Orędzie prawdę ci powie
Karol Nawrocki wygłosił swoje noworoczne orędzie tylko pod flagą polską, premier Tusk nie wstydził się „orędować” pod dwiema: narodową i unijną. Nawrocki mówił do prawicy, Tusk do całego społeczeństwa. Trudno o bardziej wymowny znak, jaki plan mają dla Polski dwaj najważniejsi liderzy polityczni.
Tusk chce „przyspieszenia”, Nawrocki obalenia Tuska i koalicji rządzącej. Mam złe skojarzenia z „przyspieszeniem”, dotyczące „wojny na górze” za prezydentury Lecha Wałęsy, która skończyła się dla niego przegraną z Aleksandrem Kwaśniewskim. Nie entuzjazmuję się także „repolonizacją”, bo to hasło zatrącające o nacjonalizm, a nacjonalizm był i jest sprzeczny z interesem Polski.
Tusk, choć przejmuje język twardej prawicy, nie jest na szczęście nacjonalistą, czego symbolem były obie flagi, pod którymi wygłosił swoje orędzie. Po przegranej Trzaskowskiego zmienił linię z socjaliberalnej na centroprawicową. Zaryzykował w nadziei, że to pozwoli mu zachować władzę po wyborach w 2027 r. Cel słuszny, metoda dyskusyjna.
Nawrocki kilka razy przywołał szczyt G20. Nie wspomniał, że Polska została zaproszona jednorazowo na to spotkanie i że będzie ono za rok. Polska na kolejny szczyt może nie być zaproszona, bo do G20 nie należy.
Chodzi raczej o ruch polityczny ekipy Trumpa w ramach forsowania skrajnej prawicy w Europie. Nawrocki gra rolę wyznaczoną mu przez Trumpa. Niewiele ma to wspólnego z pomyślną przyszłością Polski, za to wiele z ambicjami skrajnej polskiej skrajnej prawicy.
Premier zapowiedział kontynuację rozliczeń i „przykręcenie śruby” w walce z wszelkim bezprawiem. Ta retoryczna „śruba” też mi się niezbyt podoba, za to kontynuację rozliczeń popieram. Nawrocki się krzywi, ziobryści kpią – zbieg Romanowski grozi z Budapesztu Tuskowi dożywociem – ale w istocie wiedzą dobrze, że to m.in. rozliczenia zdecydują o wyniku wyborów w przyszłym roku.
W polityce polskiej dobiega końca era Kaczyńskiego. PiS lekceważyć nie należy, ale przyszłości na prawicy już ani on, ani jego partia nie będą definiować.
Komentarze
Polaków rozumie Czerepach z serialu „Ranczo”:
na wybory chodzi zaledwie 40% wszystkich uprawnionych, a to oznacza, że całe 60% elektoratu jest niezagospodarowane. Wynika to stąd, że ta część wyborców nie rozumie języka, jakim do nich mówią politycy. Zupełnie jakby część kraju to byli Grecy, a pozostałą stanowili Bułgarzy. Natychmiast postanawia znaleźć sposób na przemówienie do Bułgarów. Wzywa do biura Pietrka, któremu zleca napisanie stosownej piosenki, propagującej PPU. Pietrek niezbyt się zapala do tego pomysłu, twierdząc, że mieszanie sztuki i polityki to obciach, ale ugina się wobec otrzymania oferty w wysokości 1500 zł za ten utwór. Joli, która ma wątpliwości, czy udział w propagandzie politycznej nie będzie aby grzechem wyjaśnia, że jak już utwór nagrają, to później pójdą do spowiedzi i dowiedzą się, jak to z tym grzechem jest.
I Kinga:
Archetyp Polaka to archetyp pijaka (…) w skrajnych sytuacjach pogarda dla niebezpieczeństwa, szafowanie życiem, bohaterstwo, a jak niebezpieczeństwo mija, to kłótnie o wszystko, małostkowość, zazdrość i kompletny brak szacunku dla normalnej pracy. Zupełnie jak ktoś najpierw pijany, a później na silnym kacu.
