TSUE o teście na sędziowskiej niezależności

TSUE potwierdził w czwartek, że sędziowie Sądu Najwyższego mają prawo przeprowadzać test niezawisłości wyłącznie na podstawie sposobu powołania sędziego i odsuwać od orzekania w takich sprawach sędziów mianowanych z udziałem neo-KRS. To znaczy, że prezydencki „test niezawisłości sędziego” narusza prawo Unii.

Trybunał orzekł, że do stwierdzenia, że sędzia nie daje gwarancji bezstronności, wystarczy sam fakt jego niewłaściwego powołania, jeśli okoliczności tego powołania wzbudzają „uzasadnione wątpliwości co do niezawisłości lub bezstronności tego sędziego”. Zaś testu na niezależność sędziego nie może przeprowadzać sąd, w którego składzie jest sędzia osobiście zainteresowany wyrokiem, bo znajduje się w podobnej sytuacji co testowany sędzia. Sędziowie mają obowiązek osądzić sprawę bez udziału takiego sędziego.

TSUE orzekł w czterech sprawach pytań prejudycjalnych przedstawionych przez Sąd Najwyższy. Dotyczyły testowania sędziów SN powołanych przez neo-KRS. A chodzi o test wprowadzony w 2022 r. do ustawy o Sądzie Najwyższym ustawą przygotowaną przez Andrzeja Dudę.

Prezydencki test bezstronności sędziego, którego dotyczyły pytania prejudycjalne SN, przewiduje, że strona może zażądać przeprowadzenia takiego testu wobec sędziego SN, który ma rozpoznać jej sprawę, jeśli uzna, że są wątpliwości co do jego bezstronności m.in. z powodu sposobu jego powołania, ale zastrzega, że okoliczności powołania „nie mogą stanowić wyłącznej podstawy do podważenia orzeczenia wydanego z udziałem tego sędziego lub kwestionowania jego niezawisłości i bezstronności”.

TSUE w wyroku de facto uznaje, że składy sędziowskie SN przeprowadzające „prezydencki” test bezstronności nie są związane tym zastrzeżeniem, jeśli „okoliczności te [powołania sędziego] wiążą się z nieprawidłowością o takim charakterze i o takiej wadze, że wzbudza ona w przekonaniu jednostek uzasadnione wątpliwości co do niezawisłości lub bezstronności tego sędziego”. Wyrok stwierdza, że gdyby art. 29 par. § 5 i par. 9 ustawy o SN „były stosowane przez sędziów SN w ten sposób, że zobowiązują stronę wnoszącą o przeprowadzenie testu niezawisłości i bezstronności sędziego do powołania się (…) na dodatkowe okoliczności związane z zachowaniem tego sędziego po jego powołaniu (…), które to okoliczności miałyby świadczyć o naruszeniu dotyczących go wymogów niezawisłości i bezstronności, przy czym strona ta musiałaby również wskazać wpływ tego naruszenia na wynik danej sprawy, takie stosowanie byłoby sprzeczne z postanowieniami art. 19 ust. 1 akapit drugi TUE odczytywanym w świetle art. 47 Karty” (czyli obowiązkiem państw członkowskich do zapewnienia prawa do bezstronnego sądu). Innymi słowy, TSUE stwierdza, że prezydencki test bezstronności, stawiając takie wymogi, jest niezgodny z unijnym prawem do bezstronnego sądu.

Tak więc wyrok uwalnia sędziów SN orzekających w sprawach prezydenckiego testu bezstronności od podporządkowania się jego ograniczeniom i wręcz nakazuje eliminować ze składu orzekającego w sprawie testu sędziów powołanych w trybie, w jakim powołany był testowany sędzia. A przez to daje im ochronę przed odpowiedzialnością, gdyby zainicjowano przeciwko nim np. postępowanie dyscyplinarne za niezgodne ograniczeniami art. 29 ustawy o SN w sprawach testu bezstronności.

TSUE po raz kolejny nie stwierdził, by do uznania braku gwarancji bezstronności mógł wystarczyć sam fakt powołania sędziego z udziałem neo-KRS. Przeciwnie, powołał się m.in. na swój wyrok z 24 marca, że fakt powołania sędziego przez neo-KRS „nie wystarczy sam w sobie do stwierdzenia braku jego niezawisłości czy bezstronności”. I że „konieczna jest do tego całościowa, łączna ocena wszystkich okoliczności towarzyszących procedurze powołania danego sędziego”.

Reklama