Metalowe drewno i drewniany metal
Być może zgodzimy się, że gitara elektryczna jest podstawowym instrumentem dla muzyki metalowej, wypada jednak zauważyć, że w samym instrumencie znajdziemy zazwyczaj więcej drewna niż metalu. Odwrotnie z saksofonem, który wdziera się coraz częściej do składów grających ciężką muzykę: ten jest z nazwy drewniany (ze względu na stroik), ale z konstrukcji jak najbardziej metalowy. Oczywiście materiały nie są najważniejsze, istotniejsza jest potęga brzmienia, która w czasach takich saksofonistów jak Mats Gustafsson, Colin Stetson, Luca Mai (Zu, które wydało już w tym roku świetny album) czy Otto Kokke (Dead Neanderthals) łączy się z dość szerokimi zainteresowaniami, wychodzi poza jazz i daje efekt w postaci ciężkiej muzyki, którą z powodzeniem można by było wydawać w metalowych wytwórniach. Mamy przykład takiej estetyki w tym tygodniu, w postaci albumu Nethering, który wspomniany już Stetson nagrał wspólnie z Gregiem Foxem (Liturgy) i Trevorem Dunnem (Mr. Bungle, Fantômas i Tomahawk, ale też np. Electric Masada). Brzmieniowo jest bardzo ciekawy, choć w kompozycjach trochę jednak rozczarowujący, a przynajmniej trochę zbyt rzadko te rozciągnięte, pełne napięcia podprowadzenia znajdują jakieś godne rozwiązanie. Stąd uwagę w tym tygodniu przeniosłem na kolejny album brytyjskiej grupy o najlepszej nazwie, jaką można sobie wyobrazić: Work Money Death.
Zespół nie zdobył nigdy wielkiej popularności, ale też nie tworzy muzyki, która byłaby w 2026 r. wielkim zaskoczeniem: to lekko tylko unowocześniona wersja spiritual jazzu, pochodna muzyki Pharoah Sandersa o hipnotyzujących groove’ach i może nieco tylko bardziej „rockowym” (w znaczeniu psychodelicznych odmian rocka), a czasem też lekko bluesowym sposobie myślenia. Odkryłem go dzięki pianiście Adamowi Fairhallowi, który poza WMD (z którego odchodził i wracał) współpracuje m.in. z Natem Birchallem. A Portal To Here to kontynuacja tego, co mieliśmy na People of the Fast Flowing River, nawet – mam wrażenie – w odrobinę delikatniejszej, za to nieco bardziej transowej wersji. Najbardziej porywającej w przedostatnim utworze Brother Earl. Gdzie w takim razie ten gest odrzucenia gitary na rzecz saksofonu? Nie był tu świadomy. Wynika z nieobecności gitarzysty Chrisa Dawkinsa, zmarłego przed kilkoma laty członka formacji, znanego też właśnie z przydomka Earl. Jego z kolei nikt w składzie nie zastąpił. Zniknęła gitara, został saksofon Tony’ego Burkilla (zresztą współtwórcy repertuaru) w roli głównej. I został spiritual jazz, czyli długie echo stylu zaszczepionego w tym nurcie przez Coltrane’a w czasach A Love Supreme. Jest to muzyka o miłości, tej mniej walentynkowej, oraz do śmierci, w wydaniu całkiem dobrze odpowiadającym światom heavy metalu. Nawet jeśli ten saksofon to tylko tenor, i to w żaden sposób nieprzetworzony.
W tym sensie oczywiście i Coltrane’a trzeba by wpisać w grono pionierów muzyki metalowej, jeszcze zanim powstał ten gatunek, w najdzikszej wersji bardzo by na takiego pioniera pasował. Nie zapominajmy zresztą, że termin heavy metal wzięty został z powieści Williama Burroughsa z początku lat 60., kiedy pisarz słuchał raczej – jeśli sobie przypomnimy przyjaźń z Ornette’em Colemanem – metalowych saksofonów niż drewnianych gitar. Świat muzyki pełen jest paradoksów.
WORK MONEY DEATH A Portal To Here, ATA 2026
PREMIERY PŁYTOWE TYGODNIA
13.02 Cardinals Masquerade, So Young