Nowacka ruszyła w trasę, aby obalać mity i pokazywać fakty
Barbara Nowacka wraz z zespołem ruszyła w trasę, aby oswajać dyrektorów, nauczycieli oraz rodziców z „Kompasem Jutra”. Na pierwsze spotkanie wybrano szkołę podstawową w Lubrzy (woj. lubuskie), ponieważ – przekonywała ministra edukacji – „chcemy dotrzeć do każdego nauczyciela i do każdej nauczycielki, by pokazać, czym naprawdę jest reforma”.
Celem spotkań jest obalanie mitów i pokazywanie faktów – mówiła wiceministra Izabela Ziętka. Nie ma co ukrywać, że w małych miejscowościach mitów nagromadziło się najwięcej, a faktów mniej. Dlatego tutaj opór wobec zmian może być największy. Dobrze więc robi Nowacka, że reformę chce objaśniać przede wszystkim w małych miejscowościach. Warszawa sobie poradzi.
MEN zaplanowało spotkania z ok. 20 tys. nauczycieli. Bezpośredni przekaz ma zatem szansę trafić zaledwie do co 30. nauczyciela, reszta będzie musiała sama mierzyć się z mitami o reformie i we własnym zakresie gromadzić fakty. Zazdroszczę koleżankom i kolegom z Lubrzy nie tylko dlatego, że mogli o reformie porozmawiać z ministrą bezpośrednio. Zazdroszczę przede wszystkim udziału w warsztatach prowadzonych przez specjalistów Instytutu Badań Edukacyjnych. Rzetelna wiedza o tym, co nas niebawem czeka, to podstawa (szczegóły wydarzenia tutaj).
Komentarze
Mam nadzieję, że spotkanie i warsztaty odbyły się po lekcjach.
Czasami warto docenić to, czego nie było. Nie było kartonowych czeków. Sama zaś reforma nie nazywa się „reforma Nowackiej” czy wręcz „Konstytucja dla Szkoły 2.0 Barbary Nowackiej”. Warto czasem docenić odrobinę ciepłej wody w kranie.
@Gosoodarz
Raczej celem niejakiej Nowackiej jest PR- owskie kreowanie mitów i przykrywanie FAKTÓW 🙁 Np. o warunkach pracy szkół i nauczycieli, FASADOWOŚCI jej „reformy” Kompas czegoś tam itd. 🙁
@belferxxx
Kreowanie mitów i przykrywanie faktów?
Fakty nie są za bardzo zgodne z mitami tworzonymi na różnych stronach nauczycielskich.
Jak wiceminister podał, że 56 proc.nauczycieli dyplomowanych weszło w drugi próg, to chyba się to podawanie faktów nie spodobało.
W tym wpisie prof. Śliwerskiego, który kiedyś Pan linkował jest podane, że w SP nauczyciele zarabiają 15 proc.mniej niż inne osoby z wyższym wykształceniem, a średnia dla OECD to 17 proc. mniej. Czyli u nas lepiej.
PR kiedyś znalazł i tu podawał wykres o nakładach na ucznia, na poziomie SP nie odstajemy. Odstajemy na wyższych poziomach.
Średnia liczebność klas w SP jest jedną z najniższych w Unii.
W ferie świąteczne wypytywałam wszystkich znajomych o te liczebności. Znajomi z dzieckiem z holenderskiej szkoły na pytanie ile jest dzieci w klasie – odp.: 25 albo 27, dopytywali dziecko, dziecko w końcu powiedziało, że 25. Dziecko z kl.II SP w przeliczeniu na polskie klasy (u nich to była chyba już czwarta, bo szybciej zaczynają). Jednocześnie było z nami dziecko z II kl. polskiej SP, na to samo pytanie rodzice odpowiedzieli – mało, 23 albo 24.
Jak tłumaczyłam, że nauczyciele uważają, że to bardzo dużo, że powinno być 12, max.15 to się tylko uśmiechali. Chłopak z klasy maturalnej zagranicznej szkoły z maturą IB powiedział, że na jego zajęciach jest 25 osób, bo on wybrał najpopularniejsze czyli mat. i jakieś ekonomiczne. Śmiał się, że ci co wybrali geografię mają 4 osoby, bo nikt tego nie wybiera. I w tym miejscu było widać różnicę. Na poziomie szkoły średniej. Tam grupa może mieć od 4 do 25 uczniów, w Polsce na rozszerzeniu jest ponad 30.
