Nauczyciele chcą wiedzieć, dlaczego ucznia nie ma w szkole?
MEN planuje wprowadzić obowiązek informowania wychowawcy, dlaczego dziecka nie ma w szkole. Nie wystarczy, że rodzic poprosi o usprawiedliwienie nieobecności. Będzie musiał podać konkretną przyczynę. Obecnie nie musi.
Zmianę tę zapowiedziała Katarzyna Lubnauer. Choć wiceministra edukacji przekonuje, że ministerstwo spełnia postulaty nauczycieli, wygląda to na nieudolną próbę zachowania twarzy. Nic bowiem nie wyszło z zapowiedzi zmniejszenia dopuszczalnej liczby nieobecności na lekcjach (obecnie prawo zezwala na 50 proc. frekwencji). MEN się wycofał z tych zmian, a problem pozostał.
Będzie więc po staremu: uczeń może być zaledwie na połowie zajęć, resztę może sobie darować. Wolna wola niepełnoletniego obywatela, co robi ze swoim czasem. Zamiast kazać dziecku chodzić do szkoły, rodzic będzie musiał jedynie podać przyczynę nieobecności. Jakąkolwiek przyczynę. Czy musi to być prawda (a jeżeli nie, to co?), Lubnauer się nie zajęła (więcej tutaj).
Komentarze
@Gospodarz
Wystarczy, że limit (np. 25% nieobecności max) będzie dotyczył WSZYSTKICH nieobecności (skutek edukacyjny nieobecności nie zależy przecież od PRZYCZYNY!) i już po kłopocie (oczywiście z MOŻLIWOŚCIĄ żeby szkoła/nauczyciel MIELI PRAWO uznaniowo stwierdzić, że uczeń, mimo nieobecności, „coś tam” jednak umie… 😉
No ale to by POLITYCZNY LANS KrólowO MaciusiO I czyli Bar(a)barO niejakO NowackO z wiernym Staszkiem uniemożliwiło … 😉
@belferxxx
1. Przypominam, że szef OSKKO wyraźnie powiedział, że dobrze, że nie ma zmiany progu.
2. Są przedmioty, które są raz w tygodniu, 1 lekcja. Wystarczy, żeby ucznia nie było na paru lekcjach, jeżeli część lekcji przepada, to przekroczy te 25 proc.
W szkołach dużo lekcji przepada. Przecież ten próg dotyczy każdego przedmiotu oddzielnie. I jak się go liczy? Tylko w odniesieniu do lekcji odbytych. Jeżeli we wtorki jest jakiś michałek, w półroczu było 14 wtorków, z tego ucznia nie było 3 dni, 4 lekcje przepadły z winy szkoły (a 4 to naprawdę mało biorąc pod uwagę nieobecności nauczycieli oraz brak lekcji z przeróżnych powodów typu wyjście, apel, dzień kropki/kreski, warsztat psychologiczny) to uczeń przekroczył próg 25 proc.
Ma Pan świadomość, że jeżeli nie ma ucznia, to ta nieobecność nabija mu próg nieobecności, ale jeżeli uczeń jest w szkole, a nie ma nauczyciela, to nieobecność nauczyciela powoduje, że uczeń w szkole siedzi, ale frekwencja na przedmiocie mu nie rośnie?
Może OSKKO zdaje sobie sprawę z tego jak dużo lekcji w szkołach przepada i ile byłoby awantur, gdyby cisnąć frekwencję, ale tylko po jednej stronie.
@ Róża
A co to ma do rzeczy??? 😉
A jeśli rodzice nie podporządkują się obowiązkowi podania przyczyny nieobecności wprowadzonemu przez ministerstwo, to pani Nowacka ukarze ucznia? Bo przecież nie rodziców…
@belferxxx
No nic, no całkiem nic. Biorąc pod uwagę ile jest skarg do kuratoriów na wszystko.
To myśli Pan, że jeżeli uczniowie masowo wpadaliby w próg, w którym groziliby im nieklasyfikowaniem, to rodzice nie skarżyliby się do kuratorium ile lekcji przepadło? I myśli Pan, że kuratoria byłyby zachwycone? A nie widzi Pan co się dzieje na Fb od początku czerwca? Jak rodzice piszą, że w wielu szkołach lekcji po prostu nie ma, dzieci mają puszczane filmy, na lekcjach mają zająć się sobą, więc siedzą z telefonem. To wywołuje złość rodziców, a gdyby ich dziecko miało problemy z klasyfikacją, to siedzieliby cicho? A co miałoby robić kuratorium, gdyby dostało wiadomość ilu lekcji w półroczu nie było, bo były przeróżne „atrakcje” od czapy zamiast lekcji?
