W cztery oczy
Karol Nawrocki przywitał premiera Tuska trzema wetami. Następnie przez niecałą godzinę rozmawiał z szefem rządu o bezpieczeństwie Polski w kontekście agresji Rosji na Ukrainę. Ubiegłej nocy Rosjanie zaatakowali z powietrza okolice Lwowa swoją superbronią, pociskiem Oriesznik. To kolejny komunikat Putina do Zachodu, żeby nie liczył na pokój.
Temat spotkania w cztery oczy był więc oczywisty: bezpieczeństwo państwa i kraju musi być wyłączone spoza walki politycznej obozu prawicowego, któremu lideruje Nawrocki, z obozem rządowym pod przywództwem Tuska.
Ale dlaczego Nawrocki tak długo zwlekał z tą oczywistą rozmową? Dlaczego prawie codziennie on sam lub jego adiutanci odmawiają współpracy z rządem w innych sprawach, które też mają związek z bezpieczeństwem? Jak choćby w sprawie walki z hejtem w „internetach”, którą właśnie Nawrocki zawetował.
Weto zmiażdżył minister cyfryzacji Gawkowski, ale co z tego? Ustawa poszła na półkę, hejterzy wszelkich wstrętnych rodzajów mogą dalej szczuć i kłamać, krzywdzić nawet dzieci. Nawrocki chce bronić wolności słowa, stając w obronie tych, którzy nikczemnie ją wykorzystują.
Argument o wolności słowa to stara śpiewka na prawicy. Podszyta logiką Kalego: wolność słowa jest wtedy, gdy zaprasza się przed kamerę posła Kuźmiuka, arcylojalistę Kaczyńskiego; kiedy TV Republika może atakować „reżim Tuska” w stylu „kurwizji”; kiedy poseł Matecki wrzuca do sieci filmik, w którym wwierca śrubokręt w głowę Tuska, a Sakiewicz wrzuca post: „Assad, Maduro, Tusk?”. I co? I nic, bo przecież „dyktatura Tuska” ewangelicznie pozwala się opluwać od rana do wieczora.
Rozumiem i podziwiam stoicki upór premiera w dążeniu do ucywilizowania relacji obu pałaców. Tego wymaga racja stanu i interes narodowy. Ale sam Tusk mówi, że – poza współpracą w sprawie bezpieczeństwa Polski – spodziewa się po ekipie Nawrockiego jedynie dalszego utrudniania pracy rządu. Trudno mi jednak ogarnąć logikę premiera: bo przecież bezpieczeństwo Polski ma wiele wymiarów, nie tylko militarny czy dyplomatyczny.
Moim zdaniem nadzieje rządu na jakąś normalność w relacjach z ekipą Nawrockiego są płonne. To fatalnie dla Polski, ale właśnie dlatego trzeba nazywać rzeczy po imieniu. Nie będzie żadnej współpracy, bo Nawrocki i jego otoczenie chcą wojny z obozem rządowym, z niej czerpią złą energię i perwersyjną przyjemność, nie oglądając się na skutki takiej patopolityki dla Polski. Uwierzę, że coś się zmienia i stabilizuje, jeśli Nawrocki podpisze choćby nominacje oficerskie i ambasadorskie.
Rzecznik Nawrockiego zaraz po spotkaniu oświadczył, że prezydent odpowiada za relacje z USA, a premier za relacje z Europą. Bzdura, prowokacja. I co? I nic. Tusk nie zareagował. A przecież ta wypowiedź przekreśla de facto jakiekolwiek pozytywne znaczenie tej piątkowej rozmowy w cztery oczy dwu najwyższych urzędników państwowych.
Komentarze
No i naszym głównym zadaniem intelektualnym jest jak poradzić z dresiarzem z kijem baseballowym. Bardzo twórcze zajęcie.
Jak się podnieść z tego upadku.?
Nie wiem, w co gra ekipa rządowa. Batyrowi raczej nic nie można zrobić poza odcięciem od kasy, ale hejterów i ujadaczy prawicowych przecież należałoby pozamykać, a ich media zdelegalizować. Na razie jest udawanie, że deszcz pada
Oczywiście, że nie będzie żadnej współpracy.
Od dawna pisałam tu, że to nie jest żadna opozycja tylko sabotażyści i dywersanci.
I trzeba jasno pisać o tym kto do tej bandy należy.
Oczekiwanie, że nasz kieszonkowy Trump (Trumpek ?) będzie zachowywał się przyzwoicie jest, delikatnie mówiąc, niezbyt rozsądne. Facet raczej nie bardzo wie, co to jest rozsądek a już na pewno nie zna słowa przyzwoitość. Batyr jest zapatrzony w Trumpa i próbuje na miarę swoich możliwości być jak on. Trump niedługo ogłosi, ze USA to są teraz już Stany Zjednoczone Trumpa i nasz naśladowca będzie próbował tez samodzielnie rządzić Polską, nie oglądając się na nic a już na pewno na dobro państwa, którego zresztą raczej nie pojmuje. To jest zwykły żul, któremu ‚zbiorowa mądrość Polaków; powierzyła stanowisko prezydenta, być może dlatego, żebyśmy docenili Dudę. I Polakom oraz Polkom ten wytwór fantazji rodaków ciągle się podoba, Kiedyś w rankingach zaufania brylował Lepper, nie ma się więc co dziwić, że dziś zaufaniem moi rodacy darzą prostaka otaczającego się szemranym towarzystwem. Widocznie mamy cos takiego w genach, co nie pozwala nam na zgodę, na tworzenie silnego państwa. A może prawdą tekst z kabareu Olgi Lipiśkiej :
„Żadna się ciebie skaza nie ima
Cenniejsza-ś dla nas niż złoto
Lata mijają, a ty się trzymasz
Odwieczna polska głupoto!”
To trumpowsko putinowska agentura jest. Eta wsio.
Do Jagody (22:45) i Kaliny (22:32)-(alfabetycznie): pełna zgoda z Waszymi wypowiedziami. Ja sądzę, że to nie z opieszałości Rządu, a poglądu, że Rząd czeka, aż to wszystko dotrze do świadomości ludu .Jest kwestia: jak długo można- należy -powinno się czekać. Tego można się dowiedzieć-niestety – post factum. Ja sądzę, że po sformalizowaniu kwestii z budżetem….min. Domański pokaże ,na co go stać (szczególnie w odniesieniu do gówniarzerii wokół K. Nawrockiego)…Ale w Polsce jest problem z tym „ludem”, jak to pani Kalina z wdziękiem pisze. Najlepszy dowód ,to kwestia jakiegoś krzyża wyrzuconego podobno do kosza. Nauczycielka zrobiła to infantylnie, ale podniesiony jazgot w Polsce z tego powodu -prawie, jak bitwa pod Grunwaldem, świadczy o tym, że nie tylko batyrowcy mają uszkodzone pod sufitem, ale znaczna część ludu i mediów. Premier Tusk ni ma leko-jak mawiają ślązacy
KMP
9 stycznia 2026
21:49
…Jak się podnieść z tego upadku.?
Rosjanie mawiają wsiej wódki nie wypijesz, … nada staratsia.
Nie wiem czy to jest już upadek czy jeszcze ostra jazda po równi pochyłej.
Ale trzeba się starać to powstrzymać..
Na początek należałoby przyjąć do wiadomości, że nie mamy, w przypadku tak zwanych populistów, do czynienia z politykami w klasycznym tego słowa znaczeniu.
Oni nie uprawiają polityki tak, jak ją rozumieli Platon, Arystoteles, Machiavelli czy Max Weber.
Nie mamy do czynienia z politykami, ale z politycznymi gangsterami.
A tu reguły gry są całkowicie odmienne.
Na światowej scenie przewodzą politycznej gangsterce Putin z Trumpem.
U nas wpisuje się w to Kaczyński (od zawsze – „dla mnie ciebie zabić, to jak splunąć” – do Tuska w 2007) z PiS, Batyr, Brauniści, Końfederaści, Krk z ePiSkopatem na czele.
Po drugie należy sobie jasno uświadomić, że z nimi jak ze skorpionem.
Muszą niszczyć, bo taka ich natura i jej nie zmienią. Zwłaszcza, że zmienić nie chcą.
Ta „półka kulturowa” tak ma.
Nie odpuszczą walki na śmierć i życie.
Po czym należy sobie odpowiedzieć na fundamentalne pytanie: chcemy umrzeć z honorem czy być skuteczni i wygrać?
A jak już sobie na to pytanie odpowiemy i jeszcze nie zdążą nas nie zniszczyć, to konsekwentnie …
@pielnia11
W sprawie jazgotu z powodu nawet nie „krzyża”, ale jakiejś plastikowej zabawki – jak piszę, że to durne, dewocyjne społeczeństwo, to się Państwo obrażają. Zwracam uwagę, że jazgot podniosła młodzież
Jagoda ,,w obejściu z POLITYCZNYMI GANGSTERAMI kategoria HONOR raczej nie wchodzi w rachubę. Nieprzyzwoitość,tupet i bezczelność oraz ekspozycja własnego EGO .. To jest Ta Półka. Teraz tym bardziej staraja się naśladować J Vancea i innych MAGA typów. Czasami zostaje im z domniemanego HONORU,, azyl ..cichcem np w Debreczynie
Jednym zdaniem ZACHODNIA PÓŁKULA JEST NASZA Honor poległ w starciu z żądzą posiadania .
Oglądam na TV Kultura „Potop”. Podoba mi się cytat: „Panie Kuklinowski, jesteś pan łotr, zdrajca i śmierdzące bydlę…”
@Jagoda 10:47
W cztery oczy …
Twój istotny i piękny tekst ucieszył mnie… gratuluję.
Przypomnienie słów – majstersztyk – kurdupla z 2007 („dla mnie zabić, to jak splunąć” uzmysławia jaka ta gnida była i jest…
Jeszcze tylko wtedy można było tego śmierdziela zatrzymać.
I wreszcie episkopatura krk się nie „miesza” albo jakby mniej, czuje bluesa, ten stan politycznej gangsterki jej odpowiada – przepoczwarza się w cieniu. I wojna też jej nie martwi, pobłogosławi „z bogiem”, przeczeka i wyjdzie na swoje.
Q: Do jakiego – jak to mówi ostatnio kurdupel – zwierza można porównać dziada Kaczyńskiego?
A: Do skunksa inaczej śmierdziela ze szczurzymi ślepkami.
Odrażająca hybryda.
@pielnia11 10.01. 10.33. Zachowania nauczycielki na nazwał bym „infantylnym”. Raczej głupim, a może celowo prowokującym. Jeśli jest osobą podejmującą starania w kierunku „zeświecczania” państwa, to jej postępek ma skutek dokładnie odwrotny. Zastrzegam, że nie mam pewności co do samego zdarzenia. Czy coś takiego zaszło, a jeśli zaszło, czy rzeczywiście krzyż został zdjęty i wrzucony do kosza, czy tylko zdjęty. To bardzo istotna dla oceny zdarzenia okoliczność. Z pozostałą częścią wpisu w pełni się zgadzam.
@Jagoda
10 stycznia 2026
10:47
@KMP
9 stycznia 2026
21:49
Uwazam, ze rzadzaca koalicja dobrze sobie radzi z Batyrem. On wetuje a rzad rzadzi ustawami. Tusk gra „zlego policjanta” a Kosiniak tego „dobrego”. A Batyr sie miota i jest nieskuteczny. Uwazam to za inteligentne i skuteczne postepowanie, vide sondaze:
https://www.politico.eu/europe-poll-of-polls/poland/
A zwolennikom demokratycznej opozycji polecam to tez tak widziec i przede wszystkim tak komunikowac.
Ustawa poszła na półkę, ale konferencja wicepremiera Gawkowskiego była przekonywująca i teraz należy pójść za ciosem. W „internetach” pojawią się materiały ohydne, paskudne, ale prezydenckie veto uniemożliwi skuteczną z nimi walkę. Koniecznie trzeba to nagłaśniać, prezentując (przypominając ) jednocześnie pozbawioną logiki argumentację uzasadniającą veto. To veto powinno odbić się jego autorom bardzo nieprzyjemną, powtarzającą się czkawką.
@Jagoda re: [Rosjanie mawiają wsiej wódki nie wypijesz] … nada staratsia.
стремится (stremitsia)
Mam wrażenie, że po nieudanych wyborach prezydenckich, w obozie zwycięzców 15.10.23 zapanowała atmosfera pesymizmu i zniechęcenia. Jak u Kochanowskiego: „Mamy przypowieść: Mądr Polak po szkodzie. Jeżeli jednak mądrość ta kogoś ubodzie, nową przypowieść Polak sobie kupi; że i przed szkodą i po szkodzie głupi”. Weszliśmy w nowy, 2026 rok w niesprzyjających warunkach w sferze geopolityki. Mimo to myślę, że czas na przebudzenie. Jest dostatecznie dużo niezaprzeczalnych faktów świadczących o tym, że idziemy w dobrym kierunku, a przeciwnicy co raz ukazują opinii publicznej swą zakłamaną, obłudną, gangsterską twarz. Zapomnijmy więc od zaraz o przesłaniu Kochanowskiego i przejdźmy do narracji, jaka może wynikać z myśli I. Krasickiego: „Bryła lodu zrodzona z kałuży błotnistej /Gniewała się na kryształ, że był przeźroczysty./ Modli się więc do Słońca; Słońce pojaśniało,/ Szklni się bryła, ale jej co raz ubywało./ I tak, chcąc los polepszyć, niewczesnym kłopotem/ Stajała, wsiąkła w bagno i stała się błotem”. I niech to będą moje nietypowe życzenia noworoczne. „Zło dobrem zwyciężaj!” ” Prawda jak oliwa, zawsze na wierzch wypływa”. Cytowałem z pamięci, przepraszam za ewentualne niedokładności w Kochanowskim i Krasickim.
@mezzo:
Mam wrażenie, że atmosfera pesymizmu i zniechęcenia w obozie październikowych zwycięzców z 2023 zaczęła się wiosną 2024. Wybory były wynikiem, a nie przyczyną.
Z wetami prezydenta są dwa problemy. Pierwszy jest taki, że wszystkie problemy i nieskuteczność idą na konto rządu, a nie Nawrockiego, bo w powszechnej ocenie to Tusk rządzi (i chyba propaganda obu stron to sugeruje). Drugi taki, że tak jak w kwestii ostatniego weta, Nawrocki nie uderza tylko w rząd — uderza w bezpieczeństwo i suwerenność Polski. Widocznie jego otoczenie ma problem z tym, by określić gdzie kończy się gra polityczna, a zaczyna zdrada narodowa.
@mfizyk
„On wetuje a rzad rzadzi ustawami”
Żeby rząd mógł „rządzić ustawami”, to ustawy muszą mieć podpis prezydenta.
Polska kibolska
„Karol Nawrocki ruszył na Jasną Górę z kibicami z całej Polski. I te słowa
Wiara jako źródło przemiany, troska o zachowanie narodowej tożsamości oraz sprzeciw wobec laicyzacji i marginalizowania polskiej historii wybrzmiały w homilii ks. Jarosława Wąsowicza wygłoszonej podczas XVIII Ogólnopolskiej Patriotycznej Pielgrzymce Kibiców na Jasną Górę. Gościem honorowym wydarzenia jest prezydent Karol Nawrocki. — Oni niejednokrotnie w skrajnych warunkach politycznych, społecznych wciąż podtrzymują narodową tożsamość — mówi kapelan prezydenta RP.
Hasłem tegorocznej pielgrzymki jest „Ciebie Boga Wysławiamy„. Jak wyjaśniają organizatorzy, to hymn Kościoła śpiewany w najuroczystszych chwilach dziękczynienia. Wybór tego hasła nie jest przypadkowy — podczas XVIII pielgrzymki uczestnicy chcą podziękować Bogu za wspólnie przebytą drogę oraz za wierność krzyżowi, Ewangelii i ojczyźnie mimo licznych przeciwności.
(…)
Szczególne miejsce — jak podkreślił — zajmuje pamięć i wdzięczność wobec Polaków na dawnych Kresach Rzeczypospolitej,
— Oni niejednokrotnie w skrajnych warunkach politycznych, społecznych wciąż podtrzymują narodową tożsamość, dochowują wierności polskiej kulturze, polskim obyczajom i Kościołowi katolickiemu — podkreślił ks. Wąsowicz.
W homilii padły także słowa krytyki wobec „uporczywych prób programowego laicyzowania młodego pokolenia Polaków”, ograniczaniu lekcji religii, usuwaniu krzyży ze szkół oraz marginalizowaniu historii i bohaterów narodowych, w tym — jak zaznaczył — „aranżowanych próbach deprecjonowania dokonań Świętego Jana Pawła Wielkiego czy chociażby żołnierzy wyklętych”.
Nawiązując do tragedii smoleńskiej, ks. Wąsowicz przypomniał śmierć prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz zaangażowanie środowisk kibicowskich w tamtym czasie. Podkreślił jednocześnie, że mimo zmieniających się rządów i wydarzeń w Polsce, niezmienna pozostaje troska pielgrzymów o ojczyznę i wierność wartościom.
Homilię zakończył wezwaniem do dziękczynienia i odwagi w wyznawaniu wiary.
Po nabożeństwie, o godz. 15.15 planowane jest wystąpienie prezydenta RP Karola Nawrockiego.
