Dyrektorzy chcą wiedzieć, czy edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa
ZNP apeluje do Barbary Nowackiej o podjęcie decyzji w sprawie edukacji zdrowotnej. Będzie obowiązkowa czy nie będzie? Od decyzji ministry zależy organizacja zatrudnienia w nowym roku szkolnym.
Plany organizacyjne układa się w szkołach z dużym wyprzedzeniem. Dyrektorzy pół roku wcześniej chcą wiedzieć, jakich nauczycieli będą zatrudniać od 1 września, a kogo muszą zwolnić. Planowanie na ostatnią chwilę nie wchodzi w grę.
Wstępną organizację robi się w lutym, w marcu plany powinny nabrać konkretnych kształtów. Im szybciej rozpozna się skalę wakatów albo przerostu zatrudnienia, tym prędzej można zacząć szukać nowych pracowników lub przygotowywać się do wypowiedzenia umów.
Nie byłoby problemu, gdyby chodziło o organizację zatrudnienia w jednej szkole. Jednak decyzja Nowackiej zmieni sytuację we wszystkich szkołach w Polsce. Jeżeli edukacja zdrowotna stanie się przedmiotem obowiązkowym, wakaty pojawią się wszędzie. Ministra obiecała, że do końca marca wszystko będzie jasne. Tak długa zwłoka świadczy, że to nie ona decyduje. Raczej jedynie przekaże decyzję wyższej instancji (więcej o apelu ZNP tutaj).
Komentarze
Fajny ten apel ZNP – wiemy, że większość się wypisała, wiemy, że nawet ci niewypisani nie chcą chodzić, w szkołach średnich już prawie nikt – zróbcie obowiązek!
ZNP i te wszystkie SOSy postanowiły tak jawnie wystąpić przeciwko rodzicom.
Niedługo w MENie będzie PiS, w MF Konfederacja.
Wtedy ci, którzy wystąpili przeciwko rodzicom przyjdą do nich prosić o wsparcie. I się zdziwią co to się porobiło.
@Gospodarz
A jak z PRZYGOTOWANIEM EZ – nauczyciele, podręczniki dla UCZNIÓW??? I jak będzie ta „obowiązkowość” egzekwowana – brakiem promocji ??? Bo na razie to słowo robi w ustach ministr niejakiej Nowackiej i Staszka jako ZAKLĘCIE … 😉
BTW w wielu liceach, gdzie EZ prowadzą biolodzy, to zakamuflowane przygotowanie do matur z biologii na lekcjach EZ – stąd nieco wyższa frekwencja … 😉
@Róża
No przecież EZ to była jedna z tych AKCJI ministry Bar(a)bary niejakiej Nowackiej, które przegrały Kamali Trzaskowskiemu wygrane(!) wybory! 😉 Niektórzy się nie uczą … 😉
BTW DZIŚ (26 marca!) ROCZNICA podpisania podstaw programowych EZ, a za 2 tygodnie – niesławnej dla Kamali Trzaskowskiego (i jego „sztabu” z niedoszłą kandydatką na szefową kancelarii prezydenta RP na czele niejaką Nowacką!) debaty w Końskich … 😉
@belferxxx
Jaki wpływ na wybory miała EZ?
Na których wyborców?
Przedmiot rażąco wręcz niechciany przez głównych zainteresowanych czyli uczniów i rodziców.
@Róża
Bardzo ładnie pozwalała MOBILIZOWAĆ wyborców prawej(!) strony pod hasłem „chcą skrzywdzić nasze dzieci” – oni by oczywiście na Kamalę Trzaskowskiego nie zagłosowali, ale mogli też zostać, z lenistwa, w domu. Nie zostali … 😉 Za to sporo wyborców ze środowiska oświatowego, w wyniku innych działań czy ich braku niejakiej Nowackiej, woleli zostać w domu niż zagłosować na JEJ faworyta… 🙁
@belferxxx
Czyli ZNP i SOSy wpuszczają Nowacką na minę.
