Mniejsze klasy, wyższe pensje. Nowacka popiera nauczycieli. Gdzie jest haczyk?
Barbara Nowacka niespodziewanie poparła żądania nauczycieli, aby ich pensje nie zależały od widzimisię polityków. ZNP od pięciu lat domaga się powiązania wynagrodzeń nauczycieli ze średnimi zarobkami w gospodarce. Na razie bez skutku.
Rząd w tej sprawie zwłóczył. Teraz ministra edukacji zapewnia, że sprawę doprowadzi do końca. To nowa postawa. Wcześniej Nowacka opowiadała o podwyżkach, które jej rząd już dał nauczycielom. Po raz pierwszy słyszymy nie o tym, co było, lecz o planowanych wynagrodzeniach w oświacie.
Nowacka zapewnia, że zgadza się nauczycielami nie tylko w kwestii wyższych zarobków, ale też w sprawie poprawy warunków pracy. Na przykład klasy powinny być mniej liczne. Do tej pory rząd był głuchy na te apele. Promowana była narracja, że liczne klasy nie szkodzą ani dzieciom, ani pracownikom. Dzieciom nawet służą (w dużej grupie łatwiej nabywają kompetencji społecznych). Teraz ministra niespodziewanie mówi innym językiem. Czy coś się za tym kryje?
Więcej tutaj.
Komentarze
zwłóczył… Aż sprawdziłem w słowniku: okazało się, że u Reymonta to by było OK.
@Stary Profesor, poprzedni wpis
Gdzie się Pan uchował? Pan jeszcze z profesury przedwojennej? 🙂
Odkąd szkoły są rankingowane, groźba wystawienia jedynki uczniowi, który zdaniem belfra obniży średnią maturalną z jego przedmiotu, to standard. Zdaje się że teraz deklaracje przesunięto na późniejszy termin, niemniej, chcący (nauczyciel) zawsze znajdzie sposób, by młodzika zniechęcić.
Dlatego uważam, że w statystykach maturalnych / rankingowych uczniowie np. klas chemicznych, którzy nie podchodzą do matury z chemii, powinni być liczeni, jakby podeszli i dostali całe, okrągłe zero. I wtedy nagle ci sami nauczyciele zaczęli tańczyć wokół tych samych uczniów, byle tylko łaskawie podeszli do matury z ich przedmiotu.
Ha, ha, ha! Uświadomiłem sobie, że wtedy w szkołach pojawiłby się „trynd”, żeby takie dary losu przenosić do klas religijnych, czyli takich, w których nie ma obowiązkowej matury z „super ważnego przedmiotu”.
Dlatego najukochańsi nauczyciele szkolni to angliści, romaniści, germaniści i im podobni. Jak wiadomo, oni (one) mają na wynik maturalny…, no, co mają, napisać nie mogę.
@Gospodarz
Prosta sprawa – NAJPÓŹNIEJ od września nie będzie ministrem, a chce – POLITYCZNIE – zostawić po sobie wspomnienie, że CHCIAŁA DOBRZE, ale jej NIE DALI … 😉
@PR
Nie masz pojęcia o szkole, ale piszesz… 😉
1.Rankingi (maturalny, olimpijski i ogólny) obejmują NIEWIELKĄ CZĘŚĆ szkół średnich!!!
2. Łatwo można sprawdzić, jaka część klasy rozpoczynającej naukę w klasie I zdaje maturę, zwłaszcza że to jest KASA – nauczycielom trzeba płacić tak samo, a uczniów mniej… 😉 No i gdzie ZNIKAJĄ ci, którzy rzekomo MASOWO odpadają??? 😉
3. Matura z języka obcego też jest OBOWIĄZKOWA, co więcej można też zdawać język rozszerzony albo dwujęzyczny … 😉
@PR
I jeszcze jedno – ani nauczyciel ani szkoła nie zarabiają MNIEJ lub WIECEJ w zależności od pozycji w rankingu, żadne KARY ani NAGRODY też od tego nie zależą (jeśli twierdzisz, że jest inaczej – KONKRETNE przykłady proszę!) więc WHAT FOR czyli PO CO im takie „gry i zabawy” ??? Głupi jacyś czy co … 😉
@PR, @belferxxx
A może prawda leży po środku?
