Wybór skromny, ale prosty
Dziś jak w tytule notki: środek sezonu letniego, więc oferta umiarkowana, choć godna. O tej polskiej pisałem krótko na łamach POLITYKI – Cześćtet to jedna z dwóch debiutujących ostatnio supergrup sceny jazzowej (pierwszą było Ki Ki Ki – obie z Grzegorzem Tarwidem w składzie). Z przesłuchanych już zagranicznych mogę polecić album For Those I Love, czyli kolejnego ostatnio zdolnego Irlandczyka Davida Balfe, który łączy wrażliwość sceny tanecznej i raperskie gadulstwo, ale raczej w wydaniu spoken word. Dodaje trochę dramaturgii, z której specjalizują się najwyraźniej ludzie z Dublina. Warto zwrócić uwagę. Wypada się też zmierzyć z drugim, długo oczekiwanym albumem Ethel Cain. Kiedy już się pojawił, to długi, 73-minutowy, i zrealizowany z takim rozmachem, na jaki tylko można sobie pozwolić w obrębie konwencji, która mroczniejszą odmianę Americany łączy ze slowcore’em.
To nie jest płyta szczególnie optymistyczna, a tego światła wypatrywała w niej recenzentka z Pitchforka, chyba jednak nie doceniając klimatu albumu. Willoughby... wraca w programowo snutej opowieści o tej samej bohaterce do czasów przed Preacher’s Daughter i do opisanego w jednym z poprzednich utworów romansu z tytułowym mężczyzną. Wszystko tu jest nieco posępne lub przynajmniej melancholijne, mocno przesiąknięte i tradycją muzyczną, i polityczno-społeczną atmosferą amerykańskiego Południa. Czyli kluczowych rejonów dla konserwatywnej kontrrewolucji, którą dziś oglądamy w USA. Autorka albumu to ciekawa postać – zanurzona w religijności i tradycji, a zarazem oderwana od niej za sprawą własnej seksualności i tranzycji, niejednoznaczna w tym, jak komentuje rzeczywistość. A zarazem atrakcyjna dla wielkiego rynku: już dziś pozuje jako modelka dla drogich marek, co jednak nie znajduje przełożenia na jakiś ostry skręt w pop i Ethel Cain nie stanie się z miejsca nową Laną Del Rey. Owszem, single wydają się iść w innym kierunku niż eteryczne, wydłużone i zatopione w pogłosach Tempest i Waco, Texas w końcówce albumu. To dalej nie jest muzyka dla każdego, a jak na środek lato wydaje się zatopiona w jesiennych emocjach i umyka łatwej klasyfikacji.
W najbliższych dniach mogą wystąpić dłuższe niż zwykle przerwy na Polifonii. To nie jest powód do niepokoju, prawdopodobnie coś się tu jednak jeszcze wydarzy.
ETHEL CAIN Willoughby Tucker, I’ll Always Love You, Daughters of Cain 2025
PREMIERY PŁYTOWE TYGODNIA
2.08 Sam Gendel Run Club, Doradango EP
8.08 Ada Lea when i paint my masterpiece, Saddle Creek
8.08 Amaarae Black Star, Interscope
8.08 Anamanaguchi Anyway, Polyvinyl
8.08 Big Freedia Pressing Onward, Queen Diva Music
8.08 Charley Crockett Dollar a Day, Island
8.08 Cześćtet Polofuturyzm, Orange Milk / Love & Beauty
8.08 DJ K Radio Libertadora, Nyege Nyege Tapes
8.08 DJ Premier & Roc Marciano The Coldest Profession, TTT
8.08 Éric La Casa & Jérôme Noetinger Off Tracks, Erstwhile
8.08 Ethel Cain Willoughby Tucker, I’ll Always Love You, Daughters of Cain
8.08 Field Medic Surrender Instead
8.08 For Those I Love Carving the Stone, September
8.08 Galaxie 500 CBGB 12.13.88, Silver Current arch
8.08 Gunna The Last Wun, 300 Entertainment
8.08 JID God Does Like Ugly, Dreamville
8.08 Mechatok Wide Awake, Young
8.08 MGK Lost Americana, Interscope
8.08 Ninajirachi I Love My Computer, NLV
8.08 No Joy Bugland, Hand Drawn Dracula
8.08 Onom Agemo & Ahmed Ag Kaedy Common Stars, Agogo
8.08 Osees Abomination Revealed at Last, Deathgod
8.08 Peter Gabriel Live at Womand 1982, Real World
8.08 Phew, Erika Kobayashi & Dieter Moebius Radium Girls, Bureau B
8.08 Phil Elverum & Arrington de Dionyso Giant Opening Mouth on the Ground, P.W. Elverum & Sun
8.08 The Black Keys No Rain, No Flowers, Warner
8.08 Westside Cowboy This Better Be Something Great, Heist or Hit EP