@ Róża
Cały czas mowa o odsetku lekcji, które się ODBYŁY, a na których uczeń NIE BYŁ… 😉
Wróć do RZECZYWISTOŚCI z FB … 😉
@belferxxx
Właśnie o tym piszę. O odsetku lekcji, które się odbyły. Skargi dotyczyłyby lekcji, które się nie odbyły. Naprawdę tego Pan nie rozumie? Uczeń przyszedł do szkoły, siedzi w szkole, chce sobie poprawić frekwencję z jakiegoś przedmiotu, a lekcji nie ma. Nieodbyta lekcja nie jest dla niego obojętna. Gdyby się odbyła, to jego frekwencja by się poprawiła.
Ucznia nie było przez 3 wtorki. Ma frekwencję 0 proc.
Przez 4 kolejne wtorki jest obecny w szkole, ale lekcja się nie odbywa. Nadal ma frekwencję 0 proc.
@belferxxx
Pan jak zwykle patrzy na to z klapkami na oczach.
Nie przyjmuje Pan do wiadomości, że wiele SP przeważnie w tej chwili składa się z mieszanki nauki czysto pamięciowej plus masa pseudoatrakcji i nieobecności nauczycieli związanych z tymi pseudoatrakcjami. To nie są atrakcje typu przygotowanie drużyny do Naboja. W większości szkół nikt o istnieniu takich rzeczy nawet nie słyszał.
To są wyjścia gdziekolwiek, np. kino plus McDonald, warsztaty z czegokolwiek (już pisałam, że niedawno córka znajomych kl.6 miała warsztaty z menstruacji), masa konkursów szkolnych bez szczególnych wartości, bo nauczyciel robi jakieś mianowanie itp. Na to Pan zamyka oczy i zasłania uszy. Dzieci są przebodźcowane, a szkoła jeszcze dokłada, bo zamiast lekcji są pseudoatrakcje i puste lekcje z powodu nieobecności nauczyciela.
Chociaż już coś dotarło do Pana i Pana kolegi. Że SP nie uczy rozumienia. Nie wykorzystuje do tego przedmiotów ścisłych i przyrodniczych. I co Pana kolega proponuje – zrobić prywatną szkołę po szkole.
Po 7 lekcjach pamięciówki i pseudoatrakcji szkolnych dziecko ma iść po szkole w końcu się czegoś NAUCZYĆ i coś ZROZUMIEĆ.
Ale te 7 godzin szkolnych to oczywiście trzeba surowo rozliczyć z frekwencji.
O tym, że SP jedyne co robi to skrupulatnie rozlicza z opanowania pamięciowych szczegółów nawet nie z podstawy, tylko z podręcznika NE pisałam Panu od kilku lat.
@Róża
No to pretensja do samego Pana Boga zapewne, że nauczyciele chorują … 😉 1. Problem raczej dotyczy PODSTAWOWYCH przedmiotów, a nie MICHAŁKÓW z 1 godziną tygodniowo. Bo jakoś nie słyszałem żeby ktoś z MICHAŁKA (samego!) został na drugi rok. I nie ma AUTOMATYZMU – szkoła MOŻE, ale nie musi takiego ucznia nie klasyfikować … 😉 Więc to wszystko jest w konwencji „Kto CHCE szuka sposobów, kto NIE CHCE – szuka powodów!” Najczęściej powody są „od czapy” … 😉
@belferxxx
Nie ma żadnych oddzielnych przepisów o frekwencji dla michałków i niemichałków. Szkoły są różne, nauczyciele bardzo różni. Są szkoły nastawione na olimpiady i matury, nie utrudniają uczniom życia, pomagają osiągać cele. Są też szkoły bez ładu i składu. Są szkoły, w których uczniowie są zniechęcani do olimpiad, są szkoły, w których nauczyciele nie wiedzą co to Fundusz Zdolni (dawny KFnRD) i kręcą nosem na to, że uczeń jest nieobecny z powodu wyjazdu na warsztaty, obozy Funduszu.
W Pana głowie się to oczywiście pomieścić nie może.
