Klątwa megaterium

Klątwa Montezumy – taką nazwą określa się zakaźną biegunkę u europejskich podróżnych zwiedzających Amerykę Południową. Nazwa wywodzi się od ostatniego władcy imperium Azteków przed przybyciem i podbiciem go przez Hiszpanów. Jared Diamond zadaje przewrotne pytanie: właściwie dlaczego to Europejczycy podbili Amerykę, a nie odwrotnie?
W swej świetnej książce “Strzelby, zarazki, stal” amerykański biolog rezygnuje z banalnej odpowiedzi: ponieważ Europejczycy mieli znacznie bardziej zaawansowaną technikę i przywieźli ze sobą choroby. Pyta, dlaczego właściwie to Europejczycy, a nie Indianie, byli bardziej zaawansowani technicznie (dysponując nie tylko statkami i bronią, ale też pismem, w efekcie czego na określenie rodzimych mieszkańców Ameryki stosujemy do dziś bzdurny termin wynikający z popełnionego przez Europejczyków pół tysiąclecia temu błędu)?
Zwróćmy też uwagę na inny problem. Większość Indian zmarła nie od europejskich mieczy czy strzelb, ale na skutek przywiezionych z Europy chorób zakaźnych, takich jak czarna ospa, odra, tyfus, żółta febra. W Ameryce Północnej zmarło na nie 95% populacji i europejscy odkrywcy natrafiali już głównie na opuszczone miasta i stosy ciał pozostałych po kwitnącej przez przybyciem Kolumba kulturze Missisipi.
Ale czemu Europejczycy nie zapadali w Ameryce na miejscowe śmiertelne choroby i potem nie zawlekli ich na swój kontynent, wywołując tak wielkie epidemie? (Naprawdę nie ma pewności, że kiłę przywiozła załoga Kolumba, ponadto nigdy nie wywołała ona epidemii na skalę dżumy Justyniana czy czarnej śmierci).
Niektórzy historycy odpowiadają tutaj tak, jak na pierwsze postawione wyżej pytanie: z powodu znacznego rozwoju cywilizacyjnego Europy, dysponującej także znacznie lepiej rozwiniętą medycyną. Tylko że to bzdura.
Czy europejska medycyna była bardziej rozwinięta od amerykańskiej? Po Hipokratesie i Galenie pewnie tak, ale jesteśmy w czasach jeszcze przed Wesaliuszem. Jakie metody leczenia chorób zakaźnych wtedy znano? Uważano, że wywołuje je morowe powietrze bądź nierównowaga humorów. Zwróćmy uwagę, że największe żniwo zebrały w Nowym Świecie odra i ospa, czyli choroby wirusowe. Jakie skuteczne sposoby leczenia infekcji wirusowych znamy dzisiaj? Mogliśmy zaobserwować je w trakcie pandemii. Obecnie potrafimy leczyć kilka zaledwie infekcji wirusowych na krzyż (w szczególności grypę, AIDS, część żółtaczek zakaźnych, infekcje herpeswirusowe). Wobec większości wirusów dzisiaj jesteśmy bezbronni, a dawne metody postępowania często raczej szkodziły, niż leczyły.
A więc co, w Amerykach nie było podobnych chorób zakaźnych? Diamond przekonuje, że nie było. Dokładnie z tego samego powodu, dla którego Amerykanie nie dysponowali tak rozwiniętymi rolnictwem i techniką, jak mieszkańcy Starego Świata.
Nasz rozwój przyśpieszył 8500 lat przed Chrystusem, gdy na terenach Żyznego Półksiężyca wynaleziono rolnictwo. Było to dość wyjątkowe miejsce. Spośród gatunków traw o największych ziarnach, najlepiej nadających się do udomowienia, w tych terenach żyło ich dziko ponad 30, w Nowym Świecie zaś w różnych miejscach maksymalnie do 5, i to znacznie trudniejszych w uprawie. Ponadto równoleżnikowe położenie Eurazji pozwoliło na łatwą podróż na wschód i zachód – rolnictwo dość szybko dotarło na szerokie tereny od Hiszpanii na zachodzie do Chin na wchodzie (aczkolwiek w Chinach mogło również powstać samodzielnie). Południkowe położenie Ameryki stwarza tu istotne problemy – kukurydza z dorzecza Missisipi nie urośnie w innej strefie klimatycznej w Kanadzie, nie ma też jak przekroczyć z nią pustyń Meksyku czy amazońskiej dżungli.
Ponadto 8000 lat p.n.e. w Mezopotamii udomowiono pierwsze duże ssaki (nie licząc średnio nadającego się do jedzenia psa), wpierw owce, potem kozy, bydło, świnie i konie. Dostarczyły one mięsa, mleka, ubioru, nosiły na grzbiecie ludzi i pomagały w pracach rolniczych.
W całej Ameryce udomowiono jedynie dwa gatunki dużych ssaków: lamę i alpakę (Diamond pisze o jednym, bo jego książkę wydano już trochę czasu temu, dzisiaj wiemy, że pochodzą one nie od jednego dzikiego przodka, ale od odrębnych rodzajów wielbłądowatych: gwanako i wikunii). Znacznie mniejsze od bydła nie pociągną one jednak powozu, nie da rady na nich jeździć, nie pije się też ich mleka (aczkolwiek wełna z wikunii uważana bywa do dziś za najdelikatniejszą na świecie).
Jeszcze gorzej wyglądała sytuacja Australii: żadnych traw o dużych nasionach, żadnych dużych ssaków. Właściwie dlaczego? Co się stało z australijskimi czy amerykańskimi wielkimi ssakami? Czyżby z jakichś powodów nie wyewoluowały?
Cofnijmy się jeszcze dawniej. Człowiek wywodzi się z Afryki, jednak Homo erectus przez setki tysięcy lat zasiedlał także Europę i Azję. W największym stopniu kojarzona z megafauną Afryka przez miliony lat przyzwyczaiła się do dużych dwunogich małp, Europa i Azja również miały na to czas.
Natomiast gdy Homo sapiens pojawił się w Australii (Diamond podaje tu czas 40 000 lat temu, wedle nowszych autorów mogło to być i 60 000 lat temu) i Ameryce (12-13 000 lat), zaczął się bardzo szybko rozprzestrzeniać, wyżynając wszelkie duże ssaki.
Największy z torbaczy, Diprotodon, krewny dzisiejszych wombatów i koali wielkości nosorożca, wymarł właśnie 40 000 lat temu. Dwumetrowe kangury i siedmiometrowe warany (megalanie) także wyginęły w tym samym czasie. Przypadek?

Amerykę zasiedlały niegdyś liczne gatunki olbrzymich naziemnych leniwców (to właśnie Sid z “Epoki Lodowcowej”). Największe, jak megaterium (dosłownie “wielka bestia”), osiągały wielkość dzisiejszych słoni. Towarzyszyły im trzymetrowe pancerniki, jak Glyptodon. Północ przemierzały wielkie mamuty. Do najdziwniejszych przedstawicieli amerykańskiej megafauny należy makrauchenia, nieco przypominające wielbłąda z trąbą zwierzę z wymarłego rzędu litopternów. Wszystkie one wyginęły jakieś 10-11 000 lat temu. Wedle niektórych badaczy wobec zmian klimatu związanych z kończącą się epoką lodowcową. Tylko że jakimś cudem przetrwały ona wcześniej ponad dwadzieścia innych, poprzedzielanych cieplejszymi okresami zlodowaceń.
Nie okłamujmy się. W niedługim w geologicznej skali czasie jakichś dwóch tysięcy lat na nowych dla siebie kontynentach wcześni ludzie kultury Clovis po prostu wyrżnęli znakomitą większość niezaznajomionych z nimi i niebojących się ich dużych ssaków. To samo zrobili przodkowie dzisiejszych aborygenów w Australii. Po wiekach po prostu nie było już czego udomawiać.
Tymczasem udomowienie roślin i zwierząt pozwoliło mieszkańcom Eurazji na zakładanie wsi i miast, coraz większych osiadłych skupisk ludzi i zwierząt gospodarskich, gdzie roiło się od nieczystości i panoszyły się choroby. Nasze najgorsze infekcje przeszły na człowieka z udomowionych zwierząt. Księgosusz przekształcił się w odrę, ospa krowia w czarną ospę i tak dalej. Duże, komunikujące się ze sobą skupiska ludzi pozwoliły populacjom mikrobów utrzymać się w ludzkich zbiorowiskach. Wieki wspólnej ewolucji i spora różnorodnośc genetyczna podróżujących na długie dystanse Euroazjatów pozwoliły im wykształcić pewną odporność na większość tych chorób.
W społecznościach znacznie słabiej skomunikowanych i poza niedostępnymi halami Andów niehodujących dużych ssaków Indian chorób epidemicznych po prostu nie było, bo nie miały tylu okazji i takich warunków, żeby powstać. Po przybyciu chorób epidemicznych z Europy umierały całe plemiona. Wiele z nich i znakomita większość populacji Indian podzieliły los mamutów, gliptodontów i megateriów, które kiedyś lekkomyślnie wybili ich przodkowie.
Marcin Nowak
Bibliografia
- Jared Diamond: Strzelby, Zarazki i Stal. Znak, 1997 / Poznań 2020
Z podziękowaniem dla Anny, dzięki której wpadłem na pomysł tekstu o epoce lodowcowej.
