Małżeństwa jednopłciowe są w Polsce legalne

NSA orzekł, że urzędnicy stanu cywilnego mają obowiązek rejestrować małżeństwa jednopłciowe zawarte za granicą. Ten obowiązek nakłada na nich zresztą także ustawa o aktach stanu cywilnego, co sąd zauważył w uzasadnieniu wyroku.

To wielki dzień dla społeczności LGBT w Polsce. Ten wyrok cierpliwie wywalczyła sobie przez kilkanaście lat, odwołując się od odmów urzędników do sądów, walcząc tak w sądach administracyjnych, jak w sądach cywilnych. Najpierw przewalczono wydawanie zaświadczeń z USC o niepozostawaniu w związku małżeńskim, potrzebnych do zawarcia ślubu za granicą. Potem rejestrację zagranicznych aktów urodzenia polskich dzieci, w którym jako rodzice figurowały osoby tej samej płci. W sprawie odmowy rejestracji małżeństw sądy odrzucały wnioski o zadanie pytania prejudycjalnego TSUE. Zrobił to dopiero NSA w składzie: Leszek Kiermaszek (sprawozdawca), Mirosław Gdesz i Marzenna Linska-Wawrzon.

TSUE w listopadzie zeszłego roku odpowiedział, że odmowa takiej transkrypcji narusza unijną zasadę swobody przepływu osób i obywatelstwa Unii odczytywane w świetle Karty Praw Podstawowych: prawa poszanowania życia prywatnego i rodzinnego i zakazu dyskryminacji m.in. ze względu na orientację seksualną. TSUE podkreślił, że rejestracja związku małżeńskiego oznacza poszanowanie wszystkich praw łączących się ze statusem małżonków. Dzisiejszy wyrok NSA jest wykonaniem tego wyroku.

Więcej: osadził swoje dzisiejsze orzeczenie w ugruntowanym orzecznictwie międzynarodowych trybunałów dotyczącym poszanowania zasady równości i prawa do kształtowania swojego życia prywatnego i rodzinnego. W uzasadnieniu wyroku NSA przywołał bowiem najważniejsze orzecznictwo TSUE i ETPC, nawet wyrok TSUE sprzed tygodnia dotyczący transkobiety z Bułgarii, która przechodzi terapię hormonalną we Włoszech, a sądy w Bułgarii odmówiły sprostowania jej aktu urodzenia.

Sąd – co także niezwykle ważne – zwrócił uwagę urzędnikom stanu cywilnego, że obowiązuje ich nie wadliwe rozporządzenie wydane do ustawy o aktach stanu cywilnego zawierające wzór druku, a w nim rubryki dla małżonków: „kobieta” i „mężczyzna”, ale art. 88 ustawy, do której wydano to rozporządzenie, gdzie mowa o „osobach”. Tak więc nie czekając na wydanie przez ministra cyfryzacji (lewicowego Gawkowskiego) „w porozumieniu” z szefem MSW (konserwatywnym Kierwińskim) zgodnego z ustawą rozporządzenia, urzędnicy powinni skreślać na drukach „kobietę” i „mężczyznę” i wpisywać w te miejsca „osobę”.

Sędzia Kiermaszek stwierdził też, że z art. 18 konstytucji, który stwierdza, że „małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny (…) jest pod opieką i ochrona państwa”, nie oznacza zakazu uznania innych związków między dwiema osobami niezależnie od płci ani że takim związkom nie należy się żaden poziom ochrony.

Wyrok NSA wprost odnosi się do jednej sprawy – dwóch mężczyzn, którzy pobrali się w Berlinie, gdzie jakiś czas mieszkali. Uchyla wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego przyznający rację urzędnikowi USC, który odmówił wpisu i odmowną decyzję tegoż urzędnika, nakładając na niego obowiązek rejestracji tego małżeństwa w ciągu 30 dni (za niedopełnienie obowiązku wykonania wyroku sądu urzędnikowi mogą grozić nawet sankcje karne). Jednak ponieważ wyrok ten był wykonaniem wyroku TSUE, obowiązuje wszystkich urzędników stanu cywilnego w Polsce. Wszystkich ich też obowiązuje art. 88 ustawy o aktach stanu cywilnego, a nie wydane do niego sprzeczne z ustawą (a więc z konstytucją) i prawem Unii rozporządzenie.

Wyrok NSA obecni na sali nagrodzili brawami. Były to brawa dla sądu, a konkretnie dla sędziego Leszka Kiermaszka (autora pytania do TSUE i uzasadnienia wyroku), a także sędziów Mirosława Gdesza i Marzenny Linskiej-Wawrzon. Ale nie dla państwa, bo to, niezależnie od tego, kto w nim aktualnie rządzi, od początku III RP po dziś nie robi nic, a przynajmniej nie robi nic skutecznie dla prawdziwej równości społeczności nieheteronormatywnej w Polsce. Tchórzy nawet teraz, gdy chodzi jedynie o poprawę sprzecznego z ustawą rozporządzenia. I gdy ma orzeczenie TSUE, w którym oprócz stwierdzenia naruszenia prawa do swobody przemieszczania się i do obywatelstwa Unii Trybunał orzekł także, że niezgodne z prawem Unii jest twierdzenie pojawiające się w odmownych decyzjach urzędów, a także sądów krajowych, że „transkrypcja [czyli rejestracja aktu zawarcia małżeństwa] byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami porządku prawnego RP” (art. 107 prawa o aktach stanu cywilnego), ponieważ podstawowe zasady porządku prawnego RP nie mogą być sprzeczne z prawem Unii.

Teraz, rejestrując swój związek w Polsce, małżeństwa jednopłciowe mają takie same prawa, jakie przysługują małżeństwom w kraju zawarcia związku małżeńskiego. A dyskusja o kadłubowej ustawie o rejestrowanych związkach partnerskich powinna przejść do historii. Czas na ustawę o równości małżeńskiej.

Reklama