Wycieczki patriotyczne obowiązkowe. Nauczyciele nie ośmielą się odmówić
Sejm przegłosował ustawę o wychowaniu patriotycznym, a w nim nakaz organizowania przez szkołę wycieczek do miejsc narodowej pamięci. Co najmniej raz na każdym etapie edukacyjnym. MEN przygotuje listę takich miejsc.
Do obowiązków nauczycieli posłowie dorzucili opiekę nad dziećmi podczas wypraw patriotycznych. Nie pomyśleli jednak o tym, że pracownikom trzeba będzie zapłacić za tę dodatkową robotę. Albo założyli, że nauczyciele wykonają to zadanie bez zapłaty, albo że wycieczka będzie krótka, czyli nie przekroczy ośmiu godzin (wtedy nie trzeba płacić za nadgodziny).
Dla uczniów wycieczka jednodniowa, do tego od 8 do 16, to żadna wycieczka. Sens mają tylko wyjazdy z noclegiem. Rząd zapewne liczy, że nauczyciele nie ośmielą się odmówić dzieciom. Pojadą więc na kilkudniową wyprawę bez dodatkowej zapłaty. A jak ktoś odmówi, to się jego zachowanie napiętnuje jako niepatriotyczne? Do Częstochowy nie chce jechać z dziećmi? Zdrada!
Więcej o wychowaniu patriotycznym tutaj.
Komentarze
Tako rzecze nowa preambuła Prawa Oświatowego:
Oświata w Rzeczypospolitej Polskiej stanowi wspólne dobro całego społeczeństwa; kieruje się zasadami zawartymi w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, a także wskazaniami zawartymi w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych oraz Konwencji o Prawach Dziecka. Nauczanie i wychowanie – respektując chrześcijański system wartości – za podstawę przyjmuje uniwersalne zasady etyki oraz konieczność dążenia do prawdy. Kształcenie i wychowanie służy rozwijaniu u młodzieży postaw patriotycznych, poczucia odpowiedzialności, miłości Ojczyzny i poświęcenia dla niej, gotowości do jej obrony oraz poszanowania dla różnych nurtów polskiego dziedzictwa kulturowego, przy jednoczesnym otwarciu się na wartości kultur Europy i świata. Szkoła winna zapewnić każdemu uczniowi warunki niezbędne do jego rozwoju, przygotować go do wypełniania obowiązków rodzinnych i obywatelskich w oparciu o zasady solidarności, demokracji, tolerancji, sprawiedliwości i wolności. Szczególnie istotnym zadaniem szkoły jest krzewienie postaw solidarnego działania dla dobra publicznego i troski o jedność wspólnoty państwowej oraz gotowości do pozytywnej pracy na jej rzecz.
Kto zgadnie, co w projekcie dopisano, co usunięto, a co zawetuje Nowogrodzki?
@Gospodarz
Zawsze można się rozchorować w dniu wycieczki czy dzień przed i dostarczyć zwolnienie. Taki rodzaj belferskiej grypy … 😉 Wtedy „patriotyczny” szantaż nie działa …. Przy średnim wieku nauczycieli prawie każdy ma jakieś dolegliwości , choćby dróg oddechowych, uzasadniające zwolnienie na 2-5 dni … 😉
Ustawa z 1961 r: https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19610320160/O/D19610160.pdf
Na jakiś zajęciach pozalekcyjnych lub filozofii etki można by poprosić uczniów o krytyczną analizę porównawczą. W tym – co autorzy tej dawnej ustawy uważali za ważne i dlaczego, co z niej po 1989 r. wypadło i dlaczego, co dla twórców ustawy wydaje się ważne dziś. Jakie znaczenie miało to, że w roku 1961 mijało 16 lat od zakończenia wojny i 22 od jej wybuchu? Niemal wszyscy aktorzy tego spektaklu pamiętali więc Polskę przedwojenną, a wielu nawet tę przedrozbiorową.
Oczywiście wypadły zapisy o socjalistycznej ojczyźnie i socjalistycznej moralności (to chyba była moralność chrystusowa, bez wściekle bogatych i poniżająco biednych?). Ale też wypadło mocne zdanie: „Nauka w szkołach jest bezpłatna”. W porównaniu z okresem piłsudczykowskim, był to ogromny postęp. Czy dziś, gdy szkoła może być płatna, mamy do czynienie z regresem?