Wyborcy prawej strony tego nie chcą i po wycięciu seksu z obowiązkowości nadal nie będą chcieli.
A wyborcy Koalicji masowo wypisali własne dzieci, co widać w wielkomiejskich liceach.
Przez ten rok ten arcywspaniały przedmiot miał uspokoić wahających się, zachęcić wypisanych, a tymczasem okazało się, że zapisani przestają chodzić.
Słuchanie rad ZNP i SOSów odbiera głosy?
@belferxx
Pan zawsze wyolbrzymia wpływ działki edukacja na wybory. Bo spędził w niej Pan całe życie.
Dla wyborców prawicy liczą się w tej działeczce wyłącznie kwestie tożsamościowe, wycięcie religii, lektur, nie daj Boże historii.
A wyborcy nieprawicy mieli jakieś nadzieje na szkołę mniej paździerzowatą, ale zrozumieli, że jej nigdy nie będzie. Tak jak sami zajmowali się edukacją swoich dzieci, wożąc po korkach i przeróżnych zajęciach, tak dobiją do końca cyklu edukacji dzieci i o szkole będą mogli zapomnieć. Jeżeli sądzi Pan, że Nowacka przegra jakieś wybory, nie wejdzie do Sejmu – wejdzie, to szkoła przegrała. W wyborach cena benzyny czy coś w tym stylu będzie miało znaczenie, a nie paździerzowate szkoły drukujące codziennie test dziecku z SP, bo pani nie potrafi zrobić doświadczenia.
@belferxxx
Ponieważ nie ma Pan dostępu do Wyborczej, to wrzucę Panu fragmenty dzisiejszego artykułu.
Bielsko-Biała wyda w tym roku 950 mln na prowadzenie szkół. 270 (!) mln z tej kwoty to dotacje dla szkół niepublicznych.
W 2019 w Bielsku- Białej zameldowano 1330 nowo urodzonych dzieci, w 2024 – 765. Prognozy nie są optymistyczne. Placówki będą musiały walczyć o przedszkolaków i uczniów.
Radny Matyja złożył interpelację – potrzebujemy programu, który zachęcałby dzieci do zapisywania do publicznych placówek. Władze miasta odpowiedziały, że placówki organizują różne wydarzenia np. drzwi otwarte, ale rodzic, który chce zapisać dziecko do publicznego przedszkola czy szkoły i tak to zrobi.
Na sesji 26 marca bielscy radni zdecydowali o zlikwidowaniu oddziałów przedszkolnych w kilkunastu szkołach publicznych. To już kolejna taka reorganizacja, planowane są kolejne. To samo dotyczy szkół. Planowana jest likwidacja szkoły.
Potem jest wypowiedź historyka oświaty z tamtejszego uniwersytetu, wspomina, że w okresie międzywojennym były u nich świetne szkoły prywatne np. prowadzona przez siostry Notre Dame.
Ale warunkiem uzyskania subwencji była dostępność szkoły dla wszystkich.
No a co robią teraz nauczyciele szkół publicznych?
Nabijają zasięgi influencerów ze szkół niepublicznych. Którzy fałszywie występują w obronie nauczycieli. Fałszywie przekonują dlaczego projekty, doświadczenia i inne atrakcje mogą być tylko w szkołach niepublicznych, publiczne nie udźwigną (nie udźwigną, mimo, że obiektywnie warunki lokalowe lepsze są w publicznych, bo samorządy władowały masę kasy w remonty, bo mają sale gimnastyczne, przestrzeń itp. Nie udźwigną, mimo, że w publicznych jest KN, a w niepublicznych KP i wielu już się przekonało, że na KN mają lepiej).
Fałszywa obrona tych nauczycieli, których część potem skończy swoją szkolną karierę w roli nauczycieli wspomagających, bo tylko tych etatów nie zabraknie jak pozamykają oddziały publicznych SP.