Prezydent wśród pielgrzymów
Kapelan prezydenta przypomina, że wielokrotnie przez lata w różnym charakterze przybywał on z kibicami na Jasną Górę: „Bywał z nami tutaj na patriotycznej pielgrzymce kibiców wielokrotnie, jako zwykły kibic Lechii, dyrektor Muzeum II Wojny Światowej, prezes Instytutu Pamięci Narodowej, kandydat na prezydenta i dzisiaj jest z nami jako prezydent Rzeczpospolitej Polskiej. Więc mamy za co Panu Bogu dziękować„.
Głos zabrał wzruszony ksiądz Jarosław Wąsowicz, organizator wydarzenia i prezydencki kapelan. Mówił, że wspólna modlitwa z głową państwa to „niezwykły dar dla nas wszystkich”. Podkreślał związki prezydenta z ruchem kibicowskim. Cieszył się, że to on wygrał zeszłoroczne wybory.
Nikt pewnie nie mógł się spodziewać, że jeden z nas stanie przed tym wielkim wyzwaniem służenia Ojczyźnie i bycia naszym przywódcą
Uczestników 18. Patriotycznej Pielgrzymki Kibiców powitał o. Samuel Pacholski. Pielgrzymkę zakończy na wałach jasnogórskich orędzie prezydenta. Zostanie też odśpiewana pieśń Te Deum laudamus — Ciebie Boga Wysławiamy.
——————
A niedawno ktoś rzeczowo skomentował inną szopę rezydencką:
Sprzed pałacu prezydenckiego wreszcie zniknęła żenująca szopka. Była w niej święta rodzina, niemowle i… godło Polski. Bo – jak wiadomo – Maryja pochodzi z Częstochowy, Józef jest wujem Brauna, a dzieciątko Jezus będzie w przyszłości prawdziwym Polakiem, uczestnikiem Marszów Niepodległości. Kiedyś chrześcijaństwo a nawet katolicyzm to były religie głoszące uniwersalne wartości, dziś, w każdym razie w opinii Nawrockiego i jego kolegów z pałacu, katolicyzm (wraz ze świętą rodziną) to element narodowej propagandy, której już nic nie będzie ograniczało, bo prezydent, aby pokazać swoje męstwo i oryginalność zawetował ustawę ograniczającą mowę nienawiści w internecie, rzekomo w obronie wolności słowa. Weto wytłumaczył w mediach Suski (ten pan o bardzo, bardzo małym rozumku), ustawa, według jego geniuszu, zakazywłaby mówienia o tym, że mamy dwie płcie…. Poziom absurdu wynikającego z autentycznej głupoty jest coraz wyższy„… (MŚ)
Co jest istotą systemu demokratycznego? Uniemożliwienie kumulacji władzy w jednej ręce. To się udaje. Dalej, odniesienie się całego społeczeństwa, które poprzez kartkę wyborczą daje głos jego najszerszej warstwie. W założeniu, aby władza uwzględniała tej najszerszej warstwy interesy. I to też się udaje. Ale. Skoro przeprowadzamy wybory prezentujących się kandydatów, to wybrany zostaje ten, który się najlepiej zaprezentuje, a nie ten który jest najbardziej kompetentny. A zatem to jest pierwszy błąd systemowy. Co to znaczy uwzględnienie potrzeb społeczeństwa. Jeżeli era pustych żołądków się właściwie skończyła, to w grę wchodzą już nie czynniki fizyczne, ale raczej wyobrażenia o władzy, własnej roli, a właściwie projekcja tych wyobrażeń na kandydata. Pan Nawrocki jest projekcją wyobrażeń połowy społeczeństwa, które żąda uznania dla siebie i swojego kandydata, pomijając sprawność funkcjonowania państwa. To jest znane nam wszystkim ciągnięcie w dół, albo „mogę mieć gorzej byle sąsiad miał jeszcze bardziej”. I to jest kolejny błąd systemu.
@
mfizyk
10 stycznia 2026
13:54
Radzenie z Batyrem i spółką to jak radzenie z chorymi psychicznie w ciężkim stadium. Żadna taktyka nie działa.
W każdym razie, nie da się zaprzeczyć, że koalicja się stara i wykazuje odpowiedzialność. Robi co może, a wytrzymałość premiera jest nadzwyczajna.
Pewnie byłoby o wiele łatwiej i efektywniej by osoby kształtujące opinię społeczną były bardziej odpowiedzialne.
Ostatnio, prof. Dudek znowy wygłasza swoje symetryczne tyrady i stawia na jednym poziomie D. Tuska z Kaczyńskim. O ile mówiąc źle o Kaczyńskim jest w stanie użyć różnych argumentów o tyle o Tusku mówi negatywnie bez argumentów.
Osoby z tytułami naukowymi dla wielu są autorytetami a prof. Dudek ma szacunek, ale chyba on sam nie wie czasami, w którym kierunku zmierza.
A jeżeli chodzi o zwolenników – można z dużym prawopodobieństwem uznać, że większość znanych postaci nauki, artystów, dziennikarzy i innych mających wpływ na kształtowanie opinii publicznej to są zwolennicy obozu demokratycznego. Oni mogą wiele, ale tego nie wykorzystują. W ogóle to wygląda tak, że – my was wybraliśmy a teraz radźcie sobie sami by nas zadowolić.
Ta bezczynność lub dwuznaczność doprowadza do tego, że koalicja nie jest w stanie pozbyć się od „taktyki” pozwalania na bycie ciągle opluwanym. To nie buduje szacunku.
Nie chcę być posądzona o wspieranie sabotaży Batyra, ale w razie ustawy o zwalczaniu hejtu mogłabym być pociągnięta do odpowiedzialności za hejtowanie „prezydenta”:)))
Pisowcy od lat szkalują Donalda Tuska m.in. zarzucając mu realizowanie niemieckich interesów.
Nawrocki przy każdej okazji wrzeszczy, że jest prezydentem Polski, reprezentuje polskie interesy.
Wetując wczoraj ustawę o usługach cyfrowych stanął po stronie amerykańskich bigtechów. Gdzie tu interes Polski?
On realizuje interesy amerykańskie i trzeba to Polakom uświadamiać przy każdej okazji, a raczej tłuc do głów, że prezydent RP realizuje interesy obcego mocarstwa.
„— Chcemy, aby Polska była normalna. Aby Polska była silna, aby była bezpieczna. Aby bezpieczne były nasze granice, aby była państwem dobrobytu, bez nielegalnych imigrantów. To udało nam się wspólnie wygrać 1 czerwca, także dzięki waszej odwadze — przemawiał prezydent Nawrocki, który odwiedził Jasną Górę, gdzie w sobotę 10 stycznia zorganizowano XVIII Ogólnopolską Patriotyczną Pielgrzymkę Kibiców.
Organizatorem corocznych spotkań kibiców na Jasnej Górze jest salezjanin, ks. Jarosław Wąsowicz, kibic Lechii Gdańsk.- kapelan rezydenta pałacu
— Moi kochani bracia, siostry, patrioci, wiem jak jest zimno, jest mróz, ale nikt nie powstrzyma gorących, polskich serc — rozpoczął swoją przemowę do kibiców Karol Nawrocki.
— Dlatego tutaj dzisiaj jesteśmy, aby pokazać, że w obliczu pana Boga i wartości chrześcijańskich, które mówią o miłości, o miłosierdziu, o otwarciu na drugiego człowieka, my wszyscy potrafimy być razem i mówić jednym głosem — dodał.
— Chcemy, aby Polska była normalna. Aby Polska była silna, aby była bezpieczna. Aby bezpieczne były nasze granice, aby Polska była państwem dobrobytu bez nielegalnych imigrantów. To udało nam się wspólnie wygrać 1 czerwca, także dzięki waszej odwadze — przemawiał prezydent.
Dodawał, że pod biało-czerwoną flagą „jest miejsce dla wszystkich”. — I dla kibiców Wisły Kraków, Cracovii, Arki Gdynia, Lechii Gdańsk, Lecha Poznań, Jagielloni Białystok. Wszystkich was pozdrawiam — przemawiał. Mówił, że „żyjemy w czasach, w których musimy być razem, gdy myślimy o Bogu i ojczyźnie”.
Podkreślał, że przyjeżdżał na tę pielgrzymkę jako Karol Nawrocki, jako pracownik IPN, jako prezes IPN i jako kandydat na prezydenta. — I także dzięki waszej odwadze i temu, że stadionów nie dotknęła propaganda i chwilowe, ideologiczne mody, także dlatego zostałem prezydentem i za to wam dziękuję — stwierdził.
Mówił też do tych, „których tutaj nie ma i których tutaj nigdy nie było”. — Chcę się zwrócić do naszych braci, którzy nie zauważają belki w swoim oku, a widzą drzazgę w oku różnych, polskich środowisk, także w środowisku kibiców. Do tych, którzy chcą wyznaczać moralne standardy, rozliczać środowiska kibiców, wczoraj rolników, czasami także służb mundurowych. A skupiają się na tym aby niszczyć drugiego człowieka. Tych dziennikarzy, którzy pozwalają sobie na recenzje i opinie o całości środowiska kibicowskiego a zapominają, że ich pracą jest niszczenie innych ludzi. Chcę się zwrócić do tych polityków, którzy przez lata ubliżali środowisku kibiców a sami ukrywają się pod immunitetami w polskim parlamencie, zamiast zmierzyć się z prawem — powiedział Nawrocki.
— Miłujcie tych, którzy was nienawidzą, błogosławcie tym, którzy was prześladują, ale módlcie się także za tych, którzy chcą was zniszczyć i którzy wam szkodzą — mówił do kibiców”.
____________
Do przemówienia prezydenta na Jasnej Górze krytycznie odniósł się ks. Adam Boniecki. — Jasna Góra jest częściowo upolityczniona — zauważył w rozmowie z „Faktem”. Jego zdaniem „z pełnym przekonaniem organizuje się tam wydarzenia o charakterze politycznym„.
— Polityka nie powinna przenikać się z Kościołem, to jest złe rozwiązanie. Wielokrotnie przekonaliśmy się, że takie połączenie nie służy Kościołowi i jego prawdziwej misji. Kościół ma za zadanie łączyć, a nie dzielić, i powinien stać ponad polityką — stwierdza ks. Boniecki.
Duchowny dodaje, że „Jasna Góra nie powinna być miejscem na wiece polityczne, jaki dzisiaj zobaczyliśmy z prezydentem Nawrockim”.
—————-
Niestety skurwienie brunatnej góry – jest faktem.
——————————–
Biuro DeBila będzie ulokowane przy ul. Podzamcze 10 w willi „Mały Wawel”.
To piękny budynek z XIX w. Na piętrze znajduje się charakterystyczna loggia z półkolistymi arkadami.
Biuro ma zostać otwarte w najbliższych tygodniach.
— Na pewno będzie to biuro działające w formule otwartej. Chciałbym, by było czynne codziennie. Czy będę tam przyjmował mieszkańców także osobiście? Pewnie tak — powiedział.
W przyszłości ten infantyl-pajac planuje otwarcie drugiego biura w Warszawie.
Kalina
10 stycznia 2026
12:04
” Zwracam uwagę, że jazgot podniosła młodzież ”
Po obejrzeniu relacji z tej „demonstracji” przed szkołą, to bym podekscytowanych uczestników z Bąkiewiczem na czele, do młodzieży zdecydowanie nie zaliczył.
Pani Kalino (10:24): ilekroć razy pani określa polskie społeczeństwo (znaczną część polskiego społeczeństwa),jako zdewociałe, to ja zawsze zgadzam się z panią w 200%-tach. Mnie nie irytują osoby wierzące; jak im z tym dobrze, to niech sobie wierzą w co chcą. Irytuje mnie to, jeśli tacy wierzący uważają, że im więcej wolno (w Polsce) i uprawiają terror psychiczny w sposób cyniczny, bo to im się najczęściej opłaca ( w Polsce).Niestety
Może zamiast tego gadania które nic nie wnosi, należałoby zacząć energiczniej zarządzać tym co się ma? Niedasie?
Bąku w areszcie czy już wylazł „za poręczeniem” (biskupa, komendanta, niepotrzebne skreślić). Braun, napadający czynnie na lekarkę? (immunitet nie chroni przed odpowiedzalnością karną za przestępstwa pospolite, ani od oskarżenia prywatnego, skoro tzw. „państwo” nie chce „się mieszać”).
Te nieustanne zaniechania, w dodatku do ośmieszających i niegodnych premiera tromtadrackich gestów (bohaterska deportacja paru szczeniaków po koncercie) powodują że PO jest coraz bardziej postrzegana jak pisiarstwo-bis, albo komfa dla seniorów, tyle że bardziej nieudolna.
Oby tak dalej, a 2027 masz tak samo w kieszeni, p. premierze Tusk, jak miałeś 2026. Pora na szampana, jak wtedy.
„Polska 2050”: szkoda, że wybory przegrał R. Petru. Dla mnie to był najbardziej kompetentny kandydat, ale rozumiem, że moja ocena jest jest zbyt zabarwiona moimi „nawykami ” ekonomicznymi, a w tym Petru przerasta o głowę pozostałych kandydatów. Na wybór szefa partii decydują jednak nie tylko kwestie ekonomiczne, więc przyjmuję do wiadomości porażkę R. Petru .Pełczyńska, czy Hennig-Kloska: Pełczyńska przerasta panią Kloskę poziomem intelektualnym, ale ma ten idiotyczny mankament, że jest konfliktowa i bardzo zarozumiała, przez co nie nadaje się do pracy zespołowej i uważa, że tylko jej ma być na wierzchu, a po niej tylko potop.. Szkoda, że tak to się potoczyło. Z punktu widzenia interesu Polski i Tuska jest to wybór pomiędzy dżumą i cholerą. Szkoda, że Petru przegrał….
„Nauczycielka, która podczas lekcji w szkole podstawowej w Kielnie miała zdjąć ze ściany krzyż i wyrzucić go do śmieci, zabrała głos. W rozmowie z TVN24 twierdzi, że zdjęty przez nią przedmiot nie służył do „czci religijnej”, a był „zabawką”, używaną jako fragment stroju halloweenowego. — W życiu nie wyrzuciłabym do kosza czegoś, co jest dla innej osoby przedmiotem czci — przekonuje kobieta.
TVN24 rozmawiało z nauczycielką, która mimo sprzeciwu uczniów miała w czasie lekcji zdjąć ze ściany krzyż i wyrzucić go do kosza na śmieci. Sytuacja miała miejsce w połowie grudnia ur. w jednej ze szkół podstawowych w Kielnie w woj. pomorskim. Wobec kobiety zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne, a w czwartek przed szkołą, w której pracowała, odbył się protest.
Jakie działania podjęto wobec nauczycielki?
Nauczycielka w rozmowie z serwisem powraca do dnia, kiedy doszło do sytuacji, o której usłyszała cała Polska. Mówi, że wszystko wydarzyło się na ostatniej prowadzonej przez nią w tym dniu lekcji. — Gdy sięgałam do szafy po pomoce naukowe dla uczniów, zauważyłam, że ktoś powiesił krzyż nad klatką chomika, który jest naszym klasowym zwierzątkiem. W tej klasie nigdy wcześniej nie było żadnego krzyża — relacjonuje.
Jak opisuje TVN24, w miejscu, gdzie pojawił się krzyż, wcześniej widział zegar. Został on jednak przewieszony w inne miejsce, a na ścianie pozostał gwóźdź, na którym później zawieszona została, jak stwierdza nauczycielka, „ta zabawka” czy „gadżet cosplayowy”.
Kobieta podkreśla w rozmowie z serwisem, że „od początku było jasne, że to nie jest przedmiot czci religijnej, tylko fragment halloweenowego przebrania„. — Poprosiłam, by tę zabawkę zdjęli, a gdy nie posłuchali, po prostu ją wyrzuciłam — przyznaje dalej, zaznaczając, że jest osobą tolerancyjną i „szanuje innych ludzi, w tym ich wiarę”.
— W życiu nie wyrzuciłabym do kosza czegoś, co jest dla innej osoby przedmiotem czci. I jeśli ostatecznie tak się stało, ktoś poczuł się urażony, to jest mi naprawdę przykro — podkreśla nauczycielka w rozmowie z TVN24.
Kobieta mówi potem, że nie rozmawiała już o sprawie z uczniami, później powiedziała jednak o „głupim żarcie” innej nauczycielce, która wyjęła z kosza „zabawkę” i zostawiła ją na parapecie. Rozmówczyni serwisu myślała, że będzie to koniec całej historii, ale jeszcze tego samego dnia koleżanka powiedziała jej, że „usłyszała w kościele plotkę”, że ta wrzuciła „jakiś krzyż do kosza”. Nauczycielka podkreśla, że nie wie, „jak to się rozeszło”. (onet.pl)
——————-
Dobrze, że nie rozstrzelano tej nauczycielki.
Media kręcą lody a wszyscy święci Polacy nie wiedzą, że media kręcą na zamówienie czasu i sponsorów…
Podobnie jest z cudami i świętymi.
@pielnia
Tak, szkoda, a jeszcze większą szkodą była antytuskowa i antytrrzskowska rozbijacka robota Hołowni. Zrobił swoje i sobie poszedł.
@orneta
Spokojnie.
Na razie KO prowadzi w sondażach.
@zielona_limonka
10 stycznia 2026
18:08
Rzeczywiscie, mialo byc „rozporzadzeniami”. Dziekuje za zwrocenie uwagi.
