7 lut Więcej muzyki! Tomasz Konieczny właśnie po raz drugi w Krakowie brawurowo wykonał rolę Doktora P., bohatera opery Michaela Nymana The Man Who Mistook His Wife for a Hat.
6 lut Kabaret na Opera Rara Dziś w krakowskiej filharmonii przez chwilę można było sobie przypomnieć, że jest jakiś karnawał, który żadną miarą nie jest nam teraz w głowie. Ale Natalia Kawałek podarowała nam tych parę uroczych godzin zapomnienia.
4 lut Kolejny weekend z Lutosławskim W sobotę Kwartet im. Lutosławskiego, w niedzielę Polska Orkiestra Radiowa pod batutą Michała Klauzy. I trochę repertuarowych niespodzianek.
3 lut Wraca wiek niepokoju Znów idzie czas marny, więc tytuł Wiek niepokoju (poematu W.H. Audena i II Symfonii Leonarda Bernsteina) brzmi nader aktualnie. Jedno i drugie dzieło powstało już po II wojnie światowej, ale opowiada o czasach wojny.
29 sty Pierwszy i jedenasty Międzynarodowy Konkurs Wiolonczelowy im. Witolda Lutosławskiego rozpoczyna się już jutro rano. Przystąpi do niego 47 młodych muzyków z 15 krajów, do 28 roku życia.
27 sty Pierwsze ogniwo Łańcucha XV Piękny program koncertu NOSPR pod batutą Alexandra Liebreicha w Studiu im. Lutosławskiego był obramowany dwoma dziełami patrona, wspaniałymi, a nie tak często granymi.
27 sty Powstało w wolnej Polsce Tak się nazywa cykl koncertów w Filharmonii Narodowej na stulecie niepodległości. W dzisiejszym programie większość utworów właśnie za niepodległości powstała. Wyjątkiem było Morze Debussy’ego – ukłon w stronę rocznicy.
24 sty Łaskawość Aleksandra Nie mogę być na żadnym z dwóch spektakli premierowych Alexandra i Apellesa Karola Kurpińskiego w wystawieniu Polskiej Opery Królewskiej, ponieważ w piątek i sobotę wzywa mnie już Lutosławski. Byłam więc dziś na próbie generalnej.
24 sty Niepodległa i inne rocznice O Ignacym Lisieckim wspominałam już kilka lat temu tutaj. Od tamtej pory mieliśmy kontakt od czasu do czasu. Ale tak się zdarzyło, że dopiero teraz miałam okazję być na jego koncercie.
22 sty Melizanda w koszmarze Gdyby oceniać tylko muzyczną stronę premiery Peleasa i Melizandy Debussy’ego w Operze Narodowej, trzeba by wyrażać się w samych superlatywach. Z inscenizacją nie jest już aż tak różowo.