Te historie znam od uczniów, którym opowiadali to koledzy z durnowatych szkół. Uczniowie z mądrych byli w szoku.
Na Fb b.często swoje żale wylewa nauczycielka, która odeszła ze szkoły. B. sfrustrowana, samotnie wychowująca dziecko. Uczyła w jednym z najlepszych techników. Drugiego języka. Nie wiem czy mieści się to Panu w głowie, ale dla wielu uczniów, bardzo nastawionych na przedmioty ścisłe i zawodowe (b.dobre technikum) drugi język to też michałek. Mają mnóstwo przedmiotów i własne priorytety. Ta nauczycielka nie mogła tego przyswoić, z jej użalanek można wywnioskować, że zarówno dyrekcja jak i koleżanki próbowali jej to wytłumaczyć. Z jakim efektem – czuła się mobbingowana, sądzi się ze szkołą.
Pan jak marzy o uznaniowości, to nie zakłada różnorodności własnego środowiska.
Nawet istnienia nauczycieli, którzy więcej są na zwolnieniach niż na lekcjach.
@Róża
Zrób sobie ODWYK od fb …. 😉
Kiedyś jak popularne były telegramy, to po taniości można było wysłać jeden z kilku standardowych tekstów. Np. „„WYRAŻAMY GŁĘBOKIE WSPÓŁCZUCIE Z POWODU ŚMIERCI STOP ŁĄCZYMY SIĘ W BÓLU STOP”. Podobnie powinno być w Librusie. Rodzic wybiera jedną ze standardowych formułek, np. „dziecko było chore” albo „a co cię to obchodzi?” i po sprawie, uczeń usprawiedliwiony.
@belferxxx
Zdejmij klapki z oczu. Przyjrzyj się jaki jest stan większości szkół. I odkryj czy obowiązuje w nich „Kto chce szuka sposobów, kto nie chce szuka powodów”.
@Róża
Znasz jakiś KONKRETNY przypadek pozostawienia na drugi rok WYŁĄCZNIE z powodu niezaliczenia MICHAŁKA ??? Jeśli znasz, to podaj zamiast FANTAZJOWAĆ… 😉
@belferxxx
1. Tak, znam przypadek oblewania po kilku uczniów rocznie z niemieckiego, w technikum niezbyt rankingowym, dla nich nie był to przedmiot podstawowy, nie był egzaminacyjny. Kobieta uczyła absurdalnie, po kilka kartek ze zdaniami po niemiecku mieli uczyć się na pamięć, nie rozumieli ich nawet, cały czas były kartkówki, wygłaszała przy tym hasło – ja was nie niemieckiego uczę, tylko dyscypliny. Już kiedyś opisywałam Panu ten przypadek. Kończyło się to tym, że część uczniów pozostawała z wykształceniem podstawowym.
2. Pan używa argumentu pozostawienia na drugi rok. Jakby tylko o to chodziło, jak łaskawca przepuści, to ludzki pan, nie ma problemu ile lekcji w ogóle się nie odbyło. To ja uważam, że nie będzie problemu jak kuratoria dokładnie przetrzepią ile i dlaczego lekcji przepadło, a potem niech kurator wejdzie w rolę ludzkiego pana i łaskawcy.
@Róża
Czy niemiecki to MICHAŁEK i raz w tygodniu???
@ Róża
Zmyślasz!
Nauczyciel nie może SAM, ot tak sobie, zostawić na 2 rok!
1. Uczeń ma prawo do egzaminu klasyfikacyjnego na zakończenie roku – komisyjnego i z udziałem przedstawiciela kuratorium.
2. Jeśli to jedna ocena, to ma dalej prawo do poprawki po wakacjach. Też komisyjna!
3. Jeśli to jedna ocena, to nadal może być warunkowo promowany … 😉 To decyzja RP!
BTW dla technika w Polsce niemiecki może być ważniejszy od polskiego… 😉
Szkoda, że piszę nie na temat. Zawsze to głupie. Skłonił mnie do tego artykuł na temat zdrowotnych pomidorów. GMO – co jest mi kompletnie obojętne. Nie jest mi jednak obojętny smak pomidorów, powszechnie dostępnych w handlu. Są tygodniami czerwone, nie gniją – choć pojawia się na nich pleśń, gdy wyglądają na świeżutkie. Niedługo będą rosły kwadratowe, aby je łatwiej pakować. Niestety, nie da się iść już jeść. Są prawie bez smaku, lub tylko odrobinę słodkie. Uwielbiałem pomidory, te psujące się trzeciego, czwartego dnia, względnie drugiego, gdy się je napoczęło. Szczególnie to szczypanie w język pomidorowego soku w połączeniu z cebulką i składnikami na grecką lub bułgarską sałatkę. Za taki pomidor chętnie płaciłbym dwa albo trzy razy więcej. Niestety, mam to bolesne przeczucie, że smak dzisiejszych wiecznie świeżych pomidorów jest jedyny, jaki znają kupujący.
