Autyzm zdiagnozuję od razu

Na profilu poświęconym spektrum autyzmu w mediach społecznościowych znalazłem skargę, że po taką diagnozę najlepiej iść prywatnie, ponieważ lekarz przyjmujący na NFZ “nie chce diagnozować autyzmu od razu”. Wbrew pozorom to nie krytyka, a pochwała takiego postępowania.
Oczywiście rozumiem, że autor utyskiwał na niemożność zdobycia prostej i szybkiej diagnozy autyzmu dziecięcego bądź zespołu Aspergera u psychiatry leczącego na NFZ. Z drugiej strony podaje, że diagnozę taką można szybko otrzymać na konsultacji prywatnej. To prawda, niestety zdarza się, że można.
Diagnozę medyczną w powszechnym wyobrażeniu stawia się właściwie za pomocą magii. Kilka pytań z głowy, spojrzenie na pacjenta, wykonanie badania, czy to z krwi, czy to elektrofizjologicznego, kilka pytań z kartki… I oto w magiczny sposób pojawia się diagnoza, tylko dla niepoznaki ukryta w formie wykresu czy nic nie mówiących niespecjalistom liczb, tak żeby czasem ktoś niepowołany się nie zorientował, o co chodzi.
Rzeczywistość jest trochę inna. Diagnozowanie jest często procesem długim i skomplikowanym. Zazwyczaj nie da się go zrobić szybko i dobrze.
Sytuację utrudnia fakt, że większość problemów psychicznych odróżnia się od stanu rozmaicie definiowanej normy jedynie ilościowo, nasileniem zjawisk występujących w większym bądź mniejszym stopniu również u osób uznawanych za zdrowe. Mówi się, że nie można być trochę w ciąży, ale jak najbardziej można mieć trochę autyzm, podobnie jak depresję czy nadczynność tarczycy. Granice między normą a jej brakiem są arbitralne.
Oczywiście zdarzają się przypadki ewidentne, gdzie pacjent ma, można powiedzieć, diagnozę napisaną na czole. To trochę jak ze złamaną nogą. Zazwyczaj takie rozpoznanie wymaga przeprowadzenia badań obrazowych, najczęściej rentgenowskich, a niekiedy drobnych szczelin w kości czy odłamków nawet w rentgenie nie będzie widać, ale zdarzają się też pacjenci z oczywistą diagnozą złamania, kiedy pęknięta kość przebija skórę i bezczelnie sterczy na wierzchu.
Diagnoza autyzmu czy innych całościowych zaburzeń rozwoju wymaga dokładnego wywiadu rozwojowego zebranego od rodzica czy innego opiekuna dziecka. Problem potęguje się, kiedy na diagnostykę przychodzi nastolatek i rodzic (najczęściej matka) zwyczajnie nie pamięta, w jakim wieku padły pierwsze słowa, jak dziecko się bawiło ani czy półtora dekady wcześniej wskazywało rączką. W przypadku pacjentów dorosłych jest jeszcze gorzej – trudno w ogóle ściągnąć rodziców do gabinetu. Po co ich ściągać? Bo autyzm to zaburzenie neurorozwojowe, ujawniające się w trakcie pierwszych lat życia.
Do wywiadu dochodzi obserwacja dziecka. Zazwyczaj jest to kilkulatek. Najlepiej pobawić się z nim, poobserwować, jak się zachowuje podczas zabawy, jaką zabawę jest w stanie zrozumieć, ocenić jego kreatywność, rozumienie żartów, kontakt wzrokowy i w ogóle wchodzenie w relacje z innymi ludźmi.
Porządnego wywiadu w kierunku autyzmu naprawdę nie zbierze się w pół godziny, a obserwacja dziecka czy nastolatka podczas pierwszego spotkania, kiedy będzie w lęku i niepokoju związanymi z nowym miejscem i nową sytuacją, może być kompletnie niemiarodajna. Porządnie przeprowadzonej diagnostyki zazwyczaj nie da się zrobić podczas pojedynczej konsultacji (pamiętamy zastrzeżenie sterczącej kości).
Co więcej – złoty standard stanowi obecnie ADOS (Autism Diagnostic Observation Schedule), czyli wystandaryzowany, dokładnie opisany proces obserwacji diagnostycznej dziecka. Towarzyszyć mu winien również wystandaryzowany wywiad ADIR. Niestety wymagają one drogich i nie zawsze dostępnych szkoleń, a także zakupu samego narzędzia (ADOS kosztuje około 20 000 zł). To trochę jak z koronarografią: nie każdy kardiolog ją wykona i nie wszędzie ma odpowiedni sprzęt.
Wbrew doniesieniom medialnym wieszczącym epidemię autyzmu naprawdę nie jest to jedno z najczęstszych rozpoznań w zwykłej poradni zdrowia psychicznego dla dzieci i młodzieży. Jeżeli przyjmujący specjalista nie ma doświadczenia, istotnie powinien skierować pacjenta do wyspecjalizowanego w takiej diagnostyce ośrodka, gdzie diagnostyką zajmuje się kilkuosobowy zespół obeznany z właśnie tą działką. A nawet jeśli się zna, zwykle nie jest w stanie postawić rozpoznania od razu. Najczęściej też nie ma wykupionego ADOS.
Zdarzają się niestety takie szybkie rozpoznania. Spotyka się nie tak rzadko sporządzone zarówno prywatnie, jak i w placówkach nie biorących pieniędzy od pacjenta, rzadko także w poradniach psychologiczno-pedagogicznych, diagnozy ewidentnie błędne. Mówi się wręcz o małych prywatnych poradniach psychologicznych, które każdemu stwierdzają autyzm. Potem rodzic wychodzi z opisem badania, z którego absolutnie nic nie wynika i z oderwanym od opisu pacjenta wnioskiem “spełnia kryteria całościowych zaburzeń rozwoju”. Które kryteria, w jakim stopniu? Z zamieszczonego opisu zachowania dziecka nie wynikają żadne bądź tylko pojedyncze. Niekiedy też widać, że pacjent nie utrzymywał kontaktu wzrokowego, nie wchodził w relacje z badającym, nie podejmował zabawy po prostu dlatego, że w nowej sytuacji kulił się przepełniony lękiem i patrzył w podłogę, unikając wzroku nowo poznanej osoby dorosłej. Niekiedy w ogóle nie wiadomo, co diagnozujący miał na myśli, albo widać oczywiste błędy: diagnoza zespołu Aspergera z opóźnionym rozwojem mowy w wywiadzie. To się nawzajem wyklucza, uczy się tego studentów.
Potem pacjent trafia do dalszego leczenia, kolejni specjaliści zapoznają się z dokumentacją i rewidują stworzoną w pośpiechu bzdurę. Niekiedy komentują to złośliwie: super, znowu wyleczyliśmy autyzm. Kiedy indziej dopiero codzienna obserwacja pacjenta na oddziale pozwala zrewidować poprzednie rozpoznanie, które ambulatoryjnie istotnie wydawało się prawdopodobne. Rodzic niekiedy reaguje z ulgą, a niekiedy z uwagi na utratę spodziewanych korzyści dochodzi do awantur (tak się jakoś utarło w polskim systemie, że dziecko z rozpoznaniem autyzmu dziecięcego bądź zespołu Aspergera otrzymuje wszystko, czym system dysponuje, a pozostali nie otrzymują bardzo często nic).
