Sędziowie TK dalej od polityki

Czworo sędziów wybranych blisko miesiąc temu do Trybunału Konstytucyjnego zdecydowało się złożyć przyrzeczenie w Sejmie. Zaprosili na nie prezydenta Karola Nawrockiego, do którego wcześniej kierowali pisma z deklaracją chęci złożenia przyrzeczenia i prośbą wyznaczenia jego terminu, które pozostały bez odpowiedzi.

Sędziowie zaprosili też przedstawicieli samorządów zawodów prawniczych. Spodziewają się marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego – jako gospodarza budynku Sejmu. Nie skierowali zaproszenia ani do klubów parlamentarnych, ani do rządu.

Ta – być może nazbyt skromna dla niektórych – forma złożenia przyrzeczenia jest dobrym wyjściem z sytuacji, która jest polityczną rozgrywką między rządzącą koalicją a PiS i jego prezydentem. Sędziowie są jej elementem. Uroczyste przyrzeczenie np. w sali obrad, przed posłami i marszałkiem, byłoby okazją do politycznych demonstracji – np. opuszczenia sali przez PiS. A sędziowie siłą rzeczy skleiliby się w publicznym odbiorze na stałe z jedną ze stron sporu. Jeśli będą orzekać, ich wyroki mogą być postrzegane jako polityczne. A sytuacja w Trybunale, jako odbicie politycznej rywalizacji największych partii: „nasi” przeciwko „tamtym”. Przy czym „nasi” orzekają zgodnie z politycznym interesem „naszego” rządu, bo wiadomo, że „tamci” będą orzekać (jak robią to od dziewięciu lat) zgodnie z politycznym interesem PiS. To jeszcze doszczętniej zrujnowałoby i tak zdruzgotany autorytet Trybunału Konstytucyjnego i szansę na jego odbudowę.

Niedobrze byłoby też, gdyby sędziowie wybrani teraz do TK zachowywali się jak grupa połączona wspólnym celem. To także groziłoby postrzeganiem ich samych i ich działań jako politycznych. Takie wrażenie już, niestety, robi niepodjęcie obowiązków po złożeniu przyrzeczenia wobec prezydenta przez sędziów Magdalenę Bendkowską i Dariusza Szostka. Komentuje się, że to gest solidarności z czworgiem pominiętych przez prezydenta sędziów. Tylko czemu ten gest miałby służyć? Prezydent się raczej nim nie wzruszy. W dodatku jeśli nie podejmą obowiązków po czwartkowym zaprzysiężeniu w Sejmie, to nie będą mieli dobrego pretekstu, by przerwać tę demonstrację solidarności – i skończy się sankcjami dyscyplinarnymi za odmowę orzekania.

Jeśli poważnie traktujemy hasło przywracania praworządności w TK, to wybrani do niego w marcu sędziowie powinni się trzymać jak najdalej nie tylko od polityki, ale także od podejrzeń, że są w nią wplątani.

Reklama