Sprawy bardzo osobiste
Sporo się dowiedzieliśmy w tym tygodniu o rynku muzycznym. Z rzeczy dobrych był werdykt w amerykańskim procesie koalicji 33 stanów z Live Nation o praktyki monopolistyczne. Nie wiadomo, jakie będą jego konsekwencje (sprzedaż udziałów, podział spółki), nie wiadomo też, kiedy będą odczuwalne dla nabywców biletów na imprezy, nie wiadomo nawet, kiedy muzycy (tylko jeden zeznawał w procesie!) przyłączą się do tej koalicji, ale jest to jakiś pierwszy krok. Z rzeczy niezbyt krzepiących mieliśmy ogłoszenie sprzedaży biletów na Kanyego Westa w Chorzowie. Po odwołaniach występów w Wielkiej Brytanii i Francji ktoś (teoretycznie mała agencja Hałas!, ale trudno uwierzyć w to, że sami wezmą na siebie logistykę tak dużego wydarzenia) zdecydował się sprowadzić Westa – przy wszystkich zarzutach o propagowanie faszyzmu – do Polski. Pisałem o tym na łamach POLITYKI, polecam też tekst Kto właściwie jeszcze lubi Ye?, który napisał Andre Gee w NYT. Kwestia Ye to moim zdaniem problem prymatu zasięgów: raz je masz, będziesz je miał na zawsze, niezależnie od tego, czy to, co robisz, ma jeszcze jakąkolwiek świeżość. I niezależnie od tego, jak głupie rzeczy mówisz. Z rzeczy na pograniczu jednej i drugiej kategorii wymienię Fryderyki rozdane w niedzielę w jazzowych kategoriach: bardzo miłe wydarzenie od strony artystycznej i wykonawczej, skażone jednak wątpliwościami regulaminowymi i klasyfikacyjnymi w samych nagrodach, a przede wszystkim – dużym problemem realizacyjnym, czyli niechcianym dźwiękiem, z którym zmierzyli się organizatorzy w sali Muzeum Historii Polski. Zmagających się z warunkami artystów podziwiałem tym bardziej.
Co do płyt tygodnia: jedną z nich przedstawili na środowym koncercie w Pardon To Tu członkowie Royber Trio, czyli Mikołaj Trzaska (który w przyszły weekend na specjalnej imprezie w Gdańsku świętuje sześćdziesiątkę – warto sprawdzić), Macio Moretti i Olo Walicki. Znałem już wcześniej materiał z albumu November, ale to jedna z tych sytuacji, kiedy zagrany na żywo zabrzmiał jeszcze lepiej, niczego nie ujmując studyjnej wersji. Jako prezent na tę 60-tkę jest to rzecz świetna, bo bardzo dobrze sumująca różne wątki pracy Trzaski, ze stemplem jego indywidualnego, bardzo łatwo rozpoznawalnego sposobu prowadzenia melodii.
Natomiast płytą tygodnia – i zarazem zaskoczeniem, bo o tej pozycji dowiedziałem się kilka dni temu – jest I Carry the Strength Aleksandry Słyż. To ów zapowiadany jakiś czas temu – także w POLITYCE, przy okazji wręczania Paszportu autorce – utwór powstały na zamówienie Sveriges Radio. 20-minutowa kompozycja na system Buchla 200, wiolonczelę i instrumenty perkusyjne, eksponująca drony syntezatora i wykorzystująca strój naturalny w partiach wiolonczeli. Bardzo mocna pewnym gestem powtarzającej się sekwencji, rodzajem tematu, a zarazem pełna melancholii – bo to trochę opowieść o świecie dookoła (wpływy ze sprzedaży na Bandcampie idą na Lekarzy Bez Granic), a trochę reakcja na bardzo osobiste wydarzenia związane z odejściami bliskich autorce muzyków (jeden z nich to upamiętniany także na wspomnianych Fryderykach Gerard Lebik).