Jak się przed tym uchronić? W biznesie czy zamówieniach publicznych zwykle orientujemy się, że jeśli pięciu wykonawców chce za daną usługę po około 100 000 zł a szósty 40 000 zł, to prawdopodobnie nie uda mu się zrealizować zamówienia. W medycynie jest trochę trudniej, jednak również zbyt piękne oferty powinny budzić podejrzenia. Każdy człowiek może się mylić, więc diagnostyka wykonywana przez jedną osobę nie będzie tak wiarygodna jak przez zespół obejmujący i psychiatrę, i psychologa, najlepiej obu dodatkowo w wyszkolonych w kierunku diagnostyki autyzmu i uprawnionych do przeprowadzania i uprawnionych do przeprowadzania ADOS czy ADIR. Skoro porządne poradnie poświęcają na taką usługę trzy wizyty, to naprawdę nie wierzyłbym badaniu wykonanemu podczas jednej. Zazwyczaj porządna diagnostyka trwa (pamiętamy zastrzeżenia…).
Widywałem w Internecie memy, których bohater chwali się umiejętnością szybkiego mnożenia w pamięci. Druga osoba pyta go o wynik mnożenia dwu trójcyfrowych liczb, zapytany po chwili podaje absurdalny dwucyfrowy wynik. – Przecież pan nawet nie był blisko – pada zarzut. W odpowiedzi czytamy: nie mówiłem, że liczę dobrze, tylko że liczę szybko.
To samo dotyczy diagnozy autyzmu od razu. Albo dobrze, albo szybko. To się zazwyczaj wyklucza.
Marcin Nowak
P.S.
Dziękuję świetnej psychiatrze dziecięcej Marcie Jasion za niedawną ciekawą rozmowę na ten temat.
Komentarze
Nadeszła nowa
Pora dreszczowa
A tu zgoda z autorem.
„Zazwyczaj jest to kilkulatek. Najlepiej pobawić się z nim, poobserwować, jak się zachowuje podczas zabawy, jaką zabawę jest w stanie zrozumieć, ocenić jego kreatywność, rozumienie żartów, kontakt wzrokowy i w ogóle wchodzenie w relacje z innymi ludźmi ”
„rozumienie zartow ”
„Wyobraźmy sobie, że jedziemy koleją (w tekstach popularnonaukowych w pociągu zazwyczaj każą nam mierzyć czas, w którym światło pokonuje dwie drogi, identyczne bądź różne – zależnie od układu odniesienia – by zburzyć naszą zdroworozsądkową wiarę w jednoczesność zdarzeń i istnienie absolutnego czasu na korzyść szczególnej teorii względności Einsteina, tutaj zajmiemy się czymś znacznie prostszym). Patrzymy przez okno i widzimy… no właśnie, co? Jako dziecko czytałem dowcip:
– Jaki piękny las!
– Nie widzę, drzewa mi zasłaniają.
Głupie? Tak .”
……………………
„W odpowiedzi czytamy: nie mówiłem, że liczę dobrze, tylko że liczę szybko. ”
………………..
Głupie? .. NIE . Rozumienie żartów jest ważniejsze niż mogłoby sie wydawać .
Badanie tego , co kogo śmieszy bywa fascynujące i przynoszące ulgę „badającemu ” … pod warunkiem , ze nie jest psychiatra bo tym ostatnim zdarzają sie depresje , często podobno „śmiertelne ”
Wczorajsza strzelanina ( jej hipot. powód ) w Tumbler Ridge , Secondary School , BC dziwnie sie kojarzy ale czy to bo mogło by świadczyć o czymś w rodzaju samo-zdiagnozowania i czy to s.zdiagn. , w ogo’le jest możliwe ?!
Gdzie głowa otworem,
Tam zgoda z autorem.
ale czy to mogło by
Samodiagnoza,
To życia proza,
A czysta herezja,
To życia poezja.
„Filiżanka kawy lub herbaty może mieć większe znaczenie niż dotychczas przypuszczaliśmy. Najnowsze badanie sugeruje, że osoby regularnie sięgające po napoje z kofeiną rzadziej doświadczają poważnych trudności z kondycją umysłu.”
Dziś dla pana
Kawa z rana,
Bo u pani
Kilku drani.
Anons do dziennika taki daję:
„Autyzm z daleka rozpoznaję”.
Ale tylko na wyciągnięcie ręki
Po banknoty w ramach podzięki.
Autyzm jest wszędzie .. pod kocem .. w czekających świeczkach , itd .
……………….
„Wracasz do domu po ciężkim dniu i marzysz tylko o chwili spokoju pod kocem? Żeby było ciepło, cicho i żeby myśli przestały krążyć jak szalone, od jednego problemu do drugiego… Zanim wskoczysz pod kocyk – zapal świeczkę, która pachnie ciepłą wełną i wydaje dźwięk trzaskających w ognisku gałązek.”(…)
Ta świeca ma elegancki kształt elipsy i zdobi wnętrze nawet kiedy czeka, (!olb. ) aż ją zapalisz. Ale jej największe zalety można poznać dopiero kiedy zaczyna płonąć. Roztaczając wokół subtelny, kojący zapach, który nie ma nic wspólnego z agresywnymi, syntetycznymi woniami, przyprawiającymi o ból głowy.
@olborski:
Ja bym chętnie o ten autyzm dopytał, bo sam się próbuję dopasować. Ale cóż, trochę głupio pokazywać niewiedzę.
Ale — dowcipy. Ja pamiętam takie dwie sytuacje, gdy ludzie nie rozumieli dowcipów.
Raz zaserwowałem spokrewnionej nastolatce serię dowcipów o żołnierzu, typu:
— Po co żołnierz ma płaszcz?
— Po kolana!
— Co ma żołnierz pod łóżkiem?
— Żołnierz pod łóżkiem ma porządek!
itp.
No i totalnie nie rozumiała. A seria o żołnierzu to klasyka dowcipu opartego na dwuznaczności słów.
Albo ostatnio w szpitalu spotkałem starszego pana spod Starego Sącza. I jakoś zeszło na dowcip z seri prof. Miodek odpowiada:
— Czy można mówić Stary Sącz?
— Można, ale czy nie bardziej elegancko powiedzieć: „Ojcze, wypij to przez słomkę”?
No i też nie załapał.
W każdym razie: oba przypadki nie miały (chyba) nic wspólnego z autyzmem.
Żołnierz pod łóżkiem ma sprzątać
PAK4
11 LUTEGO 2026
10:48
Dając historię gen Lyautey , przytoczyłem przyklad dalekosiężnej polityki, tej prawdziwej i rozsądnej Tak jak z sadzeniem drzew na statki, co napisałeś Prawdziwy polityk, dbający o dobro państwa / narodu nie myśli o jutrze czy dziś wieczorem. Myśli o przyszłości dalszej. I nie robi polityki według sondaży. Ale to jest prawdziwy polityk , jakich już chyba nie ma
A propos Lyautey. Miał prawdopodobnie skłonności… Clemenceau powiedzial o nim
Lyautey a une paire de couilles au cul, mais pas toujours les siennes
Zobaczę jak to lumaczy gugel
Tłumaczy źle. Nie w tyłku lecz przy tyłku .
