Jak to jest być nietoperzem?

Przede wszystkim: wszystko wam wisi. Ale poważnie – nie odpowiem na to pytanie, choć jest Prima Aprilis i można by sporo nazmyślać. A pytanie jest akurat z tych bardzo poważnych, bo Finn Streuper, który umieścił je w tytule swojej pierwszej płyty – What It’s Like To Be a Bat – odnosi się wprost do najnowszej historii filozofii i do pracy Thomasa Nagela pod tym samym tytułem, opowiadającej o naszych ograniczeniach w opisywaniu stanu świadomości innych istot. Amerykański filozof w połowie lat 70. odniósł się do nietoperzy – niby też ssaków, jak my, ale tak innych, że trudno sobie wyobrazić, jak postrzega świat nietoperz. Można wykonać sekcję nietoperza, zbadać go w laboratorium, ale do odpowiedzi na zadane w tytule pytanie nie zbliży nas to bardziej niż np. próba zwisania do góry nogami z sufitu. A precyzyjnie na nie nie odpowie nic. To była ważna praca, skutkująca wieloma polemikami, a przy okazji bliski mi pogląd: trudno nie tylko wejść w skórę zwierzęcia, niemożliwe bywa nawet wejście w skórę innego człowieka. Świat wrażeń innych jest dla nas niedostępny. I bardziej na tym niż np. na świecie echolokacji skupia się holenderski muzyk i producent.

Nie napiszę dużo o Streuperze, bo niewiele o nim wiadomo. To młody muzyk posługujący się elektronicznym instrumentarium, ale zafascynowany spiritual jazzem. Na jego debiucie pojawiają się tradycyjne instrumenty, ale to krótkie partie zarejestrowane przez znajomych muzyków – kiedy potrzebował saksofonu, poprosił Javiera Villegasa z konserwatorium w Tilburgu. Z krótkiego wywiadu, którym wydawca płyty (Super-Sonic Jazz Records) promuje album, dowiedziałem się, że bardzo chciałby w przyszłości pracować z Metropole Orchestra. A swoje utwory ilustruje obrazami z oscyloskopu, ale tylko dlatego, że trzeba było jakoś je zilustrować (choć sprawiło to, że podejrzewam u niego badawcze zapędy).

Na What It’s Like To Be a Bat składa się 18 miniatur – od 30 sekund do nieco ponad 3 minut. Są w gruncie rzeczy bardzo różnorodne, choć klimat całości jest na tyle spójny, że można tę półgodzinna płytę traktować jako jedną suitę. Lekką, miękką, na swój sposób wiosenną, w dojrzały sposób minimalistyczną. Fantastyczną w swojej wyjątkowości, bo choć nagrania Streupera można postawić na półce z co bardziej ambientowymi próbami Floating Points czy nagraniami Nali Sinephro albo z okolic wytwórni Music From Memory (też Niderlandy – robi nam się z tego jakaś delikatna scena Beneluksu), to zachowują osobny klimat. Inny punkt widzenia. Co przybliża nas do możliwie ogólnej odpowiedzi na to tytułowe pytanie: inaczej niż być kimkolwiek lub czymkolwiek innym.  

FINN STREUPER What It’s Like To Be a Bat, Super-Sonic Jazz 2026

Reklama