Przywłaszczyła pieniądze na studniówkę

Szkoły wycofują się ze współorganizowania studniówek. Wszystko spada więc na barki rodziców oraz samych uczniów. Ktoś musi też zbierać pieniądze. Nie każdemu jednak można zaufać.

W Piotrkowie Trybunalskim policja bada sprawę przywłaszczenia pieniędzy przez matkę jednej z uczennic. Kobieta nie przekazała zebranej kwoty, więc uczniowie musieli za studniówkę zapłacić jeszcze raz. Tym razem pieniądze zbierała inna osoba, więc wszystko poszło gładko (szczegóły sprawy tutaj).

Dawniej młodzież wpłacała pieniądze na specjalnie utworzone do celów studniówkowych subkonto szkoły. Teraz rzadko jest to możliwe. W wielu placówkach nauczyciele mają przykazane, aby studniówkę traktować jako imprezę organizowaną od początku do końca przez rodziców. Oznacza to, że pracownicy szkoły mają się trzymać od pieniędzy uczniów i rodziców z daleka.

Wiele osób komentujących zdarzenie dziwi się, że kwota, która została przywłaszczona, to zaledwie 14 tys. zł (wpłaty jednej klasy). Uważają, że kradzież byłaby zrozumiała, gdyby chodziło o 14 milionów. Nie ma co jednak mierzyć sprawcy swoją miarą. Jednych kusi już 10 zł, a inni kradną dopiero wtedy, gdy kwota zawiera sześć zer. Prawdziwa szkoła życia dla uczniów.

Reklama