Ponadto
Do czego służy żołnierz? (Armia)
Żołnierz służy do mszy.
To bardo polskie
Samo-zdiagnozowanie jest możliwe .. okazuje sie bo niehumanitarnego traktowania nie można zdiagnozować ..przecież . (?)
Można tylko stwierdzić „od razu ” cos’ co mogłoby ewent. pomoc w diagnozie siebie samego , – od razu .
……………..
„- Pierwszy powód, dla którego na tym etapie procesu odmawiam składania wyjaśnień, to moje zdrowie. Cierpię na zespół stresu pourazowego w wyniku zatrzymania, niehumanitarnego traktowania, co zostało stwierdzone przez Rzecznika Praw Obywatelskich. „
Jednym z pięciu objawów PTSD , jest ..
– „poczucie winy i wstydu ” , im większe tym lepiej bo ZESPO’L widoczny gołym okiem a wtedy wystarczy spojrzeń w lustro i diagnoza od razu , gotowa .itbbnt
Gratulacje za dobry wpis. Slowo diagnoza nie oznacza zrosumienia procesu chorobowego. Jeszcze bardziej sie to komplikuje w przypadku chorob psychicznych. Normy zachowania sa dyktowane przez otoczenie. Zdrowie psychiczne wymyka sie zdefiniowaniu ale tak zwany zdrowy rozsadek wymusza organizacje. Warunkiem zrozumienia jest poznanie swiadomosci. Jej poznanie wymaga fizyki nienewtonowskiej. Rozni to ja od wygodnej medycyny opartej na prawach Newtona.
Na pewno cos sie w sprawach zdrowia psychicznego zmienia. Jest to coraz wieksza tolerancja spektrum ekspresji psychicznej. Widac to na podstawie zmian spolecznych na Zachodzie. Jednoczesnie wazne jest protegowanie spoleczenstwa przed osobami ktore uzywaja letalnej sily do rozwiazywania swoich psychicznych problemow.
Po polsku
« Społeczeństwo coraz bardziej toleruje, w sferze publicznej, różnorakie objawy zaburzeń psychicznych ».
« Ważna jest ochrona społeczeństwa przed kryminalistami mającymi problemy psychiczne ».
A świadomość ma niewiele wspólnego z grawitacją i rachunkiem różniczkowym
Dobrej nocy
ahasverus
11 lutego 2026
21:41
Ludzka swiadomosc jest produktem pol kwantowych twierdzi Federico Faggin.
Protoswiadomosc jest produktem grawitacji twierdzi Rodger Penrose.
To jest poza moją świadomością i podświadomością.
„Kiedyś tym ujściem mogło być proste rozmowy z członkami rodziny. Zamiast jednak regularnie spotykać się na rodzinne kolacje, wielu młodych ludzi szybko chwyta talerze i udaje się do swoich sypialni, co skutecznie czyni rodziców obcymi i zwiększa poczucie izolacji. ”
………
https://www.msn.com/en-ca/news/canada/terry-newman-the-isolation-that-triggered-the-tumbler-ridge-tragedy/ar-AA1Wa140
Psychiatria dziecieca
Tumbler Ridge Canada
https://www.youtube.com/watch?v=e9FFaAsezjM
Świadomość podświadomości
Jest jak ryba bez ości.
Nie wiem, czy pasuje,
Ale się rymuje.
A tak przy okazji,
Wojna, to święto eutanazji.
@Olborski & PTSD:
Rano w autobusie czytałem sobie kawałem „Triumfu chrześcijaństwa” Heathera. Autor opisywał chrystianizację Wysp Brytyjskich i wskazywał, że jego zdaniem nie ma żadnej sprzeczności między tym, że epoka była bardzo krwawa i brutalna, i że chrześcijaństwo było chętnie przyjmowane. Nie licząc wskazanego braku sprzeczności (a dokładniej: umiejętności adaptacji chrześcijaństwa do wartości epoki, z obrazkami typu podbój pogańskiego kraiku, następnie ochrzczenie jego wodzów i zaraz potem ich stracenie, jako jedno, chrześcijańskie dzieło).
Heather przytoczył też historie królów, którzy po latach wojen starali się oddać władze i usunąc na ubocze, by tam w spokoju dożywać swoich dni. Przynajmniej raz mamy tu obrazek, jak to takiego władcy, który został chrześcijańskim pustelnikiem, nawiedzały obrazy krawiących wrogów i przeciwników, których zabił… I kwituje to krótko: PTSD. Choć oczywiście, na podstawie jednej wzmianki z epoki, lekarz nie powinien móc stawiać diagnozy.
Zresztą poniekąd to moje pytanie — bo dzisiaj mówi się dużo o PTSD, czy autyzmie, ale to nie znaczy, że „objawów” nie widać u ludzi z przeszłości, czy choć na tyle wiekowych, że nie można wypytać rodziców o ich dzieciństwo, w celu diagnozy. I aż chciałoby się pospekulować.
Diagnozowanie autyzmu zaczyna się dziś w dzieciństwie, ale i u dorosłego da się autyzm rozpoznać, choć może być maskowany depresją, zachowaniami kompulsywnymi czy lękami.
Taka diagnoza pozwoli rodzinie oraz otoczeniu zrozumieć źródło dotychczasowych problemów i znaleźć możliwości wsparcia, które mogą ułatwić codzienne życie z taką osobą.
Niektórym osobom dotkniętym tym zaburzeniem diagnoza pomaga zrozumieć własne zachowanie i identyfikować się z innymi ludźmi dotkniętymi autyzmem.
Diagnoza może również unieważnić poprzednią błędną diagnozę (np. schizofrenię). W ten sposób można ewentualnie zaplanować ukierunkowane, indywidualne działania wspierające dla osób dotkniętych autyzmem.
Adaptacja chrześcijaństwa do aktualnej epoki chyba nigdy się nie kłóciła z jej większą lub mniejszą krwawością. Religia ta stała się bardzo poręcznym narzędziem do podboju świata, bo miała atrakcyjną doktrynę z obietnicą zbawienia i życia wiecznego dla wszystkich, czego nie oferowały żadne wierzenia pogańskie, a zwycięskie zabijanie w imieniu nowego Boga świadczyło również o jego potędze.
@markot:
A Heather nawet opisuje taką kombinację:
a) chrześcijański władca zwycięża — chrześcijański Bóg jest większy, należy się nawrócić;
b) chrześcijański władca ginie — więc zostaje świętym, czyni cuda i jest wzorem do naśladowania — chrześcijański Bóg jest większy, należy się nawrócić.