@belferxxx
„Rankingi obejmują niewielką część szkół średnich”
– gdyby takie zdanie padło na teście, to uczeń powinien zaznaczyć literkę F, a nie P.
„Jak informują twórcy Rankingu, przygotowując zestawienie przeanalizowano wyniki 1411 liceów ogólnokształcących (spośród 2249).”
To nie jest żadna niewielka część. 200 liceów ma złotą tarczę, potem do miejsca 500 są srebrne, do miejsca 1000 brązowe.
Panu się wydaje, że ranking to tylko ta góra Rankingu, reszta nie istnieje (to nie klapki na oczach?).
A tymczasem w dniu ogłoszenia rankingu na fejsie jest masa postów przeróżnych szkół w stylu „Z ogromną dumą informujemy, że nasze liceum zostało wyróżnione Brązową Tarczą w Rankingu Liceów 2026. To osiągnięcie jest efektem (…)”.
Chce Pan uzasadnić, że ranking nie ma znaczenia, jeśli chodzi o to co w praktyce dzieje się w poszczególnych szkołach w zw. z nim, bo …
no właśnie – bo co? – bo np. w jakimś liceum dla pracujących nie interesują się miejscem w rankingu, tylko bardziej np. dotacją/subwencją czy jak to tam się ta kasa nazywa.
@PR
1. Nie można liczyć ucznia, który nie podszedł do matury z chemii jako wynik zero.
Uczniowie profil, czyli maturę muszą wybierać pod koniec 8 kl., w wieku 14-15 lat, wtedy rekrutują się do liceum. To jest głupie, że w wieku 14 lat dziecko ma decydować „kim chciałbym zostać”. Ale tak jest. I potem w tym biol/chemie są uczniowie, którzy dochodzą do wniosku, że nie chcą żadnej medycyny, chcą np.ekonomię, muszą skończyć ten profil biol/chem z rozszerzoną biologią i chemią, a sami nauczyć się geografii i rozszerzonej matematyki, która liczy się w rekrutacji na ekonomię. To nie jest wina szkoły, ani żadnych nacisków, że nie podchodzą do matury z chemii.
2. Te „niedopuszczenia” do matur (które belferxx udaje, że nie istnieją i nigdy nie istniały xdddd)
są teraz raczej w słabszych szkołach. Tam jest po prostu dziko. W tych najlepszych tego się nie robi.
Nie wiem czy z powodu przekonań, czy z powodu strachu przed mediami, kuratorium. Dużo napisano o presji wywieranej na uczniów, jest to nośny temat.
W szkole bardzo wysokorankingowej, wg mediów i społeczeństwa uczy się uczeń bardzo zdolny, pracowity, kwiat młodzieży, ta najlepsza część społeczeństwa. Takie szkoły są na świeczniku. Nie mogą robić krzywdy. Rodzice są „reagujący”.
W słabych szkołach jest bardziej dziko, bo uczeń nie ma siły przebicia, media nie mają „tematu” krzywdy/niszczenia kwiatu młodzieży, rodzice nie za bardzo się interesują.
A potem złe praktyki przypisuje się tym szkołom, w których ich nie ma.
@belferxxx
Na pytanie „gdzie znikają ci co odpadają”
– prawdziwa historyjka – w słabym technikum odpada wielu uczniów z powodu jedynek z przedmiotu, z którego w ogóle nie zdają egzaminu. Od I kl., nauczycielka krzyczy „ja was nie (nazwa przedmiotu) nauczę, tylko ja was dyscypliny nauczę”. Uczy przedmiotu w taki sposób, że robi ciągle kartkówki, do kartkówek trzeba uczyć się na pamięć (!) zdań, wielu, z kilku kartek. Szaleństwo.
