Więcej melancholii niż ekstazy

…na koncercie inauguracyjnym festiwalu Katowice Kultura Natura w wykonaniu NOSPR pod batutą Marin Alsop. Melancholia i ekstaza – to motto tegorocznej edycji.

Co więcej, rozpoczął się dawką pozytywnej energii, jaką niesie Toccata Bolesława Szabelskiego (z jego okresu neoklasycznego) – postaci zasłużonej dla Śląska. Ta żywa i dynamiczna muzyka wydaje się być w typie dyrygentki. Choć ta orkiestra mogłaby chyba zagrać ją nawet bez dyrygenta.

Melancholia przepajała za to drugi utwór w programie – I Koncert d-moll Brahmsa z udziałem ukraińskiego pianisty Dmytra Choniego. W 2018 r. byłam przy jego wygranej na konkursie Palomy O’Shea w Santander, później w 2021 r. zdobył IV miejsce w Leeds, a w rok później – III nagrodę na konkursie Vana Cliburna. W Santander oceniłam go jako pianistę subtelnego i wrażliwego, może trochę nieśmiałego i skromnego. Ta ocena jest aktualna. To nie jest artysta z wielką charyzmą (cały czas niestety miałam z tyłu głowy koncert otwarcia tej sali, na której ten sam utwór grał porywająco Krystian Zimerman), ale czuje się przeżycie. Druga część była jak modlitwa za pokój – tak jakoś pomyślałam mając na względzie narodowość pianisty. Dopiero w finale było więcej energii. Za to w pięknym bisie – Intermezzu h-moll op. 119 nr 1 – jeszcze więcej melancholii i subtelności.

W drugiej części II Symfonia C-dur Schumanna. Marin Alsop dyrygowała ją z pamięci, brała dość szybkie, energiczne tempa, melancholii było tu mniej (choć powinno jej być więcej w wolnej części), ekstazy też nie za bardzo, ale też dyrygentka wydaje mi się osobą konkretną i raczej powściągliwą emocjonalnie. Orkiestra jest w niezłej kondycji, świetne dziś były zwłaszcza dęte drewniane z oboistką na czele. Szkoda, że już jej więcej na tym festiwalu nie usłyszę – świetny koncert szykuje się 22 maja, ale muszę być w tym czasie na premierze w Gdańsku. Zostaję jeszcze na jutrzejszy recital Alexandre’a Tharauda z bardzo ineresującym programem, a później wracam dopiero na koncert finałowy.

Reklama