Jubileusz
Poprzednie jubileusze mojej szkoły były dwudniowe, obecny zaplanowano tylko na piątek w godzinach pracy. Spowodowało to, że przybyli głównie emeryci (było ich zatrzęsienie), przedstawiciele wolnych zawodów i właściciele firm. Trafiali się też bezrobotni absolwenci. Bezrobotni z wyboru, jak mówili.
Na imprezę wziąłem psa, ponieważ nie chciał zostać w domu na ponad 10 godzin (pracowałem od 8 do 18). Bardzo mi się przydał, gdyż w tłumie gości wypatrywał najbardziej znane osoby, podbiegał i wymuszał pogłaskanie. Między innymi pogłaskała go Monika Kuszyńska (o artystce tutaj), zaś Andrzej Sapkowski nie, gdyż – choć go jako absolwenta zapraszano – nie przyszedł. Niektórzy goście mieli w kieszeniach psie smakołyki, nasza absolwentka, niestety, nie miała. Ale mój pies i tak był zadowolony. Następnym razem proszę jednak pamiętać o zwierzętach. One też chcą mieć coś z takiej imprezy (więcej o jubileuszu tutaj, zdjęcia tutaj).
Na następnym jubileuszu za 10 lat większość obecnych nauczycieli będzie już na emeryturze. Średni wiek pracownika pedagogicznego w mojej szkole to ponad 50 lat, więc jak ktoś jest kobietą, na 90-leciu wystąpi już w innej roli. Emerytami będzie też większość mężczyzn, w kadrze dominują bowiem prawie 60-latkowie. Jak ktoś ma 40+, może uważać się za młodzika. To mój czwarty jubileusz XXI LO w Łodzi: pierwszym było 50-lecie szkoły, potem 60-lecie, 70-lecie i teraz 80-lecie (dzieje szkoły tutaj, krótki film z jubileuszu tutaj).
Komentarze
@Gospodarz
Szkołą RTPD to znaczyło, że nie było w niej religii … 😉
I kto tu mówi, że belfer to łatwy zawód, o lekcje „uświadamiające” są zbędne?
Do opisanych przez rodziców zdarzeń miało dochodzić na hali sportowej na świdnickim Zawiszowie. W lutym 2009 roku na policję zgłosiła się matka 13-letniej dziewczynki, która z kolei trenowała w niewielkiej miejscowości pod Świdnicą i tam też miało dochodzić do niepokojącego traktowania uczennic. – Córka miała tam treningi trzy razy w tygodniu – mówiła. – Trener składał jej propozycje seksualne, polegające na tym, że tłumaczył dziewczynkom, że podanie spermy doustnie lub w inny sposób spowoduje wzrost organizmu i ogólny rozwój fizyczny.
I tak dalej. Włosy się jeżą na głowie.
Dzieci idą śladem emerytów:
U mnie w gminie rodziło się zwykle po 70 dzieci rocznie, a w ubiegłym tylko 24. Nawet na jedną klasę się nie uzbiera. To jak utrzymamy nasze trzy szkoły – pyta Krzysztof Iwaniuk, wójt gminy Terespol. (…)
Rządowa ustawa o małych szkołach, podpisana na początku kwietnia przez prezydenta Karola Nawrockiego, ma pomóc ratować te placówki. Alternatywą dla ich likwidacji ma być m.in. możliwość tworzenia filii szkół podstawowych i dzielenia ich na starsze i młodsze klasy, np. filia dla klas I-IV i osobno dla V-VIII. Plan zakłada także umożliwienie samorządom wykorzystania wolnych pomieszczeń w szkołach i tworzenia tam żłobków, klubów seniora, szkoleń i warsztatów dla dorosłych, albo świetlic dla przedszkolaków w małych szkołach (do 70 uczniów).(…)
Karolina Słowik: Ustawa o małych szkołach uratuje placówki w pana gminie?
Krzysztof Iwaniuk: Nie. To ewidentny brak odpowiedzialności, uwzględniając to, jaką mamy demografię.
Prezydent, podpisując tę ustawę, powoływał się na pozytywną opinię Związku Gmin Wiejskich. Czyli coś musi być dobrego w tym pomyśle.
– Dokładnie tak jak pani powiedziała: „coś”. My rozmawiamy o drobnych rzeczach, a cały system finansowania oświaty jest patologicznie chory. Ustawa o małych szkołach nie rozwiązuje niczego.
Jaka jest siatka szkół w pana gminie?