@Piotr II
Zdarzenie miało miejsce w szkole podstawowej, której uczniowie zaprotestowali przeciw zdjęciu ze ściany halloweenowego gadżetu. Bąkiewicza raczej wśród nich nie było
W polityce nigdy nie wiadomo co będzie.
Na tapecie Grenlandia.
W pierwszej kolejności miała być Kanada. Tylko protesty byłyby większe. W każdym razie nudy nie ma.
W kraju niczego dobrego spodziewać się nie należy. To smutne
lemarc 21:50,
wychwalany tu jako nadzieja na zmiany w KK kard. Rys tez zablysnal intelektem i gorliwoscia:
‚Kardynał Grzegorz Ryś zabrał głos w sprawie nauczycielki ze szkoły w Kielnie (woj. pomorskie), która miała wyrzucić do kosza podczas lekcji. – „Nie znam tej osoby i nie znam powodów, ale takich rzeczy robić nie wolno. Po prostu nie wolno. Nigdy i w odniesieniu do nikogo. Niezależnie od tego, jakie przekonania ma ta pani i w jakiej jest sytuacji osobistej, takich rzeczy robić nie wolno” – ocenił duchowny w rozmowie z Radiem Kraków.’
Nie znam sprawy ale sie wypowiem…’takich rzeczy robic nie wolno’.
@orneta
Zadawnione rządu naszego wady – wynikają rzekomo z niedoskonałej konstytucji. Dlatego politykom którzy chcieli :”korumpować lud nie stawiając mu czoła i odchodzić od ducha konstytucji nie tykając jej litery”gotowi jesteśmy wybaczyć, tak jak targowiczanom, tylko ten lud, który przecie szmacił się za grosze z pańskiego stołu teraz domaga się rozliczeń.
Jest teoria, poniekąd słuszna i użyteczna, że urzędnik, policjant i żołnierz będą wiernie służyć każdemu rządowi niezależnie od kolorów sztandaru, bo taka jest ich psia natura.
Niestety, w Polsce sprawdza się ona słabo, ponieważ mamy kłopoty z zdefiniowaniem interesu państwa i lojalności wobec niego. Jakoś tak jest, że Suwerenem nie jest Państwo , leczy uzurpator, który je niszczy w imię partyjnych interesów.
Rzekomo bezstronni urzędnicy są partyjnymi nominatami, bądź bezbłędnie wyczuwają , że w takim starciu przegrywa państwo. Pies jako stróż prawa i kundel , który znienacka kąsa po kostkach, dwa oblicza państwowego urzędnika, powiedz gołąbeczku, z którym spotykasz się częściej?
W praktyce najlepszym sposobem jest zasłanianie się przepisami prawa, bo po pierwsze mało kto je zna , po drugie w gęstwinie przepisów zawsze się coś znajdzie na usprawiedliwienie nieudolności i nieróbstwa.
Najwyższego urzędnika podobno wybraliśmy w wolnych wyborach, tylko skąd to dziwne przyspieszenie nominacji , brak weryfikacji tysięcy zawiadomień o wyborczych fałszerstwach. Nasza odwieczna przyjaźń z mocarstwem z za oceanu może mieć też taki wymiar.
@lalecznik:
>Uniemożliwienie kumulacji władzy w jednej ręce. To się udaje.
Tylko mam takie amatorskie przemyślenie, że władza może być „konstruktywna” (wprowadzać zmiany, kierować, itp.), albo „destruktywna” (blokować zmiany, uniemożliwiać rządzenie). I wyraźnie widać, że utrudnienie koncentracji władzy „konstruktywnej” się udaje. Ale „destruktywnej”?
I to nie jest tylko kwestia wet Nawrockiego. Mieliśmy walkę o TK, gdzie to PiS się obawiał koncentracji władzy negatywnej (że nie dbał o jakość tego, co robi, więc słusznie); mamy filibuster za Oceanem, który uznacza, że by coś zmienić musisz mieć poparcie 60+% (co praktycznie jest bliskie niemożliwości). Mamy blokowanie zmian w UE praktycznie na każdym kroku, przez co najlepsze pomysły się kiszą przez lata.
> Skoro przeprowadzamy wybory prezentujących się kandydatów, to wybrany zostaje ten, który się najlepiej zaprezentuje, a nie ten który jest najbardziej kompetentny.
Tyle że w ubiegłorocznych wyborach prezydenckich dominowało myślenie, że ta druga strona może mieć za dużo władzy na władzę, a nie, który kandydat jest najprzystojniejszy. Myśmy się bali Kaczyńskiego, oni — Tuska.
> Pan Nawrocki jest projekcją wyobrażeń połowy społeczeństwa, które żąda uznania dla siebie i swojego kandydata, pomijając sprawność funkcjonowania państwa.
Nie pomijając — często państwa się bojąc. Prawicowa infosfera ciągle czymś straszy: brakiem wolności słowa w internecie (patrz ostatnie weto), zwracaniem butelek po napojach, umową z MERSOCURem, ekologią, zakrętkami, zakazem albo nakazem używania kryptowalut, prześladowaniami religijnymi, itp. I zawsze są winni: rząd Polski (o ile nie należy do PiSu i/lub/albo Konfederacji) i UE. Wyborcy Nawrockiego często z ciężkim sercem wybierali „przestępcę” (nie wiem, czy użyliby tego słowa, ale generalnie chodzi mi o złą ocenę etyczną Nawrockiego), byle ich chronił przed złym Tuskiem i torpedował pracę rządu.
O znaczeniu mediow (politycznych) w Polsce (lata 2023-2024):
https://esspl.shinyapps.io/ess-webapp/
Nastepujace zakladki: Media i zaufanie do ludzi; Pytanie: Czas na informacje polityczne w przecietny dzien; Ogolem;
Wyniki w Polsce:
76% Wogole
21% ponad 2 godz.
Poniewaz zakladam, ze tych 76% jednak cos czyta/oglada, to wynikaloby, ze tylko tanie sensacje (obyczajowe, kryminalne itp.)
Z tych badan wynikalby znikomy wplyw mediow (politycznych) na wyborcow w Polsce!? No, chyba ze respondenci albo klamia albo sie sami oszukuja 🙁
Ciekawe jaki wplyw te media maja na politykow?
PS. Dla porownania odpowiedzi na to samo pytanie (Czas na informacje polityczne w przecietny dzien):
W Szwecji:
44%
45,5%
W Szwajcari:
53,5%
40,4%
W Niemczech:
43,3%
48%
PS 2. Polecam rowniez inne zakladki/pytania i porownanie wynikow badan z tym co sie samemu o Polkach/Polakach „wie” 😉
W związku ze spiralą śmierci w jaką wpadły partię tworzące nieświętej pamięci Trzecią Drogę jedyną zaporą dla powrotu do władzy PiSu (odświeżonego Braunem i Mentzenem, bo wizja powyborczych fruktów jest wiele silniejsza niż wzajemne niechęci tego towarzystwa) mogłaby być koalicja KO – „coś lewicowego”. Tyle że o „coś lewicowego” będzie trudno, a to za sprawą partii Razem, o czym pisze Przemek Witkowski (fb):
Partia Razem to byt prawdziwie lewicowy, bo niezwykle dialektyczny w swojej naturze.
Tezą jest tu idea, że ugrupowanie to (składające się z 4 posłów) będzie mocarzem który stworzy alternatywę dla duopolu KO-PiS, zatrzyma drogę do władzy Konfederacji i Brauna, a w przyszłości samodzielnie utworzy lewicowy rząd jedności narodowej (bo jak rozumiem skoro koalicja z Lewicą jest niemożliwa, to tym bardziej z KO, PiS czy Konfederacjami, prawda?).
Ta opowieść ma być uzasadnieniem pozostawania w opozycji i wizji samodzielnej listy w wyborach 2027 r. Czy jakieś fakty społeczne, badania elektoratów czy istniejąca strategia pozyskiwania nowych wyborców to uzasadnia – trudno stwierdzić. Ale to tym lepiej, bo prawdziwa lewica musi opierać się na świętych tekstach i naturalnym wyczuciu ducha dziejów, a nie takich prozaizmach. W końcu jak powiadał Hegel: „Jeśli teoria nie zgadza się z faktami, tym gorzej dla faktów”.
Antytezą jest tu opinia wiernego aktywu partii Razem, którą słyszę/czytam zawsze, kiedy pisze, że rozbicie lewicy ściągnie obie partie lewicowe pod próg wyborczy (co wychodzi z licznych sondaży, owszem nie wszystkich, ale wielu) i da władzę koalicji PiS-Konfederacja (nie jest to pewne, do wyborów prawie dwa lata, wiele się może zdarzyć, czego sobie i Państwu życzę) – brzmi to zazwyczaj mniej więcej tak „co, znowu wina Razem? to wina Tuska! co tu niby znaczy partia z 3%?”.
Czyli mamy jednocześnie mocarzy, którzy uratują demokratyczną Polskę tylko własnymi siłami i nieznaczącą ideową partię kanapową, która nic nie waży w przyszłych kalkulacjach rządowych i parlamentarnych. Co ma być tu syntezą, nie wiem. Mam tylko doktorat z nauk politycznych. Być może ktoś z profesurą mógłby mnie tu podratować. Nie wiem czy to wielki spryt polityczny każe razemitom grać w tych komciach rolę słabych, by w duchu Sun Tzu, jak orzeł, uderzyć na niespodziewającego się niczego wroga w 2027 (bardzo wątpię) czy raczej bujanie w fantazjach i brak kontaktu z rzeczywistością. Hard to say.
Bardzo podoba mi się też ten nagły zanik umiejętności liczenia u zwolenników partii Razem. Zazwyczaj z czarem i urokiem smerfa Ważniaka są w stanie wytłumaczyć każdemu, jak działa podatek dochodowy o stawce 75%, przedstawiając wyliczenia, słupki i prezentację w Power Poincie. Tu jednak, winą za przegraną jako tako względnie demokratycznej oferty z katolicko-narodowo-trumpistowskimi prawicowymi populistami i ich sojusznikami z zupełnej szurlandii, ma ponosić partia konserwatywno-liberalna z 30%+ poparciem (która jak rozumiem ma konserwatywno-liberalny elektorat, który próbuje zadowolić i po sondażach sądząc jakoś jej idzie) a nie ściągnięcie pod próg jej koalicjanta poprzez wystawienie konkurencyjnej listy, które bić mają się o szalenie ogromny lewicowy elektorat rzędu 9-10%.
Zastanawiające jest też, jak to możliwe, że tak inteligentni ludzie, jak politycy Razem nie rozumieją po co są zapraszani do pisowskich mediów czy na wszelkiego rodzaju debaty z prawicą. Zastanawiające jest też, że niczego nie nauczył ich casus Pauliny Matysiak czy losy kilku lewicowych publicystów, którzy od delikatnego flirtu z prawicowymi populistami po kilku latach dojechali do stacji, że kiedy czytam, co teraz piszą to chcę sobie oczy rumiankiem przepłukać. Ciekawi mnie też z kim partia razem chciałaby stworzyć kiedyś koalicję – bo przysięgam: nie wiem, kto jest godzien.
Przepraszam jednocześnie PSL i PL2050, że nie zajmuję się nimi w tej kadencji z podobną wnikliwością, co partią Razem. Raz, że w sondażach oba ugrupowania mają takie szorowanie po dnie, że cieżko ich nawet liczyć w jakichś kalkulacjach parlamentarnych. Dwa, że, ja osobiście, uważam, że już są na jednej liście z KO. Może się mylę, może coś powstanie nowego w tym segmencie, wiadomo, sytuacja jest dynamiczna, ale na dziś jest tak, że albo mamy rząd KO-Lewica albo PiS-Konfederacja z ew. poparciem Brauna. Jest jak jest, nie żyjemy w raju, trzeba dilować z tym co się ma, a nie z własnymi fantazjami – tego nauczyło mnie łącznie siedem lat psychoterapii.
PS. Żeby być tu uczciwym muszę przyznać, że inne wizje nowych lewicowych obozów związanych z popularnymi kanałami na YT, głośnymi aktywistami czy weteranami scen wszelakich, mają z rzeczywistością społeczno-polityczną Polski anno Domini 2026, jeszcze mniejsze związki, co pomysł Razem.
Ja tu jeszcze przypomnę dokonania partii Razem w bieżącej kadencji. Najpierw wleźli na plecach Czarzastego do Sejmu, ale nie chcieli wejść do rządu i brać choćby symbolicznej odpowiedzialności wymyślając różne absurdalne przyczyny. Wyszli z koalicji („stanęli obok), potem z Lewicy. I nawet małostkowo nie zagłosowali na Czarzastego jako na marszałka sejmu.
Owszem, perspektywa powrotu katoendecji do władzy jest dla mnie przeraźliwa, bo będzie wiązała się z okrutną zemstą tych różnych prawicowych czarnkopodobnych Savonarol na Polsce i Polakach. Ale przeraża mnie jeszcze bardziej to, że odpowiedzialność za ten scenariusz mogą ponosić lewicowi dogmatycy od Zandberga.
„Duchowa” stolica Polski sutenersko – kibolskiej w pełnej krasie:
https://wiadomosci.gazeta.pl/polityka/7,198012,32520139,bakiewicz-pokazal-co-kibicie-krzyczeli-do-tuska-typowe-pielgrzymkowe.html
https://wiadomosci.gazeta.pl/polityka/7,198012,32520114,karol-nawrocki-dostal-nietypowy-prezent-od-ksiedza-zaskakujacy.html
…Udało nam się obronić hasło „Bóg, honor i ojczyzna”….
Hasło tak.
Boga plugawicie.
Z honorem nie znacie się nawet z widzenia.
Ojczyznę sprzedajecie gangsterom politycznym Putinowi, Trumpowi i ich lokalnym watażkom.
W porannych programach telewizyjnych o konsumpcji, czyli kto kogo pożre. Z reguły duży wchłonie małego, ale koalicja małych chętnych też może dużemu dać popalić.
Prezydent wetuje i się nie ogranicza. W mediach czasem o ilości urzędników w Pałacu i kosztach utrzymanie tego dworu. Pierwszym prezydentem po transformacji został wybrany generał Wojciech Jaruzelski i to była kadencja oszczędna. Niestety następcy już się nie ograniczali i problemy narastają. Może jednak warto wziąć przykład
Dla wszystkich w Polsce… zainteresowanych wyborców i czytelników tego bloga…
Sprawa fundamentalna w geopolityce … reszta jest skutkiem…który dotyczy Polski i polskich pachołów tego zbrodniarza…
To trzeba wiedzieć by dyskutować…
Daję w całości bo nie wszyscy mają prenumeratę…
„Ty dasz licencję, my tobie 18 procent udziałów”. Rosjanie wyciągali Trumpa z finansowych tarapatów
USA
09.01.2026, 05:00
Artur Włodarski
Telewizory od agenta KGB, 100 apartamentów dla kluczowych inwestorów, zawyżona cena za dom, Donald Trump robi interesy z Rosją od 46 lat.
W gabinecie Kennedy’ego, Nixona, Reagana, Busha czy Clintona ktoś jawnie sprzyjający wrogiemu mocarstwu wywołałby skandal. Liczba takich osób w obu gabinetach Trumpa wręcz oszałamia. Jest ich tyle, że zapełniłyby autobus.
Oto główni pasażerowie: Elon Musk, Steve Witkoff (specjalny wysłannik USA w zapalne rejony świata), Tulsi Gabbard (szefowa wywiadu narodowego), Dan Bongino (były prezenter radiowy, dziś wiceszef FBI), Elbridge Colby (podsekretarz do spraw obronności i polityki zagranicznej), Sergio Gor (szef biura personelu prezydenckiego), Devin Nunes (szef prezydenckiej rady doradczej do spraw wywiadu), Darren Beattie (starszy urzędnik do spraw edukacji i kultury w Departamencie Stanu), Paul Manafort (szef kampanii prezydenckiej w 2016 roku), Anthony Scaramucci (były dyrektor do spraw komunikacji Białego Domu), Rick Gates (znaczący członek kampanii Trumpa), Rex Tillerson (były sekretarz stanu), Wilbur Ross (były sekretarz handlu), Jeff Sessions (były prokurator generalny), Matt Gaetz (nominowany na prokuratora generalnego), Michael Caputo (były konsultant do spraw public relations), Roger Stone i Dimitri Simes (byli doradcy polityczny Trumpa), Michael Flynn i Jeffrey „JD” Gordon (byli doradcy do spraw bezpieczeństwa narodowego), George Papadopoulos i Carter Page (byli doradcy do spraw polityki zagranicznej), Michael Cohen, Scott Balber, Rudy Giuliani i Jay Sekulow (byli prawnicy Trumpa) czy Jared Kushner (zięć Trumpa).
A to niepełna lista tych, którzy bywali, byli lub są w Białym Domu i sprzyjają Rosji – głoszą jej agendę lub robią z nią interesy.
Można pomyśleć, że czyjaś słabość do Kremla jest dla Trumpa wręcz atutem. Jedyne logiczne wytłumaczenie? Mnogość takich podwładnych zmienia aberrację w normę i ogranicza ryzyko, że którykolwiek zrobi z tego problem.
Trump, Putin, maile Demokratów i oficerowie GRU. Katastrofa w Helsinkach
Kogo brakuje przy 1600 Pennsylvania Ave? Eksperta od Rosji na miarę Fiony Hill, która doradzała Trumpowi w pierwszej kadencji. Kogoś, kto znałby historię, mówiłby po rosyjsku i rozumiałby tamtejszą mentalność. Hill opuściła Biały Dom w połowie 2019 roku. POTUS – jak skrótowo nazywa się prezydenta USA – zarzucał jej „jastrzębie poglądy”, ona jemu to, że „nie słucha rad i uwielbia Putina”.
