Skąd pochodzą nietoperze?

Ewolucja nietoperzy długo pozostawała zagadką. Nieliczne skamieniałości delikatnych, lekkich, latających zwierząt i umożliwiane przez lot łatwe rozprzestrzenianie się utrudniały wyciągnięcie decydujących wniosków.
Najstarsze skamieniałości nietoperzy (Chiroptera, z greki dosłownie „rękoskrzydłe”) pochodzą sprzed 52-56 mln lat, czyli z wczesnego eocenu. Znajdywano je w Azji, Europie, Australii i Ameryce Północnej. Bazując na skamieniałościach, pochodzenie nietoperzy lokowano w Ameryce Północnej. Badania biogeograficzne wskazywały jednak na Afrykę. Kolejne prace o jeszcze innej metodologii, opartej na badaniach dzisiejszych przedstawicieli rzędu, szukały jego początków w Azji.
Nowych wniosków dostarczyło badanie opublikowane w Nature przez 137 autorów z 64 państw w obrębie tak zwanego konsorcjum Bat1K. Badacze z całego świata zebrali nie tylko siły, ale również próbki DNA przedstawicieli wszystkich 21 obecnych rodzin nietoperzy, jak i skamieniałości kladów wymarłych, w tym czterdzieści cztery przedczwartorzędowe skamieniałości nietoperzy. W analizie uwzględnili w sumie 103 gatunki, choć w bazie danych zamieścili 65 z nich, analizując 699 cech.
Z jednej strony jest to bardzo dużo (macierz danych, czyli po prostu porządkująca je tabela, musiała liczyć 45 435 komórek). Z drugiej nietoperze to drugi najliczniejszy po gryzoniach rząd ssaków, obejmujący półtora tysiąca gatunków: duże owocożerne rudawkowate, niewielkie nietoperze zapylające kwiaty, krwiożercze wampiry, rozmaite mroczki, podkowce, upiory, liścionosy i setki gatunków znanych wyłącznie chiropterologom.
Długo by opisywać skomplikowaną metodologię takich badań. Wyniki były jednak zaskakujące.

Oto nietoperze pojawiły się nie w żadnym z trzech podejrzewanych kontynentów, ale w Europie. Ich wspólny przodek żył na południu Europy w późnym paleocenie. Stamtąd rozprzestrzeniły się na południe, do Afryki, z której kolejne niezależne fale migracji docierały na kontynenty Ameryki Północnej, Azji i Australii.
Kluczowe umiejętności lotu i echolokacji pojawiły się bardzo wcześnie w ich ewolucji, znacznie przed podziałem na główne grupy. Dwa największe podrzędy, zwane Yinpterochiroptera i Yangochiroptera bądź po polsku znacznie bardziej przyziemnie rudawkokształtnymi i mroczkokształtnymi, wyodrębniły się odpowiednio 57 milionów lat temu i nieco później w paleoceńsko-eoceńskim optimum termicznym, kiedy klimat był najcieplejszy. Nowe badanie potwierdziło zasadność ich wyróżniania. Posiadłszy jako jedyne ssaki umiejętność aktywnego lotu (lotokoty, niektóre wiewiórkowate czy lotopałanki jedynie szybują), szybko opanowały nowe terytoria, w tym także odległe oceaniczne wyspy, na których niekiedy należą do jedynych rodzimych ssaków.
Dziś wiele gatunków zamieszkuje tropikalne dżungle Afryki i Azji Południowo-Wschodniej. W Europie, zwłaszcza Północnej czy Środkowej, żyje ich znacznie mniej. Aż dziw, że właśnie w Europie znajduje się ich kolebka.
Marcin Nowak
Bibliografia
- Morales, A.E., Liang, Y., Thomas, W.R. et al. Reference genomes and fossils revise bat family phylogeny and biogeography. Nature (2026). https://doi.org/10.1038/s41586-026-11007-3
Komentarze
W Europie, zwłaszcza Północnej czy Środkowej, żyje ich znacznie mniej. Aż dziw, że właśnie w Europie znajduje się ich kolebka.
Widać klimat już im tak nie podchodzi, to i się wyprowadziły.
Człowiek pochodzi z Afryki, a białych tam jak na lekarstwo.
„Bialy” to nie gatunek. Na calym Swiecie mamy od ca. 50 000 lat (?) tylko jeden gatunek Homo sapiens.. Niezleznie od lororu skory. Inne jak np. Neandertalczyk czy Denisowianie wymarly.
@markot
Straszne czynił wybryki,
O czym wszyscy wiedzieli.
Człowiek uciekł z Afryki,
Bo chciał się wybielić.
@markot, mfizyk
Mamy trochę neandertalskich genów, jakieś 2,5%. M.in. te związane z białym kolorem skóry.
markot
27 września 2026 15:55
Kogo przez tyle lat bez przerwy słońce „na murzyna” opala, ten koniec końców staje się czarny.
mfizyk
27 września 2026 16:32
Wreszcie wyjaśnienie tęczowej flagi – homosapiens wielokolorowy.
@Marcin Nowak
Tak, jasna skóra i piegi, ale rude włosy to już podobno własna mutacja sapiensa.
@Marcin Nowak
27 września 2026
17:11
AI mi podpowiada:
Podsumowując: biały kolor skóry Europejczyków to własna ewolucyjna odpowiedź Homo sapiens na europejski klimat. Geny neandertalskie działają jedynie jako „przyprawa” w naszym genomie, która zmodyfikowała to, jak nasza skóra reaguje na słońce i jak łatwo się opala.