Komentarze
Bo człowiek, proszę Szanownego Redaktora,
Ma w sobie wiele z najgorszego potwora
I swą wątpliwą inteligencję wykorzystuje
Tak, jak mu owa nakazuje,
Czyli do tworzenia mnóstwa świętych i bogów
Dających pozwolenie na zabijanie wrogów.
A wrogiem może być wszystko:
Jakieś wielkie stado i jego pastwisko,
Puszcza żywiąca niezliczone gatunki,
Czysta woda w rzece i naskalne rysunki,
A nawet coś tak prostego jak świeże powietrze
Czy kalesony sąsiada suszące się na wietrze.
Lecz największym wrogiem człowieka jest człowiek,
Co słychać w każdym jego słowie
I widać w każdym jego czynie.
Czy z tego wynika, że ludzkość przeminie?
Nie wiem, ale miłość do przedrostka „mega”
Może sprawić, że zabraknie chleba
Nie tylko dla większości głodujących
Ale również dla tych nieźle się bawiących
W oparach miliardowej MAGA aury.
Czy nie tak właśnie wyginęły dinozaury?
Coraz dłuższe te wiersze
Indianie polubili robienie pieniedzy. Dolar stal sie ich nowym bogiem. Jest to komplement. Niewierzacy w dolara zamieniaja sie w narkomanow i alkoholikow.
Jest ich niestety sporo. Zasilaja system penitencjarny nieproprcjonalnie co wprawia wszystkich w zaklopotanie. Skoro edukacja wydzwignela polskiego chlopa to samo stanie sie z mieszkancami Ameryk i Australi. Oni nie uciekna przed smart phonem. Sa skazani na edukacyjny sukces.
P.S.
Kukurydza rosnie w Kanadzie.
Aluzju poniał.
Choć nie byłem dinozaurów sąsiadem,
Podążę ich śladem.
Tak, odmiana przystosowana do klimatu Kanady. Odmiana z południa USA nie da w Kanadzie rady
…
Konia nie udomowiono w Mezopotamii. Konia udomowili najprawdopodobniej (97,382% 🙂 ) ludzie kultury Botai. Zyli na terenie mniejwiecej dzisiejszego Kazakstanu, wschodnia czesc tzw pontijskiego stepu. Pzdr Seleuk
…
Jakkolwiek kultura Botai pierwsza udomowila konia to byla tylko lokalnym experymentem. Botai (ok. 3700–3100 p.n.e.) konie nie sa jednak przodkami wspolczesnego konia domowego. Kon Botai to przodek dzisiejszego konia Przewalskiego, czyli forma zdziczala, a nie linia prowadzaca do konia domowego.
W odroznieniu od Botai, kultury epoki brazu stworzyly model konia domowego, ktory zdominowal swiat. Najwazniejsze byly kultury stepowe i protoindoeuropejskie. Badania genetyczne wskazuja na obszar zachodniej czesci stepu pontyjsko-kaspijskiego, zwlaszcza regiony zwiazane z kulturami: Sintashta (ok. 2100–1800 pne), Andronovo, Yamnaya (wczesniej, ale kluczowa dla ekspansji jezykowej i mobilnosci).
Wynalezienie lekkiego rydwanu bylo przelomem technologicznym, co zrobilo konia kluczowym zwierzeciem wojennym. Z pomoca selektywnej hodowli (szybkosc, wytrzymalosc) a rydwan i metalurgia zwiekszala wartosc konia.
pzdr Seleuk
Koło, koń, wsio rawno.
Koń, osioł, onagre ciągnęli koło, a to było (chyba) wynalezione w Mezopotamii
Jest na sztandarze z Ur.
Act
Odpowiedziałem ci pod poprzednim postem
…
Gaunitz C. et al. 2018, Ancient genomes revisit the ancestry of domestic and Przewalski’s horses, Science 360.
https://doi.org/10.1126/science.aao3297
CNRS: Unsaddling old theory on origin of horses (popularne omowienie wynikow Gaunitz 2018 wyzej gdybyco).
https://www.cnrs.fr/en/unsaddling-old-theory-origin-horses
Librado P. et al. 2021, The origins and spread of domestic horses from the Western Eurasian steppes, Nature 598.
https://doi.org/10.1038/s41586-021-04018-9
🙂 pa, Seleuk
ahasverus,
dzieki.
Zawsze zagladam do poprzednich komentarzy wiec czytalem juz moim rano. 🙂
W dniu Międzynarodowego Dnia Je,zyka Ojczystego , Tu jeszcze ciemno , nie widać ze -by cos gdzieś rosło to i kukurydza sie nie sadzi , ale cos’ słychać ..
– to chyba pająk je biedronkę ..
@seleuk
Czy my tu całkiem niedawno nie dyskutowaliśmy już o tym, że konie o mocnych grzbietach i łatwiejsze do opanowania przyszły do Europy z owych azjatyckich stepów i szybko wyparły lokalne gatunki tych zwierząt.
A neandertalczyk wolał biegać za koniem, aż go zmęczy i będzie mógł go zabić i zjeść, niż próbować ujeżdżać.
Zwłaszcza że nie wynalazł lassa 🙄
Pisałeś wtedy, że z braku (jeszcze nie wynalezionego) chomonta:
Transport nie odbywal w wiekszosci na wozach kolowych. Tylko na dwoch zerdziach (rodzaj naprostszych sani)
Bo tak na filmach robili Indianie?
A co ze zwierzętami jucznymi? Większość kultur nie używających wozów z kołami, choćby ze względu na brak dróg, piachy, bagna, skały, śniegi etc. używała i używa koni, wielbłądów, jaków, mułów, osłów, a nawet słoni ładując na nie swoje bagaże i ciężary.
Ciąganie na żerdziach za koniem to najwyżej dla rannych i chorych, których nie da się posadzić na konia lub przewiesić przez jego grzbiet.
Ciekawy bieg narciarski na 50 km. Prowadzi trzech Norwegów. Piekne widoki.
Koń nie dalby rady
„Coraz dłuższe te wiersze ” i coraz bardziej końskie , .. te końskie „żarty ” ..
…………..
„Koń nie dalby rady ”
……………
Konie nie sa, aż tak głupie jak mogłoby sie wydawać .
50 km wymagało by większej kupy siana na mecie .
W dniu MDJO długie i dłuższe wiersze chyba lepsze od końskiego ph w chomoncie tv
I znowu to „chomonto” 😳 Sorry 🙁
Wszystko przez seleukusa 😎
Ps.
Podobno konie nie chorują na astmę dlatego kupa siana powinna być jeszcze większa .
Spoko to „chomonto” jest telewizyjne tylko .
@Markot,
wozy sumeryjskie (lub zerdzie/sanie???) byly ciagane przez onager. Nie przez konie. Kola w wozach sumeryjskich byly z kilku desek zbitych. W wiekszosci czterokolowe. Do ciezkiego transportu na krotkie odleglosci lub dla ceremonialnych przyczyn.
Dla rydwanu (dwukolowego wozu) trzeba kol szprychowych i konia. Kolo szprychowe wymyslono w Azjii Mniejszej kolo roku 2000 pne
Ja tylko Markot zwrocilem uwage na zdanie nastepujace „Ponadto 8000 lat p.n.e. w Mezopotamii udomowiono pierwsze duże ssaki (nie licząc średnio nadającego się do jedzenia psa), wpierw owce, potem kozy, bydło, świnie i konie.” Nic poza tym. Moze powinienem zacytowac jako pierwsze 🙂
Pzdr Seleuk
olborski
😀 😀
@seleuk
Onager (lubiłem to słowo w dzieciństwie, bo dzięki niemu wygrywałem w „państwa, miasta) to dziko żyjący osioł azjatycki, większy od osła domowego, zwnego osłem zwyczajnym.
Czy wozy sumeryjskie ciągane były przez onagery?
Na przedstawieniach ze starożytnej Mezopotamii (sztandar z Ur) dostrzeżono zwierzęta, które nie były ani końmi, ani osłami, i nieco pochopnie wywnioskowano, że osioł azjatycki został udomowiony przez Sumerów i Akadyjczyków, aby zaprzęgać go do wozów.
Jednak wobec faktu, żew naszych czasach nikomu dotąd nie udało się pokonać płochliwości tych dzikich osłów wobec człowieka, sądzi się raczej, że były to mieszańce onagera i osła domowego.
@Markot,
ja mysle ze odpowiedz zostanie znaleziona jak zostanie przebadany (DNA) material kostny co lezy w szafach muzealnych 🙂 W kazdym wypadku, ponad 8000 lat pne NIE UDOMOWIONO KONIA!!! 🙂 Tu zdolano juz przeanalizowac kupe kosci (zalinkowalem). Pzdr Seleuk
Jak się dobrze przyjrzeć tym sumeryjskim obrazkom, to bardzo przypominają niektóre współczesne wytwory AI z saniami i pięciokopytnym reniferem 😉
Wozy nie mają dyszla, a zwierzę pociągowe połączone jest z pojazdem łukowatą smyczą z obrożą, a na grzbiecie ma coś w rodzaju kluczyka do nakręcania 😉
seleuk
Nie sądzisz, że 8000 p.n.e odnosi się do początków i owiec, a potem następują kolejne i nie natychmiast po sobie?