Kiedy nabrała pewności? Rok wcześniej – 16 lipca 2018 roku na szczycie Rosja – USA w Helsinkach, nawet przez Republikanów uznanym za katastrofę. Powód? Kuriozalna postawa prezydenta.
Senator Bob Corker: – Przez niego wyszliśmy na mięczaków.
Senator John McCain: – To jedna z bardziej haniebnych chwil w historii amerykańskiej prezydentury.
– Nie taki był plan – zdradził CNN jeden z urzędników. A jaki?
Prezydent miał zaskoczyć Putina, wciskając mu akty oskarżenia 12 oficerów GRU zamieszanych we włamania do poczty DNC, Demokratycznego Komitetu Narodowego, czyli partyjnego biura Demokratów, i wyciek tysięcy maili do WikiLeaks mający doprowadzić do rozłamu u Demokratów i zwiększyć szanse Trumpa na wygraną. Agenci rosyjskiego wywiadu wojskowego byli wśród 34 osób oskarżonych o ingerencję w wybory. Śledztwo od roku prowadził prokurator specjalny Robert Mueller. CIA, NSA, FBI i Biuro Dyrektora Wywiadu Narodowego potwierdziły, że Putin osobiście nakazał kampanię wpływu (kryptonim Project Lakhta) wspierającą Trumpa i szkalującą Hillary Clinton. Pięć lat później potwierdził to Jewgienij Prigożin, właściciel kremlowskiej farmy trolli i szef najemniczej Grupy Wagnera.
Trump zrobił wszystko na odwrót. Już przed szczytem kazał upublicznić nazwiska tuzina rosyjskich agentów. Śledztwo Muellera nazwał „największym w historii polowaniem na czarownice” (rosyjskie MSZ zatweetowało: „Pełna zgoda”). Po czym zniknął za drzwiami wraz z Putinem i dwiema tłumaczkami. O czym rozmawiali przez 2 godziny i 11 minut? Nie wiadomo. Nie wydano żadnego oświadczenia, Republikanie storpedowali pomysł, by przesłuchać tłumaczkę. Narrację po szczycie kształtował Kreml.
Lecz wcześniej była pamiętna konferencja prasowa. Hill wspomina, że rozpaczliwie pragnęła ją przerwać: „Nawet chciałam uruchomić alarm przeciwpożarowy, ale nie wiedziałam, jak to powiedzieć po fińsku”.
Problemy zaczęły się, gdy dziennikarz Associated Press zagadnął o rosyjską ingerencję w wybory prezydenckie. Trump jak zwykle zaprzeczył: – Moi ludzie przyszli do mnie, Dan Coats [dyrektor wywiadu narodowego] i kilku innych. Przyszli i powiedzieli, że ich zdaniem to Rosja. Ale my mamy tu przecież prezydenta Putina, który powiedział stanowczo, że nie, to nie Rosja! Ja zaś nie widzę powodu, by w to wątpić.
Wtedy dziennikarz Reutersa spytał wprost: – Prezydencie Putin, czy chciałeś, by Donald Trump wygrał wybory, i czy poleciłeś któremuś ze swoich urzędników, by mu w tym pomógł?
Putin odpowiedział szybko: – Tak, chciałem, by wygrał, bo obiecał poprawę stosunków USA – Rosja.
To pytanie i ta odpowiedź zniknęły z oficjalnej transkrypcji opublikowanej przez Biały Dom.
Chwilę później Trump nie dość, że poparł, to jeszcze nazwał „niesamowitą” ofertę Putina, by służby Kremla przesłuchały oskarżonych rosyjskich agentów.
Ale też – jak się wkrótce wydało – 11 amerykańskich dyplomatów.
Media od lewa do prawa nie kryły oburzenia: prezydent Stanów Zjednoczonych odrzuca ustalenia własnych agencji wywiadowczych i chce, by obce służby przesłuchiwały ludzi Białego Domu?
Były dyrektor CIA John O. Brennan zatweetował: „On siedzi w kieszeni Putina”.
Rosyjski wieżowiec na Manhattanie
Rok wcześniej Mueller poszedł tym samym tropem. Rok później przedstawi raport liczący 448 stron. Już na wstępie widać, że Trump minął się z prawdą, tweetując tuż przed pierwszą inauguracją: „NIE MAM NIC WSPÓLNEGO Z ROSJĄ – ŻADNYCH UMÓW, ŻADNYCH POŻYCZEK, NICZEGO!”.
Niczego?
Według „Foreign Policy” Rosjanie wyciągali Trumpa z finansowych tarapatów ponad 20 lat temu. Ponieważ zalegał ze spłatą odsetek, odwróciły się od niego banki (w latach 90. jego firmy były winne 72 bankom łącznie 4 miliardy dolarów). Jego linie lotnicze, kasyna i hotel zbankrutowały, musiał sprzedać 86-metrowy jacht.
Nagłą odmianę przyniosła firma deweloperska Bayrock Group, która w 2002 roku wprowadziła się do Trump Tower dwa piętra poniżej biura Trumpów. Kierowali nią Rosjanie: Felix Sater i Tevfik Arif. Złożyli propozycję nie do odrzucenia: „Zbudujemy ci drapacz chmur, zdobędziemy fundusze. Ty dasz licencję na swoje nazwisko, my tobie 18 procent udziałów”.
Tak powstał 46-piętrowy Trump Soho (dziś The Dominick Hotel). Ale też pomysł, by zmienić nazwisko w markę i żyć z jej licencjonowania. Jeszcze 10 lat temu na świecie było około 100 budynków z „Trump” w nazwie. Potem ich liczba spadła, bo zaczęły wychodzić różne skandale.
Według Muellera Rosjanie kupili od dewelopera z Queens ponad 100 apartamentów. No i dom, Maison de L’Amitie w Palm Beach. W 2004 roku Trump dał za niego 41 milionów dolarów. Potrzebował pieniędzy, więc po czterech latach chciał go sprzedać. Nie było chętnych. Aż zjawił się Dmitrij Rybołowlew, oligarcha i kolekcjoner dzieł sztuki, oferując… 95 milionów – najdroższa transakcja na rynku USA – za dom, który później zburzył. Ponoć nie stracił, „bo drogo sprzedał ziemię”.
David Kris z Wydziału Bezpieczeństwa Narodowego Departamentu Sprawiedliwości twierdzi, że Kreml od dawna szukał klucza do Białego Domu. Już w 1968 roku „próbował pomóc” w wyborach prezydenckich kandydatowi Demokratów Hubertowi Humphreyowi. Służby mają trzy sprawdzone metody: pieniądze, uznanie i szantaż.
We wrześniu 2008 roku na zjeździe deweloperów w Nowym Jorku najstarszy syn prezydenta Donald Junior przyznał: – Spora część inwestorów i klientów Trump Organization to Rosjanie. Mamy duży napływ pieniędzy z Rosji.
Sześć lat później niemal słowo w słowo potwierdził to jego młodszy brak, Eric, też dyrektor w Trump Organization. Spytany, skąd biorą pieniądze na tyle pól golfowych, odpowiedział: – Cóż, nie z amerykańskich banków. Wszystkie potrzebne fundusze dostajemy z Rosji.
Pytanie: w zamian za co?
Deweloper z Nowego Jorku kupuje telewizory u agenta KGB
Poniższe zdarzenia układają się w logiczny ciąg prowadzący do jednoznacznych wniosków.
1977. Trump żeni się z Ivaną Zelnickovą, modelką z Czechosłowacji znającą rosyjski. Para trafiła pod lupę I wydziału Štátnej bezpečnosti, czyli współpracującej z KGB czechosłowackiej bezpieki (miała ułatwione zadanie, bo ojciec Ivany był informatorem ŠtB).
Trzy lata później Trump otwiera Grand Hyatt New York, swój pierwszy hotel. 200 telewizorów do niego kupuje od Siemiona Kislina – radzieckiego emigranta i współwłaściciela Joy-Lud – sklepu z elektroniką przy Piątej Alei. Sklep założyło KGB, a Kislin to „razwiedczik”, agent zwiadowczy, który uznał ambitnego dewelopera za „faceta z przyszłością”.
W 1984 roku Władimir Kriuczkow, szef jednostki KGB zbierającej informacje wywiadowcze z zagranicy, nakazuje podwładnym „większą kreatywność w werbowaniu Amerykanów”. Służby organizują imprezy z „miłymi dziewczynami”. Później gościom pokazuje się „pamiątkowe” zdjęcia i filmy.
W 1986 roku Jurij Dubinin, nowy ambasador ZSRR, kilka razy spotyka się z Trumpem. Omawiają plan wybudowania hotelu Trump Tower Moscow naprzeciwko Kremla. Miałby mieć 100 pięter i być najwyższym budynkiem w Europie.
Lipiec 1987. Dubinin zaprasza Trumpa z Ivaną do Rosji. Wszystkie koszty ponosi nadzorowana przez KGB agencja GosKomInturist. Para dostaje prestiżowy apartament Lenina w Hotelu Narodowym. Rosjanie pokazują sześć możliwych lokalizacji planowanego hotelu. Mają już portret psychologiczny Trumpa i stosują „ofensywę uroku”: obsypują go komplementami, mówią, że jest niezwykły i wyjątkowy, że powinien zająć się polityką i ma zadatki na prezydenta („tacy jak ty zmieniają świat”). [Spotkanie zdobywającego sławę Donalda Trumpa z prezydentem Ronaldem Reaganem w Białym Domu, 1987 r.]
Wrzesień 1987. Trump zaskakuje wszystkich, zamieszczając w „The Washington Post”, „The Boston Globe” i „The New York Times” („NYT”) całostronicowe reklamy polityczne. Atakuje w nich NATO i krytykuje kolejne rządy USA za „łożenie na obronę państw, które powinny same płacić za swoją obronę”. Media spekulują, co skłoniło dewelopera do wydania 94 801 dolarów. Czyżby przymiarki do prezydentury?
W 1996 roku Trump wraca do Rosji i ogłasza plan zainwestowania 250 milionów dolarów w rosyjskie nieruchomości oraz opatrzenia swym nazwiskiem dwóch luksusowych apartamentowców. Na spotkanie biznesowe zabiera dwie poznane na miejscu Rosjanki i – zdaniem fotografa Trumpa – „ma krótki romans” z byłą Miss Moskwy. Poznaje też Felixa Satera, który odegra kluczową rolę w późniejszych rozmowach Trumpa w Moskwie.
2000. Michael Caputo, późniejszy szef komunikacji w sztabie Trumpa, zostaje specjalistą od PR-u w Gazpromie.
2001. Elon Musk, przyszły sponsor i sojusznik Trumpa, szukając taniej rakiety kosmicznej, odbywa pierwszą z dwóch wizyt w Moskwie i – według biografa Waltera Isaacsona – już pierwszego dnia po mocno zakrapianej kolacji „urywa mu się film”.
2005. Paul Manafort, późniejszy szef kampanii prezydenckiej Trumpa, rozpoczyna pracę dla miliardera Olega Deripaski, bliskiego sojusznika Putina.
2006. Sater towarzyszy dzieciom Trumpa – Ivance i Donaldowi Jr. – w podróży do Moskwy i sprawia, że Ivanka może usiąść w fotelu Putina podczas zwiedzania Kremla. – Strażnik protestował, ale przekonałem go pytaniem: „Co ona może zrobić złego, ukraść długopis?” – wspominał po latach Sater.
2008. Trump mówi swym prawnikom, że Dymitrij Rybołowiew kupił od niego dom w Palm Beach na polecenie Putina.
Czerwiec 2013. Michael Flynn – ówczesny szef Agencji Wywiadu Obronnego USA i późniejszy doradca Trumpa – leci do Moskwy na zaproszenie generała dywizji Igora Serguna. Jako jedyny w historii amerykański urzędnik odwiedza kwaterę główną GRU. Poznaje jej szefów, instruuje personel i prowadzi szkolenie z zakresu przywództwa.
Listopad 2013. W zamian za 20 milionów dolarów od azersko-rosyjskiego miliardera Arasa Agalarova Trump przenosi do Moskwy konkurs Miss Universe. Wysyła Putinowi zaproszenie zakończone odręcznym postscriptum: „Niecierpliwie czekam na spotkanie z pięknymi kobietami podczas tej podróży”. Otrzymuje pokój 1101, czyli apartament prezydencki – 235 metrów kwadratowych, 16 tysięcy dolarów za noc w hotelu Ritz-Carlton, po którym kręcą się „hostessy”, a oficer wywiadu nadzoruje setki „kamer bezpieczeństwa” także w pokojach gościnnych.
– Od taksówkarza po pokojówkę – wszyscy, z którymi stykał się wtedy Trump, byli agentami Federalnej Służby Bezpieczeństwa, spadkobierczyni KGB. Obserwowali go 24 godziny na dobę
– wspomina w kilku wywiadach Siergiej Żyrnow, były oficer KGB mieszkający we Francji.
Grudzień 2013. Choć chwali się „doskonałą pamięcią”, Trump przysięga, że nie zna Felixa Satera: – Nawet nie wiem, jak on wygląda – zeznaje w nagraniu wideo sporządzonym na potrzeby pozwu cywilnego.
Styczeń 2014. Julia Kluszyna, gospodyni konkursu Miss Universe, jako pierwsza deklaruje na Twitterze wsparcie przez Rosję jeszcze nieogłoszonej kandydatury Trumpa w wyborach w 2016 roku. Kreml wie o niej na długo przed amerykańską opinią publiczną.
Marzec 2014. Chwilę po tym, jak Federacja Rosyjska ogłasza aneksję Krymu, Trump chwali Putina w dwóch tweetach.
IRA – rosyjska fabryka dezinformacji, fejków i hejtu
Kwiecień 2014. Prezydent Obama dostaje raport, że Rosja buduje infrastrukturę dezinformacyjną mającą osłabiać demokrację i wzmacniać populistów w USA i Europie.
Maj 2014. Agencja Badań Internetowych (Internet Research Agency), kremlowska farma trolli, rozpoczyna operację ingerencji w wybory przez szerzenie nieufności wobec instytucji i rządów USA, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Ukrainy i Polski. IRA ma siedzibę w Petersburgu, budżet liczony w milionach dolarów, tysiąc osób pracujących w systemie zmianowym 24/7 i jedno zadanie: sianie dezinformacji. Między innymi za pomocą strażackiego węża dezinformacji (firehose of falsehood), czyli zalewania nimi (inna nazwa to flood the zone) mediów z szybkością uniemożliwiającą przebicie się sprostowań do opinii publicznej. Opracowaną w 2008 roku przez Rosjan metodę węża strażackiego przejęli potem Trump z Muskiem na Truth Social i X.
Czerwiec 2014. Trump chwali się, że w Moskwie rozmawiał z Putinem i dostał od niego „piękny prezent”.
Czerwiec 2015. W artykule dla „The National Interest” Maria Butina, rosyjska agentka wpływu mieszkająca w USA, pisze, że „tylko republikański prezydent może uzdrowić relacje między USA a Rosją”. Cztery dni później Trump ogłasza kandydaturę.
Lipiec 2015. Hakerzy związani z FSB włamują się do sieci komputerowej Democratic National Committee. Czytają wszystkie maile i wykradają raporty opozycji na temat Trumpa.
Sierpień 2015. Rosyjska IRA nieoficjalnie organizuje marsz Florida Goes Trump. Uwagę mediów przyciąga kobieta w klatce w więziennym stroju i w masce Hillary Clinton. Takich marszów Rosjanie zorganizują kilkadziesiąt, niektóre wraz ze sztabem Trumpa. Ich kremlowska farma trolli, mająca już tysiące kont na Twitterze, Instagramie i Facebooku, szkaluje Clinton, wzmacnia podziały, rozsiewa teorie spiskowe („Hillary zatuszowała śledztwo w sprawie handlu dziećmi!”). Trump, jego syn oraz tysiące sympatyków alt-prawicy i ruchu Make America Great Again szerują gros z nich.
Dotrą do 126 milionów Amerykanów na Facebooku. 116 tysięcy rosyjskich postów na Instagramie wywołało 187 milionów komentarzy i polubień.
W samym 2015 roku IRA nagrała i wyemitowała 1100 filmów na 17 kanałach na YouTubie. Organizuje akcje społeczne („ślijcie zdjęcia z hashtagiem #KIDS4TRU, stwórzmy patriotyczny zespół młodych zwolenników Trumpa”), wypuszcza zawirusowaną wtyczkę do przeglądarki Google Chrome o nazwie FaceMusic (pozwala słuchać darmowej muzyki), a nawet propagandową grę Hilltendo, w której Clinton usuwa maile, łapie worki z pieniędzmi i rzuca konstytucją najdalej, jak może.
Listopad 2015. Sater pisze w mailu do Michaela Cohena, prawnika Trumpa: „Nasz chłopak może zostać prezydentem USA. Sprawię, że cały zespół Putina to przyklepie„.
10 grudnia 2015. Flynn leci do Moskwy na uroczystą galę z okazji dziesięciolecia propagandowej telewizji RT (dawniej Russia Today). Podczas kolacji siedzi obok Putina. Nazajutrz przez 45 minut krytykuje amerykańską politykę zagraniczną. Dostaje za to 33 750 dolarów. To pierwszy z serii jego suto opłacanych wykładów.
