Nie wydawaj płyty w grudniu, chociaż…
Zbliża się połowa grudnia, wokół mnóstwo podsumowań roku, coraz nudniejszych, bo ciągnących się już prawie od miesiąca i nieobejmujących całego roku. Jest to więc najlepszy moment, bym sięgnął po fragment własnego, opublikowanego tu kilka lat temu apelu:
Jeśli bliska ci niezależność oraz nonszalancja
I jeśli niekoniunkturalna ma być twoja płyta,
Opublikuj ją w grudniu – to jedyna gwarancja,
By nikt jej nie przesłuchał i nikt nie opisał
Rzecz niby nie traci na aktualności, ale jednak chciałbym popolemizować. Wprawdzie nie traficie o tej porze do podsumowań, to jednak jest grupa słuchaczek i słuchaczy – wąska, to prawda, ale za to warta uwagi – która słucha muzyki bez względu nie tylko dla Wrapped i nie tylko żeby ułożyć z niej fajną hierarchię na koniec, tylko na co dzień, rzekłbym po młodzieżowemu, dla fabuły. Czyli potrzebują nowych odkryć o każdej porze roku. Dla nich skromną, debiutancką epkę wydali Francuzi z Dééfait.
Zespół jest nieznany, jak tylko można być nieznanym w dzisiejszych czasach. Działa od niedawna w Paryżu, śpiewa piosenki bez refrenów w trzech językach: angielsku, francusku i hiszpańsku, do tego buduje ścianę gitar, a w warstwie rytmicznej inspiruje się ewidentnie – co nierzadkie na dzisiejszej scenie – krautrockiem. Są na tyle ekspresyjni i rockowi, że w ostatnim wydaniu Tygodnika muzycznego w radiowej Trójce (na kolejny zapraszam w tę sobotę) zestawiłem ich singlowe nagranie We Love Each Other So Much That We Won’t Belong To Any Species Anymore z polską Trupą Trupa. Jakoś mi te byty do siebie pasują, nie tylko za sprawą wytwórni Ici d’ailleurs (publikowała gdańszczan – uwaga, jeśli czytacie to po 1 stycznia 2026 r.: Gdańszczan). Jest w muzyce Dééfait jakieś zaangażowanie w wycofaniu. Jakaś chęć (działania) w niechęci (do świata). Pewnie do pewnego stopnia sygnalizowana już w nazwie grupy, która jest słowem nieobecnym w języku francuskim i oznacza coś zniszczonego, wyczerpanego (ale pisane z błędem), a nawet kogoś pokonanego, także w znaczeniach militarnych (i tu również musielibyśmy mieć świadomy błąd w pisowni). Całość jest krótka, ledwie 35 minut, ale za to ten nastrój utrzymuje. Zresztą któżby narzekał na długość materiału w tygodniu, w którym wszystkie godne uwagi płyty (jest ich mimo wszystko kilka) da się odsłuchać w piątek do wieczora.
I to jest ta dobra informacja dla wykonawców publikujących płyty w grudniu. To się da ogarnąć. Może artysta ma mniejsze szanse na zwycięstwo, za to słuchacz – większe szanse na to, by nie zostać przez ogrom wyboru pokonanym.
DEEFAIT Dééfait, Ici d’ailleurs 2025
PREMIERY PŁYTOWE TYGODNIA
6.12 Baklu Drafts, Superkasety
6.12 zeelie brown <3 the apocalypse is not the end but the unveiling, New Amsterdam
10.12 Baker-Beck-Wyskida Trzecia (drugi), Cruel Nature
10.12 Hekla Gjá, EP
10.12 M83 Resurrection OST, Believe
11.12 Chrome Canyon and Jordan Chini Vice Is Broke OST, Stones Throw
11.12 Health Conflict DLC, Loma Vista
12.12 21 Savage What Happened To The Streets?, Epic
12.12 Conway The Machine Can’t Kill God with Bullets, Roc Nation
12.12 Dééfait Dééfait, Ici d’ailleurs
12.12 DIIV Boiled Alive, Fantasy
12.12 divr Live at Cully Jazz, We Jazz
12.12 Erwan Keravec Whitewater, Ici d’ailleurs
12.12 Hari Maia Fragments, Room40
12.12 Jad Fair Strange But True, Joyful Noise
12.12 Juliana Hatfield Lightning Might Strike, American Laundromat
12.12 Kloke & Tim Reaper Mindgame 10, Mindgames
12.12 Leif Collide, AD93
12.12 Los Retros Early Days (2016-2019), Stones Throw
12.12 Nas & DJ Premier Light-Years, Mass Appeal
12.12 O.S.T.R. „404”, Tabasko Nagrania
12.12 Pink Floyd Wish You Were Here 50, Columbia reed
12.12 Thelonious Monk Bremen 1965, Sunnyside arch