No, wyżaliłem się. Może przegryzę koncentratem pomidorowym, ten wykazuje podobieństwo do prawdziwego pomidora.
@belferxxx
Tak, siedzę i zmyślam.
Tak, uczeń niskorankingowego technikum o niczym innym nie marzy jak o egzaminie komisyjnym z niemca.
Tak, uczeń technikum często traktuje drugi język jak michałka.
Powiem więcej, znam uczniów olimpijczyków, którzy drugi język traktują jak michałka.
Jak się ma 15 przedmiotów jednocześnie, to duża część z nich siłą rzeczy ma dla ucznia status michałka.
@Róża
Zdaje się, że rozumiem twój autorski pomysł na edukację w PL, która by ci się podobała! Ty chcesz ZADEKRETOWANIA słusznej RZECZYWISTOŚCI w hiperszczegółowych przepisach, że MA BYĆ DOBRZE i masą „dyrektor zapewni” i „nauczyciel indywidualizuje” bez liczenie ZASOBÓW. A potem panie z kuratoriów mają biegać po szkołach i „przekopywać papiery” oraz nakrzyczeć/ochrzanić/o….lić na nauczycieli i dyrektorów niedostatecznie gorliwych. Twoja ludowa metoda (nie jesteś w takich pomysłach odosobniona!) ma minimum 2 wady.
1.Skarżących się (słusznie i niesłusznie!)jest sporo w każdej szkole. Jakie tłumy musiałyby pracować w kuratoriach (teraz tam, w MEN, w ORE i IBE jest już grubo ponad 4 TYSIĄCE urzędasów), żeby dać radę w tych wszystkich sprawach przetrzepywać papiery i ochrzaniać dyrektorów i nauczycieli??? A to NASZA kasa 🙁
2. Ważniejszy. Nauczycieli brakuje bo płace marne, nie mówiąc o kompetentnych. Na dyrektorów też raczej dziś kolejek chętnych BRAK. No to jakie konsekwencje będziesz w stanie wyciągnąć z tych papierowych studiów i awantur? No naganę z wpisaniem do akt czy coś podobnego. I co dalej ??? Nauczyciel czy dyrektor wie, że na jego miejsce NIKOGO nie masz, a on ma sporo opcji i z głodu nie umrze … 😉 Więc się awanturami paniuś z kuratoriów nie przejmą, zwłaszcza że one są wyjątkowo NIEKOMPETENTNE, a szkołę widziały zwykle ostatnio kilkadziesiąt lat temu … 😉
@belferxxx
Nie przesadzajmy z tym brakuje, bo brakuje przede wszystkim dzieci, które mają za dużo lekcji i przedmiotów, właśnie dlatego, że to dzieci brakuje.
Jeżeli odwołuje się Pan do naszej kasy, to dobrze. Bo płacimy z naszej kasy za lekcje, które się NIE odbyły.
Nawet podwójnie, bo za puste zastępstwa też płacimy. A potem rodzice płacą jeszcze indywidualnie trzeci raz, za korki.
@belferxxx
Panu nic a nic nie przeszkadza, że zamiast lekcji dzieci mają moc pseudoatrakcji, łącznie z warsztatami o menstruacji? Nie w czerwcu, w czerwcu to już nic nie mają, normalnie w czasie roku.
