ruch->a ruch to czas.
Czyli paradoksalnie:
czas nie jest liczbą urojoną — ale istnieje tylko dlatego, że liczby urojone istnieją.
Jakby coś w naturze domagało się „rekompensaty”…
a zamiast świadczenia dostaje void, czyli czystą pustkę.
Taki kosmiczny program socjalny, który wypłaca nic – żeby budżet się zgadzał.
I tu wracamy do Cardana:
on pierwszy zobaczył, że bez kierunku ortogonalnego (dzisiejsze „i”)
geometria się nie domyka.
Reszta to już tylko historia łat i nakładek.
R.S.
P.S.
musze zwracac uwage, na wzory bo po opublikowaniu, czesto symbole wypadaja i robi sie belkot, ktorego nie ma jak poprawic – sorry.
Qba -> „czasu szmat”
Fraszka o czasie, co się czerwieni, gdy czyta o ΛCDM(*)
Czas się czerwieni, rumiany jak świt,
Gdy czyta bajeczki, co ΛCDM(*) mu w kit.
„Rozciągam metrykę? Ja? Bez fazy, bez słowa?”
A tu mu wciskają: „To ciemna masa! Uwierzcie na słowo!”
Bo dobrze wie przecież, że w całej tej scenie
To faza mu więdnie, a astronom widzi czerwienie.
Lecz kosmolog pisze mu rolę na nowo:
Że niby przestrzeń puchnie, i Grant ma się „zdrowo”.
Więc czas się czerwieni, jak mak w polu lata,
Bo wstyd mu za bajki, co mędrzec mu pisze,
A w głębi się śmieje — zna prawdę ukrytą:
To faza, nie metryka, robi całą tę robotę skrytą.
(*)-> ” LambdaCDM”
@R.S.
Pojęcie czasu i to, co ludzkość z nim wyrabia, jest dla mnie boskie. W tym sensie, że bazuje na przypisywaniu mu – jak Bogu – nierzeczywistych cech. Taka czysta abstrakcja do potęgi zespolonej.
O istotności tego powszechnego (bo zmiany są powszechne i stanowią podstawę życia) parametru świadczy jego ujednolicenie światowe. Pewne (nieistotne) odstępstwa istnieją dopiero na poziomie lat (różne kalendarze). Wszystko krótsze od doby jest sprecyzowane do femtosekund.
Już pisałem, że – dla mnie – czas jest jednym z parametrów każdej zmiany. Nie ma zmiany, nie ma co mierzyć, więc nie ma czasu. Czas został wymyślony jako miernik określonej cechy zmiany. Ponieważ jego reprezentacja jest liczbowa, zatem można nim matematycznie manipulować. I oczywiście filozoficznie i literacko i … Skoro coś jest abstrakcyjne, to można wszystko.
Faza, jako element zmiany, podlega opisowi parametrem czasu. Ciągłość czy dyskretność czasu jest kwestią techniczną w sensie dokładności i częstotliwości pomiaru. Jeżeli GPS emituje sygnał czasu co sekundę, to czy ten czas jest dyskretny? Pytanie filozoficzne czyli dla zabicia czasu.
R.S.
10 czerwca 2026
18:04
” Czyli paradoksalnie:
czas nie jest liczbą urojoną — ale istnieje tylko dlatego, że liczby urojone istnieją.”
Bardzo paradoksalnie.
Tak w ogóle to liczby urojone są co najmniej wkurzające.
Matematyka ma ODKRYWAĆ prawa ,zasady,reguły otaczającej nas rzeczywistości. A czy liczby urojone zostały odkryte ?
Nie, one nie zostały odkryte tylko WYMYŚLONE.
I pewnego dnia może się okazać że matematycy ” wpuścili się w maliny”.
@Qba
To, co piszesz o czasie jako parametrze zmiany, jest intuicyjne i bardzo ludzkie — bo człowiek od zawsze próbował „oswoić” zmianę, nadając jej miarę. Ale tu właśnie zaczyna się ciekawa część.
Przez długi czas traktowaliśmy czas jako w pełni różniczkowalny, gładki jak funkcja klasy C^∞.
Potem przyszła szczególna względność i Lorentz — i nagle okazało się, że czas nie jest absolutny, tylko zależy od ruchu i układu odniesienia.
A potem przyszła fizyka atomowa — i tu robi się naprawdę zabawnie.
GPS, o którym wspominasz, nie „emituje czasu”. GPS nie wysyła kwantów czasu — Upraszczając GPS korzysta z kwantowych przejść atomowych, żeby zsynchronizować oscylator, a dopiero potem wysyła zwykły sygnał radiowy, który niesie informację o zliczonych impulsach.
Czyli u samego źródła: czas nie jest ciągły — czas jest kwantowy.
I to nie dlatego, że technika pomiaru jest dyskretna, tylko dlatego, że sam zegar atomowy jest dyskretny.
W moim ujęciu czas to po prostu „unwrapped phase” oscylatora.
A faza nie jest „abstrakcyjnym urojonym parametrem zmiany” — faza jest konkretną wielkością fizyczną, która:
• obraca się,
• kwantowo skacze co 90 deg,
• i jest kwantowana, bo grupa in ma tylko cztery stany.
To wszystko wynika z uniwersalnego równania oscylatora:
exp(iθ),
które opisuje każdy układ rezonansowy — od atomu cezu po foton.
Dlatego mówię, że czas nie płynie — czas się obraca. A to, co my nazywamy „ciągłością”, to tylko interpolacja między kwantowymi przeskokami.
Czyli paradoksalnie:
czas staje się abstrakcją dopiero wtedy, gdy próbujemy go wygładzić. W naturze jest szorstki, skokowy i fazowy.
Co więcej — gdy układ kwantowy jest wymiarowo zaburzony, faza może się cofnąć i zamrozić w korytarzu fazy.
Takich korytarzy jest 27 na oktet 2π (->2pi) oscylacji — i gdy oscylator zostaje wymiarowo zaburzony, faza nie może dalej podążać i cały układ po prostu staje złapany w korytarzu.
@Piotr
Liczby urojone nie są „wymyślone” w sensie dowolnej fantazji. One pojawiły się dlatego, że bez kierunku ortogonalnego nie da się zamknąć geometrii — dokładnie tego brakowało na osi liczb rzeczywistych.
Cardano już w XVI wieku zauważył, że równania trzeciego stopnia wymuszają istnienie wielkości, które nie mieszczą się na osi R. To nie był kaprys — to była konieczność strukturalna. Jeśli rozwiązanie wymaga obrotu o 90°, musisz wprowadzić jednostkę, która ten obrót reprezentuje. I to właśnie jest i, czyli pierwiastek z minus jeden.
W tym sensie liczby urojone są odkryciem, a nie wymysłem — tak samo jak zero, nieskończoność czy liczby ujemne. Każda z tych rzeczy była kiedyś „podejrzana”, dopóki nie okazało się, że bez niej matematyka się nie domyka.
Co więcej: każdy oscylator w naturze opisuje się równaniem exp(iθ). To nie jest metafora — to jest uniwersalny opis ruchu falowego, od atomu cezu po foton.
Jeśli więc mówimy o czasie jako unwrapped phase, to liczby urojone nie są żadną „maliną”, tylko fundamentem opisu zjawisk, które naprawdę istnieją.
I dzięki temu, że rozumiemy tę strukturę — możemy się komunikować.
Alternatywą byłoby gęsie pióro i pergamin.
A gdy opinie się rozjeżdżają — metoda Galois.
Jeśli grupa jest nierozwiązywalna, to i dyskusja też.
Napiszę krótko
Stan techniczny budynku mieszkalnego na Ursynowie w Warszawie, pokazanego dzisiaj w telewizji, nie jest najlepszy.
Widoczne były spękania i podstemplowane elementy konstrukcyjne obiektu z wielkiej płyty. Ma być remontowany, ale są problemy finansowe.
Prezes Spółdzielni Mieszkaniowej powiedział reporterowi „Najlepiej, gdyby była katastrofa”.
PS. Bareja się kłania
„Słuchając Magdy Umer śpiewającej „Ach panie, panowie, Ach panie, panowie, Czemu ciepła nie ma w nas…” można się głęboko zamyślić i zapytać „dlaczego?” skoro tyle o wzroście temperatury, aż do przesady, czego dawniej ludzie nie doświadczyli. ”
………………….
Czemu ten głęboko , az do przesady , zamyślony ka…yn , jest dalej tolerowany ?.
Nie potrzeba drugi raz pytać o to samo (dlaczego ?) bo ma on jakoby sie opamiętać … – ale raczej tego nie zrobi bo przecież nie wie i nigdy nie będzie wiedział , czemu.
Jest już zbyt głęboko zamyślony własnym opamiętaniem .
Na tyle głęboko , ze zapomniał dlaczego .. miał sie opamiętać i dlaczego nadmierny wzrost(!?) temperatury wywołany głębokim zamyśleniem (tzw gorączka umysłowo- m….wa , albo tylko … może spowodować bredzenie a nawet utratę przytomności ..
Dawniej ludzie nie wałkując własnych przemyśleń na blogach , wiedzieli co robią ..
Raczej trzymali w szufladach aby ostygły ..
@R.S.
Chyba troszkę plączesz się w zeznaniach.
Po pierwsze, otaczająca nas rzeczywistość istniała, zanim zaczęliśmy ją postrzegać i próbować zrozumieć/opisać. Jeżeli wymyśliliśmy pojęcie czasu do opisu konkretnych zjawisk (zmian), to jest ono wtórne w stosunku do nich. Dlatego dokonujemy jego korekty (łatania), a nie rzeczywistości, choć i takie próby ciągle mają miejsce. Chcę przez to powiedzieć, że łatanie, w tym liczby zespolone, wprowadzane są po to, by aktualny opis przystawał do rzeczywistości w dostępnym zakresie pomiarowym.
Co do „intuicyjności” mojej definicji czasu, to wynika ona z podstaw metrologii i logiczych konsekwencji porównania teorii i praktyki. Tak zostałem wychowany, że intuicyjnie stosuję zasady logiki. I nie widzę powodu do poważnego tworzenia teorii (futurologii), które trzeba ciągle łatać. Czy nie lepiej prowadzić badania tak długo, aż wyniki same ułożą się w prawa? Czy rzeczywiście ludzkość rozwijałaby się wtedy wolniej? Podejrzewam, że nie, a z pewnością liczba ślepych zułków byłaby znacznie mniejsza.
Ale doceniam rozrywkową stronę parania się matematyką. Chociaż jest już dawno sztuką dla sztuki, to – typowe dla naszej cywilizacji – zwana jest królową nauk. Znając nieco naturę oraz historię prób jej opisu powinniśmy pamiętać, że jeśli teoria robi się skomplikowana, to jest błędna. Bo natura jest prosta, a – to moje prawo – rozwiązania, których nie można znaleźć, są trywialne.
@Qba
Nie plączę się — tylko operujemy na dwóch różnych poziomach opisu.
Czas i przestrzeń są ze sobą powiązane, ale z punktu widzenia metrologii fizycznej ich bezpośrednia obserwacja bywa nieosiągalna.
Dlatego fizyka matematyczna próbuje uzupełnić tę lukę, budując struktury, które opisują to, czego nie da się zmierzyć wprost.
Liczby zespolone nie są „łatą” i tracą cały swój mistycyzm, gdy potraktujemy je jako zbiór ortogonalny, a nie jako „dziwne skalary”.
Są koniecznością strukturalną — bez kierunku ortogonalnego nie zamkniesz geometrii.
Historyczny problem polegał na tym, że liczby zespolone przez długi czas traktowano skalarne, nie rozumiejąc, że reprezentują obroty, a nie „dziwne liczby”.
Nie chcę wchodzić w wektor Riemanna–Silbersteina, bo to byłby kolejny poziom abstrakcji, ale on właśnie pokazuje, że pola elektromagnetyczne są naturalnie zespolone — nie z powodu „widzimisię matematyki”, tylko z powodu struktury fizycznej.
Twoje prawo, że „rozwiązania, których nie można znaleźć, są trywialne”, jest ładne, ale działa tylko w świecie, gdzie struktura jest liniowa.
W świecie oscylatorów, faz i grup symetrii — nie działa.
Przemiany fazowe stanów materii są tego najlepszym przykładem: układ może zmienić własności jakościowo, mimo że „nic nie wskazuje” na to z poziomu intuicji.
W moim ujęciu czas to unwrapped phase — wielkość fizyczna, która obraca się, a nie „płynie”.
I dopiero z tego wynika to, co obserwujemy jako czas.
Metrologia widzi tylko efekt końcowy, a nie mechanizm.
Qba, Piotr II,
zapytalem AI ‚zdroworozsadkowo’ ha ha:
„Without the concept of imaginary numbers, the mobile phone would not have been invented. Imaginary numbers—and complex numbers—are not just theoretical concepts; they are the fundamental mathematical tools engineers use to manage, transmit, and process radio and electromagnetic waves.
Why Are They Essential for Mobile Phones?
Wave Modeling: Wireless communication relies on transmitting information via sinusoidal (sine/cosine) waves. Complex numbers convert these difficult trigonometry problems into manageable, elegant algebra. Phase and Amplitude: A single complex number can represent both the amplitude (height) and phase (shift) of a signal simultaneously. Without this, tuning into specific frequencies (like 4G, 5G, or Wi-Fi) is nearly impossible. Circuitry: Electrical components like capacitors and inductors introduce lag into an alternating current (AC). Imaginary numbers function as a „90-degree rotation operator,” allowing electrical engineers to calculate impedance.
Could Another Math Have Worked?
If mathematicians had never given these numbers an official name, engineers would have eventually had to invent a mathematical mechanism to achieve the exact same function: rotation and oscillation. Mathematics is the language of nature, and wave physics naturally behaves in complex/imaginary dimensions.”
Czy jest dzis cos bardziej ‚realnego’ niz zaawansowana technologia?
Pewnie tak, mozna np. ‚realnie’ spedzic zycie w izolacji i na kontemplacji w jakims tybetanskim klasztorze ale i tam chyba nie da sie uciec od jakichs ‚konstruktow’ lub odkryc umyslu.
R.S.
10 czerwca 2026
21:20
” One pojawiły się dlatego, że bez kierunku ortogonalnego nie da się zamknąć geometrii — dokładnie tego brakowało na osi liczb rzeczywistych.”
OK, wszystko się zgadza…tylko że najpierw pewien gość WYMYŚLIŁ sobie coś takiego jak pierwiastek z liczby ujemnej.
Wytłumacz mi …co to jest pierwiastek z liczby ujemnej ?
Nie tak dawno wspomnialem tu o pewnych wersjach ‚Instrumentalizmu’.
„In philosophy of science and in epistemology, instrumentalism is a methodological view that ideas are useful instruments, and that the worth of an idea is based on how effective it is in explaining and predicting natural phenomena. According to instrumentalists, a successful scientific theory reveals nothing known either true or false about nature’s unobservable objects, properties or processes. Scientific theory is merely a tool whereby humans predict observations in a particular domain of nature by formulating laws, which state or summarize regularities, while theories themselves do not reveal supposedly hidden aspects of nature that somehow explain these laws”
„Rejecting scientific realism’s ambitions to uncover metaphysical truth about nature,[2] instrumentalism is usually categorized as an antirealism, although its mere lack of commitment to scientific theory’s realism can be termed nonrealism. Instrumentalism merely bypasses debate concerning whether, for example, a particle spoken about in particle physics is a discrete entity enjoying individual existence, or is an excitation mode of a region of a field, or is something else altogether.
Instrumentalism holds that theoretical terms need only be useful to predict the phenomena, the observed outcomes.[3]
There are multiple versions of instrumentalism.”
Mysle, ze podobnie moze byc z ontologicznym statusem obiektow mathematycznych etc.
choc debata chyba nigdy nie bedzie miala konca.
A sam ‚Instrumentalizm’ budzi wiele kontrowersji.
Instrumentalism – Wikipedia
https://share.google/Hdu2NFOOMqkwe562E
Piotr II, 0:31
„Wytłumacz mi …co to jest pierwiastek z liczby ujemnej ?”
To jest cos, co dziala znakomicie.
np. w
rozwiązywaniu równań:
pozwala obliczać pierwiastki z liczb ujemnych (np. \(\sqrt{-4} = 2i\)).