– Mieliśmy pięć szkół, teraz mamy trzy. Odpowiednio wcześniej je polikwidowaliśmy, ale problem wciąż istnieje. W dwóch większych szkołach było po 350 uczniów, teraz zostało po 250. W tej mniejszej jest 80 uczniów i 40 nauczycieli. Czyli po dwóch na dziecko.
(…)
I co się stanie z tą małą szkołą?
– Jak to, co się stanie? Wymrze, bo zostanie tam parę osób. Albo będzie istnieć, tylko gmina przestanie wypłacać pensje nauczycielom, gdyż nie będzie miała z czego. I wtedy stanie się to problemem ministra.
Nie da się tej szkoły uratować? Zrobić centrum dla lokalnej społeczności, jak proponuje MEN w ustawie o małych szkołach?
– Jakie centrum, czego centrum? Nie rozumiem, o czym oni mówią. Chyba z księżyca się urwali. Szkoła jest w miejscowości, gdzie mieszka sto osób i obsługuje kilkanaście miejscowości dookoła. Nic tam nie dojeżdża, nie ma żadnej komunikacji publicznej. Zresztą, tak jest w 40 proc. gmin, bo nikomu się to nie opłaca.
Po godz. 15 odjeżdżają autobusy szkolne, brama jest zamykana i koniec zabawy. Nawet orlik zrobiony przy jednej szkole, praktycznie „nie żyje”.
A biblioteka dla wszystkich?
– Mieliśmy trzy biblioteki publiczne w gminie. Została jedna, bo taki jest ustawowy wymóg. Wypożyczanych jest pięć książek na miesiąc. Dziś czytelnictwo to udawanie, że ktoś czyta. Jest paru pasjonatów i na tym koniec.
Mamy 15 świetlic. Otwierane są kilka razy do roku, albo i nie. Niektóre tylko raz na cztery-pięć lat, na wybory.
(…)
I nie widzi pan wartości w tym, by szkoła podstawowa była blisko domu?
– To nie jest blisko domu. Blisko domu tę małą szkołę ma troje, czworo uczniów. Reszta dojeżdża. Autobus rusza o godz. 6.50 z najbardziej odległej miejscowości i dowozi dzieci do wszystkich szkół. Różnica byłaby taka, że wysiądą przystanek dalej.
(…)
W Małaszewiczach, naszej największej miejscowości, żyje 1,5 tys. mieszkańców, a było 1,8 tys. W zeszłym roku urodziło się tam jedno dziecko. Co tu jeszcze może się wydarzyć?
Prosiliśmy MEN, by ustalił minimalną liczbę uczniów w klasie. Wtedy szkoła byłaby likwidowana z automatu. Byłoby to jasne i nie marnowalibyśmy publicznych pieniędzy.
Co według pana poprawiłoby sytuację?
– Niech MEN sam płaci nauczycielom, niech nauczyciel ma pensję państwową. Gminom można zostawić same budynki pod opiekę. Ale to państwo powinno się martwić o to, jak nie marnotrawić pieniędzy na szkoły bez żadnej przyszłości.
Uważa pan, że edukacja jest ważna? Rządzący zwykle zarzucają samorządowcom, iż myślą o szkołach w kategoriach, że to koszt, nie inwestycja.
– Nie mamy żadnego wpływu na szkoły. Na to, czy są ważne, czy nieważne. My jesteśmy tylko bankomatem dla rządu. A rząd, psując naszą sytuację finansową, jest sędzią we własnej sprawie. Szkoły to zadanie własne gminy, a gmina nie ma wpływu na to, jaka jest wysokość pensji nauczyciela. Nie ma wpływu, czy będą podwyżki, czy nie. Rząd ustali podwyżki, to musimy płacić. Jesteśmy wykorzystywani do łatania dziurawego budżetu państwa.
I jak tak dalej pójdzie, to czeka nas Grecja i niewydolność samorządów, w szczególności gmin wiejskich.
A to wszystko dzieje się kosztem innych zadań, np. infrastruktury komunalnej. Wie pani, że nie wszyscy mają wodociąg? Zagospodarowane jest tylko 46 proc. ścieków. Co z resztą? Udajemy, że nie wiemy, co się dzieje ze ściekami na obszarach wiejskich. Połowa dróg jest nieutwardzonych, czyli są błotne. Albo do generalnego remontu.
Wszystko prawie idzie na oświatę, na którą nie mamy wpływu. Za ministra Handkego nic nie dopłacaliśmy, jeszcze nam zostawało na modernizację budynków. I z każdym rokiem było coraz gorzej. Teraz dopłacamy ponad połowę.
To ciekawe. Za Handkego Polska była biedna, ale na oświatę starczało. A za 20. gospodarki świata idziemy w ślady Ameryki, po cichu prywatyzując oświatę. Tylko czekać, aż obok alfonsa postawimy oranżgutana.
