Zoomerzy zdają maturę ustną. Jak mówić bez korzystania z telefonu?

Nastolatki nie są przyzwyczajone do długiego mówienia bez równoczesnego korzystania ze smartfonu. W kontaktach z rówieśnikami używają zwykle fragmentów zdań, a resztą zastępują pokazaniem lub odtworzeniem czegoś w telefonie. Tak rozmawiają nawet przy stole w trakcie jedzenia. Wstawki z telefonu dopełniają mowę, komunikacja robi się mieszana.  

Uczniowie nawet ze mną próbują tak rozmawiać. Przerywają swoją wypowiedź w pół słowa i włączają filmik. Resztę zdania stanowi przekaz z medium. Uczeń i smartfon tworzą jedną istotę gadającą dwoma aparatami mowy. Na maturze jeden aparat trzeba zostawić. Maturzyści bez telefonu bywają tak niezgrabni, że przypominają rybę wyciągniętą z wody. Korzystanie ze smartfonu jest dla nich jak gestykulowanie. Gdy nie mogą tego robić, tak się spinają, że potrafią popełnić kilka poważnych błędów, również merytorycznych, w jednym zdaniu. 

Takie błędy nie zawsze są wynikiem braku wiedzy, czasem są skutkiem nieumiejętności budowania zdań bez możliwości sięgnięcia po telefon. Podejrzewam, że gdyby mnie zmuszono do zdawania egzaminu razem z telefonem (musiałbym na zmianę mówić i pokazywać komisji coś w smartfonie), byłbym bardzo nieporadny. I w wyniku tej nieporadności strzeliłbym takiego byka, że komisja spadłaby z krzeseł.

Reklama