Uczniowie chcą wiedzieć, czy Alek, Rudy i Zośka byli gejami
Uczniowie pytają nie po to, aby się dowiedzieć, ale by sprawdzić gotowość nauczyciela do dyskusji. Mnie złapali na tym, że nie jestem gotowy. A może powinienem?
Czasy się zmieniły. Kiedy ja chodziłem do szkoły, prowokowaliśmy nauczycieli pytaniami o Katyń. Wiedzieliśmy, kto zabił polskich oficerów, ale chcieliśmy usłyszeć to z ust naszego nauczyciela. Historyk w podstawówce (stan wojenny) nie był skłonny do takich rozmów. Zareagował z pewnymi oporami dopiero nauczyciel w liceum (połowa lat 80.). Jego wypowiedź miała charakter deklaracji moralnej – i o to nam chodziło.
Obecnie młodzież pyta nauczyciela – polonistę, historyka – o ewentualny homoseksualizm bohaterów „Kamieni na szaniec”. Przeczytali w internecie (szczegóły tutaj). Wolałbym porozmawiać o Katyniu, ale to nie jest interesujący temat. Katyń Polaków już nie dzieli. Co innego kwestia, czy Alek, Rudy i Zośka byli gejami. To bardzo dzieli. Dlatego uczniowie chcą wiedzieć, po której stronie opowiada się ich nauczyciel. Po tej samej, co klasa, czy przeciwnej?
Komentarze
@Gospodarz
Przecież Kamiński ich nie znał prywatnie na tyle aby to wiedzieć, a pisał krótki (!) bo konspiracyjny tekst ” ku pokrzepieniu serc” do okupacyjnych nastolatków z GG. Sama zaś autorka zamieszania – pseudo doktorantka z UW – pisze, że może byli … ale sobie nie uświadamiali … 😉 Toż tak można jej samej zoofilię przypisać – ma pewnie zwierzaka i go pieści, a może nawet mówi, że KOCHA! Co prawda ” konsumpcji” nie było, nawet nie pomyślała, znaczy jest zoofiliką nieuświadomioną… 😉
@Gospodarz
Na dodatek tekst był na zamówienie (!) BIP… 😉
No, tak! To najważniejsza kwestia czy byli sodomitami i dlatego przeszli do historii…
Podnoszenie tego typu kwestii bez żadnych podstaw ( i to przez uczniów!) świadczy tylko o tym, jak plugawych czasów dożyliśmy i jakie „wartości” się liczą.
„bezpieczna formalina szkolnej ramoty” – piękne!
No, no… Jeżeli pańscy uczniowie czytują Krytykę Polityczną, to tylko pogratulować klasy!
Nauczyciel może bardzo łatwo wybrnąć z tej sytuacji. Rękopisy co prawda nie płoną, ale każdy ma prawo czytać je po swojemu. Im starszy tekst, tym tezę tę łatwiej uargumentować. Zresztą – dotyczy to nie tylko tekstów pisanych, ale i wszystkich dzieł kultury, a także całej czasoprzestrzeni, w sensie, że jakiś Obcy na polskich komediach albo nie będzie się śmiał w ogóle, albo nie tam, gdzie my.
Można pobudzić szare komórki młodzieżowe naprawdę trudnym pytaniem: ok, pierwowzór bohatera był dewiantem, mordercą, a może świętym Kościoła Katolickiego – czy zmienia to odbiór dzieła? A jeżeli Autor był komunistą bądź wielbicielem Hitlera – książki jego mamy czytać dziś inaczej lub wręcz bez czytania wrzucić do pieca? A może ktoś w młodości pisał rzeczy głębokie, a dopiero na stare lata sfiksował – lub odwrotnie – co wtedy?
@ PR
Kiedyś liczeniem diabłów na główce szpilki zajmowała się wsteczna i zacofana scholastyka. Jak się okazuje, dziś w PL zajmuje się nim progresywna „humanistyka” … 😉
@ PR
Tekst o tych orientacjach bohaterów Kamińskiego był tydzień temu w niedzielnej GW – nie musieli czytać wydawnictwa stypendysty USAID (1,5 miliona $!) i Sorosa niejakiego Sierakowskiego!!! Coś z tobą nie tak – nawet swoje główne źródło informacji GW przestałeś uważnie studiować… 😉
Panie Kubaszko, jeśli z tego, że ktoś jest homoseksualistą wynika, że jest sodomitą, to równie dobrze z tego, że ktoś jest heteroseksualny, wynika, że jest siostrą zakonną.