W „Ranczo” wygrali niestety prekursorzy Naurokiego w wersji light.
My mamy wersję hard.
Ale, ja mam takie pytanie: czy ta niechęć do unijnych flag to nasza specjalność, czy też szersze zjawisko?
Bo pamiętam, jak dziwiły mnie unijne flagi na kościołach węgierskich, rumuńskich, czy np. na siedzibie biskupa w Ołomuńcu. Tu i tam „unijność” współistniała z religią, a u nas to wydaje się herezją (co oczywiście wiąże się ze scenografią Nawrockiego).
@PAK
Z Kościołem, jak z polityką, może służyć nacjonalistom albo dobru wspólnemu.
Francuskie Zgromadzenie Narodowe dzielił stosunek do królewskiego veta.
Aktualnym wydaje się pytanie wyniesiony z Sali do Gry w Piłkę, przed, którym staje każdy Wolny Obywatel: Jak wielką część swojej wolności gotów jesteś poświęcić wspólnocie, którą jest Demokratyczne Państwo?
Dlaczego politycy, którzy otrzymują w wolnych wyborach depozyt naszej wolności szafują tym skarbem rozrzutnie i bezrozumnie?
Odpowiedź jest oczywista, większość z nas Wolnych Obywateli w Demokratycznym Państwie, ciągle uważa, że państwo nie jest gwarantem wolności, a raczej narzędziem represji.
Celowo używam słowa większość, ponieważ sam uznaję, że w tej chwili państwo powinno użyć represji w stosunku do przestępców z opozycji i mam wrażenie to zdanie podziela duża część głosujących na rządzącą koalicję.
Poczucie utraty osobistej wolności doskwiera mi, bo jako obywatele gorszego sortu dopuściliśmy do władzy bezrozumnego uzurpatora , którzy nieuczciwie zdobył władzę.
Teraz wypowiada się w imię większości, sugerując , że złożyliśmy mu w niewolniczym hołdzie swoją wolność. W tym pomieszaniu pojęć ginie konstytucja i prawo, bo wszystko opiera się na założeniu , że rządzić nami będą przyzwoici ludzie.
Co to znaczy (szczegolnie dzisiaj) „służyć dobru wspólnemu”? Bo haslo jest chwytliwe (i to od dawna!) i „ludowi” sie podoba. Ale…
PiS to haslo pieknie „zagospodarowalo”… dla swoich celow. A „lud” mowil na to: „Kradna ale sie dziela”.
Czy pod haslem „dobra wspolnego” wolno „uszczesliwiac lud” wbrew jego woli (jak to robili np. komunisci)?
A moze w mysl „dobra wspolnego” nalezy „urabiac” (nieswiadomy?) „lud” subtelnymi (ale skutecznymi!) metodami? Notabene powtorze, ze tradycyjne metody Oswiecenia uwazam aktualnie za nieskuteczne.
Przydalby sie madry artykul np. prof. Hartmana na te moralne/etyczne dylematy w polityce.
Szambo znowu wybiło:
Najpierw Sakiewicz opublikował wpis o treści: „Assad, Maduro…Tusk?”.
Potem podał dalej wpis posła PiS Mariusza Kamińskiego ze zdjęciem aresztowanego przez Amerykanów prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro opatrzonym komentarzem: „Zobacz @donaldtusk, jak kończą dyktatorzy.”
—————————————-
Odstręczający wieprz i kurduplasty pijus z Pisdowa – popełnili zbrodnię podżegania do wojny i pojmania premiera…
Intuicja podpowiada mi, że owe trepy sczezną we własnych odchodach, czego im z Nowym rokiem życzę…
Dialania Nawrockiego [Batyra]w ujarzmianiu nacjonalistycznej prawicy sa dobrze widoczne.Dzialania te sa pierwszym krokiem do idei polexitu.wygranie wyborow 2027 przez konfe,korone i pis moga polexit uskutecznic.Pragne przypomniec ze wystarczy 50%+1 glos a w Sejmie.Trzeba miec nadzieje ze koalicja zdaje sobie z tego sprawe.Gumofilce niech uswidomia wies ze po wyjsciu z UE doplat nie bedzie i korzystnego eksportu zywnosci.Mlodzi przestana podrozowac na dowod osobisty.Zniknie tez reszta przywilejow.Wszysykiego Najlepszego w 2026 roku Koalicji Rzadzacej .
