Eksperyment Wielkopiątkowy. Psychodelik w kaplicy

Eksperyment wielkopiątkowy, zwany także cudem w Marsh Chapel, istotnie został przeprowadzony w Wielki Piątek i miał związek z wiarą – niemniej na pewno nie z konserwatywnie rozumianą pobożnością.
Przeprowadzono go w 1962 roku, podczas wielkopiątkowego nabożeństwa (w tym dniu, upamiętniającym śmierć Jezusa Chrystusa, tradycyjnie nie celebruje się mszy). Głównym badaczem był Walter Pahnke, lekarz psychiatra z Uniwersytetu Harvarda (nie mam pojęcia, czemu anglojęzyczna Wikipedia przedstawia go jako studenta teologii). W pracach uczestniczył też kontrowersyjny amerykański psycholog Timothy Leary, znany z propagowania legalizacji i używania substancji halucynogennych (wywołujących omamy, czyli doznania zmysłowe bez zewnętrznego bodźca, zwanych – zwłaszcza przez swych swolenników – także psychodelicznymi, czyli otwierającymi umysł). Na miejsce badań wybrano, jak wskazuje druga nazwa, Marsh Chapel, kaplicę Uniwersytetu w Bostonie.
Eksperyment blisko wiązał się z religią i udział wzięli w nim studenci teologii. Nie miał jednak nic wspólnego z wielkopiątkową czy w ogóle wielkopostną pokutą.
Grupie badanej podano 30 mg psylocybiny (a więc dawkę dość dużą, jako że w późniejszych badaniach wstrzykiwano najpierw na próbę 10 mg, a dopiero w razie stwierdzenia dobrej tolerancji po tygodniu 25 mg). Grupa kontrolna otrzymała placebo (powszechnie występujący w organizmie kwas nikotynowy).
Na dziesięciu badanych dziewięć osób doświadczyło intensywnych przeżyć religijnych, m.in. obecności Ducha Świętego. W grupie kontrolnej proporcje były dokładnie odwrotne.
Czym jest psylocybina? To jeden ze związków halucynogennych, mniej znany od sławnego LSD (moi studenci położyli ostatnio pytanie o nią na kolokwium). Nazwa wywodzi się od jej najbardziej znanego źródła, Psilocibe, czyli łysiczki, rodzaju grzyba z rzędu pieczarkowców. Wśród gatunków tego rodzaju największą sławę w naszej części świata zdobyła łysiczka lancetowata, Psilocibe semilanceata, niemniej psylocybina występuje w wielu gatunkach Psilocybe i w wielu innych rodzajach grzybów, jak Conocybula czy Galerina. W sumie halucynogennych grzybów nauka zna ponad 200 gatunków.
Pytanie, ile znają miejscowe kultury. Sama łysiczka używana była przez meksykańskich uzdrowicieli ludowych, a Europejczycy posiedli ją dzięki podstępowi: Amerykanin R. Gordon Wasson oszukał mazatecką uzdrowicielkę Marię Sabinę, prosząc ją o pomoc. Pozyskał w ten sposób Psilocibe mexicana, z której inni badacze wyizolowali związek aktywny.
Psylocybina przypomina budową chemiczną serotoninę. Obie stanowią pochodne tryptaminy, aminy będącej wynikiem dekarboksylacji (usunięcia grupy kwaśnej) z budującego białka aminokwasu tryptofanu, obecnego w dużej ilości choćby w czekoladzie czy bananach (z jakiegoś powodu mówi się, że czekolada poprawia nastrój). Synteza serotoniny wymaga hydroksylacji (dołączenia grupy hydroksylowej, czyli alkoholowej –OH) do piątego atomu węgla podwójnego pierścienia tryptofanu, stąd nazwa chemiczna 5-hydroksytryptamina i skrót 5-HT.

Serotonina należy do neuroprzekaźników, substancji, dzięki którym komunikują się poprzez synapsy komórki nerwowe. Wydzielana do szczeliny synaptycznej pierwszego neuronu, dociera do receptorów umieszczonych na drugim, dzięki czemu przekazuje informacje. Jej receptory także określamy skrótem 5-HT.