Tej logiki nie obalisz :LOL:
BTW. Tam jest jeszcze wątek, że umiejętność czytania i pisania wtedy bardzo przydawała szacunku i poważania. A kto potrafił czytać i pisać? No kto? 😀
Inna rzecz, że całą historię przytoczyłem dla tego PTSD we wczesnym średniowieczu. Zwłaszcza, że mamy taką popularną narrację, że dzisiejsze płatki śniegu, to tylko szukają usprawiedliwienia i terapię uczyniły modną, a kiedyś to byli sami twardziele. No nie…
Z innej beczki — właśnie zerkam na infografikę z 2018 (poprawka: 2022) Węglowego Szowinisty, że Polacy „zjedzą dziś 100 mln pączków” i próbuję zweryfikować. No… zapewne nie 100 mln, a 88 i kolejne liczby trzeba o te 12% obniżyć, ale tak, ważne tu ogólne rzędy wielkości a nie drobiażdżkowanie, a to ponad 5000 ton pączków, czyli ok. 110 Terajouli. Więcej niż bomba atomowa z Hiroshimy..
PAK4
No proszę, bez czytania Heathera moja intuicja podpowiada mi to samo 😉
Pączka też bym dzisiaj zjadł, ale tutejsze nie są warte, aby w deszcz (wreszcie coś pada!) lecieć do sklepu, a potem poświęcić 10 tys. kroków na kompensację 🙁
Pączki domowe wg Kuchni Polskiej powinny być robione z 40-gramowych kawałków ciasta. Z nadzieniem będzie jakieś 70-80 g. Takie jadałem w dzieciństwie, nie liczyłem sztuk dużo!), ale i tak najlepsze były jeszcze ciepłe. Znikały piorunem.
PAK4
„Rano w autobusie czytałem sobie kawałem „Triumfu chrześcijaństwa” Heathera. ”
…………………………
(? !) ..
Polska w pigułce – ” Charli xcx prawie bez akcentu mówi „dziękuję” i „nie ma za co”.
Po każdym pa,czku ” dziękuję ” i „nie ma za co ” to wyjdzie ..
– „nie ma za co dziękować ” po każdym , bez.. eeee , z akcentem na marmalade .
Polacy na emigracji bm zjedzą kawałek , i to tylko ci którzy zgolili tu wąsy ok 20-tu lat temu , z powodu tamtej marmelady w nim .
Wyjdzie z tego ~ mniej niż polowa bomby z USA w Hiroszimie .
Dzieci , wnuki i kobiety zjedzą z akcentem na ” nie ma za co ” , nie tera a po’zniej i co innego .( wnuki tera jeszcze bez wstydu , winy i wa,so’w )
Ps. PTSD po zgoleniu nie wystąpiło choc ..
– zgolenie zrobiło wrażenie
„Tam jest jeszcze wątek, że umiejętność czytania i pisania wtedy bardzo przydawała szacunku i poważania. ”
……………
To jest ten biblijny haczyk . Kto i po co to napisał skoro czytał tylko tylko ten który umiał ( umiał przeczytać co napisał ) .. a ten kto’ry słuchał miał , mo’gl miec’ .. tylko szacunek – do okazania .
@Markot,
piszac „Religia ta stała się bardzo poręcznym narzędziem do podboju świata, bo miała atrakcyjną doktrynę z obietnicą zbawienia i życia wiecznego dla wszystkich, czego nie oferowały żadne wierzenia pogańskie” jestes w grubomylnym bledzie 🙂
Lista poganskich wierzen oferujacych szczesliwe zycie wieczne po smierci
1/ Eleuzyjskie misteria (Demeter i Persefona). Uczestnicy rytualow wierzyli w lepszy los po smierci. Wtajemniczeni mieli otrzymac szczesliwe zycie wieczne w zaswiatach. W kulcie Dionizosa (orfism) wyznawcy uwazali ze dusza jest boska i uwieziona w ciele. A smier c wyzwalala dusze pozwalajac na powrot do szczesliwej wiecznej boskosci (cel ostateczny). Kult Mitry, popularny wsrod legionistow rzymskich, oferowal zbawienie i niesmiertelnosc dla wtajemniczonych.
2. Starozytny Egipt wierzyl, ze czlowiek ma wiele „duszo‑skladnikow” (ka, ba, ach). Po odpowiednich rytualach i sadzie Ozyrysa zmarly mogl zyc wiecznie na Polach Jaru. Cala kultura pogrzebowa Markot, byla podporzadkowana osiagnieciu niesmiertelnosci.
3. Zoroastryzm (starozytna Persja). Dusza po smierci przechodzi sad zupelnie jak w chrzescijanstwie. Sprawiedliwi trafiaja do Domu Piesni, czyli wiecznego szczescia. Cos na ksztalt aniolkow Markot. Niestety nie wiem nic o piekle ale pewnie jakis rodzaj byl. Zaczem zmartwychwstanie cial przychodzi i wieczne zycie po odnowieniu swiata.
4. Religia celtyckie dawala reinkarnacje i przejscie do krainy bogow na wiecznosc. „Tir na nog” (rodzaj nieba) to miejsce wiecznej mlodosci i szczescia.
5. Nordyckie wierzenia germanskie, gdizie wojownicy trafiaja do Valhall i tam wiecznie ucztuja, ciupciaja i walcza /trenuja az do Ragnaroku. Warunek, trzeba polec w walce, nie w lozku. Reszta do Hel (rodzaj piekla dla smutasow)
6. Hinduizm i buddyzm (w sensie przedchrzescijanskim, „poganskim” z perspektywy Europy) oferuja reinkarnacje. Ostatecznym celem jest wyzwolenie z cyklu (moksha, nirwana), czyli wieczne istnienie poza czasem.
Prawdopodobnie Markot moja lista zycia posmiertnego jest niepelna. Pzdr S
…
Oczywiscie jest ze chrzescijanstwo nie przeszkadzalo w podboju swiata. Ale rownie dobrze mogla to byc inna religia z „ambicjami” nawracania. Paczpan, paczpan… 🙂 Succes europejski w podboju swiata wynikal z osiagniec technicznych (militarnych) i braku ziemi. Wszedzie byli sasiedzi 🙂 nie gorsi militarnie. I tez z brakiem ziemi. Dziala na okretach rejowych (bez wiosel) byly koniecznoscia.
Pzdr Seleuk
Seleuk
Napisałem, a ty zacytowałeś:
atrakcyjną doktrynę z obietnicą zbawienia i życia wiecznego dla wszystkich
Dla wszystkich, Seleuk.
A ty wyliczasz zbawienie i niesmiertelnosc dla wtajemniczonych (mitraizm), bogatych, których było stać na rytuały (Egipt), poległych w walce (Walhalla)…
Uciążliwa reinkarnacja z możliwymi bardzo przykrymi etapami jednak się w filozofii indyjskiej (hinduizm, buddyzm, sikhizm, dżinizm) uchowała do dziś, widać im tam pasuje.
Zoroastryzm ma nadal garstkę swoich zwolenników
Chrześcijaństwu wystarczyło przestrzeganie przykazań ze spowiedzią i pokutą w razie grzechu (dla maluczkich) lub sowitą daniną /ufundowaniem kościoła, klasztoru etc. (dla możnych), a nagroda w niebie gwarantowana 😎
I jak widać, w porę wprowadzone, przyjęło się na długo lub było i jest zaciekle zwalczane tam, gdzie zagroziło lokalnej władzy.
Japonia była na tyle nieistotna strategicznie, że po wypędzeniu jezuitów nikomu się nie opłacała jej przymusowa chrystianizacja, a żaden cesarz nie widział korzyści w ochrzczeniu.