Rok 2026-„Nowy Rok”. Ziobro i właściwie cały PiS głoszą ,że Tusk i obecny rząd cały czas łamią prawo(to prawo utworzone przez rządy PiSu i SP).Tzw. konstytucjonaliści i często media liberalne wywołują nieustannie skrupuły u obecnej władzy w Polsce, że ,Koalicja 15-to października postępuje zbyt brutalnie, a Ziobro wręcz głosi, że obecna władza, to przestępcy i nie będzie przed nimi zeznawał i część świata prawniczego temu sprzyja. Stąd wszelkie operacje MS i prokuratury mają problem: jak naprawiać, żeby było zgodnie z prawem. D.Trump wykonując misję specjalną na Wenezuelę pokazał, gdzie ma prawo międzynarodowe, a wszelcy specjaliści od interpretacji prawa wzięli na wstrzymanie i jakoś niemrawo krytykują Trumpa o łamanie prawa. A red. T. Zalewski wyjaśnia, że Trumpowi chodzi głównie o ropę…czyli biznes, podobnie ,jak robi to w stosunku do Ukrainy i Putina.
Pora więc, żeby D.Tusk i jego rząd wyciągnęli właściwe wnioski z nauki o pragmatycznej interpretacji prawa . Trzeba przyspieszyć podejmowanie decyzji o karaniu przestępców z PiSu. Trzeba szybko zrobić pełny porządek w prokuraturach i przeszkadzaczy posłać na zieloną trawkę. Pan prez. Nauroki zarzuca Tuskowi, że zajmuje się tylko ściganiem, a gospodarka leży. Trzeba prez. Naurokiemu i jego bezczelnym pomagierom wytłumaczyć, gdzie raki zimują, trzeba im wytłumaczyć, że są ignorantami w świecie ekonomii i prawa. Trzeba zabrać się za wręcz antypolską działalność wszystkich wrogów UE w Polsce, a szczególnie tych gówniarzy w Konfederacji, bo czas ucieka. Dobrą robotę robi Czarzasty, ale trzeba robić to szerzej i skuteczniej. Trzeba zrobić porządek z „Republiką”. ITD!!! Trump pokazuje, jak można przeprowadzać „operacje specjalne”, a prawnicy są onieśmieleni…
Czego można się było spodziewać po orędziu Naurokiego, to w nim było.
Że jego bohaterem jest Sergiusz Piasecki, tego też można się było spodziewać:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Sergiusz_Piasecki
https://www.facebook.com/watch/?v=1345248750609969
Dużo bardzo wstrząsnęło mną to, że Uchwałą Sejmu RP X kadencji z 26 września 2025 zdecydowano o ustanowieniu roku 2026 „Rokiem Sergiusza Piaseckiego”.
Że pochowano go z honorami na Powązkach.
I że przeszło to jakoś niezauważone i nie skomentowane przez demokratyczną część społeczeństwa.
Wystarczyło, że był antykomunistą.
Lekturą obowiązkową na ten rok powinna być książka Marcina Piątkowskiego Złoty wiek. Jak Polska została liderem wzrostu i jak ją czeka przyszłość.
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5087304/zloty-wiek-jak-polska-zostala-europejskim-liderem-wzrostu-i-jaka-czeka-ja-przyszlosc
…Autor analizuje przyczyny wcześniejszego wielowiekowego zacofania państwa i podkreśla kluczową rolę inkluzywnych instytucji, kultury, idei i indywidualności jako źródeł polskiego sukcesu. Ponadto wskazuje na zagrożenia dla dalszego rozwoju i proponuje nowy model wzrostu, który pozwoliłby Polsce po raz pierwszy w historii dogonić Zachód….