Ale na poziomie SP to nauczyciele żyją mitami, nie faktami.
Jakie są fakty o pensum w polskiej SP w porównaniu do zachodnich SP – też niewygodne, nawet bardzo.
@ Róża
Ponieważ bronisz niejakiej Nowackiej i jej PAPIEROWEJ „reformy” jak niepodległości, mam nieodparte wrażenie, że jesteś „stypendystką” MEN-IBE w jakimś obszarze… 😉 Zmartwię cię – niejaka Nowacka swoje beztalencie wykazała na Edukacji Zdrowotnej! Z „reformą” Kompas czegoś tam będzie we wrześniu tak samo tylko do kwadratu… 🙁
Mam nadzieję, że nadejdzie chwila, gdy ministrem edukacji zostanie ktoś o nazwisku Jaki, lub Jaka. Nie będzie wówczas można napisać niejaki Jaki, bądź niejaka Jaka. Ale kartonowe czeki mogą się ukazać. Mam też nadzieję, że spośród tych 20 tysięcy uczestników spotkań zdecydowana większość podzieli się refleksjami z nich i własnymi spostrzeżeniami z gronem licznych znajomych i kolegów nauczycieli. W ten sposób zagęszczona substancja wiedzy o „Kompasie Jutra” zostanie rozcieńczona w stopniu dostatecznym, aby stwierdzić, że nie wiedzą o „Kompasie” tylko ci, którzy nie chcą wiedzieć.
@belferxxx
A ja mam nieodparte wrażenie, że jest Pan królewną, Śnieżką. Na przykład.
Odwołałam się do liczb. Poza danymi o nauczycielach wchodzących w drugi próg (które przecież były podawane na życzenie pani Łobody, która do Sejmu weszła czyimi głosami? nauczycieli przecież!) wszystkie pozostałe nie są z MEN.
O nakładach na ucznia dał PR. O pensum – od lat piszą wszędzie, że polskie jest najniższe, można znaleźć jakie jest na Zachodzie. O stosunku do wynagrodzenia osób z wyższym wykształceniem – to Pan dał linka do profesora, trzeba było nie dawać. O średniej liczebności – dane GUS i zestawienia międzynarodowe.
Nic na to nie poradzę, że Pan nie lubi liczb. Ja lubię. Wolę liczby od mitów. Np. mitu, który uprawia profesor w zalinkowanym przez Pana tekście, że nauczyciel w Finlandii to jak lekarz, a w Singapurze to jak bankowiec. Trzeba mieć zerowe pojęcie o ekonomii, żeby wierzyć w ten mit, ale jest internet, jest chat, wszystko można sprawdzić od ręki.
A co do minister i reformy już się wypowiadałam.
Jest bez znaczenia, systemu nie da się zreformować, od publicznych SP trzeba trzymać dzieci jak najdalej, to miejsce dla nich szkodliwe, służące zapewnieniu etatów dla kadr, reforma tego nie zmieni, tylko to betonuje.
@mezzo
Niejaka Nowacka publicznie(!) określiła dwóch uznanych literatów słowem NIEJAKI – poetę Rymkiewicza i autora SF(zresztą twórcę bliskich lewicowemu sercu neutratywów !) Dukaja… 😉
@ Róża
Rozumiem, że idziesz na ministrę edukacji… 😉 Już wszystko wiesz z googla i FB …
@belferxxx
I jeszcze pojawiły się dziwne pomysły, żeby w liceum przyciąć godziny rozszerzeń. Czyli zamiast powycinać michałki i zostawić kilka przedmiotów do wyboru, to odwrotnie, przedmiotów 15, godzin rozszerzeń za mało.
Usprawiedliwienie żenujące! Uzasadnianie WŁASNEGO nietaktu CUDZYM błędem świadczy o … nieroztropności. Na błędach możemy się co najwyżej uczyć, a nie je powielać. „Zło dobrem zwyciężaj!”
Do tej pięknej dyskusji wrzucę kukułcze jako emerytalne. Proszę porównać emeryturę nauczyciela i typowej osoby na JDG. Wystarczy popytać się w rodzinie i wśród znajomych.
