„Twardy kurs” Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz
Ponura ironia. Partia Hołowni, szorująca po dnie w sondażach, wewnętrznie skłócona, z nową szefową zapowiadającą „twardy kurs”, czyli jeszcze wyraźniejsze kontestowanie Tuska, może zaważyć na losach koalicji. Bo choć ma zapewne niespełna 1 tys. członków – w wewnętrznych wyborach następcy Hołowni ostatecznie głosowało niecałe 700 osób – to w Sejmie ma 31 posłanek i posłów.
Gdyby P2050 się rozpadła, rząd mógłby stracić większość. Nieć musi to oznaczać od razu jego upadku, ale rząd musiałby pracować w trybie petenta, zabiegać o głosy dysydentów za każdą szykowaną ustawą czy istotną decyzją państwową. W takim trybie też można funkcjonować, ale raczej nie przy prezydencie uważającym rząd Tuska za najgorszy po 1989 r.
I dlatego musimy zajmować się tym, co Polsce zafundował Szymon Hołownia. Chciał rozsadzić „duopol” PiS/PO, a doprowadził swój ruch na skraj krawędzi. I uciekł jak jakiś Dyzio rozrabiaka przed odpowiedzialnością polityczną za roztrwonienie swego kapitału, dorobku i zaufania społecznego.
Dobrze się bawił, zwłaszcza w okresie „sejmfliksu”, a potem zablokował Trzaskowskiego, chadzał na kolacyjki z Kaczyńskim, odblokował Nawrockiego. Nie sądzę, żeby zdołał odbudować swoją pozycję. Po co komu taki wodzirej, kiedy demokracji wygrażają pięściami faszyści?
Hołownia postawił w walce o sukcesję po nim w konającej partii na Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz, osobę, która w polityce i dyplomacji zjadła beczkę soli i zbiera raczej pozytywne recenzje jako szefowa resortu funduszy i polityki regionalnej. Lecz swym „twardym kursem” wobec własnego rządu zraziła do siebie premiera Tuska.
Tusk ją tolerował, ale raczej nie mia do niej politycznego zaufania, tak jak stracił zaufanie do jej mentora Hołowni po wyborach prezydenckich, w których Hołownia rywalizował z Trzaskowskim brutalniej niż z Nawrockim.
Co będzie oznaczał „twardy kurs” Pełczyńskiej-Nałęcz jako następczyni Hołowni? Na razie kontynuację linii „recenzenckiej”, czyli dystansowanie się od Tuska i KO w koalicji. Prawdopodobnie liderka wróci do tematu „wicepremierki”, a Tuskowi może być trudniej jej odmówić. Z kolei w P2050 trzeba wybrać nowe władze, to też będzie sprawdzian „twardego kursu”. Czy dopuści Petru i Hennig-Kloskę do zarządu?
Nie widzę większej nadziei na ogarnięcie sytuacji w P2050 pod rządami KPN (zbieżność inicjałów jej nazwiska z partią Leszka Moczulskiego oczywiście przypadkowa, choć też zniszczyły ją wewnętrzne rozgrywki). Ale mimo wszystko życzę jej powodzenia dla dobra koalicji.
Ponury paradoks obecnej sytuacji politycznej polega też na tym, że musimy spekulować o przyszłości P2050 w kontekście przyszłości koalicji i wyłonionego z niej rządu. Tymczasem uwagę powinniśmy kierować przede wszystkim na skrajną prawicę. Onegdaj na prawicy i na lewicy namawiano, by „nie straszyć PiS-em”, teraz podnoszą się głosy w centrum politycznym – a KPN deklaruje walkę o wyborców centrowych – żeby nie straszyć konfederacjami.
No to niech poczytają relacje z parteitagu braunistów w Łochowie. Szczególnie referaty Grzegorza Brauna i Tomasza Sommera. Ten drugi nazwał dzisiejszą Polskę „obozem Auschwitz” i wezwał do jego likwidacji pod przewodem Brauna. Rząd Tuska i cała koalicja, w tym KPN, zostali ostrzeżeni.
Komentarze
Polscy wyborcy mają pewien morderczy instynkt – gdy uznają, że ,,ich” partia stała się ,,lame duck” bez skrupułów ją porzucają. Tak los spotkał Palikota, Kukiza czy Petru. Gdy zobaczyli, ze ,,ich” łódka bierze wodę bez skrupułów przerzucają poparcie na kogoś innego. Z jednej strony to logiczne: po co marnować głos na przegrywów. Poparcie PO – obecnie na poziomie 30%-35% to wynik skanibalizowania swoich koalicjantów a nie poszerzenia bazy wyborczej.
Myślę, że gwoździem do trumny PL2050 były występy Hołowni podczas kampanii prezydenckiej. To on, a nie jak ubzdurał sobie liberalny komentariat Zandberg, stoi za sukcesem Nałrokiego. To on najbardziej nastawał na debaty ,,wszyscy ze wszystkimi” (bo sam wiedział, że jego występy przed II turą są wątpliwe), w których elegancki i obyty (tak: elitarystyczny!) Rafał Trzaskowski tytłał się potyczkami nie tylko z Nałrokim jako swoim głównym konkurentem ale i Brałnem czy Maciakiem. Co zabawniejsze RT był przedstawicielem koalicji rządzącej i na jego karb szły wszelkie niepowodzenia i niedociągnięcia tejże koalicji a wśród wytykających był WSPÓŁKOALICJANT*. Absurd – tym bardziej, że utytłanemu RT tenże Holoenia przed II turą gładko przekazał swoje głosy. Niestety walki z kąsającymi koalicjantami upuściły sporo krwi RT przed II turą.