Grudzień 2015. Cohen wysyła maila do Dmitrija Pieskowa, rzecznika Putina, z prośbą o pomoc w projekcie Trump Tower Moscow. Trzy tygodnie później Sater informuje Cohena, że największe rosyjskie banki: Sbierbank, Genbank i VTB Bank (wszystkie objęte amerykańskimi sankcjami), są gotowe sfinansować budowę wieżowca.
Rosyjski Facebook, kampania Trumpa i atak na Hillary Clinton
19 stycznia 2016. Konstantin Sidorkov, dyrektor wykonawczy portalu VKontakte (rosyjski Facebook), śle maile do Trumpa Jr. z ofertą promowania kampanii jego ojca wśród 100 milionów użytkowników VK.
20 stycznia 2016. Cohen dzwoni na prywatny numer asystentki Pieskowa. Pyta o parcelę pod wieżowiec Trumpa i pożyczkę na budowę. Zdradza plan podarowania Putinowi królewskiego, wartego 50 milionów dolarów apartamentu w Trump Moscow.
22 stycznia 2016. Kreml deklaruje użycie „wszelkich środków”, by zapewnić zwycięstwo „rozchwianemu Donaldowi Trumpowi” w wyborach, wierząc, że jako prezydent pomoże w realizacji strategicznych celów Rosji: podziału amerykańskiego społeczeństwa, osłabienia USA i skłócenia ich z sojusznikami.„The Guardian” odkryje i opisze ów plan pięć lat później.
26 stycznia 2016. Tydzień po publikacji raportu na temat śmierci Aleksandra Litwinienki w 2006 roku, otrutego radioaktywnym polonem-210, Trump w Fox Business Network broni przywódcy Rosji: – Putin twierdzi, że tego NIE zrobił!
5 lutego 2016. Na moskiewskiej konferencji Infoforum przedstawiciel Kremla mówi, że „nowa rosyjska strategia informacyjna” jest tak ważna jak program jądrowy, który w latach 50. zrównał pozycję negocjacyjną ZSRR z USA.
10 marca 2016. Trump twierdzi, że Stany Zjednoczone powinny zmniejszyć finansowanie NATO. Konstantin von Eggert, niezależny moskiewski analityk polityczny, komentuje: „Kreml nie może uwierzyć w swoje szczęście”.
19 marca 2016 John Podesta, szef kampanii prezydenckiej Clinton, pada ofiarą phishingu po tym, jak ulega sugestii zmiany hasła do poczty mailowej. Odtąd rosyjscy hakerzy mają dostęp do poczty Podesty – kopiują całą jej zawartość, około 50 tysięcy maili.
3 kwietnia 2016. Dana Rohrabacher, znany jako „kremlowski kongresmen z Kalifornii”, stary znajomy i ostentacyjny fan Putina (ponoć siłowali się na rękę), leci do Moskwy.
Wita go Jurij Czajka, prokurator generalny Federacji Rosyjskiej. Rohrabacher dostaje notatkę z listą spraw, które mogą zaszkodzić Clinton.
27 kwietnia 2016.
Trump, Sessions i Jared Kushner witają ambasadora Rosji Siergieja Kislaka w hotelu Mayflower w Waszyngtonie. Potem Trump wygłasza przemówienie zredagowane przez George’a Papadopoulosa (aresztowanego rok później za okłamywanie FBI w kwestii kontaktów z Rosjanami), Dimitriego Simesa (w 2022 roku ucieknie do Rosji) i Richarda Burta (ówczesnego lobbysty Gazpromu) o potrzebie ocieplenia wzajemnych stosunków i złagodzenia sankcji wobec Rosji.
30 kwietnia 2016.
CrowdStrike, firma zajmująca się cyberbezpieczeństwem, ustala, że za włamaniem do serwerów DNC stoją dwie niezależne grupy hakerów: Cozy Bear podległa FSB i Fancy Bear podległa GRU.
16 maja 2016. Po pokonaniu 16 rywali Trump zostaje kandydatem Republikanów.
22-25 maja 2016.
Roger Stone, były doradca kampanii Trumpa, oferuje 2 miliony dolarów hakerom za materiały obciążające Clinton. Łącznikiem jest Rosjanin przedstawiający się jako Henry Greenberg.
3 czerwca 2016.
Jeden z pośredników między Kremlem a Trumpami wysyła Juniorowi propozycję spotkania z rosyjskim urzędnikiem, który „ma haki na Hillary bardzo przydatne dla twojego ojca”. Po 17 minutach Trump Jr. odpowiada: „Bardzo mi się to podoba”, i informuje o rosyjskiej ofercie ojca.
9 czerwca 2016.
Rosjanie przybywają do Trump Tower na tajne spotkanie z szefem kampanii prezydenckiej Paulem Manafortem, Jaredem Kushnerem i Trumpem Jr. Według tego ostatniego „w sprawie adopcji rosyjskich dzieci”. W istocie chodziło o przekazanie materiałów obciążających sztab Clinton „w ramach wsparcia pana Trumpa przez rząd Rosji” – przyznała potem emisariuszka Kremla Natalia Weselnicka.
15 czerwca 2016. Kevin McCarthy, lider większości w Izbie Reprezentantów, ostrzega znajomych Republikanów: – Myślę, że Putin płaci dwóm osobom – Trumpowi i Rohrabacherowi.
Trump chwali się, co robi z kobietami, ratują go WikiLeaks i Julian Assange
10 lipca 2016. Seth Rich, pracownik DNC, ginie w Waszyngtonie od dwóch strzałów w plecy. Julian Assange, ukrywający się w londyńskiej ambasadzie Ekwadoru założyciel WikiLeaks, niemal natychmiast sugeruje, że Rich wykradł maile Demokratów i był jego źródłem, za co został zamordowany przez zwolenników Clinton. Tę teorię spiskową nagłośni IRA, alt-prawica i stacja Fox News ponaglana przez Trumpa. W 2019 roku specjalny prokurator Robert Mueller napisze w raporcie: „Assange zwalił winę na Richa, by wybielić Rosjan”.
27 lipca 2016. Podczas konferencji prasowej Trump wzywa Rosję, by włamała się na prywatny serwer Clinton i ujawniła usunięte maile z czasów, gdy urzędowała w Departamencie Stanu: – Rosjo, jeśli mnie słyszysz, znajdź te 30 tysięcy brakujących maili.
1 września 2016. Putin komentuje włamanie do DNC: „Nieważne, kto ukradł maile, ważne, co zawierają„.
7 października, miesiąc przed wyborami, o 16:23 „The Washington Post” publikuje nagrany ukradkiem film, na którym 59-letni Trump chwali się, że kobiety pozwalają mu na wszystko: „Nawet nie czekam, łapię ją za cipkę”.
O 16:30, 7 minut później, WikiLeaks odwraca uwagę świata, zalewając sieć wykradzionymi Podeście mailami, które mają skompromitować Clinton i jej sztab.
31 października 2016. Obama dzwoni do Putina, żądając zaprzestania ingerencji.
9 listopada 2016. Trump wygrywa wybory prezydenckie.
10 listopada 2016. Obama ostrzega Trumpa, by nie zatrudniał Flynna, który kursuje do Rosji i współpracuje z tamtejszymi firmami. Tydzień później Trump mianuje Flynna doradcą do spraw bezpieczeństwa narodowego.
11 listopada 2016. Na moście Arlington Memorial w Waszyngtonie rosyjska IRA zawiesza kilkunastometrowy banner ze zdjęciem Obamy i napisem: „Żegnaj, morderco”.
12-13 listopada 2016. Na różnych platformach IRA powiela szyderczy post: „Przegraliście i nie wiecie, co robić? Zrzućcie winę na rosyjskich hakerów!„.
29 grudnia 2016. Za ingerencję w wybory Obama karze Rosję sankcjami i wydaleniem 35 dyplomatów. Trump pisze: „Ameryka powinna żyć ważniejszymi sprawami”. Tego samego dnia Flynn nieoficjalnie rozmawia z ambasadorem Kislakiem o możliwości złagodzenia sankcji przez Trumpa, który już za trzy tygodnie zastąpi Obamę.
Jeszcze tego samego dnia rosyjscy hakerzy próbują zhakować pocztę Clinton.
31 grudnia 2016. Kislak dzwoni do Flynna i mówi, że Rosja nie wdroży działań odwetowych wobec USA, bo Putin uwzględnił uwagi Flynna.
6 stycznia 2017. Dwa tygodnie przed zaprzysiężeniem szefowie agencji wywiadowczych informują prezydenta elekta, że brytyjskie i holenderskie służby jednoznacznie przypisują Rosji włamanie do serwera Demokratów. Potwierdziły to, penetrując rosyjskie sieci wywiadowcze i odnajdując tam skradzione z DNC maile. Trumpowi zakomunikowano też, że szpieg, którego CIA kształciła od dekad i który dotarł do najwyższych szczebli Kremla, ustalił, iż Putin osobiście nakazał ingerencję rosyjskich służb w amerykańskie wybory.
Trump, prostytutki z Moskwy i sankcje wobec Rosji
11 stycznia 2017. Paul Wood z BBC ogłasza, że stacja dotarła do dwóch byłych szpiegów, którzy potwierdzili istnienie materiału kompromitującego (kompromatu) prezydenta USA. Chodzi o „więcej niż jeden film” nakręcony trzy lata wcześniej w hotelu Ritz-Carlton z udziałem Trumpa i prostytutek. Trump jest wściekły, nazwa to „gównem” i pisze: „Coś takiego nigdy nie powinno być ujawnione”.
22 stycznia 2017. „The Wall Street Journal” informuje, że Michael Flynn jest objęty śledztwem w sprawie kontaktów z Rosjanami. Tego samego dnia Flynn składa przysięgę jako 25. doradca ds. bezpieczeństwa narodowego.
26 stycznia 2017. Departament Sprawiedliwości informuje Trumpa, że, rozmawiając o sankcjach USA z Kislakiem (tylko 29 grudnia dzwonili do siebie pięć razy), Flynn złamał ustawę Logana, która zabrania nieuprawnionym obywatelom negocjowania z obcymi rządami.
14 lutego 2017. Trump prosi szefa FBI Jamesa Comeya o umorzenie śledztwa w sprawie Flynna: „To dobry facet i liczę, że znajdziesz sposób, by zostawić go w spokoju”.
24 lutego 2017.
Nigel Farage, brytyjski populista i autor brexitu, mówi na CPAC – najważniejszej konferencji amerykańskich konserwatystów i prawicy, że wybór Trumpa i brexit to początek „wielkiej globalnej rewolucji”.
10 marca 2017.
Trump zwalnia 46 prokuratorów federalnych, z których część prowadzi sprawy dotyczące prania brudnych pieniędzy przez rosyjskie firmy (Weselnicka jest prawniczką jednej z nich). Prosi też dyrektora wywiadu narodowego Daniela Coatsa i szefa CIA Mike’a Pompeo, aby publicznie zaprzeczyli jakimkolwiek związkom jego kampanii z Rosją (obaj odmówili).
9 maja 2017. Trump zwalnia Comeya, obwiniając go o „upolitycznianie śledztwa w sprawie Rosji, co utrudnia administracji współpracę z Moskwą”.
10 maja 2017.
Trump gości rosyjską delegację. Według „New York Timesa” mówi jej, że „wyrzucenie wariata Comeya poprawi wzajemne relacje”.
Szef Twittera przeprasza za Trumpa
17 maja 2017.
Podczas spotkania z doradcami w Gabinecie Owalnym prezydenta zaskakuje komunikat, że wyznaczono specjalnego prokuratora do zbadania rosyjskiej ingerencji w wybory i udziału w tym Trumpa. Według „New York Timesa” Trump, słysząc, że będzie nim Robert S. Mueller III, osuwa się na krzesło, mówiąc: „O mój Boże, to straszne. To koniec mojej prezydentury. Jestem skończony!”. Przez dwa lata Mueller, były dyrektor FBI, będzie pod obstrzałem POTUS-a, jego akolitów, ludzi MAGA i IRA-trolli.
20 maja 2017.
W wywiadzie dla „NYT” współzałożyciel Twittera Evan Williams przeprasza za rolę Twittera w wyborach: „Stała się zła rzecz. Jeśli to prawda, że on wygrał dzięki Twitterowi, to przepraszam„.
Czerwiec 2017.
Don McGahn, doradca prawny Białego Domu, dostaje polecenie od Trumpa, by nakazał najwyższym urzędnikom Departamentu Sprawiedliwości odwołać Muellera. Odmawia. Trump każe mu potem fałszować dokumenty, by zmylić Muellera. McGahn skarży się szefowi personelu Białego Domu: „Trump zmusza mnie do szalonych rzeczy”.
25 lipca 2017.
Wychodzi na jaw, że tydzień wcześniej Trump odbył prywatną, prawie godzinną rozmowę z Putinem podczas szczytu G20 w Niemczech. Twierdzi, że rozmawiali „o adopcji dzieci”.
16 sierpnia 2017.
Rohrabacher odwiedza Assange’a w ambasadzie Ekwadoru w Londynie. Obiecuje mu ułaskawienie przez Trumpa, o ile WikiLeaks przedstawi „dowody”, że Rosja nie była zamieszana w wyciek maili z komitetu Demokratów.
8 października 2017.
Zapytany, co sądzi o żądaniu Putina, by 755 amerykańskich dyplomatów opuściło Rosję, Trump odpowiada: – Podziękuję mu, jeśli zwolni ich aż tylu. Staramy się oszczędzać pieniądze i ciąć wynagrodzenia. Będę mu za to wdzięczny.
Brexit, Cambridge Analytica i Facebook. Mark Zuckerberg przyznaje
6 listopada 2017.
Dane z Twittera wskazują, że Kreml zaczął wspierać Trumpa zaraz po ogłoszeniu przez niego kampanii.
14 listopada 2017.
Serwis Buzzfeed donosi, że rosyjskie MSZ przelało ponad 380 tysięcy dolarów do ambasad na całym świecie. Jako tytuł operacji podano: „Na kampanię wyborczą w 2016 roku„.
17 listopada 2017.
Podczas konferencji prasowej Trump zapewnia dziennikarzy: „Prezydent Putin, ilekroć mnie widzi, mówi: »Nie zrobiłem tego, nie ingerowałem w wybory«. I ja mu wierzę, naprawdę wierzę. Myślę, że jest bardzo urażony. Lepiej zajmijcie się Syrią„.
20 stycznia 2018.
Twitter ogłasza, że doliczył się 3814 kont związanych z kremlowską Agencją Badań Internetowych oraz 13 512 kont botów z siedzibą w Rosji. Te ostatnie do dnia wyborów retweetowały wpisy Trumpa 470 000 razy.
8 lutego 2018.
Rosyjski lider opozycji Aleksiej Nawalny publikuje na YouTubie 25-minutowy film, w którym zarzuca Manafortowi, że ten śle Kremlowi wyniki wewnętrznych sondaży. Pośrednik? Oleg Deripaska.
18 lutego 2018.
Herbert McMaster, następca Flynna w roli doradcy do spraw bezpieczeństwa narodowego, stwierdza, że „fakt ingerencji Rosji w wybory prezydenckie jest niepodważalny„. Miesiąc później Trump go zwalnia.
4 marca 2018.
„NYT” pisze, że Departament Stanu nie wydał ani centa ze 120 milionów dolarów przyznanych mu przez Kongres w 2016 roku na przeciwdziałanie rosyjskiej dezinformacji.
2 kwietnia 2018.
FBI ustala, że w hakowaniu serwerów Demokratów pomagał major FSB Dmitrij Dokuczajew, poszukiwany za udział w wycieku danych z kont 500 milionów użytkowników Yahoo! w 2013 roku.
4 kwietnia 2018.
Mark Zuckerberg przyznaje, że w trakcie wyborów w USA dane osobowe 87 milionów użytkowników Facebooka mogły trafić do Cambridge Analytica, brytyjskiej firmy znanej z targetowania reklam politycznych i oskarżanej o wpływ na brexit.
28 kwietnia 2018.
Brytyjskie MSZ zorganizowało serię spotkań z dyrektorami Cambridge Analytica w Londynie, Waszyngtonie i Nowym Jorku, „by lepiej zrozumieć”, w jaki sposób Trump wygrał.
CDN
A tu szara codzienność , osobnik zwany prezydentem a nawet wg pani Joanny Szczepkowskiej rezydentem , udał się na Jasną Górę , na coroczne spotkanie kiboli RP. Chyba trzeba będzie słowo kibol pisać z dużej litery. Papuga prezydenta, Leśkiewicz, tak oto rzecze ” „Prezydent RP Karol Nawrocki uczestniczył wczoraj w XVIII Pielgrzymce Kibiców na Jasną Górę, by wspólnie z kibicami z całej Polski modlić się przed Obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. Pan Prezydent wziął udział we Mszy Świętej, a następnie wygłosił przemówienie do zgromadzonych Pielgrzymów. Jak w każdym tego typu otwartym wydarzeniu publicznym z udziałem Prezydenta RP, była okazja do krótkich, bezpośrednich i kurtuazyjnych powitań Pana Prezydenta z uczestnikami Pielgrzymki”.
