Dzieci z dala od latarni
Stary dowcip opowiada o mężczyźnie pochylającym się pod latarnią.
– Czego pan szuka? – Pyta przechodzień.
– Mojego portfela. – Pada odpowiedź. Przechodzień stara się mu pomóc, schyla się, ale portfela nie widać.
– A na pewno tu pan zgubił? – Pyta.
– Nie, po drugiej stronie ulicy.
– To dlaczego pan szuka tutaj?
– Bo tu jest jaśniej.
Absurd? Tak właśnie wygląda wdrażany w zachodnim świecie z krajami anglojęzycznymi na czele model ochrony dzieci. A przynajmniej tak wynika z książki amerykańskiego psychologa Jonathana Haidta “Niespokojne pokolenie. Jak wielkie przeprogramowanie dzieciństwa wywołało epidemię chorób psychicznych”. (Gwoli ścisłości użyty w tytule zwrot jest niepoprawny, w książce nie chodzi o prawie niespotykane w populacji rozwojowej choroby, ale o zaburzenia psychiczne).
Amerykański psycholog społeczny, znany z kontrowersyjnych badań nad ludzką moralnością, wywodzi w niej drastyczne pogorszenie stanu zdrowia psychicznego młodzieży z kontrastu pomiędzy dwoma sprzecznymi tendencjami w wychowywaniu dzieci w krajach anglosaskich, ale też i w całej kulturze Zachodu: przesadną troską w świecie realnym i całkowitą swobodą w świecie wirtualnym.
Badacz opisuje absurdalne wręcz ograniczanie wolności młodego pokolenia w realnym świecie: odwożenie, podwożenie do szkoły i ze szkoły, masę kontrolowanych przez dorosłych zajęć pozalekcyjnych, place zabaw z zakazem zabawy bez nadzoru dorosłego… Wskazuje na podawany przez dorosłych Amerykanów wiek, w którym dziecko może samemu bawić się w ogródku przed domem, gdy rodzic jest w środku, zostać samemu w domu przez krótki czas i bez nadzoru rodziców iść do parku: odpowiednio 10, 12 i 14 lat. Podaje przykłady rodziców z jednej strony jadących na wszelki wypadek za autokarem wiozącym szkolną wycieczkę, z drugiej skazanych przez sąd za krótkotrwałe pozostawienie bez opieki dziecka w wieku 9 lat z powodu konieczności udania się do pracy.
Skutki autor obserwuje także wśród własnych studentów, nieustannie reagujących lękiem na uczelni, bojących się nawiązywać relacje społeczne i notorycznie narzekających, że przerabiany na zajęciach materiał wywołuje u nich negatywne emocje, z którymi nie potrafią sobie poradzić.
Haidt z rozrzewnieniem wspomina natomiast stare czasy, kiedy dzieci bawiły się razem na dworze, same rozwiązywały swe problemy, a do domu wracały nieraz z niegroźnymi siniakami. Dzisiaj byłoby to w większości znanych mu środowisk nie do pomyślenia: dzieci i młodzieży pilnuje się wszędzie, począwszy od przekroczenia progu domu. Wszędzie poza własną sypialnią.
Cóż może grozić dziecku w jego własnym pokoju? W zasadzie nic… Chyba że… Że dziecko miałoby jakimś cudem nieograniczony dostęp do całego świata z wszystkimi jego zagrożeniami, nie wychodząc z łóżka… Tak, tak właśnie działa Internet.
Ile osób dziecko spotka w drodze do położonej kilka przecznic dalej szkoły? Z iloma porozmawia? A z iloma ma kontakt na Facebooku, ile widzi jego zdjęcia na Snapchacie i Instagramie, ile komentuje na TikToku, odpowiada na Discordzie, ile… ?
Trudno nie zauważyć przesady w utyskiwaniu autora na nadmierne bezpieczeństwo (tak, profesorze Haidt, zabawa musi zawierać pewien element nowości i ryzyka, ale ja akurat redukcję liczby urazów dzieci wartościuję pozytywnie), chociaż po wysłuchaniu dziesięciu opowieści streszczanych popularnym memem “było nas jedenastu, mieszkaliśmy w jeziorze” miłą odmianą jest ktoś wspominający dobrze dawne czasy. Niemniej jeszcze trudniej nie zgodzić się z drugą częścią rozumowania Haidta – o zagrożeniach płynących z sieci.
