Dzień dobry, a płyta jeszcze lepsza

Dzieją się ostatnio rzeczy głupie, złe, a najczęściej głupie i złe jednocześnie. Można je próbować odreagować muzyką z Iranu (nowy album Saby Alizadeha), Libanu (nowy Praed) albo iść w zdziesiątkowane i rozwodnione składy Gongu i Soft Machine (właśnie jednocześnie wydały nowe płyty, a to, przypomnę, rok 2026). Nie widzę jednak lepszego antidotum na stan świata niż rewelacyjny album muzycznego środka, a nagrał i wydał taką płytę nie Harry Styles (album jest, ale ostatecznie przeciętny jak zwykle), nie Bruno Mars (wydał płytę, ale krótką i nierówną), tylko James Blake. Trying Times to płyta pop, jakiej nie słyszałem dawno. Taka, na której dwa trafione single z miejsca zgubiły się tłumie jeszcze lepszych piosenek. Czyli ostatecznie okazały się może nie do końca trafione, za to reprezentatywne dla płyty, której poziom średni wydaje się osiągalny dla mainstreamowej płyty raz, może dwa razy w roku. Owszem, utrzymany jest w dość niskich tempach, bardzo liryczny, mało taneczny, ale poziom kompozycji – takiego na przykład utworu tytułowego – pozwala je sobie wyobrazić w wykonaniu jakiegoś zupełnie innego songwritera, w innych aranżacjach, a jednak właśnie te nadają im wyjątkowy charakter. Podobnie jest z Make Something Up czy Just a Little Higher.   

Co do tego charakteru jeszcze. Blake to dość wyjątkowy przykład artysty, który przetrwał z post-dubstepowej fali, odniósł duży komercyjny sukces i jakimś cudem zachował integralność. Można takiej muzyki na styku sceny tanecznej i rejonów liryki soulowej nie lubić. To jasne. Ale każdy album Blake’a, którego kariera zaczęła się właściwie dwutorowo – jako dostawcy nowej muzyki tanecznej spod znaku future garage i UK bass oraz inspirowanych nią piosenek – a potem szybko splotła w jedność, każda jego płyta ma gdzieś w sobie cząstkę „starego Blake’a”. Ta najnowsza ma takich momentów kilka, z Days Go By na czele. Utwory oparte na patentach z przetwarzaniem i manipulacją głosem mijają się tu więc ze śpiewanymi naturalnie i bardziej tradycyjnie aranżowanymi balladami, a wszystko daje na końcu nieprzeładowaną formalnie, spójną i różnorodną zarazem 47-minutową płytę o zbalansowanym charakterze, przy której nie zmarnujecie czasu. Ja już też go więcej nie zajmuję. Lista premier poniżej.    

JAMES BLAKE Trying Times, Good Boy 2026

PREMIERY PŁYTOWE TYGODNIA

12.03 Simo Cell, Abdullah Miniawy Dying Is The Internet, Dekmantel
13.03 Alexis Taylor Paris in the Spring, Night Time Stories
13.03 Amy Gadiaga BabyGoated, Psychic Hotline
13.03 Anjimile You’re Free To Go, 4AD
13.03 Axel Boman From Riches to Rags, Simple EP
13.03 Bill Orcutt Music in Continuous Motion, Palilalia
13.03 Brigitte Calls Me Baby Irreversible, ATO
13.03 Claire Dickson Balance, New Amsterdam
13.03 Clark Modal Stims EP
13.03 Crack Cloud Peace And Purpose, TAR / MM / UOH
13.03 Cut Worms Transmitter, Jagjaguwar
13.03 ELUCID & Sebb Bash I Guess U Had To Be There, Backwoodz Studioz
13.03 Franciszek Pospieszalski Warsaw Band Franciszek Pospieszalski Warsaw Band, Audio Cave
13.03 Gong Bright Spirit, Kscope
13.03 GVVARA (Imitation Zone, Gabriel Hermes) Armageddon
13.03 Hans Reichel Dalbergia Retusa, Black Truffle
13.03 Ida Sand I Will Be Right There, ACT
13.03 Isik Kural As Flurries, RVNG Intl
13.03 Jack Harlow Monica, Atlantic
13.03 James Blake Trying Times, Good Boy
13.03 Johnny Blue Skies Mutiny After Midnight, Atlantic Outpost
13.03 Kim Gordon Play Me, Matador
13.03 Lamb Of God Into Oblivion, Epic
13.03 Laurel Halo Midnight Zone OST, Awe
13.03 Mary Ocher Weimar
13.03 Mats Gustafsson & Kjetil Møster Nanaimo Swing, Black Dot
13.03 Mélanie Loisel & Rachel Langlais Tertous, Unjenesaisquoi
13.03 Ora Cogan Hard Hearted Woman, Sacred Bones
13.03 Soft Machine Thirteen, MoonJune
13.03 T. Love Orajt, Universal
13.03 The Black Crowes A Pound of Feathers, Silver Arrow
13.03 The Notwist News from Planet Zombie, Morr Music
13.03 The Sophs Goldstar, Rough Trade
13.03 Tinariwen Hoggar, Wedge
13.03 Źrenice Źrenice, Via Nocturna

Reklama