Psylocybina z kolei to inaczej 5-fosforyloksy-N,N-dimetylotryptamina. Od serotoniny różni jej dołączenie dwóch atomów węgla do azotu grupy aminowej i reszty kwasu fosforowego do grupy OH (pamiętamy może ze szkoły estry, podobne wiązanie obecne jest też w DNA). Zresztą fosforan łatwo hydrolizuje i psylocybina staje się psylocyną.
Związki te, podobne do serotoniny, pobudzają jeden z receptorów serotoninowych, 5-HT 2A. To właśnie działanie odpowiada za wywoływanie żywych wrażeń z różnych zmysłów. Z kolei poczucie rozpływania się ja i łączności z Wszechświatem propagatorzy psychodelików wiążą z działaniem na tylny zakręt obręczy, wchodzący w skład sieci stanu spoczynkowego (default mode network), któremu przypisuje się udział w tworzeniu poczucia ja. Ponadto zaburzenie lokalnego przewodnictwa sprzyjać ma zmianie utartych, nawykowych schematów myślenia.
Pojedyncze badania stwierdziły skuteczność psylocybiny w leczeniu depresji lekoopornej, a nawet pewną przewagę nad tradycyjnie już używanym do leczenia depresji escitalopramem (to bloker wychwytu zwrotnego serotoniny ze szczeliny synaptycznej, dodajmy dla porządku, że nie należy on do najsilniejszych znanych leków przeciwdepresyjnych). Halucynogen został rzeczywiście zarejestrowany w tym wskazaniu jako lek w Australii.
Czy to znaczy, że psylocybina jest bezpieczna, zdrowa i należałoby ją zalegalizować i przyjmować, jak proponują niektórzy propagatorzy psychodelików? Czy, jak można przeczytać w tekstach jej zwolenników, otwiera umysł, zmienia utarte schematy myślowe i pozwala na nowe doświadczenia religijne?
Niekoniecznie. W przypadku niepoddających się leczeniu innymi metodami ciężkich epizodów depresyjnych życie pacjenta bywa ciągłą udręką i osoba taka ma znacznie mniej do stracenia. Tutaj korzyści mogą ewidentnie przewyższać ryzyko. Ryzyko wywołania objawów lekowych, psychozy, wymiotów, skoku ciśnienia.
Trudno odmówić racji brytyjskiemu neurofarmakologowi i psychiatrze Davidowi Nuttowi, zaliczającemu psylocybinę do najbezpieczniejszych z używek, i nie zdziwić się bezwzględnym zakazom psylocybiny, podczas gdy znacznie bardziej niebezpieczne substancje, w tym niektóre opioidy, dostępne są w aptece bez recepty. Czym innym jest jednak leczenie, które zawsze wiąże się z ryzykiem działań niepożądanych (widzieliście Państwo ulotkę paracetamolu?), czym innym dobrowolne zażywanie substancji psychoaktywnych w celach rekreacyjnych bądź religijnych.
Co więcej, halucynogeny mogą rzeczywiście otwierać świadomość i kierować myślenie na niespotykane wcześniej tory, ale niekoniecznie w pożądanym przez nas kierunku. U różnych ludzi działają różnie. Indianie z Ameryki Łacińskiej zwidują zwykle jaguary i inne neotropikalne zwierzęta ważne w ich miejscowej kulturze. Europejczykom zdarzają się spotkania z kosmitami (niekoniecznie miłe). Głęboko wierzący chrześcijanin istotnie może zinterpretować wizje jako zesłane przez Ducha Świętego, jednak niepokój towarzyszący przyjmowaniu preparatu zwiększa ryzyko bad tripu, czyli przerażających wizji powodujących znaczne cierpienie. Niekoniecznie też każdemu będzie miło i przyjemnie bez poczucia ja.
Duchowość należy do naturalnych ludzkich potrzeb i poprzez kolejne wieki ludzie próbowali znaleźć Boga na wiele różnych, niekiedy wzbudzających podziw i wartych naśladowania, ale często absurdalnych bądź niebezpiecznych sposobów. Psylocybina zdaje się należeć do tych drugich. Trudno odmówić kolejnego leku cierpiącym na niepoprawiającą się po niczym depresję. Boga jednak, jak uczy wiele przypadków z historii, na ogół znaleźć można w bezpieczniejszy sposób.