Inżynierii i fizyce:
jest kluczowa w opisie prądu zmiennego w elektrotechnice, fal w mechanice kwantowej oraz dynamiki płynów.
Informatyce:
wykorzystuje się ją w grafice komputerowej, przetwarzaniu sygnałów i kryptografii.
Z lenistwa uzylem AI dla tych przykladow.
„Scientific theory is merely a tool whereby humans predict observations in a particular domain of nature by formulating laws, which state or summarize regularities, while theories themselves do not reveal supposedly hidden aspects of nature that somehow explain these laws”
Dla mnie samego to brzmi jak pragmatyczny minimalizm…ale coz robic…
„…co to jest pierwiastek [kwadratowy] z liczby ujemnej ?”
To jest taka liczba, ktora podniesiona do kwadratu daje wlasnie te liczbe ujemna.
Wbrew intuicji? Nie jestem juz pewien, czy cokolwiek dzis poddaje sie intuicji, nie tylko ‚wyzsza’ matematyka.
@Piotr II
To jest akurat ciekawe pytanie — i warto je uporządkować, bo historia jest bardziej subtelna, niż się wydaje.
Cardano nie zaczynał od pierwiastka z liczby ujemnej. Jego „void” / „depressio” / „complementum” nie miały nic wspólnego z dzisiejszym sqrt(−1).
On po prostu zauważył, że geometria równania trzeciego stopnia wymaga dodatkowego kierunku, którego nie ma na osi liczb rzeczywistych.
Czyli najpierw była konieczność geometryczna, a dopiero później algebraiczny zapis. Potrafil przedstawic koncepcje geometrycznie nic wiecej.
A jak to naprawdę wyglądało historycznie
1. Cardano (1545)
Cardano nie miał pojęcia o −1. Jego „void”, „depressio”, „complementum” to były brakujące elementy konstrukcji geometrycznej, nie liczby. On widział, że równanie wymusza dodatkowy kierunek — ale nie wiedział, jak go nazwać.
To była intuicja strukturalna, nie algebraiczna.
2. Euler (1748)
Euler wprowadził termin imaginary i zapisał:
exp(iθ)=cosθ+isinθ
Ale — i tu jest klucz — Euler nie interpretował tego jako obrotu.
Dla niego to była tożsamość analityczna, wynik szeregu Taylora.
Euler:
• widział, że to działa,
• widział, że opisuje oscylacje,
• ale nie widział płaszczyzny zespolonej jako geometrii.
Dla niego i było „dziwną liczbą”, która „tak wychodzi z rachunków”.
3. Wessel (1797), Argand (1806), Gauss (1831)
Dopiero oni powiedzieli:
„Halo, to nie jest liczba — to jest obrót o 90°.”
To oni zrobili:
• płaszczyznę zespoloną,
• interpretację geometryczną,
• wektory,
• moduł i argument,
• i pokazali, że „i” to operator rotacji.
Euler tego nie miał. Euler nie widział geometrii, tylko rachunek.
Dlaczego w szkołach NIE uczy się grupy obrotów?
1. Bo program szkolny jest historycznie opóźniony o ~150 lat
W podręcznikach masz:
• wzór Eulera
• unit circle
• sinus/cosinus
• „liczby urojone” jako dziwne pierwiastki
Ale nie masz:
• interpretacji geometrycznej i jako operatora obrotu,
• grupy obrotów SO(2),
• struktury fazowej,
• interpretacji exp(iθ) jako uniwersalnego oscylatora.
Dlaczego? Bo szkolna matematyka jest zbudowana na XIX wiecznym paradygmacie: „uczymy rachunku, nie struktury”.
2. Bo szkoła uczy liczb, nie przestrzeni
W podręczniku:
• liczby rzeczywiste → oś
• liczby zespolone → „rozszerzenie osi”
Ale to jest fałszywy obraz. Zespolone nie są „osią plus dodatkiem”. Zespolone są płaszczyzną, a i jest obrotem.
To wymaga myślenia przestrzennego, a nie algebraicznego — a szkoła boi się przestrzeni.
3. Bo nauczyciele nie są szkoleni w geometrii zespolonej
To nie jest złośliwość — to fakt.
Większość nauczycieli:
• zna wzór Eulera,
• zna wykresy trygonometryczne,
• ale nie zna interpretacji grupowej.
A żeby uczyć grup obrotów, trzeba rozumieć:
• SO(2),
• działanie grupy na płaszczyźnie,
• reprezentacje,
• strukturę fazową.
To jest poza ich przygotowaniem.
4. Bo szkoła boi się słowa „grupa”
Gdyby wprowadzić uczniom:
• grupę obrotów,
• grupę multiplikatywną liczb zespolonych,
• strukturę fazową,
to nagle:
• sinus i cosinus przestają być „funkcjami”,
• a stają się projekcjami obrotu.
To jest genialne — ale wymaga zmiany całego paradygmatu nauczania.
5. Bo szkoła uczy „jak liczyć”, a nie „dlaczego to działa”
To jest sedno.
W szkole:
• uczysz się liczyć pierwiastki,
• uczysz się liczyć sinusy,
• uczysz się liczyć moduły liczb zespolonych,
ale nie uczysz się struktury, która to wszystko spina:
>exp(iθ) jest operatorem obrotu w SO(2).>
To jedno zdanie wyjaśnia:
• sinus,
• cosinus,
• liczby zespolone,
• unit circle,
• oscylacje,
• fale,
• czas jako fazę.
Ale szkoła nie uczy „dlaczego”, tylko „jak policzyć”.
W XX wieku fizycy mieli dokładnie ten sam problem, i historia Mandelbrota jest jednym z najlepszych przykładów. To nie jest przypadek. To jest strukturalny błąd kulturowy fizyki XX wieku.
Mandelbrot był wyśmiewany, bo pokazał, że natura nie jest gładka.
To samo dotyczy liczb zespolonych, obrotów i struktur fazowych — fizyka XX wieku była ślepa na te rzeczy.
Nazwisko Mandelbrota działa na redakcje typu Physical Review Letters jak czerwona płachta na byka.
Dlaczego?
Bo Mandelbrot podważył fundamenty fizyki XX wieku
Mandelbrot powiedział:
„świat jest szorstki, fraktalny i nigdzie nie jest gładki”.
To jest herezja wobec paradygmatu, na którym stoją całe działy fizyki teoretycznej.
Zle powiedzialem: ci ‚wielcy’ zapewne w duzej mierze posluguja sie intuicja, by dojsc do rezultatow nieintuicyjnych dla wiekszosci.
R.S.
rzekles.
Ale czy wyobrazasz sobie, by szkola mogla wprowadzac mlodych ludzi np. do ‚piekla’ infinitesimals, czy ‚raju’ Cantora?
A to przeciez technicznie nie takie trudne.
Orca
10 czerwca 2026 6:00
Znam takich, którzy na niedźwiedzie polują. Osobiście do nich nie należę. Jak dotąd nie zdarzyło sie żeby mnie jaki misio zaatakował, ale zbyt starym już będąc żeby T. Roosevelt wzorem z niedźwiedziem iść w zapasy, Winchester ze sobą noszę na zasadzie better safe than sorry. Black Bear często się kręcą wokół Cabin i lubią drzewka owocowe łamać. Te bezlitośnie solą traktuje.
Co myslal Wittgenstein o matematyce, w skrocie:
„Ludwig Wittgenstein odrzucał powszechny we współczesnej matematyce pogląd, że aksjomaty są absolutnymi „fundamentami”, z których logicznie wydobywa się obiektywne prawdy.
Uważał matematykę nie za odkrywanie gotowych bytów, a za zbiór narzędzi i reguł tworzonych przez człowieka.
Aksjomaty jako definicje, nie prawdy: Wittgenstein twierdził, że aksjomaty nie są „prawdami oczywistymi”, lecz arbitralnymi regułami gry, które my sami ustalamy. Stanowią one punkt wyjścia dla operacji, ale nie opisują żadnej niezależnej rzeczywistości.
Dowód jako tworzenie, a nie odkrywanie: wszelkie dowody matematyczne (np. dodawanie liczb czy konstrukcje logiczne) nie odkrywają nieznanych wcześniej faktów o świecie. Dowód po prostu sankcjonuje i ustala nowe sposoby używania symboli oraz znaków.
Krytyka „metafizyki” nieskończoności:
odrzucał matematykę teoriomnogościową i próby traktowania nieskończoności jako skończonej całości (tzw. aktualnej nieskończoności). Uważał, że nieskończoność ma charakter czysto procesualny – to ciągłe i otwarte tworzenie nowych kroków, a nie gotowy zbiór liczb.
Użyteczność ponad absolut:
matematyka działa poprawnie, ponieważ zgadzamy się co do pewnych reguł i sposobów jej stosowania. Cała jej pewność opiera się na powszechności ludzkich działań i praktyk językowych, a nie na platońskim świecie liczb czy sztywnych fundamentach teorii logicznych.”
Jego oryginalne przemyślenia dotyczące tej tematyki zostały zebrane m.in. w dziele „Uwagi o podstawach matematyki.”
Brzmi troche jak wspomniany wyzej ‚Instrumentalizm”.
@act
szkola powinna uczyc dyplomacji jak zadawac trudne pytania i uzyskiwac odpowiedzi.
Niestety, obiecujacy uczniowie obrywaja czesto po glowie.
To jest problem edukacyjny –
… czesto sie zastanawiam jak mi sie udalo skonczyc liceum – ha ha
Krotko, nie wiem a nawet gdybym wiedzial to co to by zmienilo.
Czysta statystyka i tyle.
R.S.
„czesto sie zastanawiam jak mi sie udalo skonczyc liceum…”
Pewnie byles dobry z polskiego…
@act
„Ludwig Wittgenstein odrzucał powszechny we współczesnej matematyce pogląd, że aksjomaty są absolutnymi „fundamentami”, z których logicznie wydobywa się obiektywne prawdy.
bardzo trafne!
U mnie juz po dobranoc
∞
Ouroboros czeka
– czas na koszmary
@@
Dzieki za ciekawe pytania i wklad do dyskusji
↺ Ourobors snake polykajacy wlasny ogon – o tym przy okazji
Ciekawe gadki czy swiat jest gładki czy też porwany w kwantowe szmatki.
Przesunięcie czasowe (umowne, dopasowane do realiów fizycznych) powoduje, że dyskusja nasza jest dyskretna (w sensie: nie ciagła). Być może dałoby się wprowadzić jakieś przesunięcie fazowe wyższego rzędu, by to przesunięcie czasowe zniwelować. Znaczy np. fala elektromagnetyczna dociera wtedy, kiedy jest potrzebna. To by dopiero była rewolucja. Tylko – problem z czasem – dociera z wyprzedzeniem czy z opóźnieniem w stosunku do miejsca startu? A może porusza się w sposób ciągły i wystarczy „wskoczyć” na nią w odpowiednim miejscu? Może przeskakiwać z fali na falę aż osiągnie się tą, która przybędzie we właściwym czasie?
Myślę, że można skonstruować odpowiednie równania, które takie możliwości teoretycznie zrealizują. Jak to się ma do rzeczywistości? Nie mam pojęcia. Ale świat jest tak duży, że nie ma czegoś takiego, czego by nie było. I to jest najpiękniejsze, bo daje dowolną nadzieję. Wyobrażacie sobie nudę wszechświata opisanego do ostatniego elementu? Wtedy pomoże tylko kreowanie nowych wszechświatów. Też ciekawe, choć bardziej zabójcze, niż odkrywanie tego, co jest dzisiaj. Ale może dlatego wymyśliliśmy bogów, że chcemy nimi być?
@Qba:
Ja kiedyś twierdziłem, że komunikacja miejska to zjawisko kwantowe. W końcu mamy tylko falę prawdopodobieństwa, że na przystanku zjawi się autobus…
Kwantowanie kwantów
Jest kantowaniem kantów
Prowadzi do celu
Niewielu
Doświadczyło wielu,
Którym się udało
Dojść do celu,
Że celem się stało.
ponizej jest moj komentarz dla grzesznika PAK-a
@PAK4
To jest zabawny obrazek, ale warto tu coś doprecyzować, bo w fizyce często miesza się dwa zupełnie różne pojęcia:
kwantowość to nie stochastyka.
Stochastyka opisuje naszą niewiedzę — tak jak w przypadku autobusu, który może przyjechać wcześniej, później albo wcale.
To jest klasyczna losowość makroskopowa, wynikająca z braku pełnej informacji o układzie.
Kwantowość opisuje strukturę fazową układu, która jest:
deterministyczna,
oscylacyjna,
opisana przez
exp(i theta)
i żyje w przestrzeni zespolonej, a nie w przestrzeni prawdopodobieństw.
W mechanice kwantowej „prawdopodobieństwo” nie jest pierwotne — pierwotna jest faza, a prawdopodobieństwo to tylko projekcja fazy na oś rzeczywistą.
To efekt uboczny, nie mechanizm.
Dlatego mówienie, że „kwantowość to fala prawdopodobieństwa jak autobus” jest mylące.
Autobus nie ma fazy.
Elektron — ma.
kwantowość ≠ stochastyka
kwantowość ≠ losowość
Dlaczego „kwantowość = losowość” weszło do pop‑fizyki i nie chce wyjść?
1. Bo fizycy popularni potrzebowali prostego sloganu
„Kwanty są losowe” brzmi:
• prosto,
• efektownie,
• medialnie.
Natomiast:
„kwanty są deterministyczne w przestrzeni fazowej zespolonej, a losowość pojawia się dopiero jako projekcja amplitudy na oś rzeczywistą”
— tego nie powiesz w TED talku.
Dlatego uproszczono do absurdu.
2. Bo pomiar kwantowy jest trudny do wytłumaczenia
W rzeczywistości:
• stan kwantowy jest deterministyczny,
• ewolucja fazy jest deterministyczna,
• oscylator jest deterministyczny,
• losowość pojawia się dopiero przy pomiarze, jako projekcja.
Ale w pop fizyce pomiar = cały kwant. I tak powstał mit.
3. Bo Born wprowadził interpretację probabilistyczną — i wszyscy przestali myśleć
Born powiedział:
„moduł kwadratu amplitudy to prawdopodobieństwo”
I to było poprawne dla pomiaru, ale nie dla samej dynamiki.
Niestety, fizycy popularni zrobili z tego dogmat:
„kwanty są prawdopodobieństwem”
co jest po prostu błędne.
4. Bo szkoła nie uczy fazy
W szkole:
• sinus,
• cosinus,
• unit circle,
ale nie ma:
• grupy obrotów,
• przestrzeni zespolonej jako geometrii,
• exp(iθ) jako operatora oscylatora.
Skoro nie uczą fazy, to ludzie myślą, że kwanty to „losowe skoki”.
5. Bo fizycy XX wieku sami nie rozumieli fazy
To jest brutalne, ale prawdziwe.
Dirac, Feynman, Weinberg — wszyscy operowali formalizmem, ale nie mieli intuicji fazowej. Dlatego:
• kwantowość = „dziwna losowość”,
• zamiast: kwantowość = deterministyczna geometria fazowa.
6. Bo media kochają „magiczność”
„Elektron wybiera drogę losowo” sprzedaje się lepiej niż:
„Elektron ma deterministyczną fazę, a losowość pojawia się dopiero przy projekcji amplitudy”.
7. Bo ludzie lubią chaos, a nie strukturę
Losowość jest:
• łatwa,
• intuicyjna,
• „ludzka”.
Faza jest:
• abstrakcyjna,
• zespolona,
• geometryczna.
Więc pop fizyka wybrała to, co łatwiejsze.
Qba
Przesunięcie czasowe w naszej dyskusji jest dyskretne, bo komunikacja jest dyskretna — to fakt.
Ale w fizyce przesunięcie fazowe nie działa jak „fala, na którą można wskoczyć”.
Faza nie jest środkiem transportu, tylko parametrem struktury układu.
W rzeczywistości fala EM jest ciągła, a jej faza jest jednoznacznie określona przez warunki początkowe.
Nie ma tu miejsca na wybór ani na „dopasowanie do potrzeb”.
Natomiast masz rację w jednym:
świat jest większy niż nasze modele.