Fałszywa obrona po to, żeby się nie ocknęli i nie powiedzieli – coś jest nie tak z finansowaniem oświaty niepublicznej, oni nam zabiorą miejsca pracy, chcemy takiej regulacji jak w Anglii!
W Anglii nie ma wyciągania kasy z budżetu. Jest płacenie podatków od czesnego. W imię niepogłębiania rozwarstwienia społecznego przez państwo. A Wy lajkujecie dalej, myślicie, że od tych lajków coś się stanie Nowackiej. Ona nigdy nie wyląduje jako wspomagająca. Tak jak i Zalewska nie wylądowała. Ta od drożdżówek też ma się nieźle.
@belferxxx
Jeszcze podam tytuł tego dzisiejszego art. Wyborczej;
„Dzieci uciekają z publicznych szkół i przedszkoli. Trend umacniają także setki milionów złotych z miejskiej kasy”.
Ładna dyskusja. Zaraz zejdziemy do poziomu, czy z pedofilem lepiej dogada się alfons, czy dupiarz.
Liczba osób, dla których kwestie edukacji miały jakiekolwiek znaczenie w ostatnich wyborach, jest śladowa. Natomiast dla wielu osób te sprawy mogły stanowić świetną dodatkową wymówkę. Przecież zamiast mówić, że głosujemy pod wpływem emocji lub rady fryzjerki, lepiej powiedzieć, że głosuje się na tego czy tamtego, dlatego że boimy się, że jak wybiorą tego, to w szkołach będą uczyć sodomici i gomoryci, a jak tamtego, to wszystkie przedmioty przejmą katechetki pod wodzą dyrektora, który koniecznie musi mieć na imię Antoni, i będą uczyć o płaskiej Ziemi i ludziach dosiadających dinozaury.
No właśnie. „Boję się, że…” to przecież czyste emocje.
@PR
Dokształć się – dziś wybory wielkie partie wygrywają wybory emocjonalną MOBILIZACJĄ swojego elektoratu i DEMOBILIZACJĄ elektoratu przeciwnika!!! To ELEMENTARZ 😉
@belferxxx
I co ma elektorat nieprawicowy zmobilizować/zdemobilizować w temacie edukacji?
@PR
W II turze wyborów prezydenckich głosowało 20 milionów wyborców. Gdyby ZALEDWIE 200 tys. zagłosowało na Kamalę Trzaskowskiego zamiast na PKN, to Kamala byłby prezydentem. A 200 tys, to zaledwie JEDEN PROCENT wyborców … 😉
Ucz się matematyki!!!
@Gospodarz
Zaczął się weekend a Bar(a)bara niejaka Nowacka dalej nie ogłosiła swojej decyzji!!! 🙁 Został jej poniedziałek/wtorek czyli dyrektorzy szkół dostaną od niej „prezent” na Wielkanoc żeby mieli co robić w ferie …. 😉 No może kolejnym prezentem będzie jej ministerialna głowa … 😉
@PR
https://strefaedukacji.pl/nauczyciele-musza-zwrocic-ogromne-kwoty-nawet-20-tysiecy-zlotych/ar/c5p2-28857213
Tak PR. Wg związkowców nauczyciele przy 6 godz. ponadwymiarowych wchodzą w II próg.
Czyli 24 godz., okolice pensum na zachodzie albo w szkołach prywatnych. Ale są zaskoczeni jak wynika z art. Alarmują związki.
Alarmują, że pracując więcej zarabiają mniej, gdyby pracowali mniej to zarabialiby więcej (!!!).
Przy takim stanie umysłu wszystko jest możliwe.
Belferxxx może mieć rację, niech zostaną w domu, niech się zdemobilizują. Albo zmobilizują i zagłosują na rząd Czarnka. I Konfederację w MF. Mój mąż to nawet chce tej Konfederacji w MF, więc my popieramy demobilizację wyborczą nauczycieli.