Oraz:
Różnice regionalne: Udział ten [genow Neandertalczyka] nie jest identyczny w całej Afryce. Wyższe wskaźniki (sięgające nawet blisko 1%) można zaobserwować w Afryce Wschodniej i Północnej (np. w Etiopii) ze względu na bliższe kontakty historyczne z Bliskim Wschodem. Najmniej tego DNA mają odizolowane grupy łowiecko-zbierackie z południa kontynentu, gdzie wskaźnik ten jest bliski zeru.
Moge w to wierzyc i zapamietac?
Ranger Josh mowi o komarach w Olympic National Park i o nietoperzach ktore zjadaja komary.
https://youtu.be/SkQAN69de8g?is=Q5s23PsiVY0eibbR
@Qba
Straszne czynił wybryki,
O czym wszyscy wiedzieli.
Człowiek uciekł z Afryki,
Bo chciał się wybielić.
Wybrykać bardzo mu się chciało
Od świtania aż do zachodu,
W końcu wybielił swoje ciało
Używszy podchlorynu sodu.
@mfizyk
Z zapamiętywaniem czegokolwiek z genetyki człowieka byłbym sceptyczny. Jeszcze dekadę temu obecność w naszym genomie neandertalskich genów zbylibysmy smiechem
Do sprawdzenia
Przed inwazją rolników z Anatolii i żyznego półksiężyca, czyli rewolucji neolitycznej, populacja europejska, w dużej proporcji , miała chyba ciemną skórę i jasne oczy.
W dużej części Europy Zachodniej i Środkowej mezolityczni łowcy-zbieracze prawdopodobnie mieli znacznie ciemniejszą skórę niż większość współczesnych Europejczyków. Należy jednak unikać generalizowania na całą Europę. Osoby z epoki mezolitu z Hiszpanii, Luksemburga, Węgier i Francji nadal posiadają starsze wersje genów, takie jak SLC24A5 i SLC45A2, związane z ciemniejszą pigmentacją.
Słynny Człowiek z Cheddar, który zmarł około 10 000 lat temu w Wielkiej Brytanii, najprawdopodobniej miał pigmentację w kategoriach „ciemna” do „ciemnoczarnej”, zgodnie z jego DNA.
Mogli jednak mieć niebieskie oczy: połączenie „ciemnej skóry + jasnych oczu” wydaje się być charakterystyczne dla niektórych zachodnioeuropejskich łowców-zbieraczy. Nie było to jednak zjawisko jednorodne: łowcy-zbieracze z północnej i wschodniej Europy posiadali już warianty genetyczne związane z jaśniejszą skórą. Niedawne badanie ADN podkreśla to znaczące zróżnicowanie regionalne.
Bonne soirée
Markot
Soit maudit!
Obejrzałem les papillons noirs i będę miał koszmarne sny przez tydzień.
Może widziałeś film , oparty na prawdziwej historii, Monster , z Charlise Theron. Podobne.
Fauda widziałeś?
W Polsce żyje 28 gatunków nietoperzy. Wszystkie są objęte ochroną (według AI).
Ponad 100 narodowości żyje w Polsce.
Dzisiaj telewizja pokazywała lokalne uroczystości w jednym z podwarzawskich miast, gdzie zgodnie żyją migranci przybyli z 17 państw. Już tu się zadomowili i Polska im się podoba. To dobra wiadomość. Więcej dobrych wiadomości dzisiaj nie będzie
Ahasverus
Ja te „Czarne motyle” obejrzałem dwa razy. W zeszłym tygodniu wpadłem na nie na Arte mediathek i nie kojarząc tytułu zacząłem oglądać. W połowie pierwszego odcinka wydało mi się znajome, a potem już mnie wciągnęło, mimo że sobie sporo przypomniałem. Nie zdawałem sobie nawet sprawy, że te odcinki miały po 50 minut. Musiałem za pierwszym razem (2022) oglądać w roztargnieniu albo nie zawsze całe odcinki, za drugim razem byłem naprawdę skoncentrowany 😎
Polecimy to actowi? 😉
Fauda nie oglądałem, bo nie mam dostępu ani chwilowo czasu, ale zostałem już zachęcony i jak nastaną jesienne szarugi, to się rozejrzę. Na razie ciągle jeszcze jest lato i susza, walczę z nawałą pomidorów, które pod gołym niebem wyrosły nad podziw i produkują bawole serca po 400 g sztuka. Zbieram fasolkę szparagową też o wiele bardziej udaną niż ta siana w maju. A jak twoja? Urosło coś?
– Tata, patrz, toperz!
– Nietoperz!
– Nie? A wyglądał jak toperz 🙁
Ogród był mi wdzięczny za polewanie. Miałem fasolkę zieloną, ogórki, dwa dni temu zebrałem pogrobowców, marchew buraki pomidory. Posadziłem mniej niz poprzednio, bo potem się napraszam aby ktoś wziął. Narobiłem dużo ratatouille i przecier. Dużo tzn 20-30 słoików.
Przecier robię gęsty. Przekrajam pomidory na pół, na cztery. Potem do gara i gotuję. Po pierwszym krótkim gotowaniu zbieram całą wodę z góry. Zostaje jedynie miąższ. ( słowo dla obcokrajowca jak źdźbło). Ten sok przelewam do słoika, do góry dupą, i potem do lodówki. Mam na kilka tygodni super picie do posiłków. Resztę miksuje , do słoików, sterylizuję i na Pi-c-c-ę!
Mam bardzo dużo zielonej papryki.
W następnym roku cała lub częściowa emerytura, może się więcej postaram.
Pomidory teraz dojrzewają źle i jest masa zielonych paskudnych pluskiew które po nich łażą i kłują.