Marcin Nowak
Bibliografia
- Nutt D: Psychodeliki. Insignis, Kraków 2023 / 2025
Komentarze
Gratuluje udanego wpisu na temat psylocybiny. Newtonowskie pojmowanie swiadomosci moim zdaniem przegrywa z kwantowym jej rozumieniem.
Co tu ma jednak Newton do rzeczy?
Psilocybin w Oregon w wyniku glosowania byl legalny i do nabycia tak jak “pot”. Teraz jest nadal legalny ale do nabycia przez powolenie lekarza.
W WA tylko w niektorych miastach jest pozwolenie na posiadanie Psilocybin.
Szczegoly na web.
Tak jak wiele naturalnych i leczniczych roslin, pharma to kontroluje bo straci dochody ze sprzedazy swoich chemicznych produktow za wysokie ceny.
Marcin Nowak
2 kwietnia 2026
17:15
Co tu ma jednak Newton do rzeczy?
Fizyka newtonowska rozni sie od fizyki kwantowej. Farmakoterapia za pomoca duzych czastek czyli fizyka newtonowska jak antybiotyki lub leki psychortopowe rozni sie od farmakoterapi za pomoca elektronow (ECT- elektowstrzasy) wykorzystujacej fizyke kwantowa.
“Fantastic fungi” to produkcja na temat grzybow. Paul Stamets i Andrew Weil duzo mowia i pisza na temat zalet konsumpcji grzybow przy leczeniu depresji i innych chorob. Turkey tail myshroom slynie z leczenia chorob raka.
„Duchowość należy do naturalnych ludzkich potrzeb i poprzez kolejne wieki ludzie próbowali znaleźć Boga na wiele różnych, niekiedy wzbudzających podziw i wartych naśladowania…”
Proszę o przykłady.
Tak mają się elektrony do elektrowstrząsów,
Jak ludowe tańce do kwantowych pląsów.
Stary Profesor
2 kwietnia 2026
18:05
Sluszna uwaga. Nie warto mylic duchowosci z wiara w Boga. Duchowosc to naturalny stan swiadomosci a wiara to utwardzone przekonanie do faktu o istnieniu Boga.
Orca
2 kwietnia 2026
17:20
Ludzka glupota w formie uszkadzania swiadomosci za pomoca chemi organicznej czasami ma przelomowy wplyw na los czlowieka i naszej cywilizacji. Dobrym przykladem jest historia narkozy eterowej. Bostom MGH rok 1846.
Slawo,
Eksperci w temacie mowia inaczej.
@R.S
Głęboko wierzący dali wyraz swoim wizjom na „poprzedni”. Złotogrzywego nie lubią i przez ten pryzmat na świat spogłądają. Trudno mieć do niewidomego pretensje o to, że nie widzi. Można się za zgniłym płotem chować tu i ówdzie sztachetę wymieniając. Nic tak rozwojowi analfabetyzmu społecznego nie sprzyja, jak fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Powineneś wiedzieć, potrzeba jest matką wynalazku, a konieczność matką działania. Na co nam bazy skoro inni decydują czy korzystać z nich możemy? Na co sojusznicy, którzy na korzyśc naszych adwersarzy działając usiłują naszą politykę zagraniczną dyktować? Ocknij się i zastanów kto bardziej skorzystałał? Ci, którzy za naszymi plecami w piórka obrastali, czy my którzyśmy ich zasłaniali? Velærverdi weź za przykład. Co ja na tym skorzystałem, że on w Scan wylądował? Więcej niż on i inni na tym, że ja Kitajców po krzakach z karabinem ganiałem? Byliby tam gdzie dziś się znajdują gdybym nie ganiał? Mamy dalej kontynuować politykę w wyniku której poziom życia w Hiszpanii jest wyższy niż u nas? W imię czego? W czyim interesie? Nie będziesz mnie chyba przekonywał, że nam globalizacja na dobre wyszła. Zapytaj sam siebie, czy chcesz żeby Twoja progenitura, na wzór syna Velærverdi Kitajcom fabryki drutu giętego budowała. Złotogrzywy robi to, co od dawna zrobić należało. W odrażający sposób nie przeczę, ale liczy się wynik. Harry atomówką wojnę z Japonią zakończył. Brutalnie, ale spójrz na wynik. Z Kitajcami tego nie powtórzył i wynik zgoła odmienny. Nie ma jajecznicy bez tłuczenia jajek, a zasada powinna być ta, iż kto nie tłucze, ten nie je.