Połączenie tradycyjnego instrumentarium i elektroniki Słyż po raz kolejny realizuje w sposób wyjątkowy – choć tym razem akcent jednak przesunięty jest w stronę syntezatora. W sondzie robionej z zaskoczenia na pokładzie grudniowego pociągu PWM, zapytany o ulubionego kompozytora lub kompozytorkę – przy tych wszystkich Chopinach i Lutosławskich padających dookoła – wypaliłem: „Aleksandra Słyż”. I oczywiście za chwilę się zreflektowałem, że nie chodziło o „współczesną kompozytorkę”, tylko twórców wszech czasów, w kategorii open. Rzecz w tym, że nie bardzo czuję w sobie kompetencje do hierarchizowania dawno już zmarłych kompozytorów, za to o muzyce aktualnej mogę się wypowiadać. I dla mnie utwory Słyż są kwintesencją współczesności, wiążącą pewną wiedzę o akustyce i brzmieniu instrumentów zarówno elektronicznych, jak i akustycznych, imponującą minimalistyczną, ale zarazem niesurową formą, a do tego wpisującą to wszystko w bieżący kontekst i podbudowującą emocjami dziś żyjącej osoby. Nie widzę lepszej definicji i nie cofam tego, co powiedziałem.
ALEKSANDRA SŁYŻ I Carry the Strength, Superpang 2026
ROYBER TRIO November, Instant Classic 2026
PREMIERY PŁYTOWE TYGODNIA
14.04 Neo Geodesia Oknha Stamina, Chinabot
15.04 Natalie Wildgoose Rural Hours, State51
15.04 Royber Trio November, Instant Classic
17.04 Adrian Younge Younge, Linear Labs
17.04 Aleksandra Słyż I Carry the Strength, Superpang
17.04 Anitta Equilibrivm, Republic
17.04 Anne Hathaway Mother Mary: Greatest Hits, A24
17.04 Christina Kubisch Tuning, Faitiche
17.04 Eaves Wilder Little Miss Sunshine, Secretly Canadian
17.04 Flying Lotus „1983”, Brainfeeder reed
17.04 Frog Frog For Sale, Audio Antihero
17.04 Gamelan Yowana Sari Gamelan Yowana Sari, Cantaloupe
17.04 Hedvig Mollestad Weejuns Bitches Blues, Rune Grammofon
17.04 Holodec Tru Folk, Phantom Limb
17.04 Honey Dijon Nightlife, SOS
17.04 Jessie Ware Superbloom, Interscope
17.04 Kathryn Mohr Carve, The Flenser
17.04 Koza & Kuba Więcek Człowiek zwany ciszą
17.04 kuru Backstage Hologram, deadAir
17.04 Los Pulpitos Tentacletek, Crammed Discs
17.04 Lucy Liyou Mr Cobra, Orange Milk
17.04 M.I.A. M.I.7., Ohmni
17.04 Morita Vargas III, Hidden Harmony
17.04 Neil Cowley Trio Built on Bach
17.04 Nine Inch Noize Nine Inch Noize, The Null Corporation
17.04 Pauline Oliveros, Miya Masaoka & 峯岸一水 [Issui Minegishi] Two Days in Dreamland, Important
17.04 Pelkkä Poutanen Nekin jotka eivät jo kuolleet tulevat kuolemaan, Eclipse
17.04 Postman Phantasma, La Mission EP
17.04 Radio Hito L’uso e gli attributi del cuore, Maple Death
17.04 Sean Solomon The World Is Not Good Enough, Anti-
17.04 Sznur Cwel, Godz ov War
17.04 Tanya Donelly and Chris Brokaw The Undone is Done Again, Fire
17.04 Teen Suicide Nude Descending Staircase Headless, Run For Cover
17.04 Vanessa Carlton Veils, Liberman
17.04 Yaya Bey Fidelity, Drink sum wtr
17.04 Zespół Sztylety Wszystkie rany niezabliźnione, Peleton