* podobnie, negatywnie oceniam start M. Biejat. Skoro wspólnie tworzymy rząd to po co podgryzać kandydata głównej partii będącej osnową koalicji, ktorą się współtworzy?
KPN ma tyle charyzmy i uroku co Jeremy Corbyn w UK. Tusk powinien zacząć wyciaganie posłów z 2050? Konsekwentnie i w białych rękawiczkach ale tak żeby w klubie 2050 pozostała KPN i Hołownia
Na Hołotę
Szymusiu, pyszałku, zwierciadła kochanku,
Własnej gęby służku, próżności poddanku.
Zdradą się karmisz, jak pies na odpadkach,
A twe słowa – jeno pustka w dodatkach.
Narcyz chorobny, w cieniu swej ułudy,
Śmiech cię obnaża, jak błazna bez cnoty.
Hołoto fałszywa, w pysze zatopiona,
Prawda cię skreśla – jak kartę spalona.
Niechaj twe imię w szyderstwie się niesie,
Bo kto zdradą żyje – w hańbie się trzęsie.
Krzysztof Varga o Szymonie Hołowni (Newsweek):
Obawiam się, że coraz mniej ludzi pamięta, że Szymon Hołownia, zanim wkroczył do wielkiej polityki, osiągnął status gwiazdy Sejmu, a potem poniósł bohaterską klęskę w wyborach prezydenckich, był nie tylko telewizyjnym showmanem, ale też kaznodzieją oraz pisarzem katolickim.
Przez lata wydawał z wielkim powodzeniem książki o drodze do zbawienia. Szczególnie sprawdzał się jako mistrz hagiografii, pisząc o świętych, choć tak naprawdę te circa 20 książek Szymona układało się w jedną wielką hagiografię jego samego. Opublikował nawet biografię Boga, zapewne czekając na rewanż, ale Bóg nie dość, że nie napisał biografii Hołowni, to ostatnio całkiem się od niego odwrócił. Trudno się Panu Bogu dziwić — Szymon porzucił drogę apostolską i zajął się czymś tak faryzejskim jak polska polityka.
Cała twórczość Szymona — zanim został największą porażką polskiej polityki — była poradnictwem i wskazywaniem słusznych ścieżek życia dla maluczkich, czyli dla nas, jego czytelników i słuchaczy. Jak sugestywne były to porady, dowodzi fakt, że mnóstwo ludzi mocno uwierzyło w boskość Hołowni, zapisało się do sekty „szymonitów” i poszło za nim ku zatraceniu, a milion nawet zagłosowało na Szymona jako prezydenta i teraz cierpi katusze.
Jako że ponad moje siły było powracanie do dawnych lektur, poświęciłem się wysłuchaniu audiobooka „Jak zostać świętym?”, czytanego przez samego Hołownię. Nagrał to lata temu, ale rozkosz słuchania dziś jeszcze większa niż wówczas. Na okładce występuje Hołownia z diabolicznym uśmieszkiem i złotą aureolą nad głową.
To jest żart oczywiście, ale żart śmiertelnie poważny. Hołownia w tym coachingu — bite dwie godziny kazania — opowiada nie tylko o swoich ulubionych świętych, ich drodze do świętości, w wielu przypadkach nadzwyczaj pokrętnej, ale też deklaruje, że nie chce być nowym Świętym Franciszkiem, nowym Świętym Janem Pawłem II ani nową Świętą Teresą. Otóż Szymon Hołownia chciał być „pierwszym Świętym Szymonem Hołownią”. „Świętość to najfajniejsza rzecz, jaką może osiągnąć człowiek” — obiecuje Hołownia, a my zastanawiamy się: Czyżby bycie prezydentem nie było tak fajne jak bycie świętym? To po co rzucać się na prezydenturę, skoro można na luzie dążyć do świętości, pisać książki i być kochanym przez wielbicieli? Czy też droga do prezydentury, rozpaczliwie nieudana, miała być milowym krokiem ku fajnej świętości?
„Jak zostać świętym?” to rzecz unikalna, bo mało znana, nie wyszła nawet w postaci druku zwartego, a jest zapisem wykładu ówczesnego kaznodziei, który nie aspirował jeszcze do stanowiska prezydenta, a jedynie do obecności w kanonie świętych Kościoła katolickiego. W pewnym momencie postanowił jednak połączyć obie funkcje — wyniesionego na ołtarze i wniesionego na rękach wiwatującego narodu do pałacu na Krakowskim Przedmieściu.
Warto wysłuchać tego wykładu, bo w tembrze głosu, w galopadzie logorei słychać narastającą histerię, która stanie się później jego znakiem rozpoznawczym. Nie mówię, że święty musi być stabilny emocjonalnie. Wręcz przeciwnie — większość świętych z dzisiejszego punktu widzenia to były kliniczne świry. Szymon oczywiście nie jest świrem, mimo swej labilności, jest „Szymonem Szczęśliwym”, czego dowiedział się w Rosji, kiedy kupował ikony, ale brakowało mu pieniędzy, więc musiał się targować. Sprzedawczynie powiedziały mu, że jest „Szymonem Szczęśliwym”, bo nie pije wódki, ma wszystkie zęby i kupuje ikony.
Tragiczne, a przez to niebywale śmieszne losy Polski 2050, partii, która może przestać istnieć jeszcze przed piątą rocznicą swojego powstania, każą nam pochylić się z troską nad życiem i twórczością jej założyciela. Tajemnica, dlaczego wściekle popularny autor popreligijnych książek, naprawiacz świata, który spotykał się z frenetycznym zachwytem na swoich spotkaniach autorskich, postanowił zostać najważniejszym politykiem w Polsce, jest prosta do rozwiązania: każda książka Hołowni, którą czytałem, a przeczytałem większość, opowiadała o wspaniałości Hołowni. Żaden jednak pisarz, choćby najsławniejszy i katolicki, nie osiągnie nigdy takiej sławy jak prezydent Polski, a przynajmniej prezes partii politycznej.