Okoński:
Czy krytyk ma prawo do nowych odczytań utworu literackiego, nawet jeśli w imię ideologii radykalnie wypacza jego tezę? Czy ktoś owładnięty misją przywrócenia – należnej skądinąd – pamięci o polskich Żydach może dociekać przyczyn, dla których na kartach jednej z najważniejszych książek o okupacji Warszawy w zasadzie nie pojawia się tematyka żydowska? […] Czy ludzie broniący w innych kontekstach naszego prawa do prywatności nie ingerują nadmiernie w prywatność dwójki harcerzy sprzed 70 lat? I w końcu: czy gdyby „Zośka” i „Rudy” rzeczywiście byli gejami, ich bohaterstwo stałoby się w ten sposób mniejsze? Albo: czy paradygmat romantyczny stałby się wówczas akceptowalny dla lewicowej krytyki?. (…)
Wznoszenie w związku z jej [Elżbiety Janickiej] „odkryciami” stosów – już to dla niej i dla jej domniemanych sojuszników, już to dla jej najgwałtowniejszych krytyków, nie ma żadnego sensu. Obie strony wprost marzą o tym, by się na tych stosach sfotografować”.
@PR
Oczywiście dziś progresywna „humanistyka” w PL liczy GEJÓW na główce od szpilki… 😉
@ Gospodarz
Znacznie ciekawsza niż NIEWERYFIKOWALNE już dziś hipotezy o orientacji, jest hipoteza (np. „Wojna wywiadów w okupowanej Warszawie”!), że Akcja pod Arsenałem była częścią „kombinacji operacyjnej” gestapo by uwolnić bez podejrzeń swoich agentów, którzy z Rudym jechali. A Rudego odpowiednio „spreparowano” na przynętę, ale tak, by długo nie pożył 🙁 W gestapo byli jednak zawodowcy …
Sugestie dotyczące domniemanego homoseksualizmu Tadeusza „Zośki” Zawadzkiego i Jana „Rudego” Bytnara, bohaterów Kamieni na szaniec, mają charakter wyłącznie interpretacyjny i spekulatywny. Nie zostały one poparte żadnymi źródłami historycznymi, które mogłyby stanowić podstawę wiarygodnej hipotezy badawczej. Jak wskazują badacze literatury i kultury, próby doszukiwania się współczesnych kategorii tożsamości seksualnej w relacjach z pierwszej połowy XX wieku niosą ryzyko anachronizmu — czyli błędu metodologicznego polegającego na nakładaniu dzisiejszych pojęć na realia historyczne, które rządziły się zupełnie innymi normami obyczajowymi i kulturowymi.
Współczesna wrażliwość społeczna, nastawiona na poszukiwanie reprezentacji różnych mniejszości — etnicznych, seksualnych czy kulturowych — bywa niekiedy przenoszona na grunt historii w sposób nadmiernie upraszczający. W efekcie rodzą się tezy, które więcej mówią o aktualnych potrzebach dyskursu publicznego niż o faktach z przeszłości. To zjawisko obserwowano także przy okazji medialnych debat wokół rzekomo „afrykańskich” korzeni królowej Charlotty, żony Jerzego III, czy sposobu przedstawienia Kleopatry w adaptacjach filmowych i serialowych. W obu przypadkach punktem wyjścia była potrzeba współczesnej reprezentacji – nie zaś twarde dane historyczne.
Dyskusja nad tego typu interpretacjami jest oczywiście uzasadniona i potrzebna, ale wymaga zachowania naukowych standardów: opierania się na źródłach, krytycznej analizy i świadomości kontekstu epoki. Szukanie na siłę potwierdzenia współczesnych narracji w materiałach historycznych może prowadzić do wojen kulturowych, zamiast do pogłębionego zrozumienia przeszłości.
Warto zarazem podkreślić, że w historii nie brakuje postaci, których nieheteronormatywność jest dobrze udokumentowana – takich jak Tadeusz Boy-Żeleński, Jarosław Iwaszkiewicz czy Władysław Szczepański, a na gruncie międzynarodowym także Oscar Wilde, Virginia Woolf czy Alan Turing. W ich przypadkach istnieją jednoznaczne źródła — listy, pamiętniki, świadectwa epoki — które pozwalają prowadzić rzetelną dyskusję historyczną bez domysłów i bez nadinterpretacji.
A jakie to ma znaczenie? Byli czy nie byli.
Odegrali ważną rolę w naszej historii i tyle.
@chassepot
Toż choćby lekturowy Andrzejewski, Gombrowicz, Lechon, Waldorff, Raczek ze sp. partnerem, Szczygieł… 😉
@chassepot
A taki Proust czy Henryk Walezy….