Czy w „Kamala Trzaskowski” chodzi o mizoginizm mówiącego, jego rasizm, czy obie te cnoty główne?
@PR
Kamala Trzaskowski miał w USA poprzedniczkę w skrajnej NIEUDOLNOŚCI również(!) wyborczej – przypadkiem była (chyba!) kobietą i walczyła z Trumpem o prezydenturę USA – nazywała się KAMALA Harris… 😉 BTW no chyba akurat progresywnemu Bonżurowi nie przeszkadza zestawianie z kobietą(?) … 😉
BTW2 Tobie Kamala Harris DAŁA Trumpa – tyż piknie … 😉
@Róża
Nie przekręcaj i nie manipuluj! Nauczyciele mówią po prostu, że te PLANOWE nadgodziny są wyceniane niż etatowe – pracując na 1,5 etatu zarabiają MNIEJ niż 1,5 pensji „etatowej”. Chyba, że pracują w 2 i więcej szkołach… 😉 A w jednej szkole nie pracują tyle z chęci dodatkowego zarobku, tylko w wyniku NACISKÓW dyrekcji bo tej szkole nauczycieli danego przedmiotu BRAK. We wszystkich (pewnie prawie) profesjach za NADGODZINY płacą więcej niż za godziny etatowe! Więc nauczyciele MUSZĄ brać dodatkowe i to niskopłatne godziny w wielkich ilościach, a potem wkracza skarbówka i te godziny czyni JESZCZE NIŻEJ płatnymi 😉 BTW nie strasz Konfą w NUDNEJ już po 20 latach konwencji KO&Tuska „Może rządzimy FATALNIE i mamy równie NIEKOMPETENTNE kadry, którymi obsadzamy WSZYSTKO, ale cicho bo przyjdzie Zdzicho i Was zje!” … 😉
@Róża
Na tzw. Zachodzie w szkołach średnich jest na poziomie 18 godzin lekcyjnych (45 min!). U mnie w publicznej szkole w USA było 20 jednostek lekcyjnych po 40 minut.. 😉 I nie robią tam nauczyciele za sekretariat, którego w PL de facto nie ma, a tam JEST … 😉
@Róża
Oczywiście „planowe godziny ponadwymiarowe są wyceniane NIŻEJ niż etatowe” 🙁
@belferxxx
1. „Natomiast WEJŚCIE W DRUGI PRÓG podatkowy jest o tyle krzywdzące, że więcej pracując ZARABIAJĄ TYLE SAMO ALBO NAWET MNIEJ niż pracując na jednym etacie.” – cytat z mądrości ZNP z zalinkowanego artykułu. Nawet nauczyciele się z niego śmieją na jednej ze stron fejsbukowych.
2. A jakie pensum jest w SP na Zachodzie? A u pana kolegi dyrektora influencera to bliżej 18 czy 24? Xd
3. Nie straszę Konfą. Konfederacja obiecuje nauczycielom to czego pragną – autonomię. I wprowadzenie konkurencji. Pan tak lajkuje „influencerów internetowych z prywatnej szkoły reprezentujących wszystkich nauczycieli”(będę używała tego cytatu z Pana, jest warty zaserduszkowania), że i Panu powinno to odpowiadać.
Ja się Konfederacji w MF nie boję. Ja tam nie chcę jakichś Razemków, nigdzie ich nie chcę, niech piją sojowe latte.
Ostatnio np. w Wyborczej coś tam grzali o podatku katastralnym, czym rozgrzewali do czerwoności komentujących. Zacytuję końcówkę jednego komentarza:
„Wprowadźcie ten podatek, a idę od razu głosować na Konfederację. I w d…e mam ich stosunek do Ukraińców, szczepionek i inne bzdury.”
Ten komentarz w pełni oddaje mój stosunek do Konfederacji.