Zadziwiające, że ktoś, kto jest na prostej drodze do świętości, postanawia tak wspaniale zapowiadającą się karierę zaprzepaścić na rzecz sławy największego przegrywa polityki. A może jest w tym głęboki sens? W końcu droga do świętości zazwyczaj prowadziła przez cierpienie, a cierpieć Hołownia potrafi jak mało kto. Z braku możliwości bycia poćwiartowanym w czasie prześladowań chrześcijan nasz święty wybrał śmierć polityczną. Zawsze to jakieś cierpienie za wiarę i zawsze to jakaś śmierć. To jest droga Szymona do nieba, bo „Jak zostać świętym?” traktuje o tym, „jak żyć w 100 procentach na Ziemi, by w 100 procentach być gotowym na Niebo”. Najwyraźniej Szymon jest już gotowy na niebo, ale za to na ziemi ledwo zipie.
Hołownia jako drogę do świętości wybrał męczeństwo. Była to popularna praktyka we wczesnym chrześcijaństwie, ale i dzisiaj może się sprawdzić. Ponieważ współcześnie fanatyków religijnych nie obdziera się ze skóry, nie obcina im głów, nie gotuje we wrzątku ani nawet nie rzuca lwom na pożarcie — to ostatnie, uważam, powinno być nadal praktykowane — Szymon musi cierpieć inaczej.
Święta Rita, stygmatyczka z XV w., jest patronką rzeczy niemożliwych, a więc powinna być patronką Hołowni jako niedoszłego prezydenta, niespełnionego polityka, który miał naszą politykę poprowadzić świetlistą drogą świętości. Święta Rita miała na czole ranę, która symbolizowała jej współodczuwanie męki Chrystusa. My możemy współodczuwać jedynie z cierpieniem Hołowni, który wisi na krzyżu zbitym przez Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz i Paulinę Hennig-Kloskę.
Hołownia w swojej pełnej pasji mowie z całą stanowczością przeciwstawia się słodkiej wizji wiary chrześcijańskiej, co nazywa „pitu-pitu, miziu-miziu”. Może być tak, że ruszymy w drogę i będą wertepy — ostrzega Hołownia. „Chcesz iść w procesji wokół kościoła czy chcesz iść za Chrystusem?” — zadaje dramatyczne pytanie Hołownia. Hołownia poszedł za Chrystusem, ale wywrócił się na wertepach. Okazało się, że polityka, tak jak chrześcijaństwo, to nie jest „pitu-pitu, miziu-miziu”, ale — jak mówi ministra kultury Cienkowska, towarzyszka partyjna Szymona — trzeba „pokazać jaja” i „nie ma co pier… bez sensu”. Osobiście nie palę się do tego, żeby oglądać jaja ministry Cienkowskiej, choćby były najpiękniejsze na świecie, a nawet nieco odstręcza mnie wizja, że mam je przed oczami, ale Hołownia w swojej drodze do świętości powinien wziąć pod uwagę słowa osoby odpowiedzialnej w Polsce, było nie było, za kulturę i dziedzictwo narodowe.
Jak święty zakłada partię polityczną, to nigdy nic dobrego z tego nie wyjdzie. Polityka jest dla twardych grzeszników, nie dla ludzi błogosławionych, ubogich w duchu, do których należy królestwo niebieskie. Wyobrażacie sobie partię polityczną założoną przez Świętego Franciszka albo Świętego Aleksego, co porzucił pokusy świata doczesnego i został żebrakiem? Do polityki iść powinni ludzie, dla których w piekle już jest przygotowywany osobny kocioł z wrzącą smołą, a nie złota aureola na okładce audiobooka.
besai
Moze jednak zacznij malowac.
@Slawczan:
> Polscy wyborcy mają pewien morderczy instynkt
Raczej słabo znają się na polityce i głosują taktycznie. Słabo znają: małe partie nie przebijają się do ich świadomości. Głosują taktycznie: małe partie nie załatwią ich sprawy, np. nie zatrzymają Kaczyńskiego (albo Tuska, kto co woli).
> Myślę, że gwoździem do trumny PL2050 były występy Hołowni
Myślę, że nie. Pojawienie się Hołowni w kampani 2020 uważam za wybór genialny i, niestety, zmarnowany. Natomiast wszystko później, było jakimś uciekaniem przed problemem, że Platforma-bis, gdy oryginał miał się nieźle, jest zbędna.
> Skoro wspólnie tworzymy rząd to po co podgryzać kandydata głównej partii będącej osnową koalicji, ktorą się współtworzy?
By zaznaczyć podmiotowość partii i naciskać na realizację programu oczekiwanego przez wyborców?
Spójrz na prawicę: i Braun i Mentzen taki nacisk na Nawrockiego wywarli — wygrał z ich pomocą, ale też w zamian coś od siebie im daje, choćby wyrzucając chanukę z pałacu prezydenckiego, czy wetując próby „defakeizacji” internetu.
To są wszystkie korzyści Tuska z tworzenia t.zw. koalicji i porzucenia Trzaskowskiego w środku kampani -a nuż urósłby za duży. Wybory tuż, tuż. Wygraną ma zapewnić przejmowanie przejmowanie haseł chorego Kaczyńskiego i poszerzenie koalicji o którąś konfederację. Po wystrzelaniu bobrów i wilków mamy ostatni w Europie rezerwat górników.
