Zawdzięczam to swojej polonistce
Usłyszałem dzisiaj w radiowej Trójce, jak Bożena Dykiel odpowiada na pytanie, dlaczego została aktorką. Wyjaśnia, że zawdzięcza to swojej polonistce, pani Wiśniewskiej. Nauczycielka zorganizowała w szkole zajęcia teatralne, zachęciła do udziału w nich dziewczynkę, która mówiła wyraźnie i głośno. No i tak to się zaczęło.
Uczucie wdzięczności to rzadko spotykana cecha. Ludzie zwykle wykazują się chęcią kupienia sobie czyjejś przychylności, czyli są serdeczni, mili przed i w trakcie wykonywania danej czynności na ich rzecz, natomiast po ustaniu tej czynności zapominają.
Chętniej wkupujemy się w czyjeś łaski, niż pamiętamy o wyrządzonych nam uprzejmościach. Dlatego stary Corleone tłumaczy synowi, że ludzie kochają cię za to, co dla nich możesz uczynić, a nie za to, co już uczyniłeś. To nie jest tylko mądrość mafijna, to bardzo ludzkie.
Pamiętać o polonistce ze szkoły podstawowej, pamiętać, będąc dojrzałym już człowiekiem, wybitnym, po tylu latach – to rzecz niezwykła. Niezwykła jest też chęć przypomnienia tych słów przez dziennikarzy Trójki. Andrzej Wajda, Jerzy Hoffman, Adam Hanuszkiewicz, Janusz Zaorski, Jerzy Gruza…, no i pani Wiśniewska (więcej o aktorce i jej nauczycielce tutaj).
Komentarze
Śpieszmy się kochać belfrów…