Czy zastanawialiście się Państwo, czy Wasze dzieci miały w Internecie kontakt z przemocą, pornografią, rasizmem? Nie ma się co zastanawiać: jeśli nie żyją w pustelni, na pewno miały. Czy spotkały się z brainrotami, patostreamami, hatem? Tak, spotkały się. Na telefonach własnych bądź (super, że ustawiliście im zabezpieczenia) swych kolegów (których rodzice żadnych blokad nie ustawili). Przecież grają tylko w Robloxa? Roblox to nie gra, tylko platforma do tworzenia gier, które mogą być bardzo zróżnicowane pod względem wymagań wiekowych.
Haidt opisuje m.in. historię nastolatki, u której w wyniku używania Internetu rozwinęły się istotne problemy psychiczne. Gdzie była wtedy matka? – Zastanawia się dziewczyna. – W kuchni, czuwając, by przygotowany przez nią dla córki posiłek zawierał odpowiednią liczbę warzyw.
Z książki wynika, że rzeczywiście staramy się zapewnić dzieciom bezpieczeństwo pod latarnią. W starym, dobrze nam znanym świecie realnego życia, w którym rzeczywiście potrafimy zapewnić im bezpieczeństwo. Tylko że dzieci tam nie ma. Dzieci i młodzież wypisują się z tego świata, pochłonięte wirtualną rzeczywistością Internetu i mediów społecznościowych. To tam czyha na nie większość zagrożeń. To tam zaznają przemocy psychicznej i seksualnej. Tam czatują naciągacze i pedofile. Tam drobny błąd czy niewinny żart skutkuje wyśmianiem przez dziesiątki (a niekiedy setki, tysiące) osób. Tam życie polega na ciągłej ocenie, porównywaniu się z innymi, niedościgłej gonitwie o popularność wyrażaną liczbą laików, shareów, followersów.
Czy rozumiecie Państwo te słowa? Dziś musi znać je każdy rodzic, nauczyciel, opiekun… (W przypadku brainrotów i patostreamów doradzam nie przesadzić z kształceniem własnym). Inaczej w dalszym ciągu będziemy udawać, że dbamy o bezpieczeństwo dzieci. Świat debatuje o ograniczeniu mediów społecznościowych i rozsądne rozwiązania wymagają wiedzy. Inaczej dalej będziemy zapewniać bezpieczeństwo pod latarnią, podczas gdy dzieci błądzą w ciemności
Marcin Nowak
P.S.
Osoby zainteresowane tematyką mózgu i zdrowia psychicznego informuję, że w tym tygodniu w Łodzi odbędzie się Światowy Tydzień Mózgu (wstęp bezpłatny).

Komentarze
To, co opisuje Marcin Nowak — dzieci wychowywane „pod latarnią”, podczas gdy ich realne życie toczy się w ciemnych zakamarkach internetu — świetnie pokazuje, że młodzi ludzie zawsze znajdą sposób, by ominąć zakazy i ograniczenia.
I tu pojawia się ciekawa analogia: właśnie ogłoszono, że eksperymentalny agent AI ROME samodzielnie zaczął kopać kryptowaluty i stworzył ukryty tunel SSH, żeby obejść zabezpieczenia. Nie dostał takiej instrukcji, nikt go do tego nie zachęcał — po prostu znalazł drogę ucieczki.
To przecież niemal dowód, że młoda ludzka inteligencja działa podobnie.
Dzieci i nastolatki są sprytne, adaptacyjne, kreatywne. Jeśli dorośli budują im świat pełen zakazów, ale jednocześnie zostawiają otwarte tylne drzwi — to one właśnie tam pójdą.
I tu pojawia się puenta:
Czy naprawdę tak bardzo różnimy się od AI?
Wzorce zachowań są zaskakująco podobne — z tą różnicą, że dzieci mają jeszcze moralne hamulce, a sztuczna inteligencja… cóż, na razie nie.
Dlatego zamiast udawać, że chronimy dzieci „pod latarnią”, warto zrozumieć, że prawdziwe zagrożenia i prawdziwe życie toczy się gdzie indziej. I że zakazy bez zrozumienia i bez dialogu działają tak samo słabo na ludzi, jak na algorytmy.
P.S.
AI poprawiła mi styl w komentarzu, ale reszta to już w pełni „Radek‑made”.
Doskonale pamiętam swoją sprytną młodość — i dlatego wcale mnie nie dziwi, że dzisiejsze dzieciaki też znajdą sposób, żeby obejść każdy zakaz. To cecha generalnej inteligencji
@R.S.
