Pensum nie do ruszenia
Barbara Nowacka zapewniła nauczycieli, że pensum jest nienaruszalne. Nadal będzie 18-godzinne. Ministra ucięła spekulacje, że rząd planuje coś w tej kwestii zmienić.
Przypomnę, że 18 godzin to nie jest czas pracy nauczycieli, tylko liczba lekcji do przeprowadzenia w tygodniu. Ile wynosi czas pracy, zależy od nauczanego przedmiotu, realizowanych w szkole zadań, potrzeb uczniów oraz dobrej woli pracownika. W sumie powinno to być 40 godzin.
Czas pracy nauczycieli to delikatna kwestia. Żaden rząd nie odważył się podnieść pensum, choć niektóre próbowały dorzucić nauczycielom godzinę lub dwie dodatkowych zajęć. Nie chodziło jednak o zwiększenie liczby lekcji przedmiotowych, lecz np. kół zainteresowań (pomysł Katarzyny Hall), konsultacji (pomysł Przemysława Czarnka). Kolejne rządy znosiły to, co wymyślili poprzednicy.
Sami nauczyciele nie są zgodni, czy niezróżnicowane pensum, czyli jednakowe dla każdego nauczyciela, jest sprawiedliwe. Gdyby rządzący budzili zaufanie, nauczyciele wykazywaliby się większą otwartością na negocjacje. Gdy takiego zaufania brak, lepiej niczego nie zmieniać, bo będzie tylko gorzej (więcej o stanowisku Nowackiej tutaj).
Komentarze
@Gospodarz
Porządne(!) koło przedmiotowe wymaga więcej czasu i inwencji na przygotowanie od standardowej lekcji!!! Hall spowodowała tylko wysyp kół i innych zajęć pro forma… 🙁
@Gospodarz
Nauczyciele NIGDY nie będą zgodni co do pensum, bo mają różne INTERESY.
Od tego żeby pensum (zróżnicowane!) najbardziej EFEKTYWNIE służyło edukacji, a jednocześnie nie spowodowało masowej ucieczki pewnych grup nauczycieli z systemu, jest PRACODAWCA, w tym wypadku PAŃSTWO … 😉
@belferxxx
Co za niekonsekwencja. Od tego jest …państwo?
A ja w kółko czytam, że o całej reformie powinni decydować …nauczyciele. Są to oczywiście opinie wyłącznie nauczycieli. Czego, jak uczyć, po co itp. Jakie powinny być klasy, już doszliśmy do tego, że 12 osób, kilka osób też jest ok, a 15 to już max maxów. Co tam uspołecznienie uczniów. I koszty.
Ostatnio oburzenie nauczycieli wywołał tekst dziennikarki, że to jednak nie nauczyciele powinni decydować o kształcie reformy, z tego samego powodu, z którego nie należy do lekarzy decyzja o całym systemie zdrowia ani do sędziów decyzja o kształcie prawa karnego, ani do marynarzy o kierunku rejsu (Strefa edukacji z 13 stycznia).
A tu jednak, że o pensum czyli najważniejszej kwestii dotykającej nauczycieli (nie uczniów, rodziców, co najwyżej podatników) nie powinni decydować nauczyciele?
Nie może być…
@Róża
Co za bzdury – rozwiązania można z nauczycielami KONSULTOWAĆ by się dowiedzieć o ich słabych stronach i ewentualności, że rozwiązania spowodują odejście znacznej części nauczycieli. Ale decyzję tak czy inaczej podejmuje USTAWODAWCA czyli PAŃSTWO … 😉
@belferxxx
To znaczy z kim to pensum miałoby być konsultowane? Odpowie Pan konkretnie czy argumentem „co za bzdury”?
Z Facebookiem gdzie nauczyciele ścigają się w wypisywaniu głupot?
Czy ze Związkami?
I co takiego powiedziałyby związki?
Nauczycieli szkół średnich i przedmiotów egzaminacyjnych jest mniej niż całej reszty. To w SP powinno być wyższe pensum niż w szkole średniej i niższe powinno być w twardych przedmiotach, wyższe w sportowo/artystycznych, przeróżnych namnożonych na potęgę michałkach. Tak jest z grubsza na świecie.
Czy związkom opłaca się to mówić?
Związki przecież są przeciwne np. utworzeniu samorządu zawodowego, bo wyciąłby im członków.
Przynależność do samorządu jest obowiązkowa i składka jest obowiązkowa, więc kto płaciłby jeszcze ZNP i pozostałym? Z tego samego powodu konsultować można tylko ze związkami, a związki „konsultują” wszystko tak, żeby mieć składki.
@belferxxx
Po wprowadzeniu tej pudrującej reformy chyba znaczna część nauczycieli ma odejść. Sprawdzimy już we wrześniu 2026 w SP i 2027 w szkołach średnich jak znaczna?
Pensum polonistów mogłoby być nieco mniejsze.
