Przymusowy pobór do wojska. Czy to może się udać?

Jak zapewnił Cezary Tomczyk, MON monitoruje sytuację i w razie potrzeby jest gotowe na zmiany, jednak na razie nie planuje przywrócenia obowiązku zasadniczej służby wojskowej. 

Wiceminister obrony narodowej zapewnił, że resort stawia na ochotników, a nie na przymusowych poborowych. O konieczności powrotu do przymusowego poboru mówił Sławomir Cenckiewicz, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Sprawa jest zatem dynamiczna, dzisiaj jeszcze nie biorą w kamasze, a jutro już mogą brać.

Pobór rekrutów nie uda się w gronie 18-19-latków, czyli absolwentów szkół ponadpodstawowych, gdyż nastolatki masowo korzystają z pomocy terapeutów: psychologów i psychiatrów. Leczą się nie tylko dziewczyny, chłopcy też. Dostaliby więc zaświadczenia, że do wojska się nie nadają, nie można im dawać broni do ręki ani uczyć tego wszystkiego, czego uczy się przyszłych żołnierzy. Komisja poborowa miałaby związane ręce.

Jeżeli w ogóle myśleć o przymusowym poborze, to na pewno nie nastolatków. Minimalny wiek, kiedy młody człowiek mógłby się nadawać do odbycia zasadniczej służby wojskowej, to dopiero po studiach, choćby po licencjacie. Ale też pod warunkiem, że terapeuta nie będzie miał zastrzeżeń.

Więcej o przymusowym poborze tutaj.

Reklama