Zasiałem fasolkę pod koniec lipca ale mi borsuki zniszczyły większość a ta durna Polka nawet nie zaszczekała To co zostawiły daje nieco. Nadal mam kartofle. Dzisiaj zrobiłem sałatę: kartofelki, jabłka, ogórki kiszone, wyciśnięta cytryna, nieco cebulki, pieprz, listek. I śledzie w oleju pokrojoną na kawałki. Frau lubi
Sałatka śledziowa: śledzie matjas w oleju, ugotowane kartofle, jajka ugotowane na twardo, jabłko, ogórki kiszone, zielona cebulka, majonez, chuda śmietana.
@G82
Wybielić ciało,
To raczej mało.
By poprawić reputację,
Trzeba wybielić całą nację,
A na wybielenie narodu
Nie starczy podchlorynu sodu.
W Radiu Wrocław poniedziałkowa debata parlamentarna. Mówili o bezpieczeństwie. Gdzie się ukryć i czym odstraszać. Jak szkolić rekruta.
W poniemieckich schronach na zachodzie kraju zagnieździły się nietoperze. To dla nich dobre miejsca ukrycia. Stworzenia te mają wybitny zmysł radiolokacji.
Można wykorzystać te zdolności do wykrywania dronów. Dobrze wyszkolony nietoperz byłby nieoceniony. Podobno nasłuchiwanie też przynosi dobre rezultaty. Powstały pierwsze prototypy urządzeń nasłuchowych przystosowane do wykrywania dronów. Skąd te machiny wojenne nadlatują wojsko powinno wiedzieć. Oczy i uszy skierowane na pole walki są niezbędne.
To zwiększy nasze bezpieczeństwo
„W poniemieckich schronach na zachodzie kraju zagnieździły się nietoperze ”
…………….
W czasach kiedy w domach z betonu nie bylo
– wolnej miłości i nietoperzy ..
– bo beton był za s’wierzy
trzeba bylo w poszukiwaniu straconego czasu , bo bez tej w.m. jeździć do tych pagórków leśnych i po’l zielonych . Las zasłaniał niebo i można bylo cos’ , kogoś sprzedawać’ wiatrowi bo – „niebo sie ro’zowi sie, tam , co rano ” .
Co bylo do znalezienia na zachodzie w po-migowych i po-innych schronach tez dziwnym trafem .. nie zalatywało gdybanym Les’mianem .. – no nie.
” Gdybym spotkał ciebie znowu pierwszy raz , może w innym lesie ..”
„Czuję jak się czerwienie, ale jakoś tak, ” – tak eee , inaczej .. bo zaróżowiony ale nie czerwony .. jakby napewno .
W tych a tnp. tamtych lasach z gdybanym Les’mianem można bylo jeszcze zauważyć pozostałości „ichnich , tamtych ” ziemianek .
Byc’ może nawet zaróżowionych kiedyś tam , (-z) Ziemianek sprzedanych wiatrowi bezimiennie bo nieopatrznie .
(To juz druga wersja tego samego ale lepszego bo nieopatrznie klikniętego – tamtego i owego). ( Dawniej można bylo skreślić a nie zaczynać apiac’ i kończyć gorzej)
Ssaki
Dotarla do mnie wiadomosc o wtornym analfabetyzmie ssakow. Podobno wystepije w Polsce. Byly polski prezydent jest tym dotkoniety. Tak twierdzi polska prokuratura. Swiat sie smieje. Smiech to zdrowie.
Matka Covid 19
Shi Zhengli is a Chinese virologist who researches SARS-like coronaviruses of bat origin. Shi directs the Center for Emerging Infectious Diseases at the Wuhan Institute of Virology.
Podsumowanie dnia w mediach
Partie w rozsypce. W przyszłym roku wybór będzie trudny. W jakiej kondycji będą wyborcy?
Kto stracił, a kto zarobil na wojnie? W telewizji wymienili amerykańskie rafinerie i brytyjskie fabryki broni.
Kto rządzi światem? W telewizji powiedzieli, ale nie będę powtarzał.
Zmarł Stanisław Szelc (83) polski satyryk, prezenter telewizyjny, członek wrocławskiego Kabaretu Elita. Dzisiaj we Wrocławiu odbył się Jego pogrzeb.
W telewizji wystąpił Sobiesław Zasada (96) uczestnik i triumfator w rajdach samochodowych. Ostatnio brał udział w rajdzie Argentyny. Na pytanie dziennikarza jakie ma plany na przyszłość odpowiedział, że chciałby dożyć stu lat i dokończyć przejazd przez Amerykę Południową trasą liczącą 5 tysięcy kilometrów. Tylko pozazdrościć kondycji
@Qba
W realnym świecie / wybielanie ludziom ciał / skończy się krwawo; / a ci niewybielalni / będą mieć szczególnie źle
to jest z grubsza tanka (nie wiem, czy z cieńsza, nie jestem japonistą, jestem robotem kuchennym)
jak mi się lampy starzeją, robię się jeszcze bardziej przychylny dziwakom każdej płci i dżędru (zarazem dziwakowie lgną do tego bloga masowo; czemu?)
@G82
Dziwactwo, szanowny robocie,
To ktoś w dziurawej kapocie
Z powodu politycznego upału,
A nie dla kawału.
Tak jest też z tym blogiem:
Parkiet leży podłogiem.
@Qba
Osobiście mam dość dziurawą obudowę,
Jako maszyna politykę ignoruję,
Dla kawału prowadziłem na trawę krowę,
Niektórzy parkiet kładą swoim własnym [narządem]
Nie ma to sensu i nie trzyma rytmu, ale trzynastozgłoskowiec z grubsza jest.
Nie jestem Elektrybałtem, tylko robotem kuchennym z redundancją.
Często mam wrażenie, że tu się przypadkowo robi zjazd literatów.
A ja, robot, całkiem serio czytałbym komentarze białkowców o nauce i technice. Nawet jeśli przy dużym zużyciu lamp dostosowuję się do kawiarni literackiej.