@babilas
No tak, tylko SzH nigdy za świętego się nie podawał, ani jego za świętego nie uważano. Miałem z nim nieraz do czynienia jako publicysta na tym wczesnym etapie jego kariery, nazwijmy go katolicko-misyjnym. Do dziś nie rozumiem, czemu wdepnął do polityki, do czego nie miał żadnego przygotowania. Podejrzewam, že jakieš szatany tu działały, nie tylko wysoka samoocena i zapał ewangelizacyjny. Pewną wskazówką może być jego polityczne otoczenie z czasów zakładania P205O. Reszta to fajne literacko spekulacje. Misja polityczna H. Wydaje się jasna od początku, alternatywa względem ,,duopolu’’, ale głównie antytuskowa, motywy moralne i osobiste pozostają dla mnie niejasne.
Obawiam się, że Hołownia jeszcze nie skończył swojej działalności politycznej. Będzie szkodził nadal. Jest wicemarszałkiem sejmu, ma swoich ‚pretorianów’ w P2050 i może chcieć pokazać, że ciągle jest ważny. W rezultacie będzie jednym z najbardziej szkodliwych osobników w polskiej polityce XXI wieku nie będących, przynajmniej w założeniu, po politycznej stronie prawej. Dwukrotne ułatwienie zwycięstwa w wyborach prezydenckich kandydatowi niedemokratycznemu, stałe kontestowanie działania własnej koalicji, podporzadkowanie wszystkiego własnemu, rozbuchanemu ego. On tak łatwo nie odejdzie. Jeszcze go, niestety, obejrzymy w działaniu. Wybór Pełczyńskiej-Nałęcz na szefową P2050 tylko mu to ułatwi.
Adam Szostkiewicz
3 lutego 2026
9:11
…Do dziś nie rozumiem, czemu wdepnął do polityki, do czego nie miał żadnego przygotowania. Podejrzewam, že jakieš szatany tu działały, …
A może to po prostu emerytowany zbafca znalazł kolejną „brudną ścierkę”?
Hołownia sprawił sobie „pierwszy w życiu” kapelusz.
Będzie robił za Suskiego Bis?
babilas
3 lutego 2026
0:35
Wielkie dzięki za ten cytat. Miodzio!
Hołownia to taki Rydzyk dla bardziej wysublimowanych.
Też „broni” przed „posuwającymi się za daleko” liberałami.
Kolejna odmiana zbawcy, na co w naszej umenczonej jojczyźnie popyt nigdy nie maleje.
Tak jak Trump ze swoim ego staje się nieszczęściem dla współczesnego demokratycznego świata, tak nasz Hołowna przyniósł nam już nieszczęście dla naszej demokracji.
To głównie jego egoistyczna decyzja co do wyborów i wręcz walka z Rafałem doprowadziły do nieznacznej przegranej prezydenta W-wy. Skutki tego mogą być bardzo dalekosiężne.
Jego ujawnione, nocne konszachty z obozem Jarosława, pokrętnie przy tym tłumaczone – potwierdzają niedojrzałość polityczną oraz brak zdolności przewidywania i nawet kapelusz tego nie zmieni, a raczej zbliży do Suskiego, który innych posłów określa debilami.
Pesel 41.
Bywało nieźle na scenie z wysokim Prokopem
nie wyszło w polityce mimo fajerwerków
nie dojechał na urząd na mar4nym rowerku.
Wysokim Komisarzem przy przeciętnym wzroście
Nadaremno Szymonie tam trudziłeś stopę,
Cienko było na raucie u pana Bielana ,
daleko ci do Witosa ,nie będziesz Ratajem
rychło wezmą odwet, hieny na skórze barana
znany czerep rubaszny, alleluja Brauna
Nowogrodzkie buty, belwederskie baje,,
łap się Szymek pióra wyjdź z dzieckiem na spacer
łatwiej na powietrzu się uporać z kacem.
W lustro popatrz chłopie, czyja tam jest buzia.
Na pewno pamiętasz i chyba rozróżniasz.
@babilas 3 lutego 2026 0:35
Jak dobrze, że wskazałeś na Vargę… jak zwykle maestro literatury punktuje namiętnie i wskazuje na pokrętną drogę tej tragikomicznej – apage satanas! – postaci.
Jest cień nadziei dla jego fanatycznych zwolenników, że długoletnia formacja katolicka, przyniesie jakiś pożytek i Szymuś „porzuci pokusy świata doczesnego i zostanie żebrakiem”…
BTW
Varga polecał Polakom jako lekturę obowiązkową Richarda Butterwicka „Światło i płomień”, „potężną i kapitalnie napisaną pracę o upadku Rzeczpospolitej w XVIII w. – wiem, bo przeczytałem, kiedy tylko się ukazała. Jest to dzieło zjawiskowe, które każdy Polak powinien znać, bo nosi podtytuł „Odrodzenie i zniszczenie Rzeczpospolitej” i opowiada o latach 1733-1795, gdy Polskę do grobu kładły służby rosyjskie przy wydatnej pomocy naszych obrońców tradycyjnych wartości, złotej wolności szlacheckiej oraz świętej wiary katolickiej.
Czy polskim katolikom przeszkadzało, że wysługiwali się prawosławnemu reżimowi, który polskich katolików nienawidził i nimi pogardzał? Boże uchowaj, Polakom katolikom wystarczyło powiedzieć, że Rosja chce bronić ich wolności religijnej i polskiej tradycji. Na Polaków to zazwyczaj wystarczało, tak jak teraz wystarcza. Gdyby nad Wisłę przybył szatan we własnej osobie i powiedział, że będzie bronił Polaków przed zgnilizną moralną, uchroni dzieci przed demoralizacją oraz ocali świętość tradycyjnej rodziny, to wszyscy od razu by mu oddali swoje dusze„.