@mezzo
Ja piszę o niejakiej Nowackiej tak jak ona się PUBLICZNIE, jako MINISTER, wyraża o uznanych literatach z okazji usunięcia ich utworów z lektur 🙂 I robię to ŚWIADOMIE – ku pamięci … 😉
@belferxxx
To ma być argument? Podważający te liczby?
A to może dorzućmy jeszcze coś o tym co teraz napisał PR – porównanie emerytur nauczyciela i JDG.
Porównanie czasu pracy też można znaleźć.
No i nie zgadnie Pan – najniższe pensum, a czas pracy Polaka na JDG jest najdłuższym czasem pracy w Europie.
Wiem, że lepiej czytać jakieś bzdetne teksty typu – Przypomnę tylko, że lekcja to nie jest kino, to jest czas pracy umysłowej, 45 minut bez popijania i podjadania naprawdę da się przeżyć – pamięta Pan ten słynny tekst o niepiciu wody nowego autorytetu edukacyjnego? A wie Pan, że potem w tv, w jakimś pytaniu na śniadanie był pan Radosław Potrac, jakieś jeszcze nauczycielki oraz uczniowie z liceum innego pana kolegi, pana Pytlaka z występem na temat tego picia na lekcji. No i wszyscy jak jeden siedzieli tam i zapewniali, że piją, piją tę wodę.
To lepsze niż liczby? Prawda, że lepsze? Takie to mądre, budzące autorytet. Bzdety wokół picia wody.
W USA się martwią, że nauczyciele z własnych pensji kupują uczniom ołówki, i w ogóle że USA wydaje na edukację mniej niż taka Polska:
https://www.epi.org/publication/u-s-investment-in-public-education-is-at-risk-vouchers-state-budget-austerity-and-federal-attacks-on-the-department-of-education-threaten-childrens-futures/
A w ogóle to „40% dzieci nie potrafi czytać, a nauczyciele odchodzą z zawodu” https://www.youtube.com/watch?v=XTugyu2F0pc
Urzekło mnie pytanie, jakie w USA dzieci w ichniejszych podstawówkach zadają nauczycielkom: po co mam umieć czytać, skoro czytać może za mnie sztuczna inteligencja?
@belferxxx
Pan to już pisze jak te wszystkie histeryzujące panie, które bzdety lajkują na potęgę z okrzykiem – W punkt!
A przy prawdziwych liczbach dostają jakiejś histerii – co widać pod postami na fejsie Dyrektora szkoły, który zestawił ile naprawdę zarobili w zeszłym roku nauczyciele w jego szkole. Netto, z dodatkami, których nie chcą liczyć, a które normalnie wlicza się podając średnie wynagrodzenie. No i prawie 100 tys. netto rocznie wychodzi z tej listy Dyrektora. A pod jego listą w komentarzach rwanie włosów z głowy.
Jak śmiał dać prawdziwe liczby zamiast banialuków i martyrologii.
@PR
W JDG płacisz na emeryturę tyle ile de facto chcesz. No to jak oszczędzasz, jak niektórzy krezusi z przemysłu rozrywkowego – różne takie artychy, to potem płaczesz w mediach – „Ja, TAKI artycha, a tu tylko minimalna emerytura!” 😉
@Róża
Po co odwoływać się do różnych źródeł informacji
o zarobkach nauczycieli.
Wystarczy spojrzeć na PIT 11 , który każdy dostaje od swego pracodawcy.
Wynagrodzenie obejmuje godziny przepracowane z uczniami w szkole.
Ale faktyczny czas pracy nauczyciela na tym się nie kończy ale za tę dodatkową pracę nie ma wynagrodzenia.
@belferzyca
Czas pracy nauczyciela na KN jest określony podobnie jak każdego innego pracownika na KP tzn. 40 godzin. Wg KN nie może przekraczać 40 godz. na tydzień, wg KP nie może przekraczać 8 godz. na dobę i przeciętnie 40 na tydzień w okresie rozliczeniowym.
I nie obejmuje tylko lekcji. Jest wymienione w KN co obejmuje.
