Dodatkowa opłata

Co sądzicie o pomyśle serwisu Pitchfork, który wprowadził opłatę abonamentową w wysokości 5 dol. za nielimitowany dostęp do recenzji, not punktowych oraz wpisywanie własnych not i komentowanie? Dla mnie to oczywiście normalna opłata za pracę ludzi, jej wprowadzenie nie dziwi mnie zupełnie, choć trochę dziwią mnie półśrodki: na razie jako niepłacący czytelnik nie odczułem dużych niedogodności, wiedza o tym, czy redaktorzy dali 8.3 czy jednak 8.5 na 10 nie jest dla mnie najistotniejsza. Serwisy w rodzaju Rate Your Music czy Album Of The Year dają możliwość dzielenia się ocenami płyt i komentarzami za darmo (co więcej, zwykle można tam znaleźć punktową ocenę z Pitchforka, co trudno będzie wyeliminować – punkty to coś, czym nawet artyści będą się chwalić, co będzie na Wikipedii itd.). To, co byłoby w pierwszej kolejności warte opłacania, to dodatkowe treści informacyjne skutecznie sprofilowane pod katem odbiorcy, choć tu konkurencją jest w coraz większym stopniu AI. A na Pitchforka spoglądam z niepokojem – jako na czołowe z ostatniej fali w miarę tradycyjnych mediów muzycznych, własność dość dużej i dysponującej ciekawym portfolio firmy Condé Nast. Jeśli tu się coś zawali, to boję się, że zwijać się mogą wszyscy. Poza tym czasem da się tu przeczytać z wyprzedzeniem o jakiejś premierze – tak było z nową płytą zespołu Mandy, Indiana, która wydaje się w dość oczywisty sposób dominować nad resztą premier stosunkowo ubogiego tygodnia.      

Do debiutu tej brytyjsko-francuskiej formacji miałem stosunek umiarkowanie pozytywny. Nowa zmieniła go tylko w niewielki sposób – na pozytywny jednoznacznie, choć bez euforii, jeszcze poniżej noty, którą Pitchfork zespołowi wystawił (i nawet mi wyświetlił, mimo braku abonamentu – strategii dalej nie rozumiem). To przede wszystkim album potwierdzający, że mamy kolejną falę „industrialnego” rocka – prawie 40 lat od startu Nine Inch Nails. I poświadczający talent grupy z Manchesteru do oszczędnego gospodarowania środkami, bo prawie nigdy nie dzieje się tu zbyt wiele naraz, co pomaga w odbiorze muzyki jednolitej pod względem klimatu. Nic nowego pod słońcem, znamy ten rodzaj ekspresji choćby z nagrań YHWH Nailgun, utwory tych grup można by było swobodnie mieszać na jednej płycie i efekt byłby prawie nieodróżnialny.     

Za to „prawie” odpowiada Valentine Caulfield, francuska wokalistka i autorka tekstów tej międzynarodowej grupy. Po pierwsze, francuski, którym się tu głównie posługuje, to wciąż mniejszościowy język rocka. Po drugie, zajmuje się tu sprawami dość ważnymi i bardzo aktualnymi – strachem i obroną przed drapieżcami seksualnymi, wojną, pustymi deklaracjami pokoju – choć podaje je w sposób nieco jednak szkolny i bazowy, z odwołaniem do Apokalipsy św. Jana w rozpoczynającym całość utworze Sevastopol. Cóż, nasz punkt widzenia na wojnę za wschodnią granicą jest mniej teoretyczny (polecam choćby tę nową rozmowę), polskiego słuchacza pewien stopień ogólności może odstręczyć. Choć już nie siła emocjonalna wokali Caulfield, której niczego nie można w tej dziedzinie odmówić. Udział Billy’ego Woodsa traktuję jako miły bonus, choć też zaczynam mieć wrażenie, że rok dopiero się zaczął, a on już jest wszędzie (no i płyta formacji By Storm, na której też go słychać, jednak całościowo ciekawsza). Niezależnie od tego dziś rano, słuchając tego albumu podczas zakupów w supermarkecie, byłem na tyle wciągnięty, że nie przeskanowałem karty stałego klienta i straciłem ponad 20 zł. Uznaję to za w miarę jeszcze umotywowaną dodatkową opłatę do kosztów streamingu. Szkoda tylko, że trafiła nie pod ten adres, pod który chciałbym ją wysłać.   

Swoją drogą, Spotify (jeden z kilku serwisów, z których korzystam, żeby była jasność) dopytuje mnie o zgodę na zmianę wysokości abonamentu. I o ile w wypadku serwisu na P wiem, za co mniej więcej każą dopłacać, tutaj nie rozumiem nic. Firma ani się nie zobowiązała do lepszego płacenia artystom, ani też nie zaczęła walki z muzyką generowaną przez AI. Spośród trzech dziś opisanych jest to więc jedyny byt, który nie zasługuje na opłaty dodatkowe.  

MANDY, INDIANA Urgh, Sacred Bones 2026

PREMIERY PLYTOWE TYGODNIA

31.01 Grove Anemone Pęknięcia, Ubocze Rec.
31.01 Księżyc Zawieje, Requiem
1.02 Bara & Isa Spring EP, Warm Winters Ltd
2.02 Quadeca i.ii.iii EP
3.02 Cory Wong Lost in the Wonder, Roundwound
5.02 Alfanaan Najib Sawt Al Khair, Hive Mind arch
5.02 Chuquimamani-Condori Luzmila Edits EP
6.02 Bellbird The Call, Constellation
6.02 Beverly Glenn-Copeland Laughter in Summer, Transgressive
6.02 Carlos Giffoni Pendulum, Room40
6.02 Daniel Bachman Revolutions
6.02 Danz CM Myths, Channel 9
6.02 Daphni Butterfly, Jiaolong
6.02 Dream Nails You Wish, Marshall
6.02 Elori Saxl & Henry Solomon Seeing Is Forgetting, True Panther
6.02 Gerda Ogród, Dyspensa
6.02 Ist Ist Dagger, Kind Violence
6.02 J. Cole The Fall-Off, Interscope
6.02 Joji Piss in the Wind, Palace Creek
6.02 Mandy, Indiana Urgh, Sacred Bones
6.02 Mayhem Liturgy of Death, Century Media
6.02 Nick Schofield Blue Hour
6.02 Puscifer Normal Isn’t, BMG
6.02 Ratboys Singin’ to an Empty Chair, New West
6.02 She Past Away Mizantrop, Creature Comfort
6.02 Storey Littleton At a Diner, Don Giovanni
6.02 VA Ranil y Su Conjunto Tropical – Galaxia Tropical (Analog Africa No.43), Analog Africa

Reklama