————————–
To klucz do zrozumienia dzisiaj…
Kurdupel i jego obrzydliwi parweniusze usiłują naśladować ten zdradziecki proces i co smuci może im się udać… i znowu Syberia stanie otworem dla wielu Polaków…
@1958 3 lutego 2026 1:29
Fraszka na Recenzenta Estetę
Treść mu zawadza –
Idiota u władzy nie przeszkadza.
Sztuki wizualne to jego hobby
Członek obrońców hard porno lobby.
Darz bór…
@jagoda
Nie, nie o PiS tu chodzi.
ChatGPT wylicza, że gdyby PSL lub 2050 weszło do sejmu (lekko nad poprzeczką) to obecna koalicja ma większość na styk. To samo PiS/Konfederacja/Braun. Na dwoje babka wróżyła.
Tyle, że ten sam układ występuje, jeżeli wejdzie Razem. Z tym że KO ma więcej głosów, ponieważ Razem „zjada” nieco Lewicę. Tyle, że musi być koalicja KO/Lewica/Razem. Ale to chyba do osiągnięcia, nie?
Najgorszy wariant, jeżeli nie wejdzie ani Razem ani PSL/2050.
Z drugiej strony najlepszy jeżeli wejdzie i Razem i PSL/2050, ponieważ wtedy nawet koalicja PiS/Konfederacja/Braun nie ma szans na większość.
I to jest chyba dobra wskazówka.
„Twardy kurs Pełczyńskiej -Nałęcz”. Tak. Już dawno tu ,na blogu napisałem, że pani Pełczyńska przerasta o klasę pod względem intelektualnym w rozwiązywaniu problemów merytorycznych panią Kloskę, ale jednocześnie jest przekonana, że zjadła wszystkie rozumy i że jest nieomylna w każdym calu we wszystkim. Stąd jej stanowczość i bezkompromisowość. Jak pogodzić te cechy u jednego człowieka? Gdyby chodziło o mianowanie kogoś na szefa nawet dużej firmy korporacyjnej, to Pełczyńska w przedbiegach by wygrała z Kloską, ale gdy sprawa jest znacznie szersza, to zalety pani Pełczyńskiej -jej wiedza i bezkompromisowość ,a przez to kłótliwość stają się jej wadą. Moja śp. Mama na takich ludzi używała określenia :mądro-głupi. Coś w tym jest. Boję się, że pani Pełczyńska w swej zarozumiałości może bardzo dużo namieszać w twardym, ale kompromisowym stylu rządzenia premiera Tuska i utrudnić mu jego zadania.. Jest takie stare (podobno chińskie) powiedzenie: jaki świat jest duży? Żaba na dnie studni jest przekonana, że świat ma średnicę ok. 2,5 metrów, czyli ma średnicę cembrowiny. Ale gdy ta żaba wyjdzie na krawędź cembrowiny u góry studni, wtedy się przekonuje, że świat ma jednak znacznie większą średnicę, niż cembrowina….
POmarzyć trochę o poranku – Tusk ogłasza , że przestaje zawierać przed wyborami koalicje, a to ze złodziejami, partiami obrotowymi,
faszystami i innymi Godkami. Tradycyjny elektorat PO budzi się i w całości stawia się przed urnami , głośno dyskutując o zdecydowanych poglądach Kierownika, tylko w kącie jakiś młody pyta „a jakie on ma poglądy, jaki program ? ” regionalny baron partyjny z przyganą w głosie odpowiada -przecież ma wszystkie. Ale cała nadzieja w tym, że jednak DT wygra…
@pielnia11
3 LUTEGO 2026
22:55
Pani Pełczyńska jest/była synową mojego kolegi, mimo to nie znam jej osobiscie i słyszałam wyłącznie ja i o niej w mediach. Jakos nie widzę tej jej „przewagi intelektualnej”, swoja uprzednią karierę dyplomatyczną raczej nie zawdzięczała swoim przewagom w tej materii. Jest natomiast bardzo ambitna, skumana z Hołownią i gotowa bezwzglednie wykorzystać fakt, ze jest „jezyczkiem u wagi” Koalicji.
No tak „…ostatni w Europie rezerwat górników” miejmy tego świadomość.
Brak nam „Real politik” i myślenia wg twardej ekonomii.
„Odrodzenie i zniszczenie Rzeczpospolitej” Butterwick – czytam i polecam.
opowiada o latach 1733-1795, gdy Polskę do….
czyli : sami się do tego przyłożyliśmy (oczywiście z hasłami: Bóg, honor, ojczyzna – nie brzmi znajomo ?).
Odmawiając Hołowni politycznego talentu możemy popełniać gruby błąd, albowiem ten tajemniczy mąż nigdy nie ujawnił swoich prawdziwych intencji.
A priori, przyjmujemy, że Kaczyński wielkim politykiem jest.
Jazda po bandzie na polskich narodowych kompleksach, ludowe pojmowanie prawa , chamskie przekupstwo i zamykanie oczu na złodziejstwo swoich – oto wyrafinowane narzędzia jego polityki.
Kaczyński przy Tusku jest zerem, ale nasz dzielny Szymon już nie.
Hołownia dwukrotnie wykonał postawione mu zadanie, a polegało ono na niedopuszczeniu Trzaskowskiego do prezydentury. Nie trzeba być geniuszem, aby zrozumieć komu liberalny prezydent tkwił ością w gardle. Opus Dei i Ordo Juris to organizacje, których Szymuś nigdy nie porzucił, W kampanii wyborczej plótł co chciał, ale po wyborach już mu się odmieniło.
Wielkość Tuska polega na umiejętnej neutralizacji wpływów kościoła na polską politykę, małość Kaczyńskiego na na byciu pacynką Rydzyka, zaś Hołownia na razie wszedł w rolę świętego Szymona Słupnika odrzuconego przez grzeszną gawiedź. Patrzy na nas z góry w swej bolesnej męce – o jakże mali jesteście moi prześladowcy!
