Kryzys w TK czas skończyć
Maciej Berek zapowiada, że zamierza złożyć ślubowanie sędziowskie „niedługo” więc być może jeszcze w tym tygodniu. Czekać na zaproszenie od prezydenta raczej nie ma po co, bo urzędnicy jego Kancelarii stwierdzili, że prezydent przedtem musi się zapoznać z odpowiedzią Marszałka Sejmu, jak zostało zweryfikowane spełnianie przez Berka wymogu co najmniej 10 lat pracy jako radcy prawnego. Z kolei szef Kancelarii Sejmu odpowiedział, że prezydent nie ma podstawy prawnej, aby zadawać to pytanie. To zaś oznacza, że Kancelaria Sejmu nie odpowie prezydentowi.
Skoro sędzia Berek nie ma na co czekać, to pozostaje złożyć ślubowanie. Najprawdopodobniej tym razem nie w Sali Kolumnowej Sejmu z obecności m.in. marszałków Sejmu i Senatu, jak to zrobiło sześcioro wybranych wcześniej sędziów. Taka forma złożenia ślubowania dała prezydentowi Karolowi Nawrockiemu pretekst do złożenia do Trybunału Konstytucyjnego wnioseku o rozsądzenie rzekomego sporu kompetencyjnego pomiędzy nim, a Sejmem, więc tym razem będzie to zapewne wygłoszenie i podpisanie ślubowania w obecności notariusza.
I w tej sytuacji nie pozostanie już nic innego, jak tylko spróbować zakończyć pat polegający na niedopuszczaniu przez prezesa TK Bogdana Święczkowskiego tych sędziów, których na ślubowanie nie zaprosił prezydent.
Jak? Podpowiada prof. Piotr Tuleja, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku w wywiadzie Krzysztofa Sobczaka opublikowanym w prawo.pl 30 września. Profesor Tuleja odpytywany był jako współautor uchwały Polskiego Towarzystwa Prawa Konstytucyjnego „w sprawie przezwyciężenia kryzysu Trybunału Konstytucyjnego.” Uchwała skierowana jest zarówno do legalnie wybranych sędziów TK, jak do władz – przede wszystkim do prezydenta. W wywiadzie prof. Tuleja szczególna wagę przywiązuje do tego, co powinni zrobić sędziowie, bo prezydent najwyraźniej współpracować w przezwyciężaniu kryzysu nie zamierza.
Z tego, co mówi prof. Tuleja wynika, że nie ma on złudzeń: jeśli chodzi o wymyślanie rozmaitych, prawnych i politycznych sposobów, doszliśmy do ściany i dalsze debaty są jałowe: „(…) oczekiwanie, że prawnicy zajmujący się prawem konstytucyjnym znajdą jednoznaczne rozwiązanie tego pata, jest oczekiwaniem daremnym. Bo takiego sposobu nie ma. (…) A kolejne apele do polityków o kompromis, o jakieś resety, już raczej nie mają sensu.” – mówi profesor. I stwierdza: „To sędziowie Trybunału, jako zgromadzenie ogólne, mogą zdecydować o dopuszczeniu wybranych przez Sejm sędziów do orzekania. To niewątpliwie pierwszy i konieczny krok w odbudowie Trybunału.”
Jak to zrobić? Tu profesor Tuleja konsekwentnie milczy, skoro przedtem uznał wymyślanie scenariuszy przez prawników z zewnątrz za jałowe. Ale dziennikarka może się pobawić.
Do rozwiązania mamy dwa problemy (wymieniam w dowolnej kolejności): zwołanie zgromadzenia ogólnego w sytuacji, gdy robi to według ustawy prezes (Święczkowski) i uzyskanie kworum, a to oznacza dziesięcioro sędziów (2/3 z 15).
Zgromadzenie ogólne z pominięciem Święczkowskiego może zwołać wiceprezes TK Bartłomiej Sochański, jeśli jego przedmiotem byłby wniosek o uchylenie immunitetu Święczkowskiemu. Jaki interes miałby wiceprezes Sochański, żeby je zwoływać? W sumie taki sam, jaki ma pozostałych pięciu sędziów wybranych w poprzednich kadencjach Sejmu: żeby skończyć z sytuacją, która dla wszystkich jest już nieznośna. Trybunał stał się niezdolny do orzekania zarówno z powodu braku sędziów do składów, jak i – w przyszłym roku – braku pieniędzy na działalność, ponieważ nie udało się zwołać zgromadzenia ogólnego, które zatwierdziłoby projekt budżetu TK. Do tego atmosfera związana z orzekaniem w TK jest coraz bardziej nie do wytrzymania, by wspomnieć wyrok TSUE uznający, że polski Trybunał w obecnym kształcie nie spełnia wymogów niezawisłego i bezstronnego sądu, naciski ze strony prezesa na sędziów, ustawianie składów sądzących, postawienie zarzutów niedopełnienia obowiązków pierwszym pracownikom Biura TK, konieczność znoszenia uciążliwości związanych z miasteczkiem namiotowym „obrońców Trybunału”, czy coraz bardziej oczywistą porażkę zawodową sędziów związaną z jakością orzecznictwa Trybunału po 2016 roku, którą, częściowo przynajmniej mógłby zrekompensować udział w przezwyciężeniu kryzysu w TK.
Prof. Tuleja podkreśla, że sędziów TK wiąże w pierwszej kolejności Konstytucja. A więc w sytuacji, gdy prezes TK uznaje, że nie jest możliwe ślubowanie zastępcze wobec niewywiązania się przez prezydenta z jego obowiązku, co powoduje niemożność orzekania przez Trybunał w konstytucyjnym 15-to osobowym, sędziowie powinni sami umożliwić orzekanie wybranym sędziom.
Jeśli do TK wpłynie wniosek o uchylenie Bogdanowi Święczkowskiemu immunitetu- np. do postawienia zarzutu manipulowania składami sądzącymi, wtedy nie Święczkowski (skoro wniosek prokuratury jego dotyczy) ale wiceprezes Sochański powinien zwołać zgromadzenie ogólne w celu rozpatrzenia tego wniosku. A ponieważ bez nowych sędziów nie będzie kworum, aby umożliwić sobie działanie zgromadzenie powinno podjąć uchwałę stwierdzającą, że ośmioro nowych sędziów jest pełnoprawnymi sędziami TK.
Oczywiście prezes Święczkowski może nie uznać uchwały zgromadzenia i dalej nie przydzielać nowym sędziom spraw, ale pójście wtedy na wojnę ze wszystkimi, a to nie byłaby niezłomność, ale głupota. Tym bardziej, że następny może być wniosek o pociągnięciu prezesa Święczkowskiego do odpowiedzialności dyscyplinarnej, a wtedy sądzony będzie przez sędziów, którym uparcie i notorycznie utrudnia życie.
Słabością tego scenariusza jest założenie, że starzy sędziowie wezmą w nim udział. Jednak, jeśli tego nie zrobią, będą tkwić sytuacji, której mają serdecznie dosyć. A tylko jeden z nich (nie licząc prezesa) – Stanisław Piotrowicz – to prawdziwy żołnierz PiSu.