Skarga na Nowacką
Barbara Nowacka dała podmiotom publicznym zaledwie 7 dni na zgłoszenie uwag do projektu rozporządzenia w sprawie ramowych planów nauczania w szkołach publicznych. Wywołało to burzę niezadowolenia wśród nauczycieli, chociaż nie wszystkich.
Jeden ze związków zdecydował się poskarżyć na Nowacką do premiera, drugi natomiast nie zajął stanowiska w kwestii czasu, można więc sądzić, iż postanowił wyrobić się w terminie. Na skargę zdecydowała się tylko oświatowa „Solidarność”.
Związkowcy argumentują, że należy im się co najmniej 30 dni na zaopiniowanie rządowego projektu. Dlatego zawiadomili Donalda Tuska o zaniedbaniu, jakiego rzekomo dopuściła się ministra edukacji. Niechże premier nią potrząśnie.
ZNP opiniuje, nie skarży, ma jednak sporo krytycznych uwag, również w kwestii szybkiego tempa wdrażania reformy i nieprzygotowania szkół na tak gwałtowne zmiany. Uwagi te jednak są kierowane do ministry, a nie do premiera.
Donald Tusk już parę razy wtrącał się w działania MEN. To zachowanie zachęciło przeciwników Barbary Nowackiej do szukania pomocy u premiera. Szef rządu reagował tak szybko i ochoczo na skargi, iż powstało wrażenie, że tylko na to czeka. Nie ma lepszego sposobu na upupienie pracowników i zamienienie ich w martwe kukły niż ciągłe wtrącanie się do ich pracy. Jak premier znowu potrząśnie Nowacką, reformę można śmiało wyrzucać do kosza.
Info o siedmiodniowych konsultacjach tutaj. Skarga związkowców tutaj.