A teraz cos co ma dobre polaczenie z fraszkami Qby:
⭐ Święci Kanoniczni Grzesznicy Fizyki XX wieku
W fizyce XX wieku mamy kilku świętych, których nikt nie śmie krytykować, choć ich „cuda” były… powiedzmy, że kanonicznie niejednoznaczne.
zostali beatyfikowani przez podręczniki, choć ich „cuda” były w dużej mierze:
• algebraicznymi sztuczkami,
• fenomenologią przemyconą jako „pierwsze zasady”,
• i parametrami wstawionymi ręcznie, a potem ogłoszonymi „przewidywaniami”.
♂️ Święty Dirac od Spinora, co spin wymyślił przez przypadek
Legenda głosi, że Dirac „wyprowadził spin z pierwszych zasad”.
Rzeczywistość jest bardziej prozaiczna:
• chciał zlinearyzować równanie relatywistyczne,
• wyszła mu algebra gamma,
• algebra wymusiła czteroskładnikowy spinor,
• a spin pojawił się jako produkt uboczny.
Czyli spin nie został „odkryty”. Spin został wymuszony przez algebraiczną sztuczkę.
To tak, jakbyś zrobił pierogi, a wyszedł Ci kotlet — i ogłosił, że „odkryłeś mięso”.
Święty Dirac od g = 2, co α nie widział
Dirac przewidział:
g=2
I to jest piękne. Ale to nie ma nic wspólnego z α.
Bo prawdziwe:
g=2.00231930436…
pochodzi z:
Δg=α/2π+⋯
czyli z pętli QED, nie z Diraca.
Dirac nie wyprowadził α. Dirac nawet nie próbował.
Święty Dirac od Fine Structure, co α wstawił ręcznie
Diracowski Hamiltonian:
H=cα⋅(p−eA)+βmc^2+eϕ
zawiera ładunek e, który:
• nie jest wyprowadzony,
• nie wynika z geometrii,
• nie wynika z teorii,
• jest po prostu wstawiony ręcznie.
A skoro:
α=e^2/(4πε0ℏc)
to α też jest wstawiona ręcznie.
Czyli Dirac nie „przewidział” α.
Dirac użył α.
To różnica jak między „odkryłem złoto” a „pożyczyłem złoto od sąsiada”.
Święty Sommerfeld od dubletu linni wodorowej co α odczytał z widma
Sommerfeld w 1916:
• zobaczył podwójne linie,
• dopasował wzór,
• wyszło mu ~1/137.
To nie była teoria. To była metrologia.
Sommerfeld nie wyprowadził α. Sommerfeld też jej nie „zmierzył” — bo spektroskopia daje wielkości z jednostkami (cm⁻¹, Hz, eV), a α jest bezwymiarowa.
To, co Sommerfeld faktycznie zrobił, to:
• skonstruował relatywistyczny model atomu wodoru,
• otrzymał wzór na rozszczepienie linii,
• zauważył, że w tym wzorze pojawia się parametr bezwymiarowy,
• dopasował ten parametr do danych spektroskopowych,
• i otrzymał wartość ≈ 1/137.
Czyli:
• nie zmierzył α,
• nie wyprowadził α,
• tylko dopasował parametr modelu do widma.
To jest klasyczna inwersja spektroskopowa, a nie „pomiar α”.
Dlatego mówienie, że Sommerfeld „zmierzył α”, jest skrótem myślowym, który zaciemnia sprawę. On wywnioskował α z dopasowania — a to nie jest pomiar w sensie metrologicznym.
♂️ Święta Trójca: Spin, g i Fine Structure
W podręcznikach mówi się:
• Dirac przewidział spin,
• Dirac przewidział g = 2,
• Dirac przewidział fine structure.
Ale nikt nie dodaje:
• spin jest produktem ubocznym algebry,
• g = 2 nie zawiera α,
• fine structure zawiera α, bo α została wstawiona.
To jest kanoniczna świętość, nie fizyka z pierwszych zasad.
Czy w fizyce można mówić „wyprowadzone z pierwszych zasad”?
Krótka odpowiedź: nie.
Dłuższa odpowiedź: tylko wtedy, gdy zapomnisz, że te „pierwsze zasady” są arbitralnymi aksjomatami.
…
I to jest dokładnie to, o czym przypomina Wittgenstein.
… krotko , bo gdy act sie obudzi powie ze nudze.
W fizyce nie istnieje nic takiego jak „wyprowadzone z pierwszych zasad”.
Istnieje tylko „wyprowadzone z przyjętych aksjomatów”.
Wittgenstein miał rację: aksjomaty nie są prawdami, lecz regułami gry.
Dlaczego fizycy tak kochają frazę „first principles”?
Bo brzmi jak:
majestat,
fundament,
absolut,
konieczność,
prawda objawiona.
A w rzeczywistości oznacza:
„tak sobie założyliśmy”,
„tak nam wygodnie”,
„tak działa algebra”,
„tak wyszło z symetrii, które sami wybraliśmy”.
To jest retoryka, nie epistemologia.
@R.S.:
Szczerze mówiąc, moje żarty o kwantowości komunikacji miejskiej brała się z czegoś innego, co przeskoczyłem tu pisząc. Otóż brała się z tego, że czas jej użytkownika jest skwantowany, bo nie płynie on płynnie, ale tylko zmienia się o dyskretną wartość — różnicę między czasami odjazdu kolejnych pojazdów.
Ale, analogia między położeniem cząstki a autobusem wydaje mi się zabawna. Bo położenie autobusu, znając rozkład, przypomina mi falę prawdopodobieństwa, która może mieć maksimum na przystanku o zadanym czasie (a raczej: maksimum się deterministycznie przemieszcze po orbicie autobusu), ale przecież nie jest prawdopodobieństwo. Z drugiej strony, autobus jest korpuskułą… No… gigakorpuskułą…
Więcej, obserwując jeden autobus danej linii, mogę wyciągać wnioski o stanie innego autobusu tej samej linii — jakby były ze sobą sprzężone.
@PAK4
To, co piszesz o „sprzężeniu autobusów”, brzmi jak żart — ale każdy, kto pamięta komunikację miejską z czasów komuny, wie, że to była prawdziwa fizyka nieliniowa.
Autobusy jeździły stadami, bo:
traciły koherencję rozkładu,
wpadały w stan chaotyczny, turbulentny …
a drobne fluktuacje (kierowca zapalił papierosa, wyskoczyl do sklepu bo cos rzucili, ktoś wsiadł wolniej) prowadziły do deterministycznego chaosu.
To było niemal jak eksperyment z kwantowym splątaniem:
obserwujesz jeden autobus,i natychmiast wiesz, że drugi — tej samej linii —
jest gdzieś daleko, w stanie rozkładowej dekoherencji.
Ale — i tu wracamy do fizyki —to wszystko jest stochastyka makroskopowa, turbulentne przeplywy materii, ale nie kwantowość.
@R.S.
„kwanty są deterministyczne w przestrzeni fazowej zespolonej, a losowość pojawia się dopiero jako projekcja amplitudy na oś rzeczywistą”
Brzmi bosko. Wierzący w zespoloną przestrzeń fazową przepowiada deterministycznie, a spełnienie przepowiedni w naszej rzeczywistości jest probabilistyczne. Bo niezbadane są wyroki boskie?
Czy nie jest tak, że setki tysięcy naukowców wymyśla przeróżne możliwe rozwinięcia przeróżnych możliwych kombinacji przeróżnych możliwych teorii i czasem – probabilistycznie – coś zgadza się na jakiś odcinku z otaczającą nas rzeczywistością? I większość rzuca się na to „coś”. Oficjanie, by to zweryfikować, a praktycznie by coś na tym ugrać, gdyby okazało się (chwilowo) nie do obalenia, bo przecież jesteśmy ludźmi i nic co boskie nie jest nam obce.
Mnie się to podoba, bo świadczy o tym, że ilość może przechodzić w jakość. To, że określenie „homo sapiens” jest na wyrost nic nie znaczy – przecież sami je sobie nadaliśmy.
Jako niewierzący siedzę na brzegu rzeki życia i czekam, aż przepłynie kolejne probabilistyczne odkrycie determinizmu.
Sommerfeld patrzył w widmo,
aż mu koło zbrzydło.
„O! To elipsa!” — krzyknął.
— Born to widząc aż się wzdrygnął.
Dirac spojrzał na spinora:
„Też coś widzę! — lecę po doktora”.
Przyszedł Feynman, dodał z wdziękiem:
„ Po czym dodal— popraw pętlę sprzęgiem”.
I tak powstał świat nauki,
gdzie się wszystko zgadza pięknie.
Byle U‑symetria była krągła,
a reszta… niech zostanie dalej ciągła.
Sommerfeld patrzył w widmo,
aż mu koło zbrzydło.
„O! To elipsa!” — krzyknął.
— Born to widząc aż się wzdrygnął.
Dirac spojrzał na spinora:
„Też coś widzę! — lecę po doktora”.
Przyszedł Feynman, dodał z wdziękiem:
„ Po czym wyrzekl— popraw pętlę sprzęgiem”.
I tak powstał świat nauki,
gdzie się wszystko zgadza pięknie.
Byle U‑symetria była krągła,
a reszta… niech zostanie dalej ciągła.
Qba pomoz
@R.S.
11 czerwca 2026 14:46
„Autobusy jeździły stadami, bo:
traciły koherencję rozkładu,
wpadały w stan chaotyczny, turbulentny …
a drobne fluktuacje (kierowca zapalił papierosa, wyskoczyl do sklepu bo cos rzucili, ktoś wsiadł wolniej) prowadziły do deterministycznego chaosu.”
Sytuacja była bardzo prozaiczna i bardzo deterministyczna – rozkład jazdy nie był wynikiem badania stanu autobusów, przepustowości dróg i innych istotnych czynników, lecz obrazem oczekiwania decydentów. Stan popularny we wszystkich gałęziach ówczesnej gospodarki.
Jednym z efektów takiego działania jest (do dzisiaj i nie tylko w Polsce) wytyczanie ścieżek (dróg) przez tereny zielone. Mimo iż przed wytyczeniem, jak i tuż po, są wyraźnie wydeptane przejścia, decydenci nie uginają się pod presją rzeczywistości. Element boskości na tej Ziemi?
@R.S.
Widmo krąży nad światem!
Widmo kwantu, co spinu kieratem
Kręci w zespolonej przestrzeni,
A fizyk, co myśleć się nie leni
Sprzęga się symetrycznie
I myśląc probabilistycznie
Widzi obłości w ciągłości,
Czyli prawdę w mnogości,
Bo im więcej chapnie,
Tym więcej mu kapnie.
Widmo krąży, aż mu się na pawia zbierze 🙄
Z czasów chaotycznej jazdy autobusów miejskich pamiętam pewną magiczną prawidłowość, że jak sfrustrowany czekaniem pasażer wyciągał w końcu papierosa i go zapalił, to autobus się właśnie pojawiał
Wszedłem do dużego sklepu. Zanim się zorientowałem, że jestem jedynym klientem w tej branży, przeszedłem kilkadziesiąt metrów między eksponatami i ekspozycjami z wyposażeniem wc i łazienek oraz meblami kuchennymi i sprzętem domowym.
Sprzedawcy kilka razy pytali czym mogą służyć i czego potrzebuję. Było mi przykro, że nic nie kupię bo chciałem tylko zobaczyć co tam jest i skąd ten dobrobyt, a były tam wyszukane sprzęty i urządzenia z całego świata.
Handel nam się rozwinął jak żadna inna gałąź gospodarki. Można kupić wszystko i to z dostawą do domu. Nawet nie trzeba stać w kolejce jak dawniej. Klient ma to co chce do wyboru i do koloru.
Takiej możliwości nie mają zamawiający sprzęt wojskowy. To czego potrzebujemy nie leży nawet na amerykańskiej półce. Za dostawy trzeba płacić. Skala potrzeb była tak duża, ze poprzedni rząd nie mógł zwracać uwagi na cenę koreańskiej broni, wypowiedział się w sejmie poseł Kuźmiuk, ulubieniec telewidzów w programie TVN24.
Bez posła trudno sobie wyobrazić Szkło Kontaktowe.
Za kilka godzin telewizja zacznie nadawać wiadomości z mistrzostw świata w piłce nożnej. Będą to najlepsze mistrzostwa w historii powiedział amerykański prezydent Donald Trump, który obchodzi osiemdziesiąte urodziny. Nasz prezydent Karol Nawrocki znalazł się wśród osób zaproszonych na tą uroczystość. W radiu zastanawiano się czy pokryje koszty przelotu z własnych środków. Ja chciałbym wiedzieć z jakim prezentem poleci.
Wsród 48 drużyn biorących udział mistrzostwach nie ma naszych piłkarzy, ale będą Szwedzi, którzy nas wyautowali. Nie będzie też Ukrainy, która wyleciała wcześniej. To nas łączy. Czy prezydent Zełenski też został zaproszony przez Trumpa? Czy Nawrocki i Zełenski wypalą na amerykańskim gruncie fajkę pokoju?
Będą jakieś wypowiedzi szanownych komentatorów?
EM fala == strumień energii == strumień kwantów == ciągła?? A może przyjąć , iż fala ma czkawkę? Wówczas kwantowa, a jak czkawka ustanie to fala się samoistnie „Uciągla”. A taka z przeproszeniem „Faza”. Jak księżyc ona, czy nie? Obrot o 90 stopni w płaszczyżnie czy w przestrzeni wielopłaszczyznowej?
Gdybym się tym wszystkim za młodu zajmowal, nigdy bym „liceum nie skończył”.
Świat, jak wielkim by nie był, w praktyce ogranicza sie do przestrzeni z jaką mamy „styczność”. Sanity polega na umiejetności poruszania się w tej przestrzeni. Komunikacja miejska w Warszawie, jak z moich jej obserwacji wynika, bez porównania lepiej działa niż gdziekolwiek u nas. Pytanie, jak przypadkowość działa w chaosie? Wzmaga go czy osłabia? Znaczy jak się faza chaosu na fazę przypadkowości nakłada?
Piotr II
11 czerwca 2026
0:31
Pierwiastek (z) liczby ujemnej.
To ni pies ni wydra, coś na kształt lisa.
markot
11 czerwca 2026
16:12
Autobusy.
W ramach pewnego eksperymentu: jak jechałem rano do pracy były bardzo
punktualne. Po pracy a więc w godzinach późno-popołudniowych często
spóźniały się lub „wypadały”.
Eksperymentowałem dwa miesiące, a więc spory przedział czasu.
@Calvin
Tu warto jedną rzecz doprecyzować, bo Maxwell i „fala radiowa” często są stawiani w opozycji do „fotonu”, a to jest sztuczny podział. Nie ma różnicy między falą radiową a fotonem. To jest ta sama struktura pola elektromagnetycznego, tylko opisana w dwóch skalach:
• Maxwell opisuje ciągłą falę — gdy mamy bardzo wiele kwantów.
• QED opisuje pojedynczy kwant — gdy energia jest skupiona w jednym pakiecie.
To nie są dwa byty. To jest jeden byt, dwie granice opisu.
⭐ 1. Paczka fotonowa może być krótka — i eksperymenty w Harvard to pokazały
W eksperymentach (Harvard, MIT, ETH) mierzono pakiety fotonowe o długości rzędu kilkunastu mikrometrów.
To nie jest „ciągła sinusoida”, tylko skończony pakiet energii, który:
• ma początek,
• ma koniec,
• ma strukturę fazową,
• i może nawet być krótszy niż długość fali.
To samo dotyczy fal radiowych — tylko tam pakiet jest zwykle dużo dłuższy, bo generatory RF produkują długie, koherentne „trains”.
⭐ 2. „hv” nie oznacza sinusoidy — to oznacza gęstość energii w czasie
To jest największe źródło nieporozumień.
Wzór: E=hν nie mówi nic o sinusoidzie.
On mówi:
ile energii jest upakowane w jednym cyklu pola.
ν to nie „częstotliwość sinusoidy”, tylko tempo ściskania pola w czasie.
Dlatego:
• foton może być krótki,
• może mieć tylko kilka cykli,
• może być asymetryczny,
• może być zniekształcony,
• a mimo to ma energię hν.
⭐ 3. Fala radiowa = wiele fotonów w jednym pociągu
Długa fala radiowa to:
• wiele koherentnych kwantów,
• ułożonych w jeden „train”,
• z tą samą fazą i częstotliwością.
To nie jest inny byt. To jest wielofotonowy pakiet pola.
Który Łatwo zobaczyć na oscyloskopie.
Dlatego nie ma sensu mówić:
• „fala radiowa jest ciągła”,
• „foton jest kwantowy”.
