1 wrz Kochajmy muzykę „Kochajmy muzykę! Kochajmy festiwal Chopin i Jego Europa!” – taki napis wyświetlił się na żelaznej kurtynie w Sali im. Moniuszki po zakończeniu festiwalu w miejsce jego logo. Z fotografią uśmiechniętego dziecka spoglądającego z balkonu i z podpisem „S. Leszczyński”.
31 sie Wyższy poziom pianistyki Kiedy obcuje się ze sztuką takich pianistów, jakich słyszeliśmy we czwartek na ChiJE, o różnych rzeczach już w ogóle nie trzeba rozmawiać.
30 sie Noc czarna wokół nas Co roku pod koniec sierpnia Łódź obchodzi rocznicę wywiezienia Żydów z getta łódzkiego – Litzmannstadt, ze stacji Radegast, do obozów zagłady. Przyjeżdżają ostatni ocaleńcy i ich rodziny; byli i na tym koncercie.
27 sie Granie u Księżnej Daisy Zwiedzałam kilka lat temu zamek w Książu, a piękną Salę Maksymiliana oglądałam tylko z zewnątrz. A tu właśnie odbywają się koncerty Festival Ensemble – w tym roku już po raz piętnasty.
26 sie Powrót do fortepianu I już po operowej wycieczce – dziś znów trzech pianistów, z orkiestrą (Sinfonia Varsovia pod Jackiem Kaspszykiem) i bez. Za to kochamy ten festiwal.
25 sie Halka infelice Stanisław Moniuszko to bardzo, bardzo dobry kompozytor – oświadczył Fabio Biondi po poprowadzeniu Halki w Studiu im. Lutosławskiego, i zabisował Mazurem. Publiczność była zachwycona. On też.
24 sie Czwartkowe różności Po południu wreszcie Franchomme w pełni doceniony przez Andrzeja Bauera i Tobiasa Kocha, wieczorem goście z Bergen (bo Leif Ove Andsnes również z tego miasta) pod batutą swojego brytyjskiego szefa Edwarda Gardnera.
23 sie Wspaniała Baeva, świetny Orpheus Jeśli pierwszym punktem kulminacyjnym ChiJE był, jak dotąd, występ Gidona Kremera, Yulianny Avdeevej i Giedrė Dirvanauskaitė, to drugim z pewnością stał się występ Aleny Baevej z Vadimem Kholodenko.
20 sie Maraton niedzielny Niesamowity był to dzień na festiwalu, pełen odniesień, także pomiędzy koncertami – niektóre z nich były oczywiście przypadkowe.
18 sie Piątkowy maraton Uff, trzy koncerty jednego wieczoru i to praktycznie pod rząd, z przerwą tylko na przejazd… Ale na każdym z nich warto było być.