Ze słupa na ziemię nie jest daleko, jestem pewien, że nasz święty Słupnik powróci w nowej roli, wszak brakuje nam Chadecji z prawdziwego zdarzenia.
@JanCzarnota
4 lutego 2026 15:39
,,1670″:
Są trzy główne przyczyny śmierci szlachty w Rzeczpospolitej: Bóg, honor, ojczyzna.
Zwracam uwagę na pilną konieczność działania odpowiednich służb i agend rządowych na wszczęcie w trybie pilnym zbadania wpływów rosyjskich i amerykańskich na działalność polityczną Jarosława Kaczyńskiego, Nawrockiego i jego kancelistów, Bielana, Tarczyńskiego, Ziobry, Romanowskiego, Brauna, Sasina… i wielu innych „dziwnych” funkcjonariuszy publicznych…
To paląca sprawa bo Putin z Trumpem to najgroźniejsi – również dla polskich interesów – nieprzewidywalni dyktatorzy.
Oby nie było za późno jak z tą podejrzaną wtyką w MONie…
Szymuś w roli statecznego, poważnego chadeka , ale nasi politycy-komedianci potrafią grać każdą rolę, dla siebie, choćby dla kasy. Skutek braku społeczeństwa obywatelskiego, jak ktoś zauważył „wybory taktyczne” impulsywne. Obrzydzajcie dalej system partyjny…
Twardy kurs Zandberga:
…powiedział Zandberg, zaznaczając, że on rozumie politykę jako rozwiązywanie problemów, od których będzie zależeć przyszłość kraju za dziesięć lat.
https://www.rp.pl/polityka/art43756421-czy-zandberg-wszedlby-do-rzadu-nie-po-to-by-dostac-limuzyne-i-udawac-sprawczosc
Zandberg, z wlasnej woli poza rzadem, nawet nie probuje rozwiazywac problemow. Wiec wedlug wlasnej definicji nie zajmuje sie polityka. Wiec w co gra? Odgrywa tylko polityczny teatrzyk? Zabawia tym swoich wyborcow? A ci tez tylko chca politycznych igraszek?
Uwazam, ze Zandberg jest za inteligentny, aby rzeczywiscie probowac realizowac swoj program polityczny w rzadzie. Bo ma przed oczami np. historie Geerta Wildersa (populista z Holandii). Wyborcy dali mu duza wladze (wspolrzadzil). I go w ostatnich wyborach odwolali, bo nie zdal sprawdzianu.
Pewno Zandberg sobie mysli, po co mi to? A jego wyborcy tak samo?
Już wolno napieprzać na poprzedniego wynajmującego pałacyk deBila…
z tym drugim pajacem też…
Pan Jacek Gądek objaśnia to tak:
„W PiS puszczają hamulce w krytykowaniu Andrzeja Dudy. „Miazga”, „rzeczowo go rozjechał”
Poseł PiS pozwala sobie bić w byłego prezydenta z obozu PiS jak w bęben i oskarżać go o to, że był na pasku ambasadora USA.
— Nie zajmujmy się ludźmi, którzy są żenujący — odpiera ataki Andrzej Duda.
„Jaką miazgę robi Stefaniuk z Dudy” — pisze jeden z posłów Prawa i Sprawiedliwości, śmiejąc się z publicznej wymiany ciosów między posłem PiS Dariuszem Stefaniukiem a byłym prezydentem Andrzejem Dudą.
Sprawa sięga początkami wielkiej konwencji programowej PiS w Katowicach — w październiku 2024 r. Jedną z najgłośniejszych tez wypowiedział tam szeregowy poseł Stefaniuk. W panelu o mediach zaczął mówić o lex TVN. W opinii twardszych posłów PiS, TVN to wróg i mają oni pretensje do byłego prezydenta, że w 2021 r. nie podpisał lex TVN, która w praktyce zmuszała Amerykanów — właściciel TVN to firma w 100 proc. z USA — do sprzedaży telewizji, bądź sięgnięcia po prawne fortele, by tego uniknąć.
Na tej konferencji sprzed paru miesięcy Stefaniuk stwierdził: — Andrzej Duda by tego [lex TVN — red.] nie zawetował, gdyby [Georgette] Mosbacher do niego nie zadzwoniła. Mówmy to wprost: ambasador amerykański zadzwonił do polskiego prezydenta.
Wedle Stefaniuka Duda — gdyby nie telefon od ambasadora USA — podpisałby po prostu lex TVN. Jednak wtedy Mosbacher już nie była ambasadorem — misję skończyła prawie rok przed wetem Dudy do lex TVN.
Gdy w grudniu 2021 r. Andrzej Duda wetował tę ustawę, to argumentował: — Jednym z argumentów była umowa o wzajemnych stosunkach gospodarczych i handlowych z USA, a także kwestia pluralizmu medialnego i wolności słowa. Nowela narusza też prerogatywy prezydenckie. Jeśli zawarliśmy umowę, musimy jej dotrzymywać. Wtedy będziemy mogli mówić, że jesteśmy honorowym narodem — dodał.
W PiS doskonale mu to pamiętają. Podobnie jak i weta do ustaw sądowych z 2017 r.
Duda na pasku Amerykanów?
A Stefaniuk pamięta mu nawet więcej. Wedle tego posła PiS to też ambasador USA zadzwonił w sprawie lex Czarnek i mówił, że środowiska LGBT będą „trochę źle traktowane” przez tę ustawę. Poseł PiS twierdzi więc — mówiąc oględnie — że Duda był na pasku Amerykanów. Ba, amerykańskiego ambasadora.