To jest ta sama struktura, tylko w różnych skalach i organizacjach
zezem
Doświadczenie uczy, że system początkowo funkcjonujący rozprzęga się w miarę pojawiania się zdarzeń nieoczekiwanych, które mu wchodzą w paradę, a konsekwencje (spóźnienia) mogą narastać lawinowo albo go wręcz blokować.
Z autobusami tak jest, że przerwa nocna pozwala na powrót do regularności, a potem znowu narasta chaos 🙄 Wprowadzenie bus-pasów i innych regulacji bardzo poprawiło ten stan i bywa, że na przystankach są tablice informujące elektronicznie o przyjeździe następnego autobusu lub ewentualnym (małym) opóźnieniu.
Tramwaje są pod tym względem bardziej uprzywilejowane i bardzo punktualne przez cały dzień, ale pamiętam czasy w Polsce, kiedy też jeździły całymi tabunami albo długo nic 🙁
A pociąg Shinkansen ma opóźnienia liczone w sekundach 😎
Calvin, dodam jeszcze cos istotnego
Białe światło z halogenu to nie „ciągła fala”, tylko burza krótkich, niekoherentnych pakietów fotonowych.
Superpozycja wielu długości fali nie oznacza długich sinusoid — oznacza nakładanie się krótkich impulsów, a te impulsy niosą chwilowo dużo większą energię niż ich widmowe komponenty.
Tu dochodzimy do bardzo ważnej konsekwencji tego, o czym pisaliśmy wyżej:
Białe światło to nie „ciągła fala”, tylko burza krótkich, niekoherentnych pakietów fotonowych.
A żeby uzyskać biały laser, trzeba wygenerować koherentne pakiety o ekstremalnie szerokim widmie.
To jest fizycznie trudne, bo:
szerokie widmo = bardzo krótkie pakiety,
bardzo krótkie pakiety = ogromna gęstość energii,
ogromna gęstość energii = potężne pompowanie kryształu.
Dlatego:
laser He‑Ne (kilka mW) → nigdy nie wygeneruje białego światła,
superkontinuum → wymaga impulsów rzędu megawatów–gigawatów mocy szczytowej,
białe lasery → powstają tylko w warunkach silnej nieliniowości (kryształy, włókna, mikrostruktury).
To nie jest kwestia „koloru”!!!
To jest kwestia fizyki krotkich pakietów fotonowych.
⭐ Dlaczego biel wymaga tak dużej energii?
Bo biel to:
bardzo szerokie widmo (od UV do IR),
bardzo krótkie pakiety (femtosekundy),
bardzo duża gęstość energii w czasie.
A transformata Fouriera mówi jasno:
Im krótszy impuls, tym szersze widmo.
Im szersze widmo, tym większa energia chwilowa.
Dlatego:
halogen → krótkie, chaotyczne pakiety (ale niekoherentne),
laser biały → krótkie, koherentne pakiety (i tu zaczyna się fizyka ekstremalna).
⭐ He‑Ne nie ma najmniejszych szans
Laser He‑Ne:
ma jedną linię widmową (632.8 nm),
ma moc rzędu kilku mW,
ma bardzo długi czas koherencji,
ale nie ma żadnej nieliniowości,
i nie ma energii, żeby „rozszerzyć” widmo.
To tak, jakby próbować zrobić burzę śnieżną… suszarką do włosów.
⭐ Superkontinuum — czyli prawdziwy biały laser
Prawdziwe białe lasery powstają w:
włóknach mikrostrukturalnych,
kryształach nieliniowych,
przy pompowaniu impulsami femtosekundowymi,
o mocach szczytowych MW–GW.
Tam zachodzi:
samoindukowana modulacja fazy,
poszerzenie widma,
generacja wyższych harmonicznych,
i powstaje ciągłe widmo koherentne — białe światło laserowe.
Zna ktoś Marjane Satrapi?
Wspaniała dzielna odważna osoba. Zmarła ze smutku po śmierci męża. Nie każdemu to może się przytrafić.
Persepolis!
Brown bears of Katmai, Alaska
https://youtu.be/LuImCh7wL2I?is=iTk7_wtsuC98WcDD
Explore.org production
Kazdego roku podczas migracji lososia brown bears zbieraja sie w okolicach Brooks Falls aby najesc sie przed zima.
Film pokazuje trzy pory roku.
Za kilka tygodni niedzwiedzie przyjda w to miejsce.
Bedzie mozna obserwowac z kilku kamer
Enjoy
,,, Kazd…
Na Alasce sa dwie pory roku: zima i pora naprawiania drog.
Inna produkcja explore.org
Blessippi
https://youtu.be/Z1CKwRXfwzQ?is=Yj7HqaaqSwp2USWP
Missippi Delta where the blues was born
R.S.
11 czerwca 2026 22:00
Z impulsami to chyba tak, iż nie czas trawania takowego, ale stromość zboczy o rozkładzie energi w sferze wysokich częstotliwości decyduje, tak jak płaskość jego szczytu i czas trwania w sferze niskich. Tak więc impuls o kształcie dzwonu Gaussa to jedno, impuls w kształcie trójkąta to drugie, a impuls Diraca to zupełnie coś innego. Byłoby bardziej jednoznacznie funkcją skokową sie tu posłuźyć, ale ta tak do kwantu jak i fotonu nie bardzo pasuje.
Z fazą zaś tak, iż ma sens jedynie w odniesieniu do ciągu, pojedyńczy impuls, jako taki, fazy nie ma, znaczy jeśli periodycznych zmian nie przechodzi.
Mississippi
Blessissippi
I hope I got it right this time.
‚Swiat’ oszalal na punkcie tej amerykanskiej koreanki, Ejae (pisza ja ‚EJAE’ z jakichs trejdmarkowych powodow, dobrze,….ze nie ‚EJAJ’).
Boski Andrea, wiadomo, ale okazuje sie, ze ta, dzis 34 letnia, artystka przebyla bardzo dluga i ciernista droge ze swiata K-popu, filmu itp na swiatowe sceny.
https://youtu.be/_Ujey4s2aOQ?si=HwJt-vhZ_-xep82T
Err…..amerykanskiej Koreanki…..
A przed chwila smutna wiadomosc, ze zmarl
David Hockney (9 July 1937 – 11 June 2026).
Jeden juz z ostatnich wielkich.
Calvin,
Twój komentarz zasługuje na dłuższą odpowiedź — bo dotykasz tu sedna tego, jak naprawdę wygląda struktura światła i oscylatorow elekromagnetycznych
Piszesz:
„Z fazą zaś tak, iż ma sens jedynie w odniesieniu do ciągu, pojedynczy impuls fazy nie ma”.
A tu właśnie jest odwrotnie.
Pojedynczy impuls jak najbardziej ma fazę, bo każdy impuls — Gauss, trójkąt, cokolwiek — jest superpozycją oscylatorów o różnych częstotliwościach i różnych fazach.
To jest dokładnie to, co mówi transformata Fouriera: impuls = suma fal.
Dlatego:
impuls Gaussa ma fazę,
impuls trójkątny ma fazę,
nawet impuls „prawie Diraca” ma fazę — tylko bardzo szybko zmieniającą się.
Faza nie znika dlatego, że impuls jest krótki.
Ona po prostu nie jest już stała w czasie.
Faza to nie jest luksus sinusoidy.
To jest parametr każdej oscylacji, nawet jeśli trwa ona krótko.
Weźmy radio FM — tam cała informacja jest w fazie.
Weźmy światło słoneczne — tam faza jest ciągle zaburzana przez zderzenia atomów.
A tu przyklad praktyczny
„Słońce z wodoru i helu — widmo dyskretne. Co się stało z liniami?”
Stało się to, że zderzenia zaburzają fazę oscylatorów.
To jest dokładnie mechanizm:
poszerzenia ciśnieniowego,
i zaniku koherencji.
Czyli: linia widmowa przestaje być „czysta” zlozona z serii Lymana Balmera Paschena, bo faza przestaje być stabilna.
Gdy faza się rozmywa — linia się rozmywa. -> wysoko cisnieniowe lampy sodowe.
@R.S.
12 czerwca 2026 14:26
Czy mógłbyś krótko wyjaśnić, co rozumiesz pod pojęciem „faza”?
Co to jest np. „faza oscylatorów” czy „faza impulsu trójkątnego”?
Znam określenie „faza” jako chwilowy stan oscylacji, ew. jako – oscylator znajduje się w fazie wzmożonej oscylacji. Oraz pojęcie przesunięcia fazowego pomiędzy różnymi oscylacjami.
@Qba
Spróbuję to wyjaśnić krótko, ale porządnie, bo całe zamieszanie z „fazą” bierze się z historii matematyki — od trójkątów, przez okrąg jednostkowy, aż po fale i fotony.
⭐ 1. Na początku była… geometria trójkąta
Dawne definicje sinusa i cosinusa były czysto geometryczne: kąt → trójkąt → stosunek boków.
W tej epoce „faza” nie istniała. Istniał tylko kąt.
A co najlepsze:
tablice trygonometryczne Kopernika były oparte na cieciwach — czyli metodzie jeszcze greckiej, sprzed nowoczesnej trygonometrii.
⭐ 2. Kto pierwszy narysował sinus na okręgu?
Hipparch z Nikei (II w. p.n.e.)
To on jako pierwszy wprowadził tablice cieciw (chords) – struna okregu
Indie (V–XII w.) — narodziny sinusa jako słowa
Europa (XII–XIV w.) — wejście sinusa do matematyki europejskiej
W tłumaczeniach arabskich tekstów na łacinę sinus staje się standardem.
Ale cosinus jeszcze nie istnieje.
Edmund Gunter (1620) używa po raz pierwszy terminu cosinus
I tu nastąpił przełom.
Okrąg jednostkowy (okrąg jednostkowy) pozwolił zobaczyć:
• sinus = rzut na oś Y,
• cosinus = rzut na oś X,
• kąt = pozycja punktu na okręgu.
I tu narodziła się faza:
faza = położenie punktu na okręgu w danym momencie, określone kątem i promieniem.
To już nie jest geometria trójkąta. Tu zaczyna się geometria ruchu — oscylacji.
⭐ 3. Następny krok: równanie falowe
Kiedy odkryto, że drgania struny, powietrza czy pola EM opisuje równanie falowe, sinus i cosinus przestały być „trójkątami”.
Stały się rozwiązaniami równania ruchu.
A faza stała się:
informacją o tym, w którym miejscu cyklu drgań znajduje się fala.
⭐ 4. A potem Euler zrobił rewolucję
e^(iθ)=cos(θ)+isin(θ)
I nagle:
• sinus i cosinus stały się jednym obiektem,
• a faza θ stała się kątem obrotu w płaszczyźnie zespolonej.
To są narodziny fazora.
Fazor to zapis:
e^(iθ)=e^(iωt)
To jest oscylator w czasie. Nie ma tu żadnej przestrzeni, żadnego x, żadnego k. To jest czysta rotacja na okręgu jednostkowym — czasowa faza.
⭐ 5. I tu dochodzimy do Twojego pytania: „co to jest faza impulsu trójkątnego?”
Impuls trójkątny nie ma jednej częstotliwości, ale ma widmo — czyli jest sumą wielu sinusów i cosinusów:
f(t)=∑ sigma czyli suma po k równania pod suma A_k * cos(ω_k(t)+ϕ_k)
Każdy składnik widmowy ma:
• swoją częstotliwość,
• swoją amplitudę,
• swoją fazę ϕ_k.
Dlatego:
impuls trójkątny ma fazę — nie jedną, tylko całą strukturę fazową widma.
To jest dokładnie to, co mówi Fourier.
⭐ 6. „Faza oscylatorów” = faza składników widmowych
Każdy impuls — Gauss, trójkąt, cokolwiek — jest superpozycją oscylatorów o różnych częstotliwościach i fazach.
Dlatego:
• pojedynczy impuls ma fazę,
• tylko nie jest to faza „sinusoidy”,
• lecz faza jako złożona funkcja czasu, wynikająca z całej struktury widmowej.
⭐ 7. Najkrótsza definicja, którą możesz zapamiętać
Faza = położenie oscylacji na okręgu jednostkowym. Każdy impuls to suma oscylacji. Dlatego każdy impuls ma fazę, widmo i amplitudy, które tę fazę współtworzą.
w linku znajdzies animacje;
https://en.wikipedia.org/wiki/Unit_circle?utm_source=copilot.com
a ponizej jak dawno dawno temu liczono chords:
https://en.wikipedia.org/wiki/Ptolemy%27s_table_of_chords?utm_source=copilot.com
…
Cieciwa to po prostu struna łącząca dwa punkty na okręgu — dokładnie to, co dziś zapisujemy jako 2·R·sin(θ/2).
historycznie sinus to pół‑cieciwa, a nie „stosunek boków trójkąta
Nie wiem czy zauważyliście, że większość wiadomości w radiu i telewizji dotyczy wydarzeń z kraju i ze świata, które się ostatnio wydarzyły, a znacznie mniej tych które będą, lub mają szansę się odbyć w najbliższym czasie.
Iran żąda 300 miliardów dolarów odszkodowania za zniszczenia dokonane przez Izrael i USA. Mogę się założyć, że tej forsy nie dostanie, za to naloty na ten kraj stale są zapowiadane.
Prezydent Karol Nawrocki ma ofiarować Donaldowi Trumpowi złote spinki z okazji 80-tej rocznicy urodzin. Gdyby dorzucił jakiś brylant za miliard dolarów z pewnością znalazłby się w czołowej grupie wyróżnionych gości.
Większość wpisów na tym blogu dokonuje jeden z komentatorów. Nie będę wymieniał, bo znowu się doczepi jak rzep psiego ogona.
Rozpoczęły się mistrzostwa świata w piłce nożnej. Chyba wszyscy oglądali mecz Meksyku z Republiką Południowej Afryki. Trzech piłkarzy zostało przez sędziego wyrzuconych z boiska za faule. To będzie chyba rekord tych mistrzostw
@R.S.
Dzięki. Czyli faza jest tu jednym z parametrów chwilowego stanu danej oscylacji. Konkretnie odchylenia od umownego zera. W jakiejkolwiek płaszczyźnie czy przestrzeni.
Jeżeli badana oscylacja jest złożona, a tak jest na ogół w realu, to każda harmoniczna ma swoją chwilową fazę. Nie wiedziałem, że używa się zbiorczej nazwy dla faz wszystkich harmonicznych oscylacji.
R.S.
12 czerwca 2026 14:26
Wprowadzasz straszne zamieszanie tą „faza”. Furrier o częstotliwości widmie prawi nie „fazy”. Co innego pojedyńczy impuls, co innego ciąg tychże. Powiadasz taki impuls w ciągu ma dwie fazy? Ta druga powstaje jako skutek generacji kolejnego impulsu? Czy dlatego o funkcji skokowej (połowa impulsu w kształcie prostokąta) nic? A przecie każdy pojedyńczy impuls można jako superpozycję dwu tego typu funkcji przeciwnej „polarności” wygenerowanych z odpowiednim opóźnieniem traktować.
Zważ, wygenerujesz impuls , to ten idzie w świat po drodze się rozmywając. Znaczy ta Twoja „faza” takoż się rozmywa po kole jednostkowym wędrując czy jak? Inaczej mówiąc „faza” impulsu staje się funkcją czasu? Ciągłą, dyskretną lub „kusoczno gładką” zależnie od środowiska w jakim ten impuls podróżuje?
Powiedzmy NASA na księżyc impuls wysłała, ten jak to impuls kupy sie nie trzyma, po kosmosie się rozłażąc, czy na wzór meteorytu?
Teoretycznie „elegancko” matematycznie z tą fazą, dysertacje można, ale w do czego ją użyć w praktyce?
@Qba
Tak — dobrze to ująłeś: faza to parametr chwilowego stanu oscylacji. Ale jedna rzecz jest tu ważna.
Gdy sygnał jest złożony (a każdy realny jest), to:
• każda harmoniczna ma swoją fazę ϕ_k — gdzie k to indeks składnika widmowego,
• a „faza impulsu” to nie nazwa zbiorcza, tylko rzeczywista struktura fazowa widma.
To działa dokładnie tak, jak widmo amplitudowe:
• nie jest jednym parametrem,
• tylko funkcją amplitud wszystkich harmonicznych.
Analogicznie:
• widmo fazowe to funkcja faz wszystkich harmonicznych.
