Kompas Jutra. Nauczyciele boją się powtórki z przeszłości
Nauczyciele przyzwyczaili się, że reformy upadają wraz z rządem. Kolejna ekipa u władzy likwiduje dokonania poprzedników i forsuje własne pomysły. Nauczyciele obawiają się, że z Kompasem Jutra będzie podobnie.
Reformowanie oświaty wymaga wielkich nakładów finansowych (pieniądze rzadko trafiają do szkół, najczęściej rozpływają się po drodze), ale też olbrzymiego wysiłku nauczycieli, zwykle bez dodatkowej zapłaty albo za symboliczną. Zanim reforma wyda owoce, przychodzi nowy ogrodnik i wycina wszystko w pień. Tak było chociażby z gimnazjami. Co jeden rząd zasadził, to drugi wyrywał z korzeniami. Czy podobnie krótki żywot czeka reformę, którą w tym roku zacznie wprowadzać Barbara Nowacka?
Gdy na początku XXI wieku wprowadzano gimnazja, kadra była młodsza niż obecnie. Łatwiej więc było przekonać 30- i 40-latków, że zmiany są potrzebne i warto się zaangażować w nową wizję szkoły. Obecna reforma trafia do dużo starszej kadry. W pokojach nauczycielskich, szczególnie w szkołach ponadpodstawowych, dominują 50-latkowie. Sporo jest też emerytów. To są ludzie, którzy sparzyli się na poprzedniej reformie. Wielu z nich dało wtedy z siebie wszystko, aby zmiany się udały. Udały się, ale nowa władza wróciła do starego systemu. Starzy mistrzowie obawiają się, że teraz będzie tak samo.
Więcej o obawach nauczycieli tutaj.
Komentarze
Są takie stare powiedzenia – ” jak coś jest dobre, to po co zmieniać?” oraz, że „lepsze jest wrogiem dobrego!”
No ale każdy z polityków musi się wykazać swymi „innowacjami” więcej wprowadzają ciągle zmiany, które i ich przekonaniu „usprawniają” a w rzeczywistości pogarszają funkcjonowanie układu w szczególności dostosowanie go do rzeczywistych potrzeb społeczno gospodarczych.
No ale jak można oczekiwać korzyści od kogoś, kto nie potrafili zdefiniować celu jaki chce osiągnąć ani nie ma zielonego pojęcia o zasadach efektywnego działania.
Stara zasadą jest to, że do usprawniania pracy najlepiej się nadają ci, którzy na co dzień wykonują.
@Gospodarz
W PL w ćwierćwieczu od (zbędnej!) „reformy” Handkego mieliśmy tragiczne”reformy” programowe Hall, potem Kluzik-Drożdżówka posłała PRZYMUSOWO do szkół 6-latki, potem była, równie niepotrzebna jak tak Handkego „kontrreforma” Zalewskiej, później covid z pracą zdalną i teraz Kompas czegoś tam niejakiej Nowackiej. Czyli co 5-6 lat „reforma” 🙁 Mam w domu amerykański podręcznik fizyki (aktualny) – miał w pierwsze wydanie ponad PÓŁ WIEKU temu. Potem STOPNIOWO, na podstawie doświadczeń on ewoluował, stopniowo niektóre rzeczy znikały, a pojawiały się nowe (np. zadania itd.). W III RP po każdej „reformie” podręczniki wędrują na makulaturę i znikają z rynku wtórnego, całe doświadczenie znika i wszystko zaczyna się OD NOWA.
Co do Kompasu czegoś tam niejakiej Nowackiej, to on
1.Ma kompletnie NIEREALNY kalendarz, więc nawet GDYBY był dobrze przemyślany, to i tak będzie kompletnie NIEPRZYGOTOWANY – podręczniki, nauczyciele itd. Będzie jak z EZ do kwadratu.
