Enya przyszłości
Zaczyna się jak elegancko, trochę nawet staroświecko i dworsko, jak to harfą na pokładzie. I z mocnymi odwołaniami do Enyi – także new-age’owych chórkach. Te ostatnie są jednak coraz mocniej przetwarzane elektronicznie, więc już The Four Sleeping Princess zdradza jakieś inspiracje Vangelisem, które pieczętuje Rachel’s Song, temat ze ścieżki dźwiękowej Łowcy androidów. Choć to wersja utworu greckiego kompozytora, która też idzie zarazem w przyszłość, jak i przeszłość. Jednoznaczną przyszłość mamy raczej w Stardust, utworze, który mógłby trafić dziś na ścieżkę filmu któregoś z braci Safdiech, tuż obok Oneohtrix Point Never. I w którym wciąż powracają eteryczne wokalne, ale w formie bardziej wyrazistej, a w końcowej części wchodzi nawet motoryczny podkład perkusyjny, który sprawia, że utwór nieco wychodzi poza oś stylistyczną całej płyty, ale zarazem wydaje się najciekawszy z całego programu płyty Tragic Magic.
Autorkami płyty są dwie Amerykanki. Harfistka z Kalifornii Mary Lattimore ma na koncie wiele dobrze ocenianych płyt, ale jakoś najbardziej pamiętam zawsze jej współprace duetowe: choćby z Meg Baird czy ostatnio z Waltem McClementsem. Julianna Barwick, która Kalifornię porzuciła dla Nowego Jorku, posługuje się z kolei różnorodnym instrumentarium (aranżuje też muzykę na małe składy, co pokazała swego czasu przy okazji chóralnego występu na Unsoundzie, w krakowskim kościele św. Katarzyny) i śpiewa, w stylistyce może nieco bliższej muzyce popowej i folkowej, ale jednak odrealnionej, rozmytej, ambientowej i mocno nasiąkniętej wpływami 4AD. Te ostatnie słychać zresztą i tu, choćby w singlowym Melted Moon, który bez większego trudu można by było zamienić w utwór Cocteau Twins lub Dead Can Dance ze złotej ery brytyjskiej wytwórni. Barwick ma na swoim koncie kilka entuzjastycznie przyjmowanych albumów, choćby opisywane kiedyś na Polifonii Nepenthe, przy którym uwaga na temat Enyi już się pojawiła.
Całość może nie przebija dotychczasowych nagrań obu artystek i nie otwiera jakiegoś zupełnie nowego nurtu, ale moim zdaniem spełnia wszystkie nadzieje. Dziś nieco więcej o tym albumie w radiowej Trójce w HCH, a ten wpis proszę traktować jako zwiastun wracającego cyklu „płyta dnia”.
MARY LATTIMORE & JULIANNA BARWICK Tragic Magic, InFine 2026