Czyli „faza impulsu” = pełna mapa ϕ_k, a nie pojedyncza liczba.
I co ciekawe — tą strukturą fazową można świadomie manipulować. Nie tylko w analizie sygnałów, ale w fizycznym świecie.
Jeśli masz wiele elementów anteny, to każdemu możesz nadać inną fazę sygnału. Wtedy fale z poszczególnych elementów:
• w jednym kierunku dodają się konstruktywnie,
• w innych destrukcyjnie.
Efekt: wiązka skręca w bok, mimo że antena stoi nieruchomo.
To ma swoją nazwę:
fazowanie wiązki — czyli beamforming.
To jest fundament działania anten fazowanych (antenna array, AESA).
Dawniej radar trzeba było fizycznie obracać o 360°. Dziś wystarczy zmienić fazy w elektronice — i wiązka „patrzy” gdzie chcesz.
To jest praktyczny przykład tego, że faza nie jest abstrakcją, tylko parametrem sterującym kierunkiem propagacji fali.
@Calvin
Można to ująć jeszcze prościej — na przykładzie sinusoidy.
Nieskończona sinusoida ma tylko jedną fazę
Jeśli rysujesz:
sin(ωt) to jej faza = 0.
Jeśli przesuniesz ją o minus π/2:
sin(ωt-π/2)
to faza = π/2 i wygląda jak cosinus.
Jedna sinusoida → jedna faza.
Ale gdy przerwiesz tę sinusoidę — faza przestaje być jedną liczbą
Weź tę samą sinusoidę i „obetnij” ją oknem: w(t) – w(t) to nie jest jedna funkcja — to cała rodzina okien: Hamming, Hanning, Blackman, rectangular (box), Kaiser, Tukey…
f(t)=sin(ωt)⋅w(t)
Natychmiast w widmie pojawia się zmiana np:
• ringing,
• rozszerzenie widma,
• i faza przestaje być jedną wartością.
Dlaczego?
Bo sygnał skończony nie jest już jedną sinusoidą, tylko superpozycją wielu częstotliwości:
Ciąg impulsów = widmo impulsu × widmo okresowości
Jeśli impuls powtarza się co T, to:
• widmo pojedynczego impulsu (złożone, z fazami ϕk) jest mnożone przez
• widmo okresowości (delta grzebień).
To daje dodatkową „fazę” wynikającą z tego, gdzie w czasie zaczyna się każdy impuls.
To nie jest ta sama faza, co fazy widmowe ϕ_k.
Impuls wysłany w świat faktycznie się „rozłazi”, bo różne częstotliwości mają różne prędkości (dyspersja). Ale to dotyczy kształtu impulsu, nie fazy.
Faza każdej harmonicznej ewoluuje liniowo:
ϕ_k(t)=ϕ_k(0)+ωkt
To nie jest „rozmywanie fazy po kole jednostkowym”.
To jest normalna propagacja fali.
powyzej napisalem o praktycznym zastosowaniu
A do czego faza służy w praktyce?
Do rzeczy bardzo konkretnych — i bardzo użytecznych:
beamforming — sterowanie kierunkiem wiązki radaru przez zmianę fazy
AESA — radary, które nie muszą się obracać
5G — formowanie wiązki w czasie rzeczywistym
interferometria — pomiary odległości z dokładnością do nanometrów
MRI — obrazowanie fazowe
optyka Fouriera — kształtowanie wiązek laserowych
Faza to nie ozdoba matematyczna, tylko parametr sterujący propagacją fali.
sam widzisz teraz ze abstrakcja choc bolesna ma praktyczne zasosowania
…
U mnie 100% wilgotnosci i 31C , wyjsc sie na dwor nie da, bo wapiry czekaja 🙁
…
@Calvin @Qba
Jeśli chcecie zobaczyć sygnał, którego faza naprawdę jest funkcją czasu, to najlepszym przykładem jest chirp. To sygnał, którego częstotliwość rośnie lub maleje, a więc jego faza:
ϕ(t)=2π(f_0(t)+k/2*t^2)
jest ciągłą funkcją czasu, a nie jedną liczbą.
W chirpie:
• faza rośnie nieliniowo,
• pochodna fazy daje częstotliwość,
• a zmiana fazy = zmiana częstotliwości.
plot chirpu
https://ts1.mm.bing.net/th?id=OIP.BIaw4frg9cOtn1mw3l7DxgHaFj&pid=15.1&o=7&rm=3
a jego brzmienie w czwartej minucie i 30 sec
4:30
https://jahrnull.substack.com/p/chasing-the-circle
Górą fraza,
Dołem faza,
A na zewnątrz, po obwodzie,
Duch przemieszcza się w narodzie.
Poznać można po wyrazie
Czy z narodem duch jest w fazie.
” Krew przelana na Wołyniu powinna być zaczynem nowego myślenia o stosunkach między naszymi krajami w obliczu imperializmu rosyjskiego.”
Tym zdaniem konczy Adam Szostkiewicz ostatni wpis. Jest to manipulacja typowa dla kupionych przez rzad dziennikarzy. Od kiedy imperializm rosyjski stal sie dla Polakow powiazany z tragedia wolynska? Lepiej dla pana redaktora aby nie handlowal krwia swoich rodakow w celach politycznych bo moze sie narazic rodzinom ofiar ukrainskiego ludobujstwa.
@Slawomirski,
a ja mam wrazenie ze „krew przelana…” uderzy z cala moca w portfele histerykuf polskich. Platnicy netto Slawomirski sa zmeczeni historiami histerykuf polskich o „ludobujstwie” 😀 pozdrufka, Seleuk
markot
11 czerwca 2026
21:49
system początkowo funkcjonujący rozprzęga się w miarę pojawiania się zdarzeń nieoczekiwanych,
To sformułowanie* i jednoczesne wyjaśnienie (w prostych żołnierskich słowach)
spodobało mi się. Serio!
Tym nie mniej już później, gdy wprowadzono tablice informujące o przyjeździe
te niekiedy gasły lub nie funkcjonowały w ogóle. Chyba mój pech.
* czytam cząstkowo wyjaśnienia @R.S. na temat faz, oscylacji czy chirp. Ale tutaj jestem Kubusiem Puchatkiem.
@Slawomirski,
abys zrozumial powage „krwi przelanej…” podaje Tobie polskie(???) zrodlo opisujace zmeczenie platnikow netto do bdgetu EU
https://kresy.pl/wydarzenia/polityka/polska-i-15-panstw-ue-zadaja-wiekszych-srodkow-na-regiony-i-rolnictwo/
Rozumiesz teraz Slawomirski czemu polscy przedstawiciele sa pomijani w zaproszeniach. Co opinie nadwislanska bulwersuje. Slawomirski, jak ktos smrodliwe pierdy puszcza caly czas, to bywa niezapraszany.
seleuk|os|
12 czerwca 2026
20:06
” a ja mam wrazenie ze „krew przelana…” uderzy z cala moca w portfele histerykuf polskich.”
A ja mam wrażenie że spadły na ciebie kosmicznie odległe skojarzenia.
@Piotr II,
nie mam ochoty wymyslac i wypisywac zadnych bonmotow(???). Zapytales mnie czemu Polska nie jest/ byla… pomimo… I co ja moge na to odpowiedziec?
Cele krotko, dlugofalowe i strategiczne (pokoleniowe cele) sa diametralnie rozne Polski i Skandynawii (N5). Ja to napisalem juz dziesiatki razy jak i dlaczego. Co nie zmienia faktu ze jestesmy sasiadami i mozemy korzystac z mozliwosci handlu czy turystyki czy uslug… W wszystkich dziedzinach. Ale bez glebszej wspolnoty politycznej. Czlonkowstwo w EU jest wystarczajaca wspolnota. Mam napisac rozprawe filozoficzna tu na blogu? Pzdr Seleuk
seleuk|os|
12 czerwca 2026
20:17
Ja pisze o upolitycznieniu masakry Polakow a nie o sporach o finansowych w EU.
P.S.
Nie ma narodow zlych i dobrych sa ludzie dobrzy i zli. Pan Szostkiewicz jak zawsze bawi sie w niezdrowa polityke.
@Slawomirski, Piotr,
ja doskonale zdaje sobie sprawe o czym Wy Panowie piszecie. Ale polityka to jest Sztuka i to jeszcze zbiorowa sztuka. Na wielu instrumentach i wielu srodkow wyrazu.
Czy to ja mam szukac polskich zrodel?
https://pism.pl/publikacje/stabilnosc-ukrainskiego-budzetu-na-2026-r-zapewniona-dzieki-pozyczce-od-ue
ktore sa tak jednostronne ze az zeby bola… 😀
Znajdzie sami jakie sa roznice miedzy opiniami publicznymni w krajach europejskich na temat Ukrainy. Jak ktos jest zainteresowany to specialnie trudne nie jest. Zachecam i pzdr, Seleukos
seleuk|os|
12 czerwca 2026
21:12
O czym ty piszesz ?
Czy ktoś szuka na siłę głębokiej wspólnoty politycznej ze Skandynawią ?
W jednym zdaniu piszesz o zmęczeniu podatników netto składkami do budżetu UE a zaraz w następnym o Wołyniu….groch z kapustą ? …czy słabszy dzień ?
seleuk|os|
12 czerwca 2026
21:31
Odpocznij od internetu.
@Piotr II,
ja pisze o calosci polityki. Sprawa czystek etnicznych w czasie i po WW2 jest zagadnieniem historycznym w Skandynawii. Roznice w polityce skand i polskiej sa (tylko ostatnie) nastepujace:
1/ polityka rolna i polityka spojnosci
2/ Mercosur
3/ finansowanie Ukrainy
4/ zbrojenia europejskie
5/ uchodzcy, migracje
6/ handel z Rosja a handel z Ukraina (pamietasz ukrainskie produkty rolne na drogach niedawno 🙂 )
Wymienilem Piotr jedynie niektore elementy piolityki. Znajdz szczegoly sam, to pouczajace. Mozde znajdziesz powod czemu „Wolyn” jest jakby malopopularny. A moze nie, jak bedziesz mial słabszy dzień 🙂
pzdr S
seleuk|os|
12 czerwca 2026
22:01
” Mozde znajdziesz powod czemu „Wolyn” jest jakby malopopularny. ”
Ale ja to rozumiem dlaczego u ciebie „Wołyń jest jakby małopopularny” …ale liczę na to że Ty również zrozumiesz że w Polsce jest inaczej…a przede wszystkim że aktualnie tę awanturę (którą uważam za szkodliwą) nie wywołała Polska.
Pozdrawiam
R.S.
12 czerwca 2026 18:28
Nie ma zgody na brak fazy w przypadku izolowanej oscylacji sinusoidalne. Oczywistym jest iż takowa w w każdym ze swych „punktów” fazę ma – co jako żeglarz deskowy powineneś wiedzieć – czy na fali szczycie czy też w jej dolinie.
Co do AESA, let’s not confuse phase aray with antena array. AESA to nie pojedyńcza scalona antena sterowana fazowo, ale array anten, sterowalnych oddzielnie. Zaś co do oscylatora i jego fazy: Jeśli reprezentacją takiego oscylatora jest zakotwiczony w poczatku układu współrzędnych wektor, którego koniec wędruje po „okręgu jednostkowym” to ta wędrówka nie musi być ani jednostajna prawo czy lewo skrętna, co oscylacje sinusoidalną reprezentuje. W tym, najprostszym z przypadków, można mówic o fazie n.p. w odniesieniu do czasu jaki upłynął od poczatku oscylacji, inaczej potrzeba przynajmniej dwu takich wektorów żeby o ich „fazie” rozprawiać.
Wszelako koniec rzeczonego wektora może na jaki tylko chce sposób po kole jednostkowym tańczyć, na przykład w koło Macieju szybkość jedynie zmieniając czy też na wzór wycieraczki samochodu mniej lub bardziej spazmatycznie. Ten twój „chirp” na przykład powstanie gdy wektor zaczyna wirować wokół z coraz to większą szybkością (kątową of course) zanim się raptownie zatrzyma w położeniu początkowym. Jeśli tu mowa o „zmianie fazy” to w odniesieniu do oscylacji o czętotliwości początkowej (t=0), jednej z poprzedzających (t=t- (delta t)) czy późniejszych (t=t+(delta t)).
O polu EM tyle, iż rozróżniać należy czy o takowym w t.zw. „punkcie przestrzeni” mowa czy w całkowitej wypełnianej przez niego przestrzeni. Jeśli pole się rozchodzi lub kurczy to w każdym z punktów zajmowanej przez nie przestrzeni faza będzie różna. Jeśli w miejscu stoi to o fazie, co oczywiście wówczas w każdym z w.w punktów ta sama będzie, można mówic jedynie w odniesieniu do tego co było zanim „stanęło”, lub będzie gdy dalej gdzieś pędzić zacznie. Ty się tu podstępnie powłujesz na przypadek gdy pole „odbija się od czegoś” i do domu wraca – znaczy fazę tego co sie odbiło w relacji do tego co pada, a nie samego siebie.
Kanada zremisowała z Bośnią i Hercegowiną 1:1
To drugi dzień mistrzostw świata w piłce nożnej i kolejna inauguracja tych mistrzostw po Meksyku, bowiem jest trzech gospodarzy (Meksyk, Kanada i USA).
Mecz był emocjonujący. Piłkarze grali szybko i ambitnie, nie obijali się na boisku, jak to bywa w meczach naszej drużyny.
Kanadyjczycy pierwsi stracili bramkę, przegrywali, ale nie dali za wygraną i ostatecznie mecz zremisowali.
Przy okazji chcę zwrócić uwagę na stadiony, na których rozgrywane są mecze.
Historyczny obiekt w Meksyku (stadion Azteca o pojemności 87 tys.), nowoczesna arena w Toronto, a na zakończenie odbędzie się ceremonia zamknięcia mistrzostw na stadionie w Nowym Jorku. Popatrzmy i podziwiajmy te inżynierskie konstrukcje.
PS. Po rozbudowie w 2010 roku stadion piłkarski w Toronto może pomieścić 45 tysięcy widzów
Calvinie,
no widzisz, na co Tobie przyszło — odświeżasz sobie kurs elektroniki i teorii sygnałów.
I bardzo dobrze, bo tu naprawdę nie ma magii, tylko klasyka.
… trzy różne pojęcia „fazy”, które w fizyce są rozdzielone:
Wróćmy na chwilę do czegoś, co na pewno znasz: diagramy Bodego (Bode plots).
Każdy analizator sieci, każdy analizator widma, każdy system sterowania pokazuje dwa wykresy:
• amplituda vs częstotliwość,
• faza vs częstotliwość.
To jest pełna odpowiedź częstotliwościowa sygnału lub układu.
I teraz klucz:
⭐ Sinusoida → jeden punkt na wykresie Bodego
Bo ma:
• jedną częstotliwość,
• jedną amplitudę,
• jedną fazę.
Dlatego sinusoida to jeden punkt na obu wykresach.
⭐ Impuls → CAŁY wykres Bodego, nie jeden punkt!
Impuls nie jest jedną sinusoidą. Impuls to superpozycja wszystkich częstotliwości:
f(t)=∑kAkcos(ωkt+ϕk)
Dlatego impuls:
• ma widmo amplitudowe rozciągnięte po całej osi częstotliwości,
• ma widmo fazowe φₖ dla każdego binu FFT,
• czyli generuje pełny, skomplikowany diagram Bodego, a nie „jedną fazę”.
To właśnie nazywamy strukturą fazową widma.
⭐ Chirp → jeszcze bardziej złożony diagram Bodego
W chirpie faza jest funkcją czasu:
ϕ(t)=2π(f0t+k2t2)
Dlatego jego widmo fazowe jest nieliniowe, a Bode wygląda jak:
• amplituda: szeroka,
• faza: zakrzywiona, rosnąca, zagięta.
To jest sygnał, który z definicji nie może mieć jednej fazy.
⭐ Najkrótsza puenta dla Ciebie, Calvin
• Sinusoida → jeden punkt na Bode.
• Impuls → cały wykres Bodego (amplituda + faza).
• Chirp → jeszcze bardziej złożony wykres Bodego.
• Struktura fazowa = φₖ dla wszystkich częstotliwości, nie jeden kąt.
Dlatego mówienie, że „impuls ma jedną fazę” jest tak samo sensowne, jak mówienie, że „mapa ma jedną współrzędną”.