@orca
Cóż to za autotranslator?
@Slawomirski
Akurat większe czasteczki opisuje jeszcze po części mechanika kwantowa i wprowadzano je już w stany kwantowa, natomiast elektroterapia wykorzystuje stara, dobra fizykę nauczana w liceach.
@Stary Profesor
To już bylby temat na cały kolejny wpis na blogu
Mea culpa
„Before beginning this article, let us all acknowledge that NASA’s Artemis II space mission is going to be travelling around unceded territory that may well be the traditional home of microbial lifeforms who have lived there peacefully for generations and have no wish to be disturbed, plundered or colonized by aggressive, invasive Western culture.”
Marcin Nowak
2 kwietnia 2026
19:47
Standatd Model opisuje elektron jako ekscytacje pola. Louis de Broglie nadal elektronowi falowosc. Falowosc wiekszych czastek jest jest rezultatem takiego rozumowania. Granica miedzy fizyka newtonowska a kwantowa nie jest ostra.
Ekscytacja nieostrej granicy
Skutkuje przemytem tarcicy.
Bilans wojny USA z Iranem: ajatollahowie sprzedają więcej ropy za dużo wyższą cenę, mają więcej uranu, niż mieli i pracują nad napędem do międzykontynentalnych rakiet balistycznych, jakich dotąd nie mieli. A to początek listy.
(…)
nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo kretyńska jest ta wojna. Ani z tego, że nie jest ona skutkiem pojedynczej decyzji Trumpa, tylko całej serii jego idiotycznych decyzji sięgających kilku lat wstecz.
Tłucze jaja na jajecznicę dla krewnych i znajomych królika i na omlet puszysty dla ajatollachów. A skorupki sprzątać będą inni…
Stary Profesor
2 KWIETNIA 2026
18:05
Ašoka?
Calvin
IMHO póki co, co Grzywka , jego rodzina i kumple dużo zarobili. Ile USA, to się pokaże , gdy zaczną liczyć zbite jajka Tem omlet może być bardzo drogi.
Poza tym
Iran jest egzystencjalnym zagrożeniem Izraela, jest źródłem niestabilności i terroryzmu w całym regionie, przydupasy ajatollahów stworzyli międzynarodowy kartel handlu bronią i narkotyków, reżim obturbanionych jest parszywą dyktaturą. Ale Iran , to nie Panama, Grenada. To 90 mln luda, gdzie ponad 30% aktywnie i fanatycznie popiera dyktaturę.
Wszystko , co może doprowadzić do upadku mułłów jest chwalebne, ale trzeba miec plan , a ja go nie widzę. Rezim stanie się brutalniejszy, bardziej zmilitaryzowany, jeszcze bardziej opresywny. Póki co przykłady Iraku, Libii, Syrii, Afganistanu nie są zachęcające. A Ašoka to ja tam nie widzę
Trudny temat poruszony przez redaktora Szostkiewicza po przeczytaniu nadal pozostaje trudnym tematem.
Calvin,
Z uwagaa czytam komentarze Waszmosci. Nie koniieczniie z nimi sie zgadzajac, choc po czesci oparte sa na gorzkiej realnoscci.
Clinton zrobil burdel z globalizacja, to fakt, ale bez niej mielibysmy depresje.
KOngres go na zbity pysk nie wyrzucil. Trudno.
Lagodnie sie obchodzisz z tym kyminalista, ale coz, moze klase chcesz Wacpan zachowac.
Ja wale prosto z mostu.
Natomiast, sugeruje nie dawaj wpusczac sie w zaczpki.
wielu tu piszacych nie rozumie zwyklego faktu, USA to nie jest monolit kulturalny i swiatopogladowy. Zgadzam sie z Toba, ze krryminalista potrafif zagrac na sentymentach.
Co z tego wyniknie?
Zapasc intelektualna jak w Iranie?
Pod wieloma wzgledami roznicy nie ma, szczegolnie w „Rust Belt”.