Belferzycaxxx
Czy nauczyciele zgodzą się siedzieć w szkole 8 godzin (zegarowych) dziennie, 5 dni w tygodniu, z możliwością wcześniejszego wyjścia tylko w zamian za godziny spędzone na wycieczkach, wyjściach do teatru itp.? 8 godzin dziennie włącznie z przerwą zimową, całym czerwcem i drugą połową sierpnia? Ale baz zabierania pracy do domu, rzecz jasna.
Nauczyciel ma płacone za osiemnaście 45-minutowych godzin (13,5 godziny zegarowej) pracy z uczniami w tygodniu tylko dlatego, że przyjmuje się, że to wymaga przepracowania dodatkowych 26,5 godziny – czy to pilnując dzieci na korytarzach, czy to sprawdzając ich zadania domowe, czy to przygotowując się do lekcji, czy to prowadząc kółka zainteresowań, czy to spotykając się z rodzicami, czy to uczestnicząc w radach pedagogicznych, czy to prowadząc dziennik czy inne prace administracyjne, czy to organizując wyjście klasy do kina – i tak dalej.
Część nauczycieli pracuje więc ponad 40 godzin w tygodniu, powoli się wypalając, część mniej niż 30 – mając te same wynagrodzenia. Nie ma dobrego sposobu, by tę sytuację zmienić.
Z tej perspektywy ani „hallówki”, ani „czarnkówki” nie były pracą za darmo. Uzasadniona krytyka dotyczy tylko tego, czy były pracą sensowną.
@PR
Głupia sprawa – wielu by chciało, ale w polskiej szkole poza swoimi lekcjami nie mają drobiazgu – miejsc pracy. No i wtedy np każde spotkanie z rodzicami, każda rada do 15.30 ( rano są dyżury!) albo dodatkowo płatne… Pasuje??? 😉
@PR
To takie mity, że nie ma dobrego sposobu, żeby sytuację zmienić. W innych krajach jakoś są sposoby, niższe pensum w szkołach średnich, niższe przy przedmiotach cięższych, powiedzmy „egzaminacyjnych”. U nas w szkołach prywatnych też sobie z tym radzą. Ale jeśli nauczyciele nie chcą żadnych zmian, wolą uprawiać mitologię/martyrologię zamiast logicznych rozwiązań, to trudno.
@belferxxx
To zasłanianie się zebraniami jest kolejnym argumentem podawanym, aby coś podać.
Zebrania rodzicom nie są potrzebne. Polskie zebrania to po prostu zbiór ogłoszeń, które można wysłać vulcanem. To nie są takie spotkania jak w wielu krajach – nauczyciel/rodzic/uczeń. Takich nie ma i nie będzie.
Jeżeli ktoś potrzebuje spotkania indywidualnie w ważnej sprawie, to się zwolni z pracy. A jeżeli w nieważnej, to nie będzie zawracać głowy.
A na tym spotkaniu w Łodzi, do którego link kiedyś dawał gospodarz, Nowacka mówiła, że zgłaszają się samorządy, które są gotowe zapewnić miejsce pracy w szkole na 8 godz., ale ona tego nie zrobi.
Chyba jednak wie, że to tylko w teorii „wielu” by chciało.
@Róża
Jak na razie zebrania z rodzicami i różne DNI OTWARTE dla rodziców są OBOWIĄZKIEM szkoły. Jedni z tego korzystają, a inni nie… 😉 Jak przestaną być OBOWIĄZKIEM to pogadamy. Ty jednak nie reprezentujesz WSZYSTKICH rodziców w Polsce .. 😉
@belferxxx
Zebrania i dni otwarte odbywają się kilka razy w roku. To jest sztuczny problem. Bo kilka razy w roku można w zamian zrobić dzień pracy w szkole o kilka godzin krótszy.
@belferxxx
Poza tym mi jest całkowicie obojętne czy nauczyciel pracuje w szkole 8 godz., czy nie. Całkowicie.
Irytuje mnie mitologia nauczycielska.
Te wszystkie teksty o zarobkach na poziomie minimalnej, o tym, że w Finlandii to zarobki jak lekarza, o tym, że na Zachodzie to w SP mają małe klasy, oj małe, mimo, że średnie to u nas są małe, wypisywanie bzdur, że 15 uczniów to max – więc jaka u nas miałaby być średnia i kto chciałby na najniższą w świecie się składać, ja nie, moje dziecko uczyło się w klasie, której liczebność była dla nas i dziecka NORMALNA, ok.25.