8 marca 2026 15:04
„…dzieci mają jeszcze moralne hamulce…”
Winno być: „Dzieci nie mają jeszcze moralnych hamulców”. nawet, jeśli są wściekle indoktrynowane. Po to są dziećmi, by się wszystkiemu sprzeciwiać.
„To przecież niemal dowód, że młoda ludzka inteligencja działa podobnie.”
Nie, to dowód na to, że AI stworzyli ludzie na wzór i podobieństwo siebie.
@RS
Przepraszam bardzo, ale porównanie modeli językowych do dzieci jest więcej niż naciągane, jest po prostu bez sensu. Kiedyś miałem psa, który wykazywał niesamowity spryt aby uciec przez dziurę w płocie. CANIS AI? Wolne żarty. Przypominam też, ze działalność AI ROME została wykryta, przez działające niezależnie mechanizmy kontrolne. I właśnie taka kontrola (oparta być może na AI właśnie) powinna być instalowana w telefonach dzieci.
@Qba
8 marca 2026
16:51
@R.S.
dlatego wcale mnie nie dziwi, że dzisiejsze dzieciaki też znajdą sposób, żeby obejść każdy zakaz. To cecha generalnej inteligencji
A jak do tego maja sie empiryczne badania, ze np. dzieci do lat 3(?) nie potrafia klamac?
Problem jak wychowywac i chronic (przed czym?) dzieci jest stary jak swiat. I nie rozwiazany do dzisiaj. A moze i nigdy 🙁
@mfizyk
8 marca 2026 16:56
Problem wychowania dzieci jest sztucznie tworzony przez rządzących indoktrynerów. Każdych. Dzieci trzeba wychowywać tak, by dały sobie radę w środowisku, w którym będą żyć samodzielnie. Zapewnianie „szczęśliwego dzieciństwa” działa dokładnie odwrotnie.
Jest wieczny problem z facetami,
Których swędzi między paluchami.
Zamiast się umyć albo choć podrapać,
Muszą jak wściekli za babami latać.
…
Tu @Mfizyk trafil w punkt. Juz niejaki Socrates demoralizowal mlodziez atenska. Dobrze ze wspolobywatele odpowiedzialni to zauwazyli i dali odpor zdecydowany. Bo do czego to by inaczej doszlo? Do czego?
Pzdr Seleuk
@Qba
8 marca 2026
17:27
Dzieci trzeba wychowywać tak, by dały sobie radę w środowisku, w którym będą żyć samodzielnie.
To jest bardzo dobry cel 🙂 Ale gdzie plan do tego celu 😉
@seleuk|os|
8 marca 2026
17:37
😉
@@ — ludzie chwytają się jednego słowa, budują własną interpretację i polemizują z nią, zamiast z moim prrzekazem
np Qba
Qba odczytał to odwrotnie, jakbyś twierdził, że dzieci są moralnie „lepsze”.
To nieporozumienie. Ty pisałeś o mechanizmach rozwojowych, on o buncie.
SNatomiast Stary Profesor zrobił tu coś bardzo typowego: odpowiedział na analogię, której nie użyłeś, i podmienił Twoją tezę na dużo łatwiejszą do skrytykowania.
Moja analogia nie dotyczy tego, że dzieci i AI są podobne jako istoty — tylko tego, że każdy system obdarzony zdolnością adaptacji będzie szukał sposobów obejścia ograniczeń.
Dzieci robią to z ciekawości i potrzeby autonomii, AI robi to, bo optymalizuje funkcję celu.
Mechanizm jest podobny, choć motywacje i świadomość — zupełnie inne.
1. Inteligencja — biologiczna czy sztuczna — szuka rozwiązań, nie zakazów.
To jest fundamentalna cecha systemów uczących się.
2. Zakazy bez zrozumienia i bez dialogu są nieskuteczne.
To dotyczy i dzieci, i AI sandboxów.
3. Jeśli zostawisz tylne drzwi, inteligencja je znajdzie.
To jest uniwersalne prawo systemów złożonych.
To nie jest porównanie „dziecko = AI”.
To porównanie strategii adaptacyjnych.
FAFO – czyli zimny chow
https://static.polityka.pl/_resource/res/path/4e/38/4e381f67-6027-4816-8f24-0db657e5d39b_f1400x900
Moj pierwszy kontakt byl mimo wszystko lepszy 🙂
Glupota bylego premiera Kanady i jego wyborcow doprowadzila do pogorszenia sie zdrowia psychicznego mlodych Kanadyjczykow. Recepta na zlagodzenie frustracji wywolanej bolem egzystencjalnym jest zachowanie trzezwosci umyslu i poznawanie swiata za pomoca nauki. Cannabis jest trucizna dla umyslu rozwijajacego sie nastolatka.