Poza tym Jared D. pisał to 30 lat temu, kiedy wiadomo było sporo mniej na ten temat.
Zanim przebadają te kości, to Jareda (rocznik 1937) może już zabraknąć 🙁
Markot
Wtręt do IO cortina Milano
Zgadzam się że te widowiskowe i akrobatyczne skoki na nartach to mieszanka sportu i cyrku i nie wiem czy w tym przypadku sport to zdrowie. Mam skurcze żołądka gdy to widzę. Ale podziwiam biegaczy, biathlonistów zjazdowcow i łyżwiarzy. Oglądam mało, lecz najpiękniejsza jest atmosfera kibiców. Widzisz w jednym miejscu tysiące ludzi z wieloma różnymi flagami , którzy się śmieją i gratulują zwycięzcom. Wszyscy. To nie mecze futbolu gdzie szpalery policji separują bandy pseudo kibiców. Ta wspaniała atmosfera jest , powinna być, quintessence igrzysk.
Z tego powodu igrzyska zimowe są bardziej ciekawe niż letnie.
A suissesse wygrała bieg przed Francuzką. A dzisiaj para fr przed Suisse!!!
@Markot,
przeczytalem jak przeczytalem. Moze blednie zinterpretowalem os czasu. Ale konia z pewnoscia nie udomowiono w Mezopotamii. Pozatym z pewnoscia pozostale przyczyny, dlaczego to Europejczycy (Indoeuropejczycy) a nie Eskimosi czy Patagonczycy… sa dosc oczywiste. Ale…
„Kazda sroczka swoj ogonek chwali” 😎
W zwiazku z tym, z 1282 (circaebaut) przyczyn, kazdy wymieni piec innych lub ustawi waznosc w innej kolejnosci (kolejnosc sroczek). Pzdr S
…
Najstarszy znany rydwan z kolami szprychowymi, ktory wiemy na pewno, ze byl ciagniety przez konie, pochodzi z kultury Sintashta w stepach Uralu, datowany na ~1950–1880 p.n.e.. To wlasnie te znaleziska stanowia najstarszy pewny dowod na lekkie, dwukolowe rydwany konne w historii.
https://en.wikipedia.org/wiki/Chariot
pzdr Seleuk
Konie długodystansowej rasy angielskiej ., ( podobno jeszcze nie wymarła i tylko ..
dla jeźdźców wytrwałych istnieje, i zakamuflowana ., bardziej wymieszana )
( długie ale zdrzemnąć , sie nie da )
https://www.youtube.com/watch?v=PeybefXXsyc
Ahasverus
Masz rację co do kibiców na olimpiadach, w większości zachowują się przyzwoicie, ale też nie ma tam aż tak wielkich grup, które byłyby tak jednorodne narodowo i nabuzowane szowinizmem jak bandy kiboli. I koszty ich tolerowania na obcym terenie różnią się diametralnie.
Przekonała się o tym w ubiegłą niedzielę szwajcarska kolej państwowa, która kibicom drużyny genewskiej podstawiła w Lozannie stary pociąg, aby chuligani nie zdemolowali nowego. Niestety, zapomniano o tym, że w starych wagonach można otwierać okna i już na dworcu jakiś narwany półgłówek odpalił w wagonie petardę, a inny wyrzucił za okno zapalony fajerwerk. Pech chciał, że na dworcu w Lozannie prowadzone są rozległe prace modernizacyjne i z kanałów wyciągnięto wszystkie kable, owinięto je w czarną folię i ułożono wzdłuż torów.
W efekcie pożaru trzeba było wymienić i połączyć na nowo 40 różnych kabli z tuzinami przewodów w każdym, a odcinek między ważnymi stacjami został wyłączony z ruchu przez 3 dni. W niedzielny wieczór wypadło z rozkładu wiele pociągów, inne miały duże spóźnienia. Natychmiast powstał sztab kryzysowy, zmobilizowano obronę cywilną i 30 autobusów zastępczych, aby w poniedziałkowy poranek zapewnić ludziom dojazd do pracy i do szkół. O kosztach jeszcze nie mówiono…
seleuk
Nosz wiem! W sierpniu 2025 mówiliśmy już tu o tym. I o szprychach, chomątach i kołach
@Markot,
pewnie mowilismy… Ale ja zareagowalem na te udomowione konie w Mezopotamii.
@All,
jezeli przeczytacie
https://greekreporter.com/2025/03/04/canals-farms-unveiled-sumerian-eridu-world-oldest-city/
i sprobujecie sobie odtworzyc krajobraz w okolicach Eridu, Ur, Lagash czy Umma, to kon/ woz tam bylby zwierzeciem kompletnie nie na miejscu 😎 Wzdluz kanalow biegly sciezki (nie drogi) a postawowym srodkiem transportu byly lodzie/ pontony(kosze???). Nawet do dlugosci 20 metrow (pieczecie cylindryczne i opisy). Podstawowym materialem budowlanym byla trzcina uszczelniana bitumem (smola). W roku 1922 znaleziono 3600letnia lodz z trzciny, kolo Uruk
https://www.discovermagazine.com/a-3-600-year-old-reed-boat-provides-clues-to-early-urbanization-in-47555
Nie slyszalem w kazdym wypadku o koniach sumeryjskich 😎 Pa, Seleuk
Troche wiem na temat poruszony w felietonie jesli dotyczy Pacific Northwest.
Podczas epidemi covid Indian Nations zamkneli dostep dla “bialych” do wszystkich terenow oficjalnie zamieszkalych przez Indian. Praktycznie od Neah Bay na poludnie Olympic Peninsula wzdluz brzegu oceanu wszystkie tereny byly dostepne tylko dla Native Americans. Po okazaniu dokumentu.
Przyczyna jest taka ze zadne badania na szczepionke COVID nie byly prowadzone na Native Americans.
Tak wiec mimo szczepionki dostepnej dla wiekszosci, Indiane nie chcieli ryzykowac po doswiadczeniach historycznych.
Praktycznie zakaz wstepu do Cape Flattery, Second Beach, La Push, Shi Shi Beach i wielu innych miejsc.
Zakaz chyba byl usuniety po roku kiedy wprowadzono szczepionke dla Native Americans.
I jakie były skutki nieszczepienia?
Czy śmiertelność przewyższała te u Whites?
Korekta,
Zakaz wstepu dla wszystkich “non Native Americans”. Czyli nie chodzi tylko o “białych”
Orca
21 lutego 2026 16:35
Rasizm. Reverse, ale rasizm.
Calvin,
Hmmm. Mozliwe.
Teraz Indianie “czystej krwi “ to wyjatek. Liczy sie dokument bo wyglad na pewno nie.
Lubie odwiedzac te tereny, ktore wymienilam. Wilderness at its best.
Based on data collected from 23 states, the cumulative COVID-19 incidence rate among American Indians (and Alaska Natives) was 3.5 times that among non-Hispanic white persons.
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC9753121/
Ahasverus
śmiertelność była dwa razy wyższa niż u białych, ale uzasadniane jest to przede wszystkim gorszym systemem i dostępnością opieki zdrowotnej.
Jakie to ma znaczenie kto „chomonto” wynalazł? O tym kto „ą” wynalazł należałoby! „Nie o takom Polskę walczyłem” oświadczył przecie Sarmata, który Komunizm obalił. Pewna prof.ucz.dr. hab. Uniwewrsytetu Warszawskiego objawia, iż „ustalić trudno, ale można przyjąć…”. To z „chomontem” tak nie można? Czyżby dlatego, iż znakomita wiekszość chodzących w „chomoncie” Nadwiślan „ą” nie wymawia? Nie potrafi czy nie chce? Zbyt dużo intelektualnego wysiłku to wymaga, czy też wbrew tradycji? Podobno od Średniowiecza znane, a tak zaniedbane. Może do Muzeum Narodowego trafi, a może się zdecydują na Wawelu je razem z „ę” pochować? A może EU „dyrektywe” wyda, na mocy której obu świetność przywrócą? Niezbadane są wyroki opatrzności.
markot
21 lutego 2026 17:41
„non-Hispanic white person”. Gratuluję Szanowny na wysokości Woke się wspiąłeś. A z „non-Slavic white person” to jak?
Wymyślę dla siebie nowy “nick” na tym blogu aby sama do siebie pisać komplementy:)
Markot
I tzw comorbidité, czyli alkohol otyłość cukrzyca Bez żadnego rasizmu
Emocje sportowe na olimpiadzie we Włoszech nie przykryły wydarzeń krajowych.
Pominę politykę i przypomnę, że Gdynia obchodzi swoje pierwsze stulecie. Z tej okazji w telewizji odbył się wczoraj wieczorem koncert zakończony chóralnym śpiewem „Let The Sunshine”.
Niech nad Gdynią zawsze świeci Słońce co jest możliwe jeśli swiatowi politycy nie obrucą wszystkiego w niwecz, a słychać takie pomrukiwania powietrznej flotylli na Bliskim Wschodzie.
PS. „Let The Sunshine” w finale filmu HAIR Milosa Formana prowadzi nas na cmentarz wojenny w USA do grobu Georga Bergera.