@belferxxx
Co do tego pensum – z chata na pytanie o pensum na Zachodzie:
Szkoła podstawowa średnio 22-25:
Francja – 24
Niemcy – 25-28
Holandia – 22-25
Finlandia – 18-24
Hiszpania – 23-25
Szkoła średnia średnio 16-22:
Francja – 15-18
Niemcy – 20-24
Holandia – 18-22
Finlandia – 16-22
Hiszpania – 18-23
We Francji 15 godz. ma nauczyciel tzw. Agrege.
Jest to nauczyciel, który musi zdać egzamin państwowy agregation. Poziom powyżej studiów magisterskich, etap pisemny to kilka długich egzaminów po 5-7 godz. każdy, przygotowanie to 1-2 lata intensywnej nauki, specjalne kursy przygotowawcze, bardzo niski odsetek zdawalności 10-20 proc. z uwagi na poziom akademicki wyższy niż standardowe studia. Ok. 11 proc. nauczycieli liceów ma ten status.
Dobry system, nauczyciel SP 24 godz. pensum, szkoły średniej 18 godz., 11 proc. najlepszych 15 godz.
Miałby duże poparcie społeczne, ludzie chcą, żeby lepiej wynagradzać i stwarzać lepsze warunki najlepszym nauczycielom. I chcą, żeby nauczyciele polscy mieli takie pensum jak na Zachodzie.
@belferxxx
Tych art. o „nauczycielach zaskoczonych skalą dopłat, muszą zwracać 20 tys.” jest właśnie pełno na wszystkich portalach. Z pomysłem związkowców, że powinni mieć inny próg…
Te opowieści, że MUSZĄ brać godziny to sobie darujmy. Sami nauczyciele od dawna pisali, że chcą, żeby „godnie żyć”- bo ci Polacy, którzy nie są w drugim progu żyją zapewne niegodnie. Wielu chce. Ci co nie chcą nie są niewolnikami. Naprawdę przestańcie przedstawiać się jak sieroty zmuszane do pracy, zaskoczone skalą podatkową, domagające się innego progu itp. Z opowieścią, że 6 godz. ponad pensum to dramat. Tj. godzina zegarowa dziennie mniej więcej dołożona do ilu zegarowych?
Godzina zegarowa, dni szkolnych coś ok. 185 w roku.
Te 185 dodatkowych godzin jest pokryte z nawiązką w różnicy między dniami wolnymi nauczycieli i innych pracowników w ciągu roku.
Nauczyciel wchodzący w drugi próg nie pracuje rocznie więcej godzin niż reszta pracowników (Pan lubi wielkie literki, załóżmy, że je tu dałam, w calutkim zdaniu). Przy czym tylko kilka procent ogółu pracowników wchodzi w drugi próg. Wśród dyplomowanych większość.
Te artykuły kogo mają przekonać? Kogo przekonują? Społeczeństwo? Brak instynktu samozachowawczego. A teksty – więcej pracują a mniej zarabiają, zaskoczeni skalą…- pokazują społeczeństwu, że w budżetówce można być niezbyt lotnym i być w II progu.
@Róża
Czegoś do tego nauczycielskiego miodu, szczególnie w wielkich miastach, gdzie jest WYBÓR możliwości zatrudnienia, złotówka mniej warta, a warunki pracy trudniejsze, chętnych BRAK … 😉
@Róża
1.To na drugą nóżkę – ile wynoszą ZAROBKI nauczycieli na etacie w tych krajach??? I jakie nauczyciel ma tam OBOWIĄZKI poza obsłużeniem (przygotowanie, sprawdzanie prac itd. tych lekcji? 😉
2. W PRL, podobnie jak w II RP i innych krajach, pensum w szkołach średnich i SP było różne. W SP odpowiadało po prostu liczbie godzin w klasie nauczania początkowego (I-IV, później I-III!). Ale był taki związek zawodowy (nie nauczycielski bynajmniej!) który, w trosce o równość, to w roku 1981 zmienił. Związek nazywał się „S” … 😉
Karolina Słowik: PiS, likwidując gimnazja, wcisnął w kanon lektur „Pana Tadeusza” w całości do podstawówek. Skorzystałaś na tej politycznej decyzji? Jak wspominasz tę lekturę?