Kurde, kiedy ten człowiek znajduje czas, tu spotkanie z najlepszym rezydentem Anżejem, tu tyle ustaw Tuskowych do przeanalizowania ( wiadomo co ten niemiecki premier chce przemycić ?) a jeszcze trzeba sobie przypomnieć powieści Orwella ,w niedzielę odwiedzić w zakopcu górali i jeszcze skoczyć na skocznie bo odchodzi Kamil. To wszystko bez SNUSA ?! Wątpię .
cd. 1
Generał FSB martwy w bagażniku Lexusa
Dużo wcześniej niż Fionie Hill czerwona lampka zapaliła się Hillary Clinton. Putin nienawidzi jej od 2011 roku, gdy obwinił ówczesną sekretarz stanu o wywołanie masowych demonstracji i zamieszek w Moskwie po tym, jak podważyła uczciwość wyborów prezydenckich, które wygrał. Na zemstę czekał pięć lat. Włamanie na serwer Demokratów wywołało zamęt w ich szeregach i osłabiło Clinton w kluczowym momencie jej kampanii.
Jakby uprzedzając atak, pod koniec 2015 roku sztab Clinton wynajął byłego szefa Rosyjskiego Biura Wywiadowczego w MI6, by ocenił, czy obce służby mogą kierować kandydatem Republikanów. Christopher Steele miał 23 lata praktyki i cenne kontakty. Udał się do Rosji, by poznać kulisy wizyt Trumpa i jego synów, którzy jeździli tam „dziwnie często” (Donald Junior – sześć razy w ciągu 18 miesięcy). Od dawnych kontaktów dowiedział się, że Rosjanie mają kompromitujący materiał na Trumpa – firm nakręcony z grupą prostytutek w apartamencie prezydenckim hotelu Ritz-Carlton.
Zaniepokojony Steele zawiadomił FBI. Gdy w czerwcu 2016 roku pokazał wstępny 35-stronicowy raport jednemu z jej agentów, reakcją był „szok i strach”. Steele ustalił, że rosyjski reżim wspiera Trumpa od pięciu lat – śle mu informacje wywiadowcze na temat rywali politycznych i wykorzystuje go, by siał chaos oraz podsycał podziały w zachodnich demokracjach.
Gdy wieść o dossier Steele’a się rozniosła, w Moskwie doszło do dramatycznych zdarzeń: byłego generała FSB znaleziono martwego w bagażniku jego Lexusa, a byłego szefa departamentu cyberbezpieczeństwa FSB wywleczono ze spotkania z workiem na głowie. Kreml stanowczo zaprzeczył, że powodem było udzielenie informacji Brytyjczykowi.
Wtedy też służby kilku państw wykryły podejrzane kontakty ludzi Trumpa z Rosjanami. Gdy w lipcu 2016 kandydat na prezydenta USA wezwał Rosję, by włamała się na serwer Clinton, FBI wszczęło śledztwo w sprawie rosyjskiej ingerencji w wybory.
Agenci spodziewali się jednego, góra dwóch łączników między Trumpem a Kremlem. Ku swemu zdumieniu naliczyli ich tuzin i wciąż odkrywali następnych.
Trump poczuł się zagrożony, więc już jako prezydent zwolnił szefa FBI Jamesa Comeya. To wzbudziło podejrzenie o przestępstwo przeciwko wymiarowi sprawiedliwości i zrodziło kolejne śledztwo. Na jego czele stanął niezależny agent specjalny Robert Mueller.
Trump zrozumiał, że wpadł z deszczu pod rynnę – Mueller był metodyczny, skrupulatny i odporny na naciski. Szybko odkrył liczne dokumenty IRA nakazujące jej pracownikom podszywanie się pod Amerykanów, popieranie Trumpa, współpracę z jego sztabem i „krytykowanie Hillary Clinton przy każdej okazji”.
Śledztwo zakończyło się w marcu 2019 roku dwutomowym raportem i wnioskiem, że „Rosja ingerowała w wybory prezydenckie w rozległy i systematyczny sposób”. Ale też postawieniem zarzutów trzem firmom i 34 osobom, z których osiem przyznało się do winy (w tym podwładni Trumpa: Manafort, Flynn i Stone).
Wydawało się, że rewelacje Muellera będą dynamitem. Ale ludzie MAGA szybko wyrwali z niego lont. Posłuszny Trumpowi prokurator generalny William Barr jeszcze przed lekturą raportu zwołał konferencję prasową, na której obwieścił: „Tak jak prezydent mówił od początku, żadnej zmowy nie było”.
Jeszcze bardziej wnikliwy, bo liczący pięć tomów, był raport senackiej komisji wywiadu. Stwierdzał, że sztab Trumpa „maksymalizował korzyści” z włamań do serwerów DNC, promując materiały dostarczane przez rosyjskich hakerów i zachęcając ich do dalszych działań.
W sumie wpływ Rosji na wybory i kandydata Republikanów był przedmiotem pięciu śledztw. Obnażyły dwutorowy modus operandi Rosjan: hakerzy GRU wykradali maile Demokratów, a armie trolli zalewały media społecznościowe fake newsami i teoriami spiskowymi wzmacniającymi antysystemowy przekaz Trumpa: „Nie ufajcie sądom. Nie ufajcie sondażom. Nie ufajcie redakcjom. Nie ufajcie amerykańskim agencjom wywiadowczym i ich raportom. Nie ufajcie nawet wynikom wyborów„.
Już dwa pierwsze śledztwa tak zaniepokoiły Trumpa, że radykalnie zmienił narrację. Do połowy 2016 roku wychwalał swą relację z Putinem, którą dziennikarz „GQ” opisał jako „bromance„. A pod koniec lipca zaskoczył wszystkich, powtarzając na wiecach: – Nie wiem, kim jest Putin. Nigdy go nie spotkałem. Nie mam z nim żadnej relacji!
Trump prosi Zełenskiego o kwity na Bidena
Skąd ta wolta? Widząc, jak skuteczne są rosyjskie farmy trolli i czując, że torują mu drogę do Białego Domu, nie chciał, by to im przypisano zwycięstwo i podważono wybory. Dlatego przez kilka lat robił wszystko, by zdyskredytować śledztwa.
Najbardziej karkołomną próbę przypłacił impeachmentem. Jej rdzeniem była absurdalna rosyjska teoria spiskowa CrowdStrike, nazwana tak od firmy, która wykryła, że za włamaniem do serwera Demokratów stoją Rosjanie. Hakerzy GRU postanowili odbić piłeczkę i zrzucić winę na Ukraińców – to oni mieliby się włamać na serwer DNC i przypisać to Rosji, by stworzyć wrażenie, że Moskwa wspiera Trumpa. Dowodem miał być „wykradziony i ukryty gdzieś na Ukrainie” serwer DNC. Oraz „fakt”, jakoby właścicielem CrowdStrike’u był Ukrainiec.
Żadnego serwera nie skradziono, a „Ukraińcem” okazał się Amerykanin pochodzenia rosyjskiego. Ale „zmowa Demokratów z wrogami Rosji mająca wrobić ją w sfingowane włamanie, by oczernić Kreml i pogrążyć Trumpa”, była tym, czego POTUS potrzebował. W lipcu 2019 roku zadzwonił do Wołodymyra Zełenskiego z kuriozalną prośbą, by nowy prezydent Ukrainy zdobył dowody na udział swego kraju w rzekomym spisku mającym oczernić Trumpa i obwinić Rosję.
„Chciałbym, żebyś dowiedział się, co się stało z całą tą sytuacją w Ukrainie, mówią, że CrowdStrike… Chyba masz jednego z twoich bogatych ludzi… Serwer, mówią, że Ukraina go ma. Prokurator generalny zadzwoni do ciebie, chciałbym, abyście dotarli do sedna sprawy” – POTUS plątał się w rozmowie, której transkrypcja się zachowała.
Zełenski nie chciał i nie mógł spełnić tej prośby. Ale Trump wzmocnił ją groźbą – zablokował wypłatę wartego 400 milionów dolarów pakietu pomocy wojskowej dla Ukrainy. Nalegał w dodatku, by Zełenski pomógł mu zdobyć „kwity” na Joego Bidena, kontrkandydata w następnych wyborach prezydenckich.
Oferowanie pieniędzy w zamian za czynności urzędowe amerykańskie prawo karne klasyfikuje jako quid pro quo, co jest eufemizmem oznaczającym „wymuszenie” lub „przekupstwo”. Tu na szczeblu międzynarodowym i najcięższego kalibru – prezydent USA zabiegał o zagraniczną ingerencję w wybory prezydenckie, które chciał wygrać. A potem zmuszał do mataczenia własnych urzędników, by utrudnić dochodzenie Kongresu.
To wystarczyło do uruchomienia procedury odwołania prezydenta. Jednak w styczniu 2020 roku republikański w większości Senat uniewinnił go, przy okazji ratując przed możliwym wyrokiem za przekupstwo lub nawet zdradę stanu.
Trump był trzecim prezydentem poddanym impeachmentowi i pierwszym, którego spotkało to ponownie – w 2021 roku za atak na Kapitol.
Wywinął się Temidzie, ale nie przebaczył Zełenskiemu. Wielu przeciwników Trumpa przekonało się, że jest mściwy i pamiętliwy, czego zresztą sam nie ukrywa. Prezydent Ukrainy nie spełnił jego prośby, nie dostarczył dowodów obciążających Demokratów, Ukrainę i Bidena, więc musiał być za to ukarany, surowo i publicznie. Okazja nadarzyła się 28 lutego podczas spotkania w Białym Domu – Zełenski był pierwszą wyrzuconą z niego głową państwa. Przegrał, nim jeszcze przekroczył próg.
Ale jakim cudem ponownie przekroczył go Trump?
Superbroń Rosji. Trolle tańsze niż drony oraz platforma X Elona Muska
Po zanegowaniu przegranych wyborów i niesławnym szturmie na Kapitol (styczeń 2021 roku, 5 ofiar śmiertelnych, 140 rannych, 4 samobójstwa) wydawało się, że ktoś tak skompromitowany nigdy nie wróci do Gabinetu Owalnego.
A jednak wrócił. Z hukiem i widocznym gołym okiem udziałem Rosjan. Którzy mieli i łatwiej, i trudniej.
Trudniej, bo Trump nie odniósł znaczących sukcesów. Przeciwnie: zwiększył zadłużenie kraju o 8 bilionów dolarów, pogorszył deficyt handlowy, nie zakończył wojny w Afganistanie, nie przekonał Kim Dżong Una do redukcji północnokoreańskiego arsenału nuklearnego i popsuł relacje z długoletnimi sojusznikami USA.
Nic dziwnego, że w rankingu prezydentów zajął ostatnie, 45. miejsce, wypadając gorzej niż obwiniany o wojnę secesyjną James Buchanan i budząc sprzeciw nawet części Republikanów (ruch Never Trump). Na metę ostatnich wyborów wpadł jako skazany przestępca – uznany za winnego 34 zarzutów. Teoretycznie jego pozycja była gorsza niż za pierwszym razem, kiedy był polityczną carte blanche.
Ale Rosjanie mieli też łatwiej, bo znaleźli potężnych sprzymierzeńców: COVID-19 i Elona Muska.
Trump zlekceważył pandemię, Kreml przeciwnie – wspierając ruchy antyszczepionkowe, skrupulatnie wykorzystał ją do dzielenia społeczeństw i inicjowania kampanii nieposłuszeństwa wobec instytucji rządowych. Pokłosiem tego są miliony kont z przekazem zbieżnym z rosyjską agendą: antydemokratycznym, antysystemowym, antynaukowym, antymniejszościowym, antyekologicznym.
Szef platformy X zmienił ją zaś w globalny megafon dezinformacji. Od dwóch lat każda, nawet najbardziej szalona teoria spiskowa zostaje przez eks-Twittera nagłośniona, o ile godzi w Demokratów, liberałów, Brukselę, imigrantów, mniejszości czy wrogów alt-prawicy. Tak Musk rozumie „wolność słowa”, którą co dnia serwuje 100 milionom Amerykanów. Kto jest poza krytyką? Chiny i Rosja.
Rosyjska IRA – wylęgarnia fake newsów i teorii spiskowych – ma więc ułatwione zadanie: algorytmy X eksponują jej przekaz, który przenika do Fox News i innych mediów, a następnie wybrzmiewa w postach pożytecznych idiotów i płatnych trolli.
Zachęcony sukcesem Projektu Lakhta i umieszczeniem swego faworyta w Białym Domu Kreml zwielokrotnił wydatki na NGW do prawie 2 miliardów dolarów rocznie. Zaangażował sztuczną inteligencję do kreacji deepfake’ów, rozbudował IRA i stworzył jej klon – ANO Dialog, centralny ośrodek kontroli informacji cyfrowej Kremla.
Mącenie ludziom w głowach z pomocą serwisów społecznościowych Rosja uznała za najtańszą (jeden dron Shahed kosztuje około 40 tysięcy dolarów, a jeden troll 780-850 dolarów miesięcznie) i najskuteczniejszą metodę zwiększania wpływów i rozbijania zachodnich demokracji. Potwierdziła to druga „pozornie niemożliwa” kadencja. Bezcenna dla Kremla z wielu powodów.
Trump osłabia NATO i gospodarkę USA. Nie MAGA, ale Make Russia Great Again
W niecały rok Trump:
– zniszczył reputację Ameryki jako niezawodnego mocarstwa broniącego światowego porządku;
– przerwał izolację i wzmocnił pozycję zbrodniarza wojennego, wprowadzając go na salony;
– zerwał sojusz transatlantycki między USA a Europą, którą traktuje jak konkurenta, a nawet wroga;
– zwalniając ponad 100 tysięcy osób, osłabił urzędy federalne, instytucje demokratyczne i agencje wywiadowcze USA;
– wywołał chaos na światowych rynkach, nakładając i uchylając cła.
A teraz:
– podkopuje wizerunek Ukrainy i jej prezydenta;
– powiela rosyjską propagandę, obwiniając za wojnę w Ukrainie Joego Bidena, NATO i samą Ukrainę;
– gra na rozbicie Unii Europejskiej przez szkalowanie jej, wspieranie populistycznych i prorosyjskich partii oraz osłabianie NATO;
– wzmacnia napięcia społeczne, ogranicza wolność słowa i prawa Amerykanów.
Każdy z tych punktów to wielki prezent dla Kremla. A koniec kadencji dopiero za trzy lata.
Prezentem, i to przewiązanym czerwoną wstążką, było zaproszenie rosyjskiego dyktatora na Alaskę. Putin jakby nie dowierzał, że po latach izolacji za napaść na Krym i Ukrainę znów jest podejmowany z honorami godnymi przywódcy światowego mocarstwa.
Wymowne zdjęcie amerykańskich żołnierzy, którzy na klęczkach rozkładają czerwony dywan przed samolotem Putina, ukraiński korespondent Mustafa Nayem podpisał: „Make Kneeling Great Again” (uczyńmy klękanie znów wspaniałym).
Spotkanie pokazało, że od czasu Helsinek niewiele się zmieniło. Uległość wobec gościa, który wyraźnie kontrolował sytuację, Fiona Hill tłumaczy anachronicznym postrzeganiem Rosji przez Trumpa: „W jego oczach to mocarstwo niemal równe USA, choć ma PKB Florydy. POTUS umniejsza skalę osiągnięć amerykańskiej demokracji, a wyolbrzymia potęgę reżimów rządzonych przez despotów otaczanych kultem jednostki„.
Trump zazdrości dyktatorom władzy i bezkarności.
– Chciałby, pstrykając palcami, zmuszać wszystkich do podporządkowania się jego woli. Jak Xi Jinping czy Kim Dżong Un.
– Chciałby budzić respekt, choćby strachem. Stąd niby mające zwalczać przestępczość wojska Gwardii Narodowej w miastach rządzonych przez Demokratów, stąd naloty na domy i firmy, a potem deportacje złapanych tam imigrantów.
– Chciałby nie borykać się z opozycją, mediami – dlatego podporządkowuje je sobie, zastraszając w sądach i szantażując – czy skandalami w rodzaju akt Epsteina.
– Chciałby w spokoju się bogacić i być podziwianym.
Prawie pół wieku temu kremlowscy psycholodzy trafnie przeczytali Trumpa. Jego narcyzm i chciwość, jego słabość do komplementów i kobiet były jak klawisze fortepianu. A Putin okazał się zręcznym pianistą – gra na podobieństwach, których nie brakuje.
Trumpa interesują pieniądze, Putina idee
– Obaj respektują prawo silniejszego – kto ma siłę, ten ma rację i nie musi się tłumaczyć.
– Obaj traktują politykę zagraniczną jako grę o sumie zerowej.
– Dla obu wielostronne sojusze to podstęp małych płotek chcących usidlić duże ryby.
– Obaj wierzą w orwellowskie strefy wpływów z podziałem na Oceanię, Eurazję i Azję Wschodnią.
– Obaj potrafią bezczelnie i uparcie kłamać na przekór faktom i logice.
– Obaj nie przejmują się losem zwykłych ludzi.
– Obaj są pamiętliwi, mściwi i żądni atencji.
– Stan zdrowia obu budzi wątpliwości.
Ale są też różnice.
= Świat Trumpa kręci się wokół pieniędzy, które są celem większości jego działań.
— Dla Putina pieniądze są środkiem do celu, czyli wojen i podbojów.
— Trump nie ma idei. „Make America Great Again” to odkurzone hasło kampanii wyborczej Ronalda Reagana z 1980 roku.
— Idée fixe Putina to podbicie i przyłączenie do Rosji wszystkich terenów, jakie kiedykolwiek zajmowała.