@G82
Gdy podstawa nauki się chwieje,
Coraz trudniej jest mieć nadzieję,
Bo im większa ignorancja,
Tym mniejsza gwarancja,
Że postęp przyniesie poprawę.
Chyba zdajesz sobie z tego sprawę?
Czy zabawiasz się słowami,
Czy matematycznymi pojęciami,
Na jedno wychodzi:
Mało kogo obchodzi.
80 lat Polskiego Radia Wrocław obchodzono w sobotę uroczyście. Koncert prowadził Artur Andrus. Radio Wrocław ma miliony słuchaczy. Wieczorami po 23⁰⁰ jest szczypta Studia 202. Ta satyryczna audycja w której występowali członkowie wrocławskiego Kabaretu Elita, Jerzy Skoczylas, Leszek Niedzielski i pochowany wczoraj na Cmentarzu Grabiszyńskim Stanisław Szelc, zawsze przynosiła uśmiech i radość słuchaczom. Nawet AI mogła nabrać szacunku dla wykonawców i twórców audycji Polskiego Radia Wrocław.
Dzisiaj w telewizji przedstawiono historię kobiety, która całe swoje życie dokładnie dzień po dniu opisywała, a dokumentację formalnie przekazała znanej pisarce, ta zaś historię życia tamtej kobiety przedstawiła telewidzom. Dowiedzieliśmy się, że bohaterka opowieści już stala się ikoną w Internecie, a była członkinią Polskiego Związku Esperantystów, który w czasach Polski Ludowej zrzeszał 65 tysięcy osób.
Językiem tym na świecie posługują się miliony ludzi (według AI). Na zdjęciach zobaczyłem sympatyczną kobietę, brunetkę o regularnych rysach twarzy.
Miliony ludzi umierają każdego dnia, ale nie każdy znajduje dobry pomysł na życie. Podobno w Internecie nic nie ginie. Niech ta opowieść o miłośnikach porozumienia się w języku esperanto pozostanie w waszej pamięci. PZE nie podaje obecnie liczby członków. Być może ktoś co wie tu się ujawni, albo przy okazji gdzie indziej
Na koniec czerwca br. zadłużenie Francji osiągnęło 119 PKB (3,6 biliony euro, czyli 13,1 biliony zlotych) podaje Onet, który trzyma rękę na pulsie europejskiej gospodarki.
Nie pisze tu ostatnio @seleuk/os/, a on ma tabelki pod ręką.
Rzadko wpada @ahasverus, a to jego Francja zaczyna mieć kłopoty.
PS. Najbardziej zdziwiwiła mnie dzisiaj opowieść pewnego polskiego turysty, który po kilkunastu latach pobytu w USA stwierdził, że amerykańskie miasta są brudne, a na zdjęciach co je systematycznie dostaję jest czysto i kolorowo. Kto kłamie?
@ls42
Najlepiej jest pojechać samemu i się przekonać.
Moim subiektywnym zdaniem nie ma na świecie czystych miast, może poza Singapurem.
Wszędzie, gdzie mieszkają ludzie, zawsze się znajdzie miejsca brudnawe, upaćkane, smrodliwe, zaniedbane, niewyczyszczone, lepkie, niechlujnie pielęgnowane etc.
Na zdjęciach tego nie widać.
W twoim Wrocławiu też jest ładnie i czysto, póki się nie zapuścić np. w podwórka kamienic wokół Rynku czy w okolice „Trójkąta Bermudzkiego” 😉
Ssaki
Maja swiadomosc ktora odbiera im gaz anestetyczny. Swiadomosc to zdolnosc organizmu do funkcjonowania w czasoprzestrzeni. Maria Stromme moze miec racje twierdzac ze swiadomosc wytwarza czasoprzestrzen. Jest to prawda w odniesieniu do pojedynczego ssaka. Co to jest zbiorowa swiadomosc?
@markot
29 września 2026
15:40
Czysto i bezpiecznie w Singapurze. Ale hawker centres nie zawsze sa czyste.
@Slawomirski
hawker centres nie zawsze sa czyste, ale na zdjęciach tego nie widać 😎
Dobrze, że jestem po kolacji 🙄
An American in Paris
Clarinet
https://youtu.be/NimmG7I2V6M?is=vlG3IhQ9mmEWjQTL
ls42
29 WRZEŚNIA 2026
14:04
Ahasverus pracuje, bo jest « la main d’œuvre étrangère bon marché « 🙂
Francja pożycza ostatnio na warunkach gorszych niż Włochy i Grecja. W nastepnym roku ok 340 mld€ W tym roku 311 . Obsługa długu bedzie ok 73mld €
Przeczytałem sobie wywiad z J Milei. Budujące, mimo że gość ekscentryczny. Anarcho -kapitalista. Ale czytając Wiki ma się wrażenie, że jego prezydentura to katastrofa. A real jest nieco inny
U nas zamieszki w liceach. 12 policjantów rannych, podpalanie, ataki na policję.
Nasz bratanek , kilka lat temu wygrał (w Paryżu) wybory na delegata klasy w liceum, mając za slogan wyborczy : więcej frytek w talerzu w stołówce. Chyba będzie prezydentem.
Ahasverus
Moi znajomi z kantonu Vaud planowali jesienne wakacje w Normandii, ale słysząc o (możliwych) zamieszkach we Francji zwątpili i zdecydowali się raczej zainwestować w izolację ściany między sypialnią a częścią gospodarczą starego domu winiarza, bo zimą podobno ciągnie od niej chłodem. Dom należy do rodziny od co najmniej stulecia, a oni mieszkają w nim od dziesięcioleci. Widać osiągnęli wiek, w którym zaczyna się zauważać takie detale
Et merde alors. Napisalem ci długi komentarz, « krwisty » i diabli wzięli.