Maja Sołtysik (prowadząca audycję „Zagadkowa niedziela” w Programie III Polskiego Radia, autorka bloga „CzyTa Maja”): Przyznam, że nie za dobrze, podobnie jak większość moich rówieśników. Zwyczajnie tego nie rozumieliśmy. Bo ani nie znaliśmy takiego słownictwa, ani nie mieliśmy wprowadzenia historycznego. Czytaliśmy „Pana Tadeusza” w całości w VII klasie, żeby nauczyć się do egzaminu. Ale żeby znać i zapamiętać szczegóły, najczęściej czytaliśmy opracowania. Albo oglądaliśmy filmiki na YouTubie, które objaśniały, co tam się naprawdę wydarzyło.
Do tej pory pamiętam kopiec mrówek z Telimeną i Tadeuszem. My naprawdę myśleliśmy, że zaatakowały ich mrówki, dopiero na lekcji okazało się, że chodziło o zbliżenie. I wiadomo: śmiech w klasie, sensacja. Nie wyłapaliśmy wielu bardziej istotnych fragmentów niż kopiec mrówek, bo nie mieliśmy do tego narzędzi.
Czytaniu lektur towarzyszyła stała myśl, że trzeba coś zdać, zaliczyć, napisać egzamin. Opracowania, omówienia i bryki były więc nieodłącznym elementem, który odebrał nie tylko własną interpretację, ale też zwykłą radość z czytania.
To po co po nie sięgać?
– Bo do lektury siadało się z myślą: „i tak tego nie zrozumiem”. Mówię też o osobach, które lubią czytać. I za to regularne zniechęcanie mogę winić system edukacji i ministerstwo. Tak zaprojektowali nam kilkanaście lat edukacji, by konsekwentnie odebrać nam całą radość z obcowania z książkami.
Którą lekturę oprócz „Pana Tadeusza” źle wspominasz?
– Z „Zemstą” był kłopot, ale sprawę miałam ułatwioną, bo wcześniej brałam udział w przedstawieniu na podstawie tej lektury i pamiętałam, co się działo. Pamiętałam postaci, zwroty, całe sceny, jak np. scenę z krokodylem.
Ciężko było z „Quo vadis” Henryka Sienkiewicza. Czytałam to z wielkim trudem. I w ogóle nie rozumiałam, dlaczego to czytamy. Czy to rzeczywiście budowało naszą tożsamość, skoro po przeczytaniu tej książki tak bardzo jej nie cierpimy? Dostrzegam wartość narodowo-historyczną, jak z „Panem Tadeuszem”, ale myślę, że fragmenty w zupełności by wystarczyły.
https://wyborcza.pl/7,75398,32674691,czy-pan-tadeusz-powinien-byc-lektura-wiekszosc-uczniow-tego.html
Akurat Quo Vadis kojarzy mi się wyłącznie z „wartościami katolickimi”. Czyli z nachalną propagandą.
@ Róża
W roku 2015, jeszcze za Kluzik-Drożdżówki, która też przedstawiała nauczycieli jako nierobów, a braki kadrowe w oświacie były mniejsze, IBE (to samo, choć pod innym kierownictwem) badało realny czas pracy nauczycieli. Wyszło im 47 godzin tygodniowo. Przy czym wtedy papierów etc. było zdecydowanie mniej. Bo pensum bardziej określa ilość klas , które uczy nauczyciel. Każda godzina lekcyjna wymaga masy czasu na jej „obsługę ” przed i po. Aktor nie pracuje tylko w czasie, kiedy gra, a przeciwnie – to tylko wierzchołek góry lodowej… 😉
@PR
PR to ja Panu tak życiowo napiszę. Bystre dzieci wiedzą, że do E8 wystarczy przeczytać i „przerobić” „Małego Księcia”. Miła, krótka lektura. Proszę sprawdzić tematy E8 – do każdego E8 od lat da się dopasować.