Pytam ucznia – no ale co wasi rodzice na to, tyle osób oblewa z powodu przedmiotu, z którego nie zdajecie egzaminu?
Uczeń – nie żartuj, jacy rodzice, to nie jest szkoła dla dzieci trzęsących się matek biegających do szkoły i ojców traktujących dziecko jak projekt życia, tu nie ma żadnych rodziców
Pytam ucznia – a jaka ona jest?
Uczeń – stara baba
Pytam – i co się dzieje z tymi, których oblała?
Uczeń – niektórzy powtarzają klasę (tych jest najmniej), niektórzy zmieniają szkołę, większość idzie do pracy, nie kończy już żadnej szkoły.
Wymieniliśmy trochę brzydkich słów i pomilczeliśmy.
@belferxxx, @ PR
@PR dla Pana link, bo belferxxx raz tu twierdzi, że nie ma dostępu do Wyborczej, innym razem wrzuca linki
https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,31631432,w-liceum-slyszeli-maszeruj-albo-gin-chca-rownowagi-w-dbaniu.html
@belferxxx
No belferxxxie – nauczyciel nie zarabia ani mniej, ani więcej, nie ma kar i nagród w zw. z pozycją w Rankingu
No to ja poproszę o KONKRETNĄ (skoro lubi Pan ten wyraz w wersji pogrubionej) odpowiedź na pytanie:
Jak to w ogóle możliwe, jak mogło do tego dojść, że w umowie społecznej opisanej w zalinkowanym artykule, zawartej między rodzicami, DYREKCJĄ, NAUCZYCIELAMI w LO Nowaka-Jeziorańskiego znalazł się zapis (zdaje się, że umowa wisi tam na ścianie!!!):
„Jako społeczność szkolna dbamy o należytą równowagę między oczekiwaniem osiągania najlepszych wyników maturalnych Uczniów MAJĄCYCH WPŁYW NA POZYCJĘ SZKOŁY W RANKINGACH (ode mnie w tym miejscu tysiąc wykrzykników), a dbałością o dobrostan Uczniów (prewencja antydepresyjna).”
@belferxxx
Jak to możliwe, że w umowie społecznej oficjalnie zawartej, której treść wisi w szkole, pada tekst o pozycji szkoły w rankingach, rankingach nie ministerstwa, kuratorium tylko rankingach tworzonych przez prywatne (!) firmy?
Jak to możliwe, że od ucznia oficjalnie „oczekuje się”wyników dla rankingów?
Jak dorośli ludzie mogli tak zgłupieć?
@Róża
W Polsce jest ponad TRZY TYSIĄCE 3167!) liceów.