Zniknął zapis o tym, że szkoła jest świecka. I że to państwo zakłada i prowadzi szkoły i inne placówki oświatowo-wychowawcze. Zapachniało sanacją, ale tylko Miłosz czuł brunatne pismo nosem. Zniknął zapis o kształtowaniu u młodzieży naukowego poglądu na świat. Przy takich zapisach, będących reakcją na sanacyjną reakcję, nic dziwnego, że kościół po 1989 uważał za swój obowiązek wejść do szkół, przepędzić komunistycznego diabła realizmu metafizycznego i oznaczyć w sobie znany sposób to miejsce jakby było jego własne.
Jakże jednak bezpłodne, marne i martwe bywają preambułowe zapisy! Dyć gdyby peerelowska szkoła wykształciła była świadomych obywateli, obdarzywszy ich światopoglądem naukowym, to dziś nie mielibyśmy tak nędznych, moralnie i intelektualnie, prezydętów, ni też jałowych narodowych dyskusji w rodzaju tej o zbrodni smoleńskiej.
,,MEN przygotuje listę takich miejsc.”
Spieszę pomóc:
Może wycieczka do miejsca gdzie ,,Bury” zamordował białoruskich furmanów?
Wersja dla bogatszych: wyprawa do Dubinek gdzie ,,Łupaszka” zamordował cywilów litewskich?
Gdyby nie polityka Białorusi to byłyby jeszcze do zrobienia Brześć i Bereza. ,,Szlakiem zajazdu Doboszyńskiego na Myślenice”? Dla uczniów ukraińskiego pochodzenia: śladami zbrodni UPA i by był ogarek dla lewicy – ,,śladami Akcji Wisła”…
To powinno się podobać prawactwu?
Żartuję sobie…Kiedyś Kościół postanowił za pomocą katechezy w szkole zadekretować indoktrynację-katolicyzację – z wiadomym skutkiem. Teraz państwo wyruszyło drogą Putina…
w Polsce spośród 310 działających uczelni aż 154 prowadzą studia przygotowujące do zawodu nauczyciela. W sumie oferują 1096 kierunków nauczycielskich na studiach magisterskich, studiach pierwszego lub drugiego stopnia.
Dr Dudek-Różycki mówi wprost: – W Finlandii nauczycieli kształci tylko osiem uniwersytetów, w Niemczech jest po jednym kierunku nauczycielskim w każdym landzie. U nas są ich setki, a jakość niektórych z nich jest naprawdę bardzo niska, wręcz urąga intelektowi.
Na pytanie, skąd to wie, odpowiada, że z codziennego kontaktu z nauczycielami. – Są wśród nich świetni fachowcy, ale są też niestety osoby bardzo mierne. Brakuje im elementarnej wiedzy. Jestem chemikiem i spotkałem się z sytuacjami, że nauczyciele chemii nie potrafili poprawnie rozwiązać zadań maturalnych. W trakcie rejestracji uczniów na olimpiadę chemiczną juniorów, za którą odpowiadam, źle wpisują hasła, nie potrafią ich odzyskać, nie potrafią poprawnie zapisać kandydata, wpisać danych do faktury za konferencję.
Dodaje: – I powiem jeszcze, że w życiu nie widziałem takiego ściągania, jak podczas zdobywania tytułu egzaminatora OKE. Ludzie, litości! Możemy żyć w bańce i zakłamywać rzeczywistość, żeby nie urazić środowiska, ale możemy też zadbać o lepszą jakość jego kształcenia, by zyskały na tym nasze dzieci.
Jestem w soku z szoku. Czy jakoś tak. I dalej w samo sedno dziesiątki:
Dla wielu dzieci z biednych rodzin szkoła jest jedynym miejscem, w którym mogą zdobyć wiedzę. Więc jeśli mają złych nauczycieli, to państwo ich zawodzi, niszczy intelektualne życie młodych ludzi już na samym początku.
W każdym razie jakaś Rada tego i owego proponuje wprowadzić egzamin belferski na wzór lekarskiego.