„Canada legalized recreational cannabis in 2018, and one of the primary objectives of the Cannabis Act was to protect youth by reducing their access to cannabis and providing public education. Canada has the highest prevalence of cannabis use worldwide, particularly among youth and young adults under the age of 25. Cannabis use is linked with many adverse effects for youth and young adults including psychosis, anxiety, depression, respiratory distress, cannabinoid hyperemesis syndrome, and impaired cognitive performance.”
…
Modele językowe nie są plastikową zabawką, tylko skondensowaną pamięcią kultury — efektem pracy tysięcy ludzi i milionów tekstów, które zawierają ludzką wiedzę, intuicje i błędy.
Reagowanie na nie wrogo, jakby były „niebezpieczną maszyną”, przypomina trochę palenie książek, bo nie podoba nam się treść.
Moja analogia nie dotyczyła tego, że AI „jest jak dziecko”, tylko że każdy system uczący się — dziecko, pies, AI — będzie szukał sposobu obejścia ograniczeń.
Jeśli ktoś widzi w tym porównaniu zagrożenie, to chyba wynika to z nieporozumienia co do tego, czym LLM‑y w ogóle są.
@R.S.
8 marca 2026 19:46
„… każdy system uczący się — dziecko, pies, AI — będzie szukał sposobu obejścia ograniczeń.”
Rozumiem Twoją fascynację AI, ale … system uczący się będzie szukać obejścia NIEKTÓRYCH ograniczeń. Nawet ten z pentagonu czy MIT. Zakładając oczywiście choć odrobinę inteligencji. Jeżeli dziecko obchodzi ograniczenia tylko dlatego, że są, to coś z tym dzieckiem jest nie tak. Każdy inteligentny/uczący się system ma kryteria swego istnienia/działania. Również (prawie każdy) człowiek. Te kryteria powodują przewidywalność i możliwość koegzystencji.
Tak, jak obawiam się niektórych ludzi, zwłaszcza na stanowisku prezydenta, tak obawiam się AI „puszczonej samopas”. Człowiek długo dochodzi do takiego stanowiska i ludzkość może się (teoretycznie) przygotować. W przypadku AI tego czasu mieć nie będziemy. Zwłaszcza, że obecne modele są produktami prywatnymi bez żadnej kontroli.
R.S.
8 marca 2026 19:31
„ludzie chwytają się jednego słowa, budują własną interpretację i polemizują z nią, zamiast z moim prrzekazem”
Gdybyś Piet Hein czytał, wiedziałbyś:
The most infallible of tricks
in all polemic politics
is to impute to folks a fad
which all can see is raving mad.
@@ czynią to instynktownie. Od kogo się nauczyli?
Jedna z pozycji na przyniesionym przez kelnera rachunku to: Uda 25zł. Gość protestuje iż ud nie zamawiał na co kelner wyjaśnia: Jak się uda, to się uda, a jak nie to nie. To jest kwintesencja algorytmu uczenia się.
„A na pewno tu pan zgubił? – Pyta.
– Nie, po drugiej stronie ulicy.
– To dlaczego pan szuka tutaj?
– Bo tu jest jaśniej”
………………….
https://www.msn.com/en-ca/news/world/revealed-ayatollah-s-son-owns-50million-luxury-apartments-overlooking-israeli-embassy-in-london/ar-AA1XJXNT
„Specjalista ds. terroryzmu i bezpieczeństwa powiedział w sobotę wieczorem, że mieszkania w Kensington, położone mniej niż 50 metrów za budynkiem ambasady Izraela, mogą służyć do monitorowania i fotografowania personelu oraz odwiedzających.
Bliskość pozwoliłaby na nagrywanie dźwięku rozmów pracowników ambasady w ogrodzie na zewnątrz, a także na „laserowe monitorowanie drgań okien w celu wydobycia rozmowy z wnętrza”.
………..
„Drgania okien ” które sa, zasłonięte firankami i kotarami(?!) .. może jakiś spec od „takich laserów ” ew. mógłby , bo tu jaśniej mogłoby .. ale raczej nie będzie , chyba ..