Piękna, wzruszająca widzów scena i jaki ładny ten cmentarz
@Calvin
Gratuluję Szanowny na wysokości Woke się wspiąłeś.
Ja się wspiąłem? 😯 Cytuję tylko twoich rodaków, którzy rozróżniają jak najbardziej:
https://www.census.gov/library/stories/2023/06/covid-19-impacts-on-mortality-by-race-ethnicity-and-sex.html
A fakty mówią swoje:
Males and the Hispanic, American Indian and Alaska Native (AIAN) populations experienced a disproportionately large number of deaths from 2019 to 2020, the year that includes the start of the COVID-19 pandemic.
Ahasverus
Oczywiście, tam, gdzie bieda, alkohol i choroby, tam zawsze najgorzej 🙁
Podobno zwłaszcza w Nowym Meksyku , wśród tamtejszych plemion indiańskich żniwo Covidu było bardzo obfite.
Tak otyłych Indian jak Hopi, których widziałem w Albuquerque nie spotkałem nigdzie indziej.
Ameryka zdobyta. W Cabo San Lucas sa najgorsze uliczne chodniki. Triumf europejskiej cywilizacji zapomnial w Cabo o przechodniach. Kazda posesja ma indywidualny chodnik. Często po jego srodku stoi solidny slup elektryczny. Geometria chodnikow zostala stworzona przez milosnikow geometri euklidowskiej we wszystkich jej mozliwych formach. Sa mini chodniki pelniace jednoczesnie funkcje wjazdu do garazu. Sa chodniki zanikajace i zmieniajace sie w jezdnie. Sa chodniki wielopoziomowe gdzie trzeba wspiac sie na wyzszy poziom. Te zmiany sa czesto zaznaczone kolorowymi farbami. Ulubione kolory to niebieski, zolty i czerwony. Widzialem tez normalny betonowy chodnik. Otaczal on amerykanski supermarket. Zachecam do przyjazdu do Cabo San Lucas na darmowa fizjoterapie konczyny dolnych.
Smutny widok nad oceanem. Piękny dzień bez deszczu i wiatru. Na plaży w Hossegor widziałem setki martwych macareux, czyli maskonur. I tylko te, żadne inne. Piękne ptaki z blaznowatym dziobem. Ponad 5000 na plaży w dep Landes.
To skutek wichury Wycieńczone i wygłodzone osłabione, ptaki umierały w morzu.
@Slawomirski,
dla Europejczykow zalecam Grecje na darmowa fizjoterapie konczyn dolnych 😀 Taniej przypuszczam… Nie znam powodu z Cabo San Lucas, ale grecki jest „sprytny” (greckosprytny powod ). W czasie remontu, budowy, przebudowy etc nieruchomosci powstaje masa budowlanych odpadow. Wywozka, kontener kosztuje. „Sprytny” Grek podwyzsza poziom chodnika nieustannie. Tu jest dom w ktorym mieszkalismy dwa lata. Ten balkon z bialymi oslonami przeciwslonecznymi (biale auto pod). Mozesz pojsc na spacer, do portu, na plaze, na targ i zobaczyc 😀 jak darmowa fizjoterapia wyglada. Najwygodniej chodzic po jezdni, co zdecydowana wiekszosc robi 😀
https://www.google.com/maps/@37.865582,23.7495023,3a,75y,74.88h,77.03t/data=!3m7!1e1!3m5!1sofxSfbfkOD1QlOZKdmQFHw!2e0!6shttps:%2F%2Fstreetviewpixels-pa.googleapis.com%2Fv1%2Fthumbnail%3Fcb_client%3Dmaps_sv.tactile%26w%3D900%26h%3D600%26pitch%3D12.974433843171667%26panoid%3DofxSfbfkOD1QlOZKdmQFHw%26yaw%3D74.87692267768924!7i16384!8i8192?entry=ttu&g_ep=EgoyMDI2MDIxOC4wIKXMDSoASAFQAw%3D%3D
pzdr Seleuk
Sportowcom olimpijskim nikt nie może zarzucić braku talentu skoro oni już tam są i zdobywają medale, ale przedewszystkim prezentują odwagę i walecznosć niezależnie od okoliczności i warunków na trasach i skoczniach.
Politycy nie muszą mieć predyspozycji sportowych chociaż niektórzy grają towarzysko w golfa i być może dobrze im to wychodzi.
W telewizji zaczął się program MAM TALENT. Ogladają to wydarzenie miliony ludzi. Megazabawa.
Można się śmiać
Czterolatek zna 252 kraje świata i ich flagi.
Jurorzy zachwyceni.
Zapytano uczestnika skąd ta wiedza. Odpowiedzial : „pomagala mi sztuczna inteligencja”
” ….zawsze świeci Słońce co jest możliwe jeśli swiatowi politycy nie obrucą wszystkiego w niwecz……”
Może jednak nie obrócą.
Markot
Dawno temu czytałem ze Amerykanie odkryli że niektóre plemiona Natives Am przy granicy z Meksykiem miały naturalną genetycznie uwarunkowaną tendencję do tycia i otyłości. Ale się okazało ( to już dość dawno temu) że za południową granicą jest to same plemię i wszyscy chudzi. Nie mieli am diety
@Piotr II
Obrócą. Tak się pisze
” Obrócą. Tak się pisze”
A wyobraź pan sobie że prawidłowe jest ” wniwecz” a nie „w niwecz”.
@Piotr II
Zamiast pisać mogę mówić do smartfona, ale jeszcze się tego uczę. Wtedy będzie bez błędów.
Dobranoc!
Najlepsza fizjoterapia stóp,
To gonić po gumnie drób,
Bo takie gonitwy tyle dają,
Że któraś strona zniesie jajo.
Nie wiem, czy chodzi o tzw. politykę, czyli wpływ lobbystów smartfonów czy o coś innego, ale dyskusja nad odcięciem dostępu młodocianych od „social media” jest laniem wody. Przecież wystarczy dopuścić dla młodych tylko proste telefony komórkowe bez ekranów graficznych, typu np. Nokia 1112 czy Motorola M3888. Oczywiście w wersji wspólczesnych standardów Ale rozumiem, że to rozwiązanie jest za tanie dla gospodarki..
Take a walk on Second Beach
https://youtu.be/KlweaD8usWA?si=ZrJSthnCnnjslWN9
Seaside Oregon
Webcam
https://www.youtube.com/live/Ut-wvPVYpto?si=1JffrTqJHrI7F3Ox
@Orca
Trudny wybór dla wielu, gdzie większy kicz,
W Prime Video czy na Second Beach.
Qba
?
@Orca
Bo kicz jest sednem życia.
Dlatego większość zachwyca.
Qba,
“Kicz” to bardzo polskie slowo. Google podaje kilka angielskich tlumaczen. Te angielskie tlumaczenia, a slowo “kicz” sa odległe. Moze dlatego nie rozumiem dowcipu. Zakladam ze to jest dowcip.:)
Mamy chiński rok ognistego konia. To czas zmian, odwagi, pasji i decyzji. Z tej okazji w telewizji pokazują kolorowe i bogate Chiny oraz zadowolonych Chińczyków.
W Warszawie jest już chińskie osiedle w którym panuje ład i porządek, powiedział dziennikarz.
PS. Dzisiaj zakończenie Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Uroczystość zakończenia odbędzie się w Veronie we Włoszech. Polskim chorążym będzie Władimir Semirunnij zdobywca srebrnego medalu w łyżwiarstwie szybkim na dystansie 10 000 m.
@Orca
Nie, to nie dowcip. To raczej smutna rzeczywistość. Co prawda de gustibus non est disputandum, ale … tzw. powszechny przekaz medialny kształtuje gust widza dosadnie w kierunku kiczu. Łącznie z „reakcją widowni” z offu. Przez kilka lat brałem udział w takich produkcjach i jestem na nie uczulony.
Dawno temu mówiono czasem o „książce zmuszającej do myślenia”. Dzisiaj media zmuszają do niemyślenia.
Kicz jest bardzo polskie ale ma podobne znaczenie w innych językach. Dokładnie takie jak nad Wisłą.
Kitsch po fr pochodzi z Niemiec. Oznaczał w XIX w „ dzieła sztuki” tanie i bez wartości estetycznej. Teraz oznacza zły gust, pozłacane plastykowe aniołki, nachalne dekoracje lub ubiór bez smaku a nawet określa typ powierzchownych uczuć. Internetowi „przyjaciele” , którzy lajkuja a których „przyjaciel” nigdy nie spotkał, to też jest taki sentymentalny kicz.
Kicz zawsze dotyczy innych, a nie nas samych.
Patrząc na dekoracje wnętrz domu w złym guście, trzeba go sobie wyobrazić we własnym złym guście 😉
Kicz = kitsch = art of banal taste, mass-produced, pop-cultural products lacking the conceptual depth of fine art.
Kitsch is fake art, expressing fake emotions, whose purpose is to deceive the consumer into thinking he feels something deep and serious.
Oznacza utwór (w sztuce, literaturze, kulturze) o niskiej wartości artystycznej, mający na celu wywołanie taniego sentymentalizmu lub powierzchownych emocji.
Termin w zasadzie pejoratywny, choć nie zawsze.
