Bunt nauczycieli przedmiotów zawodowych. Czy MEN ich też zaprosi na spotkanie?

CKE zbiera cięgi nie tylko od polonistów. Również nauczyciele przedmiotów zawodowych mają dość niekompetencji tej instytucji. Jeden z nich napisał list otwarty i liczy na reakcję Barbary Nowackiej. Na pewno to nie jest koniec protestów. Sprawa jest na tyle poważna, że bez spotkania w siedzibie MEN się nie obejdzie.

Aleksander Rabij, autor listu, zdradza, że musi uczyć swojego przedmiotu dwutorowo. Raz informuje uczniów, jak jest naprawdę, a potem wyjaśnia, jak należy odpowiedzieć (wbrew nauce), aby zdać egzamin. CKE zatrzymała się w czasie, korzysta z nieaktualnych pytań, robi, co chce, gdyż czuje się bezkarna. Jeśli uczeń chce zdać, musi uczyć się „pod egzamin”. Mamy do czynienia z edukacyjnym rozdwojeniem jaźni.

Nauczanie „pod egzamin”, często wbrew współczesnej nauce, stosują nauczyciele wszystkich przedmiotów i rzadko protestują. System ten ma bowiem mnóstwo zalet. Na wiedzy egzaminacyjnej znają się tylko egzaminatorzy i tylko oni mogą skutecznie przygotowywać dzieci i młodzież do egzaminów. Taki specjalista od rozwiązywania testów egzaminacyjnych czuje się niczym noblista i tak jest przez uczniów traktowany. 

Dwutorowe nauczanie, jakie stosuje Aleksander Rabij, to luksus. Większość nauczycieli uczy tylko bzdur, które są wymagane na egzaminie, a prawdą nie zawraca sobie głowy. „Centralna Komisja Egzaminacyjna to wrzód na i tak chorym ciele polskiej edukacji”. W pełni zgadzam się z tą opinią. List otwarty tutaj.

Reklama