@Róża
Przy obecnej strukturze wieku po prostu (prawie) NIKT nie przyjdzie na miejsce odchodzących emerytów, szczególnie w wielkich miastach! Co już widać, słychać i czuć … 😉
@Róża
Konsultować można różnie – są firmy(!) które się tym zajmują. Byle „konsultacje” i ich wyniki nie miałyby być PR-ową dekoracją do z góry podjętych decyzji, które kosztem DZIECI mają dać więcej kasy na przestarzały już w chwili zakupu złom dla trepów za setki MILIARDÓW $ 😉
W merytorycznej i kulturalnej dyskusji na temat pensum nauczycielskiego, oraz czasu ich pracy, podobnie jak w większości dyskusji na dowolny temat , uczestnicy prezentujący swe stanowiska i opinie nierzadko ulegają niechlubnej skłonności do stosowania sformułowań czyniących ich wywody tylko częściowo prawdziwymi. Nie jest to realizacja zamiaru okłamywania współuczestników dysputy, a jedynie chęć wykazania, że moja racja jest „mojsza” od innych. Stosowanie kwantyfikatorów generalizujących, takich jak „każdy”, „wszyscy”, „ogół” „cale gremium” i t.p. prawie zawsze jest fałszywe. Podobnie jak wyrażenia „zawsze”, „nigdy” , „wszędzie”, „nigdzie”. Niuanse tylko pozornie są mało ważne. Często zauważenie niuansów zmienia istotę problemu, w której istocie tkwią. Przykłady wypowiedzi nieprawdziwych w tutejszej bieżącej dyskusji: „Nauczyciele nigdy nie będą zgodni co do pensum”. Słowem powodującym fałszywość tego stwierdzenia jest „nigdy”. Bo do wyobrażenia jest sytuacja, kiedy nauczyciele zgodzą się co do pensum. Może nie wszyscy, ale zgodzą się. Inny przykład: „Gdyby rządzący budzili zaufanie, nauczyciele (…) Gdy takiego zaufania brak, lepiej niczego nie zmieniać (…)”. Nieprawdziwe jest uogólnienie, że rządzący nie mają i nie budzą zaufania w ogóle. To fałsz. Mają zaufanie niewielkie, ograniczone, może zbyt małe, ale mają. Nieprawdziwe jest też stwierdzenie : „Są to oczywiście opinie wyłącznie nauczycieli…” Ani oczywiście, ani wyłącznie. Na temat pensum, czasu pracy nauczycieli, liczebności klas i t.d. wypowiadają się również osoby spoza profesji belferskiej. Wreszcie dylemat, kto podejmuje decyzję. Tu mowa nie o decyzji administracyjnej, ale o decyzji w znaczeniu ogólnym. Każda decyzja , to zwieńczenie procesu, którego początkiem jest pomysł, inicjatywa, idea. Potem następuje uruchomienie procedury (formalnej , bądź nie), w trakcie której dokonywana jest ocena możliwości, trafności i potrzeby wdrażania pomysłu, liczenie sił i środków niezbędnych do realizacji pomysłu, wreszcie upewnienie się, że pomysł może uzyskać postać aktu prawnego; decyzji administracyjnej, bądź ustawy, rozporządzenia, zarządzenia i t.p. W państwie demokratycznym, gdzie zasada praworządności jest jedną z podstawowych, formalne decyzje podejmuje uprawniony organ. Rozstrzygnięcie dotyczące pensum na przykład , wymaga uchwalenia ustawy, bądź zmiany części ustawy istniejącej , czyli nowelizacji. Jednak na treść nowej ustawy, albo nowelizacji przemożny wpływ ma to, co dzieje się w procesie dochodzenia do finału. I tu merytoryczne, przekonywujące argumenty dotyczące tematu, argumenty bez zafałszowań, oparte na wiedzy ekspertów , mają znaczenie ogromne. Nauczyciele stanowią istotny odsetek w liczbie posłów. Tuszę, że większość z nich zasiada w komisji edukacji. tam mają pole do popisu, mogą korzystać z opinii ekspertów, mogą przekonywać innych o swych racjach. Ma więc rację @belferxxx, że ostatecznie decyduje państwo. Ma rację @Róża, że to nauczyciele powinni mieć przemożny wpływ na to, co im państwo ostatecznie zafunduje.
@mezzo
Czym innym są kwestie uczenia i wychowania w szkołach i sposobów ich realizacji – tu rzeczywiście powinien decydować głos fachowców, którzy to ROBIĄ(i tak jest w cywilizowanych krajach i systemach!), więc wiedzą o niuansach swojej profesji, a przynajmniej mieć ogromne znaczenie. Czym innym są kwestie ZARZĄDZANIA ogromnym systemem oświatowym – stawki, pensum, systemy pozytywnej i negatywnej motywacji, sposoby EGZEKWOWANIA pracy – tu powinni decydować FACHOWCY od zarządzania. Inaczej zadecyduje INTERES przeciętności – wszystkim po równo i bez wymagań – każdy odpowiada „przed Bogiem i Historią” … 😉