Właśnie inkluzyjność edukacji i kultury z czasów „komuny” uznaje autor za jeden z decydujących czynników sukcesu Polski.
Jedną z przyczyn zapaści może być ponowna wygrana Trumpa.
Mamy pseudoprezydenta zwalczającego „postkomunę” a wygrana Trumpa stała się faktem.
Wczoraj zobaczyliśmy co ma zamiar dalej robić.
W filmie „Angol”, przestępca, który odsiedział dziewięcioletni wyrok za napady z bronią w ręku i zuchwałe kradzieże, mówi, że zajmował się „redystrybucją dóbr”. Fakt.
To nas czeka w polityce krajowej i światowej.
Redystrybutorzy dóbr i krzewiciele „szlachetnych idei”.
Pan premier Tusk i reszta ministrów oraz wicepremierow dysponujaca EGO wiekszym od Batyra, w 2027r. przekonają się co znaczy przejęcie wladzy przez prawicowych zwolenników gaśnicy i psów na łańcuchu !
Z hasłem KONSTYTUCJA jest najważniejsza oraz Bóg,Honor i Ojczyzna , o 6 ⁰⁰ rano zapukają do wszystkich obecnych pieknoduchów ! Prowadził bedzie ich Matecki a Batyr ze swoim snusowym uśmiechem bedzie bił brawo ! I śmiem przypuszczać ,że pies z kulawą nogą ( nawet ten na łańcuchu) nie bedzie protestował ! Nienawiść do premiera Tuska usprawiedliwi wszystko. Tylko jak się tu goloć bez lustra !
A ja na nowy rok zastanawiam się nad rolą obecnym mediów, takich jak Polityka, i ich prenumeraty. Jeżeli na komórce mam wypowiedzi co bardziej wpływowych polityków, z ministrami czy marszałkiem, liderami politycznymi, którzy każde wydarzenie polityczne oraz ich własne decyzje bezpośrednio przedstawiają. Jeżeli mam cały szereg influencerów / komentatorów politycznych od lewej do prawej. Wystarczy na ich stronie kliknąć opcję „udostępniaj” aby codziennie (algorytmy FB) dostać kolejną porcję ich opinii. Jeżeli każde posunięcie polityczne w kraju i zagranicą omawia ekspert ze stopniem i tytułem (dr / dr hab. / prof.). To gdzie jest miejsce dla dotychczasowych redaktorów? W sumie powinni pełnić rolę podsumowującą, zbierając cegiełki informacji, łącząc w spójną całość, wskazując elementy istotne lub takie, które umknęły w natłoku informacji. Zatem przesiać informację i dokonać jej syntezy. Ależ to trudne i czasochłonne. A tu wpis ma gonić wpis, bo takie czasy. Jak media znikną to zostaniemy w kakofonii informacji? Ależ nie, zwrócimy się o pomoc do AI, która staje się coraz lepsza. Cudowne narzędzie, które stanie się niczym walec jadący po resztkach lokalnych intelektualistów. Wieże z kości słoniowej globalnych redakcji, które przetworzoną informację roześlą po całym świecie. Rozpylą niczym na pola kukurydzy ciągnące się po horyzont. Najbiedniejszy mieszkaniec globalnej wioski, mając w ręce mały krzemowym aparacik, ma dostęp do informacji od czołowych redaktorów świata. Język to już nie problem (jest AI).
@Adam Szostkiewicz:
Absolutnie się zgodzę, że Kościół może służyć dobru wspólnemu. Moje pytanie dotyczyło czegoś innego — jak szerokie są pewne zjawiska znane z działalności Kościoła Katolickiego w Polsce, takie jak głęboka antyeuropejskość.
@lalecznik:
Problemów z AI jest kilka.
Pierwszy, to nieodpowiedzialność zarządców, czego dobrym przykładem są kolejne „akcje” Groka, jak choćby ostatnia fala „rozbierania” realnych osób przez algorytmy AI. To byłoby do załatwienia, ale nie w przypadku, gdy AI podlega Muskowi, a nie prawu*.