Ranking generalny Perspektyw obejmuje (wyniki tylu podają!)niecały TYSIĄC, ranking maturalny, o który zdaje się głównie idzie, TRZYSTA (czyli 10%), ranking olimpijski – STO PIĘĆDZIESIĄT. I to by było na tyle … 😉
https://licea.perspektywy.pl/rankingi/ranking-glowny-liceow/
@Róża
Jak zwykle ANEKDOTYCZNE dowody – na TYSIĄCE dyrektorów i PÓŁ MILIONA nauczycieli znajdzie się niejeden IDIOTA. I co z tego??? Przy czym akurat Nowak-Jeziorański, jako szkoła „wyspecjalizowana” w pamięciowych przedmiotach typu historia, geografia czy WoS nie z tej jednej głupoty zasłynął … 😉
Skądinąd co KONKRETNIE wynika dla nauczycieli i uczniów z tej „umowy społecznej” poza tym, że WISI NA ŚCIANIE??? Jak chodziłem do szkoły też różne rzeczy na ścianie wisiały i … 😉
BTW prawie każda szkoła w USA ma wypisaną (też na ścianie i w dokumentach!) „misję” (mission statement) i też niewiele z tego wynika – ot taki standardowy ozdobnik 😉
@Róża
Do biolchemów chodzą tacy którzy idą na medycynę, ale nie tylko – niektórzy idą na chemię (uniwersytet, politechnika i nie tylko), na nauki rolnicze) – nie zdają biologii. Innym akurat chemia niepotrzebna. Jeszcze inni po jakiejś olimpiadzie/konkursie uczelnianym już innych przedmiotów nie potrzebują. A jeszcze inni – rzeczywiście zmienili zdanie – niektórzy robią to w IV klasie, a inni – nawet PO pierwszym roku. Podobnie w matfizach – jedni idą na politechnikę, a inni na matematykę czy informatykę. Skądinąd znam pisarza i dziennikarza – kiedyś III, który skończył mat-fiz, zdał fizykę (ustną wtedy) na 5, po czym poszedł na … polonistykę. Co mu nie zaszkodziło – zrobił i wydał kilka ciekawych wywiadów-rzek z fizykami właśnie … 😉 W 2 stronę to nie idzie – ludzie z humów na kierunki ścisłe i techniczne się po prostu nie nadają . BTW niezbyt dawny rektor SGH prof. Szapiro na początek ukończył na UW akurat fizykę – też mu się przydała … 😉
@Róża
Od CHWALENIA SIĘ (głównie pod kątem rekrutacji) relatywnie niezłymi wynikami matury do jakichś WYNATURZONYCH form manipulacji daleka droga!!! Zobacz – taki klub siatkarski informuje, że ma niezłe wyniki. Czy to znaczy, że jak są gorsze to trener bierz pejcz i smaga swoich zawodników albo zamyka ich o chlebie i wodzie ??? 😉
Już pod koniec pierwszego semestru córki naszego rozmówcy okazało się, że choć do marszu po świetnie zdaną maturę w tym topowym liceum (17 miejsce w Warszawie w najnowszym rankingu „Perspektyw”, w poprzednich latach w pierwszej dziesiątce) przystąpili sami bardzo dobrzy uczniowie, to zdecydowana większość miała jedynki.
To zdanie to kwintesencja polskiej szkoły. Tej „z ambicjami”. A potem zdziwienie, że wszyscy biorą korki. I prochy. I wizyty u psychologa.
W umowie społecznej znalazło się, że „Nauczyciele i rodzice mają szanować ostateczne wybory ucznia dotyczące przedmiotów, które chce zdawać na maturze.”
O matko! Jak dorośli czuliby się w takim środowisku?
„Lepiej mniej, ale lepiej”
Niech Pan nie wrzuca książek do śmietnika, powiedziała kobieta. Książki wrzuca się do pojemnika na papier, dodała.
To Jan Koza w tygodniku POLITYKA.
Jeszcze kilka cytatów z tego źródła:
„Fajnie mieć rower, który można schować do dużej torby. Wsiąść z nim do pociągu. A po dojechaniu na miejsce po prostu rozłożyć swego składaczka i jechać, gdzie oczy poniosą.” Nie należy zapominać o kasku!
„W historii ciekawsze od pewników są sprzeczności, ludzkie dramaty i wybory”.
Pasuje do raportu z likwidacji WSI oraz aneksu co budzi dyskusje w mediach.
W 1932 roku (94 lata temu) ukazało się pierwsze wydanie książki Tadeusza Dołęgi Mostowicza „Kariera Nikodema Dyzmy”.
Przyszły premier polityczną drogę zaczął od znalezienia zaproszenia na spotkanie wysoko postawionych osobistości II-giej RP.
Dzisiaj w telewizji podobne zaproszenie pokazywał Marcin Wrona, uczestnik balu korespondentów w Waszyngtonie z udziałem amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa i wiceprezydenta Jamesa Vanca, na którym doszło do strzelaniny, na szczęście bez ofiar, chociaż zamachowiec spowodował zamieszanie i przerwał bal korespondentów.