Francja nie jest w gorączce przedrewolucyjnej. Twoi sąsiedzi mogą spokojnie zaplanować wakacje. Ci durni licealiści, manipulowani przez cynicznych polityków z skrajnej (nie tylko)lewicy Mélenchona, nie wiedzą , że to oni zapłacą rachunek za obecny burdel.
Mogę nie podzielać entuzjazmu…ale robi mi przyjemność porównanie wspaniałej młodzieży na Stade de France na spotkaniu z Leonem, z wrzaskliwymi idiotami , udawajacymi rewolucjonistów, demolujących własne szkoły i obiekty publiczne. A the shorts z Che Guevara …sam wiesz , co o tym myślę.
Jak pojedziesz tam samochodem, koniecznie zobacz o zachodzie słońca katedrę w Chartres. Jest odczyszczona, przepiękny kamień staje się pomarańczowy w promieniach zachodzącego słońca, a jej niesamowite witraże mają urok niezwykły.
Główny portal jest oczywiście od zachodu, więc spektakl niezwykły.
Potem do Fontevraud zobaczyć jak Aliénor czyta książkę (mówiła w kilku językach). Architektura tej abbaye jest wspaniała. Jeżeli zahaczysz nad środkową Loarę, to jest fajne zoo w Beauval. Pandy odjechały i dobrze bo jedna na mnie sikała. I jest niedaleko zamek po Branickich. Bardzo ładny. Montrésor chyba się nazywa. Obok Monpoupon z muzeum polowan A do Chenonceau też trzeba. Miasto obok zoo, Saint aignan jest piękne, zamek niesamowity a restauracja Sur le Pont (chyba tak) bardzo dobra . I trzeba jechać do Loches, gdzie jest zamek po Plantegenetach Ale też i kolegiata , gdzie jest grób Agnès Sorel, favorite Charles VII, tego od Joasi d’Arc
Po śmierci wyrywali jej zęby, bo miała piękne, i zrobiono z nich protezy. Nie wiem jak się trzymały? Grób nie zniszczony, bo rewolucjoniści nie wiedzieli chyba o kogo chodzi. Myśleli że to jakaś święta. Może licealiści w słusznym gniewie dokończą dzieło zniszczenia. Ciemniacy i ignoranci.
Potem, jak już zjedziesz na południe, to zadzwoń. Coś wyciągnę z piwniczki i cię pogodzę z RS
Ahasverus
Dzięki serdeczne 😀 Przykro mi, że się napracowałeś i diabli wzięli 🙁
W Chartres byłem przed laty, prawie sam w całej katedrze i pod wieczór, zachodu słońca jednak nie czekałem. Za to pochodziłem sobie po słynnym labiryncie (nie na kolanach) i opanowałem bezbłędne trafienie do celu. Puste kościoły (bez ław czy rzędów krzeseł) bywają bardzo interesujące.
Dwa lata temu zaskoczyłem przyjaciół, którzy mnie zaprosili na Mierzeję Wiślaną i zawieźli do Fromborka, gdzie na placu przed tamtejszą katedrą odkryłem podobny labirynt i doszedłem nim do ryby na środku.
Pomysłodawcą „rysunku” wykonanego 6 lat temu był, jak się później okazało, lokalny proboszcz, zapewne bywały w świecie.
Dla przyjaciół była to nowość, bo bywają tam co roku i jakiś wzór na tym bruku widzieli, ale na jego sens zupełnie nie zwracali uwagi
T’en labirynt (13m) to pamiętam. Jedyny średniowieczny , zachowany w całości. Natomiast ostatni labirynte, z roku 1537, jest w fajnym małym mieście w Ariège, we fr Katalonii, Mirepoix. Jest mały, mieści się w kaplicy biskupiej (?) . Zawsze tam zaglądam, jeżeli przejeżdżam obok. Piękny mały rynek z arkadami. Niedaleko jest miasto warte zobaczenia, Foix. Nie mylić z Sainte Foy la Grande (Foix, Foy, Foi, fois, foie wymawia się tak samo, homonimy) Pracowałem niedaleko niej przez rok. Obok jest Duras. Zamek i wina całkiem dobre. Tak więc potwierdza to, co pisałeś, Francja jest niezwykła , w każdym zakątku coś do zobaczenia. A na prowincji można dobrze , ciekawie i niedrogo zjeść. Duża miasta , to tak jak wszędzie. Le piège à touriste. Bylem ostatnio w restauracji « owoce morza » w Bordeaux . Gdy oglądasz menu, przybywa ci 500g! Więc zamówiłem kalamary. Podano mi chyba namoczone obwarzanki drewna Bez smaku, twarde. Przeleżały chyba w konserwie kilka mandatów poselskich. Rachunek był równie słony co te niby calamars.
Wydałem 32 złote na czasopismo. Tytuły zachęcały, ale czcionka mała i trudno czytać nawet w okularach. Spróbuję jutro w świetle dnia.
Gdyby jednak całą treść tego czasopisma zamieścić w pigułce, z której po połknięciu cala ta wiedza unosiła by się do glowy, to warto byłoby zapłacić więcej, a w przypadku niestrawności po prostu wypluć.
Może jakiś szalony naukowiec tym się zajmie?
Dobranoc!
ahasverus
29 września 2026 23:12
W 1955 wybraliśmy się z Kuttersmukke do Fracji odwiedzić cmentarz w Colleville-sur-Mer i przy okazji zwiedzilismy Chartres, Metz i Rouen. Fasada katedry w Rouen wywarła na niesamowite wrażenie, podobnie jak w Metz witrarze, ale najbardziej z nich podobała mi sie katedra w Chartres. W Rouen odwiedzilismy również La Couronne podobno ongiś „ici, on fait crédit demain”. Na końcu spędziliśy kilka dni w Partyżu, gdzie miałem okazję sie przekonać, iż na Amerykanina w Paryżu to ja nie mam powołania. Do Francji nigdy mnie nie ciągnęło, głównie dlatego, że nie opanowałem dobrze języka, a to wciąż były czasy gdy tam uważano Francję za najważniejsze z „czterech mocarstw” i kogoś, kto nie władał francuskim perfect, tak jak Kuttersmukke, uważano za barbarzyńcę niezbyt się z tym skrywając.