Drugi, to taki, że aby korzystać z AI trzeba mieć kompetencje. Zalecany sposób pracy z AI, to traktowanie jej jako „partnera”. Nie niewolnika, ani nie pana; tylko współpracownika, który wykona część naszej pracy, ale my musimy umieć tę pracę zdefiniować, czy ocenić.
Trzeci: popularne systemy AI to LLMy — modele językowe, że tak się wyrażę „wyrafinowane papugi”, które powtarzają za ludźmi. AI nie pojedzie w teren i nie zbierze sama danych, gdy ich brakuje.
*) ChatGPT ma specjalny fitr, nazwałbym go etycznym — w przypadku wrażliwych pytań, odpowiedzi albo nie dostaniemy, albo dostaniemy z zastrzeżeniem, typu: „śledź wartościowe źródła informacji”, „skontaktuj sie z lekarzem lub farmaceutą”, itp. Da się więc to robić. Da się zrobic też cenzurę polityczną (patrz widowiskowe pytania DeepSeeka o prawa człowieka w Chinach)… Problem jednak w tym, że AI nie kontroluje prawo, tylko kaprysy właścicieli, którzy mogą być „w porządku” (patrz ChatGPT), albo nie (patrz Grok, DeepSeek).
@mfizyk:
> Co to znaczy (szczegolnie dzisiaj) „służyć dobru wspólnemu”?
W pełni nie wiem, ale gdyby powiedzieć, że trzeba patrzyć szerzej, nie tylko na osobiste korzyści, a przy tym cechować się głębokim namysłem moralnym…
> Bo haslo jest chwytliwe (i to od dawna!) i „ludowi” sie podoba.
Wcale nie jestem pewien, czy ludowi się podoba…
> A „lud” mowil na to: „Kradna ale sie dziela”.
Jak dla mnie PiS odkrył, że ludzie potrzebują pozytywnego przekazu ekonomicznego. Nie, że „trzeba zacisnąć pasa” („piniędzy ni ma i nie będzie” — tyle z Rostowskiego zapamiętał pewien starszy pan, którego ostatnio spotkałem), ale że można zrobić wiele rzeczy i znajdą się na to pieniądze. To nie jest związane z „dobrem wspólnym” bezpośrednio.
> Czy pod haslem „dobra wspolnego” wolno „uszczesliwiac lud” wbrew jego woli (jak to robili np. komunisci)?
Ja bym raczej zwrócił uwagę na rozważania w tradycji utylitaryzmu. Tam od próby rachunku utylitarystycznego, ze względu na swoisty paradoks rzymskiego cyrku („jeśli tysiące czerpią radość z cierpienia nielicznych, to warto by ci ludzie cierpieli”), przeszli myśliciele do minimalizacji właśnie cierpienia i zła.
> A moze w mysl „dobra wspolnego” nalezy „urabiac” (nieswiadomy?) „lud” subtelnymi (ale skutecznymi!) metodami?
Oczywiście, że tak. A czym innym jest szkoła? Czym oczekiwanie by ludzie umieli czytać, pisać i wiedzieli jak jest zbudowany pantofelek? Dzieci często tego nie chcą. Rodzicom wcale nie zawsze zależy. A państwo zmusza — i uważamy to za normalne.
> Notabene powtorze, ze tradycyjne metody Oswiecenia uwazam aktualnie za nieskuteczne.
Ale to już Marks wiedział 😉 (Serio, zdziwiło mnie, że to on wykpiwał oświeceniowe złudzenia liberałów, o dobrym ludzie, który sam z siebie wybierze dla siebie dobro, tylko trzeba mu nie przeszkadzać. No ale trafiał.)
@PAK4
5 stycznia 2026
8:55
Nie uwazam, ze szkola ma dzieci i mlodziez „urabiac” w sensie indoktrynowac. Wedlug mnie ma ich uczyc samodzielnego myslenia, zrozumienia systemu (spolecznego, gospodarczego i politycznego w ktorym zyja) oraz dzialania w grupie. Tylko co zrobic, jesli to sie nie powiedzie?
