22 kwi Dzień Bacha Niby symetria, jak pisałam wczoraj, ale nie całkiem – festiwal zaczął się dramatem, a skończył muzykowaniem wprawiającym w dobry humor.
20 kwi Ciemne Jutrznie (2) Tegoroczny Actus Humanus ma formę symetryczną: zaczął się od Bacha i Bachem zakończy, drugiego i przedostatniego dnia słuchaliśmy francuskich Ciemnych Jutrzni, a wczoraj Gesualda jako kulminacji.
20 kwi Głosy z ciemności Cały cykl Tenebrae, czyli responsoriów na Wielki Tydzień Gesualda da Venosy, wykonała w Wielki Piątek w Dworze Artusa La Compagnia del Madrigale. Wyczyn nie lada – to w końcu dwie godziny czystego śpiewania, i to nie byle jakiego śpiewania.
19 kwi Ciemne Jutrznie po raz pierwszy Obecna edycja Actus Humanus jest bardzo pasyjna. I inauguracyjny Bach, i responsoria Gesualda, i dwa koncerty z francuskimi Ciemnymi Jutrzniami. Za nami pierwszy z nich, z muzyką Michela-Richarda de Lalande i Marca-Antoine’a Charpentiera.
18 kwi Zupełnie inna Pasja Janowa William Christie z Les Arts Florissants po raz drugi wystąpili na Actus Humanus (maestro Gdańskiem zachwycony, chce tu jeszcze wrócić). Inauguracyjny koncert festiwalu artyści poświęcili pamięci Pawła Adamowicza.
17 kwi Dwa dni na Paschaliach Włosi wrócili do Krakowa. Tym razem kuratorem Misteriów Paschaliów jest Antonio Florio, znany nam dobrze z występów zarówno na tym festiwalu przed laty (2009, 2010), jak na Actus Humanus (2012).
15 kwi Ta ostatnia niedziela… …na tegorocznym Festiwalu Beethovenowskim. A dla mnie to był już w ogóle ostatni dzień tego festiwalu – rano jadę do Krakowa.
13 kwi Pani reżyseruje panów Miło jest wyjść z Opery Narodowej bez poczucia żenady, z satysfakcją po dobrym przedstawieniu. Szkoda, że Billy Budd Brittena, zagrany tu po raz pierwszy w Polsce, pokaże się jeszcze tylko trzy razy i zniknie z afisza.
12 kwi Bardzo różna muzyka z Wiednia Zaliczamy do niej również kwartety Beethovena – wszystkie już tam napisał. Po południu grał je na swoim pierwszym z trzech występów Shanghai Quartet.
11 kwi Problem „murzyna biało malowanego” W cyklu oper zapomnianych, a przypominanych na Festiwalu Beethovenowskim pod batutą Łukasza Borowicza, w tym roku siłą rzeczy musiał to być Moniuszko. Bardzo rzadko słyszymy Parię – i teraz już wiemy, dlaczego.