Chiny i Indie – zbyt silne kultury z własną, głęboko zakorzenioną filozofią, chrześcijaństwo źle się tam kojarzy z misjonarstwem i kolonializmem.
Haczyk pa,czkowy, wiekszy od biblijnego , kto kiedy i po co analizował tajne bo anonimowe miliony paragonów ? ( statystyczna trygonometria czekowa )
……………
” Anonimowe dane pochodzą z analizy milionów paragonów.
(..)Mediana cen za jednego pączka w cukierni wynosi 4,80 zł, podczas gdy w 2023 r. wynosiła 3,80 zł. ”
………….
(odcinek łączący wierzchotek trójkątnego ostrosłupa , stosu ( in.kupy) pączków ze środkiem przeciwlegle go boku (?!) , czyli zwyczajna średnia cena z pięciu (?) okolicznych cukierni , wtedy kupa mniejsza a ceny prawie takie same .
Ostrosłup przydatny , zeby sie za bardzo nie skleily )
tryg. pa,czkowa
…
W ogole uwazam jest to dosc ciekawy temat. Niestety nie mam duzo czasu aktualnie, ale… Faktem jest niezbitym ze wszyscy jestesmy potomkami proto Indoeuropejczykow. Oni nie zostawili textow ale mozna porownac mitologie potomne kultur (greckiej, indyjskiej, slowianskiej, nordyckiej, celtyckiej, iranskiej) i odtworzyc wspolne motywy
1/ W wielu tradycjach potomnych pojawia odpowiednik podziemnej krainy smierci: Hades, Hel, Niflhel, Navia, Annwn, Yama-loka.
2/ Wystepuje postac boga smierci lub straznika przejscia:Hades, Yama, Veles, czy nordycki Hel.
3/ Dusza musiala przejsc granice (rzeka, brama, pies straznik). Pies /wilk sa zwierzeciem totemowym Indoeuropejczykow (Kerberos, Sarama, Garmr).
4/ Ludzie wielcy/ bohaterowie zostawali przodkami-opiekunami (bez udzialu watykanczykow 😀 ). To przetrwalo w Valhall, indyjskich svargach czy na Wyspie Blogoslawionych u Grekow.
A teraz pa, Seleuk
@seleuk|os|:
Inna lektura autobusowa — akurat trafiłem w temat 😉 Przynajmniej wiem, do czego tęsknisz z tą fascynacją 😉
Rozmaite języki, od angielskiego i łaciny przez hindi, urdu, bengalski po sanskryt, wywodzą się od tego samego języka z czasów starożytnych. Posługiwały się nim nieliczne plemiona, które rozpowszechniły go za sprawą brutalnych podbojów całych połaci znanego im świata. Plemiona te nie pozostawiły żadnych śladów pisanych, więc nie wiemy, jak same o sobie mówiły. Dziś nazywamy ich Indoeuropejczykami lub Yamnaya. Początkowo, około 5 tys. lat temu, zamieszkiwali rozległe trawiaste stepy dzisiejszej południowej Ukrainy i Rosji, prowadząc nomadyczny tryb życia. Yamnaya jako pierwsi oswoili konie i konno wypasali krowy, kozy i owce, które zapewniały im środki do życia. Koczownictwo dawało im znacznie więcej wolności niż praktykowane wówczas w pozostałych częściach Europy rolnictwo osiadłe. Życie Yamnaya było jednak pełne przemocy. Byli okrutni jak żadne inne ówczesne ludy.
Wiemy to na podstawie jednej z ich najważniejszych tradycji zwanej kóryos. Był to rytuał związany z dojrzewaniem, oznaczający przejście z dzieciństwa w dorosłość. Coś jak dzisiejsze bierzmowanie czy bar micwa, z tą drobną różnicą, że kóryos obejmowało krwawe ofiary dla bogów i bolesne obrzędy. Tradycja ta nakazywała, aby młodzi mężczyźni przybierali na jakiś czas nową, „wilczą” tożsamość. Mieli stać się agresywni, impulsywni i okrutni. Tymczasowa tożsamość pozwalała grupie kóryos funkcjonować poza obowiązującą moralnością. Mogli do woli kraść, plądrować i zabijać – byle nie dręczyli w ten sposób osób z własnego plemienia.
Po rytuale inicjacji plemię wydalało młodych mężczyzn ze swojego terytorium i ci przez jakiś czas musieli radzić sobie sami. By przeżyć, mieli polować na dzikie zwierzęta oraz, niczym wilki, napadać i ograbiać inne plemiona. Oczekiwano od nich, że będą kraść bydło, zabijać mężczyzn, porywać i zniewalać dzieci, a także zmuszać kobiety do małżeństw lub dopuszczać się względem nich jeszcze gorszych czynów.
Jeśli udało im się wyjść z tego wszystkiego zwycięsko, po kilku miesiącach lub latach mogli wrócić do swojego plemienia, które przyjmowało ich z otwartymi ramionami jako pełnoprawnych członków. Ale mieli też drugą możliwość. Jako że podboje przynosiły im bydło, żony i przyjaźń druhów, mogli założyć własne plemię. W obu przypadkach na świat przychodziło wkrótce kolejne pokolenie młodych wojowników i historia zaczynała się od nowa.
Nicklaus Brendborg Superstymulowani. Jak nauka i przemysł manipuluja naszymi instynktami, tłum. Alicja Głuszak (z angielskiego, ale tłumaczy z duńskiego na angielski już nie cytuję…), CC Press, 2025. „Yamnaya” to kultura grobów jamowych, po polsku, ale po angielsku używają słowa z rosyjskiej nazwy i tak zostało w tłumaczeniu.
Kupiłem 12 pączków. Dziesięć małych z różą i dwa duże z adwokatem.
Został jeden mały.
Szybko mija karnawał. Zbliża się Wielki Post.
Wczorajsza Rada Bezpieczenstwa Narodowego do poprawki. Prezydent zaprosił koordynatora i szefów służb.
Jak wydawać pożyczone pieniądze?
Dobry zwyczaj nie pożyczaj.
Psychiatria dziecieca
Pytanie dlaczego dzieci zabijaja?
Odpowiedz jest prosta to dorosli je tak wychowali.
@Slawomirski
12 lutego 2026
18:40
Pytanie dlaczego dorosli zabijaja?
Odpowiedz: Bo dzieci im tak pokazaly?
No i badz tu madry z odpowiedzi Slawomirskiego 🙁
Pierwsze konkretne liczby o zakupach broni.
U Koreańczyków kupowaliśmy czołgi na kredyt oprocentowany w wysokości 9 procent powiedzieli przed chwilą w telewizji.
Program SAFE to tylko 3 procent.
Miliardowe oszczędności powiedział gość audycji.
PS. To jest podejście entuzjastyczne
Dlaczego dorośli zabijają?