Z tym „urabianiem ludu” chodzilo mi o juz doroslych wyborcow i czy wolno/nalezy nimi manipulowac. Oczywiscie dla ich wspolnego dobra 😉 Jezeli sie przyjmie, ze ten „lud” jest tylko nieswiadomy wspolnego dobra i ich oswiecenie/manipulacja im tylko otworzy oczy, to moralnego problemu raczej nie ma.
Ale jezeli oni „dobro wspolne” inaczej widza? Czy „dobro wspolne” mozna objektywnie zdefiniowac? A moze latwiej zdefiniowac „szkode dla wspolnoty”? Ale pewno tylko post factum. Czyli tak jak dziala prawo.
Dlatego moje wolanie o filozofa/etyka.
PS. Ale to już Marks wiedział. Nie wiedzialem. Masz moze cytat?
mfizyk:
(Przepraszam, za szybko mi sie kliknęło.)
Nie widzę twardej granicy między edukowaniem, a urabianiem. Bo „miękkie” owszem: czy coś jest consensusem naukowym, albo czy odnosimy się do pouczanego z szacunkiem. Ale, wrócę: miękkie. W wielu przypadkach będzie spór o to, po której stronie jesteśmy. Zresztą to w znacznej mierze właśnie oś obecnego sporu politycznego, bo część wyborców czuje się obrażona i upokorzona tym, że rządzący śmią odwołać się do wiedzy naukowej.
Co do Marksa — nie mam. Czytałem w jego biografii pióra Berlina.
Przepraszam! Moj wpis z 23:43 blednie umiescilem tutaj 🙁
Do mfizyka i PAKa tak trochę świątecznie: niepotrzebnie robicie sobie koledzy-blogowicze heheszki z K. Marksa. K.Marks ( nie interesuje mnie jego politykierstwo) zdefiniował arytmetycznie w sposób genialny w zakresie ekonomii, że wartość produkcji jest tworzona z zaangażowania środków trwałych i środków obrotowych ( w tym praca rąk ludzkich) i jeśli suma tych wartości jest mniejsza, niż przychód ze sprzedaży, to mamy do czynienia z powstawaniem zysku. Przecież na tym polega cała istota i sens działalności wytwórczej= na tworzeniu zysku. I dalej zdefiniował, co też jest oczywiste, że same maszyny i urządzenia i wszelkie surowce same z siebie nie stworzą produktu do sprzedaży; do tego potrzebny jest człowiek-jego praca. I dalej: pokazał, że powstawanie zysku jest możliwe do osiągania właśnie dzięki tej pracy człowieka. Stąd powstały definicje wartości dodanej, wartości dodatkowej ,stopy zysku, stopy wyzysku, tj ilorazu wartości pracy siły żywej w ogólnej wartości produkcji do kosztów płac itd, itd. A to, że potem politycy (zwłaszcza w Rosji) wykorzystali te „odkrycia ” Marksa, a zwłaszcza w zakresie tzw. wyzysku, to już inna sprawa. Przecież każdy człowiek zatrudniony w dowolnym elemencie gospodarki wie o tym, że gdyby wartość jego pracy była mniejsza, niż pożytki uzyskiwane z tego tytułu przez zatrudniającego go,to zatrudniający wywaliłby go z pracy! Czyli, że wartość jego pracy jest wyższa, niż jego pensja. ,czyli jest „wyzyskiwany”. Arytmetycznie Marks zapisał, że wartość produkcji równa się wartości zużycia środków trwałych plus zużycia środków obrotowych plus tzw. wartość dodatkowa. Bo to jest przecież oczywiste! Po Marksie byli następni ekonomiści, rozwijali teorie Marksa, bo w miarę postępu naukowo-technicznego rola tzw. siły żywej, czyli pracy rąk ludzkich (i umysłów) w tworzeniu wartości produkcji ulegała modyfikacji, ale istota definicji stworzonej przez Marksa jest bezdyskusyjnie podstawą do wszelkich rozważań ekonomicznych. Lenin i Stalin posłużyli się cynicznie i politycznie teoriami Marksa do stworzenia dyktatury i wstawili Marksa na swoje sztandary, ale za to Marks nie jest odpowiedzialny, tak samo, jak Bohr nie jest odpowiedzialny za zrzucenie bomb atomowych na Japonię. To tyle świątecznie. Pozdr.