Źródło: https://wyborcza.pl/7,75398,32732951,male-szkoly.html
PS. Czy Śliwerski, profesor, pedagog, autorytet, choć raz zająknął się o potrzebie sanacji małych szkół? I o związku między istnieniem tych szkół a zarobkami nauczycieli?
@PR
Na wsi mamy w PL komfortowe klasy <10, wysoką wartość złotówki i 10% dodatek wiejski do płac! Dlaczego? Zapytaj gumofilca z PSL Kiepurę, posiadacza Executive MBA z Kolegium Tumanum i to za NASZE… 😉
@Gospodarz, Róża
Dlaczego w PL BRAK kasy(naszej!) na edukację i zdrowie 🙁
https://www.rp.pl/opinie-polityczno-spoleczne/art44074621-marek-migalski-trzeba-wreszcie-zapytac-o-limity-wydatkow-na-zbrojenia
ZŁOM dla TREPÓW jest PIEKIELNIE DROGI 🙁
@belferxxx
Ja jestem za wydatkami na obronność, bo mam syna.
Z edukacją i służbą zdrowia dam radę.
@belferxxx
https://www.prawo.pl/zdrowie/place-w-ochronie-zdrowia-jak-rozwiazac-problem-rozmowa,529479.html
Nie ma już wielu instytucji i zakładów pracy powstałych w Polsce Ludowej. Wymarła większość pracowników. Pozostali nie mogą liczyć na spotkania jubileuszowe. Zostają im na pocieszenie emerytury.
Pracujący w szkołach, uczelniach czy jednostkach administracji nie doświadczyli tak gwałtownych zmian jak ci w jednostkach gospodarczych. Jeszcze mogą obchodzić jubileusze dopóki nie zastąpi ich sztuczna inteligencja, co skrada się niepostrzeżenie i zabiera miejsca pracy.
Pozostaje zatem obchodzenie świąt i uroczystości rocznicowych, chociaż tu też zdarzają się zmiany. Kto teraz obchodzi rocznicę bitwy pod Lenino, albo ogłoszenie Manifestu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego?
@ Róża
Syn się do wojska wybiera? To studiowanie informatyki, robotyki, automatyki, medycyny etc. oraz np. dobra służba zdrowia pomoże mu (i Polsce!) bardziej niż zakup piekielnie drogich ( i w naszych warunkach bezużytecznych!) gór złomu w rodzaju F- 35 czy Abramsów… 😉
@ Róża
W wyborach wybiera się władzę USTAWODAWCZĄ (Sejm, Senat!), a nie WYKONAWCZĄ ( m.in. rząd), która wymaga m.in. KOMPETENCJI, a mniej umiejętności aktorskich!!! Więc Nowackiej czy Lubnauer do MEN nikt (może poza Tuskiem!) nie wybierał… 😉
@PR
„Za Handkego Polska była biedna, ale na oświatę starczało”.
Jest takie opracowanie „Decentralizacja oświaty w Polsce 2000-2010” Mikołaj Herbst, Anthony Levitas.
„Spadek zatrudnienia nauczycieli o 6 proc. , w czasie gdy populacja uczniów zmniejszyła się o 30 proc., doprowadził do zmniejszenia się przeciętnej wielkości oddziału szkolnego. W szkołach podstawowych średnia liczebność oddziału spadła z 21,2 do 18,3 , co umieszcza Polskę wśród 25 proc. krajów OECD z najmniejszymi oddziałami. Według danych OECD Polska ma także najniższy współczynnik liczby uczniów przypadających na jednego nauczyciela (na poziomie szkoły podstawowej) wśród wszystkich krajów członkowskich.
W tym samym okresie (między 2000 a 2010 rokiem) średni oddział w gimnazjum skurczył się z 25 do 22,8 uczniów czyli poniżej średniej OECD wynoszącej 25.
Współczynnik liczby uczniów na jednego nauczyciela w gimnazjach zmniejszył się do ok.12, co jest najniższą wartością wśród krajów OECD.”
@PR
A teraz doszliśmy do 17 i wzrostu kosztów edukacji o ponad 20 proc. w ciągu roku (efektów tego wzrostu dla ucznia nie widać żadnych).
