Jak pracować z uczniem zdolnym? Zasada jest prosta
Do mojego liceum przychodzi coraz zdolniejsza młodzież. Dyrekcja zapisała więc całą radę pedagogiczną na szkolenie, jak należy pracować z uczniem zdolnym. Obecność obowiązkowa, nikt się nie wywinie.
Gdy zbliża się termin jakiegoś szkolenia, nieomal każdy nauczyciel znajduje bardzo ważny powód, aby się spóźnić, wyjść wcześniej, a najlepiej nie przyjść wcale. Teraz też sporo osób próbowało się wykręcić, dyrekcja jednak była nieubłagana. Mnie również nie udało się przekonać szefa, aby mi to szkolenie darował.
Szkolenie przebiegało w przyjaznej i radosnej atmosferze do momentu, kiedy prowadzący powiedział, że „zdolny uczeń potrzebuje zdolnego nauczyciela”. Nie owijajmy niczego w bawełnę. Jeżeli nauczyciel nie jest zdolny, żadne sztuczki nie pomogą. Mocne. Chyba nawet za mocne.
Komentarze
„Każde nauczanie jest nieskuteczne, za wyjątkiem przypadków gdy jest zbędne”
R. Feynman
Feynman to powiedział o nauczaniu fizyki: „Teaching physics is seldom successful except in cases when it is unnecessary”. Sparafrazował starsze powiedzenie Edwarda Gibbona: „The power of instruction is seldom of much efficacy, except in those happy dispositions where it is almost superfluous.”
@Stary Profesor
Jedne z najlepszych cytatów! Jednocześnie bardzo prawdziwy i w oczywisty sposób fałszywy.
Prawdziwy, bo weźmy na tapet poetkę Szymborską, pisarkę Tokarczuk czy poeto-pisarza Miłosza. Czy ktoś ich uczył bycia poetą, pisarką, poeto-pisarzem? Czy to w ogóle możliwe? Czyż taki wyuczony poeta, pisarz, poeto-pisarz, nie będzie tylko cymbałem brzmiącym? Albo matematyk Euler czy fizyk Einstein. To samo! Tam, gdzie w grę wchodzi kreatywność, tam potrzebna jest iskra boża. Nauczyciel jej nie rozpali, bogi9em przecie nie jest. Acz z pewnością widzi, że są uczniowie, którzy wypracowania piszą z polotem i tacy, którym żadna nauka pisania nie pomoże.
Ale teza Ryśka F. jest też w oczywisty sposób fałszywa – wystarczy sobie wyobrazić nasze społeczeństwo pozbawione szkół, tak od 30 lat, zamiast w komputery, biegające boso za krową na pastwisku. No jednak szkoła, polska szkoła, polska publiczna szkoła, to jeden z największych atutów popeerelowskiej Polski i fundament naszego sukcesu cywilizacyjno-ekonomicznego.
miałam takie szkolenia, mały problem w tym że często prowadzą je ludzie którzy nie przepracowali jednej godziny przy tablicy w szkole tzw znakomici teoretycy, więc może tu leży problem nieobecności na tych przymusowych zajęciach? Oczywiście nikt za to nie zapłaci, nauczycielom rzecz jasna nie teoretykom
Pękło półtora miliona i nikogo to nie interesuje.
Taki piękny komentarz znalazłem i Sztucznym przetłumaczyłem::
Edward Gibbon napisał w 1776 roku: „Nauczanie rzadko bywa skuteczne, chyba że trafia na podatny grunt – tam, gdzie jest niemal zbędne”. Innymi słowy, nauczanie przynosi najlepsze efekty w przypadku uczniów, którzy i tak by się nauczyli.
To nie pesymizm. To wskazówka. Przestań na siłę wtłaczać wiedzę do opornych umysłów. Najpierw zadbaj o odpowiednie nastawienie. Spraw, by nauka stała się czymś pożądanym. Gdy dziecko naprawdę zechce się uczyć, formalna edukacja stanie się niemal niepotrzebna. Problemem nigdy nie było samo nauczanie, lecz brak chęci.
Prawda, że to trafia w sedno problemu?
To dlatego nie jestem fanem zadań domowych: uczeń zmotywowany będzie się „uczył” i bez nich, a niemotywowany wypuści drugim uchem, jeśli w ogóle coś wpuści uchem pierwszym. A dlaczego „uczył” wziąłem w cudzysłów? Bo pomyślałem sobie o młodych informatykach. Lub polonistkach. Taki będzie *chętnie” uczył się nie obsługi pakietu Office 365, tylko pisał programy. Lub czytała ponadprogramowe lektury. Bez przymusu. Z pasji. Lepsza przecież pasja od Pasji.
Jak pracować z uczniem zdolnym? Dostrzec iskrę. Dmuchać i chuchać na nią, żeby rozgorzała. Nie bać się pchać ucznia tam, gdzie nauczycielski wzrok JUŻ nie sięga. Przed młodym otwarte jeszcze niemal wszystkie możliwości, wszystkie drzwi, których sami nie otworzyliśmy, może nawet nie próbowaliśmy. Młody nieopierzony, nie wie, które drzwi prowadzą ku rozwojowi, które – na manowce. Mnie kiedyś nauczycielka dosłownie przez takie drzwi wypchnęła. Gdyby nie ona, dziś, zamiast tu pisać, krowy bym pasł boso na łące, z krasnym na głowie wiankiem i z nad głową motylkiem.
@PR, Stary Profesor
Bzdury, które obala zwykła statystyka choćby olimpiad z grupy STEM!!! Dwa podobne miasta – np. Wrocław i Poznań albo Białystok i Olsztyn – w pierwszym z każdej pary są znaczące coroczne sukcesy a w drugim BRAK. Genetyka ??? 😉