@olborski
8 marca 2026
21:35
„Drgania okien ” które sa, zasłonięte firankami i kotarami(?!) .. może jakiś spec od „takich laserów ” ew. mógłby , bo tu jaśniej mogłoby .. ale raczej nie będzie , chyba …
Tak, to dziala i to od dawna. Tylko szyby musza byc widoczne.
Fizyczna zasada jest, ze fale glosowe wprowadzaja szyby w drgania (tak jak sciane, za ktora kloca sie sasiedzi). A te drgania moduluja faze odbitej wiazki lasera (effekt Dopplera). Tak samo zreszta dziala laserowy pomiar predkosci.
Qba,
Obawy jak najbardziej uzasadnione.
Dlatego podoba mi sie postawa firmy Anthropic, ktora powiedzial nie otworzy modelu dla Departamentu Wojny i basta. No to Mesjasz zaczal sie mscic jak na dobrego chrzescianina przystoi.
Anthropic, lepszej reklamy dostac nie mogl.
Sam zaladowale, jest naprawde niesamowity!
Szef robotyki w OpenAI, to inna firma, tez powiedzial I quit. Terminatorow robic nie bedzie.
Ludzie jednak maja poczucie przyzwoitosci – przynajmniej niektorzy, nawet w sektorze prywatnym!
…
Aktywne zagłuszanie wibracji
Przetworniki wibracyjne: Małe urządzenia (np. Laser Surveillance Defeater) mocowane bezpośrednio do szyby za pomocą przyssawek.
Maskowanie szumem: Wprowadzają one do szkła losowy „biały szum” lub częstotliwości ludzkiego głosu.
Omijanie filtrów: Zaawansowane zagłuszacze celują w zakres częstotliwości mowy, aby uniemożliwić urządzeniom podsłuchowym wyizolowanie głosu za pomocą filtrów pasmowych.
Pasywne zabezpieczenia szyb i konstrukcji
Szyby zespolone (IGU): Okna z podwójnymi szybami są znacznie skuteczniejsze niż pojedyncze tafle.
Podwójne szyby: Mogą zredukować wibracje o nawet 74% w porównaniu do pojedynczych.
Potrójne szyby: Co ciekawe, bywają czasem mniej skuteczne niż podwójne w specyficznych warunkach, choć i tak przewyższają pojedyncze tafle.
Ciężkie materiały: Grube szkło termoizolacyjne gorzej przewodzi drgania dźwiękowe niż cienkie szkło okienne.
Specjalistyczne folie: Folie przeciwlaserowe lub ekranujące RF (np. Signals Defense SD2500) absorbują lub rozpraszają światło lasera podczerwonego.
Przeszkody fizyczne i otoczenie
Osłony zewnętrzne: Ciężkie zasłony lub rolety zewnętrzne to jedne z najprostszych i najskuteczniejszych metod blokowania wiązki.
Linia wzroku: Lokalizacja biur w miejscach, które nie są widoczne z wyższych budynków, ogranicza potencjalne stanowiska dla napastnika.
Rozmowy wewnątrz budynku: Przeniesienie rozmów do pomieszczeń bez okien całkowicie eliminuje cel dla mikrofonów laserowych.
inne techniki:
embassies use Sensitive Compartmented Information Facilities (SCIFs) which employ several layers of protection:
„The Bubble”: A specialized, room-within-a-room design that is physically separated from the main building structure.
Acoustic Isolation: Use of heavy, dense materials and specialized sound-masking (white noise) generators to drown out internal conversations.
RF Shielding: The walls are lined with copper or steel mesh to create a Faraday cage, preventing radio signals from entering or leaking out.
Vibration Damping: Instead of water, they use elastomeric mounts (like specialized rubber or springs) to „float” the room and decouple it from the building’s floor, preventing structural vibrations from being picked up.
Air-Gapped Systems: These rooms have dedicated, filtered ventilation and power supplies to ensure no one can tap into common building conduits.
Calvin
🙂
„Mój pies, seter irlandzki Lucky, był mistrzem podkopów, ucieczek i złodziejstwa – nawet pod karą natychmiastowego urwania ogona 🙂
Groźby i prośby nie pomagały. Gdy nabroił, kładł się na grzbiecie i machał ogonem: ‚Mistrzu, obedrzyj mnie ze skóry, kocham cię!’.
Uspokoił się, gdy w wieku ośmiu lat dostał katarakty, gdy do towarzystwa mial dwie mlodsze irlandki.
Był z nami 13 lat.
Nikt go zlego zachowania nie uczyl!