Ahasverus pisze:
reżim obturbanionych jest parszywą dyktaturą
ale takim samym ochydztwem jest zachowanie „cywilizowanych”.
A przykladow nie brakuje – lacznie z „komuna radziecka” co to sie zjechala do Ziemi Obiecanej.
Badzmy obiektywni! trafil swoj na swojego.
A zaczelo sie w 1948!
Byt ksztaltuje swiadomosc, jak mawial klasyk.
Z jakis powoddow klawiature mi sie zdualizowala kwantowo i podwojnie litery wrzuca.
„Byt ksztaltuje swiadomosc, jak mawial klasyk.”
Tak uczono na WUML-u.
Swiadomosc jest ksztaltowana przez edukacje.
…
rozszerzajac konsekwentnie mysl
– edukacja jest zatem kwantowa
troche tu liznac,
troche tam z przeskokiem
– i jest sie wyedukowanym ekspertem
…
mam Wilkanocny pomysl artystyczny
– zajaczek trzymajacy z jajeczko
jajeczko z nacieciami , zawleczka i lyzeczka
– eksplozyjny sukces marketingowy!
@ahasverus
2 kwietnia 2026, 21:24
(z poprzedniego blogu)
Prócz oszołomów, wielu normalnych ludzi miało dosyć idiotyzmów skrajnego skrzydła dems.
Liczby mowia cos innego:
Popular votes 2008 2012 2016 2020 2024
Democrates 69,5 66,0 65,8 81,3 75
Republicans 60,0 61,0 63,0 74,2 77,3
Nawet przegrywajac w 2024 Demokraci dostali o wiele wiecej glosow niz srednio.
A ich wygrana w 2020 byla miazdzaca.
„(…) Wygląd zewnętrzny przyrody nie zmienia tu się,
zmienia się tylko jego znaczenie: był umarły, a teraz
żyje znowu. Jest to podobne do różnicy pomiędzy
patrzeniem na kogoś bez miłości i patrzeniem na tę
samą osobę z miłością: w tym wypadku rozmowa
nabiera nowej żywotności. Podobnie ginie strach
i egoizm.”
Grzybobranie. Kulturowa historia psylocybiny
Marcin Lorenc
smutek
rozpacz, złapała mnie za bebechy w samym centrum
Wrocławia, jeszcze jeden kwadrat do objechania,
już za zakrętem galeria dominikańska…
skurcz bolesny za skurczem, pod żebrami
z lewej strony brzucha.
w sobie ryja drzesz, masz ochotę rozpiąć pas, chcesz,
musisz wysiąść, teraz już, rozciągnąć się…
nie patrzyłaś na siebie z miłością, nie widziałaś
już siebie w sobie…
łazienka w galerii, kobieta przy umywalce obok,
ruszyła dłonią pod kranikiem, i Widzi Cię…
(6 7 6 7 67 – szu szu szu otwartymi dłońmi przed siebie
po wnuczemu):
https://www.youtube.com/watch?v=F3wsy8bywXQ
https://www.youtube.com/watch?v=lok52VfIE_c
pudełko, chusteczek, rolka papieru, rękaw, skarpetka
byle sie wytrzeć było w co
“Marcin Nowak
2 KWIETNIA 2026
19:45
@orca
Cóż to za autotranslator“
Panie redaktorze,
Autotranslator? Ja ucze sie po polsku tylko na blogu. Moze ktos pomoze jak po polski jest autotranslator.
Have an Egg-splosive Holiday!
This Easter card, with its smiling bunny holding an egg shaped like a grenade, is not a joke about violence. It is a mirror. It asks whether we still recognize absurdity when it’s dressed in pastel colors and holiday cheer. It asks whether we can still laugh without surrendering our clarity. It asks whether we can still hope without lying to ourselves.
Happy Easter—may we all find the clarity to name the nonsense, the courage to speak without flinching, and the will to resurrect what the noise has not yet destroyed.
Kartka Swiateczna:
https://media.licdn.com/dms/image/v2/D4E12AQGY6JDHiipmng/article-cover_image-shrink_600_2000/B4EZ1QN953GkAU-/0/1775167333269?e=1776902400&v=beta&t=3E3A_EGwfIttN6HwwWNvhTfk0uW5nzSXlJIjpqYrdTc
R.S.