2. Kompas czegoś tam niejakiej Nowackiej nie jest jednak dobrze przemyślany – opiera się na DEKRETOWANIU (idealnej) RZECZYWISTOŚCI co NIGDY i w ŻADNEJ dziedzinie nie działa … 😉
3. Patrząc na reformy, w których brałem udział jako uczeń i nauczyciel i z których materiałami dysponuję – najlepiej była przygotowana i przemyślana reforma prof. Bieńkowskiego (przejście z systemu 7+4 na system 8+4), później niewdrożona w końcu reforma 10+2 Kuberskiego czyli powszechna 10 -latka. A w III RP im dalej tym GORZEJ, a wszystko na kolanie i łapu capu, z rewolucyjnym zadęciem … 🙁
@Gospodarz
A tu prof.Śliwerski o jednym z aspektów Kompasu czegoś tam niejakiej Nowackiej :
https://sliwerski-pedagog.blogspot.com/2026/01/gdy-eksperckosc-przestaje-byc.html
https://sliwerski-pedagog.blogspot.com/2025/12/czego-nie-chca-lub-nie-potrafia.html 😉
@belferzyca
Stwierdzenia „jak coś jest dobre, to po co zmieniać” do naszego systemu edukacji zastosować się nie da.
Bardziej pasuje „lepiej nie będzie”. Są różne rzeczy, które w Polsce fajnie wyszły, co widzą Polacy, którzy przyjeżdżali teraz z innych państw na ferie świąteczne. Edukacja akurat nie i trzeba się z tym pogodzić, jakoś dzieci przeprowadzić przez ten dziwny system i zapomnieć.
@Róża, Gospodarz
https://edukacja.dziennik.pl/aktualnosci/artykuly/10610707,nauczyciele-napisali-dramatyczny-list-to-glos-ludzi-z-realnego-front.html?fbclid=IwY2xjawPGSdxleHRuA2FlbQIxMABicmlkETFDM29IVnd1NzBoTWZ0ZWNYc3J0YwZhcHBfaWQQMjIyMDM5MTc4ODIwMDg5MgABHuIOHcc8F2Znj1tK30mUFrCKpDWwXMIBsxDzcvuc4f1ftI0tDCB27-0PHAIv_aem_oZREo4pv4RiCSAvdj6hMMg
@belferxxx
1. Gdzie ten list?
2. Kto go napisał?
3. Do kogo?
4. I gdzie miałyby być kierowane te dzieci, jeśli w szkole miałyby być tylko te w normie intelektualnej, wymagające wsparcia typu niedosłuch, niedowidzenie jak wskazano w artykule? To dokąd ci zdolni z adhd i innymi a/coś tam mają być wydalani?
5. Jaka „ostatnia”tragedia nastąpiła w szkole w zw. z edukacją włączającą, która jest punktem wyjścia do napisania listu?
@belferxxx
Bo z tego co kojarzę dla dzieci zdolnych, które mają coś na a (adhd, autyzm, asperger, jest chyba jeszcze jakiś tajemniczy skrót), nie ma żadnych oddzielnych szkół. Do szkół specjalnych chcą przyjmować tylko dzieci z opóźnieniem umysłowym, poza tym co zdolne dziecko miałoby robić w takiej szkole?
@ Róża
Są ludzie w SPA , którzy są wysoko funkcjonujący, … 😉 I oni sobie nieźle radzą. Za moich szkolnych czasów był niewidomy i sparaliżowany do pasa. Ale oni nie byli agresywni!!! 😉
@belferxxx
Ale jest spora grupa dzieci w SPE zdolnych, czasem nawet bardzo, ale kłopotliwych dla nauczycieli. One w młodszych klasach jak są prowokowane, to wybuchają i nie panują nad sobą. Potem jakoś uczą się mechanizmów panowania nad sobą, może pomagają im w tym te różne zajęcia indywidualne z psychologami, jakieś rewalidacje, które mają. Jeżeli nauczyciele nie widzą jak bardzo te dzieci są prowokowane do wybuchów, to znaczy, że są mniej bystrzy od tych prowokujących, którzy potrafią wywołać zadymę, a potem jeszcze polecieć do nauczyciela ze skargą, żeby zwalić winę.
@belferxxx
O, nie wątpię, że dla nauczyciela taki sparaliżowany i niewidomy, to wygodniejszy uczeń od takiego co musi połazić po klasie, postukać w ławkę, wiercić się i szurać krzesłem.