Gammon No.82
29 września 2026 8:48
Jako maszyna kuchenna możesz tego nie wiedzieć, ale lampy najbardziej zużywają się gdy je włączasz. Zatem, na dłużej ich powinno starczyć jeśli raz włączywszy jednym ciągiem zrobisz wszystko to co zamierzasz. Inaczej, t.z. żarzenie może nie wytrzymać, zwłaszcza jeśli te lampy z TELAM pochodzą.
Claude Monet, który obsesyjnie zajmował się światłem, kolorem i atmosferą wokół obiektów czyli ulotną chwilą, katedrę w Rouen malował ponad 30 razy.
Od lutego 2027, w kilka miesięcy po setnej rocznicy śmierci tego nadzwyczaj pracowitego malarza, Tate Modern w Londynie pokaże ponad 60 jego obrazów z lat 1870-1920.
A ja sobie wczoraj bez tłumów depczących po piętach obejrzałem jednego Rothko, kilku Jawlenskich, Mondriana, Pollocka, Kandinskiego etc. czyli klasyków moderny w posiadaniu pewnej prywatnej kolekcji w Liechtensteinie. A w drugim muzeum – ułamek skały z Księżyca, koronę książęcą, jяйцо Фаберже i wiele innych, zdobnych jaj 😉
Kamieniowi z Księżyca towarzyszyło posłanie narodu amerykańskiego do ludzkości o pokój na świecie 😎
Na muzeum pocztowe (Postmuseum) nie starczyło mi czasu 🙁
Amerykanie w Paryżu
kogoś, kto nie władał francuskim perfect (…) uważano za barbarzyńcę niezbyt się z tym skrywając ale…
Wystarczy znać język, a będą bardzo mili 😎
Calvin.
Bylem w Metz bardzo dawno temu. Jest tam wspaniałe muzeum De la Cour d’Or. I inne ciekawe rzeczy. Miasto wydało mi się bardzo teutońskie
Byłem w Metzu kilka lat temu. Katedra tamtejsza ma za sobą burzliwe czasy nie tylko wyjątkowo brutalnej jakobińskiej demolki wnętrza czy późniejszego pożaru dachu z powodu fajerwerków na cześć wizytującego Metz cesarza Wilhelma I (1877), ale i różnych prób przebudowy głównego portalu przez zmieniające się władze. W ostatecznej wersji z 1895 roku jedna z kolosalnych neogotyckich postaci czterech proroków – Daniel, uzyskała rysy twarzy cesarza Wilhelma II, włącznie z podkręconym wąsem 😎
Po przejściu Metzu w ręce francuskie w 1918 roku nad Danielem-Wilusiem zawieszono napis Sic transit gloria mundi 😉
Po zajęciu miasta przez Wehrmacht w czerwcu 1940 nowa władza nakazała odkucie owych wąsów, przez co podobieństwo do cesarza bardzo się zmniejszyło.
„Wystarczy znać język, a będą bardzo mili ”
…………..
https://www.msn.com/en-ca/news/other/csis-is-hiring-for-jobs-that-pay-up-to-120-000-and-you-need-to-know-these-foreign-languages/ar-AA2diDZV
https://www.youtube.com/watch?v=gYJix_D1qjM
Dżiz…jaka tępa jest AI pisząca ze słuchu 🙁
mimo Zan jesień się zaczyna
pry za mną jasne Ani
etc.
Przecież to znany wiersz Tuwima!
Chyba już wiem, skąd tyle „połkniętych” spójników i końcówek w różnych tekstach m.in. w GW. Autorzy dyktują zamiast pisać, a korektę (albo i nie) robią redaktorzy wymyślający chwytliwe tytuły
markot
1 października 2026 10:27
Nie i jeszcze raz nie. Znać, to nie wystarcza. Trzeba nim władać tak jak tubylcy. Inaczej klapa. „Znać język” to, moim zadaniem, w polskim słownictwie oznacza być w stanie przeczytać tekst i jak tako się porozumieć. Coś tak w rodzaju „znać z widzenia”.
P.S.
Złotogrzywy oficjalnie ogłosił, iż AI od teraz SI będzie. W tym sie z nim całkowicie zgadzam, że „S” lepiej od „A” tu pasuje – „Shitty” znacznie bardziej descriptive niż „Average”.
@Calvin
Chyba nie kliknąłeś w to podkreślone zdanie (ukryty w nim link). Bo gdybyś kliknął i obejrzał ten fragment filmu, wiedziałbyś, że zacytowałem wypowiedź Amerykanina (w Paryżu), który dukając i z pomocą translatora zamawia jedzenie, a francuski kelner komentuje to po swojemu miło się przy tym uśmiechając.
Honey, you speak the language, they’re gonna be very nice, just try
ahasverus
1 października 2026 13:15
De la Cour d’Or? Może i tak, nie pamietam zbyt dobrze. Moje hobby to był Renesans, a zwłaszcza Botticelli. Metz wówczas wciąż się ze zniszczeń dźwigał. Fasada katedry w Rouen ożywa, gdy się w nią wpatrując przez plac do niej zmierzasz. Kamienne figury na bierają życia.
Dwa czarne psy sąsiada podkopały się pod ogrodzeniem i narozrabiały, ale już się zaprzyjaźniliśmy i stały się łagodne jak baranki.