Nauczycielski egzamin, którego domaga się rada, ma weryfikować:
– wiedzę teoretyczną;
– zdolność projektowania procesu uczenia się (umiejętność przekazywania treści tak, by były dostosowane do percepcji ucznia);
– zdolność diagnozowania potrzeb ucznia;
– zdolność pracy z klasą;
– zdolność reagowania na sytuacje wychowawcze;
– umiejętność wykorzystywania technologii cyfrowych;
– umiejętność etycznego posługiwania się sztuczną inteligencją.
No nie wiem, czy Gospodarz potrafi etycznie posługiwać się Sztucznym… To zresztą ciekawe, że moralność wymaga sformalizowanej wiedzy. Na szczęście ten egzamin to ma być chyba tylko dla tych, co zarabiają 502 zł. brutto powyżej płacy minimalnej.
@Sławczan
A wie Pan, kiedyś, idąc wg mapy na przełaj, trafiliśmy w Bieszczadach na podmurówki dawnych domostw. Wszędzie wokół trawa. Cud odnalezienia. Ja wtedy myślałem, że wieś zrównali z ziemią Polacy. Ale potem dotarło do mnie, że wiele wsi podpalili sami Ukraińcy już po wysiedleniach, w myśl zasady, że jeśli nie mogą w nich mieszkać „nasi”, to nie będzie mieszkał nikt. Stąd morał, że z prawdą jak z piekłem – ma co najmniej siedem kręgów, z których 6 to ułudy.
@Sławczan
Według UKRAIŃSKIEGO IPN z Hitlerem walczyło w AC 4 MILIONY mieszkańców Ukrainy, w tym dziadek Żełeńskiego. A Hitlerowi pomagali jako płatne pachołki, siepacze, terroryści i LUDOBÓJCY III Rzeszy i Hitlera – w SS Hałyczyna/Galizien, pod kierownictwem przyszłego szefa UPA Szuchewycza w batalionach dywersyjnych Abwehry Nachtigall&Roland, w batalionach pacyfikacyjnych np. na Białorusi, stanowiło od roku 1942 80% (!) załóg obozów zagłady (Niemcy pojechali na front w dywizji SS Totenkopf!) Ukraińcy z galicyjskiego OUN w liczbie 100 tysięcy! Oni, po zmianie losów wojny po Stalingradzie, uciekając przed ZASŁUZONYM stryczkiem założyli UPA z Szuchewyczem na czele … 😉
Świadomość
W czasie wojny świadomość rośnie szybciej. Prawdziwą flagą Ukrainy jest flaga czarno-czerwona powiedział ukraiński uczeń do nauczycielki jednej z warszawskich szkół, co ją mocno zaskoczyło.
Z kolei w telewizyjnej rozmowie polski publicysta zauważył, że Ukraina jest państwem demokratycznym. Gdyby rządzili tam nacjonaliści Zełenski nie miał by nic do powiedzenia, uzasadnił swoją wypowiedź.
Polscy politycy działają tak jakby byli w stanie głębokiej nieświadomości. Fakty są oczywiste, a każda strona widzi zupełnie co innego. Co gorsze podobnie zachowują się wyborcy.
@Płynna rzeczywistość
29 września 2026 15:57
Rozumiem. Czyli szukamy też informacji o samozamordowaniu Białorusinów?