Kicz ma niezaprzeczalny urok dla mas, ale przez elitę wykształconą w dziedzinie sztuki uważany jest za sztukę złą, chyba że stosowany ironicznie, humorystycznie i bez tendencji melodramatycznych, wtedy może być akceptowany i osiąga nawet wysokie ceny, choć niektórzy krytycy nadal się krzywią. Patrz Jeff Koons i jego dzieła.
Klasyczny tani kicz to ogrodowy krasnal, „święte” obrazki, butelka na wodę święconą w postaci Matki Boskiej z odkręcaną główką, oleodruk z jeleniem na rykowisku, pamiątki z JPII, rymy częstochowskie, współczesna architektura sakralna w Polsce, pomniki „smoleńskie” etc.
Termin pochodzi z języka niemieckiego, pojawił się w Monachium w XIX wieku jako określenie taniej, masowej produkcji sztuki.
Pojęcie kiczu zależy też od faktu, kto jest jego autorem. Kilka dobrych lat temu czytałem w Connaissance des arts, miesięcznik o sztuce i wystawach, artykuł o niujorkijskim artyście i jego mieszkaniu. W kącie salonu królował wypchany niedźwiedź z NYT w pysku. Nie był to kicz, lecz sublimacja sztuki dekoracji wnętrza. W domu podlaskiego lub małopolskiego chłopa byłoby to Kitschissime.
Nie wiem czy labedzie na leśnym stawie lub haftowane jelenie la Polanie są bardziej kiczowate. Jeżeli komuś się podoba…
Przed rewolucja 1789 kościoły i katedry była nasycone barokowymi ozdobami aniołkami i złoceniami. Rewolucyjne barbarzyństwo zniszczyło to wszystko i teraz podziwiamy majestat gotyku bez „kiczu”. Lecz jeżeli ktos z Szanownych widział katedrę Sainte Cécile w Albi, to się nawróci na jedyną słuszną wiarę rzymską i apostolską ;).
Zatrzymuje się tam zawsze gdy jestem w tych okolicach. Piękne miasto, polecam. Jedyna katedra , która zachowała wnętrze oryginalne. Nie kiczowate.
Haha, Markot. Gdzies nam nasze posty się skrzyżowały.
Ahasverus
Sorry, za długo się zastanawiałem i klikając na opublikowanie nie widziałem twojego komentarza. Ale widzę, że mamy podobne zdanie 😉
Sainte Cécile w Albi widziałem kilka lat temu. Byłem pod wrażeniem.
… a tuż obok Musée Toulouse-Lautrec 😎
Kwintesencją drogiego kiczu są wnętrza Trump Tower, a teraz dojdzie jeszcze złocona sala balowa w Białym Domu
Taaak. Marmurowa fontanna pośrodku salonu. I wszystko złocone. Zazwyczaj trzecie pokolenie jest na poziomie.
Ale Trump Tower to lepsze niż koguciki na druciku i kolorowe jarmarki. Zamiast miliarda na Radę Pokoju Polska powinna mu wysłać dywan z jeleniami i łabędziami. Złocone frędzle, kilka lampek LED, migocące jak zepsuty kierunkowskaz. I będzie się podobało.
Na pewnym polskim portalu czytam : odkryto wirusa powodującego raka jełita.
Ile jeszcze odkryć przed nami i wirusów także nieodkrytych.
” Czytając symptomy ” autystycznego blogowego kiczu myślowego ..
in . „myśli objawione ”
…………
Tzw ” Kiczowate Myśli Uczesane (-za bardzo przylizane ) ” a nawet myślowego kiczowatego śliniącego sie autyzmu .. bo w powijakach… autyzmu
– konieczność tłumaczenia .. eee , tłumaczenie konieczności gruntowania(-prime ) blejtramu przed malowaniem byle jakiego , kiczowatego kiczu , żartów Made in China itp prowadzi do nauki przemawiania do smartphone-a .
( trzeba zacząć od oduczania( daremnego marnowania czasu ) sie plucia ( nadmiaru ) do spluwaczek w inst. państwowych na czas ew. olimpiady zimowej .
( na zewnatrz zamarza )
Mozna gadać do niego ( -smartf. ) całymi dniami a „on ” i tak będzie „robił ” ramy z desek przybijanych na sztorc do muru .. jak każdy smart-fon , inaczej.
( smart- inaczej )
To pow. to przemyślane po łebkach a a nie objawione .
Będąc w Efezie w Turcji jak każdy szanujący się turysta zawitałem do domu w którym mieszkal święty Jan Ewangelista z Maryją matką Jezusa Chrystusa, którą się opiekował.
W żródle położonym obok tego domu nabrałem wody do plastikowej butelki. Od lat stoi na moim biurku. Mówiono, że ta woda ma zdolności uzdrawiające. Popatrzyłem i coś tam widzę. W każdym razie proszę bez żartów. To działa nawet na odległość
„Popatrzyłem i coś tam widzę. ”
…………..
To działa na odległość im dalej tym lepiej . Ale czy ‚smartfon’ ma cos’ do powiedzenia (?! ) bo trzeba jednak trzymać bliżej niż dalej .. zeby
…………….
„Kto dzisiaj wierzy w cuda? Kościół katolicki wierzy. Wręcz ich wymaga. Żeby jakaś osoba została uznana za świętą, musi być sprawcą, bądź sprawczynią, cudu. Najlepiej: kilku. A kiedy już mamy osobę świętą, to jej elementy stają się relikwiami. Takimi, jak krew, włosy czy zęby świętego papieża Jana Pawła II, które skrzętnie gromadził, a teraz rozdaje kardynał Dziwisz.”
To WiFi
@Orca
21 lutego 2026 23:45
Take a walk on Second Beach
Oczywiście, Natura nie jest kiczem. Przynajmniej dla mnie. Ale fotografowana, filmowana czy malowana już kiczem być może. To bardzo indywidualne odczucie. Całe życie starałem się włóczyć poza utartymi drogami. I mnóstwo razy podziwiałem niesamowite piękno. I żadna fotografia nigdy tego w pełni nie oddała. Ale często trochę wystarczy, by się zachwycić.
Markot
21 lutego 2026 18:36
Jeśli już chcesz moich rodaków naśladować, to naśladuj tych których naśladować warto. Niestety, USA przekształciło sie w śmietnisko ludzkie. Im więcej byle czego się do „melting pot” dorzuca tym gorszy wynik, a g..no, jak powiada prezysłowie zawsze na wierzch wypływa. Można się w nim pławić, jeśli wola lub gdy innego wyjścia brak, ale specjalnego zaszczytu to moim zdaniem nie przynosi. W jedną stronę „inclusion” z pyska kapie, w drugą non-Hispanic Whites. Czystej krwi, jak powiada @Orca, hypokryci. Poprawność polityczna zabrania łopatę łopatą nazwać, a durnia durniem. Nie daj Boże łopatę czy durnia „offend”. Money rule the world. Inna „zdrowotność” wśród tych, którzy z pokolenie na pokolenie bogatsi, inna wśród tych, którzy odwrotnie. Wszędzie, czy tu czy tam.
„Popatrzyłem i coś tam widzę. ”
Jeżeli butelka była zrobiona z politereftalanu etylenu, to jakość tej wody jest gwarantowana na sto lat. Żadne kijanki tam się nie zalęgną, niemniej dobrze jest mieć pod ręką mikrofalówkę.
…
Jezeli chodzi o sluzbe zdrowia to premier Greenlandii zwrocil uwage Fryzurze, ze wszyscy maja bezplatna opieke zdrowia. Onze niedouk, a USA presydent Fryzura, tego nie wie. Chcial wyslac statek szpitalny amerykanski Greenlandczykom 😀
https://www.facebook.com/Jensfrederiknielsendemokraatit/posts/pfbid0xsbCvLeutvwBXu19mgDpEFQy7ciPcyPowb8yuKcQe3q6p4XaGhrXMZNfjXf9DHPl
Mogl zreszta Nielsen miec obawe, ze zgodnie z najlepszymi tradycjami pomocy, USA statek wyladowany bedzie kocami z gruzlica lub podobne. Albowiem, „timeo Americani et dona ferentes” (za klasykiem). Premier Greenlandi mogl miec obawe uzasadniona…
https://www.youtube.com/watch?v=33QdTOyXz3w
Pzdr Seleuk
Qba,
15:57
Zgadzam sie ze zdjecie ani video nie oddaje doswiadczenia jakie daje przebywanie w miejscu ktore probujemy utrwalic dla innych.
Calvin,
Oboje rozmawiamy z Natives. Nie zawsze wiadomo jak ich okreslac. Jeden, tzw “czystej krwi “ poprawil mnie ze on nie jest Native Amarican tylko Indian. Wiec od wtedy mowie Indian w jego obecnosci. Znajoma chce byc nazywana Native American.
Go figure. Najlepiej mowic Monica lub Mark i unikac kategori demograficznych.
Calvin,
Cenzura w akcji wiec krotko
O tej krwi, czystej lub z domieszką, wiesz ze sa przepisy ktore decyduja o podziale dochodow. Sami Natives ustalaja te przepisy ktore decyduja o przynaleznosci do Tribe i o rownym podziale dochodow.
Troche wiem n ten temat
February 22, 1980
Miracle on ice
US beat USSR in hockey.