2 kwietnia 2026 21:35
Bez niej (globalizacj) mielibyśmy depresję? To możliwe. Z nią „Middel Class” nie mamy. To pewne. Pewnym jest również i to, że z depresji wcześniej czy poźniej byśmy się wydźwignęli, a „Middel Class” zniknęła bezpowrotnie. Złotogrzywego królestwo to Clintonitów spuścizna, podobnie jak Middel East to spuścizna Europejczyków. Przecież nie kto inny jak Francja umożliwił Khomeini miejsce Szacha zająć. Francja, która chce żebyśmy Hormuz otwierali, ale bez przelotów nad jej terytorium. Z jakich to niby ważkich powodów to my mamy dbać o to żeby Hiszpanie, Makaroniarze i Żabojady ajatolom haraczu nie płacili? Żeby Hutu i Somalijczycy danin nie pobierali? Nie chcą płacić, to niech sami o to zadbają. Gdzie w tym nasz interes żeby benzyna w Swiis była tania? Nie pomnisz tej satysfakcji tu na Polityki blogach ilekroćkolwiek to nam przychodziło więcej płacić? Wszystko jedno co o Złotogrzywym myśleć, on to robi czego nobliwy Uszatek nie potrafił, choć powinien ( o Joe Sędziwym nawet nie wspominając). Wszystko jedno jak Złotogrzywy swoją glorię przy okacji pucuje, jeśli mu się teraz nie uda ajatoli pozbawić uran dust, to to jedynie kwestia czasu kiedy ci ostatni europejskich infidel nuke. Mała z tego pociecha, że Izrael na pierwszy ogień pójdzie. Całe to beznadziejne pieprzenie o tym jaka to by była nirwana, gdyby ajatoli w spokoju zostawiono, pozwolono im w atom się zaopatrzyć. Hej! To by dopiero Kanada była. Możnaby w spokoju pomagać Kitajcom drut gięty produkować.
Orca
2 kwietnia 2026 23:45
Spróbuj „autotłumacz”, może chwyci.
Calvin,
Autotlumacz dobrze brzmi.
Autotranslator to nie moj pomysł:)
…
Kleptokracja amerykanska doszla do sciany. Nazywanie tego demokracja i kapitalismem jest pudrowaniem trupa. To tylko ordynarna kleptokracja. Pzdr S
…
https://www.instituteforenergyresearch.org/fossil-fuels/gas-and-oil/persian-gulf-oil-exports-and-the-strait-of-hormuz/
Interesujące jest powszechne oburzenie na wprowadzenie kary śmierci przez Izrael, jako niegodne państwa demokratycznego. A wiodąca demokracja świata może? Może. I jeszcze ją chwalą.
No cóż, na Ziemi zrobiło się ciasno. Za ciasno. Szczególnie dla jednego gatunku. Tego (podobno) myślącego. A jeszcze jak na Święta co poniektóry zmarły powstanie …
Wesołych Świętych
…
Globalizacja to proces, w ktorym ludzie, towary, technologie i idee z coraz dalszych regionow swiata zaczynaja laczyc siebie w wzajemnym oddzialywniu. Proces globalizacji jest ciagle powtarzany w kulturze.
Pierwsza fala globalizacji to epoka brazu, okolo 3000–1200 pne. Mam szczegolne zainteresowanie, bo wszystkie mechanizmy ktore popychaly ludzi wychodzic poza wlasne horyzonty wtedy, sa powtarzane w kolejnych wydaniach globalizacji. Rozwoj handlu miedzy Mezopotamia, Egiptem, dolina Indusu (przez ciesnine Hormuz 🙂 ) i cywilizacjami Morza Egejskiego doprowadzil do wymiany metali, ceramiki, tkanin oraz idei religijnych i technologicznych. Szlaki handlowe laczyly rozlegle obszary Azji i Bliskiego Wschodu, tworząc wczesna siec powiazan kulturowych. Gospodarki byly oparte na wymianie surowcow, ktorych nie posiadaly lokalnie. Mezopotamczycy sprowadzali miedz z Cypru, cyne z terenow Anatolii, lapis lazuli z Afganistanu, a z Egiptu i Nubii zloto. Trudno oddzielic w tym czasie ekonomie od kultury, kupcy byli nosicielami wiedzy. Kolo 1200 pne doszlo do katastrofy, ktora wiekszosc historykow wiaze z Ludami Morza a spowodowaly najprawdopodobniej zmiany klimatyczne.