@Sławczan
To tak na drugą nóżkę. Polski partyzant Bury faktycznie dokonał egzekucji stu czy dwustu „miejscowych” (identyfikowanych dziś jako Białorusini) w obszarze, gdzie poszczególne partyzantki zwalczały brutalnie i siebie i swoje zaplecze. I to źle! No ale na Białorusi ROK (1941-1942) jednym z najważniejszych dowódców w 201 HITLEROWSKIM batalionie pacyfikacyjnym, na płatnym kontrakcie, był najważniejszy HEROS dzisiejszej(!) Ukrainy przyszły twórca i SZEF UPA niejaki Szuchewycz. Jego batalion(300-400 ludzi) w oficjalnych raportach pochwalił się prawie TRZEMA TYSIĄCAMI … zabitych „partyzantów”. Wszyscy badacze twierdzą, że to niemożliwe(partyzanci tak łatwo nie dawali się zabijać!), więc to musieli być głównie miejscowi chłopi, którzy dobrowolnie i niekoniecznie partyzantom (różnym!) pomagali albo po prostu zabito ich dla postrachu i aby się wykazać. Po lasach kryli się też Żydzi czy Cyganie – ich też likwidowano. Przy czym bataliony pacyfikacyjne nie rozstrzeliwały tak po prostu jak Bury/Rajs – torturowały, paliły żywcem, gwałciły itp. itd. Tę lekcję zresztą UPA Szuchewycza powtórzyło już samo na Wołyniu i we Wschodniej Małopolsce na Polakach : -(
Slawczan,
Nie. Niczego nie szukamy. Zbrodnia jest zbrodnią, czystka etniczna – czystką etniczną. W dodatku wykonaną na narodzie polskim. Ja tylko napisałem, że czasem oczywiste, zdawałoby się, wnioski nie muszą odpowiadać prawdzie i dlatego prawdę trzeba drążyć.
Panie ls, Ukraina jest w stanie wojny, niemniej, nie słyszałem, by do 2022 roku ktoś podważał demokratyczną legitymizację któregokolwiek z ich prezydentów czy parlamentarzystów. Z kolei w pana ukochanej Rosji jedyne demokratyczne wybory po 1905 r. to te, w których wygrał Jelcyn i pierwszy raz Putin.
Z kolei flaga czerwono-czarna symbolizuje ukraińską krew przelaną za ukraiński czarnoziem. To bardzo podniosła symbolika, w sam raz na czas wojny. Nie ma tam polskiej krwi. Z tej perspektywy ten uczeń, dopóki trwa wojna, ma rację. Po wojnie sam uzna jednak, że kolorami Ukrainy są kłosy zboża pod czystym, spokojnym niebem. Za samo posiadanie tej (żółto-niebieskiej) flagi w demokratycznym ZSRR groziło 2 lata łagru.
Proszę pamiętać, Ukraińcy mnie za to znielubią, że przedwojenny ukraiński nacjonalizm był tylko odbiciem, kalką nacjonalizmu polskiego. Dwie strony tej samej monety. „Banderowcy” chodzili do polskich szkół i doskonale znali polski język i kulturę. Bez ówczesnego skrajnego nacjonalizmu ani Ukraina nie odrodziłaby się po 1989, ani Polska nie osiągnęłaby współczesnych granic w 1945 r. Co piszę ze smutkiem, bo nacjonalizm był też głównym źródłem II WŚ i jest postawą mi wstrętną.
W sumie to nie wiem, dlaczego napisałem o 1905 r. Zdaje się, że w całej historii Moskwy (to jest jedyna prawidłowa polska nazwa tego kraju, wyrugowana komunistami po 1945 r.) jedyne demokratyczne wybory to te, w których wygrał Jelcyn i pierwszy raz Putin.
Panie ls, tu jest jeden ze sztandarów Powstania Styczniowego: https://muzeum.wrzesnia.pl/Media/Press/337/img-cced4868e8.jpg
Widzi Pan na nim białego orła w koronie, na białym tle. A widzi Pan też Pogoń i Archanioła Michała? Widzi Pan tam kolor niebieski, symbolizujący mickiewiczowską Litwę i czerwony, symbolizujący Ruś Słowackiego? Ten sztandar pewnie wtedy musiał się już rozedrzeć, ale że to rozdarcie uważa Pan za naturalne, a pozostałych dwu jego części (a na pewno tej wciąż podskakującej Moskwie) Pan wręcz nienawidzi, to historyczny sukces Moskali.
@PR
„Wyrugowania komunistami” to tak jakoś po wschodniemu – prawdziwa natura z ciebie wychodzi… 😉
belferxxx
Po prostu fantastyczny wschodniosłowiański narzędnik. Bardzo łatwo po tej konstrukcji rozpoznać nawet nieźle mówiącego po polsku Rosjanina, Białorusina czy Ukraińca. Występuje w „Bogurodzicy” i zwykle jest przez nas doskonale rozumiany. W przypadku mojej wypowiedzi mamy dostosowanie konstrukcji gramatycznej do opisywanej rzeczywistość. Słowem można się też bawić, nieprawdaż?