Lubie naszych sasiadow z polnocy wiec nic nie napisze.
Orca
22 lutego 2026 18:18
Masz całkowitą rację. Na ranch dziadka by taki wiekowy rdzenny Amerykanin. Z duchami rozmawiał i uczył mnie jak sobie w naturze radę dawać, co mi się poźniej niezmierenie w życiu przydało. Nieraz, kiedy się po lesie włóczę, odnoszę wrażenie, iż mi towarzyszy.
Chaos w Meksyku. Lotnisko w Puerta Vallarta jest zamkniete. W miescie slychac strzaly z broni maszynowe. Supermarket Costco podpalony. Wiele aut podpalonych. Narko gang walczy z policja. Jest to odpowiedz gangu na zabicie ich bosa przez meksykanska policje. Mam nadzieje ze armia meksykanska opanuje sytuacje. Zabity szef gangu to byly policjant.
Orca nie daj sie nabierac na korespondencje z polskim calvinista.
Cztery lata wojny.
Wojna dronów.
Chcesz żyć nie wychylaj się. Siedź w ziemiance pod ziemią.
Przeczytałem takie wypowiedzi na forum.
To powinni przeczytać politycy w sejmie
@Calvin
Jeśli już chcesz moich rodaków naśladować, to naśladuj tych których naśladować warto.
A najlepiej samego Calvina, ucznia szlachetnego Indianina, który mu towarzyszy nawet z krainy wiecznych łowów.
A reszta amerykańskiego gówna nadal dzieli i bada, i wydaje potem takie coś:
Racial and Ethnic Disparities in Perceived Health Status Among Patients With Cardiovascular Disease
I dochodzi do wniosku:
This study revealed substantial racial disparities in perceived health status among adults with CVD, with notable differences in the effects of predictive factors. Addressing these disparities requires targeted interventions to improve health care access and enhance socioeconomic conditions tailored to the needs and experiences of racial and ethnic populations.
I jeszcze rozróżniają Hispanic Black od Hispanic White oraz kobiety i mężczyzn wszystkich kolorów.
A przecież wszyscy ludzie są równi 😎
Ale ciekawe, że Calvin przepuścił (nie zauważył?), że do grupy Amerykanów najbardziej narażonych na szkody w wyniku pandemii należeli mężczyźni (Males and the Hispanic, American Indian and Alaska Native) wszelkich kolorów.
Czy może to oczywiste, że kobiety częściej chorują, ale umierają rzadziej, bo nie mają czasu pielęgnując „panów stworzenia”?
Notabene, brytyjscy badacze w swoich statystykach medycznych też rozróżniają etnicznie i publikują rezultaty. I jeszcze nikt im nie powiedział, że są „Woke”.
Calvin, powiedz to tym z Princeton, a nie mnie.
Pamięta ktoś (książkę albo film) ” I ty zostaniesz Indianinem”?
Indianinem nie zostałem, ale rodzajem anioła stróża bywam od czasu do czasu.
Wczoraj wieczorem na przykład uratowałem jednego, dobrze starszego Holendra od niechybnej śmierci głodowej 😎
Natknąłem się na niego około 20:30, gdy zaczepił przechodzącą kobietę pytając o coś, ale ta krzyknęła, że spieszy się na pociąg i uciekła. Ulice poza tym były kompetnie puste, knajpy pozamykane, on stał bezradny i zagubiony. Gdy doszedłem do niego, zapytał, gdzie tu jest ratusz i staromiejska restauracja ratuszowa?
Odpowiedziałem, że nie mamy ratusza, ale mamy tzw. dom miejski (Stadthaus) na Starym Mieście i owszem, z restauracją, ale nie wiem, czy jest czynna, więc zaprowadzę go tam i sprawdzimy.
Powiedział, że należy do 50-osobowej grupy z Niderlandów, podróżującej pociągami i tramwajami. I wyglądało, że się zgubił kompletnie. Przeszliśmy więc razem około 300 metrów, w restauracji było światło i pełno ludzi w jego wieku, więc trafił do swoich, choć patrząc przez okno, gdy zapytałem, czy kogoś rozpoznaje, był niepewny.
Odczekałem, aż wszedł do środka, porozmawiał z kelnerem, a ten z jednym z gości (szefem grupy?) i w końcu mój „podopieczny” został usadzony przy stole. Nie wywołał poruszenia, chyba nikt nie zauważył, że go brakowało albo wszyscy już mieli lekką demencję, a może rausz? 😉
Patrząc z zewnątrz na okoliczności (rozległy plac z kiepsko oświetlonym budynkiem po środku) stwierdziłem, że obcy gość w podeszłym wieku nie trafiłby tam łatwo sam, bo bez widocznego w nocy szyldu dopiero z bliska można było rozpoznać, że to restauracja.
Nadłożyłem sporo drogi, ale z poczuciem ulgi i spełnienia dobrego uczynku dobrze mi się wracało do domu.
Opera Rigoletto Giuseppe Verdiego powróciła wczoraj na stadion w Veronie (starszy niż Koloseum) w czasie ceremonii zakończenia Zimowej Olimpiady we Włoszech. Przepiękne i barwne to widowisko rozpoczynało i kończyło uroczystość zamknięcia Igrzysk.
Poza oficjalnymi przemarszami sportowców i wręczeniem medali zwycięzcom narciarskich biegów kobiet i mężczyzn na 50 kilometrów przemawiali organizatorzy Olimpiady. Podziękowali sportowcom za ich trud i wysiłek, a także 18 tysiącom wolontariuszy z całego świata za pomoc w trakcie imprezy, za ich wielkie poświęcenie i pomoc w czasie 17 dni trwania Olimpiady.
Kto tego nie widział, niech zaluje.
PS. A za mną od rana chodzi „Nauczycielka tańca” w wersji oryginalnej, czyli po czesku.
Miłego dnia!
Taka dola emeryta,
Że pomaga i nie pyta.
@Qba
😀
A propos podróżowania pociągami i tramwajami, to jest sporo takich miłośników na świecie, a już jazda pociągiem ciągniętym przez parowóz to prawdziwy rarytas.
Kilka lat temu podczas jazdy tramwajem parowym (były takie!) w Bernie spotkałem Szwedów, którzy przybyli specjalnie na to wydarzenie.
Podczas „Dni Pary” w mojej okolicy miałem okazję przejechać się wielkim walcem parowym oraz łódką z takim napędem. Były też stare traktory, już spalinowe, w tym nawet dwa z Ursusa z 1947 roku. Była też karuzela napędzana silnikiem parowym.
@markot
Coś wiem na ten temat. Na początku lat 80-tych ubiegłego wieku kierowałem międzywydziałowym laboratorium Fluid Energie Maschinen. Dla studentów były typowe stanowiska silników spalinowych, a dla naukowców m.in. parowe silniki śrubowe czyli odwrócone Schraubenverdichter. Jeden z nich (naukowców) pasjonował się koleją i miał ogromny zestaw modelu jakiegoś typu (nie znam się na tym). Zbudowałem mu układ łagodnego ruszania, bo wtedy jeszcze takich nie było wiele. Najbardziej dumny był z dymu wypuszczanego przez jego parowozy. Na urodziny dostał model parowozu zespawany z przypadkowych resztek. Ponad 20 kg.
@Qba
Pasjonaci kolei parowej, w tym wielu Niemców, przywrócili do „życia” prawie całkowicie zlikwidowaną w 1981 roku , z częściową rozbiórką wiaduktów i szyn włącznie, linię kolei zębatej Dampfbahn Furka Bergstrecke. Po zbudowaniu nowego tunelu pod przełęczą Furka stara linia stała się niepotrzebna i zbyt droga w utrzymaniu. Entuzjaści jednak nie odpuścili i wolontariacko ją odbudowali, a stare lokomotywy, w tym trzy uprzednio sprzedane po eletryfikacji tej linii w 1942, sprowadzono z Wietnamu, gdzie zużyte i popsute rdzewiały bezczynnie w dżungli. Odremontowane jeżdżą znowu, napędzane węglem antracytowym z… Polski. Pociąg pokonuje prawie 800 metrów deniwelacji.
Ostatniej jesieni przejechałem się tym pociągiem, ostatnim kursem przed zimową przerwą. Do punktu wyjściowego wróciłem przez nowy tunel pociągiem linii Matterhorn Gotthard Bahn.
Kto ratuje jednego, markot, ratuje cały świat.
Będziesz miał medal
le Talmud, plus précisément dans le traité Sanhédrin 37a, où l’idée est la suivante :
Celui qui détruit une seule vie détruit un monde entier, et celui qui sauve une seule vie sauve un monde entier.
@ahasverus
Zgadzam się z tym cytatem,
Bo każdy jest dla siebie światem.
@markot
Jedną z większych atrakcji
Było pokonanie deniwelacji
I jeśli pociąg był stary,
To mu zabrakło pary.
markot 10:38
To mnie, przypomniało mo’j spacer we wsi Sępopol , ok 3-5km od związko- radzieckiej jeszcze granicy z tzw. Roszarni do „centrum ” wsi w poszukiwaniu „obiecanej ” restauracji . Bylo tak ciemno , ze nie widziałem wlanej re,ki , nie pytając nawet o drzewa przy drodze ale można bylo je namacać . Słyszałem tylko pohukującą sowę ale i na szczęście psa szczekającego gdzieś w oddali . Znalazłem to cos’ ale w środku byli tylko faceci „na stojaka” z kuflami i musztardówkami ..(?) chyba .