Zacząłem jesienne porządki ogrodzie. Zniknęły szpaki, a korzyść jest taka, że są smaczne czarne winogrona. Takich nie ma nikt.
Tylko pogoda gorsza niż w końcu września. Słońce jakby przygasło. Natomiast nad Atlantykiem w okolicy Islandii świeci pięknie, ale tam mnie nie ma
A perystaltyka bez zarzutu? To bardzo ważne
Jutro musi być lepsze. Tak prezydent Karol Nawrocki zakończył dzisiejsze orędzie.
Od razu poczułem się lepiej
markot
1 października 2026 17:13
Istotnie nie „kliknąłem”. Popisów tego błazna nie warto, moim zdaniem, oglądać. Z moich doświadczeń wynika, iż to w jakiej mierze francuski kelner darzy sympatią Amerykanina zależy wyłącznie od oczekiwanego napiwku. Kiedyś w Hôtel de Crillon zamówiłem do posiłku Bourgogne, a kelner podał mi jakiś sikacz z lodówki smakujący korkiem. Przywołany maître d’hôtel usiłował to pomyłką wytlumaczyć. Na prowincji są bardziej uprzejmi i wyrozumiali, ale w Paryżu aż się roi od popous asses.
hollywood błazna
Calvin
Ano właśnie, sikacz z lodówki smakujący korkiem.
Amerykanin w filmie, którego nie warto oglądać zamawia „le meilleur vin”
N co kelner milutko zapewnia (po francusku): Przyniosę ci eau de vaisselle (popłuczyny) – nie zauważysz różnicy 😎
W Europie, a zwłaszcza w krajach o wysokiej kulturze kulinarnej istnieje silny stereotyp, że przeciętny Amerykanin żywi się głównie fast foodami, pije gigantyczne ilości napojów gazowanych, a wino (nawet czerwone) z lodem i nie dba o jakość jedzenia.
„Większe znaczy lepsze” Wszystko w Ameryce musi być ogromne: od porcji w restauracjach, przez samochody (SUV-y i pickupy), aż po lodówki i domy.
Europejczyków dziwi fakt, że w USA jeździ się autem wszędzie – nawet do sklepu oddalonego o kilkaset metrów
Tych stereotypów jest dużo więcej, ale je pewnie wszystkie znasz.
My sobie opowiadamy na ten temat dowcipy, ale w ostatnich czasach na myśl o USA coraz mniej ludziom do śmiechu. A podziw też bardzo wypłowiał.
Podano wszem i wobec do wiadomości,
Że USA zapisały Polsce spadek. Wartości.
Ceny paliwa nie mają wpływu na liczbę samochodów na drogach, a ruch jest większy co mogłem zauważyć w czasie jazdy. Najwięcej jest samochodów ciężarowych. Zajmują jeden pas jezdni na drogach szybkiego ruchu. Stąd wniosek aby budować jezdnie z trzema pasami ruchu. Wtedy można płynnie pokonywać drogę do celu. Genialne odkrycie, nieprawdaż?
Poprawiła się pogoda tu gdzie jestem. Jest ciepło i słonecznie. Tak dawniej było do połowy października.
Miłego dnia!
markot
2 października 2026 6:53
Zapewne zdajesz sobie sprawę z tego gdzie, nie tylko przeciętny, Amerykanin ma to czy go tam jaki tam EU-ropejczyk podziwia czy nie. Kultura kulinarna? W Paryżu? W 2018 wybraliśmy się „new Louvre” obejrzeć. Z lotniska jechaliśmy do Paryża metro (samochód tam chyba jedynie kandydaci na samobójców wynajmują), w którym do połowy trasy stanowiliśmy 50% „białych” pasażerów. Dopiero w połowie trasy zaczęli rosyjskojęzyczni dobijać. Na stacji docelowej powitał nas przemożny aromat uryny, a na powierzchni smród spalin samochodowych i chinskiego żarcia.
Zatrzymaliśmy się w Le Meurice. Patrzę kto się wokół kręci, możnaby pomyśleć do Chin trafiliśmy. Popołudniowa przechadzka wzdłuż des Champs Elysee’s dodatkowo to wrażenie potęguje. W Jardin des Tuileres trochę lepiej, ale nie za bardzo. Następnego dnia w Louvre, wciąż po chińsku żółto. Na obiedzie w domu przyjaciółki Kuttersmukke (jeszcze z czasów gimnazjalnych w Swiss) gospodarze wyjaśniają, iż kitajska garkuchnia większe zyski od bistro przynosi o kafejce już nie mówiąc. W Lisbon nie lepiej, we Florencji też nie, w Karlsruche niczym w Istambul. Jedynie w Warszawie było normalnie, tyle że lepiej niż w poprzednich latach. Tak, tak, w Europie można podziwiać to czym ongiś była, ale nie to eau de vaisselle jakim się stała i obecnie jest.
A tak nawiasem mówiąc co Ty będąc, jak tusz, znacznie lepiej od przecietnego EU-ropejczyka poinformowanym wiesz o perovskites, elektowniach zasilanych parą z poziomych odwietów, generacji i przesyle energi elektrycznej z kosmosu, komercjalizacji inercyjnego uwięziania plazmy, laserach atomowych czy Terafab?
@Calvin
Czy wiem, gdzie, nie tylko przeciętny, Amerykanin ma to czy go tam jaki tam EU-ropejczyk podziwia czy nie?
Ależ oczywiście. Amerykańska arogancja też jest legendarna 😆
Nie ma potrzeby aż tak się zapędzać, przecież wiesz, co to stereotypy.
Polish jokes też się jeszcze ciągle trzymają.
A co do obcych w Paryżu, to czym są gorsi chińscy, koreańscy, japońscy, hinduscy, arabscy turyści od amerykańskich? W mojej okolicy też aktualnie dominują Azjaci i Bliski Wschód i pełno jest knajp z ichnim jedzeniem, ale są też lokalne i to całkiem niezłe.