Druga fala, ok. 1000 p.n.e. – V byla okresem dominacji wielkich imperiow, perskiego, greckiego hellenizmu i rzymskiego. Powstaly wtedy dobrze zorganizowane drogi i systemy monetarne, a Morze Srodziemne bylo centrum wymiany handlowej i kulturowej. Lacznikiem. Filozofii, religii, stylow architektonicznych i systemow prawnych.
Globalizacja sredniowieczna (VII–XV w.), trzecia, zwiazana byla z rozwojem handlu dalekowschodniego i morskiego – przed wszystkim Jedwabnym Szlakiem oraz trasami laczacymi islam, Europe i Chiny. Arabscy kupcy, chrzescijanscy pielgrzymi i mongolskie imperium stworzyli siec kontaktow, ktora pozwalala na przeplyw przypraw, papieru, jedwabiu, wiedzy i chorob.
Globalizacja wczesnonowoczesna (XV–XVIII w.), czwarta fala, to epoka wielkich odkryc geograficznych. Portugalczycy, Hiszpanie, pozniej Holendrzy i Brytyjczycy otworzyli szlaki oceaniczne laczace wszystkie kontynenty. Nastapila wymiana roslin, zwierzat, surowcow i ludzi (tez przez niewolnictwo). W tym okresie powstal globalny system gospodarczy oparty na kolonializmie.
Piata fale (XIX-XX wiek) przyniosla rewolucja przemyslowa. Rozwoj kolei, statkow parowych, telegrafu i pozniej radia umozliwil zintegrowanie gospodarki na niespotykana skale. Kapital, praca i technologia zaczely przemieszczac miedzy kontynentami, a imperia kolonialne kontrolowaly olbrzymie obszary swiata.
Ostatnia, szosta fala trwa obecnie. Jestesmy w niej zanurzeni, wszyscy bez wyjatku. Ale to nic nowego pod Sloncem. Internet, transport lotniczy i media spolecznosciowe sprawily, ze komunikacja i produkcja maja charakter natychmiastowy i ponadnarodowy. Powstaly globalne korporacje, a kultura, styl zycia i polityka sa coraz bardziej powiazane w wymiarze planetarnym.
Wspolne elementy /mechanizmy sa powtarzane w kazdej kolejnej fali, bez wyjatku. Najprawdopodobniej beda powtarzane w kolejnych formach, osmej czy dziesiatej 🙂 napedzajac proces laczenia swiata. Zawsze handel (wymiana). Zawsze szybszy od dotychczasowego transport (okret). Zawsze migracje ludzi, kupcow kolonizatorow, robotnukow czy cyfrowych nomadow.
Wszystkie globalizacje, bez wyjatku kazda dotychczasowa, tworzyly hierarchie i asymetrie. Tworzyly centra i zalezne peryferia.
Pzdr S
…
Rok temu, guru i przywodca amerykanskich przyglupow/ analfabetow oglosil „Liberation Day”. I wystrychnal na dudka (znaczy wydudkal) swoich wyborcow przyglupich. Handel globalny ulegl zmianie, ale zupelnie w inny sposob jak „mysliwy” przyglup myslal.
Globalny handel wzrosl kolo 5%. Import amerykanski podrozal i zmienil dostawcow. Z chinskich na vietnamskich czy tajlandzkich (Azja pld/wsch). Wszystkie wieksze ekonomie, zaczely handlowac wiecej miedzy soba, a zmniejszyly handelek z USA.
https://www.politico.eu/article/uk-south-korea-trade-deal-keir-starmer-economy-boost/
Bardzo wyraznym trendem, byly rowniez umowy omijajace USA. WlkBrytania z Indiami. EU/Mercosur, EU z Indiami, Indonezja i ostatnia z Australia.
https://commission.europa.eu/topics/trade/eu-australia-trade-agreement_en
Taaa, handelek swiatowy ulegl zmianom za Przyglupa 🙂 Seleuk
Auto- tłumacz blogowy .. ale trzeba-by przeczytać co sie napisało ( przed czytaniem ).. czy to sie trzyma kupy – potem .