Sygnał skończony lub impuls nie ma jednej fazy. Ma strukturę fazową widma:
Struktura fazowa sygnału = wykres φₖ = angle(Xₖ) dla wszystkich binów FFT.
Każdy φₖ to arctan2(Imₖ, Reₖ).
Tu przykład jak wygląda taka funkcja
https://ts2.mm.bing.net/th?id=OIP.y3FitVIsVPDSy2CJCKUtDAHaFj&pid=15.1&o=7&rm=3
⭐ (3) Faza pola EM w przestrzeni
To funkcja:
ϕ(r,t)
i nie ma nic wspólnego z fazą widmową sygnału.
⭐ Chirp
W chirpie faza jest funkcją czasu:
ϕ(t)=2π(f0(t)+k/2 *t^2)
i dlatego częstotliwość rośnie
⭐ AESA
AESA to antenna array, w której każdy element ma własny nadajnik/odbiornik i własną fazę. Dlatego można sterować wiązką elektronicznie.
na pewno znasz z optyki: płaską soczewkę Fresnela
bierze płaski front fali, modyfikuje lokalnie fazę (opóźniając różne fragmenty fali),
i w wyniku tego front fali zakrzywia się,
a wiązka zbiega się lub rozbiega.
To jest czysta inżynieria fazy.
soczewka Fresnela ma mapę fazową, a nie „jedną fazę”,
tak samo impuls ma strukturę fazową widma, a nie „jedną fazę sinusoidy”.
Piłkarze pokazują, że nie można odpuścić i dać za wygraną. Należy walczyć o swoje do końca.
Bierzmy przykład!
Nie zapominajmy!
R.S.
12 czerwca 2026
23:31
Czy Ty aby nie powtarzasz innemi słowy tego co ja piszę?
Calvin,
Jesli tak odbierasz moje przedstawienie, to jesteśmy zgodni.
Ja staram się utrzymywać formalizm, bez metafor.
W świat kwantowych dyskretnych korytarzy faz nie będę wchodził.
To jest terytorium, poważnych koncepcyjnych różnic pomiędzy “legacy” QM, gdzie faza była postulowana i liczeniem wymagającym milionów liczb znaczących.
Przy okazji tych eksperymentów numerycznych wyszło mi że komputery kwantowe tak jak je obiecywano do modelowania nowych biologicznych molekuł, to podobna ściema jak kolonie na Marsie.
Jest dobry dzisiejszy post Krugmana w Substack, na temat naszego trylionera.
Polecam.
Post Krugmana zaczyna sie futurystycznie:
Yesterday I took a short trip. I began with a ride on the local Hyperloop, which ran through a tunnel dug by Boring Company. Then I used my neural implant to summon a fully self-driving Tesla robotaxi. While enroute I read the latest news from the Mars colony.
…
https://paulkrugman.substack.com/p/elon-musk-human-ponzi-scheme
…
a ja tu o jakis fazach wypisuje…
uswiadomilo mi to ze zglupilem
@Piotr II,
gdybym ja, mial wymienic tylko jeden powod rozbieznosci miedzy polityka skandynawska i polska to (subiektywnie) bylby to ETS i ETS2. Polska jednym pociagnieciem (skarga do TSUE) chce zmienic 70lat transformacji energetycznej Skandynawow. Cos co jest jedna z wiekszych przewag tutejszej konkurencyjnosci. Od pierwszego embarga arabskiego z wysilkiem i kosztami. Gdzie trzy kluczowe argumenty polskie za likwidacja sa: wstrzymanie na transport i budynki (ETS2), zlikwidowac/ zaostrzyc limity (tzw linear reduction factor) i wstrzymac wprowadzenie CBAM. Na co zamienic?
Tu zadne ”wolynskie” argumenty nie trafia do Skand. Zadne. Nawet gdyby wnuka Szuchewicza i Bandery na prezydenta i premiera Ukraincy wybrali jutro i OUN uznali za jedyna legalna partie 🙂
Druga rzecz bardzo charakterystyczna Piotr, najostatniejsze
https://ecfr.eu/publication/home-alone-europeans-are-ready-to-defend-themselves/
Polska jest JEDYNYM krajem EU ktory chce zwiekszyc import broni amerykanskiej do Europy. Jedynym….
Co innego Piotr, moze wywolac dowolny polityk polski, na dowolnym spotkaniu EU, jak tylko ciche wspolczucie i poblazanie, jakby dla Down syndromu wspolczucie czy ciezkigo przypadku Aspergera. Co innego? A poklepywanie po plecach nic nie kosztuje. Prowadzenie polityki krajowej wewnetrznej na forum EU jest bardzo idiotycznym pomyslem, bardzo… I chec pisania pod polskie dyktando historii sasiadow, jeszcze glupszym…
pzdr Seleukos
R.S.
13 czerwca 2026 2:51
Nie odnoszę wrażenia żeś zgłupiał, jeno że w formalizm zbytnio się zapędzasz. Formalizm powstaje z metafor czyli na początku jest wyobraźnia. Osobiście jestem zdania, iż lepiej nie formalizować tego czego sobie wyobrazić nie można. Wzór dla jest dobry dla komputera pozbawionego wyobraźni. Nikt na palcach nmie policzy ileż to nonsensów z tego wyszło.
Bode nie po to swój plot wymyślił żeby sygnały opisywać, ale po to żeby pokazać jak się zmienia sygnał wędrujący przez układ (to się chyba tak po polsku nazywa). Po co mu to było? Ano musiał wzmacniacze o stabilnym wzmocnieniu budować, co negatywnego sprzężenia zwrotnego wymagało czyli użycia sygnału wyjściowego (wzmocnionego) celem stabilizacji wzmocnienia, lub jak kto woli uniezależnienia wartości wzmocnienia całego układu od mniej lub bardziej kapryśnych poszczególnych jego elementów. Ponieważ sprzężenie zwrotne jest kamieniem węgielnym automatycznej regulacji plot Bode karierę zrobił, a on sam do historii przeszedł. To była alfa i omega układów analogowych. W przypadku układów cyfrowych bardziej poręczną była „odpowiedź na skok jednostkowy” czy na „impuls Diraca”. Tu fazę zaczęto wyrażać jako „opoźnienie” – „dealy line” nie „phase shift line”. Impuls można traktować tak jak ten tramwaj, o którym tu tyle, znaczy operować opóźnieniem, lub też jako widmo częstotliwości czyli jego spectrum. Jednym tu innym tam wyobraźnia lepiej działa (jak się niejednokrotnie przekonałem Nadwiślanie w każdej sytuiacji mają swoistą propensity do widma).
Nieststy nie jestem w stanie pojąć z jakich to ważkich powodów propagację pola EM przeciwstawiasz propagacji sygnału. Muszę przeczytać jeszcze raz i lepiej sobie wyobrazić co tak naprawdę masz na myśli. Na wierszówki PK o Egolonie szkoda mi tracić czasu.
@R.S.
Zamieszanie związane z „fazą” wynika – według mnie – z konieczności formalizowania dla dalszych obliczeń. Faza staje się przez to jakby samodzielnym bytem, choć jest ciągle tylko parametrem. Podobny galimatias jest z pojęciem czasu. W sumie – brak sprzeczności ale zwiększa się niezrozumienie ze względu na rozjeżdżające się, używane języki. Bo matematyka jest językiem. Tylko i aż.
Korzystając z formalizmów, można by powiedzieć, że helikopter lata dzięki fazie. I rzeczywiście, podstawą jego powodzenia jest sterowanie fazowe, bo mechaniczna krzywka reguluje kąt natarcia (skręcenie w stosunku do płaszczyzny zerowej czyli powierzchni Ziemi) każdego płata śmigła w każdym punkcie obrotu wirnika. W ten sposób zmienia się złożona siła nośna (składowe pionowa i pozioma) tak, że śmigłowiec porusza się w wybranym kierunku przestrzennym.
Identyczną zasadę stosuje się w przypadku śrub napędowych statków/okrętów.
Aby było ciekawiej, to zasadę tę wykorzystuje się w drążeniu tuneli pod kable. Samo drążenie jest wierceniem (ruch obrotowy przekazywany do głowicy systemem połączonych rur) natomiast zmiana kierunku drążenia następuje „pukaniem” we właściwym momencie obrotu w jeden punkt na obwodzie głowicy, czyli w odpowiedniej fazie. Działa.
@seleuk|os|
Podziwiam Twoją cierpliwość dowodzenia tego, że historia nie jest czasem teraźniejszym, a tym bardziej przyszłym.
Kiedyś sformułowałem to tak:
W małżeństwie winne są zawsze obie strony,
Czyli żona oraz matka żony.
Gdyby można było zatrzymać to czego się zatrzymać nie da, wszelkie fale i fazy mogły by zostać do tego wykorzystane, chociaż konia z rzędem temu kto krótko wyjaśni skąd te pomysły i po co, skoro ludzie powtarzają stale te same błędy.
Dzisiaj w radiu przekazano taką wiadomość. Na jednej posesji dzieci rozpaliły ognisko używając do tego benzyny z kanistra. Gdy zapalił się pojemnik z benzyną chłopiec zaczął nim machać. Oblał przy tym kolegę, który mocno poparzony trafił do szpitala.
To byli ośmiolatkowie.
Chyba do nich nie dotarło, że nie należy dolewać benzyny do ognia, a w każdym przypadku należy oddalić się od miejsca pożaru, a nie machać płonącym kanistrem z benzyną.
Gdy zapaliła się smoła w beczce, a dym unosił się na kilka metrów w górę, mężczyzna zdjął kufajkę i zasłonił otwór.
Było po pożarze. Byłem dzieckiem i nie mogłem wyjść z podziwu jak szybko i sprawnie można reagować na groźnie wyglądające zjawisko
Calvinie, Qbo — to jest właśnie sedno całej różnicy między naszymi językami. Metaforami, intuicją, opóźnieniami, tramwajami, kablami i „pukaniem w głowicę wiertła” nie da się rozwiązać problemów, które wymagają formalizmu widmowego.
Dlatego nasze zdania mogą brzmieć podobnie, ale mówimy o dwóch różnych światach.
Model z kablem jest poprawny — ale tylko dla jednej częstotliwości
To jest model sinusoidy:
• jedna częstotliwość,
• jedna faza,
• jedno opóźnienie,
• jedna prędkość fazowa.
I w tym zakresie wszystko działa.
⭐ Ale impuls to superpozycja wielu częstotliwości
Impuls ma:
• różne częstotliwości,
• różne fazy widmowe,
• różne prędkości grupowe,
• różne czasy koherencji.
Dlatego:
• opóźnienie opisuje tylko przesunięcie,
• ale nie opisuje rozmycia,
• nie opisuje interferencji,
• nie opisuje dyspersji,
• nie opisuje rekonstrukcji frontu falowego.
Tu właśnie potrzebne są widma fazowe
Calvin sam to napisał wcześniej: rising edge impulsu ma różne częstotliwości
I to jest dokładnie to:
jeśli impuls ma różne częstotliwości, to musi mieć różne fazy widmowe.
A różne fazy widmowe → różne prędkości grupowe → dyspersja → rozmycie → interferencja.
To jest pełny formalizm, którego nie da się sprowadzić do „opóźnienia w kablu”.
Model kablowy nie jest błędny — jest po prostu zbyt prosty, żeby opisać interferencję, dyspersję, holografię, Michelsona, światłowody i propagację pola EM.
Impuls to superpozycja częstotliwości, więc wymaga faz widmowych, nie intuicji czasowej.
I gdy przejdziemy do Mechaniki kwantowej to jest prawdziwe nieszczescie
Bo jeśli usuniesz fazę z równania falowego, to:
QM jest pełna „magii”, „paradoksów” i „niespodzianek”
interferencja staje się „dziwna”,
koherencja staje się „magiczna”,
superpozycja staje się „filozofią”,
splątanie staje się „kosmiczną świadomością”,
a tunelowanie staje się „paradoksem”.
To nie są paradoksy fizyki — to są artefakty utraty fazy.
I stąd biorą się wszystkie kocopoły filozoficzne, które narosły wokół QM przez sto lat.
Szanowny @Wyborco12,
ktoremu się wydaje, że prezydent Ukrainy powinien stanąć w prawdzie raz na zawsze wyłuszczyć swoje rozumienie spraw z przed 80 lat. To jest wystarczajaca i jedyna deklaracja prezydencka potrzebna 🙂
https://www.consilium.europa.eu/en/press/press-releases/2026/06/12/statement-by-president-von-der-leyen-and-president-costa-on-the-agreement-to-open-the-first-accession-negotiation-cluster-with-ukraine-and-moldova/
a zaden kraj na swiecie (a juz szczegolnie w Europie kraj) nie ma najmniejszego prawa zadac pisania historii sasiadow wedlug wlasnego widzimisia. Zaden kraj, Szanowny Wyborco, takiego prawa nie ma…
pzdr Seleukos
Zanim pojde karmic glodne kleszcze i komary to cos do przemyslenia dla edukatorow akademickich i praktykow fizyki wszelkiej masci:
Istnieje gigantyczna luka kulturowa w fizyce:
• między fizyką konstruktywną (która patrzy na rzeczywistość krok po kroku, dyskretnie, geometrycznie),
• a fizyką analityczną (która chce mieć ładne równania, gładkie funkcje i zamknięte formuły).
I ta luka powoduje, że fizyka od 100 lat używa narzędzia, które nie nadaje się do opisu mikro geometrii: funkcji Gamma.
⭐ Dlaczego Gamma dominuje 70% fizyki?
1. Analytic continuation — kult gładkości
Fizycy kochają funkcje gładkie, bo:
• łatwo je całkować,
• łatwo je kontynuować w liczby zespolone,
• łatwo nimi manipulować.
Gamma jest gładka, elegancka, „ładna”. Ale gładkość zabija informację o dyskretnej geometrii.
To tak, jakbyś wygładził spiralę DNA do jednego walca i powiedział: „działa”.
2. S matrix i Regge — tradycja, której nikt nie kwestionuje
String theory zaczęła się od amplitudy Veneziano:
A(s,t)=Γ(−α(s))Γ(−α(t))Γ(−α(s)−α(t))
I od tego momentu Gamma stała się dogmatem. Pokolenia fizyków uczono, że:
• Gamma = prawda,
• minusy = „kwantowe dziwactwa”,
• odbicia = „magia analityczna”.
Nikt nie zapytał, czy Gamma w ogóle potrafi opisać helikalną strukturę spinora.
3. „Good enough” — kultura przybliżeń
W termodynamice i statystyce:
• liczy się średnia,
• liczy się limit,
• liczy się makro zachowanie.
Tam Gamma działa. Ale to jest mapa niskiej rozdzielczości.
Nie zobaczysz na niej:
• chiralości,
• helisy,
• dyskretnych korytarzy fazowych,
• struktury spin 1/2.
⭐ Co jest problemem?
Gamma nie widzi:
• dwóch helis,
• dodatniej skrętności,
• dyskretnej pamięci geometrycznej,
• topologii spinora.
Gamma jest jednoręka. Hull spiral jest dwuręczna.
Gamma daje odbicie, nie chiralość.
⭐ Dlaczego to jest poważne?
Bo fizyka używa Gamma do rzeczy, do których Gamma się nie nadaje.
1. Fundamentalna geometria kwantowa
Każdy papier, który próbuje wyprowadzić:
• spin,
• masę,
• helikalność,
• strukturę spinora,
• geometrię przestrzeni,
a używa Gamma — jest fundamentalnie błędny.
Gamma niszczy:
• połowę informacji,
• chiralość,
• helikalność,
• dyskretną strukturę.
2. Makro fizyka działa, ale jest ślepa
Statystyka, termodynamika, QFT w limicie → działają.
Ale to jest jak patrzenie na świat przez rozmazaną szybę.
Widzisz:
• temperaturę,
• ciśnienie,
• średnie energie.
Ale nie widzisz:
• geometrii,
• korytarzy fazowych,
• dyskretnej struktury,
• prawdziwej natury spinora.
⭐ Wielka ślepota fizyki
Fizyka zbudowała dom z kart:
• renormalizacja,
• nieskończoności,
• minusy znikąd,
• „spooky action”,
• „paradoksy”,
• „magiczne” własności spinora.
To nie są paradoksy natury. To są artefakty złego narzędzia matematycznego.
Gamma jest zbyt gładka, żeby widzieć prawdziwą geometrię.