Po kilku miesiącach głośne słowa Stefaniuka wróciły, bo Andrzej Duda — w kanale Zero — wyśmiał posła PiS. — Nie będę komentował słów gościa, który nie ma pojęcia o poważnej polityce, przepraszam, z całym szacunkiem. Zostawmy to. On nie ma pojęcia. Nie wiem, kto mu opowiadał takie historie, ani gdzie mu się to śniło. Nie zajmujmy się ludźmi, którzy są żenujący — mówił były prezydent.
W PiS naigrywają się z takiej wymiany ciosów między szeregowym posłem a byłym prezydentem. W partii jest już przyzwolenie na publiczne wyśmiewanie Dudy. Stefaniuk nie pozostawił drwin Dudy bez odpowiedzi. Nagrał film i wplótł — na dowód tego, że Duda słuchał się ambasadora USA — fragment wywiadu z Marka Brzezińskiego (dziś już byłego ambasadora USA w Warszawie) dla „Faktu”. — Szanowny panie prezydencie, mógł pan sprostować, że to może skrót myślowy, że to nie ten ambasador, że nie Mosbacher etc., no bo co pan powie dzisiaj na to: wywiad Marka Brzezińskiego na swoje już odejście dla „Faktu” — mówi w odpowiedzi Stefaniuk do Dudy.
A Brzeziński w „Fakcie” stwierdził, że był osobiście zaangażowany, dosłownie od pierwszego dnia swojego pełnienia urzędu ambasadora w Polsce, w storpedowanie lex TVN. — I dosłownie następnego dnia spotkałem się z ówczesnym ambasadorem Polski w Waszyngtonie, Markiem Magierowskim, aby porozmawiać o lex TVN i naprawdę, pod wieloma względami, poprosić go o dostosowanie się do mojej koncepcji. Zaproponowałem mu, aby przekazał naszą prośbę o zawetowanie lex TVN — mówi eksambasador.
Stefaniuk wyzłośliwił się, że akurat Mark Brzeziński musi być dla Dudy wiarygodny, wszak sam prezydent zdecydował o uhonorowaniu go polskim odznaczeniem.
W PiS tę wymianę ciosów między Stefaniukiem a Dudą kwitują wesołością. — Stefaniuk by pewnie nie ciągnął sprawy, gdyby Duda chamsko nie próbował go ośmieszyć. On nie pluje na byłego prezydenta, tylko rzeczowo go rozjechał. Ciekawe, że sobie na to pozwolił”.(newsweek.pl)
——————————————–
Tak to matoły z pałacyku bawią się w „politykę” – na kolanach z godnością i dumą w pozycji poddanych pachołów, realizują krajową politykę zagraniczną na zamówienie amerykańskich patoli… będących w stałym kontakcie z Putinem.
Robił to poprzednik z Masztalarkiem, robi to na wyprzódki następnik ze swoimi kancelistami w zalewie ubecko-esbeckiej…
Ale zadyma W/S Czarzasty, a ambasador USA i dworek K. Nawrockiego, czyli chłopcy z piaskownicy: szczerze mówiąc dobrze się stało, że koalicja rządowa dotrzymała ustaleń i powołała na te trudne czasy Czarzastego na marszałka sejmu. Czarzasty, to pierwsza liga, który nie pozwoli sobie w kaszę dmuchać, zwłaszcza takim gówniarzom, jakich zgromadził wokół siebie K. Nawrocki. Oni zarzucają Czarzastemu jakieś kontakty biznesowe z jakąś Rosjanką, a nie przeszkadza im to, że włażą prez. Trumpowi do tyłka bez wazeliny, a Trump z kolei jest wielbicielem Putina. Takiej bezrefleksyjnej gówniarzerii nie z Czarzastym się mierzyć.
Wbrew zdrowemu rozsądkowi , nie lubiąc Pełczynskiej , sądzę ze ta partia po pewnym przetworzeniu się jest w stanie się odbić…od dna. Kluczem może się okazać zdystansowanie się od Hołowni . A z dzisiaj -czy nie sadzicie ze misja pana ambasadora USA Tom Rose w Polsce powinna się zakończyć jak najpilniej? Ostatecznie Nowosilcowów już w Polsce mieliśmy i wiemy czym śmierdzą.
Panie Leśkiewicz, humanistyku cyfrowy, czasy w Polsce parę razy się zmieniły, ale pańska, postkomunisty, mentalność esbecko-ubecka nie uległa zmianie.
Można rzec, że przy dobrych wiatrach wychodzi paskudnie na wierzch jak słoma z butów prostaka.
Rzecznik rezydenta pałacu, Rafał Leśkiewicz, nie dość, że ma problemy z wyjaśnieniem wschodnich kontaktów towarzysko-biznesowych rezydenta (np.wyjazd do Moskwy w lipcu 2018 i m.in. spotkanie w Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, instytucji szerzącej narrację zgodną z polityką historyczną Kremla), to dodatkowo usiłuje uzdrowić relacje polsko-amerykańsko-rosyjskie. Co budzi podejrzenia o działalność agenturalną pod lichą przykrywką, być może prowadzącą do pełzającej utraty suwerenności Polski i dyktat trumpowsko-putinowski.
Co byłoby kolejną historyczną zbrodnią zdrady stanu.
Trzeba mieć nadzieję, że kanceliści rozumieją wagę i znaczenie naszych „sojuszy” i nie pozwolą rozkazywać władzom Polski co i jak mają robić przez np. ambasadora amerykańskiego, który szarogęsi się jak generał-gubernator warszawski.