@pielnia11
6 stycznia 2026
11:49
Do mfizyka i PAKa tak trochę świątecznie: niepotrzebnie robicie sobie koledzy-blogowicze heheszki z K. Marksa.
Ja calkiem na serio twierdze, ze tradycyjne metody Oswiecenia aktualnie sa nieskuteczne. Jezeli Marks to juz wtedy widzial, to znaczy, ze problem jest znany od dawna. I rozwiazania nadal nie ma?
@pielnia11:
Nie robię heheszków z Marksa. Uważam go za intelitentnego obserwatora polityki swojego czasu, który miewał bardzo ciekawe obserwacje. I tę krytykę działaczy liberalnych czasów rewolucji francuskiej – też. (Choć, jak pisałem, znam ją z relacji Berlina, a nie z oryginału.)
Wiem też, że Marks ma ogromny wpływ i zasługi dla powstania socjologii. Nie jestem tu ekspertem, choć jak już zapewne wiesz, uważam pojęcie „klasy społecznej” dla przydatnej do opisu rzeczywistości.
Jednak co do teorii ekonomicznej… Nie będę krytykował. Miał swój wkład, był też jego czas i miejsce. Widzę jednak absolutną niewystarczającość do opisu współczesnych problemów.
PAKu4:piszesz,że :”Nie robię heheszków z Marksa. Uważam go za intelitentnego obserwatora polityki swojego czasu, który miewał bardzo ciekawe obserwacje. ” Piszesz, że: „swojego czasu…” Otóż wyjaśniam ci, że stosowane obecnie (od dawna) w całym świecie biznesowym metody oceny efektywności inwestycji, oceny programów rozwojowych itd., oceny sensowności wnoszenia kapitału do pojawiających się ofert inwestycyjnych , po prostu wszystkie analizy biznesowe zachęcające potencjalnych inwestorów do wnoszenia udziałów(akcji),zachęcające banki do udzielania kredytów opierają się na ustalonych przez Marksa podstawach liczenia efektywności angażowania kapitału do uzyskiwania zysku. Na zasadach ustalonych przez Marksa, o których piszę wyżej (wartość i udział: środki trwałe, środki obrotowe, środki własne, środki obce, zysk, stopa zysku itd. )stosuje się w całym świecie geograficznym i biznesowym metody oceny efektywności angażowania swojego kapitału w swoje i obce pomysły inwestycyjne- rozwojowe. Ja nie bronię Marksa z jakichś powodów doktrynalnych. Po prostu w swoim życiu zawodowym nadzorowałem opracowywanie „n” biznes-planów i wiem, że jest to absolutnie genialna metoda oceny efektywności angażowania kapitału w pomysły rozwojowe. Jest to absolutnie niezbędna część każdej analizy podmiotowo-przedmiotowej(tzw .analizy fundamentalnej) sporządzanej od Tokio poprzez Europę do N. Jorku dla oceny zasadności angażowania kapitału w nowe pomysły. I ta genialność charakteryzuje się tym, że cały świat biznesowy posługuje się dokładnie tymi samymi metodami oceny (stosuje te same zasady tzw. projekcji finansowych).
Marks oczywiście nie żyje, ale jego pomysły dla oceny liczenia zysku są ponadczasowe. To by było na tyle, jak mawiał pan Stanisławski… Pozdrawiam
@pielnia:
Widzisz, znasz to z pracy; a moje znajomości z Marksem są historyczne, lub takie amatorsko-rozczytaniowe, gdy w ramach zrozumienia świata podczytuję czasem rzeczy o makroekonomii 😉 Pozdrowienia!