⭐ Wersja „pod strzechy” — jedno zdanie
Fizyka od 100 lat używa funkcji Gamma, bo jest wygodna, ale Gamma wygładza i niszczy dyskretną, helikalną, dwuręczną strukturę przestrzeni.
Dlatego fizyka widzi paradoksy tam, gdzie naprawdę jest czysta geometria.
W fizyce klasycznej fala ma dwie części:
amplitudę,
fazę.
Faza mówi:
gdzie fala jest w cyklu,
jak interferuje,
jak się dodaje,
jak się znosi,
jak się propaguje.
W QM funkcja falowa to:
=exp(i )
I co robi „legacy QM”?
bierze |ψ|², psi kwadrat
wyrzuca φ, fi
mówi: „to tylko prawdopodobieństwo”.
Czyli:
wyrzuca połowę informacji,
wyrzuca interferencję,
wyrzuca koherencję,
wyrzuca strukturę,
wyrzuca geometrię,
wyrzuca chiralość,
wyrzuca helikalność,
wyrzuca pamięć układu.
A potem dziwi się, że:
tunelowanie jest „magiczne”,
splątanie jest „spooky”,
superpozycja jest „paradoksem”,
interferencja jest „nielokalna”,
spin jest „dziwny”,
faza Berry’ego jest „mistyczna”.
To nie są paradoksy natury.
To są paradoksy wynikające z amputacji fazy.
R.S.
13 czerwca 2026 13:51
W odległych czasach zabiegania o względy Kuttersmukke stanąłęm wobec wyzwania polegającego na przetłumaczenia z polskiego następującego tekstu:
„Aczkolwiek wydawać by się mogło iż przejsciowe kataklizmy wpływają hiperbolicznie na kompleks zjawisk organicznych, jednakowoż izastazja eperiogenetyczna zupełnie nie akumuluje powyższych subiflukcji.”
Oczywistym celem było wykazanie, iż nie władam jeżykiem polskim w stopniu zasługującym na akceptację w środowisku.
Teraz Ty podobnie:
„Impuls to superpozycja częstotliwości, więc wymaga faz widmowych, nie intuicji czasowej.”
Coż można na takie dictum? Chyba tylko:
„Na początku były ciemnośc i chaos, pole EM unosiło sie nad wodami. I rzekł Pan: „Niech stanie się światłość” częstotliwość na obraz swój i podobieństwo tworząc i ducha w nią tchnąc i pole EM propagować poczęło a światłość się stała. Wówczas Pan z częstotliwości żebro wyjął i fazę z niego stworzył żeby częstotliwości towarzyszyła. Faza niecną sie okazała, za podszeptem krytarza tunelowego foton z drzewa poznania zdjęty częstotliwości podsunęła, która to w naiwności swojej go spożyła. Pan poznał, iż źle się dzieje, Teorię Wszystkiego posłał mieczem ognistym częstotliwość z fazą z raju wypędzić …”
Nie mam w zwyczaju śrub młotkiem wkręcać, ani też kluczem francuskim gwożdzi wbijać, więc przy swoim zrozumieniu EM z przyległościami pozostanę. Jak dotąd służyło mi dobrze, a nie ma co starego psa nowych sztuczek uczyć, co w niczym nie u mniejsza mego życzliwego podziwu dla Twych w tym kierunku wysiłków.
Co to jest „izastazja eperiogenetyczna”? Albo „subiflukcja”?
„Jeżyk polski” w wydaniu amerykańskim? Znaczy włosy dęba?
… czy Tuwim?
zaginiony fragment poezji lingwistycznej lub manifestu awangardowego?
Calvin,
Telewizję, radio na lampach stworzono bez tego o czym piszę.
Zasług nikomu nie odbieram.
Wręcz przeciwnie.
Zrobiono nukes, wysłano małpę w kosmos i wróciła
Nawet komputer stał się jak widelec, a odpowiednio zaprogramowany potrafi polować i zabijać.
Piszę o tym, że pewne koncepcje i axiomaty zaprowadziły nas w zaułek poznawczy.
I ta ślepa uliczka czy korner, mądrzejsi niż ja fizycy, niestety jest ich garstka, zaczynają dostrzegać.
Ale jak ktoś głowę wychyli tak jak Sabina H , to po głowie obrywa i wyrzucono ją poza nawias środowiska.
Inny przykład, który mam nadzieję niedługo pokazać dotyczy niefizyczności przestrzeni Hilberta, czekam aż przez recenzję przejdzie.
…każdego poranka zalewany jestem dziwactwami w postaci czarnej materii i innymi rewelacjami i powiem szczerze, nie oczekuję że to co napisałem coś zmieni. Taki naiwny nie jestem.
Z interesujących dzisiaj wiadomości była ta w której udającemu się na uroczystość 80-tych urodzin Donalda Trumpa prezydentowi Karolowi Nawrockiemu radził polski premier Donald Tusk aby nie dał się zamknąć w klatce (bo mogą być lepsi).
Rocznica urodzin amerykańskiego prezydenta ma obfitować w liczne niespodzianki. Kto będzie walczył w klatce tego nie wiem, ale do USA przybędzie wielu prezydentów i może któryś pójść na całość.
Specjalnie dla tych walk została przygotowana arena w pobliżu Białego Domu. Będzie się działo jak w czasach Nerona w Cesarstwie Rzymskim. To już jutro
R.S.
13 czerwca 2026
16:18
” Gamma jest zbyt gładka, żeby widzieć prawdziwą geometrię.”
Funkcja Gamma zaliczana jest do funkcji „specjalnych”…to może jak radzi Calvin, nie używać młotka tam gdzie trzeba wkręcić śrubę i użyć innych funkcji specjalnych.
Trochę ich jest.
seleuk|os|
13 czerwca 2026
15:40
„……a zaden kraj na swiecie (a juz szczegolnie w Europie kraj) nie ma najmniejszego prawa zadac pisania historii sasiadow wedlug wlasnego widzimisia ”
Prawda…to dość banalne stwierdzenie.
Ale do wyrażania swojej opinii to chyba ma ? Czy nie ?
A jak ta historia sąsiadów dotyczy własnych obywateli….. to też nie ?
markot
13 czerwca 2026 18:18
„język polski w amerykańskim wydaniu”
Reagujesz na wzór tego emigracyjnego Polonusa z wyższej półki, który usiłując dziewczynie mnie obrzydzić rzeczony tekst wymyślił.
Na wypadek gdybyś nie wiedział:
– Isostasy: vertical motion of the Earth’s crust due to changes in pressure
– Epigenetics: the study of changes in gene expression that occur without altering the DNA sequence
– Subduction: a geological process in which one edge of a crustal plate is forced sideways and downward into the mantle below another plate.
„izostazja epigenetyczna” to powolne, pionowe ruchy skorupy ziemskiej
Czyli jak śpiewali Starsi Panowie: „Spinoza nie imię to dziewczyny, Spinoza to nie z importu lek, Spinoza nie nazwa to rosliny…
Manbo Spinoza
https://www.youtube.com/watch?v=2p0DuQV_XyY
@Piotr II
odpowiedz mozesz znalezc jesli wprowadzisz prompt:
Why do we use the Gamma function instead of another interpolation of the factorial? -> https://share.google/aimode/UnCtmYElKuGisRJ3W
@@
BTW
A i owszem jutro urodziny, bylyby juz 108.
https://en.everybodywiki.com/Jan_Sobczy%C5%84ski?utm_source=copilot.com
Niestety w Wikipedii, hasło zostało zdewastowane. 🙁
Calvin
napisałeś jeżyk polski Stąd pytanie o fryzurę 😉
Poza tym nie wiem, czy chodzi ci o procesy epejrogenezy czy o epigenetykę
Subdukcja to nie subiflukcja
A izastazja eperiogenetyczna to już kompletny potworek pojęciowy.
Izostazja epigenetyczna sugeruje dostosowanie organizmów bez zmian w DNA do nowych warunków klimatycznych i wysokościowych, a ty mi tu wciskasz, że to powolne, pionowe ruchy skorupy ziemskiej
O postglacjalnych ruchach izostatycznych pisałem tu niedawno przy okazji dyskusji z Seleukiem o wikingach pogrzebanych wraz z łodziami na wydmach w Estonii. Pewnie nawet nie zauważyłeś.
To jest blog naukowy, więc warto być trochę precyzyjnym w pisaniu i uważnym w czytaniu. I jeśli stosuje się neologizmy, to warto podać ich definicję.
Ciekaw jestem badań stwierdzających zmiany epigenetyczne w organizmach, których środowisko naturalne podnosi się lub opada o kilka milimetrów na rok. W Zatoce Botnickiej to jest 1 metr na sto lat. W górę.
Ocenia się, że do odzyskania stanu sprzed zlodowacenia brakuje jeszcze ok. 100 metrów.
Termin „izostazja” odnosi się do Ziemi i geologii, natomiast epigenetyka to termin biologiczny i jeśli mowa o organizmach i ich dostosowaniu, to mówimy o homeostazie.
Jeśli ruch tektoniczny dużego obszaru w górę lub w dół zachodzi bardzo powoli i spokojnie to mówimy o epejrogenezie lub ruchach epejrogenicznych, ale nie epigenetycznych.
markot
13 czerwca 2026 22:39
Masz rację pod tym względem in język nie jeżyk. Powinienem był zauważyć. Co do całej reszty nie bardzo rozumiem dlaczego mas do mnie pretensję o tekst, który kto inny wymyślił mając na celu pognębienie rywala. Natomiast całkowicie zgadzam się z tym, iż należy być choć trochę uważnym w czytaniu.
Szwajcaria remisuje z Katarem!
Tego chyba nikt się nie spodziewał
Markot
Masz jutro votation.
Nie zapomnij
Ahasverus
Mój głos już oddany. Jutro po południu już będzie wiadomo.
Na razie pakuję się do Polski, choć nie wiem, czy zniosę część towarzystwa, z którym mam się spotkać 🙄 Na dodatek ma być upalnie i susza, a spotkanie daleko od wszelkich akwenów 🙁
Calvin
Cytowałeś ten tekst z pamięci, czy masz go na piśmie od owego rywala?
Zdumiało mnie po prostu to pseudonaukowe pomieszanie pojęć i dziwne neologizmy, a twoja próba tłumaczenia mi „z polskiego na nasze” niczego nie wyjaśnia.
Translator robi to samo czyli po angielsku próbuje nadać sens bełkotowi zamiast powiedzieć: napisz to najpierw poprawnie po polsku.
Prawie jak swego czasu interpretowanie wywiadów z Wałęsą. Polscy dziennikarze zazdrościli zagranicznym, bo tamci dostawali sensowne wersje jego bezładnej paplaniny.
Jutrzejsza jatka na rynku przed Białym Domem będzie, zjawiskiem absolutnie odrażającym, gorszym niż walki psów.
Organizatorzy i uczestnicy powinni dostać długoletnie kary więzienia.
Dla większej uciechy gawiedzi, zawodnikom należy rozdać przedmioty ostre.
Trzymajcie kciuki za Narcissus’a.
Permanent Accidents in Cage Fighting
There is no official, publicly available national record of the total number of permanent injuries in cage fighting. The U.S. Bureau of Labor Statistics (BLS) and Occupational Safety and Health Administration (OSHA) track workplace injuries and fatalities, but their data are based on employer reporting and cover a wide range of industries, not sport-specific combat sports like cage fighting
czyli wszystko w porzadku, czysty bezwypadkowy sport.
To tylko taka rozrywka.
ale ale, tam w klatce walcza przeciez zwierzta, t niezgodne z PETA
Rzeczywistość medyczna i biologiczna w klatce wygląda zupełnie inaczej. Dlaczego „brak danych” w statystykach pracy to fikcja?Walki w klatce (MMA) to nie jest standardowa „praca etatowa” i zawodnicy rzadko są klasyfikowani jako zwykli pracownicy zgłaszani do urzędów pracy. Zamiast tego realne, trwałe uszczerbki na zdrowiu są rejestrowane przez lekarzy sportowych i neurologów:CTE (Przewlekła Encefalopatia Urazowa): To najgroźniejszy, nieodwracalny skutek. Kumulacja mikrowstrząsów mózgu dosłownie niszczy tkankę nerwową. Prowadzi to do przedwczesnej demencji, depresji i problemów z mową w późniejszym wieku.Trwałe uszkodzenia stawów i wzroku: Odklejone siatkówki (od ciosów w oczy) oraz całkowicie zniszczone więzadła w kolanach i łokciach (od dźwigni, których zawodnicy nie odklepali na czas) to codzienność, która zostaje z nimi na całe życie po zakończeniu kariery.
Gdzie jest PETA? Organizacje ochrony zwierząt takie jak PETA zajmują się sytuacjami, w których zwierzęta są zmuszane do walki lub rozrywki (jak walki kogutów, psów czy tresura w cyrkach) i nie mają możliwości odmowy. Ponieważ ludzie w klatce robią to dobrowolnie (i najczęściej za ogromne pieniądze), z perspektywy prawa i etyki ochrony zwierząt nie ma tu podstaw do interwencji.
To jest chory swiat!
1. Granica zgody (Zabójstwo a Sport)W większości systemów prawnych na świecie (w tym w Polsce czy w USA) nie można wyrazić skutecznej zgody na własne zabójstwo lub ciężkie okaleczenie.Jeśli podpiszesz umowę, że ktoś ma Cię zabić na stadionie, a ta osoba to zrobi, to przed sądem wciąż odpowie za zabójstwo.W polskim prawie istnieje nawet osobny paragraf (Art. 150 Kodeksu Karnego) dotyczący zabójstwa na żądanie i pod wpływem współczucia, ale to wciąż jest przestępstwo zagrożone karą więzienia. Żadna umowa cywilnoprawna ani biletowana publiczność tego nie zmienia.2. Kontratyp sztuki sportowejDlaczego więc zawodnicy MMA czy boksu nie idą do więzienia za łamanie kości lub nokauty? W prawie funkcjonuje pojęcie kontratypu (w tym przypadku kontratypu uprawiania sportu).Jest to wyjątkowa sytuacja, w której czyn normalnie uznawany za przestępstwo (np. pobicie) traci cechy bezprawności, ale tylko pod bardzo surowymi warunkami:Zasady gry: Walka musi odbywać się według ściśle określonych i zatwierdzonych reguł (zakaz uderzeń w tył głowy, zakaz atakowania krocza, obecność sędziego, który natychmiast przerywa walkę).Cel sportowy: Intencją musi być sportowa rywalizacja, a nie chęć trwałego okaleczenia lub uśmiercenia przeciwnika.Zgoda na ryzyko: Zawodnik zgadza się na ryzyko wpisane w sport, a nie na dowolne akty przemocy. Jeśli zawodnik MMA wyciągnie w klatce nóż albo będzie bił nieprzytomnego rywala po przerwaniu walki przez sędziego, odpowie za to karnie jak każdy inny człowiek na ulicy.3. Dlaczego walki zwierząt są nielegalne, a MMA legalne?Wracając do Twojego porównania z PETA i zwierzętami – równe traktowanie ludzi i zwierząt w tym kontekście rozbija się o intencję i system prawny:Ludzie w klatce: Mają pełną zdolność do czynności prawnych. Mogą w każdej chwili zrezygnować, „odklepać”, uciec z klatki lub zerwać kontrakt.Zwierzęta (np. walki psów): Są zmuszane do walki, która niemal zawsze kończy się śmiercią lub agonią. Nie mają pojęcia o „regułach sportu”, nie mają opieki medycznej, która przerwie walkę przy pierwszym rozcięciu, i nie czerpią z tego żadnych korzyści. Dlatego prawo traktuje to jako czyste okrucieństwo i znęcanie się.
To ja juz wole zajmowac sie fazami!!!
markot
14 czerwca 2026 0:07
Wyzwanie było werbalne. Ponad 70 lat temu. Do dziś nie mam wątpliwości, że to był stek nonsensów skomponowany ad hoc w oczekiwaniu, iż dam się nabrać i będę próbował zrozumieć. Uważnie czytając powieneneś był zauważyć w jakim kontekście go użyłem – „Impuls to superpozycja częstotliwości, więc wymaga faz widmowych, nie intuicji czasowej.” Gdy piszesz na amerykańskim keyboard używając wersji „Polish programmers”, to różnica między „językiem” a „jeżykiem” sprowadza się do milisekundowego opóźnienia w naciśnięciu prawego „alt”, czegoś jak przypuszczam nieświadom.