Ani jednego stolika to i nawet krzesła . Betonowa podłoga z kratka ściekową po środku . W ladzie sklepowej talerz , śledzie z cebula (chyba ) , na po’lce dwie paczki herbatników . Wybrałem herbatniki , bo była niedziela i wróciłem do tzw „pokoju gościnnego” przy portierni . To mogło być jakieś .. ~(..) lat temu . Pamiętam , ze bylem młody i pierwszy raz słyszałem sowę w „naturze”.
własnej re,ki
Ahasverus
W takim razie już mi się tych medali trochę nazbierało, może będę miał świadków obrony na Sądzie Ostatecznym? 😉
Przypomniałem sobie wczoraj widziany pierwszy raz w czasach uczniowskich film, który „zmienił zarośniętych, pokrytych brudem i pełnych wszy mężczyzn z gór w dumne i atrakcyjne symbole Dzikiego Zachodu” czyli „Jeremiah Johnson” Sydneya Pollacka z Redfordem w tytułowej roli.
Scenariusz oparty na prawdziwej historii faceta, który mścił się na Indianach, a zabitym przez siebie wydzierał wątrobę i ją zjadał. Autor scenariusza chciał ten kanibalistyczny wątek zrobić tematem filmu, ale reżyser się sprzeciwił, a Redford na pewno by takiej roli nie zagrał 🙄
Pod wrażeniem tego filmu uczniowie pewnej kalifornijskiej szkoły zajęli się badaniem historii prawdziwego Johnsona i ustalili, że wbrew swojej woli nie został pochowany w górach, lecz, jako były żołnierz, na cmentarzu weteranów w LA.
Doszło do tego, że został ekshumowany i ponownie pochowany w Wyoming, w obecności Redforda.
Film nadal robi wrażenie. Prawdziwa sceneria surowej przyrody, zimowy Wyoming, głębokie śniegi, Rocky Mountains, indiańskie cmentarzyska (filmowane za specjalnym pozwoleniem) etc. Ożyły dawne kinowe emocje…
Qba
Jest doskonała książka, Timothy Snyders, po polsku Skrwawione ziemie. Historia lar 30 i 40 w pasie krajów bałtyckich, Białorusi, wschodniej Polski i Ukrainy. Dzieło wyjątkowe, każdy powinien je przeczytać. Pożyczałem, nieoddawane , re-kupowałem i znowu pożyczałem. I polecałem zacząć od Posłowia. Jedno z pierwszych zdań, z pamięci oddaje sens zdania:
„Mówi sie, pisze sie, o tysiącach i milionach ofiar. To są statystyki. Ale za każdą ofiarą są cienie dzieci, braci sióstr, rodziców, żon mężów, przyjaciół. „
Dlatego cytat z Talmudu jest uniwersalny i ponadczasowy. Śmierć jednej osoby to śmierć jednego świata: uczucia wspomnienia, doświadczenie życiowe, rodzina.
I dlatego Indianin markot, dzięki śladom na śniegu, idąc za śladem zapachu piwa (i moczu, to wycieczka domu starców?) uratował cały świat.
Co to jest?
Długie na 20 metrów , rusza się powoli i śmierdzi moczem
Farandola w domu starców
Ahasverus
Nie wiem, czy to była wycieczka z holenderskiego domu starców, ale ten gość, choć pamiętał, po co przyjechał (pociągi i tramwaje), to nazwy hotelu, z którego wyszedł, nie pomniał.
Ja już dawno, po przykrych doświadczeniach, zacząłem zwracać uwagę na numer/kolor piętra podziemnego parkingu, w którym zostawiłem auto. Jeśli zaś parkuję na dworze w dużym mieście, próbuję zapamiętać wygląd okolicy i nazwy ulic, którymi się od auta oddalam idąc np. do domu przyjaciół w Bazylei, gdzie jest bardzo trudno o miejsce do parkowania. Następnym etapem będzie fotografowanie kolejnych charakterystycznych punktów.
Dawno temu, pierwszy raz w Wiedniu, ponad godzinę szukaliśmy z kumplem miejsca, gdzie zostawiliśmy samochód, a było takie łatwe do zapamiętania, bo „pod kościołem” 🙄
Dopiero wracając po paru godzinach włóczęgi rozejrzeliśmy się za tym typem budynku, aby stwierdzić, że nie wiemy nawet, ile miał wież, i że tych kościołów jest mnóstwo.
Teraz wiem, że 300, a samych katolickich – 246.
W mojej okolicy w promieniu 3 km znajduje się ponad setka tzw. klasyfikowanych hoteli, kościołów (z wieżami) tylko 5.
…
Wyglada mnie ze Donald Fryzura tez swiat ratuje 😀
https://www.politico.eu/article/iceland-fast-track-vote-eu-membership/
Jak moj syn byl malym chlopcem, to pasjami z kolezkami swoimi ogladali film MacGyver. MacGyver w kazdym odcinku ratowal swiat z pomoca latwo dostepnych rzeczy jak spinacz biurowy, tasma przylepna (wzmocniona), sznurek niezbyt gruby, suchy cukier (dla konia) i takie tam podobne. Mali chlopcy (i male dzieweczki) to potrafia swiat ratowac.
W starszym wieku niektorzy pisza ksiazki. Jakkolwiek moga one zawierac bledy rzeczowe, wazne jest ze dobrze napisane (dla ratowania swiata) sa.
Osobiscie jestem zdania ze dobrze zjedzony lunczyk zapobiega wszystkim katastrofom. Pomyslcie… Jak swiat wygladalby gdyby byl obowiazek zjesc lunczyk kolo poludnia. Dla wszystkich. Cos jak pokoj olympijski w antycznej Grecji, ale codziennie.
pzdr(owka), Seleuk
@ahasverus
Dzięki za rekomendację.
@markot
Mam nieco łatwiej z orientacją, bo czuję kierunek. Chyba magnetyczny, jak ptaki. W terenie jeszcze nigdy nie zabłądziłem, a pierwszy raz w Alpy poszedłem z mapą samochodową Europy. W miastach owszem. Kiedyś w NY miałem kłopot z trafieniem do autobusu na lotnisko, bo kierowałem się według charakterystycznych budynków (według rozeznania z poprzedniego dnia). Dopiero gdy zdałem sie na moje wyczucie kierunku, trafiłem od razu. Autobus był dosłownie za rogiem. Ale ani we Wiedniu ani w Bazylei nie miałem problemów. Problemy miałem za to w Luce, bo to miasto wygląda(ło) wszędzie jednakowo. I nie tylko ja. Kuba Morgenstern przyznał mi się, że też tam błądził.
@Qba
W terenie to ja też mam lepszą orientację i też kieruję się wewnętrznym kompasem. W miastach musiałem się nauczyć, bo jest za dużo elementów rozpraszających uwagę.
Nigdy nie błądziłem we Florencji, ani nawet w Rzymie, ale gubiłem się wielokrotnie w zaułkach Wenecji.
Miewam gości, którzy wyjdą ode mnie „w miasto” i nie potrafią sami wrócić, choć nie jest to wcale skomplikowane. Tyle że wracając są zaskoczeni widokiem okolicy, bo wychodząc nie zauważyli nawet, że za domem jest skalna ściana i szczyt dominujący nad okolicą 800 metrami przewyższenia. Widać to w całej okazałości z oddalenia, ale oni wieczorem przyjechali autem, z bliska widać tylko część skały, a potem wyszli nie rozglądając się, tylko jak konie dorożkarskie gnali do celu przed sobą…
Dokładnie jak ja pod tym kościołem w Wiedniu, też widziałem tylko ścianę, rozpoznałem budynek sakralny, a potem oddaliłem się bez patrzenia za siebie i na detale budynku…
Teraz zawsze pokazuję gościom najważniejsze elementy: jeziora na wschodzie i zachodzie, widok na dwutysięczniki na północy i czterotysięczniki na południu oraz ścianę skalnego pasma po środku. Pomiędzy tym mogą błądzić, ale wracając orientować się na tę ścianę.
A propos naszej niedawnej dyskusji o kitsch
Churchill był znany nie tylko z zamiłowania do koniaku, cygar, mizoginii, lecz też ze szczególnego gustu w wybiorze ubrań. Przychodząc pewnego dnia (rok 1942/43, tzw France Libre to marne 2 tys osób) do de Gaulla miał na sobie elegancki garnitur w kratkę , koszulę w paski i muszkę w duże kropki. Widząc go , de Gaulle zakpił:
„Nie wiedziałem , że w Londynie jest teraz karanawal!”
Na to Churchill
„Cóż, rozumiem, ale nie każdy może się przebrać w Nieznanego Żołnierza „
Kitsch , pojęcie kiczu, zależy od tego, kto jest jego autorem i kto go ocenia.
Jest też problem. Bo oglądamy GPS na telefonie a nie trasę.