Zaproszenie nie było imienne. Każdy podobnie jak Nikodem Dyzma mógł się tam znaleźć.
Gdyby w USA czytano powieści Dołęgi Mostowicza, na spotkaniach polityków z dziennikarzami byłoby znacznie bezpieczniej niż dotychczas.
PS. Tylko sałatki szkoda!
@belferxxx
Link do artykułu był odpowiedzią na Pana pytanie do PRa:
„Głupi jacyś czy co…”
No więc zgodnie doszliśmy do wniosku, że głupota występuje w edukacji szkolnej, nawet w samej stolicy.
Nie wiem czy czytał Pan cały artykuł.
Opis tej szkoły porażająco – odrażający.
Nawet w samej stolicy można wpisać bezpośrednie odwołanie się do rankingu, „oczekiwanie” od ucznia wypracowania nie własnej historii, tylko rankingu szkole.
I powiesić na ścianie.
Więc proszę tak nie pohukiwać na PRa, że „a w życiu”, że nie ma pojęcia, że nie można być tak głupim, żeby zamiast o uczniu myśleć o prywatnym rankingu, za który nie ma kar, nagród, kasy.
A jednak
MOŻNA.
@PR
Zapisy tej umowy pokazują taką toksyczność, że szkoda gadać.
@belferxxx, @ PR
https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,31901832,maturzysta-z-warszawy-na-egzaminy-ide-na-luzie-cieszymy-sie.html
Wywiad z uczniem, przed maturą, nieanonimowy.
„Miałem świetną klasę, fajny rocznik, ale tak naprawdę cieszymy się, że wreszcie koniec. Myślę, że zdecydowana większość kończy szkołę z ulgą.”
„Praktycznie wszyscy z czegoś mieli korki”.
„Wiele razy pisałem 5 czy 6 prac w tygodniu. W najtrudniejszym tygodniu miałem 9 kartkówek i sprawdzianów. (…) zaczynałem w sobotę (naukę) i tak po kolei. W dniu testów, zamiast ćwiczyć na wuefie, uczyłem się. Nie wiem ile mi z tej wiedzy zostało. Nie jestem w stanie przypomnieć sobie ani jednej z prac (…) całe liceum zlewa mi się w jedno”.
„Idę na studia anglojęzyczne, zdaję certyfikat, matura z rozszerzonego angielskiego nie jest mi do niczego potrzebna, mógłbym dostać 60 proc. i w niczym by mi to nie przeszkodziło. Nauczyciele nie potrafią tego zrozumieć. Chcą, żeby pisać na 100 proc., bo jest to potrzebne do wysokiego miejsca w rankingu”.
A teraz belferxxxie czytamy uważnie
„W liceum w czwartej klasie były 24 osoby, ale w pierwszej były 32. (…) Większość po prostu nie wytrzymała presji na wyniki. I było to więcej niż 8 osób, bo jedna czy dwie nowe doszły do nas w trakcie nauki.(…)
CZTERY OSOBY z mojej klasy o profilu biologiczno- chemicznym nie piszą matury z chemii, CHOCIAŻ CHCIAŁY, bo idą na medycynę. NAUCZYCIELKA UWAŻAŁA, ŻE BYŁY ZA SŁABE NA POZIOM SZKOŁY. (,,.) To są jedynki za jedną czy drugą rzecz, naciski. ZACZYNA SIĘ JAK SKŁADAMY DEKLARACJE MATURALNE CO CHCEMY ZDAWAĆ.
Chodzi o ranking. Bodajże w drugiej klasie pani dyrektor zrobiła APEL, BO SZKOŁA SPADŁA O JEDNO OCZKO W RANKINGU.”
@belferxxx
Teraz wrócę do tego wątku egzaminów zewnętrznych.
OSKKO – „za docelowe uważamy niepotrzebne egzaminy kończące szkołę podstawową – napisało w swym stanowisku stowarzyszenie. Jego zdaniem wyniki egzaminów przyczyniają się do tworzenia rankingów i etykietowania szkół”.
