Beethoven na początek

Festiwal Beethovenowski stworzyła kobieta – Elżbieta Penderecka, a jego jubileuszową, 30. edycję po raz pierwszy w historii zainaugurowała kobieta za dyrygenckim pulpitem.

O Marzenie Diakun było już tu wiele. Po zakończeniu kadencji w Madrycie jest wolną dyrygentką do czasu przyszłego sezonu, kiedy obejmie orkiestrę w Koblencji. A teraz też dzieje się w jej życiu artystycznym ciekawie: pojutrze Tonhalle w Zurychu z tamtejszą Orkiestrą Kameralną (program częściowo polski), później z tym samym zespołem w Brucknerhaus w Linzu, w lipcu pokaże się nawet w Concertgebouw, choć tylko z muzyką filmową (już ze swoją orkiestrą z Koblencji), ale zawsze. Ogólnie nie jest łatwo w dzisiejszym świecie wyrąbać sobie dobrą ścieżkę i choć kobietom może jest dziś trochę łatwiej niż kiedyś, to wciąż nie do końca.

Z kim nie rozmawiałam po koncercie, to był zachwycony przede wszystkim dyrygentką. No bo też znakomicie prowadziła IX Symfonię Beethovena (z pamięci), nadając świetne tempa (tylko jeden fragment w finale wydał mi się zbyt szybki, tam, gdzie jest solo tenorowe). Niestety wiemy, jaka jest jakość akustyki w sali Opery Narodowej, a ja jeszcze na dodatek siedziałam dziś na I balkonie z tyłu, więc miałam całość przed sobą jak na patelni i wszystkie nierówności w orkiestrze TWON (wybijanie się poszczególnych dętych) były jeszcze bardziej słyszalne. No, ale próba na tej sali była ponoć tylko jedna, wcześniej grali w sali prób i brzmiało to jednak inaczej. Nie popisali się soliści, wszyscy zbyt wibrujący; chór TWON też miewał gorsze momenty, np. tercja w sopranach przed ostatnim fragmentem była potwornie fałszywa. Chórowi FN by się to pewnie nie przytrafiło.

W sumie jednak zaczęło się podniośle, a przedtem jeszcze przywitało nas kilka filmików, z których pozdrowiło publiczność kilka ważnych postaci, m.in. Waldemar Dąbrowski, Jacek Kaspszyk, Yulianna Avdeeva (zapowiedziała przyjazd za rok), Rudolf Buchbinder (już poniekąd na emeryturze) i Tomasz Konieczny (dwa razy powiedział, że jest w Met, i dziękował Elżbiecie Pendereckiej za wsparcie dla jego własnego festiwalu). Festiwal poświęcony jest pamięci jego twórczyni – jakżeby można było inaczej. Będę na nim codziennie, aż do końca przyszłego tygodnia.

Reklama