Główne przyczyny:
– Ewolucyjne i instynktowne: Reakcja na poczucie zagrożenia, walka o zasoby lub terytorium
– Emocjonalne: Spiętrzenie emocji, utrata kontroli, impulsywność
– Chęć zysku i władzy: Motywy materialne lub chęć dominacji nad inną osobą
– Zaburzenia psychiczne/osobowości: Choć badania pokazują, że mniejszość sprawców masowych morderstw jest chora psychicznie, to specyficzne zaburzenia (np. psychopatia) mogą prowadzić do odczuwania satysfakcji z zadawania śmierci
– Motywy polityczne, zemsta
– Byłem pijany, nie pamiętam…
markot
12 lutego 2026
21:36
W Kanadzie zaczelo sie poszukiwanie odpowiedzi na pytanie dlaczego dzieci zabijaja. Nie wiem czy dysorientacja seksualna jest odpowiedzia. Ta odpowiedz jest moim zdaniem zbyt latwa. Moim zdaniem brak milosci w otoczeniu dziecka dewastuje psychike. A gdy dodamy do tego popkulture gdzie morderstwo wylewa sie z ekranow i dom bez wartosci etycznych to mamy tragedie. Lamenty i szloch politykow od premiera Kanady poprzez premiera Brytyjskiej Kolumbi bez adresowania przyczyn tragedi to polityczny cyrk.
‚Two days after Tumbler Ridge’s Jesse Van Rootselaar shot and killed eight people in one of Canada’s deadliest mass shootings in almost four decades, a motive for the attack remains unclear and may never be known, according to police.
The identity of the perpetrator was confirmed by the RCMP on Wednesday. Van Rootselaar was born a biological male and began to transition to a female about six years ago, Dwayne McDonald, deputy commissioner of the RCMP in British Columbia, said.”
mfizyk
12 lutego 2026
19:23
Zastanow sie zanim napiszesz bzdure
W Polsce tupie
Zadupie,
Warczy
Uwiąd starczy,
Krzyczy
Pies na smyczy,
A granicy
Bronią kolędnicy.
@Slawomirski
12 lutego 2026
22:24
Czyli nie mam brac przykladu z ciebie 😉
No, kto by pomyslal 😉
@PAK4, 12 lutego 2026,17:57,
moze nie fascynacja moja a zainteresowanie… Historia pierwszej w dziejach swiata globalizacji (epoka brazu) zainteresowanie. A historia dwoch (lub trzech) najazdow Indoeuropejczykow jest czescia tej pierwszej globalizacji.
Brutalnosc tych najazdow, ostatni wyraz historyczny, miala w spartanskim systemie agoge. Kulminacja tego wychowania byla krypteia przez elitarnych kryptoi. Dzis bysmy powiedzieli, oddzialy dwudziestoletnich terrorystow. Greccy pisarze maja problem z jednolitym, niesprzecznym a spojnym opisem agoge 🙂 Chyba najlepszy jest Xenofonta (bo mial synow w agoge), ale nie wiem…
Chrzescijanstwo, podane jako przyczyna kolonizacyjnego succesu Europejczykow jest oszustwem. Dobrze napisana ksiazke (literackie oszustwo) latwo przyjac za pewnosc. No i w zadnym wypadku nie tlumaczy succesu kolonizacyjnego muzulmanow 🙂 O ktorych swiadomie nie wspomnialem nawet piszac do @Markota moja liste religii. Wszystkie (chyba) religie oferuja zycie po smierci i zawsze szczesliwe (to nieodzowny element) pilnym uczestnikom. Wszystkim PAK oferuja, ale malymi literkami stoi, jak na umowie z towarzystwem ubezpieczeniowym na odwrocie, warunki tego szczescia. Wszystkim, pod warunkiem spelnienia kolejnych ”rytow przejscia”. Nazwijmy je chrzest czy konfirmacja czy inny stopien wtajemniczenia (typ mystai czy ”potrojnej smierci”). I hierarchie kaplanow maja… W kazdej religii wystepuja.
Sukces kolonizacji przez Europejczykow jest zwiazany z dwoma podstawowymi elementami. Pierwszy. Konsekwencja prawa salickiego (Lex salica), spisanego prawa zwyczajowego Frankow, primogenitura (agnatic primogeniture). Co znaczylo ze jedynie najstarszy meski potomek w linii prostej dziedziczyl wladze i majatek (ziemie). Pozostali (mescy potomkowie) musieli szukac szczescia poza systemem. Drugim nieodzownym elementem PAK, byl okret zdolny zeglowac na wiatr (stepka, ster zawiasowy, zagiel rejowy) z ladunkiem dzial, na dlugi dystans 🙂
Tylko czekac PAK na dobrze napisana ksiazke o nieodzownosci i zaslugach chrzescijanstwa w odkryciach medycznych lub odkryciach Marsjan. Przez ateiste anglikanskiego popelniona ksiazke 😀
Pzdr Seleuk
Małe dzieci korzystając z wolności
Popełniają błędy
Duże dzieci korzystając z wolności
Popadają w obłędy
@seleuk|os|:
Jak wczytuję się w Biblię, to religia jahwistyczna, do czasów hellenistycznych, nie obiecywała życia po śmierci. Zresztą później saduceusze też w to nie wierzyli. Religie Rzymu, czy Grecji chyba też.
Natomiast, być może, przetrwały te religie, które obiecują życie po śmierci.
Heather w „Triumfie chrześcijaństwa” opisuje rozwój chrześcijaństwa od Konstantyna do rozkwitu średniowiecza (XII-XIII w.) i cały czas podkreśla, że to co wygrywało, wygrywało dlatego, że miało wsparcie państwa. Że widzi atuty chrześcijaństwa podczas chrystianizacji Wysp Brytyjskich? No widzi, ale i tam jest czynnik relacji handlowych z Merowingami po drugiej stronie Kanału La Manche. W każdym razie, jestem może w 1/3 książki dopiero, więc pełnego streszczenia nie dam.
Co do rytów przejścia… To ja mam coraz większe wątpliwości i niechęć. Bo w tle mam też (tak, jeśli ja się przyznaję, że czytam 3 książki w przekładańcu, vel płodozmianie, to tylko dlatego, że nie wymieniam pozostałych 10…) historię tradycjonalizmu, jako ruchu filozoficzno-politycznego. I tradycjonaliści są straszliwie skupieni na rytuałach, zwłaszcza inicjacji. Ja jestem mocno po stronie, że przesłanie religii mówi jak żyć, a nie jak się inicjować. I o ile ja sobie tak piszę towarzysko-lekko, o tyle widzę to jako podstawowe napięcie w postrzeganiu religii — biegun religijnego życia i biegun religijnego rytuału.
Sukcesu kolonizacji jeszcze nie analizuję 😉 Może nawet nie będę ; ) Mogę tylko zwrócić uwagę, z lektur 😉 na dwie rzeczy, które pomijasz:
– Europa ma dłuugą linię brzegową. Jest tu wyjątkiem. A długa linia brzegowa, to duży procent mieszkańców życjących z morza i z morzem. Wielu żeglarzy, w tym trochę awanturników.
– Miasta i władza. Odradzająca się miejskość, po upadku w starożytności, połączyła się w Europie z samorządnością i stała się (hm… nie wszędzie, ale np. we Włoszech) samodzielną siłą polityczną — nie dała się podporządkować państwu. A samorządne miasta, to cóż, źródło intelektualnego fermentu.
Pozdrowienia!
Chrzescijanstwo, podane jako przyczyna kolonizacyjnego succesu Europejczykow jest oszustwem
@seleuk
Podajesz taką interpretację, aby mieć co obalać.