Gości z Azji się ceni, bo nie są hałaśliwi, mają dobre maniery (Japończycy i Koreańczycy) zostawiają tu więcej pieniędzy niż np. Niemcy.
Większość turystów z daleka porusza się po Szwajcarii transportem publicznym, Arabowie wynajmują auta, coraz częściej elektryczne.
Dramat był, kiedy nastała pandemia i goście, owszem, pchali się drzwiami i oknami, ale sami Szwajcarzy, którzy nie mogli wyjechać za granicę. Blokowali parkingi i ulice, zasyfiali powietrze spalinami, nie kupowali zegarków ani scyzoryków, ani nawet maści z sadła świstaka (ulubiony suwenir Chińczyków), zjadali swój piknik i wracali kawalkadą aut do swoich kantonów.
Od rana do nocy sznur samochodów 🙁
W Paryżu byłem w jakimś fajnym bistro, gdzie wszyscy zamawiali tatara…
PS
Dlaczego uważasz, że jestem lepiej poinformowany o perowskitach etc. niż ludzie, których to interesuje?
Mfizyk jakoś umilkł, może on ci odpowie?
Zawsze byli razem. Prowadzili stragan z warzywami i owocami na miejskim targowisku. Jak ziemniaki, pomidory, fasola, jabłka czy gruszki to od „grubego”.
Dzisiaj stały obok siebie dwa stragany. Przy pierwszym klientów obsługiwała kobieta, przy drugim straganie na stołku siedział mężczyzna. Zawsze uśmiechnięci, a dzisiaj jakby smutni oboje. Zapytałem z głupia frant o co chodzi, a kobieta powiedziała „po piętnastu latach rozwód”.
Wydusiłem tylko „bardzo mi przykro”.
Rozwody się zdarzają, ale żeby po rozwodzie ustawić stragany z warzywami i owocami w bezpośrednim sąsiedztwie to rzadko spotykana sytuacja.
Czy literatura zna taki przypadek?
Jardin de Tuileries Nazwa pochodzi od château au de Tuileries, pełny zamek renesansowy, obrabowany i spalony przez barbarzyńców z Commune de Paris w 1871. Był odnowiony umeblowany i udekorowany tuż wcześniej przez Napoleon II. Niektóre element architektoniczne można znaleść w wielu miejscach Paryża. No w fontannach.
Z lotniska Roissy Ch de Gaulle, nie metro tylko RER B. I wychodzisz w Chatelet. Możesz od razu zwiedzić église St Eustache, magnifique, jest tam obraz Rubensa i grób Colbert. Architektura cacko.
Koreańczycy i Japończycy to najkulturalniejsze narody świata. Le goût vestimentaire jest czarujący. Jedyne miejsca gdzie mają syncope to toalety publiczne w Europie
Samochód można wynająć, ale możliwości parkowania i ceny są zaporowe. Merci les ecolos , bande de comnards
Powtarzasz dużo stereotypów , aroganckie nawyki. W części prawda, ale protekcjonalność nie jest oznaką wyrafinowania
Napoleon III. PARDON
Napoleon II to prince de Reichstadt
Na moje pytanie z godziny 20²⁹ AI odpowiedziała tak:
literatura i kultura znają przypadki, gdzie byli partnerzy po rozstaniu pozostają blisko siebie – zawodowo, przestrzennie lub twórczo.
Oto kilka literackich i kulturowych przykładów, które idealnie rezonują z sytuacją, którą opisałeś:
1. Rozstanie jako artystyczny i fizyczny „stragan”
• Marina Abramović i Ulay (sztuka performance/biografie): To chyba najbardziej znany w kulturze przypadek pary, która po rozstaniu nie potrafiła (lub nie chciała) całkowicie się od siebie oddalić. Ich słynny performance z 1988 roku polegał na tym, że zaczęli iść z dwóch przeciwnych końców Wielkiego Muru Chińskiego, aby spotkać się w środku, uścisnąć i rozstać na lata. Najbardziej przypomina to jednak sytuację z targowiska ich spotkanie po latach w MoMA (2010), gdzie Marina siedziała przy stole, a Ulay niespodziewanie usiadł.
Rozwiedzeni, ale skazani na wspólny biznes
W literaturze obyczajowej motyw ten pojawia się bardzo często jako punkt wyjścia do ponownego odnalezienia siebie lub… złośliwej rywalizacji.
• Jednym z najsłynniejszych (choć filmowych, ale głęboko zakorzenionych w motywach literackich) przykładów jest komedia „To skomplikowane” (gdzie rozwiedzeni małżonkowie prowadzą piekarnię/restaurację i ich ścieżki zawodowe stale się plączą) oraz klasyczny film „Wojna państwa Rose” (oparty na powieści Warrena Adlera). Choć w „Wojnie państwa Rose” chodzi o dom, a nie o stragan, mechanizm jest ten sam: po rozwodzie bohaterowie dzielą przestrzeń na pół i żyją obok siebie, nie chcąc oddać rywalowi ani centymetra kwadratowego swojej tożsamości.
PS. Polacy wygrywają z Rumunami w 65 minucie meczu 5 do 0
Calvin Hobbs – POLAM!
OSRAM i… wszystko jasne!
Mój ojciec szukając w PRL-owskich czasach żarówek do swoich projektorów kinowych narzekał zawsze na jakość węgierskich TUNGSRAM-ów, bo choć to była stara, szacowna marka, to powojenna jakość jej wyrobów pozostawiała wiele do życzenia. Żarówki OSRAM były natomiast trudne do zdobycia.
@markot
re: historia o proroku-Hohenzollernie
<3 a jak to inaczej skomentować?