Lekcje można będzie prowadzić w klasach łączonych
Rząd ma sporo pomysłów, które mają zapobiec likwidacji małych szkół. Jednym z nich jest możliwość prowadzenia zajęć w klasach łączonych. Na razie byłoby to dopuszczalne wyłącznie w edukacji wczesnoszkolnej.
Gdy w klasach I-III uczniów jest mało, wtedy te zespoły miałyby wszystkie zajęcia razem. Prowadziłby je jeden nauczyciel. Jedna osoba byłaby też wychowawcą wszystkich klas. Rząd proponuje, aby łączenie zespołów dotyczyło jedynie sytuacji, gdy we wszystkich klasach maksymalnie jest zaledwie 12 uczniów. Samorządy zapewne będą chciały powiększyć tę liczbę. Jeżeli klasy I-III liczą tylko 20 osób, dlaczego nie uczyć ich razem?
W mojej rodzinie zachowała się opowieść o pradziadku, który chodził przed II wojną światową do polskiej szkoły we Francji. Klasy były tam łączone, choć uczniów było sporo. Chodziło jednak o zmniejszenie kosztów. Pierwszoklasiści byli zadowoleni, jednak w drugiej klasie orientowali się, że realizują ten sam program. Do trzeciej klasy dzieci już nie chciały chodzić, gdyż znowu było to samo.
Łączenie klas spowoduje, że dzieci będą trzy razy uczyły się tego samego. No chyba że nauczyciel będzie zatykał uszy starszym uczniom, gdy będzie mówił do pierwszaków. Obawiam się, że nauka w takim systemie będzie pozorowana. Więcej o pomysłach MEN tutaj.