…………
„Trudno odmówić kolejnego leku cierpiącym na niepoprawiającą się po niczym depresję. Boga jednak, jak uczy wiele przypadków z historii, na ogół znaleźć można w bezpieczniejszy sposób. ”
……………….
„pudełko, chusteczek, rolka papieru, rękaw, skarpetka
byle sie wytrzeć było w co ”
……………..
Ska,d niby ten szukaja,cy ma wiedzieć – ” „kto’redy i czego by nie szukał „” , ze To co znalazł jest Tym czego szukał .(?)
Musiałby chyba wiedzieć wcześniej „jak To wygala,da ” aby poczuć sie w miarę bezpiecznie , ze to co znalazł .. itd
Bezpieczniej byłoby gdyby to Bo’g znalazł mnie(!) a nie odwrotnie – .. ja -Jego, bo tnp … to nigdy nie wiadomo ( co … ……. ) a to może utrudniać zasypianie .. np. w jednej skarpetce bo zimna noga utrudnia , ” na dzien’ dobry i do widzenia „.. bo cos’ jest nie tak .. itp.itd
– Por favore
……………..
Drogi Calvinie,
Patrzysz i analizujesz sytuacje z perespektywy wlasnych doswiadczen i przekonan. Tu trudno polemizowac – twoje prawo.
Niemniej Koreanczyk, Chinczyk, Pers, Zyd , Czerwony Kmer, maja swoje zdanie i rozna opinie.
Jeden Anglik kiedys w dyskusji na jakims party powiedzial, co utkwilo mi w pamieci:
Skoro Izrael ma nuke, to niby dlaczego stary marod z historia starsza niz europejska mialby nie miec?
… no bo oni nosza turbany is sa bee? to naszym swietym obowiazkiem krzyzowym jest ich zastopowac? Jak wszedzie w kazdym narodzie sa ludzie z niewypazona morda – niezaleznie czy maja turba, jarmulke, czy zolta czupryne. To ze takowych ich wlasne spolecznstwa nie abortuja to juz inny systemowy problem.
…
Rozwiazania trzeba szukac gdzie indziej.
Tak sie akurat zlozylo, ze po Twoim wpisie przyszla mi mysl i jest ona niewatpliwie niezaprzeczlnym dowodem na entanglemt kwantowy – ha ha.
Krugman rowniez ja mial dzisiejszego ranka i oglosil swiatu swoj optymizm.
Trzeba wyeliminowac zrodlo problemu – jest okazja!
Tu moje trzy grosze:
I’ve been thinking about this issue for a while, so Krugman’s column struck a familiar chord. The global shift away from oil isn’t just about climate policy or political will — it’s about the physics and chemistry of storage. Once large‑scale demand for oil declines, batteries can fill much of the functional void. The real bottleneck isn’t the concept of electrification; it’s capacity and materials.
Lithium gets most of the attention, but it isn’t the only path forward. In fact, an aggressive global race for lithium could easily trigger new geopolitical conflicts. A more stable long‑term solution is sodium. It’s abundant, widely distributed, and doesn’t require the same kind of extractive pressure that lithium does.
However, there’s a technical point that often gets lost in public discussions: extracting sodium directly from seawater or salt via electrolysis isn’t ideal, because chlorine gas evolves as a byproduct. A far better approach is to reuse the highly alkaline waste pools left behind by bauxite extraction. These residues already contain the right chemical environment for efficient sodium recovery, and repurposing them would turn an environmental liability into an energy asset.
Sodium‑based storage also has another advantage: it can be recycled and used as a clean, storable fuel. Every so often someone proposes aluminum as an alternative energy carrier, but that idea doesn’t hold up — the chemistry and energy economics simply don’t make sense.
Krugman can translate these technical points into a more digestible economic narrative, but the underlying message is straightforward: the world doesn’t need as much oil as it used to, and the next generation of storage technologies won’t depend on a single scarce metal. The transition is already underway; the question is how intelligently we manage the materials that will power it.
a tu link do eseju Krugmana:
https://substack.com/home/post/p-193052696