Ja w nieznanym mieście robię zdjęcie , gdzie się parkuje. Dość dobrze rozpoznaje kierunki w Rzymie i Paryżu ale się gubię w Bordeaux, gdzie studiowałem. Lecz to moje studiowanie to była rano uczelnia rowerem i do pracy wieczorem samochodem. Mało rozrywek. Mało spacerów Wczesnoemigrancki syndrom
Ahasverus
Nie wiem, czy tu kiedyś wspominałem, że przyjechali do mnie goście z Wrocławia i ja ich pytam, wzdłuż którego jeziora jechali, bo jeśli przez Bazyleę, to wzdłuż jednego, a przez Lucernę – drugiego.
– Wzdłuż jeziora? 😯 Jechaliśmy według nawigacji, nie było żadnego jeziora.
A przecież tertium non datur i inaczej się nie da. Każde z jezior ma po 20 km długości i drogę po obu stronach, z każdej widać jezioro. Poza tym nawigacja pokazuje takie komiczne, puste i niebieskie przestrzenie z lewej albo prawej strony… Mapy żadnej ani atlasu drogowego nie mieli.
Orientacja w Paryżu też mi nie sprawiała problemu, ale nigdy nie jeździłem po nim własnym samochodem. Komunikacja publiczna jest tam dla mnie najlepszym rozwiązaniem. Po tym jak utkwiłem w wyjazdowym, przedwielkanocnym korku na wielopasmowej autostradzie, a dziecko chciało siku, stwierdziłem, że trzeba było raczej jechać w odwrotnym kierunku, mieć wyludnione miasto dla siebie i nawet pojeździć po nim własnym autem 😉
„Pociągi pod specjalnym nadzorem” czechosłowacki film z 1966 roku był kandydatem do Oscara, chociaż tej nagrody nie zdobył, ale inne tytuły otrzymał. Dzisiaj wszystko kojarzy mnie się z Czechami, nie wiadomo dlaczego, ale to zawsze mile wspomnienia jak tam dobre knedliczki można było zjeść z czym się chciało, zwłaszcza po pobycie w Austrii. Na chwilę przypomnę o formacie Wyszehradzkim (V-4) i innym czechosłowackim filmie „Miłość blondynki” z 1965 roku w reżyserii Milosa Formana (filmie też nominowanym do Oscara).
Polska z Czechami, Slowacją i Węgrami powinna współpracować i nie wybrzydzać na tamtych przywódców, którzy lepiej niż nasi upominają się o swoje.
Po tym wstępie postaram się przejść do meritum, a więc podróży w pociągu pod specjalnym nadzorem stąd do Kijowa.
Z pewnością w takich warunkach nasza druga osoba w państwie (o bicie serca od tej pierwszej) udała się tam aby zapewnić o stałej pomocy i poparciu. Wybrany czas podróży trafia dokładnie w kolejną, czwartą już rocznicę rozpoczęcia „operacji specjalnej” w której starly się dwie byle Republiki Radzieckie.
Wowczas trudno było przewidzieć rozwój sytuacji. Dzisiaj wiemy więcej chociaż niewiele z tego wynika, a nawet jeszcze mniej niż niewiele. Po stronie Ukrainy stoją najbogatsze państwa świata. Rosja wydaje się osamotniona.
Wlodzimierz Czarzasty „stary komuch” jak mówią niechętni mu politycy, a zarazem „czlowiek niefrasobliwy” jak mówil o nim dawny przełożony Leszek Miller, jedzie w zastępstwie pierwszej osoby w państwie, która nie może się zdecydować na taką podróż (do Kijowa). Co można o tym sądzić? Jak szanowni do tej podróży marszałka sejmu się odniesiecie?
Ja oddałbym palmę pierwszeństwa prezydentowi lub premierowi. Jak się było w PZPR nie powinno się skręcać z raz obranej drogi
olborski
Obejrzałem sobie ten Sępopol. Ładna okolica, resztki historycznego, pruskiego miasteczka, ale restauracja (Nad Łyną) nadal tam chyba tylko jedna, ale może już nie taka mordownia. Znałem takie lokale w różnych miejscach w Polsce, strach było wchodzić w pojedynkę.
markot
Wtedy firma wysłała samochodem do tej Roszarni zamykana na kłódke skrzynie z barometrem rtęciowym i dwiema ~10mm rurkami miedzianymi ~ 4 m dl.
Kiedy tam dotarłem skrzynia i kłódka były nie tknięte ale przewody miedziane wyparowały . Facet który „robił za gl. energetyka , kiedy go zapytałem co sie stało , tylko wybałuszył gały ale potem na boku szepnął ;
– „Panie tu takie cos to skarb prawdziwy – chłodnica cudo !)
Dziś na moim arte „Ladykillers” (1955)!
Bardzo lubię ten film 😀
Grają:
Alec Guinness, Peter Sellers, Herbert Lom…
Tueurs de dames z 1955. U mnie też.
Le monde est petit 🙂
ICE ostatnio zaczeli aresztowac czlonkow Indian Nations. Za wygląd.
Czlonek Navajo Nation przedstawil dokument Certificate of Indian Blood, driver’s license i birth certificate.
Zostal aresztowany.
Plaza Medano w Cabo San Lucas jest szeroka i dluga. Jest zabudowana drogimi hotelami. Dzisiaj na plazy widzialem trzech zolnierzy z karabinam maszynowymi. Lotnisko w Puerta Vallarta jest zamkniete dla amerykanskich i kanadyjskich lini lotniczych. Samoloty meksykanskie lataja.
Za wyglad to aresztowani bitnikow/hipisow w komunistycznej Polsce. Jak sobie pomysle ze marszalkiem Sejm jest facet co zapisal sie do PZPR w czasie stanu wojennego to sprawy ICE schodza u mnie na drugi plan.
…
Pismo powstalo niezaleznie od siebie w trzech miejscach na swiecie. Ale… Wczoraj przeczytalem…
https://www.pnas.org/doi/10.1073/pnas.2520385123
pzdr S
By wesprzeć mowy wymowę,
Wynaleziono pismo. Sądowe.
W telewizji pokazywano rannych żołnierzy.
Po czterech latach wojny na wschodzie zmienil się sposób podawania informacji o stratach wojennych.
Na początku podawano liczby zabitych rosyjskich żołnierzy. Te rosły w dużym tempie. Obecnie zabitych chyba się już nie liczy, za to dezerterów przybywa. Podaje się liczbę 200 tys. po stronie ukraińskiej.
Dokładne dane dotyczą tylko liczby wymienionych jeńców.
W telewizji pokazują zadowolonych jednostronnie.
Nie podaje się liczby zniszczonych czołgów, armat, wyrzutni i innego sprzętu.
To pokazałoby skalę niepotrzebnych nikomu wydatków na produkcję takiego sprzętu.
Zabiegamy o SAFE. Pytam jaki jest sens tak się zadłużać na kilkadziesiąt lat?
@Lsie42,
ta baza danych Oryx, jest uznawana za najlepsza. Podaje tylko zweryfikowane dane. Tu sa straty Moskovi
https://www.oryxspioenkop.com/2022/02/attack-on-europe-documenting-equipment.html
a tu sa straty ukrainskie
https://www.oryxspioenkop.com/2022/02/attack-on-europe-documenting-ukrainian.html
Zmniejszenie ilosci godzin przed tv zwieksza wiedze lub kondycje fizyczna 🙂
Pzdr Seleukos
@seleuk/os/
Patrząc na ilość strat można powiedzieć, że nie opłaca się walczyć. Apeluję o ustępstwa i pokój.
Z drugiej strony biorąc muszę zauważyć, że za czasów ZSRR na Ukrainie nie było pomników Bandery i jemu podobnych wrogów Polski.
Leszek Miller jest zdania, że Ukraina do Unii Europejskiej nie wejdzie. Ma liczne argumenty za tym stwierdzeniem przemawiające. W każdym razie muszę przypomnieć, że doceniam poczucie rzeczywistości u naszego byłego premiera.
@Lsie42,
1/ Straty i zyski moga ocenic jedynie Ukraincy.
2/ Za czasow ZSRR nie bylo pomnikow Bandery i jemu podobnych wrogow Polski, ale byly pomniki Lenina, Stalina, Dzierzynskiego i im podobnych wrogow Polski. Tu moge zatem zaryzykowac „prawo wrogow Polski Seleuka” 😉 ktore brzmi nastepujaco: „Ilosc pomnikow wrogow Polski wsrod sasiadow Polski jest constant”
3/ Zdanie Leszka Millera jest nieadekwatne do rzeczywistosci.
https://commission.europa.eu/topics/eu-solidarity-ukraine/ukraines-path-towards-eu-accession_pl
Polska jest najwiekszym wrogiem obecnosci Ukrainy w EU. Ale cichym Lsie wrogiem, cichym. Glosno, Polska udaje wsparcie. Leszek M, jak lew broni „konfitury bruxelskiej” i niewydolnosci polskiego rolnictwa. „Mokry sen” gospodarki folwarcznej o wielkosci.
pzdr Seleuk
…
Najswiezsze, po wycofaniu USA z pomocy Ukrainie
https://www.kielinstitut.de/fileadmin/Dateiverwaltung/IfW-Publications/fis-import/dd24a73f-4270-46c5-9c40-bcc9df4f1672-KPB2023_EN.pdf
pa, Seleuk