A więc Pan też uważa jak OSKKO. Czy mógłby się Pan
zwierzyć co się stało, że Pan zaczyna pisać takie głupoty? Serio pytam!
Nawet oni napisali „W naszej opinii istnieje tylko jeden argument przemawiający za organizacją egzaminów na koniec szkoły podstawowej: wyrównanie szans uczniów różnych typów szkół w rekrutacji do szkół średnich”.
To mało?
W tej chwili w SP uczą przynajmniej polskiego i matematyki, uczą jak uczą, tak jak potrafią.
Ale przynajmniej coś muszą, bo wynik szkoły jest JAWNY.
Fizyki nie uczą już wcale w większości SP. Bo wyników jej nieuczenia i tak nie widać.
Więc mają nie uczyć już niczego, odpowiadać przed Bogiem i historią. Nie ma egzaminu, uczniowie się rozchodzą, jak im poszły egzaminy wstępne nie wie nikt. Można w szkole robić wycieczki do Muzeum Rogala, Piernika, Dni Kropki, Kreski, dużo piepxenia psychologicznego, warsztatów z tego i owego (córka moich znajomych ostatnio miała warsztaty z menstruacji, klasa 6, matematyki dziecko uczy się prywatnie u pana od konkursów, znajomi warsztatami z menstruacji zachwyceni, skomentowali – w szkołach to już im odxebało).
A w rekrutacji niech się rozhula nepotyzm.
A potem w liceum też super. 35 godzin, 15 czy więcej przedmiotów z Edbami, BIZami, EZetami i innymi bzdetami. Brak przełożenia na rekrutację na studia, każdy niech sobie uczy jak chce.
I cóż to ma dać? Domyślam się, że zdaniem zwolenników pomysłu, ma to przywrócić autorytet szkole. Będzie jak dawniej, jak we wspomnieniach z XX w. Trudno o większe odklejenie. W tej chwili jest masa prywatnych kursów, korków, firm przygotowujących do matury, konkursów, olimpiad.
Jeszcze więcej by natychmiast powstało firm przygotowujących do egzaminów pod konkretne studia, te medycyny itp.
I uczeń ma odsiedzieć 35 godzin, dupogodzin w jego przekonaniu (i jego rodziców) w szkole, a potem lecieć do firm na prawdziwą naukę pod rekrutację na studia?
Genialne.
A co zrobić jak nie chce tych dupogodzin odsiedzieć sumiennie, bo musi mieć czas i siłę na prawdziwą naukę do egzaminów wstępnych? Oczywiście macie genialną odpowiedź – wprowadzić kary za brak frekwencji, finansowe, i najlepiej chłostę dla ucznia i rodziców. To się nazywa „narzędzia”. Bo uczeń chce iść i uczyć się tam gdzie go nauczą do egzaminu wstępnego, nie widzicie, że największa frekwencja jest na przedmiotach rozszerzonych? Bo bezpośrednio przekładają się na rekrutację na studia.
Jeżeli dla Pana argument o ograniczeniu nepotyzmu i o „wyrównaniu szans” w rekrutacji do szkół średnich jest mało istotny, to bądźmy uczciwi.
Sprywatyzujmy ten cyrk.
Bo jakoś pomija Pan, że te uczelnie najlepsze światowe i te szkoły średnie najlepsze światowe, które mają swoje rekrutacje, bez egzaminów zewnętrznych – to jednak są prywatne. I nie ma w nich komunistycznych reliktów w postaci KN.
A Pan chce prywatne zasady za pieniądze z budżetu.
A ja nie chcę płacić za powrót nepotyzmu, nie chcę, żeby płacił robotnik, który latem będzie pracował w upale na budowie, ani kasjerka z biedronki. Bo ich dzieci zostaną i tak (tu poproszę takie fajne brzydkie słowo).