Przecież zarówno PAK4 jak i ja piszemy o sukcesie chrześcijaństwa przy okazji podbojów. To było dodatkowe narzędzie, jak widać z historii, dość skuteczne.
Jest to aktualnie najliczniej reprezentowana religia na świecie, tendencja jest rosnąca. Ubywa wprawdzie bogatych chrześcijan, ale biednych przybywa z roku na rok.
Przyjęcie chrześcijaństwa przez władców i narzucenie go swoim poddanym to była sprawa polityczna, podbijany lud nie miał pojęcia o jakichś prawach albo konstrukcjach statków i nowoczesnej broni palnej.
Zobacz, jaki sukces odniosło chrześcijaństwo na polskiej glebie.To najbardziej katolicki kraj na świecie, 91,4 proc. społeczeństwa to nominalni katolicy, a religia nadal jest narzędziem do rządzenia.
Nieważne, jak wielu Polaków zna dogmaty własnej wiary, postępuje według przykazań czy boi się piekła po śmierci, pomoc Kościoła jest potrzebna rządzącym, reszta to folklor i tradycja.
PS.
Tak się właśnie zastanawiam, bo miałem wrażenie, że tytuł książki Heathera rozumiesz szerzej, więc może doprecyzuję: otóż on uważa ten XII-XIII wiek, za pewien szczyt rozwoju i formowania się chrześcijaństwa, uważając, że po wynalezieniu czyśćca, dokończyło się formowanie doktryny. I to zamyka jego książkę, bo właśnie dojście od mniejszościowej i płynnej religii Imperium Rzymskiego, do dominującej i opartej na dogmatach religii Europy, jest przedmiotem jego zainteresowania. Dalsza, światowa kariera chrześcijaństwa go nie interesuje (specjalizuje się w późnej starożytności i wczesnym średniowieczu — tym XII-XIII wiekiem to już chce wejśc w nowe dla siebie rewiry).
Ludzie najchętniej idą za tym, kto jawnie kłamie, bo kłamstwo jest łatwiejsze do sprawdzenią, niż prawda. Uświadomienie sobie, że ktoś kłamie, daje nad nim (domniemaną) przewagę. Poza tym, kłamstwo jest na ogół przyjemniejsze, a prawda bywa trudna i nieprzyjemna. Stąd religie i ideologie.
@PAK, @Markot,
zareagowalem na opis chrzescijanstwa jako jedynej doktryny religijnej oferujacej wszystkim szczescie po smierci. Dajac liste innych doktryn, wczesniejszych, rowniez oferujacych wszystkim szczescie po smierci. W kazdej z nich do osiagniecia szczescia potrzeba kolejnych stopni wtajemniczenia. A wszystkie z pnia indoeuropejskiego. Prawo salickie i jego warianty uksztaltowaly Europe. Walka o investyture raczej dzielila Europe.
Nie jest moim celem krytyka jakiejkolwiek szkoly czy tradycji historycznej. Wszyscy jestesmy zanurzeni w ”atmosferze” naszego otoczenia akademickiego. Ja traktuje studia powaznie. Skandynawska krytyka Heathera jest skoncentrowana na:
1. Jego „etnicznym realizmie” i traktowaniu plemion jako stabilnych grup.
2. Zbyt latwym laczeniu Gotow z Skandynawia.
3. Nadmiernym militarystycznym podejsciu do historii.
4. Selektywnym bardzo wykorzystaniu archeologii i nadinterpretacji migracji.
5. Przecenianiu roli barbarzyncow w upadku Rzymu.
A tu lista lektur (skandynawskich) krytyki
1. Anders Kaliff (Szwecja),
Gothic Connections: Contacts between Eastern Scandinavia and the Southern Baltic Coast 1000 BC–500 AD (2015)
2. Lars Hermanson (Szwecja)
Slaver, herrar och stat i det tidiga medeltida Norden (2015)
3. Dagfinn Skre (Norwegia)
Missionary Activity and State Formation in Early Medieval Norway (2007)
Thing Sites in Scandinavia (2017, red.)
4. Charlotte Fabech (Dania)
Settlement and Landscape (1999)
Cult and Communication (1999)
5. Niels Lund (Dania)
The Danish Kingdom and the Jelling Dynasty (1991)
Viking Age Scandinavia (1993)
6. Soren Sindbaek (Dania)
Networks and Interaction: Archaeological Approaches to Exchange (2007)
Jezeli chcecie to moge napisac kazdego z nich wyzej czego dotyczy krytyka Heathera, ktora strescilem w 5 pkt na poczatku, zbiorczo.
Pozatym Panowie, w kraju politycznego katolicysmu (Polska, walka o investyture trwa) ksiazka napisana po angielsku a dobrym jezykiem o zasadniczym wplywie chrzescijanstwa na mycie zebow bedzie z pewnoscia bestseller. Pzdr Seleuk
…
Etnogeneza polnocnych Germanow jest dosc wazna w Skandynawii. Nauki historyczne, nawet archeologia, sa bardzo upolitycznione, „na sluzbie”. Ten skandynawski wspolny approach podkresla odrebnosc. Pzdr Seleuk
@seleuk|os|:
Co to znaczy, że wszyscy dostąpią szczęścia po śmierci? A piekło? A czyściec? 😉
Owszem, chrześcijaństwo cechuje się pewnym egalitaryzmem, ale przejęło go z judaizmu, jako już istniejący. I tak, spekuluje się, że judaizm też miał okresy większego przyzwolenia na prozelityzm. No i tu mówisz o wcześniejszych, ale jednak zwróciłbym uwagę na późniejszy islam, który miał duże zdolności do nawracania.
Co do cytowanej krytyki Heathera, to może być to racja, ale to nie dotyczy tej książki. On tu się nie zajmuje plemionami, czy barbarzyńcami (oczywiście, nie pierwszoplanowo, bo kwestia barbarzyńców jako nośników homojanizmu, jak najbardziej, to duży temat), tylko hm… chrześcijaństwem, z polityką w tle. I jednak nowe to raczej to co tu punktuję: nacisk na wpływ polityki, oraz wskazanie nieoczywistości rozwoju, który miał miejsce (np. równorzędności homojanizmu, jako popularnego trendu — po prostu „nicejczycy” odnieśli większe sukcesy polityczne i to dlatego mamy dzisiaj ich wyznanie wiary…).
BTW. Krytyka traktowania dawnych plemion jako stabilnych grup dotyczy też historii Polski. Nie tak dawno zdziwiło mnie, że autor nowej biografii Chrobrego (Pleszczyński) neguje istnienie Polan, już jako ustalony fakt historyczny… Bo o ile kupowałem tę argumentajce, to wydawała mi się argumentacji outsidera-prowokatora Urbańczyka (który skądinąd przywlókł to ze Skandynawii, która jest jego pierwszym obszarem zainteresowania), którą większośc historyków odrzuca, tkwiąc przy dziewiętnastowiecznej wizji stabilnych plemion-prapaństw.
Ksiązka Heathera wydaje mi się niszowa. To dla tego okresu popularny autor, ale powiedzmy sobie szczerze, jak Andrzej Nowak, czy Daniken się nie sprzedaje ;-P Zresztą co się sprzedaje kościelnego to nie wiem — jak powiem, że objawienia i egzorcyści, to chyba jednak złośliwość znajdzie się tu ponad wiedzą…
Pozdrowienia!