@Piotr II, 13 czerwca 2026, 21:35,
„kazdy” moze wyglosic dowolna opinie, to oczywiscie dosc banalne. Ale u ciocibabci na imieninach. Dla wzmocnienia efektu, wzmocnienia wyrazu, moze nawet jaki mebel antyczny lub mniej antyczny zdemolowac. Po „spozyciu” ofkors i u rzeczonej ciocibabci…
Polityk nie moze Piotr wyglaszac dowolnych opinni, aczkolwiek „wielcy” nadali sobie takie prawo (Kaduka). Za pretext obrone biorac obywatelow przed zakusami, czy to w Ukrainie, Grenlandi czy innej Kargulenie tajwanskiej… Tusk jednak Piotr, do „wielkich” nie nalezy i dlatego nie zostal zaproszony ani do Londynu ani do Tallina (od czego zaczelismy przekomarzanki). Gdyz ani w Londynie ani w Tallinie nie ma onze Tusk, ciocibabci. Moze tez wypasc, ze za plecenie bzdur wczesniej, pojdzie on siedziec w Wronkach. Co byloby ukoronowaniem dzialalnosci politycznej kaczego pazura…
Mysle ze lapiesz niuans, pzdr Seleuk
Markot
No to odwagi 😉
Stara a jurna i sensowna pra ciotka mojej Frau (zmarła w pełnej świadomości w 104 roku życia) mówiła: patrz na to co dobre i odrzucaj na bok to co złe. Tak rób w Polsce. Czasami trudno
Na moje własne samobójcze zaproszenie gościłem na Karaibach w naszym domu na morzem przyjaciółkę z roku ze studiów w Krakowie. Byla 3 tygodnie zeswoim durnym i zarozumiałym mężem. Dałem im samochód i « maison d’amis « przy willi. Byłem potem dwa razy w Krakowie i nigdy nie miała czasu, aby mnie spotkać La reconnaissance est une maladie des chiens, non transmissible à l’homme.
Google źle tłumaczy. Powinno być
Wdzięczność jest chorobą psów, niezakaźną dla ludzi
Dobrego dnia wszystkim I wyrazy współczucia fanom ekipy Suisse po meczu
W telewizji o emerytach i emeryturach
Dziennikarz pytał parlamentarzystów w sejmie. Zdziwione miny posłów i wymijające odpowiedzi. Chyba pytał nie tych co trzeba.
Donald Trump obchodzi 80-te urodziny i jeszcze nie jest na emeryturze.
Król Karol obchodził 77. urodziny. Ten sprawuje swój urząd dożywotnio. Była parada. To zawsze dobrze się ogląda.
Gorącym tematem w sejmie były emerytury dla artystów. Nie jest to duża grupa emerytów, ale trudno o porozumienie bo chodzi o pieniądze, a emerytów przybywa.
Spada liczba ludności w Indiach. Szwajcaria ogranicza liczbę mieszkańców do 10 milionów obywateli. To dyskryminacja. Polska się wyludnia. To niepokoi władze.
Pogoda kiepska. Zwykle czerwiec był cieplejszy z przewagą słonecznych dni.
Ahasverus
55 procent powiedziało: NEIN! 😎
@ls42
Odetchnij, Szwajcaria nie ogranicza, to tylko partia SVP ma takie zapędy, ale właśnie dostała kosza od narodu.
PS
Pogoda też się we Wrocławiu poprawi. Na moje nieszczęście przyszły tydzień będzie w Polsce upalny 🙁
Is
Szwajcaria ogranicza liczbę mieszkańców do 10 milionów obywateli. To dyskryminacja
…
Dlaczego mówisz : dyskryminacja ?
Tak ja Ty u ciebie, tak i społeczeństwa, mają prawa zapraszać i gościć kogo chcą.
I suwerenny naród, demokratycznie, powiedział nein na pytanie w referendum. Bo nie jest to jedynie kwestia gościnności lecz też ekonomii kraju i to chyba było decydujące.
Calvin
różnica między „językiem” a „jeżykiem” sprowadza się do milisekundowego opóźnienia w naciśnięciu prawego „alt”, czegoś jak przypuszczam nieświadom.
Coś za dużo przypuszczasz pod moim adresem 🙄
Rozbawił mnie ten „jeżyk” w kontekście nonsensownej reszty, a oryginalnego „wyzwania” najwyraźniej nie zrozumiałeś, czemu się wcale nie dziwię. J
Aczkolwiek wydawać by się mogło iż przejsciowe kataklizmy wpływają hiperbolicznie na kompleks zjawisk organicznych, jednakowoż izastazja eperiogenetyczna zupełnie nie akumuluje powyższych subiflukcji.
To by mógł napisać Mark Twain redagując Gazetę Rolniczą, ale na pewno nie ma tu mowy o powolnych ruchach skorupy ziemskiej ani o subdukcji, raczej o nagłych zdarzeniach (kataklizmy) i fluktuacjach w sferze biologicznej nimi wywołanych.
Jeśli sądzić, że gość nie był jednak zwyczajnym złośliwcem i plótł androny, ab sprawdzić, czy konkurent doszuka się w tym sensu 🙄
Osoba znającą dobrze język polski plus terminologię naukową na poziomie szkoły średniej bez wahania wyśmiałaby ten bełkot i poprosiła o prawidłowo sformułowany, sensowny tekst bez neologizmów. Najlepiej na piśmie.
Calvin
Poza tym to dziwny sposób sprawdzania znajomości polszczyzny przez żądanie przetłumaczenia na angielski (amerykański?) tekstu złożonego w ponad 1/3 z wyrazów obcych i zaledwie 22 słów w sumie.
Może chodziło o znajomość aczkolwiek i jednakowoż? 😆
markot
14 czerwca 2026 14:11
Być może. Dzisiaj zwróciłbym uwagę, iż do „aczkolwiek” lepiej pasuje „wszelako”. Wówczas takim jeżykiem w języku polskim jeszcze nie byłem. Co reszty. Do high school chodziłem w Kaliforni, a z językiem polskim zetknąłem się po raz pierwszy w niecałe półtora roku wcześniej mając w ciągu tego czasu ograniczone możliwości posługiwania się nim w konwersacji. Żądać ode mnie ten gość niczego ode mnie nie mógł, mógł jedynie proponować. Zatem, posługując się hiszpańskim w meksykańskim wydaniu, w odpowiedzi zapytałem go skąd ten tekst pochodzi. Zbaraniał i na tym się skończyło. Istotnym było to, że Kuttersmukke podpadł, a jej Alzatian Cień i tak go nie lubił, co było ważne bo kogo nie lubił, temu nie pozwalał się do niej zbliżyć.
A tak na marginesie. Czytam Rzepie: „AI spadło nam z nieba. Uratuje dziennikarzy, media i pijarowców”. Pijarowców? Speców od PR pobekujący na wzór owiec? Od czasu gdy na Nadwiślu abecadło z pieca spadło „W” z uporem stoi do góry dnem i udaje, że jest „M”.
powinno być „Czytam w Rzepie”. Choć wesołe jest życie staruszka to jednak nie tylko wzrok już nie ten.
Swiss w rozkroku stanęło. Prawa noga w Bewahren was wir leben, lewa w Kaine 10- Millionen Schweiz. Teraz się okaże gdzie portfel.
Jeszcze gorzej tu u nas. Pielgrzymki do Washington DC ciagną naparzanki w klatce oglądać. Czyżby na wzór głowy państwa naród spsiał do szczętu?
Calvin
No i widzisz, psi nos rozstrzygnął sprawę 😎
Zwierzęta domowe nadają się świetnie do weryfikacji gości i tzw. kandydatów.
„Pijar” w znaczeniu PR funkcjonuje w potocznej polszczyźnie już od dłuższego czasu, ale że i gazety schodzą do tego poziomu to jest smutne signum temporis 🙁
A referendum?
Populiści przegrali grę w ksenofobię i dobrze im tak.
Co nie znaczy, że duża liczba głosujących ZA zostanie zlekceważona. Bo sygnał jest wyraźny i zostanie wykorzystany przy innych okazjach.
Frekwencja wyborcza (ponad 58 proc.) świadczy o dużym zaangażowaniu społeczeństwa w sprawy polityki życia codziennego. Ta problematyka znana jest bowiem wszystkim, ale nie takimi metodami powinna być rozwiązywana.
Calvin
Kaine, bo w tytule Abel?
Jak już masakrujesz niemieckie wyrazy, to pisz „kajne”, będzie bardziej zrozumiałe.
-> Czyżby na wzór głowy państwa naród spsiał do szczętu?
obrazasz psy!
markot,
ales sie uczepil C. Hobbsa od jakiegos juz czasu. 🙄
Pozostaje Ci tylko zyczyc takiej kondycji umyslu jak jego, w jego wieku.
Ale…moze Ty tez masz 90+ lat, kto Cie tam wie…
markot
14 czerwca 2026 19:17
Ja wiem, że „keine” ale keyboard jest zdania, iż „kaine” bardziej fajne. Tak czy owak pieniążki przeważyły keinen Zweifel daran. There are no such things as limits to growth jak nauczał Ronnie.
Markot
A propos votation
Rezultat? Obraz podzielonego kraju, w którym inicjatywa „Nie dla dziesięciu milionów Szwajcarów ” odniosła zdecydowane zwycięstwo w kantonach francuskojęzycznych, ale także w Bazylei (73% przeciw), Zurychu (60%), Bernie (55,4%) i Zugu, ulubionym miejscu międzynarodowej elity. Reszta kraju, ta wiejska Szwajcaria Centralna, tradycyjnie niechętna współpracy z UE, zagłosowała „za”.
Ahasverus
Dokładnie rzecz biorąc, to inicjatywa poniosła porażkę, przede wszystkim w kantonach uprzemysłowionych i nowoczesnych. Zwycięstwo odnieśli przeciwnicy tej inicjatywy.
W tę niedzielę szwajcarscy wyborcy nie chcieli ani angażować się w radykalny eksperyment, ani podejmować ryzyka w stosunku do Brukseli. Jednak SVP swoją inicjatywą poruszyła kilka drażliwych kwestii, dlatego też pisałem, że ten wynik nie pozostanie bez echa. Ale mówienie o rozdarciu to przesada. Za każdym prawie razem jest jakieś rozdarcie, jednym z wyjątków była jednogłośność wszystkich kantonów w kwestii przyznania prawa do małżeństwa oraz prawa do adopcji dzieci dla par tej samej płci.
Tym razem głosy przeciwne odniosły się do klasycznej strategii populistów: W miarę możliwości nigdy nie rozwiązywać problemów, tylko ciągle wskazywać nowych winowajców, a tym samym zdobywać poparcie, wpływy i fundusze.
Ludek wiejski chętnie przytakuje takiej propagandzie i głosuje ZA, a potem w swoich tartakach, szklarniach, stajniach, oborach i na halach zatrudnia cudzoziemskich robotników, pastuchów, serowarów i mechaników od maszyn rolniczych 🙄
Nie twoja zasługa, (chociaż….częściowo zapewne :)), nie moja wina (?) , lecz Suisse jest oaza stabilności i demokracji w porównaniu z …. . Franc Fr. Stracił w ciągu 30 lat , przeliczając teraz € na FF, ok 85% jego wartości w stosunku do CHF. To aspekt ekonomiczny. Wielu moich współobywateli uważa, że można wiecznie żyć w wielkim parku rozrywki. Taki ekonomiczny Disney. Ostatnie polityczne wygibasy naszych elit są pod tym względem wymowne. Nie ma co mówić o melenchon, une ordure, który sieje nienawiść, podziały, kurtyzuje islam polityczny (istnieje inny?). Czytałem wywiady z jego wyborcami. Będą głosować na niego, bo to głos walki z faszyzmem i kapitalizmem. Faszyzm, to wszystko poza nimi. A kapitalizm, to wróg.
Ale ostatnio gość , który wydawał mi się w miarę logiczny, Glucksmann , szef PS w PE, robi skręt « cała para w lewo » i krzyczy, że jego wróg to Musk i Bezos. Ja też wiem, co to jest Am kleptokracja, ale zamiast krytykować, trzeba robić lepiej. Musk jest ostro walnięty, ale jego firma ma 10 000 satelitów. I wysyła 1000 rocznie Na 15 tys istniejących. Jest wizjonerem i jesteśmy lata świetlne za nimi. Ariane , konsorcjum 6 europejskich krajów, moloch , może wysłać na orbitę satelitę wielkości autobusu i robi to…dwa razy rocznie. Przyjaciel pracujący w Aérospatial mowi , że jeżeli nic się nie zmieni, będą zmieceni za kilka lat.
Dobrze , że Glucksmann nie proponuje powrotu orki wolami, aby uniknąć traktorów , które wielu fr rolników odkryło w ramach planu Marshalla. Zbiera się na płacz.
Mélenchon zbierze w 27 ponad 20% głosów i przejdzie z pewnością do 2ej tury. Na meetingach ma w klapie czerwony trójkąt, symbol komunistów w KLager. Kto przy zdrowych zmysłach głosuje na komunistów w 2026? Co to oznacza , komunizm? Kto czyta Marksa, Lenina, Trockiego To się w głowie nie mieści.
Wracam do tematu. Społeczeństwo dojrzałe demokratyczne odpowiada w referendum na pytania. Społeczeństwo niedojrzałe wyraża opinie na temat osoby stawiającej pytanie. Suisses odpowiedzieli , bo pytanie miało przede wszystkim aspekt ekonomiczny, co sam przyznałeś. Lecz imigracja ma , tak jak diament, kilka facettes ( Diament ma 57 lub 58 obecnie ;), wiem, bo mam żonę ). Gdybyście mieli rocznie kilka takich fajerwerków jak niedawno w Lausanne, nie jestem pewien odpowiedzi w referendum. Waszą imigracją jest nieco inna niż u nas. Ponadto partia proponująca te votation ma ok 30 poparcia. Referendum poparło 45% Suisses. To nie jet nic
Poza tym
Tak się złożyło, że na autostradach nowoczesnych technologii Amerykanie posiadają bramki wjazdowe. I tak jak ostatnio z Anthropic , mogą w ciągu godziny je zamknąć. Gasząc światło na całym świecie. Po prostu
Trzeba się do tego przystosować i być co najmniej partnerem a nie klientem. Póki co , nad Sekwana, proponuje się przepisy sprzed stu lat, nacjonalizację energetyki, informatyki itp. I wielu Fr podziela ten pogląd. Bo niemoralnie jest, aby te kluczowe gałęzie były w rękach prywatnych. Oh la la ! W roku 1981 ten eksperyment był stosowany z wiadomym skutkiem A od 1917 roku w wielu krajach też ze wspaniałym skutkiem. Niezależnie od kontynentu i klimatu Podczas gdy w USA firmy zmieniają nasz świat z prędkością cyklonu, u nas w parlamencie całe dnie się kłócono, czy piekarze i kwiaciarze mają prawo pracować ( na własne konto, u nich samych) w dniu 1go maja Dwa inne światy
Już nie pamiętam, kto to powiedział.
Sa tacy , którzy powtarzają cały czas ten sam eksperyment, myśląc , że da on inny wynik, niż ten , który widać od lat. Bossuet?
NB, aby nie było smutno.
Dowiedziałem się w końcu dlaczego La Seine nazywa się po polsku Sekwana. Mały region, le plateau de Langres à Source-Seine, gdzie są trzy (z siedmiu?) źródeł Sekwany, był celtyckim sanktuarium, gdzie czczono boginie Sequana. Piękne rzeźby w muzeum w Dijon
…
Do gorzkich uwag @Ahasverusa, chce dorzucic moje piec groszy nieproszone i krotko. Tak mnie wyglada (generalnie) ze kraje zdecentralizowane prosperuja znacznie lepiej jak te zcentralizowane. Znaczy „wladza blizej ludu” 😀 A szczegolnie podatkowa wladza 😀 Mozna miec duzo zastrzezen, ale ja wiem najlepiej jak wydawac moja forse publicznie 😀 Przy kaffce ofkors, Seleuk
Zgadzam się.
Bo nasze « centralne » elity uważają , że ten kraj ma niezwykłe szczęście posiadając takich wybrańców jak oni.
Arystokracja Ancien Régime czuła się chyba bardziej odpowiedzialna za kraj niż obecne elity