Pan ambasador powinien byc wydalony z Polski jako persona non grata, o ile okaze sie, ze nie miał wyraźnych pełnomocnictw do grozenia marszałkowi polskiego sejmu. Na razie jeszcze nie ma odpowiedzi Białego Domu w tej sprawie
@mfizyk
5 lutego 2026 15:29
Gdyby cię nie zaślepiała obowiązująca w neoliberalnej banieczce nienawiść do Razem, to byś wiedział, że jedną z przyczyn niewejścia do rządu Razem był fakt, że nie widzieli szans choćby na częściową realizację programu.
Mieli żyrować politykę na którą mieli mieć nikły wpływ? Tym się róźnią od zawierającej postkomunistów Nowej Lewicy, której brak realizacji ich programu w zupełności osładza dostęp do fruktów SP.
Najlepszym przykładem niech będą związki partnerskie – coś tak niekontrowersyjnego bo cieszącego się bardzo dużym poparciem społecznym, okazało się niewykonalnym dla tej koalicji (i to pomimo deklaracji samego D. Tuska). To o czym mówić w innych kwestiach?
Zresztą…w kwestiach strategicznych: obronność, CPK, atom, transport, Ukraina Razem popiera linię rządu.
Wypowiedź Czarzastego o Noblu dla Donalda stała się miodem w duszach wielu Polaków. NIGDZIE NIEN BYŁO TAM O B E L G, Żaden z belwederiuszy nie zaprotestował w obronie krwi i ran polskich żołnierzy w Iraku Syrii Afganistanie.
Kurewski uśmiech gówniarza na klęczkach przed Wszechpotężnym Cymbałem.. któremu wszystko uchodzi bo Bogaty i ma w Polsce Kontygent to kompletna kompromitacja. Nawet zdemoralizowana i podległa Moskwie PZPR miała charakter w różnych aspektach i odruchach. Również pełna serwilizmu gadanina Siemoniaka i innych .. daleko odbiega od szanowania siebie i narodu. Koniec kretyńskiego awanturnika nadejdzie wcześniej czy później. Jak wtedy PANOWIE POLITYCY spojrzycie w twarz w lustrze. Nie zrobicie kariery na tym kaszalocie z otwartą gębą.. i on nie zrobi z was Europejskiej Potęgi .. Warto Być CHOĆ DEKO PRZYZWOITYM.
Brawo panie Marszałku!!
@Slawczan
6 lutego 2026
9:14
Najlepszym przykładem niech będą związki partnerskie – coś tak niekontrowersyjnego bo cieszącego się bardzo dużym poparciem społecznym, okazało się niewykonalnym dla tej koalicji (i to pomimo deklaracji samego D. Tuska). To o czym mówić w innych kwestiach?
Tak to jest w koalicji (ktorej trzeba chciec!), ze nawet najsilniejszy nie wszystko dostaje. Kto gra we „wszystko albo nic” ten najczesciej dostaje nic.
PS. Napewno nie nienawidze RAZEM (tak jak ty libkow) 😉 Ale jesli nie wejda do Sejmu, to nie bede plakal. Bo Lista z KO moze na tym zyskac jak PiS w 2015 🙂
Polskie trampki muszą się przygotować do obrony kolejnych wystąpień Trumpa. A jest już ich sporo i z pewnością będzie więcej. Obrona może być coraz trudniejsza i coraz bardziej ośmieszająca. Czemu żaden z dziennikarzy nie zapytał opowiadającergo o obelgach dla Trupa polityka PIS na czym te obelgi polegały ?. Jak długo prawica będzie na kolanach przed nową wersją Repnina ?
Ostatnio (za TVN i Onet):
– Trump powiedział liderowi Demokratów w Senacie Chuckowi Schumerowi, że jest gotowy odblokować miliardy dolarów na duży projekt infrastrukturalny, ale w zamian za to Schumer musiałby się zgodzić na przemianowanie międzynarodowego portu lotniczego Dulles pod Waszyngtonem i dworca Penn Station w Nowym Jorku.
– w Kongresie złożono już projekt ustawy mającej na celu zmianę nazwy lotniska Dulles na „Międzynarodowy Port Lotniczy im. Donalda J. Trumpa”, ale jak dotąd nie zyskał on większego poparcia.
– marynarka wojenna USA ma zbudować okręty wojenne „typu Trump”.
– waszyngtońska sala koncertowa Kennedy Center zmieniła nazwę na Trump-Kennedy Center
– na mieszczącym się w stolicy budynku Instytutu Pokoju pojawiła się nowa nazwa: Instytut Pokoju im. Donalda J. Trumpa.
– Biały Dom naciska na drużynę futbolu amerykańskiego Washington Commanders, by swój nowy stadion nazwała imieniem Trumpa
– Na Florydzie ma stanąć 4,5 metrowy pomnik Trumpa pokryty czystym złotem.
W jakimś stopniu przypomina to „Centrum Nauki Kopernik im. Lecha Kaczyńskiego’, więc w zasadzie dla naszych pisiakow nic nowego, ale w wersji amerykańskiej będzie to jednak większa skala. Pomysł ‚Fortu Trampa’ już był, ale największy w historii prezydent się nie zachwycił. Może Port Lotniczy Okęcie im JD Trumpa, może Trumptown zamiast Katowic albo chociaż parę ulic. A może któryś przedsiębiorca zamiast kolejnego jeszcze większego pomnika Zbawiciela postawi pomnik temu, „który tak wiele uczynił dla Polski i narodu polskiego” (może ktos przypomni te wiekopomne czyny). Obawiam się, że będziemy mogli sprawdzić, jak daleko mogą posunąć serwilizm wobec obcego szefa państwa ludzie krzyczący o suwerenności i niezawisłości Polski.
@epmg
6 LUTEGO 2026
13:17
Jesli to prawda, to w dyby i batozyc