@ Róża
To ty się w końcu zdecyduj – chodzi o niewinne ofiary wrednej germanistyki , które niemiecki znają czy o takich, co się go nie uczyli i, co ważniejsze, na jego lekcje generalnie (!) nie chodzili??? Przypominam, że niemiecki dla technika (!) akurat w PL to b. ważny przedmiot! 😉
Myślę, że wokół tego cytatu można by ułożyć pytanie na kolejną maturę, czyli egzamin dojrzałości, w tym obywatelskiej:
Nie mogliśmy wymienić kandydata ani wprost bagatelizować afer. Zagraliśmy więc inną bronią: wykupowaliśmy krótkie reklamy na YouTube, które wypuszczaliśmy w soboty w ciągu dnia. Żona wynajętego montażysty czytała beznamiętnym tonem, że według najnowszych badań ceny wzrosły o 20 procent, a sytuacja gospodarcza pogarsza się z miesiąca na miesiąc. Odpowiada za to rząd, dodawała. Małym druczkiem dopisaliśmy, że chodzi o Szwecję, żeby nikt nam nie zarzucił kłamstwa. W reklamie ani razu nie pojawiało się nazwisko Nawrockiego ani nazwy partii
@belferxxx
Zdecydowanie Panu oświadczam, że znam uczniów ze szkół znacznie bardziej elitarnych niż słabe technikum, którzy traktują drugi język jak michałka, w tym olimpijczyków. Jedyna różnica między nimi a tymi ze słabego technikum jest taka, że ci z elitarnych liceów chcieliby nie ucząc się co najmniej 4 (ba, nawet te 4 im „psuje” średnią, a to ich jedyne oczekiwanie wobec przedmiotu, te 4 im tak bardzo psuje, że zazdroszczą innym grupom nauczyciela, który za darmo daje 5), a ci ze słabego technikum chcą 2 i zdać. Frekwencja u jednych i drugich nie oszałamia.
A co do opisywanej przeze mnie historii, to przypominam, że ta pani „nie uczyła niemieckiego, tylko dyscypliny”. Dawała im kartki ze zdaniami (dużo), których nie rozumieli, ale mieli nauczyć się na pamięć.
@Róża
Akurat PL ma za największego partnera handlowego i kooperanta NIEMCY. Więc dla olimpijczyka z informatyki, matematyki, fizyki etc. lepszy byłby CHIŃSKI jako drugi język. Ale dla TECHNIKA… 😉 BTW niemiecki nie we wszystkich szkołach, zwłaszcza technicznych jest DRUGIM językiem … 😉
BTW szkoła, za NASZĄ KASĘ, jest pewną CAŁOŚCIOWĄ instytucją – w przypadku KLUCZOWYCH przedmiotów trudno by to UCZNIOWIE, skoro już daną szkołę WYBRALI, decydowali na podstawie np. chwilowych ataków LENISTWA czy pasji do gier decydowali, że im to czy tamto jest zbędne .. 😉 Bo dyplom technika daje też pewne UPRAWNIENIA … Więc rozumiem EZ czy WoS/HiT od biedy, ale to TYLE … 😉
@Róża
Akurat w przypadku nauki języków obcych wiele metod opiera się właśnie na uczeniu się NA PAMIĘĆ … 😉
@belferxxx
Niech Pan się nie wygłupia, oni na tych lekcjach nic nie mówili po niemiecku, mieli nauczyć się na pamięć zdań, których nie rozumieli, po to, żeby napisać z nich kartkówki. I taka to nauka języka.
A co do stwierdzenia, że szkoła jest instytucją za naszą kasę, to tym bardziej sprawdzenie czy lekcje opłacane za naszą kasę się odbywają, byłoby wskazane. Czy cała PP jest realizowana. Bo wie Pan co się dzieje np. teraz w SP – z części przedmiotów PP nie została skończona w wielu szkołach, teraz dzieci siedzą i bawią się telefonem, a do tej PP w następnej klasie powrotu nie będzie, bo dzieci nie mają podręczników. W SP podręczniki się oddaje, we wrześniu nie przerabia się tego co nie zostało przerobione. Również z przedmiotów ścisłych. To nie działa jak w liceum, bo nie ma podręczników.
@Róża
Radzę odwyk od FB i portali parentingowych … 😉 BTW skoro z klasy 36 osobowej jak w stolicy w szkole jest w czerwcu np. 10 to trudno podstawę programową dalej realizować bo w kolejnej klasie będzie problem 😉
A niemiecki TECHNIKOM jest potrzebny w wersji umiejętności ROZUMIENIA tekstu pisanego bo w tym języku jest wiele INSTRUKCJI i podobnych technicznych dokumentów … 😉
@belferxxx
Ej, ale kto nie może żyć bez Fb tak bardzo, że aż przejął Fb żony…