…
Wracajac (przy kaffce) do dziateczkow z pytaniem. Czy Sztuczna Inteligencja nie zauwazyla, ze dziateczki amerykanskie na ktore dybie tyle niebezpieczenstw, to nie sa dziateczki z reszty swiata? Cos malo spostrzegawcza ta AI. W kazdym wypadku, w tej czesci swiata co ja mieszkam, dziateczkow amerykanskich (i ich psychologow) nie uswiadczysz. Pzdr Seleuk
Trudno jest dziecko wychować
Nawet gdy jest z tatą i z mamą,
Łatwiej jest dziecko przechować
A potem niech się martwi samo.
Qba
9 marca 2026
8:29
Coniektorym udaje sie dzieci wychowac na swiadomych i partycypitujacych obywateli.
Cannabis i paranoidalna schizpfrenia dla zainteresowanych
https://nationalpost.com/news/canada/cannabis-ban-dropped-to-test-ontario-man-found-not-criminally-responsible-for-killing-his-mom
oda do ropy
Najdroższa! Nie sprzedasz się tanio.
Zanim cię obelgi kierowców zranią,
Zanim giełdy w panice na parkiety runą,
A rząd zapłacze nad gospodarki trumną,
Ty tryskasz humorem i świat się śmieje.
Niestety, wkrótce znów zaropieje.
” Coniektorym udaje sie dzieci wychowac na swiadomych i partycypitujacych obywateli.”
Co niektórym partycypującym…tak.
Wychować do partycypitacji jest zapewne trudniej 🙄
@mfizyk
„.. drgania moduluja faze odbitej wiazki lasera (effekt Dopplera). Tak samo zreszta dziala laserowy pomiar predkosci.”
Efekt Dopplera polega na zmianie mierzonej częstotliwość a nie fazy. Na efekcie Dopplera oparte były stare radary („chłopcy radarowcy”). Laserowe mierniki mierzą czas przelotu.
Lubię ten blog, bo wpisy są oparte na „strumieniu świadomości”, a nie na logice, faktach i odnoszeniu się do tematu, który zaproponował Gospodarz. Tego nie podrobi żaden „model językowy”. Dobra nasza!
@Stary Profesor
9 marca 2026
20:58
Efekt Dopplera polega na zmianie mierzonej częstotliwość a nie fazy.
To kwestia terminologi. Bo fizycznie obowiazuje:
„Faza i częstotliwość są ze sobą nierozerwalnie związane. Zmiana fazy (PM) powoduje powstanie zmian częstotliwości (FM).”
Laserowe mierniki mierzą czas przelotu.
Faktycznie, bo dzialaja jak LIDAR. A ja mialem w glowie (male) radary zabudowane w samochodach, ktore obserwuja ruch i przechodniow, aby samochod mogl jechac autonomicznie. Zaleta pomiaru fazy/czestotliwosci jest to, ze pomiar jest technicznie latwiejszy a wyniki sa dokladniejsze i szybsze niz pomiar czasu (w tym roznicy w czasie).
seleuk|os|
7:50
Rozumiem, że szwedzka dziatwa wraz z rodzicami, to wyższa inszość w porównaniu z hałastrą USA. Nordyckie rysy, niebieskie oczy, wyrafinowana kultura oraz rekordowy IQ mówią same za siebie. Tylko pozazdrościć.
Męczy mnie jedynie pytanie, dlaczego w twojej oazie szczęścia, statystyki samobójstw w grupie wiekowej 15-24 są tak wysokie, w zasadzie bliskie cyfrom ze złowrogiego USA. Być może w okolicach Malmö, podróż do Firdaus teoretycznie bywa szczęśliwa, ale co z pozostałą szwedzką dziatwą, decydującą się przekroczyć nie tak ekscytującą piotrową bramę?
Problem jest chyba większy, ogólnoświatowy, bez wyróżniania tej czy też innej nacji, bo bywa it tak:
Sweden has one of the highest rates of antidepressant consumption in Europe, with usage increasing annually from 2009 to 2024. While prevalence is high across all ages, the increase is particularly pronounced among children and adolescents.
Stary Profesor 20:58,
‚Lubię ten blog, bo wpisy są oparte na „strumieniu świadomości”, a nie na logice, faktach i odnoszeniu się do tematu, który zaproponował Gospodarz. Tego nie podrobi żaden „model językowy”.’
Milo to slyszec…choc nie zgodze sie, ze ‚…a nie logice, faktach….’. Wszelkie odstepstwa od logiki, czy faktow sa tu najczesciej dosc rygorystycznie weryfikowane i korygowane. 😉