@belferxxx
1. Co do wynagrodzeń – Raport OECD z 2025 – polscy nauczyciele zarabiają 15 proc.mniej niż inni pracownicy z wykształceniem wyższym. Średnia OECD to 17 proc. mniej (te dane przytaczał nawet linkowany przez Pana prof. Śliwerski). To jest jedyny obiektywny miernik. Nie jest logiczne porównanie wynagrodzenia polskiego nauczyciela do niemieckiego, bo polskie średnie wynagrodzenie nie jest na poziomie niemieckiej średniej. Z tych średnich biorą się pieniądze w budżecie. Inne w polskim, inne niemieckim. I z tego budżetu pochodzą wynagrodzenia nauczycieli. Jeżeli Polski nauczyciel ma zarabiać tyle co niemiecki, to musieliby się składać na to niemieccy podatnicy. Nasi podatnicy zarabiają za mało, żeby składać się na wynagrodzenia na poziomie budżetówki niemieckiej.
2. No fajne było to badanie IBE czasu pracy. Np. 10 proc. nauczycieli podało, że nie poświęca czasu na przygotowanie uczniów do konkursów i olimpiad. Żyjemy w edukacyjnym raju, bo to oznacza, że 90 proc. przygotowuje, xd.
3. KN była w zamian za niemieszanie się w politykę, ucinanie mieszania się uczniów, ta S to nawet chciała, żeby zapisać nauczycielom jakąś wolność słowa, ale to ZNP się burzyło na S, bo chcieli tego pensum, a nie jakichś tam wolności. O zachowaniu ZNP w stanie wojennym można poczytać. Czerwoniutkie.
4. Zaczyna Pan używać argumentów na poziomie tych różnych Protestów i innych grup dla inteligentnych inaczej (przykład z tym aktorem). To są ogłupiające strony, ośmieszające nauczycieli, byle tylko mieć zasięgi, pełne idiotycznych postów, żeby nakręcić ruch, ale ruch ze strony tej najgorszej części środowiska, kompromitującej pozostałych. Ktoś sobie buduje „wpływy” kosztem kompromitowania szkoły i nauczycieli. I widać, że zarażacie się ich stylem. Tak jak dzieci zarażają się stylem TikToków.
@belferxxx
A jak pisze Pan ich stylem, to traci swój, z tymi emotkami, wielkimi literkami, dosadny po bandzie.
Fragment przytoczony przeze mnie ilustruje moje dojmujące doświadczenie z lekcji języka polskiego: jestem za głupi na te lektury, nie mam pojęcia, o co w nich chodzi, mając jednocześnie głębokie wewnętrzne przeświadczenie, że mówią o czymś ważnym, ale dla mnie niedostępnym.
Mogłoby się wydawać, że uczniowie w klasie VII szkoły podstawowej są w stanie rozpoznać ledwo zawoalowaną scenę „zbliżenia”, a jednak nie są. Więc co oni z tych „dorosłych” lektur wynoszą – Bóg jeden i szkolne polonistki drugie tylko wiedzą.
Wiec pytanie wraca bumerangiem, jak, czego i po co uczyć. Skoro świat w swojej złożoności odjechał niczym pendolino, i jeszcze przyspiesza. A przecież ilość wiedzy i umiejętności, jakie można przekazać w 12 latach nauki jest taka sama, jak w czasach szkoły pruskiej. Więc oczywiście budowa pantofelka i złoża surowców mineralnych w Chile to tematy superważne, ale czyż szkoła nie powinna też zmieścić lekcji o dezinformacji czy o tym, czym (nie)jest Sztuczny i jak się nim posługiwać „poprawnie”?