–Na pierwszym miejscu w świecie Trumpa jest on sam i jego rodzina.
— U Putina pierwszeństwo ma znaczenie i powierzchnia Rosji.
— Trumpa nie interesuje historia. Wraca do przeszłości głównie przy okazji rocznic.
— Putin chętnie i często do niej nawiązuje. Historia jest dla niego punktem wyjścia i uzasadnieniem podbojów terytorialnych.
— Sport? Trump gra w golfa. Poza tym unika wysiłku, a ostatnio przysypia na spotkaniach.
— Choć Putin jest tylko sześć lat młodszy, wciąż ćwiczy judo i sambo (bywał mistrzem Leningradu/Petersburga, ma czarny pas – 8. Dan). Jeździ na nartach, łyżwach i konno.
— Języki? 47. prezydent USA jest przeciwieństwem trzeciego – Thomas Jefferson prócz angielskiego władał francuskim, włoskim, hiszpańskim, starogreckim i łaciną. Trump nie zna języków i gani podwładnych za ich używanie w jego obecności.
— Putin mówi biegle po niemiecku i komunikatywnie po angielsku.
— Trump kreuje się na międzynarodowego rozjemcę aspirującego do Pokojowej Nagrody Nobla.
— Przywódca Kremla prowadzi permanentną walkę ze światem Zachodu i jego wartościami. Uważa, że szacunek do Rosji jest pochodną strachu przed nią. Coraz częściej wkłada mundur.
— W rozmowie z „The Atlantic” Fiona Hill dorzuca kwestię najważniejszą: „Putin jest naprawdę bezwzględny, ludzkie życie ma za nic„.
Kadencję premiera Federacji Rosyjskiej zaczął od wysadzenia czterech bloków wraz z mieszkańcami, obwinienia za to Czeczenów i rozpętania drugiej wojny czeczeńskiej. Nagrodą były pierwsze wygrane wybory prezydenckie.
Czeczenia, Gruzja, Syria i Ukraina dowodzą, że ataki na obiekty cywilne traktuje jako element gry wojennej. Przyznał, że w 2016 roku był gotów „zbombardować do fundamentów całe Aleppo”, czyli największe, przeszło półtoramilionowe miasto w Syrii.
Nawet w Rosji uważa się, że jego ulubionym sposobem uciszania przeciwników jest mokra robota. Fala dziwnych samobójstw i wypadków (pułkownik Wadim Bojko pięć razy postrzelił się w klatkę piersiową, oligarchowie zwykle „wyskakują” przez okno, przy okazji na różne sposoby giną ich rodziny) doczekała się nazwy „syndromu nagłej śmierci rosyjskiej”.
Putin pielęgnuje dziedzictwo Feliksa Dzierżyńskiego, twórcy sowieckiej bezpieki po rewolucji październikowej, który popierał zorganizowany terror i mawiał: „Czeka [pramatka sowieckich służb] ma obowiązek tępić wroga, nawet jeśli jej miecz przypadkiem odrąbie głowy niewinnych”. Każdego 20 grudnia prezydent obchodzi Dzień Czekisty.
Były oficer KGB dwa razy ograł Obamę: raz w kwestii Krymu, w który wszedł jak w masło, drugi raz w Syrii, gdzie obronił zbrodniczy reżim Asada. A wcześniej tak zastraszył prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza, że ten w ostatniej chwili odstąpił od podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską.
Trump improwizuje. Nie przygotowuje się, „bo nie musi”. Wierzy, że jest urodzonym dealmakerem, który na negocjacjach zbudował karierę deweloperską. Ignoruje rady, powtarza, że ma „ogromną wiedzę”. Spytany w programie „Morning Joe” stacji MSNBC, z kim konsultuje politykę zagraniczną, mówi: – Rozmawiam sam ze sobą, bo mam bardzo dobry umysł i instynkt w tych sprawach.
Zapewnia, że ma świetną pamięć. Ale coraz częściej myli fakty, traci wątek, zapomina słów. Dlatego unika szczegółów i zastępuje je przymiotnikami.
Mówiąc dużo i trzy po trzy, nie potrafi przekuć ilości w jakość. Nawet podczas dwugodzinnych rozmów nie robi notatek i każe niszczyć je tłumaczom. – To niemożliwe, by pamiętał wszystkie szczegóły, do których zresztą nie ma głowy. Ja sam, ilekroć czytam własne notatki, dziwię się, jak wiele umknęło mi z rozmowy – przyznaje Chris Cillizza z CNN.
Ma też problemy z logiką. Jesienią chwalił się, że obniżył ceny leków o 1400 procent. – Wyłonienie sensu z jego mętnych wywodów jest jak próba przekształcenia zupy rybnej z powrotem w akwarium – wspomina były doradca John Bolton.
– Putin niczym wąż hipnotyzuje Trumpa, dozując mu komplementy. Jak ten, że gdyby to on rządził, a nie Biden, wojny by nie było. Te pochwały prezydent często przytacza – widać, ile dla niego znaczą – mówi Fiona Hill.
W książce „War” Bob Woodward pisze: „Nawet między kadencjami Trump dzwonił na Kreml aż siedem razy”.
Jego zauroczenie Putinem ociera się o absurd. Z miejsca pochwalił napaść Rosji na Ukrainę: „To jest genialne! Putin mówi, że dużą część Ukrainy uczyni niepodległą. Och, to wspaniale!”.
Szkoła KGB kontra intuicja biznesmena. Putin ograł nawet Obamę, co dopiero Trumpa
Wszystkie te różnice dają mu przewagę w negocjacjach.
– Jego teorie są błędne, jego rady – groźne, jego riposty – ostre. Mówi szybko i akcentuje kluczowe słowa. Jest dobrze wyszkolony i zawsze przygotowany. Uderza w słabe punkty rozmówcy i używa kłamstwa jako broni. Odwołuje się do historii, operuje faktami i zna szczegóły znacznie lepiej niż Trump – wspomina Michael McFaul, były ambasador USA w Rosji, który rozmawiał z Putinem prawie tuzin razy.
Były oficer KGB dwa razy ograł Obamę: raz w kwestii Krymu, w który wszedł jak w masło, drugi raz w Syrii, gdzie obronił zbrodniczy reżim Asada. A wcześniej tak zastraszył prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza, że ten w ostatniej chwili odstąpił od podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską.
Trump improwizuje. Nie przygotowuje się, „bo nie musi”. Wierzy, że jest urodzonym dealmakerem, który na negocjacjach zbudował karierę deweloperską. Ignoruje rady, powtarza, że ma „ogromną wiedzę”. Spytany w programie „Morning Joe” stacji MSNBC, z kim konsultuje politykę zagraniczną, mówi: – Rozmawiam sam ze sobą, bo mam bardzo dobry umysł i instynkt w tych sprawach.
Zapewnia, że ma świetną pamięć. Ale coraz częściej myli fakty, traci wątek, zapomina słów. Dlatego unika szczegółów i zastępuje je przymiotnikami.
Mówiąc dużo i trzy po trzy, nie potrafi przekuć ilości w jakość. Nawet podczas dwugodzinnych rozmów nie robi notatek i każe niszczyć je tłumaczom. – To niemożliwe, by pamiętał wszystkie szczegóły, do których zresztą nie ma głowy. Ja sam, ilekroć czytam własne notatki, dziwię się, jak wiele umknęło mi z rozmowy – przyznaje Chris Cillizza z CNN.
Ma też problemy z logiką. Jesienią chwalił się, że obniżył ceny leków o 1400 procent. – Wyłonienie sensu z jego mętnych wywodów jest jak próba przekształcenia zupy rybnej z powrotem w akwarium – wspomina były doradca John Bolton.
– Putin niczym wąż hipnotyzuje Trumpa, dozując mu komplementy. Jak ten, że gdyby to on rządził, a nie Biden, wojny by nie było. Te pochwały prezydent często przytacza – widać, ile dla niego znaczą – mówi Fiona Hill.
W książce „War” Bob Woodward pisze: „Nawet między kadencjami Trump dzwonił na Kreml aż siedem razy„.
Jego zauroczenie Putinem ociera się o absurd. Z miejsca pochwalił napaść Rosji na Ukrainę: „To jest genialne! Putin mówi, że dużą część Ukrainy uczyni niepodległą. Och, to wspaniale!”.
– Największe niebezpieczeństwo polega nie na tym, że POTUS nie zawrze porozumienia, lecz na tym, że zawrze złe porozumienie. Na przykład w zamian za mętną obietnicę pokoju odda Putinowi kawał cudzego kraju – uważa Mark Galeotti z Instytutu Stosunków Międzynarodowych w Pradze.
Były agent ma przewagę, bo wie, że Trump chce dealu, który będzie mógł ogłosić jako sukces. Może go urabiać, obiecując ustępstwa i zaraz się usztywniając lub stawiając nierealne żądania. Od początku wojny w kwestii Ukrainy nie ustąpił nawet o milimetr.
– Jest jeszcze gorzej – zauważa Hill. – Putin kpi sobie z Trumpa, ośmiesza go, a czasem wręcz mu grozi. Ale to nie trafia do adresata, bo jest po rosyjsku, a tłumacze spłaszczają przekaz, gubiąc niuanse. Za to Rosjanie mają ubaw.
Również wtedy, gdy ich przywódca ostentacyjnie się spóźnia. W marcu o godzinę opóźnił rozmowę telefoniczną z Trumpem, nie uprzedzając go o tym. Gdy POTUS spytał o powód, Putin wzruszył ramionami i rzekł: – Cóż, dominacja Zachodu słabnie.
Wiara w to czyni go jeszcze groźniejszym. Putin się nie zatrzyma, bo jest prezydentem wojny – przekształcił gospodarkę w machinę wojenną i utkwił w niej jak w czołgu. Nie ma pomysłu na pokój. Jeśli podbije Ukrainę, obróci wieżyczkę na kolejny kraj. Nawet gdy USA zostaną przyjaciółmi Rosji, on się nie zmieni – jego stan domyślny to konfrontacja.
Nie przypadkiem Siergiej Karaganow, szef rosyjskiej Rady Polityki Zagranicznej i Obronnej, powtarza: „Wojna nie skończy się na Ukrainie, toczymy ją z Europą”.
Jaką Rosję widzi Trump zza biurka Resolute w Gabinecie Owalnym
„Minął rok, a czuję się starszy o cztery lata” – przyznaje dziennikarz obsługujący Biały Dom. Wszystko się zmieniło. Począwszy od Gabinetu Owalnego, który teraz ocieka złotem niczym Sala Herbowa carskiego Pałacu Zimowego. Tylko jeden mebel został taki, jaki był: Resolute – najsłynniejsze biurko świata zrobione ze 170-letnich desek zbłąkanego brytyjskiego statku, podarowane przez królową Wiktorię i służące ośmiu prezydentom. W sierpniu Trump wyciągnął z niego wspólne zdjęcie z Putinem – prezent, którym chwalił się dziennikarzom.
Zza Resolute świat też wygląda inaczej.
Rosja? To już nie agresor, ale inwestycyjne eldorado. Europa? Gnijący kontynent, którego uratować mogą jedynie antyunijne (i – co za traf – prokremlowskie) partie. Unia? Powinna się rozpaść – im szybciej, tym lepiej. Ukraina? Przeszkadza w interesach. Zełenski? Do wymiany.
Tymczasem człowiek na zdjęciu, sprawca największej wojny w Europie od czasów Hitlera, miniony rok zalicza do wyjątkowo udanych.
Od wizyty na Alasce znów jest witany jak mąż stanu i chodzi po czerwonych dywanach już nie tylko w Korei Północnej i Chinach.
Coraz więcej Europejczyków lgnie do Rosji jak ćmy do świecy dzięki temu, że wygrywa wojnę hybrydową, w której znalazł potężnych sojuszników: Trumpa i Muska.
Waszyngton postrzega jego kraj już nie jako agresora czy rywala, ale inwestycyjne eldorado.
Najważniejsi ludzie w Ameryce uważają Europę za gnijący kontynent, który uratować mogą jedynie antyunijne (i – co za traf – prokremlowskie) partie.
Już nie tylko izolacjonistyczni Amerykanie, ale i coraz liczniejsi Europejczycy postrzegają ukraińskie władze jako straceńców kontynuujących daremny opór.
Wystarczył rok, by Trump, Musk i Putin, grając o najwyższe stawki (władza, życie, wolność) na najniższych instynktach (chciwość, nienawiść), obrócili światem jak kalejdoskopem. „Trio terrorów”, w którym to nie Trump śpiewa pierwszym głosem. Lecz gdyby jakimś cudem na ostatniej prostej pozbył się obcego akcentu, miałby szanse na odkupienie win.
Historia wybacza nawróconym dyktatorom, takim jak Dioklecjan, Aśoka czy – idol Muska – Lucjusz Korneliusz Sulla.
Tyle że to, co psycholodzy nazywają kwantową zmianą lub metanoją, zdarza się niezwykle rzadko.
Ale nie traćmy nadziei: przecież już 40 lat temu psycholodzy z KGB stwierdzili, że Trump jest „niezwykły i wyjątkowy„. Więc kto wie?
@Adam Szostkiewicz
10 stycznia 2026 22:56
Tu się z Panem muszę zgodzić: nie wiem po co Hołowania i Biejat startowali w wyborach, co ważniejsze Hołownia ostro podgryzał Trzaskowskiego w kampanii – skoro byli i są częścią koalicji rządzącej z PO, a co ważniejsze bezwarunkowo wezwali do głosowania na RT w II rundzie.
Po co w takim razie był ten cyrk? Chcieli ,,policzyć się”? Taniej wyszłoby zamówić solidne sondaże a tak na ,,pluralizmie wyborczym” w debatach (główna rola w tym pajacowaniu p. Hołowni) wylansował się Brałn.
Prof.J. Hartman podaje, że w gabinecie D. Trumpa zatrudnia się miernoty. Dlaczego Koalicja rządząca w Polsce pozwala na zatrudnianie w gabinecie prezydenta takich kompletnych miernot w dziedzinie prawa i ekonomii ?.Dzisiejsza debata w programie: „kawa na ławę” pokazała, że to merytoryczne dno!!.Na to nie potrzeba żadnej ustawy! .Min. Domański ma możliwość wprowadzenia do klucza ustalającego wysokość przelewów do Dużego pałacu na płace parametru: przydatność/szkodliwość konkretnego weta dla budżetu państwa i odpowiednio dokonywać obliczeń, a potem dokonywać przelewów po nazwisku. Nic tak nie uczy rozumu, jak wysokość wynagrodzeń. Przecież tego debilstwa i chamstwa w wypowiedziach tych chłopczyków z Dużego Pałacu nie da się oglądać!!
Doskonały tekst wklejony powyżej przez lemarc, podający całość rosyjskich powiązań Trumpa jego autorem jest Artur Włodarski . Tutaj komentarz do tego tekstu autorstwa Ww1619 -To niesamowite, że Rosjanie potrafili znaleźć tak pożytecznego idiotę, kierować nim przez lata i zrobić z niego prezydenta obcego mocarstwa. I to prezydenta dwóch kadencji, gdzie po pierwszej wydawało się, że ponowny wybór idioty jest niemożliwy. A jednak ruskim się udało. Siła manipulacji społeczeństwem jest niewyobrażalna. Widać to też na naszym podwórku. Przed ludźmi pojawia się największe wyzwanie w historii homo sapiens, czy będą potrafili sami używać swojego rozumu, czy będą to robiły za nich trolle……Niestety Europa w tym Polska przegrywa z rosyjską manipulacją i amerykańskim algorytmami , które tym razem pracują razem z wspólnym celem – rozbicie UE w dzisiejszym kształcie…
Nie przeceniałbym znaczenia ustawy antyhejterskiej, bo ona miała karać za konkretne treści, podczas gdy problemem są same media społecznościowe.
Polskie prawo już dziś traktuje mowę nienawiści (wyzwiska, groźby itp.) surowiej niż w innych krajach. Zwykle jednak wygląda to tak, że co pewien czas karany jest „dla przykładu” jakiś anonimowy frustrat, który po trzech piwach nawrzucał jakiemuś politykowi, a przeczytało to 50 osób. Tymczasem ruskie trolle spokojnie robią swoje, bo nie dość, że fachowo maskują się w sieci, to siedzą gdzieś pod Petersburgiem.
Przede wszystkim jednak ci, którzy naprawdę polaryzują nastroje i wzbudzają agresję, nie używają wyrażeń typu „trzeba zabić Tuska”. Oni organizują kampanie skonstruowane tak, aby mimo braku dosłownej „mowy nienawiści” pewna grupa odbiorców sama doszła wniosku, że Tuska najlepiej byłoby zabić.
Takie kampanie są oparte na mediach społecznościowych, które zarabiają na nich miliardy, stosując odpowiednie algorytmy. Widać to w szczególności na Twitterze, odkąd przejął go Musk. A ponieważ mediów społecznościowych nie da się zamknąć lub zakazać, świat będzie się coraz szybciej staczał w kierunku znanym z dystopijnych powieści sprzed kilkudziesięciu lat.
My, wymierający (jest tu ktoś przed 50-tką?) czytelnicy ostatnich „starych” mediów takich jak „Polityka”, możemy się najwyżej pocieszać, że tego nie dożyjemy.