@PAK4,
🙂 🙂 🙂
dysskusja roznic teologicznych homojanizmu z arianizmem, homoiousjanizmem i nicejczykami przekracza moj poziom zainteresowania (i czasu). Co stwierdzam z niejaka radoscia. Z drobna przykroscia stwierdzam, ze jest mnie nieznana ostatnia literatura polska, w dziedzinie. Ktora tez z pewnoscia ma „przechyl”. Pzdr S
Seleuk
Dajac liste innych doktryn, wczesniejszych, rowniez oferujacych wszystkim szczescie po smierci. W kazdej z nich do osiagniecia szczescia potrzeba kolejnych stopni wtajemniczenia
I o to mi właśnie chodziło. Doktryna chrześcijańska nie wymaga kolejnych stopni wtajemniczenia, kilka prostych sakramentów, a po śmierci wszyscy są równi: i król i poddany. Nie musisz umieć czytać i filozofować, malowidła i figury w świątyni i barwne misterium przed ołtarzem, do niedawna w tajemniczym języku, robią swoje.
Obietnica sprawiedliwości po śmierci to znakomity sposób na władzę nad maluczkimi, sprawdza się od dwóch tysiącleci
@Markot,
wlasnie te sakramenty sa „stopniami wtajemniczenia”. Nie sa takie proste. Ile godzin kazdy ateista polski spedzil na katechezie? 😎
Po wpisie PAK4, probowalem znalezc co napisal niejaki Walens z Mursy 😀 glowny chyba przedstawiciel homojanismu. Ale on chyba nic nie napisal. W kazdym wypadku wzmiankowal o nim niejaki Socrates Scholasticus. To poszedlem do „mamusi”. Zawsze chodze do mamusi…
https://www.perseus.tufts.edu/hopper/searchresults?q=Historia+Ecclesiastica
Znaczy doznalem rozczarowania 🙁 🙁 🙁 Na szczescie niewielkiego bo jestem agnostykiem od malenkosci. Niech Walens spoczywa w spokoju. Nie mam zamiaru Markot wdawac mnie w poznoantyczne i sredniowieczne spory teologiczne. Teologii nie uwazam za nauke. I co mnie kto zrobi? Pzdr S
@seleuk
Ja tylko wyciągam wnioski z tego, co jest.
Nie sądzę, aby „nawracani” Prusowie, Skandynawowie lub Helweci, a także Indianie obu Ameryk spędzali długie godziny na katechezie i poznawaniu dogmatów.
Tu w mojej okolicy też się przed wiekami pojawił „apostoł” bodajże z Irlandii, zamieszkał jako eremita w jaskini, z której wypędził smoka, nawracał lokalsów, umarł w 112 roku i został świętym.
W Szwecji (ca siedem wieków później) apostołował Ansgar z Bremy urodzony w Pikardii.
Najpierw próbował w Danii, ale po pierwszej próbie go przegoniono, dopiero za drugim razem poszło mu lepiej.
https://www.youtube.com/watch?v=prPqPFF5L7s
@olborski
Wow! Mocne 😎
A może amerykański papież beatyfikuje Trumpa za życia? Może to więcej niż nagroda Nobla?
https://www.youtube.com/watch?v=gyQ5RcTOAj8
A wszystko to wytwory AI
Szkoda, że nie dzieje się naprawdę
@markot:
> spędzali długie godziny na katechezie i poznawaniu dogmatów.
Bo nie spędzali. Z chrystianizacji Skandynawii jest nawet taka zabawna opowieść (chyba u Ubrańczyka czytałem), że na chrzest dostawał chrzczony od władcy białą szatę. No to jeden poszedł się ochrzcić i nie dostał. I miał pretensje — mówił, że jak chrzcił się pierwszy raz to dostał, jak drugi to dostał, chrzci się trzeci, a szaty-prezentu brak. I jak tu żyć panie królu?
No właśnie, jak tu żyć 😀
A sakramenty?
Chrzest otrzymujesz niepytany. Komunia – liczysz prezenty. Bierzmowanie – formalność. Ślub kościelny – prezenty. Ostatnie namaszczenie – niepytany…
…
To wyborcy amerykanscy wybrali white trash na urzedy amerykanskie. I placa. A jak kto placi, to wymaga i ma 😀 😀 😀
https://www.reuters.com/world/us/ny-fed-report-says-americans-pay-almost-all-trumps-tariffs-2026-02-12/
pzdr S
@PAK4,
do dzis w Skandynawii jednakowe koszulki/ tuniki(???) na kolejne „wtajemniczenia wiary” sa wypozyczane (nieodplatnie) przez kosciol, na ta okolicznosc. U skandynawskich katolikow tez, nie tylko u protestantow. Pzdr S
Rzucili do walki czołgi Abrams. Ciekawe jak się sprawdzą na froncie wschodnim?
U nas spór o kasę z forsą na zbrojenia. Każdy chciałby wydawać pieniądze których nie musi oddawać za swojego żywota. Czy wyborcy o tym wiedzą?
Wypowiedział się ambasador USA. Protestowała lewa strona politycznej sceny.
Wypowiedział się niemiecki ambasador w polskim sejmie. Sprzeciwia się polityczna prawica.
Nie wypowiedział się ambasador Rosji, ale ten jest od kilku lat na cenzurowanym.
Każdy polityk chcialby mieć swojego ambasadora. Czy oni mogą mówić nam co my powinniśmy robić i jakie podejmować decyzje? Rozmowa na ten temat w telewizji. Ekspert nie ma wątpliwości. Ambasadorowie są po to aby reprezentować swoje kraje i własne interesy i oni to robią. My powinniśmy być odporni na takie podpowiedzi i mieć na uwadze swoje.
PS. Rosjanin reprezentujący Polskę zdobył srebrny medal na Zimowej Olimpiadzie we Włoszech w łyżwiarstwie szybkim na dystansie 10 tysięcy metrów. Brawo! Brawo! Brawo!.
W telewizji była rozmowa z tym wspaniałym młodym sportowcem. Wiedziałem, że będzie dobrze i tak się stalo
@ls42
13 lutego 2026
16:52
Czy wyborcy o tym wiedzą?
Popierasz idee wazenia glosow przy wyborach?
Bo dlaczego politycznie, gospodarczo i spolecznie niedosztalceni i dementni maja miec tyle samo do gadania co dojzali wyborcy w pelni sil swojego wyksztalconego umyslu?
@ls42
13 lutego 2026
16:52
PS. Takie pytanie do wazenia glosow przyszlo mi akurat na mysl:
Czy zerowa inflacja to powrot do starych cen? Mozliwe odpowiedzi: Tak , Nie.
Jak myslisz, ktora odpowiedz jest prawdziwa?
Antyamerykanizm jest objawm glupoty politycznej. Niestety jest obecny na blogu. Jest obecny w polskim zyciu politycznym. Komuch Czarzasty co wstapil do PZPR w czasie stanu wojennego, co za kanalia, stara sie popsuc polsko-amerykanskie relacje. Szokujace jest to ze tyle lat po upadku PRL rosyjska frakcja w polskim spoleczenstwie ma sie tak dobrze.