Dramat.
Uczniowie tracą na maturach trzy miesiące nauki
https://lodz.wyborcza.pl/lodz/7,35136,32690314,wyprowadzic-mature-ze-szkol-to-kot-schrodingera-i-martwica.html
Włodkowska pokazuje na swoim przykładzie – zasiada jako członek komisji na matematyce, angielskim, kilku przedmiotach dodatkowych. Następnie, od 9 do 15 jest egzaminatorem na ustnych z języka polskiego. Lekcje polskiego więc przepadają. To okres między 4 a 21 maja.
– Ale to nie jest tylko miesiąc wyłączenia z zajęć – uświadamia. – Bo są jeszcze matury próbne, organizowane z rozmachem. Wtedy też wyłączone są sale i wyłączeni są nauczyciele. W skali cyklu nauczania to trzy miesiące, które mogłyby być poświęcone na naukę.
Przykład z życia – na maturę ustną z polskiego przychodzi uczennica z mutyzmem wybiórczym, czyli ogromnymi trudnościami w komunikowaniu. Ma przygotowane notatki, ale nie wypowiedziała ani słowa. To jest udręka. Zmagamy się z rzeczami, które nie mieszczą się w głowie. Nie ma takiej świadomości.
Wyszło mi, że najprostszą i najbardziej pożądaną reformą matur byłaby rezygnacja z egzaminu ustnego z j. polskiego na poziomie podstawowym.
@PR
Oczywista oczywistość, zamiast go zlikwidować, bo i tak w rekrutacji na studia został uznany za trefny, to się wymyśla jak, gdzie, kiedy go zdawać.
Ale PR proszę się nie nabierać na to biadolenie z tymi maturami. Zawsze były w szkołach, wszędzie są w szkołach. Uczniowie młodszych klas nie narzekają. 4 dni są wolne z powodu matur podstawowych plus jedno rozszerzenie, w niektórych szkołach tylko 3 dni. Poza tym pojedyncze lekcje przepadają. Żadne 3 miesiące.
PR proszę pokombinować o co naprawdę może chodzić w tym artykule. Nie chcą likwidacji tych ustnych. Chcą, żeby były poza szkołą. Po co? Wpadnie Pan na to? Ta pani, która tak egzaminuje ustnie i tak by dalej egzaminowała, tylko, że nie w szkole. Lekcje, nad którymi tak rozpacza, że przepadają i tak by przepadały.
A więc jeśli uczniowie wcale się nie skarżą, lekcje przepadłyby im i tak, i tak, to o co może chodzić?
@PR
PR ten artykuł o maturach to jest taki do pośmiania się dla uczniów, gdyby czytali Wyborczą.
Uczniowie mają przeładowane plany lekcji na maxa.
Cieszą się z każdej lekcji, która przepada. Bo jest ich po prostu trochę mniej. Mogą godzinę dłużej pospać albo godzinę wcześniej wrócić. Przecież oni mają po 15 różnych przedmiotów w tygodniu. Rodzice widzą to przeładowanie i pozwalają dzieciom na opuszczanie lekcji. Frekwencja w szkołach nie jest imponująca.
To nie są wagary czyli ucieczka za plecami rodziców. To wszystko są nieobecności usprawiedliwione, za zgodą rodziców (część nauczycieli nawet chce, żeby MEN wprowadził jakieś kary, zaostrzył przepisy o frekwencji).
Nie ma za to rodziców, którzy chcieliby, żeby ich dziecko zdawało maturę czort wie gdzie. Chcą normalnych matur w szkole.
PR powtórzę – nie ma ucznia rozpaczającego, że jakieś lekcje są odwołane. Ani wśród dobrych uczniów, ani wśród słabych, ani w dobrych szkołach, ani w słabych. To po prostu chwila oddechu. Przez 4 lata lekcji im nie zabraknie. A rodzice pozwalają na opuszczanie lekcji.
O pieniądze…