– Fakt, że 39 krajów publicznie zadeklarowało chęć udziału w Koalicji Chętnych, na czele której stoi Wielka Brytania i Francja, mówi Putinowi: „tu z Ukrainą jest wiele krajów na dłuższą metę” – powiedział brytyjski sekretarz obrony.
Ogłosił również, że Wielka Brytania rozpocznie produkcję nowoczesnych dronów Octopus, które będą w stanie przechwytywać rosyjskie rakiety.
Piorunem kupować najlepszą broń – wg sugestii ukraińskiej armii – drony, ale i pociski dalekiego zasięgu i in. i skończyć ten cyrk groźnych szaleńców
Bezwzględnie wyeliminować Putina i kumpli … czyimikolwiek rękami, a agenturę ruską niszczyć i niszczyć – im szybciej i skuteczniej tym lepiej…
O agenturze kacapskiej nie wspominam – skoro poprzedni i obecny rezydent w pałacu na Krakowskim Przedmieściu składają hołdy największemu agentowi Putina od 46 lat – Trumpowi…- to na co czekać…
Jeśli nasz znajda gangus wita się na Jasnej Górze vel Brunatnej Górze z najgorszymi kibolami z wyrokami to na co czekają „nasze służby”, aż się uzbiera…
Chyba, że to od dawna nie nasze służby tylko kacapskie holują tego typa i poprzednika pajaca?
Jeśli Putin „załatwił” wybory Trumpa, Orbana…? to dlaczego nie mógł/może tego zrobić w Niemczech, Polsce, Czechach, Słowacji…?
„Prezydent Nawrocki i serdeczne powitanie z szefem gangu kiboli
„Czołem kibice” – rzucił prezydent Karol Nawrocki, witając się w sobotę z uczestnikami Pielgrzymki Kibiców w Częstochowie. I serdecznie uścisnął Tomasza P. ps. „Dragon”, wielokrotnie karanego przywódcę gangu kiboli Jagiellonii Białystok. Obecnie „Dragon” czeka na wyrok sądu drugiej instancji, po tym, jak w 2024 r. został nieprawomocnie skazany na 6 lat więzienia za propagowanie nazizmu, kierowanie gangiem i pobicia.
W tym roku w pielgrzymce wziął udział prezydent Karol Nawrocki. „Jesteśmy tutaj, aby pokazać, że w obliczu Pana Boga, wartości chrześcijańskich, które mówią o miłości, miłosierdziu, otwarciu na drugiego człowieka, my wszyscy potrafimy być razem i mówić jednym głosem” – mówił w sobotę prezydent do kibiców zgromadzonych na błoniach Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze. Dziękował też im za wsparcie w trakcie wyborów. „Także dzięki waszej odwadze oraz temu, że stadionów nie dotknęła propaganda i chwilowe ideologiczne mody, zostałem prezydentem i za to wam dziękuję” – dodał Nawrocki.
Karol Nawrocki wita się z Tomaszem P. ps. „Dragon”
video i dalsze szczegóły:
https://wiadomosci.wp.pl/prezydent-nawrocki-i-serdeczne-powitanie-z-szefem-gangu-kiboli-7242229995452928a/
Haniebna bezkarność, żadnego boga nie ma … jest tylko mafia chciwych zdegenerowanych funkcjonariuszy kościelnych… pytanie brzmi ilu z nich jest/było agentami wpływu – ilu tam wstawiło FSB, SWR,…? Kim jest np. Rydzyk?
Ale też kim jest Macierewicz? Tarczyński? Ziobro? Kamiński, Wąsek…Braun, Mentzen, Zajchera, Bosak… i setki podobnych upchniętych w instytucjach publicznych państwa osobników, ale co tam robi prof. Nowak – doradca?
Kto tę gwardię rezydenta umoczoną w jasnogórskim sosie, ale smród… skutecznie rozbroi i wytrzebi?
Zanim nie będzie za późno…
Polska nie jest wolna i suwerenna – Polska jest rozgrywana przez agentury, głównie kacapską… i tu czai się największe zagrożenie…
Kto tego nie czai to trep albo prowadzony przez agenturę…
@remm
Ja jestem przed 50-tką
„A ponieważ mediów społecznościowych nie da się zamknąć lub zakazać, świat będzie się coraz szybciej staczał w kierunku znanym z dystopijnych powieści sprzed kilkudziesięciu lat”
Ale można z nimi walczyć edukując społeczeństwo, zwłaszcza dzieci, ucząc krytycznego myślenia, czerpania informacji z różnych, wiarygodnych źródeł, tłumacząc np. czym różni się dziennikarz od influencera . Wojna trwa i musimy ją wygrać. Uff…
Kalina
10 stycznia 2026
23:21
” Zdarzenie miało miejsce w szkole podstawowej, której uczniowie zaprotestowali przeciw zdjęciu ze ściany halloweenowego gadżetu. Bąkiewicza raczej wśród nich nie było ”
Nie uczniowie zaprotestowali tylko rodzice a wszystko zaczęło się od opowieści rodzicom jednego z uczniów o całym zdarzeniu.
Piszę ” opowieści” bo uczeń ten nie był świadkiem zdarzenia.
@remm:
> Widać to w szczególności na Twitterze, odkąd przejął go Musk.
Musk działa „w złej wierze”. I należy tą złą wiarę, którą dzięki ustosunkowaniu politycznemu i pozycji finansowej może wprowadzać w życie, odróżnić od natury rzeczy. To, serio, nie jest normalne, że osoba z jego listą przewin nie miała problemów prawnych.
> A ponieważ mediów społecznościowych nie da się zamknąć lub zakazać, świat będzie się coraz szybciej staczał w kierunku znanym z dystopijnych powieści sprzed kilkudziesięciu lat.
Da się w pewien sposób kontrolować. To już było, bo gdy FB przyczynił się do ludobójstwa w Birmie — amerykańska opinia publiczna, poprzez swoich demokratycznych przedstawicieli naciskała na wprowadzenie realnej kontroli tego, co się szerzy, a Zuckenberg obiecał, że tak zrobi. Nie zrobił. Nie dlatego, że się nie da — dlatego, że to nie jest korzystne biznesowo, bo weryfikacja komunikacji kosztuje, a nie przynosi większych dochodów.
Oczywiście, przy Trumpie w Białym Domu, albo przy Nawrockim w Pałacu Prezydenckim (UE też ma pewne możliwości nacisku na gigantów) sprawiają, że „się nie da”, to jednak okoliczności polityczne, w tym nasz obowiązek by naciskać na lokalnych polityków, aby albo coś robili, albo we wstydzie i wśród przekleństw ustępowali ze stanowisk. Cóż, naciski są potrzebne, bo na samym pośredniczeniu w dostarczaniu oszukańczych reklam (sprawa jasna, oczywista i zupełnie apolityczna, nie łącząca się z rosyjskimi trollami) FB zarobić miał w 2025 16 miliardów dolarów. Im się nie opłaca ukrócać patologii, bo na patologii zarabiają — to może narzucić tylko władza polityczna.
@ lemarc 11 stycznia 2026 20:11
cyt: „Jeśli Putin „załatwił” wybory Trumpa, Orbana…? to dlaczego nie mógł/może tego zrobić w Niemczech, Polsce, Czechach, Słowacji…?”
Mógł i może nadal, ale tylko tak długo póki mu pieniędzy starczy. Po upadku ZSRR niewielu już na świecie pozostało ludzi działających w imię idei Międzynarodówki, jest trochę rosyjskich patriotów, ale ich łatwo po korzeniach zidentyfikować, pozostali pomagają Rosji wyłącznie z chęci zysku.
Dlatego jedyna nasza nadzieja w konsekwentnym pozbawianiu Rosji dochodów – oni wprawdzie od ust sobie będą odejmować w imię wielkomocarstwowych idei, ale to też ma jakieś granice….
@dino77
12 stycznia 2026 10:48
Jedyny błąd jaki do tej pory Putin popełnił to agresja w 2022r na Ukrainę. Błąd totalny ale jak pokazuje ,,przedruk” @Lemarca wcale ta sytuacja nie jest krytyczna. Ba, da się ją ,,uratować”. Błąd totalny bo jeszcze 20lat tego co było do czasu wybuchu wojny + zalew kacapskiej popsy i…Ukraina byłaby co najmniej jak Białoruś. Przypominam, że Zełeński był w chwili wybuchu wojny na krzywej schodzącej. Putin przeszarżował…wystarczyło poczekać.
Kampanie internetowe kosztują ułamek tego ile kosztuję jeden dzień wojny na Ukrainie. Tanio a walka przecież nie idzie o jakąś Ukrainę ale o…Historię (a przy okazji o życie). W krótce główne kraje Zachodu SAME wpadną Rosji w łapska.
Tu z historii: Rosja na polu bitwy tak naprawdę nie pokonała Rzeczpospolitej szlacheckiej. Najpierw ta Rzeczpodpolita SAMA obgniła, dalej: GRUPA cwaniaków poszła na służbę dla Rosji(z królem na czele) a potem co prawda, Polska zajmowała miejsce na mapie ale którędy wojska rosyjskie znalazły się w Berlinie w 1758r? Po drodze przeszły po Polsce jak u siebie.
A więc pieniądze na ,,załatwienie” wyborów to nie problem. Rosja wysupła ile trzeba. Ludzie są problemem i system. Gdyby Rzeczpospolita dokonała sensownych reform garstka ludzi marnych nie wykoleiłaby kraju. Czy Unia będzie to potrafiła? Czy zdoła zrewidować te aspekty swojej polityki, które odrzucają od niej duże grupy jej obywateli i przez to stają się paliwem dla antyeuropejskich populistów?
@Slawczan:
> Jedyny błąd jaki do tej pory Putin popełnił to agresja w 2022r na Ukrainę
Już 2014. Wtedy im się załamuje rozwój kraju. Rosja się toczy, ale nie ma perspektyw.
> Przypominam, że Zełeński był w chwili wybuchu wojny na krzywej schodzącej
Zełeński i teraz ma swoje za uszami. Ale, może lepiej przypomnieć, że uchodził za kandydata i polityka względnie prorosyjskiego w Ukrainie.
> W krótce główne kraje Zachodu SAME wpadną Rosji w łapska
No nie. Nie zapominajmy o Trumpie, o Musku, o Zuckenbergu, o Thielu. Gdyby nie aktywna pomoc Zachodu, który pozwolił na demontaż mechanizmów bezpieczeństwa mimo ostrzeżeń, to Rosja by tu wiele nie mogła.
> Tu z historii: Rosja na polu bitwy tak naprawdę nie pokonała Rzeczpospolitej szlacheckiej
Ale w którym roku nie pokonała? Bo ja kojarzę różne przegrane bitwy, wojny i powstania.
Rozumiem, co mówisz o obgniciu — tyle, że ono powoduje także upadek wojskowy.
> Czy zdoła zrewidować te aspekty swojej polityki, które odrzucają od niej duże grupy jej obywateli i przez to stają się paliwem dla antyeuropejskich populistów?
Ale trochę, co masz na myśli?
Bo ja mam wrażenie, że działasz jak DLR, albo czasem (np. w sprawie Mercosuru) Razem, czy ich była posłanka Matysiak — wierzysz, że trzeba przyjąć kłamstwa skrajnej prawicy we wszystkim, poza programami socjalnymi i współpracą europejską.
No nie. To są tak samo kłamliwe i szkodliwe narracje, jak te o złych Ukrach, Putinie-katechonie, czy Polexicie. One nie są lansowane dlatego, że ludzi boli humanitaryzm wobec obcokrajowców, albo to, że dzieci i wnuki miałyby miejsce do życia*– one są lansowane bo uderzają w demokrację, oraz humanitaryzm i współpracę europejską jako takie. I, czasem, jak w przypadku Zielonego Ładu, czy zapewne umowy z Mercosurem, takie bronienie „gospodarki” bardzo właśnie tej gospodarce szkodzi.
—
*) Ja często robię jakieś literówki, albo przeredagowuję zdanie, tak że ono traci sens. Ale tu celowo wskazuję na paradoks: tak, ludzie protestujący przeciwko Zielonemu Ładowi, protestują przeciwko perspektywom życiowym ich własnych dzieci i wnuków. Już nie wspominając o tym, że wiele tego Zielonego Ładu, bez sypiących piasek w szprychy, zrealizowały Chiny, co jest jednym z elementów ich obecnej siły.
@Slawczan
13 stycznia 2026
21:44
…garstka ludzi marnych nie wykoleiłaby kraju.
To sa pobozne zyczenia. Bo badania socjologiczne pokazuja cos innego. Ze wystarcza aktywna i zwarta grupa ca. 3% obywateli, aby ustanowic nowy trend (w polityce, kulturze etc.). A 10% wystarcza aby wywolac wojne domowa. Przykladow na to jest w Historii pelno. Problemem jest wiec pasywnosc przytlaczajacej wiekszosci 🙁
Oczywiscie jest tez druga strona tego medalu. Wystarcza 3% innych aktywnych (np. demokratow) aby te 3% tych drugich zneutralizowac 🙂
@Slawczan & mfizyk:
Właśnie miga mi info, że ktoś w Tarnowskich Górach rozsyłał ulotki, by kłamliwie informować o ograniczeniach i zakazach, jakie mają się wiązać z planowanym powołaniem rezerwatu.
I potem ktoś mi powie, że ludzie się boją. No jak są ośrodki (w niektórych sprawach można je wskazać palcem, w niektórych widać, że ktoś działa), które mają pieniądze na dezinformacyjne kampanie i straszenie (i zwykle tematy do straszenia: ekologia, migranci, Ukraina, Unia), to to nie jest neutralne.
Znowu: nie mam dokładnych danych — spotkałem niedawno próbę wyłapania rosyjskich trolli spod jakiejś antyukraińskiej nagonki — wychodziło na to, że 1/3 komentarzy w tej sprawie, to były rosyjskie trolle, a 2/3 istniejący Polacy. Polacy w większości? Owszem, ale 1/3 to nadal dużo i można też pytać, czy sprawa bez tej 1/3 w ogóle by się zaczęła.
Czy ktos jeszcze panuje nad tym, co Trampek pisze?
Najpierw skarzyl sie, ze Dania dla wzmocnienia obrony Grenlandii wyslala tylko dwa psie zaprzegi. A teraz rzada aby je natychmiastowo wycofala.
@Slawczan:
Wiem, że Cię męczę, przepraszam, ale czuję że muszę na jeszcze coś zwrócić uwagę, bo mnie uderzył Medek (Dobry den), pisząc o prawach kobiet w Czechach.
Otóż parlament czeski nie ratyfikował Konwencji Stambulskiej, mimo że znacząca większość Czechów była za.
I ja już nawet nie mówię o tym, że praktyka jest zła i prowadzi do ludzkich tragedii (i to raczej większej, proporcjonalnie, skali niż w Polsce). Chodzi mi o rozjazd między tym, na co ludzie głosują, a co sądzą. U nas np. z aborcją byłoby podobnie. Czy z prawami osób LGBT — nie wiem, ale nie wykluczam.
I to mnie w tej sprawie zadziwia — dlaczego prawicy uchodzi wszystko, bo choćby najbardziej zajadłych wrogów wiary, szydzących z niej, masz teraz u Brauna, który tak był oddany objawieniom gietrzwałdzkim. Czyli jego zwolennicy akceptują poglądy radykalnie sprzeczne z własnymi, po którejkolwiek stronie sporu są. Regularnie wyborcy, którzy marudzą, że woke, że prowokujące poglądy, gdy chodzi o lewicę, czy centrum, akceptują to, a nawet dużo bardziej radykalne postawy, gdy niesie je ze sobą altright?
I stąd moja odpowiedź: propaganda. Może powinienem Gramsciego czytać, bo on pisał o „hegemonii kulturowej”, przez co dziś prawica straszy „neomarksizmem”. Gramsci opisywał to, co widział — wzrost faszyzmu — właśnie jako zdobywanie hegemonii kulturowej. I nawet jeśli temperaturę temu nadaje jakieś rozczarowanie rzeczywistością, to to, że propaganda kieruje je w stronę przeciwną do oczekiwań, to zamiast rozwiązywania problemów mamy sprzężenie zwrotne radykalizacji.
I tu wrócę — dlatego uważam, że absolutnie nie można się cofać, w tym co głoszą partie lewicowe, czy liberalne, bo to jest z prawej strony świadoma gra na przeciąganie okna Overtona. Tak, by Tusk był lewakiem, Braun — prawakiem, a Mentzen z Bosakiem i Bąkiewiczem rozsądnym centrum. A jeśli oddajemy postulat za postulatem, bo ludzie (jacy ludzie — zapytam? bo nie wszyscy, najczęściej prawicowa mniejszość) tego nie chcą, to rozwijamy dla nich czerwony dywan prowadzący do władzy.
@PAK4
15 stycznia 2026
7:44
I to mnie w tej sprawie zadziwia — dlaczego prawicy uchodzi wszystko, bo choćby najbardziej zajadłych wrogów wiary, szydzących z niej, masz teraz u Brauna, który tak był oddany objawieniom gietrzwałdzkim. Czyli jego zwolennicy akceptują poglądy radykalnie sprzeczne z własnymi, po którejkolwiek stronie sporu są.
Co do wyborcow Brauna wyglada na to, ze to sa mezczyzni w srodku midlife crisis.
https://krytykapolityczna.pl/kraj/elektoraty-partii-cbos-lewica-konfederacja-pis-ko/
Moze sa juz tak sfrustrowani, ze praktykuja proste haslo „wrog mojego wroga jest moim przyjacielem”?