I samorządy nie mają na kanalizację i utwardzenie drogi.
https://www.onet.pl/styl-zycia/papilot/gus-zaskakuje-srednia-liczba-uczniow-w-klasach-podstawowych-wynosi-17/pyjgzhh,0666d3f1
@PR
Co do G20, państwa, których dane o średniej liczebności oddziałów w SP (2022r.) podaje OECD:
Australia – 23
Brazylia – 21
Francja – 21
Japonia – 27
Korea – 22
Meksyk – 24
Niemcy – 21
Turcja – 23
USA – 21
Wielka Brytania – 27
Włochy – 18.
Polska w 2022 – 18.
@is42
Nawet 12 kwietnia nie obchodzono … Dnia Kosmonauty … 😉 🙁
@belferxxx
Właśnie nie chcę, żeby musiał się wybierać do wojska. Wolę, żeby zbroili. A że bez ładu i składu, to tak samo jak w każdej innej dziedzinie.
@Róża
W krajach G20 się posługują ekonomią, jest taka nauka… 😉 A u nas na wsiach klasy po kilku uczniów i … ustawa Nowackiej „ratująca małe szkoły” 🙁 Więc, zgodnie z ulubionym powiedzeniem prof.Łukasza Turskiego „Ja i mój pies mamy średnio po TRZY nogi. I CO Z TEGO?” W bogatej stolicy są klasy 36+ i 25+ … 🙁
@Róża
I, tak dla przypomnienia, Brazylia czy Meksyk to duże kraje, więc z dużym generalnym PKB, ale to jednak TRZECI ŚWIAT … 😉
@Róża
A w Japonii czy Korei nauczyciel do dziś, ze społecznym przyzwoleniem, „leje w pysk” ucznia, który mu czymś podpadnie. I nie musi nikogo pobić (uczeń!) … 😉
@belferxxx
Głosowaliśmy na Tuska (np), żeby to on wybierał, a nie wrzaskliwe fejsbuki edukacyjne.
A kto powinien ustalać skład KEN?
Jak miałby być powołany?
Jakie sobie wyobrażacie procedury, żeby internetowi influencerzy edukacyjni ze szkół prywatnych i NGO-sów mogli poczuć się ważni zasiadając w klubie dyskusyjnym pod nazwą KEN?
Jeżeli więc Ministerstwo, oby żyło wiecznie!, boi się zwalniać nauczycieli, to czyż nie powinno ogłosić moratorium na zatrudnianie nowych?
A może nauczycielom mikroszkół zaproponować hojne odprawy wzorowane na górniczych? !00 tys. z wozu, koniom lżej!
To proszę sobie teraz wyobrazić skutki upowszechniającej się bezdzietności na dalszych szczeblach drabinki społecznej. No weźmy uczelnie najwyższe. Tak coś kojarzę, że w szczycie w Polsce było ok. 2 mln studentów, a teraz zostało trochę ponad milijon. Zwalniać uczonych czy nie zwalniać, oto jest pytanie! Kto następny?
A co dalej? Dalej jest gospodarka aspirująca do G20. Ale jak tu aspirować bez zadyszki wieńcowej, mając do dyspozycji, w porównaniu do sytuacji sprzed 20 lat, połowę liczby maturzystów zdolnych obsłużyć drukarkę 3D, pilotować myśliwiec czy usunąć z komputera wirusa o nazwie „Windows 11”?
Był początek sierpnia 2022 roku. Można powiedzieć wakacje w rozkwicie. W miejscowej gazecie przeczytałem nekrolog.
Znałem człowieka. Młodszy, wysportowany, żeglarz co przepłynął morza i oceany odszedł nagle do wieczności. Pogrzeb był świecki. Zmarłego żegnali koledzy i przyjaciele. Laudację wygłosił wiceprezes firmy. Podkreślał zasługi zmarłego. Nad trumną stała żona. Dzień był słoneczny.
Adios Amigo w wykonaniu Jima Reevesa dopełniło ceremonii pożegnalnej.
@belferxxx
I tak dla przypomnienia Niemcy i Francja to nie Trzeci Świat, i bez „lania w pysk” za społecznym przyzwoleniem. A średnia liczebność 21. W państwie, u nas taka jest w miastach.
Znalazłam „Informację o stanie realizacji zadań oświatowych w m.st. Warszawie w roku szkolnym 2024/2025”. Szkoły podstawowe prowadzone przez miasto, zwykłe (oddzielnie są ujęte specjalne i z oddziałami specjalnymi) – 129856 uczniów w 5833 oddziałach. Wychodzi średnia liczebność 22,26.
@belferxxx
A w Japonii i Korei przepisy o laniu w pysk się zmieniły. Po wprowadzeniu przepisów o prawach uczniach szkoły nawet mają obowiązek zgłaszać przemoc. W Japonii po pełnym zakazie (2020) jest to karalne, w Korei było trochę wcześniej.